30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z niechęcią do pracy w toksycznym środowisku?

Witam, w zeszłym roku razem z mężem przeprowadziliśmy się w nowe miejsce. Jako, że pracuje w dużej korporacji zostałam przeniesiona na oddział znajdujący się niedaleko mojego nowego miejsca zamieszkania. W poprzednim oddziale w pracy była bardzo rodzinna atmosfera, wszyscy się trzymali razem. Tutaj niestety trzeba bardzo uważać na ludzi, stado hien, które obgada cię, gdy tylko wyjdziesz z pokoju. Opiekun tego oddziału mam wrażenie, że tylko czeka aż powinie mi się noga, od początku dał mi to odczuć. Aktualnie jestem drugi tydzień na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby. Ale od poniedziałku powinnam wrócić do pracy. Mam ogromną niecheć do tej pracy. Codziennie wstając starałam się nie płakać, że znowu muszę tam iść. Nawet będąc chorą i gdy ledwo mogłam mówić to codziennie musieli dzwonić z praktycznie tymi samymi pytaniami. Czare przelało, gdy zadzwonił współpracownik zapytać gdzie są dokumenty, bo ich nie widzi. A leżały centralnie na środku mojego biurka. Mam wrażenie, że było to złośliwe. Mąż namawia mnie na wizytę u psychiatry i wzięcie zwolnienia od niego i szukanie nowej pracy, ale ja nie jestem przekonana. Nie wiem co robić, nie chcę mieć kontroli ZUS od firmy (mimo że nie mam nic do ukrycia). Ale z drugiej strony mam poczucie, że powinna iść do pracy i robić to co do mnie należy. Proszę o poradę.

User Forum

Anonimowa

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani, 

Zmiana oddziału zabrała Pani coś bardzo ważnego, czyli poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność, a w zamian pojawiła się czujność, napięcie i doświadczenie bycia ocenianą, co przy codziennym chodzeniu do pracy może szybko doprowadzić do przeciążenia. To, że mimo choroby odbierała Pani telefony i próbowała odpowiadać, pokazuje dużą odpowiedzialność i wytrwałość, a jednocześnie sygnalizuje, że granice między pracą a zdrowieniem są teraz zbyt łatwo naruszane. W takiej sytuacji priorytetem jest Pani stan psychiczny i fizyczny, bo dopiero z tej bazy można sensownie zdecydować, czy wraca Pani do tego środowiska, czy potrzebuje Pani czasu na regenerację i zmianę.  

Jeśli mąż sugeruje psychiatrę, warto potraktować to jako formę profesjonalnego zabezpieczenia Pani zdrowia, a nie „przesadę”. Zwolnienie lekarskie ma sens wtedy, gdy faktycznie daje Pani przestrzeń, żeby wrócić do równowagi, a nie tylko odsunąć w czasie powrót w identyczne warunki. 

Warto, żeby obserwowała Pani, co choć minimalnie pomaga Pani wytrwać i nie pogarszać sytuacji, bo to są Pani zasoby, na których da się budować dalsze decyzje i plan działania.

W tym wszystkim nie musi Pani wybierać między skrajnościami, bo da się jednocześnie zadbać o zdrowie, wprowadzać drobne usprawnienia i spokojnie przygotowywać alternatywę, aż decyzja stanie się dla Pani bardziej oczywista.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Drążkowska

Katarzyna Drążkowska

Dziękuję, że tak szczerze opisała Pani swoją sytuację. To, co Pani przeżywa, brzmi jak duże obciążenie emocjonalne, które ma swoje przyczyny: zmiana miejsca, utrata znanego, wspierającego środowiska i znalezienie się w nowym, w którym - jak Pani opisuje - nie ma Pani poczucia bezpieczeństwa i przynależności. To normalne, że pojawia się lęk, niechęć i codzienne napięcie.

Z tego, co Pani pisze odnoszę wrażenie, że to nie charakter pracy, a Pani układ nerwowy woła o uwagę. On jest teraz w trybie ciągłego zagrożenia. Kiedy tak jest, świat - ludzie, sytuacje, intencje innych - mogą być odbierane jako bardziej wrogie, niż są w rzeczywistości. To nie znaczy, że Pani doświadczenia są „nieprawdziwe”, ale że napięcie i lęk mogą je dodatkowo wzmacniać. Rozmowa z psychiatrą lub psychologiem nie jest oznaką słabości, ale formą zadbania o siebie - o to, żeby mieć bezpieczną przestrzeń do pracy z lękiem i podjęcia decyzji w większym spokoju, a nie z miejsca przeciążenia. Zwolnienie lekarskie bywa czasem nie ucieczką, ale chwilą na złapanie oddechu i odzyskanie kontaktu ze sobą. A to jest najważniejsze.

W dalszej kolejności - jeśli będzie Pani miała na to zasoby, warto rozważyć spokojną rozmowę z przełożonym o tym, jak się Pani czuje i z czym się mierzy. Na co dzień pracuję z liderami z wielu korporacji. Świadome przywództwo zakłada troskę o pracownika - nie każdy lider widzi, co się dzieje, dopóki ktoś tego nie nazwie. Powiem więcej -lider też miewa lęki i frustracje, to bardzo samotna i odpowiedzialna rola. Kiedy u Pani potrzeba przynależności bierze górę, zwłaszcza w sytuacji wejścia w nową społeczność zawodową, naturalnym jest skłonność do łagodzenia swojego zdania, nie zgłaszania wątpliwości, nie stawiania granic, unikania konfliktu i szczerego feedbacku. Nie dlatego, że jest Pani „niedoświadczona" czy „mało zaangażowana". Tylko dlatego, że układ nerwowy mówi: „lepiej nie ryzykuj, dopasuj się, więź jest ważniejsza." Z perspektywy neurobiologii to logiczne. Przynależność oznacza bezpieczeństwo, a bezpieczeństwo = przetrwanie. Tylko że w dłuższej perspektywie ten wybór kosztuje: spadek zaangażowania, frustrację, wycofanie, wypalenie, „cichą rezygnację". Niewykluczone, że to, co się obecnie dzieje w Pani życiu, jest jednym z tych symptomów.

Widzę w Pani dużo odpowiedzialności i lojalności wobec pracy, ale chciałabym zaprosić Panią do sprawdzenia, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Pani dobrostan. To nie jest kwestia odnalezienia siły na "trudne, choć znane" a zmiany postawy przy uważnym zasobnym towarzyszeniu kogoś, kto Panią wesprze.  Wysyłam dobre myśli.

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Sytuacja, w której myśl o pracy budzi tak silny opór, że wywołuje płacz i poczucie osaczenia, wskazuje na bardzo wysoki poziom stresu. To, co Pani opisuje – telefony podczas choroby czy ignorowanie dokumentów leżących na biurku – to konkretne zachowania, które naruszają Pani granice i utrudniają regenerację. Decyzja o wizycie u psychiatry lub szukaniu nowej pracy to wybór między próbą adaptacji do obecnych warunków a zmianą otoczenia, które Pani nie służy. Obawa przed kontrolą z ZUS jest zrozumiała, nikt nie lubi być sprawdzany nawet gdy nie ma nic do ukrycia, jednak z medycznego punktu widzenia stan Pani zdrowia psychicznego pod wpływem stresu w pracy jest prawdopodobnie (to oczywiście zależy od lekarza) wystarczającą podstawą do zwolnienia. Prosze pamiętać, że lekarz ocenia Pani stan, a nie Pani „wywiązywanie się z obowiązków”. Warto też pomyśleć o tym, że zwolnienie, nawet na 3 miesiące czy pół roku nie musi od razu oznaczać szukania nowej pracy - można ten czas wykorzystać na regenerację i nauczenie się radzenia sobie ze stresem. Może pani też zadać sobie pytanie - to poczucie o którym wspomina pani na końcu - w przypadku gdy Pani „wróci do pracy i będzie robić co do Pani należy”, czy to będzie miało dla Pani jakiekolwiek pozytywne konsekwencje? A może mogą pojawić się jakieś negatywne? Czasami takie wypisanie plusów i minusów danego rozwiązania pomaga podjąć decyzję. 


Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Agata Brzozowska

Agata Brzozowska

To co Pani opisuje, wygląda na silną reakcję stresową na nowe, odbierane jako wrogie środowisko pracy. Codzienny płacz przed wyjściem, napięcie od rana, poczucie bycia obserwowaną i ocenianą – to sygnały przeciążenia, których nie warto ignorować.

W podejściu poznawczo-behawioralnym kluczowe jest rozróżnienie: faktów (np. ktoś zadzwonił z pytaniem),

od interpretacji („zrobili to złośliwie”). Oczywiście jest to bardzo trudne w momencie dużego przeciążenia psychicznego i zmęczenia. 

W stanie silnego napięcia mózg ma tendencję do wybierania najbardziej zagrażającej wersji wydarzeń.

Jeśli objawy są nasilone (płacz, lęk, wyczerpanie), konsultacja z psychiatrą nie jest przesadą, tylko formą dbania o zdrowie. Zwolnienie lekarskie ma sens wtedy, gdy realnie nie jest Pani w stanie funkcjonować bez pogorszenia stanu psychicznego. Lęk przed kontrolą ZUS zwykle jest wyobrażeniowy – jeśli zwolnienie jest zasadne, nie ma podstaw do obaw.

Proszę zadać sobie jedno konkretne pytanie: czy to przejściowy stres adaptacyjny, czy środowisko, które długofalowo będzie Panią niszczyć?

Odpowiedzialność to nie tylko „zacisnąć zęby”, ale też umieć podjąć decyzję, która chroni Pani zdrowie.

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry,

 

to, co Pani opisuje, brzmi jak silne przeciążenie, a nie „lenistwo” czy unikanie obowiązków. Jeśli człowiek codziennie przed pracą walczy z płaczem, a sama myśl o powrocie wywołuje napięcie, to organizm daje wyraźny sygnał, że coś jest nie tak.

 

Zmiana miejsca pracy to często duży stres. Do tego dochodzi atmosfera nieufności, poczucie bycia ocenianą, brak wsparcia. Jeśli od początku czuła Pani, że ktoś „czeka na potknięcie”, to trudno pracować spokojnie. Takie środowisko potrafi szybko podkopać poczucie bezpieczeństwa.

 

Co do zwolnienia od psychiatry – to nie jest „ucieczka”, jeśli rzeczywiście Pani zdrowie psychiczne jest nadwyrężone. To forma leczenia i regeneracji. Kontrole ZUS zdarzają się, ale jeśli zwolnienie jest zasadne i stosuje się Pani do zaleceń, nie ma się czego obawiać.

 

Z drugiej strony, warto zadać sobie pytanie: czy problemem jest tylko zmęczenie po chorobie i chwilowy kryzys, czy to miejsce pracy rzeczywiście jest dla Pani toksyczne? Jeśli już teraz myśl o powrocie wywołuje tak silną reakcję, to sygnał, że sytuacja trwa za długo.

 

Może warto rozważyć trzy kroki:

Konsultacja z psychiatrą lub psychologiem – nie od razu po zwolnienie, ale żeby ocenić, w jakim stanie Pani jest.

Powrót do pracy na krótki czas z jasnym planem: obserwuję, nie angażuję się emocjonalnie, szukam nowej pracy równolegle.

 

Jeśli objawy nasilą się po powrocie, wtedy decyzja o zwolnieniu i skupieniu się na zmianie pracy.

Nie ma obowiązku „wytrzymywać za wszelką cenę”. Praca nie powinna codziennie doprowadzać do łez.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy w tym miejscu ma Pani realną szansę poczuć się bezpiecznie, czy raczej to środowisko z definicji będzie Panią niszczyć?

 

To nie jest słabość, jeśli wybierze Pani swoje zdrowie.

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest skrajnie obciążająca i nosi znamiona toksycznego środowiska pracy. Reakcja Pani organizmu – płacz przed wyjściem do pracy, ogromna niechęć, somatyzacja stresu – to bardzo wyraźne sygnały alarmowe, których nie wolno ignorować.

Kilka punktów do rozważenia:

Zdrowie to fundament, żadna praca nie jest warta epizodu depresyjnego czy zaburzeń lękowych, które mogą leczyć się latami. Jeśli Pani ciało mówi "nie", warto go posłuchać.

Wizyta u psychiatry to nie porażka, ale skorzystanie z pomocy specjalisty od zdrowia. L4 od psychiatry w takiej sytuacji jest w pełni uzasadnione – Pani jednostką chorobową jest reakcja na ciężki stres w miejscu pracy. To da Pani czas na odzyskanie równowagi i spokojne szukanie nowej pracy.

Strach przed kontrolą ZUS jest częstą obawą, którą toksyczni pracodawcy wykorzystują, by zastraszyć pracownika. Przy L4 od psychiatry, zwolnienie zazwyczaj zawiera zalecenie, że chory może chodzić. Spacer czy wizyta w sklepie nie są podstawą do odebrania świadczenia, a Pani stan zdrowia jest realny.

Proszę zauważyć, że Pani lojalność wobec firmy nie jest odwzajemniana.

Moja porada dla pani - Proszę rozważyć sugestię męża. Odpoczynek od tego środowiska pozwoli Pani spojrzeć na sytuację z dystansem. Konsultacja u psychoterapeuty CBT również byłaby pomocna, aby popracować nad asertywnością i odbudowaniem poczucia własnej wartości, które w takim środowisku szybko ulega niszczeniu.

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.Z  Pani wiadomości bardzo wyraźnie czuć napięcie i zmęczenie. Zmiana miejsca, utrata wspierającej atmosfery i wejście w środowisko, w którym brakuje zaufania, to ogromne obciążenie. Płacz przed pracą i silna niechęć nie są oznaką słabości, to sygnał, że jest Pani przeciążona. Widzę w Pani konflikt: z jednej strony poczucie obowiązku, z drugiej: potrzeba ochrony siebie. Obie te części są ważne. Warto zapytać siebie: czego teraz bardziej potrzebuję: udowadniania, że dam radę, czy zadbania o swoje zdrowie?

Konsultacja z psychiatrą nie jest ucieczką, tylko formą troski. Zwolnienie może być czasem na złapanie oddechu i spokojne podjęcie decyzji. Lęk przed kontrolą bywa większy niż realne ryzyko.Proszę pomyśleć: czy w obecnym kształcie ta praca Pani służy, czy powoli odbiera spokój i poczucie wartości? Ma Pani prawo wybrać siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Szanowna Pani. To, co Pani napisała,  brzmi obciążająca sytuacja. czyli zmiana miejsca, toksyczna atmosfera, poczucie bycia „na celowniku” i brak szacunku nawet podczas choroby.

To, co Pani opisuje (płacz lub chęć płaczu przed wyjściem do pracy, silna niechęć, napięcie, lęk przed powrotem, poczucie zaszczucia), jest typowe dla silnego stresu zawodowego, czasem już na pograniczu reakcji depresyjno‑lękowej lub wypalenia. Dodatkowo jest Pani po relokacji i zmianie zespołua a  to sama w sobie duża zmiana adaptacyjna. Fakt, że nawet na L4 czujesz się kontrolowana, dopytywana i „łapana za słówka”, podtrzymuje stres zamiast dać organizmowi odpocząć.

Ma Pani dwa wewnętrzne głosy. Pierwszy głos to „Muszę iść, to moja odpowiedzialność, nie chcę problemów z ZUS, nie chcę wyglądać jak ktoś, kto ucieka", a drugi głos „Nie dam rady, to mnie niszczy, każda myśl o pracy uruchamia silny opór i cierpienie.”

To klasyczny konflikt między poczuciem obowiązku a potrzebą ochrony siebie.
W takich sytuacjach warto pamiętać iż odpowiedzialność za siebie (w tym zdrowie psychiczne) jest tak samo ważna jak odpowiedzialność zawodowa, a bez zdrowia żadnej pracy długo nie utrzymasz.

Co w takim razie zrobić? Wizyta u psychiatry nie jest deklaracją „nie wracam do pracy nigdy”, tylko zasięgnięciem fachowej opinii o stanie zdrowia i możliwościach funkcjonowania. Jeśli psychiatra uzna, że stan psychiczny wymaga leczenia i zwolnienia, to nie jest „kombinowanie”, tylko korzystanie z narzędzi, jakie daje system ochrony zdrowia.

Kontrola z ZUS to nie kara, tylko element systemu, ale jeśli faktycznie jest stwierdzona jednostka chorobowa (np. zaburzenia lękowe, depresyjne, ostry stres), to ma Pani prawo do zwolnienia lekarskiego. Biorąc pod uwagę opis Pani stanu, wizyta u psychiatry wydaje się rozsądna choćby po to, by nazwać to, co się dzieje (diagnoza / brak diagnozy),

dostać konkretne zalecenia (farmakologiczne lub nie), mieć profesjonalne „oświadczenie”, czy powrót teraz jest bezpieczny.

Może więc Pani  przyjąć strategię: „Najpierw konsultacja u psychiatry, a dopiero potem decyzja, czy wracam od poniedziałku, czy potrzebuję dalszego L4.” To zdejmie z Pani część odpowiedzialności i winy, a sama decyzja będzie medyczna”.

Rozumiem lęk przed kontrolą ZUS i stygmatyzacją w firmie. Jeśli lekarz wystawia zwolnienie z powodu realnego stanu zdrowia, to korzysta Pani z prawa, nie nadużywając systemu. Firma może krzywo patrzeć na L4, ale nie jest Pani lekarzem ani  sumieniem, a lojalność wobec pracodawcy nie powinna przewyższać lojalności wobec samej siebie. Kontrola ZUS (  jeśli się pojawi),  po prostu weryfikuje, czy zwolnienie jest zasadne i przy uczciwości i realnym cierpieniu nie ma Pani czego „naprawiać”, tylko ewentualnie coś wyjaśnić.

Może Pani też  umówić się ze sobą: „Jeśli psychiatra da zwolnienie, przyjmuję, że jest ono zasadne i przestaję się samobiczować.”

Proponuję, żebyś rozważyła trzy równoległe kierunki, zamiast stawiać się pod ścianą „wracam albo jestem tchórzem”.

Umówienie  wizyty jak najszybciej (NFZ lub prywatnie, jeżeli pani woli).Na wizytę przygotuj listę: objawy (płaczliwość, napięcie, zaburzenia snu, somatyka), sytuacje w pracy, jak długo to trwa, jak wpływa na codzienne funkcjonowanie.

Otwarcie powiedz o lęku przed powrotem i dylemacie dotyczącym  zwolnienia lekarskiego.

Proszę założyć, że to „czasowe rozwiązanie”, a nie wyrok na lata.

Proszę ustalić jasne granice w czasie kontaktów z pracodawcą w czasie rekonwalescencji i pamiętać że telefon może Pani odbierać rzadziej, a na pytania o to samo odpowiadać krótko: „To jest w środkowej szufladzie, na środku biurka” i kończyć rozmowę, gdyż nie musisz być Pani zdalną sekretarką podczas choroby; w pracy nie musi być Pani „miła i otwarta” wobec „stada hien”, ale  możesz przyjąć neutralny, uprzejmy, ale zdystansowany styl.

Po powrocie proszę obserwować siebie. jeżeli objawy się nasilą (płacz, bezsenność, myśli rezygnacyjne), to kolejny sygnał, że trzeba wrócić do lekarza i poważnie myśleć o zmianie.

To, że dziś jeszcze nie wie Pani, czy odejdzie, nie przeszkadza w robieniu „rozpoznania bojem” w stylu przegląd ofert, rozmowy z zaufanymi osobami, sprawdzenie, czy możliwy jest powrót do innego oddziału lub działu, albo szukania pracy poza obecną firmą.

Sama świadomość, że ma Pani inne opcje, często zmniejsza lęk i poczucie uwięzienia. Widzę u Pani silne poczucie odpowiedzialności i dążenie do „robienia tego, co do mnie należy”, nawet kosztem siebie.
Może Pani spróbować spojrzeć na z innej perspektywy. „Robienie tego, co do mnie należy” obejmuje też „dbanie o siebie tak, żebym miała siły i zdrowie, by pracować jeszcze wiele lat, a nie wypalić się do zera w jednym toksycznym zespole.”L4 od psychiatry, jeśli będzie potrzebne, będzie formą zadbania o siebie, nie ucieczką. Pozostanie w obecnym miejscu pracy za wszelką cenę też jest decyzją, ze swoimi konsekwencjami i nie ma tu neutralnej opcji. Życzę pozytywnego rozwiązania tej sprawy.

 

1 miesiąc temu
Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Z tego co Pani piszę można odczuć, że frustruję Panią brak granic. Szukanie właściwej odpowiedzi, lecz ciężko powiedzieć jak cenna jest dla Pani obecna praca - co daje - poczucie bezpieczeństwa, a może szansę na rozwój, który Pani jeszcze potrzebuje?
Odebrałem propozycję Pani męża o zmianę jak rodzaj ucieczki - odpuszczenia sobie by nie zmagać się - może Pani poczuła coś podobnego, że odejście było by uznaniem porażki w sobie?

Dużo pytań Pani sobie stawia. Może to z ogólnego chaosu, który jest w Pani - dużo zmian - co jest też naturalne, codziennie podejmujemy decyzję, która jest właściwa na dany moment, a za chwilę szukamy nowej.

Warto dawać sobie szansę na podjęcie tej decyzji, która pozwala czuć - była zgoda z Panią.

Gdyby Pani chciała pogłębić swoje wnętrze zachęcam do konsultacji z psychologiem by zbadać źródło trudności.

Pozdrawiam serdecznie,
Emil Borkowski 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

To, co piszesz, brzmi bardzo obciążająco i naturalnie wywołuje stres. Warto porozmawiać z psychologiem lub doradcą zawodowym, aby wspólnie przyjrzeć się tej sytuacji i znaleźć wsparcie w podejmowaniu kolejnych kroków.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Stres i lęk związany z pracą - jak można to naprawić?

Ostatnio mam wrażenie, że stres dosłownie mnie zjada. Praca, która kiedyś była dla mnie czymś super, teraz wydaje się tylko ciągłym źródłem frustracji, i zaczynam odczuwać lęk przed pójściem tam. Wkręcam sobie, że koledzy z pracy mnie nie lubią i tak w kółko. Nawet kiedy mam wolne, nie umiem się od tego odciąć – myśli o zadaniach i obowiązkach ciągle mnie dopadają. Czuję się, jakbym codziennie walczyła o przetrwanie, a zmęczenie i zniechęcenie tylko się nakręcają.

Jak sobie radzić, kiedy stres staje się przytłaczający i nie daje nawet chwili wytchnienia? Chciałabym znów poczuć, że potrafię cieszyć się chwilą, ale teraz wydaje się to kompletnie poza moim zasięgiem. 

Trauma po poprzedniej pracy, gdzie dawano mi poczucie bycia niewystarczającej, nieradzącej sobie. Teraz odczuwam lęk i objawy somatyczne. Nie sądzę, że zasługuję na pomoc psychologiczną.
Odczuwam ciągły stres związany z tym, że nie dam rady… Zmieniłam pracę, ponieważ w ostatniej doświadczałam okropnych rzeczy, wmawiano mi, że nic nie umiem, że nie nadaję się, wykonywałam obowiązki i nie dostając żadnego feedbacku na bieżąco, tylko wzywano mnie na poważne rozmowy (np. bo tytul maila zawierał słowa w innej kolejności niż chciał szef…) Gdy chciałam zadać pytanie dotyczące spraw na moim stanowisku, przełożony od pierwszego mojego tygodnia pracy z krzykiem mi oznajmiał, że powinnam już to wiedzieć i nie udzielał odpowiedzi.Obniżało to sukcesywnie mój nastrój i przywoływało wiele złych wspomnień z przeszłości, z dzieciństwa, które nie było sielankowe. Cały czas obwiniam się, bo mam szacunek do przełożonych i wiem, że to nie ja powinnam mieć rację. W nowym środowisku czuję, że gdy gdzieś się pomylę spadnie na mnie to samo… znów będę idiotką i kimś kto nie potrafi się niczego nauczyć… W pracy zakładam jakąś maskę i udaję, że ta odpowiedzialna osoba to ja. Gdy wracam odczuwam lęk. Niewygodnie mi z tym, ponieważ ma to objawy fizyczne: cały czas boli mnie głowa, brzuch, czasem kłucie w klatce piersiowej paraliżuje mi całe ciało… Z pomocy psychologicznej korzystają osoby w, nie wiem, żałobie, z jakimś problemem zweryfikowanym. Mam wrażenie, że nie zasługuję na to, ponieważ mi się tylko coś wydaje. Proszę wyrazić swoją opinię, bo mam dość. Czasem przypominam sobie jak ojczym tłukł moją głową o parapet z furią i moją myśl błagalną wtedy: żeby mu się udało.
Jak radzić sobie z lękiem i stresem w nowej pracy i na praktykach?

Dzień dobry. Mam ze sobą problem i nie potrafię go zrozumieć. W Listopadzie podjęłam nową pracę, w której wytrwałam tylko tydzień i co za tym idzie, z dnia na dzień po prostu do niej nie pojechałam. Muszę też dodać, że w pracy czułam się źle, nie potrafiłam nawiązać kontaktu nic zrobić, a jak robiłam to przez ogromny stres wszystko źle, doszło do tego jeszcze to, że zaufana osoba, która mnie tam poleciła, jeszcze mnie dobiła, bo w pierwszych dniach pracy powiedziała do szefa, że na robię im problemów itp skończyło się to leczeniem u psychiatry i terapią. Poczułam się lepiej trochę lepiej, ale od 5 lat mieszkam w innym mieście i choć staram się przekonać do tego miasta, by być bardziej samodzielną, jakoś jest ciężko, choć trochę się przełamałam. Poszłam do szkoły, żeby zmienić zawód, bo w poprzednim na ten moment nie chcę pracować. W szkole oprócz teorii są też praktyki, których załatwienie zajęło mi trochę czasu, ale niestety i na nich nie potrafię się odnaleźć, nie wykonuje poleceń, chodzę jak jakaś obłąkana za swoim opiekunem, sama nie potrafię nic zrobić. Siedząc z osobami tam pracującymi, nie potrafię nawiązać kontaktu z nimi. Bardzo się wstydzę swojego zachowania tam i bardzo mi wstyd wobec moich najbliższych męża, mamy, którzy bardzo mnie wspierają. Wstyd mi za siebie, bo pod wpływem silnego stresu potrafię też odpowiedzieć błędnie niezgodnie z tym, co było. Przeraża mnie to bo pracując, byłam zupełnie inna, oddana swoje pracy a teraz będąc na praktyce, jestem jednym ogromnym problemem i przez w swojej zachowanie jestem odbierana, jakbym miała złe zamiary. Oprócz tego jestem zdekoncentrowana, trzeba mnie pilnować nawet z najmniejszym rzeczami. I teraz na sama myśl,że ja następny dzień mam tam iść gdzie jestem tam niechciana przez swojej zachowanie bardzo się stresuje aż zaciska mi się żołądek.Co mam zrobić jak sobie pomóc.Przez to wszystko boję się,że stracę wszystko i mojego męża. Wiem, że te praktyki nie mają sensu już ale nie wiem ,co zrobić.

Z czego wynika duża potrzeba ciągłych zmian w obszarze zawodu, pasji, zainteresowań? Nie potrafię ustabilizować się w jednej dziedzinie.
Dzień dobry. Z czego mogą wynikać częste zmiany pasji, zainteresowań, a także zawodów w wieku dorosłym? Mam pewien nietypowy problem. Otóż jestem osobą dorosłą, natomiast w swoim życiu dostrzegam schemat dużej niestabilności w obszarze zawodowym oraz pasji i zainteresowań. Bardzo często zmieniam zainteresowania, bardzo szybko nudzę się pracą, którą wykonuję. Jest to dla mnie źrodłem dużego cierpienia, zwłaszcza gdy widzę, jak wszyscy moi rówieśnicy są już ustabilizowani w swoich dziedzinach - robią to, co jest ich pasją od dzieciństwa i nie nudzi się im to. Bardzo zależy mi na ustabilizowaniu się w jednym obszarze. Zastanawiam sie, z czego mogą wynikać tak częste zmiany zainteresowań? Czy jest to niedojrzałość emocjonalna? Mówi się, że osoby niedojrzałe emocjonalne bardzo szybko przechodzą z jednych emocji w drugie i wydaje mi się, że to może być przyczyną, ale nie jestem tego pewna. Chciałabym to zwalczyć, bo jest to źrodłem dużego cierpienia w moim życiu i przysparza mi kłopotów w obszarze zawodowo-edukacyjnym.
Powrót do domu po studiach, zmiana kierunku i lęk przed utratą chłopaka oraz znajomych
To dla mnie krępująca sprawa. Nie wiem nawet, czy jest sens o to pytać. Właśnie kończę studia licencjackie we Wrocławiu, ale uświadomiłam sobie, że chcę iść w zupełnie inną karierę i zacząć nowy kierunek. Mogłabym go robić tutaj lub w moim rodzinnym mieście. W rodzinnym mieście mieszkałabym znowu z rodzicami. Moi rodzice są dość cool, nigdy nie robili mi większych problemów, nie wtrącali się za bardzo do mojego życia i powtarzali, że chcieliby, żebym tylko była szczęśliwa. Obiecali udostępnić mi w naszym dużym domu kilka pokoi, w których mogłabym mieć własne mini-mieszkanko, gdzie nie wchodziliby i nie interesowałaby ich ta przestrzeń. Jak widać, chcą mi stworzyć naprawdę komfortowe warunki. Wierzę, że by tak było, że mnie nie oszukują. Jednak mam w sobie taką jakąś obawę, że odnoszę porażkę wracając z wielkiego Wrocławia do mojej małej mieściny na drugim końcu Polski. Mam na uwadze, że koszty życia gwałtownie spadną gdy wrócę do rodziców, dokończę parę spraw, które zostawiłam wyjeżdżając do Wrocławia. Problem leży w tym, że zawsze miałam problem ze znajomościami. Choć starałam się ze wszystkich sił, wszyscy mnie opuszczali, nie chcieli kontynuować znajomości, gdy zmienialiśmy szkoły lub wyjeżdzaliśmy na studia. Teraz mam tu we Wrocławiu paczkę znajomych i co ważniejsze - chłopaka, który jest dla mnie naprawdę ważny. Boję się, że mój wyjazd znowu będzie oznaczać utratę znajomych i co gorsza - chłopaka. Mój chłopak powiedział kiedyś, podczas jednej z wielu rozmów na różne tematy, że absolutnie nie mógłby być w związku na odległość. Przeżywam to. Nie chcę go stracić i boję się mu powiedzieć o rozterkach, które przeżywam, żeby mnie nie zostawił. Jednak plusów wyprowadzki jest więcej i nie mam pojęcia co robić. Powrót do domu to zawalczenie o swoją lepszą przyszłość, ale czy zawsze warto to robić? Czy warto przedkładać to nad znajomych i chłopaka? Kiedyś powiedziałabym, że tak, ale teraz sama nie wiem. Miesiąc temu chciałam iść z tym na terapię, ale nie wiem, czy jest sens. Czy ktokolwiek może mi pomóc w zrozumieniu siebie i podjęciu decyzji? Bo wydaje mi się, że nie.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!