Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z poczuciem niedojrzałości i stagnacji w dorosłym życiu?

Nie moge wytrzymać sama ze sobą z tym jak niedojrzała jestem. Odkąd skończyłam 18 lat czuję się cały czas w tyle, stres mnie dosłownie zgniata, boję się zrobić czegokolwiek, czy to wybór studiów, czy to podejmowanie najmniejszych decyzji, jestem sparaliżowana. Ciągle czuję wstyd, nawet gdy przebywam w swoim własnym towarzystwie, nie myślę o niczym innym, tylko o tym jak bardzo jestem niedojrzała, dziecinna i jak bardzo nie chce być sobą. Zgubiłam się we własnych myślach, nie potrafię się ogarnąć, nie potrafię nic robić bo to mnie tak paraliżuje. Boję się nawet rozmawiać z rówieśnikami (skończyłam 22 lata), czuję się opóźniona w rozwoju, tak jakbym z roku na rok stawała się coraz głupsza, coraz ciężej mi myśleć i się uczyć. Chodzę do psychiatry od roku, ale nic mi to nie pomaga, psychoterapeuta też nic nie pomógł. Nigdy nie pracowałam i nie jestem w stanie się zabrać do szukania pracy, wysłałam już dużo CV ale nie dostaje odpowiedzi od kilku lat, czuję się obrzydliwie sama ze sobą i nie chce spędzać czasu w tej skórze. Jestem obrzydzona sobą, chciałabym robić to co inni, ale czuję, że nie mogę, jestem po prostu gorsza od zawsze. Reaguje dziecinnie na każdą porażkę, od razu skreślam całą przyszłość, nie jestem w stanie się ogarnąć i myśleć jak dorosła osoba. Bardzo proszę o pomoc i rady czy jestem w stanie cokolwiek zrobić żeby wyjść z tego kryzysu, mam siebie dość, nie chce być taka niedojrzała i okropna, jestem taka żałosna, że mi niedobrze. Nie umiem robić nic, tylko się użalam i nie wiem co zrobić
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj,

 

to, co opisujesz, brzmi jak życie pod bardzo silną presją wewnętrzną, w którym decyzje, kontakt z ludźmi, myślenie o przyszłości, ocenianie siebie staje się źródłem napięcia, wstydu i paraliżu. Wygląda to tak, jakbyś była w nieustannym kontakcie z bardzo surowym wewnętrznym głosem, który nie daje Ci chwili oddechu. W takiej sytuacji naprawdę bardzo trudno jest spokojnie wybierać, uczyć się, szukać pracy czy po prostu być ze sobą.

 

W tym, co piszesz, jest też dużo bólu związanego z porównywaniem się do innych i z poczuciem, że wszyscy jakoś „weszli w dorosłość”, a Ty utknęłaś. To może być szczególnie dotkliwe wtedy, gdy z zewnątrz ten moment życia często przedstawiany jest tak, jakby po osiemnastce albo po studiach człowiek miał już wiedzieć, kim jest, czego chce i jak sobie radzić. A wchodzenie w dorosłość jest bardzo ważnym, ale też wymagającym etapem, który rzadko przebiega bez kryzysów. To czas budowania tożsamości, oddzielania się od wcześniejszych ról, uczenia się sprawczości, podejmowania decyzji i sprawdzania siebie w nowych obszarach. To zwykle nie dzieje się od razu i nie u wszystkich w tym samym tempie. Potrzeba czasu i doświadczeń, żeby zacząć czuć się pewniej w dorosłości. Sam fakt, że ten etap jest dla Ciebie trudny, nie oznacza, że jesteś ,,gorsza".

 

Jednocześnie w Twojej wiadomości widać, że to nie jest tylko zwykła niepewność związana z wiekiem, ale bardzo nasilone cierpienie, które wpływa na codzienne funkcjonowanie. Piszesz o paraliżu decyzyjnym, trudnościach w kontaktach z rówieśnikami, dużym wstydzie, poczuciu obrzydzenia wobec siebie, osłabieniu myślenia i uczenia się, samotności oraz o tym, że dotychczasowe leczenie nie przyniosło ulgi. To pokazuje, że jesteś w kryzysie, który wymaga dalszej, uważnej pomocy, być może także ponownego przyjrzenia się temu, jaka forma wsparcia byłaby dla Ciebie najlepiej dopasowana.

 

I mimo tego przeciążenia Ty jednak próbujesz. Korzystasz z pomocy psychiatry, byłaś w psychoterapii, wysyłałaś CV, szukasz wsparcia tutaj i pytasz, czy da się coś zrobić. To może teraz wydawać się małe albo niewystarczające, ale pokazuje, że jest w Tobie część, która nie zrezygnowała i nadal szuka wyjścia. To bardzo ważne, bo kryzys często zasłania człowiekowi wszystko poza porażką, a jednak w Twoich słowach widać też wysiłek i gotowość, żeby coś zmieniać.

 

To, że reagujesz mocno na porażki i szybko przekreślasz przyszłość, też można rozumieć jako skutek ogromnego napięcia i przeciążenia, a nie dowód na to, że „jesteś dziecinna”. Kiedy układ nerwowy działa w trybie zagrożenia, trudniej o dystans, elastyczność i spokojne myślenie. Wtedy nawet mała trudność może być przeżywana jak potwierdzenie najgorszych obaw o sobie. To nie znaczy, że tak będzie zawsze, ale pokazuje, jak bardzo potrzebujesz teraz nie kolejnych surowych ocen, tylko wsparcia, które pomoże odzyskiwać grunt pod nogami.

 

Skoro mówisz, że leczenie psychiatryczne i dotychczasowa psychoterapia nie pomagają, warto wrócić do tematu ze swoim psychiatrą i powiedzieć wprost, jak bardzo źle się czujesz i że obecna forma pomocy nie przynosi efektów. Czasem potrzebna jest ponowna diagnoza, zmiana sposobu leczenia, inny nurt terapii albo bardziej intensywne wsparcie. Nie jest tak, że skoro coś dotąd nie zadziałało, to nic już nie może pomóc. Czasem po prostu trzeba jeszcze poszukać lepszego dopasowania.

 

Jeśli chcesz, możesz też potraktować to, co teraz przeżywasz, jako sygnał, że jesteś przeciążona i zagubiona na etapie życia, który sam w sobie bywa trudny i wymaga czasu. Nie wszystko musi być już poukładane. Nie musisz od razu wiedzieć, jak być „dorosłą osobą”. To jest proces, a nie egzamin zdawany jednego dnia.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co opisujesz, brzmi jak bardzo silny kryzys emocjonalny i ogromne przeciążenie wstydu, lęku i samokrytyki ale nie jest to „dowód”, że jesteś beznadziejna czy gorsza, tylko że bardzo cierpisz i od dłuższego czasu jesteś ponad swoje zasoby. To, co opisujesz (paraliż przy decyzjach, poczucie bycia „opóźnioną”, wstyd, myśli „jestem beznadziejna”, „nie umiem dorosnąć”) bardzo przypomina tzw. kryzys młodej dorosłości czyli moment, w którym nagle pojawia się ogromna presja, że trzeba „być dorosłym”, a głowa i emocje nie nadążają. Psychologowie podkreślają, że niedojrzałość emocjonalna to najczęściej lęk przed dorosłością, odpowiedzialnością i oceną, a nie „zepsuty charakter” czy lenistwo. Silny paraliż decyzyjny często łączy się z perfekcjonizmem, lękiem i niską samooceną, a wtedy mózg dosłownie się blokuje zamiast działać. To, że reagujesz  jak to określasz „dziecinnie” na porażkę, nie oznacza, że jesteś beznadziejna ale raczej, że Twoje emocje nie mają jeszcze dorosłego, spokojnego „opiekuna” w środku, który potrafi je przyjąć i ukoić. Wiele osób około 20–25 roku życia ma poczucie „zmarnowanej młodości”, „wszyscy są dalej niż ja”, „nie nadaję się do dorosłości”, tylko najczęściej o tym nie mówią.

Niedojrzałość emocjonalna sama w sobie nie jest zaburzeniem ani wyrokiem. To stan, z którego można wychodzić, jeśli zacznie się go rozumieć i krok po kroku uczyć nowych sposobów radzenia sobie. Sam fakt, że szukasz pomocy, chodzisz do psychiatry, próbowałaś terapii, piszesz tutaj tak szczerze to są zachowania osoby, która ma w sobie potencjał do dużej odpowiedzialności i refleksji, nawet jeśli teraz tego nie czujesz. Wstyd próbuje Ci wmówić, że jesteś wyjątkowo żałosna, a w rzeczywistości przechodzisz przez coś, przez co wiele osób przechodzi po cichu. Z Twojego opisu widzę dwie główne sfery czyli  jak traktujesz siebie w myślach oraz paraliż przy decyzjach i działaniu. Psychologowie podkreślają, że pierwszym krokiem do zmiany niedojrzałości jest uznanie swoich trudności bez samopotępienia w stylu „tak, mam z tym problem” zamiast „jestem żałosna i bezwartościowa”. Zapisz 2 do 3 zdania, które najczęściej się w Tobie odpalają (np. „jestem żałosna”, „nic nie umiem”, „jestem opóźniona”). Przy każdym dopisz zdanie „dorosłego opiekuna”, które nie musi być super pozytywne, ale bardziej realistyczne, np.: „Jestem żałosna” zamieniamy na „Jestem bardzo przeciążona i tak się o sobie nauczyłam myśleć, ale to zdanie nie jest faktem, tylko starą oceną.” „Jestem opóźniona” zamieniamy na „Moje tempo jest inne, bo miałam inne warunki i obciążenia. Mogę rozwijać się dalej, nawet jeśli później niż inni.” Gdy pojawia się automatyczna myśl, spróbuj ją zauważyć i w głowie dodać tę „dorosłą” wersję, nawet jeśli jej nie czujesz. To buduje nowy nawyk, trochę jak nauka języka. To nie jest magia, tylko powolne „przeprogramowywanie” sposobu, w jaki Twój mózg interpretuje Ciebie samą, co jest jednym z kluczowych elementów terapii CBT przy takim cierpieniu. Artykuły i badania o paraliżu decyzyjnym wskazują kilka strategii, które realnie zmniejszają blokadę jak  ograniczanie liczby opcji, limit czasu i dzielenie zadań na mikrokroki.

Możesz spróbować takiego schematu w stylu „Zadanie na dziś” to coś absurdalnie małego, np. otworzyć jeden portal z ogłoszeniami o pracę i zobaczyć 3 ogłoszenia, bez wysyłania czegokolwiek.  W kontekście studiów możesz napisać na kartce 2 kierunki, które mnie minimalnie interesują, bez decyzji.

Ustalasz limit czasu: „robię to 10 minut i koniec”.

Ograniczasz wybór: np. patrzę tylko na oferty w jednym mieście, tylko w określonej branży, tylko z prostym wymaganiem. Celem nie jest „od razu ogarnięcie życia”, tylko oswojenie mózgu z tym, że możesz działać mimo lęku nawet na bardzo małą skalę.

Rozumiem frustrację kiedy chodzisz rok do psychiatry, byłaś na terapii i czujesz, że dalej tkwisz w tym samym miejscu. Jeśli objawy są bardzo nasilone (paraliż, poczucie beznadziei, myśli obrzydzenia sobą, duże trudności w funkcjonowaniu), czasem potrzebne jest ponowne przemyślenie diagnozy i leczenia czy to na pewno „tylko” kryzys rozwojowy i niska samoocena, czy może np. depresja, zaburzenia lękowe albo coś z obszaru osobowości.

CBT lub terapia schematów są często rekomendowane przy paraliżu decyzyjnym, lęku i perfekcjonizmie, bo uczą konkretnej pracy z myślami i zachowaniami, a nie tylko rozumienia problemu. Masz prawo wrócić do psychiatry i powiedzieć bardzo konkretnie to, co napisałaś tutaj i zapytać, czy nie warto rozważyć innej formy terapii, zmiany terapeuty lub pogłębionej diagnostyki (np. pod kątem depresji, zaburzeń lękowych, ADHD, zaburzeń osobowości.  To nie jest „Twoja porażka”, że dotychczasowa pomoc nie podziałała tak, jak byś chciała , ale to informacja, że potrzebujesz trochę innego podejścia lub większej intensywności wsparcia.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 
 

To, co Pani opisuje, nie brzmi dla mnie jak „niedojrzałość”. Bardziej przypomina opis osoby, która od bardzo dawna żyje pod ogromną presją, stale ocenia siebie i jest sparaliżowana strachem przed błędem. W takim stanie trudno podejmować decyzje, szukać pracy czy budować pewność siebie.

Zwróciłabym uwagę na jedno - mimo że uważa się Pani za „żałosną” i „gorszą”, to jednocześnie od roku chodzi Pani do psychiatry, była Pani na terapii, wysyłała CV i nadal szuka pomocy. To nie są zachowania osoby leniwej czy niedojrzałej. To są zachowania osoby, która walczy, choć jest bardzo zmęczona.

Na ten moment proszę spróbować zrobić jedną rzecz: na kilka dni odstawić ocenianie siebie jako „niedojrzałej” i zamiast tego pytać - „Co przeżywałabym wobec bliskiej osoby, która czuje się tak samo jak ja?”. Mam wrażenie, że wobec innych byłaby Pani znacznie bardziej wyrozumiała niż wobec siebie.

Naprawdę nie widzę w Pani „okropnej” osoby. Widzę kogoś, kto jest bardzo zagubiony i przeciążony, ale kto wciąż szuka drogi wyjścia.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Dzień dobry, 

pisze Pani, że próbowała już różnych metod pomocy, ale nie są one wystarczające. Być może w takiej sytuacji warto porozmawiać z lekarzem psychiatrą o możliwości wystawienia skierowania na oddział dzienny. Są to intensywne oddziaływania terapeutyczne w grupie refundowane przez NFZ, psychoterapia odbywa się codziennie w określonych godzinach przez określony czas pobytu na oddziale (często 3 miesiące, choć zależy to od oddziału). Nie nocuje się tam, tylko przychodzi w określonych godzinach od poniedziałku do piątku. Jeśli uzyska Pani takie skierowanie - warto poszukać informacji o takich oddziałach w Pani okolicy i zgłosić się na kwalifikację. 

Trzymam kciuki za zaopiekowanie się sobą - jak czytam to zapytanie, czuję jak ciężko jest Pani być w swojej skórze :(
Wszystkiego dobrego! 

Julia Szymanowska

Julia Szymanowska

Pani Oliwio, 

 

bardzo Pani współczuję tego co Pani przeżywa. Ewidentnie wejście w kolejny etap rozwoju okazało się dla Pani dużo trudniejsze niż te poprzednie. Należałoby się zastanowić co takiego mogło to spowodować, przychodzi mi do głowy kilka pomysłów, ale wcześniej chciałabym, aby poczytała Pani trochę o zjawisku ruminacji. Sposób w jaki Pani opisuje, że myśli (użalanie się nad sobą, dojmujące, uporczywe, zapętlające się i nic nie wnoszące myślenie o przeszłości), wydaje mi się  zbieżny z tym co rozumiemy pod tym pojęciem. Oczywiście potrzebny jest pogłębiony wywiad rozwojowy, diagnoza, aby stwierdzić to z pełnym przekonaniem, ale jeśli hipoteza o ruminacji jako Pani głównym problemie by się potwierdziła, sugerowałabym, aby na tym skoncentrować się w pierwszej chwili. W nurcie terapii CBT jest specjalny protokół terapeutyczny o naukowo dowiedzionej skuteczności, ukierunkowany właśnie na ruminacje. Uczy on w jaki sposób można myśleć inaczej, a czasem zamiast tego po prostu działać - bo i ten element, braku działania, stagnacji zdaje się wymagać u Pani zaopiekowania. 

 

Jeśli chodzi o pomysły na to co może powodować Pani stan:

1. doświadczenie straty - dzieciństwa w dosłownym rozumieniu jak i symbolu np. bezstroski, przewidywalności. Utrata może skutkować depresją, a u Pani słyszę kilka z objawów: niechęć do siebie, powtarzalne, uporczywe myśli, wycofanie z życia.

II. potencjalne zaburzenie neurorozwojowe w tle - tu byłabym ostrożna, bo oczywiście kryzys na tym etapie to za mało, aby je stwierdzić, ale niezwykle często osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu pamiętają okres zakończenia szkoły średniej jako wyjątkowo trudny, jako że tracą strukturę. Na poprzednich etapach edukacji ścieżka jest wytyczona, kiedy jednak ją kończymy mnogość pomysłów na życie, możliwości wyboru przy jednoczesnym braku instrukcji często skutkuje kryzysem u osób z ASD/ADHD. 

III. deprywacja emocjonalna - schemat deprywacji emocjonalnej polega na tym, iż osoba nie otrzymała odpowiedniego wsparcia zawierającego przewodnictwo, przez co bardzo trudno jej w dorosłości podejmować dojrzałe decyzje, ponieważ nie miała sposobności, aby się tego nauczyć. 

 

Każda z powyższych możliwości jest sugestią, która wymaga odniesienia do Pani życiorysu, diagnozy, itp. Każda z nich również jest podatna na oddziaływania terapeutyczne i to Pani sugeruję - aby się Pani nie poddawała i możliwie komunikowała ze swoją terapuetką trudności, które zauważa w procesie. W ostateczności, jeśli oddziaływania nie przynoszą efektów zawsze może Pani spróbować poszukać pomocy u kogoś innego, być może w innym nurcie. Proszę zwracać uwagę, aby nurt był tzw. evidance-based (oparty na dowodach) i aby psychoterapeuta/tka miała certyfikat lub była w szkole psychoterapii akredytowanej przez PTTPB, PTTPD, PTPHE lub PSTS. 

 

Trzymam za Panią mocno kciuki!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, nie brzmi jak „niedojrzałość”, tylko jak bardzo nasilony lęk + wstyd, które praktycznie blokują możliwość działania. W takim stanie człowiek ma wrażenie, że wszystko go przerasta, bo każda decyzja uruchamia napięcie i myślenie „zaraz zrobię coś źle”, więc naturalną reakcją jest zatrzymanie się i unikanie.

To, że masz o sobie tak surowe, wręcz krzywdzące myśli, jest tu kluczowe - taki wewnętrzny głos nie mobilizuje, tylko stopniowo odbiera energię i poczucie wpływu. W efekcie nawet proste rzeczy (CV, rozmowy, decyzje) zaczynają wyglądać jak coś „ponad siły”, mimo że obiektywnie nimi nie są.

Ważne jest też, że brak efektów po terapii czy psychiatrii nie oznacza, że „nic się nie da zrobić”, tylko że być może potrzebne jest inne podejście - często przy takim poziomie wstydu i blokady lepiej sprawdzają się nurty pracujące bezpośrednio z samokrytyką i lękiem (np. terapia schematów, CFT), a nie tylko analiza problemu.

I bardzo istotne: to nie jest cecha Twojej osobowości ani „stały poziom dojrzałości”, tylko stan, w którym Twój system psychiczny jest przeciążony i działa w trybie obrony. To się da stopniowo zmieniać, ale raczej małymi krokami i przy mniejszej presji na siebie niż ta, którą teraz sobie nakładasz.

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zaskakująca zmiana zachowania męża: agresja, wyznania miłości i znikające posty na Facebooku
Małżeństwo piękne gesty słówka id męża namiętność pragnienie pożądanie udany sex. Wszystko jednak na chwilę, wstawia posty gdzie się da z wyznaniami szczerych uczuć co do mnie, że jestem wyjątkowa ta jedyna i Bóg wie jeszcze jakie słodzenia. Od ponad 20 wspólnych lat nagle kwiaty biżuteria pieniążki od tak daje abym coś sobie kupowała poprostu szok, nigdy taki nie był. Teraz nie ma logicznego toku rozmów co nie powiem uważa że ryje mu łep że czepiam się szczypie sprawiam ból. Min zapytałam się czy gdzieś dzwonil bedac z psem na dworze nie odpowiada normalnie krzyczy odpycha lekceważy olewa, poprostu atak agresji słownej rzucanie talerzem telefonem a nawet powie, że nie chce mu się żyć ze jego jako żona nie rozumiem. Potrafi sam siedzieć zadumany szperać po telefonie a co do czego jadąc do pracy słodzić jak kocha mnie jak uwielbia spędzać ze mną czas sex obłęd itp. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej krytykuje obarcza mnie za wszystko. Ma problem z narządami męskimi ból podczas stosunku dyskomfort, urolog kazał dermatologa ponoć stany grzybicze, maści płyny które raz stosuje potem nie chce. Mi mówi ze pragnie mnie uwielbia sex bym mu pomogła przejść ten ból. Uważa że ma tego dość boli oraz cyt,,wkurwia mnie już to,, tłumaczę iż pomimo tego nie powinien mnie odpychać a tym bardziej się zbliżyć pieszczoty czułość namiętność poprostu okazać uczucia, on do mnie potrafi powiedzieć co to da skoro tylko cie dotknę i buzuje a trafia mnie ze nie mogę sexu bo odczuwam ból. Zapewnia że kocha tylko mnie ze tylko ja itp choć bedac pośród kobiet w pracy zachowuje się jak zdrowy pełen energii facet jakby nic mu nie doskwierało. Czemu uważam że mnie oszukuje manipuluje. Na portalu fb dużo obserwował kont kobiet tak nagich kobiet, co do czego pousuwał parę osób które obserwuje połowę ze znajomych. Kiedy zauważyłam zapytałam powiedział pierw nie usuwałem nic następnie taki tekst cyt,, I co z tego że pousuwałem, jakby nie ruszało go nic tak jakby miał wszytko w dupie. Czy on coś kręci w coś gra??? Nie mam juz sił nie wiem co robić co myśleć. Boję się o co kolwiek zapytać no bo zaraz atak agresji że ja już banie mu ryje. Strach poprostu się odezwać. Nie wiem czy uczucia wszystko co zapewnia są szczere. Jestem załamana
Mam kryzys w przyjaźni, przytłacza mnie szkoła, nie mam przy tym żadnego wsparcia w rodzinie-mama nie słucha, krzywdzi mnie słowami. Przez to jestem wobec samej siebie surowa.
Dzień dobry mam 15 lat i…ogólnie to mam problemy, mam dużo problemów…pod koniec sierpnia pokłóciłam się z przyjaciółką i robiłam ostatecznie wszystko, żeby się z nią pogodzić, pisałam, nawet prosiłam o spotkanie, raz powiedziała, że nie chce a za drugim razem się zgodziła, i mimo że wydawało mi się, że się pogodziłyśmy to jak spotykamy się na zajęciach to ona mnie ignoruje, nie zwraca na mnie uwagi, bo chyba znalazła sobie nową przyjaciółkę i próbowałam zagadywać, nawet próbowałam się dołączyć do nich, ale to na nic ciągle to samo…ona nigdy nie wychodziła z inicjatywą, kiedy się kłóciłyśmy zawsze ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę, bo ona nigdy tego nie chciała albo nwm, nie potrafiła zrobić? I teraz widzę też, jak ona się zachowuje i wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że to już jest jej wina, że nasza przyjaźń się rozpada…ja zrobiłam wszystko, lecz ona nigdy nawet nie wyszła z inicjatywą…nie pomogła…strasznie mnie to boli i po każdych zajęciach, na które ona też chodzi, wracam do domu i płaczę, bo strasznie to boli. Moim kolejnym problem jest szkoła i nie wiem, może to jest już normalne, że nastolatkowie boją się tam chodzić itd, ale ja od paru lat w każdą niedziele przed szkołą nie jestem w stanie cieszyć się tym ostatnim dniem weekendu, tylko chodzę przytłoczona i płaczę. A od tego roku coś się stało i płaczę i zamartwiam się już w sobotę od rana i to mnie strasznie przytłacza, nic nie mogę z tym zrobić. Kolejnym z moich problemów jest to, że gdy patrzę na siebie w lustrze, widzę grubą, ulaną dziewczynę, patrzę z zazdrością na moje koleżanki, które są strasznie chude, i mimo że ja też nie mam nadwagi i teoretycznie wyglądam dobrze, to mi to nie wystarcza. Przed chwilą moja mama „zażartowała” sobie, że niby przytyłam i nie wytrzymałam, prawie się popłakałam i nakrzyczałam na nią, ona oczywiście nie widzi nic złego w tym i mówi, że to przecież był normalny żart, i że mam się uspokoić, no, ale dla mnie to nie był żart…mam też problem z rodzicami, głównie z matką. W poniedziałek miałam załamanie psychiczne i nie wytrzymałam, zaczęłam obrażać sama siebie, płakać i przeklinać a moja mama na to, że jest to wina telefonu, że mam problemy. No to ja już totalnie nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby przestała pieprzyć, na co ona dała mi szlaban za przeklinanie itd, okej może mnie poniosło, ale nie mam z jej strony żadnego wsparcia, nic i ja już czasami nie wytrzymuję, nie wytrzymuj patrzenia na moją przyjaciółkę, bo zawsze kończy się łzami, nie wytrzymuję szkoły w, której mam natłok wszystkiego i nie wytrzymuję w domu…
Dobro córki w kryzysie relacji z żoną.
Dzień dobry, żona poważnie myśli o rozwodzie. Mamy 8-letnią córkę. Rodzice żony są rozwiedzeni i widzę, że u mnie powiela się dokładnie taki sam schemat, łącznie z zarzutami - z mojej strony brak wsparcia psychicznego w trudnych chwilach, ze strony żony uzależnienie od telefonu i gier - (spędza tam prawie cały wolny czas od ponad roku) i nawiązywanie tam zbyt bliskich relacji łącznie z nagranym filmem erotycznym najprawdopodobniej dla kogoś. ) Mieliśmy trudną rozmowę powiedziałem, że zrobię wszystko, żeby ratować małżeństwo, że będę pracować nad tym, czego jej brakowało ( wsparcie psychiczne) Wszystko inne miała zawsze zapewnione łącznie z wsparciem psychicznym ("dobrym słowem"), ale widocznie nie takiego oczekiwała. Może zabrakło bliskości ? Dlatego chcę nad tym pracować. Zaproponowałem terapie dla par. Czekam na Jej decyzję, w między czasie Teściowa mieszka w Niemczech i doradza żonie w tym temacie i nie koniecznie z korzyścią dla mojego małżeństwa ( słyszałem rozmowę) nawet o tym, żeby zabrać tam córkę, czy to w ogóle dopuszczalne ? Przeciez chodzi o dobro dziecka a z córką jesteśmy bardzo blisko. Ja straciłem zaufanie do żony po tym co znalazłem w telefonie, o czym jej powiedziałem na spokojnie. Od ostatniej rozmowy próbuję już naprawiać relacje, ale czuje, że żona nie bardzo chce (myśli, że robię to na pokaz) .. Boję się, że jak będę zbytnio "natarczywy" to żona wycofa się jeszcze bardziej. Z drugiej strony jak odpuszczę to obawiam się, że odbierze to jako brak wniosków z sytuacji i w końcu złoży pozew rozwodowy. CO ROBIĆ ? Mam wrażenie, że Ona nie widzi u siebie żadnej winy tylko, że to ja jestem wszystkiemu winien. Film erotyczny wytłumaczyła tym, że to miało być dla nas i że nikomu tego nie wysłała ( tak jej ponoć doradziła jej koleżanka, która tak robi w kryzysie z partnerem), ale z drugiej strony skoro mieliśmy już takie złe relacje czy nagrałaby coś takiego...? nigdy tak się nie zachowywała. Dowodów, że wysłała nie znalazłem. Pragnę, aby w najgorszym wypadku córka została przy mnie, jednocześnie nie chciałbym w żaden sposób ograniczać spotkań z żoną. Najważniejsze jest dla mnie dobro córki. Proszę o poradę .
Przestałam czuć się dobrze ze sobą i w związku. Czuję się samotna, nierozumiana.
Nie wiem czy powinnam udać się do psychologa, czy może da się rozwiązać mój problem samodzielnie. Od jakiegoś czasu czuję się samotna z moimi problemami. Ciężko mi się zebrać do zrobienia czegoś w ciągu dnia, przez co potrafię przesiedzieć cały dzień w łóżku. Wydaje mi się, że mam problem ze zrozumieniem swoich emocji i tego co czuję. Boję się zranić moimi słowami innych. Nie wiem, czego chcę obecnie w życiu. Weszłam w relacje z moim przyjacielem, ale nie czuję się z tym dobrze. Mimo powiedzenia mu tego, on chce i tak spróbować a ja boję się go zranić. Od lat super się dogadywaliśmy, ale odkąd weszliśmy w związek, zaczął mnie denerwować, nie mam ochoty się z nim widzieć ani pisać, mimo że wcześniej nic w jego zachowaniu mi kompletnie nie przeszkadzało, a nawet myślałam, że może byłby dla mnie odpowiednią osobą. Do tego czuję się, jakbym miała problemy z pamięcią i problem ze słuchaniem innych. Kiedyś byłam świetnym słuchaczem, a aktualnie często zapominam co mi ktoś powiedział albo nie potrafię się skupić na tym co do mnie ktoś mówi. Czuję się źle ze sobą. Kiedyś uważyłam się za ładną, czułam obecność znajomych wokół mnie i to, że każdy mnie lubi, a aktualnie czuję się samotna, niezrozumiana i nieatrakcyjna. Kiedyś mimo że byłam bardzo nieśmiała, dużo łatwiej było mi nawiązywać relacje z ludźmi. Dodam, że mam obecnie 20 lat i od roku studiuję w innym mieście, oddalonym od mojego domu. Czy mama nadużywająca od paru lat alkoholu może mieć wpływ na to jak się obecnie czuję?
Jak poradzić sobie ze zdradą narzeczonego z koleżanką z pracy ? Jestem w ciąży.
Jak poradzić sobie ze zdradą narzeczonego z koleżanką z pracy ? Dodam, że jestem w ciąży.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!