
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Maz mnie zdradzil i...
Maz mnie zdradzil i szantazuje odchudzaniem - depresja lekowa, zaloba i pytanie czy ratowac malzenstwo
Treść wrażliwaKamila Grobelna
Dzień dobry,
Bardzo mi przykro, że znalazła się Pani w tak trudnej sytuacji. Z opisu wynika, że nie chodzi wyłącznie o samą zdradę, ale również o powtarzające się poniżanie, warunkowanie wierności Pani wyglądem oraz brak partnerskiego udziału męża w utrzymaniu wspólnego życia. Takie zachowania mogą bardzo silnie podważać poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa.
Chciałabym podkreślić jedną rzecz: zdrada męża nie jest konsekwencją tego, że Pani nie schudła. To jego decyzja i jego odpowiedzialność. Nikt nie ma obowiązku zmieniać swojego ciała po to, aby „zasłużyć” na wierność partnera.
Dodatkowo przeżyła Pani w krótkim czasie ogromną stratę bliskich osób, a obecnie zmaga się Pani z depresją i lękiem. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest, aby nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem poczucia winy czy przekonania, że „muszę się zmienić, żeby mąż mnie nie zostawił”.
Nie mogę zdecydować za Panią, czy powinna Pani odejść z małżeństwa, ale warto zadać sobie pytanie: czy w tej relacji czuję się szanowana, bezpieczna i traktowana jak partnerka? Z tego, co Pani opisuje, obecnie trudno mówić o takiej relacji.
Zachęcam, aby nie zostawała Pani z tym sama. Warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą, a jeśli pozostaje Pani pod opieką psychiatryczną – również omówić z nim obecną sytuację. Dobrze byłoby także spokojnie przyjrzeć się swojej sytuacji finansowej i prawnej oraz zastanowić się, jakie miałaby Pani możliwości, gdyby zdecydowała się Pani na rozstanie.
Proszę przede wszystkim nie podejmować decyzji o swoim zdrowiu, wyglądzie czy pozostaniu w małżeństwie pod groźbą kolejnej zdrady. Ma Pani prawo oczekiwać w związku szacunku, wierności i odpowiedzialności za wspólne życie – niezależnie od swojej wagi.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anita Konarska
Piotr Ziomber
Dzień dobry Sabino
Jestem przerażony tym, co napisałaś. Po pierwsze serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci bliskich. Wiem, jak to jest stracić rodzinę i bardzo Tobie współczuję. Ale współczuję Ci także aktualnej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, że można tak gardzić człowiekiem i postępować w taki sposób. Jest mi niezmiernie przykro, ale wiem, że takie sytuacja mają miejsce. Ty go utrzymujesz, spłacasz kredyt itd. Kobieta, która choruje na depresję lękową i powinna mieć względny spokój. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego on to robi? Może tutaj nie chodzi o wygląd. A pytanie czy zostać czy uciekać? Odpowiedz sobie sama. Czy uważasz, że nawet jeżeli schudniesz to będzie Ciebie szanował?
Bożena Nagórska
Pani Sabino,
przeżywa Pani trudną sytuację, w której zachowanie męża, szantaż emocjonalny oraz brak wsparcia finansowego nakładają się na ogromny ciężar po stracie najbliższych i diagnozę depresji lękowej. Dalsze znoszenie takiego traktowania wiąże się z ogromnym kosztem emocjonalnym i zdrowotnym, dlatego istotne jest postawienie na pierwszym miejscu własnego bezpieczeństwa i dobrostanu. Dobrym krokiem będzie skupienie się na leczeniu psychoterapeutycznym oraz skonsultowanie się z prawnikiem i psychologiem, aby na spokojnie ocenić swoje możliwości i podjąć najlepszą dla siebie decyzję dotyczącą przyszłości.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
Zdrada może być bardzo bolesnym doświadczeniem, szczególnie kiedy partner dodatkowo komunikuje, że będzie zdradzał Cię ponownie, jeśli nie schudniesz. Warto jednak pamiętać, że jego zdrada nie jest konsekwencją Twojej wagi. Za decyzję o zdradzie i sposób, w jaki potraktował Ciebie, odpowiada on.
Twoje ciało nie jest warunkiem, który musisz spełnić, żeby zasługiwać na wierność, szacunek czy miłość. To, że mąż nazywa Cię „grubasem” i uzależnia swoje zachowanie od tego, ile ważysz, może być dla Ciebie bardzo raniące i mieć wpływ na Twoje poczucie własnej wartości. Nie oznacza to jednak, że z Tobą jest coś nie tak.
Zwraca uwagę również opis funkcjonowania finansowego — Ty ponosisz koszty rachunków i kredytów, podczas gdy mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie i samochód. W połączeniu z tym, co opisujesz w sferze relacji, warto przyjrzeć się temu, czy w tym małżeństwie Twoje potrzeby, granice i bezpieczeństwo są traktowane z należytą uwagą.
Do tego dochodzi ogromny ciężar wcześniejszych strat. Śmierć dwojga rodziców i brata w tak krótkim czasie sama w sobie może być bardzo trudnym doświadczeniem. Jeśli dodatkowo pojawiły się objawy depresyjne i lękowe, tym bardziej zasługujesz na profesjonalne wsparcie.
Nie chciałabym decydować za Ciebie, czy masz zostać w małżeństwie, czy odejść. To decyzja dotycząca Twojego życia i wymaga uwzględnienia całej sytuacji, a nie jednej odpowiedzi na forum. Zachęcałabym natomiast, żebyś w terapii miała przestrzeń na przyjrzenie się temu, czego Ty chcesz, jakie masz granice i jakiej relacji potrzebujesz, zamiast koncentrować się wyłącznie na tym, jak spełnić wymagania męża.
I przede wszystkim: nie musisz chudnąć, żeby zasłużyć na wierność.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Sabino,
Czytając Pani wpis, mam poczucie, że dźwiga Pani naprawdę bardzo dużo. Zdrada sama w sobie jest ogromnym zranieniem, ale szczególnie niepokojące jest to, że mąż uzależnia swoją wierność od Pani wagi, a następnie informuje Panią o tym, że zdrada była dla niego „super”. To nie jest sposób na rozwiązywanie problemów w małżeństwie, lecz poniżanie i wywieranie presji.Chcę bardzo wyraźnie zaznaczyć: Pani waga nie jest usprawiedliwieniem zdrady. Mąż podejmuje własną decyzję o zdradzie i ponosi za nią odpowiedzialność. Nie musi Pani schudnąć, aby zasłużyć na szacunek, wierność czy godne traktowanie.
Niepokoi mnie również to, że to Pani opłaca rachunki i kredyty, podczas gdy mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie. Warto więc spojrzeć na tę sytuację nie tylko przez pryzmat zdrady, ale szerzej – na sposób, w jaki w tym małżeństwie traktowane są Pani potrzeby, granice i bezpieczeństwo.Nie chcę decydować za Panią, czy powinna Pani zostać, czy odejść. To bardzo ważna decyzja, którą warto podejmować nie pod wpływem szoku i poczucia własnej winy, ale po spokojnym przyjrzeniu się temu, czy w tej relacji jest realna gotowość męża do zmiany, odpowiedzialności i szacunku wobec Pani. Sama obietnica, że „będzie lepiej”, bez konkretnych działań, może nie wystarczyć.Przy tym wszystkim szczególnie zatroszczyłabym się teraz o Panią. Dwa lata temu straciła Pani rodziców i brata, a obecnie zmaga się Pani z depresją i lękiem. To ogromne obciążenie dla jednej osoby. Proszę nie podejmować tej sytuacji samotnie – warto mieć obok siebie psychologa/psychoterapeutę, zaufaną osobę oraz, jeśli jest taka potrzeba, prawnika, który pomoże Pani spokojnie przyjrzeć się kwestii finansów, kredytów i ewentualnego rozstania. Proszę spróbować zadać sobie jedno pytanie: gdyby nic w zachowaniu męża się nie zmieniło przez najbliższe pięć lat, czy chciałaby Pani nadal żyć w takim małżeństwie? Odpowiedź może być ważniejsza niż pytanie, czy „powinna Pani wytrzymać”.Nie jest Pani „grubasem”, którego trzeba najpierw naprawić, żeby zasługiwał na miłość. Jest Pani osobą, która została bardzo mocno zraniona i która ma prawo powiedzieć: „na takie traktowanie się nie zgadzam”.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Sabino. Mąż poniża Panią, uzależnia swoje zachowanie od Pani wyglądu i przerzuca na Panią odpowiedzialność za własne decyzje. Nie musi Pani teraz podejmować decyzji o rozwodzie ale warto zadać sobie pytanie czy w tej relacji czuje się Pani szanowana i bezpieczna. Przy depresji lękowej i tak wielu trudnych doświadczeniach zachęcam przede wszystkim do zadbania o siebie i skorzystania z indywidualnego wsparcia psychologicznego.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kryślak
Bardzo mi przykro, że znalazła się Pani w tak trudnej sytuacji. W ciągu zaledwie kilku lat doświadczyła Pani ogromnych strat śmierci dwojga rodziców i brata, a następnie zdrady i bardzo raniącego traktowania ze strony osoby, która powinna być dla Pani źródłem bezpieczeństwa.
Chciałabym zwrócić uwagę na coś bardzo istotnego: zdrada nie jest konsekwencją Pani wagi. To decyzja męża i odpowiedzialność za tę decyzję należy wyłącznie do niego. Mówienie Pani, że będzie zdradzał, jeśli Pani nie schudnie, a następnie informowanie o tym, że jemu i kochance „było super”, jest zachowaniem celowo raniącym i poniżającym. Nie jest to zdrowa komunikacja w związku.
Niepokojący jest również opis sytuacji finansowej jeżeli Pani utrzymuje wspólne gospodarstwo, opłaca rachunki i kredyty, podczas gdy mąż przeznacza swoje dochody wyłącznie na siebie, warto bardzo dokładnie przyjrzeć się temu, jak wygląda podział odpowiedzialności i pieniędzy w tym małżeństwie. W połączeniu z poniżaniem i wywieraniem presji może to wskazywać na przemoc emocjonalną i ekonomiczną.
Nie powiedziałabym jednak: „musi Pani natychmiast odejść”, bo to Pani życie i Pani decyzja. Powiedziałabym natomiast: proszę nie podejmować decyzji o pozostaniu wyłącznie ze strachu, poczucia winy albo przekonania, że musi Pani schudnąć, żeby zasłużyć na wierność i szacunek. Nie musi Pani spełniać żadnego warunku, żeby zasługiwać na godne traktowanie.
Na Pani miejscu w pierwszej kolejności zadbałabym o własne bezpieczeństwo i niezależność: porozmawiała z psychologiem/psychoterapeutą, powiedziała o sytuacji komuś zaufanemu, uporządkowała kwestie finansowe i dokumenty oraz sprawdziła, jakie ma Pani możliwości prawne dotyczące wspólnych zobowiązań i majątku. Dopiero mając takie zaplecze, można spokojniej zdecydować, czy chce Pani próbować ratować tę relację, czy się z niej wycofać.
I jeszcze jedno po tym, czego Pani doświadczyła, objawy depresyjne i lękowe naprawdę zasługują na profesjonalne zaopiekowanie. Dwa lata żałoby po stracie trzech bliskich osób, a następnie zdrada i ciągłe poniżanie to bardzo duże obciążenie psychiczne. Nie jest Pani „za słaba” jest Pani osobą, która bardzo dużo przeszła.
Jeżeli miałabym sprowadzić to do jednego pytania, nie pytałabym: „czy jest Pani wystarczająco szczupła, żeby mąż Panią kochał?”. Zapytałabym: „Czy w tej relacji czuje się Pani szanowana, bezpieczna i traktowana jak partnerka?” To może być ważny punkt wyjścia do dalszej decyzji.
Karolina Kazmierczak
Kalina Paszyna-Grochowska
Dzień dobry,
na początek chciałabym docenić Pani odwagę w podzieleniu się tą wiadomością. To co Pani opisuje musi być dla Pani niezwykle trudne i obciążające.
Z Pani opisu wynika, że Pani mąż może dopuszczać się przemocy psychicznej wobec Pani poprzez obrażanie czy grożenie ponowną zdradą. W pierwszej kolejności warto byłoby zadbać o Pani stan psychiczny, aby była Pani w stanie spojrzeć na tę sytuację i podjąć odpowiednią decyzję. Niestety, nie mogę Pani powiedzieć czy "tkwić dalej w tym małżeństwie" - tę decyzję powinna Pani podjąć sama i z pełną odpowiedzialnością. Może warto zastanowić się, czy jest Pani w stanie podjąć sama taką decyzję, czy może lepiej byłoby porozmawiać o tym z psychologiem? Z tego co Pani napisała wynika, że kontaktowała się Pani ze specjalistą, który zdiagnozował u Pani depresję. Jeśli to był psycholog lub psychoterapeuta może warto umówić się na ponowną wizytę? Na ten moment może zamiast zastanawiać się jaką decyzję podjąć, warto zastanowić się co może Pani zrobić, aby siebie wesprzeć w tej sytuacji? W momencie, w którym poczuje się Pani na tyle silną, aby podjąć tę decyzję, wówczas będzie to dla Pani łatwiejsze. Teraz najważniejsze jest Pani dobro i proszę pamiętać, że każdy zasługuje na akceptację, szacunek i zaufanie.
Mam nadzieję, że choć trochę nakreśliłam możliwe dalsze działania.
Z pozdrowieniami
Kalina Paszyna-Grochowska
Bożena Nagórska
Dzień dobry Pani Sabino.
Opisana sytuacja wskazuje na poważny kryzys, w którym brak wzajemnego szacunku i wsparcia mocno obciąża Pani zdrowie psychiczne. W relacji małżeńskiej nikt nie powinien być stawiany przed warunkami godzącymi w jego poczucie wartości ani obarczany samotnym utrzymywaniem domu. Pani zdrowie, spokój oraz leczenie depresji są teraz najważniejsze, dlatego warto skonsultować się z psychoterapeutą i prawnikiem, aby bezpiecznie zaplanować dalsze kroki i odzyskać równowagę.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i nadużywające. Mówienie żonie: „jeśli nie schudniesz, będę cię zdradzał”, a potem jeszcze wysyłanie wiadomości, że z kochanką „było super”, to nie jest szczerość ani „motywowanie do zmiany”. To jest upokarzanie, przemoc emocjonalna i przekraczanie Pani granic.
To nie jest fair. Pani ciało nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady. Pani wygląd nie daje nikomu prawa do ranienia, poniżania ani grożenia kolejnymi zdradami. Odpowiedzialność za zdradę ponosi osoba, która zdradza — nie osoba zdradzona.
Zwróciłabym też uwagę na drugi ważny obszar: pisze Pani, że to Pani opłaca rachunki i kredyty, a mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie i samochód. To również wymaga bardzo twardego postawienia granic. Relacja, w której jedna osoba niesie ciężar domu, a druga jednocześnie rani, zdradza i grozi dalszymi zdradami, jest bardzo nierówna.
Jeśli pojawi się myśl, że nie daje Pani rady albo jest Pani w kryzysie, proszę nie zostawać z tym sama. Może Pani skontaktować się z telefonem zaufania: +48 89 527 00 00.
Jeśli pyta Pani: „tkwić czy uciekać?”, to ja bym zapytała najpierw: czy w tej relacji jest jeszcze szacunek, bezpieczeństwo, odpowiedzialność i gotowość męża do realnej zmiany? Bo bez tego trudno mówić o małżeństwie, które leczy rany. Bardziej wygląda to na układ, który te rany pogłębia.
Najważniejsze: to, co Panią spotyka, nie jest Pani winą. Ma Pani prawo do szacunku, bezpieczeństwa i życia bez upokarzania. I ma Pani prawo powiedzieć bardzo wyraźnie: „nie zgadzam się na takie traktowanie”.
Pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Eliza Śliwińska
Dzień dobry.
opisuje Pani trudną emocjonalnie sytuację. Dostrzegam w niej Pani osamotnienie w okresie żałoby oraz zachowania raniące, uderzające w tak wiele ważnych i delikatnych obszarów: poczucie własnej wartości i atrakcyjności, potrzebę bezpieczeństwa, miłości, akceptacji, szacunku oraz troski, wsparcia, zaufania i wiele innych. Wszystko to ze strony osoby, która z założenia jest osobą najbliższą, dającą miłość i bezpieczeństwo. W moim odczuciu jest to okrutne.
Z tego opisu czytam o partnerze, który jest nastawiony instrumentalnie - na czerpanie korzyści. Z założenia miłość u wspierająca relacja to chęć dawania: opiekowania się, wrażliwość na bliską osobę, troska o jej odczucia, wspólne tworzenie codzienności, wsparcie we wzajemnych celach.
Niektórzy mówią o tym, że miłość to kochanie wad partnera, słabych punktów, trudności i wspieranie w radzeniu sobie z przeciwnościami, a także bezinteresowne dawanie.
Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia specjalisty, który zapewni Pani wsparcie i kroczek po kroczku pomoże Pani odczuć ulgę i poradzić sobie z tą sytuacją, najlepiej jak to możliwe.
Pozdrawiam ciepło Elizs Śliwińska

Zobacz podobne
Witam, Jestem mężczyzną.
W małżeństwie jesteśmy z żoną od prawie 15 lat. Ostatnio żona zaczęła pisać wiadomości z innym facetem (poznanym przez grę mobilną). Powiedziała mi, że mają grupę na jednym z komunikatorów i że pisze z jakimś kolegą. Nie przeszkadzało mi to, bo nasz związek opierał się na rozmowie i zaufaniu.
Od paru tygodni zauważyłem, że ma ukryte czaty z tą osobą. Przyłapałem ją na kłamstwie, miała dzwonić do swojej siostry, ale tak naprawdę dzwoniła do tego faceta. Porozmawialiśmy o tym, powiedziała, że to tylko kolega (traktuje go jak brata), że ma problemy osobiste i chciała mu pomóc. Po rozmowie miała ograniczyć kontakt. Po tygodniu zaczęła znowu z nim pisać przez ukryte wiadomości. Dystansować mnie. Jak zaczyna pisać, a widzi, że idę, szybko odkłada telefon. Wczoraj zauważyłem, że wysyła mu zdjęcia swoje (bardzo mnie to zraniło). Porozmawialiśmy szczerze o tym, powiedziałem, co mnie boli.
Ona dalej mówi, że to tylko kolega "brat". Żona zapewnia mnie, że mnie tylko kocha, że to pisanie nie ma żadnych podtekstów intymnych, seksualnych. Zawsze sobie mówiliśmy prawdę, teraz się boję, że okłamała mnie w krótkim czasie 2 razy. Czuję, że nie mówi mi całej prawy odnośnie do tego pisania.
Nie wiem, co robić? Ma przerwać kontakt z tą osobą, co pisze, ale boję się, że znowu na chwilę. Co mam zrobić dalej z nią rozmawiać? Czy czekać na rozwój sytuacji?
Od pewnego czasu mój były narzeczony był tak jakby nieobecny. Myślałam, że jest zmęczony, ale na jednym spacerze, kiedy chciałam go złapać za rękę, powiedział, że nie chce, że nie czuje potrzeby. Pomyślałam – okej, czasami tak jest. Po tygodniu pojechaliśmy na dwa tygodnie do Egiptu – tam ze mną zerwał. Nie chciał rozmawiać, mówił raz, że mnie kocha, raz że nie.
Ostatecznie 16 sierpnia nastąpiło zerwanie i stwierdził, że mnie nie kocha ani niczego, i że chce być sam do końca życia. Powiedział też, żebym się odkochała, bo to „na zawsze”. Ale jednocześnie mówi, że teraz chce być sam, i jak mu mówię, że dam mu czas, to odpowiada, że nie potrzebuje czasu, bo nie patrzy, co będzie dalej – ale teraz wie, że nic się nie zmieni. I podoba mu się ten stan.
Parę tygodni wcześniej powiedział, że chce być sam, „naprawić swój mózg”, a kiedy zapytałam, czy zostawia mnie na zawsze, odpowiedział, że nie wie, nie jest jasnowidzem.
Proszę o pomoc – co to za stan i czy uda nam się wrócić do siebie?

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
