Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Maz mnie zdradzil i szantazuje odchudzaniem - depresja lekowa, zaloba i pytanie czy ratowac malzenstwo

Treść wrażliwa
Mąż oznajmij mi że jeżeli nie schudnę to będzie mnie zdradzał Niestety tak się stało Mąż mnie zdradził i sam wysłał mi wiadomość smsem że jemu i kochance było super Po zdradzie dalej mi oznajmił że jak dalej nie schudnę to dalej będzie mnie zdradzał dlatego ze nie chce żyć z grubasem mąż nie doklada sie do życia ja opłacam rachunki i kredyty a Mąż swoją wypłatę przeznacza na siebie i samochod proszę o poradę nie ukrywam że po zdradach męża okazało się że cierpię na depresję lękowa dwa lata temu pochowałam 2 rodziców i brata na zawal proszę o opinię co mam zrobić czy tkwić w tym małżeństwie czy uciekac
Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro, że znalazła się Pani w tak trudnej sytuacji. Z opisu wynika, że nie chodzi wyłącznie o samą zdradę, ale również o powtarzające się poniżanie, warunkowanie wierności Pani wyglądem oraz brak partnerskiego udziału męża w utrzymaniu wspólnego życia. Takie zachowania mogą bardzo silnie podważać poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa.

 

Chciałabym podkreślić jedną rzecz: zdrada męża nie jest konsekwencją tego, że Pani nie schudła. To jego decyzja i jego odpowiedzialność. Nikt nie ma obowiązku zmieniać swojego ciała po to, aby „zasłużyć” na wierność partnera.

 

Dodatkowo przeżyła Pani w krótkim czasie ogromną stratę bliskich osób, a obecnie zmaga się Pani z depresją i lękiem. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest, aby nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem poczucia winy czy przekonania, że „muszę się zmienić, żeby mąż mnie nie zostawił”.

 

Nie mogę zdecydować za Panią, czy powinna Pani odejść z małżeństwa, ale warto zadać sobie pytanie: czy w tej relacji czuję się szanowana, bezpieczna i traktowana jak partnerka? Z tego, co Pani opisuje, obecnie trudno mówić o takiej relacji.

 

Zachęcam, aby nie zostawała Pani z tym sama. Warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą, a jeśli pozostaje Pani pod opieką psychiatryczną – również omówić z nim obecną sytuację. Dobrze byłoby także spokojnie przyjrzeć się swojej sytuacji finansowej i prawnej oraz zastanowić się, jakie miałaby Pani możliwości, gdyby zdecydowała się Pani na rozstanie.

 

Proszę przede wszystkim nie podejmować decyzji o swoim zdrowiu, wyglądzie czy pozostaniu w małżeństwie pod groźbą kolejnej zdrady. Ma Pani prawo oczekiwać w związku szacunku, wierności i odpowiedzialności za wspólne życie – niezależnie od swojej wagi.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anita Konarska

Anita Konarska

Dzień dobry, bardzo mi przykro z powodu wielu trudnych sytuacji jakich Pani doświadczyła w ostatnim czasie.Małżeństwo lub związek partnerski powinien opierać się na szacunku, zrozumieniu, wsparciu i miłości okazywanej sobie przez dwoje kochających się ludzi.Dlatego powinien wspierać Panią w codziennym życiu.Zachowanie Pani męża świadczy o dużej niedojrzałości psychicznej.Proszę zadać sobie pytanie, czy będzie umiała Pani mu jeszcze zaufać.Proszę zadbać o siebie i poszukać pomocy psychologicznej.Pozdrawiam ciepło
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Sabino

 

 

 Jestem przerażony tym, co napisałaś. Po pierwsze serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci bliskich. Wiem, jak to jest stracić rodzinę i bardzo Tobie współczuję. Ale współczuję Ci także aktualnej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, że można tak gardzić człowiekiem i postępować w taki sposób. Jest mi niezmiernie przykro, ale wiem, że takie sytuacja mają miejsce. Ty go utrzymujesz, spłacasz kredyt itd. Kobieta, która choruje na depresję lękową i powinna mieć względny spokój. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego on to robi? Może tutaj nie chodzi o wygląd. A pytanie czy zostać czy uciekać? Odpowiedz sobie sama. Czy uważasz, że nawet jeżeli schudniesz to będzie Ciebie szanował? 

 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Sabino,

przeżywa Pani trudną sytuację, w której zachowanie męża, szantaż emocjonalny oraz brak wsparcia finansowego nakładają się na ogromny ciężar po stracie najbliższych i diagnozę depresji lękowej. Dalsze znoszenie takiego traktowania wiąże się z ogromnym kosztem emocjonalnym i zdrowotnym, dlatego istotne jest postawienie na pierwszym miejscu własnego bezpieczeństwa i dobrostanu. Dobrym krokiem będzie skupienie się na leczeniu psychoterapeutycznym oraz skonsultowanie się z prawnikiem i psychologiem, aby na spokojnie ocenić swoje możliwości i podjąć najlepszą dla siebie decyzję dotyczącą przyszłości.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Zdrada może być bardzo bolesnym doświadczeniem, szczególnie kiedy partner dodatkowo komunikuje, że będzie zdradzał Cię ponownie, jeśli nie schudniesz. Warto jednak pamiętać, że jego zdrada nie jest konsekwencją Twojej wagi. Za decyzję o zdradzie i sposób, w jaki potraktował Ciebie, odpowiada on.

Twoje ciało nie jest warunkiem, który musisz spełnić, żeby zasługiwać na wierność, szacunek czy miłość. To, że mąż nazywa Cię „grubasem” i uzależnia swoje zachowanie od tego, ile ważysz, może być dla Ciebie bardzo raniące i mieć wpływ na Twoje poczucie własnej wartości. Nie oznacza to jednak, że z Tobą jest coś nie tak.

Zwraca uwagę również opis funkcjonowania finansowego — Ty ponosisz koszty rachunków i kredytów, podczas gdy mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie i samochód. W połączeniu z tym, co opisujesz w sferze relacji, warto przyjrzeć się temu, czy w tym małżeństwie Twoje potrzeby, granice i bezpieczeństwo są traktowane z należytą uwagą.

Do tego dochodzi ogromny ciężar wcześniejszych strat. Śmierć dwojga rodziców i brata w tak krótkim czasie sama w sobie może być bardzo trudnym doświadczeniem. Jeśli dodatkowo pojawiły się objawy depresyjne i lękowe, tym bardziej zasługujesz na profesjonalne wsparcie.

Nie chciałabym decydować za Ciebie, czy masz zostać w małżeństwie, czy odejść. To decyzja dotycząca Twojego życia i wymaga uwzględnienia całej sytuacji, a nie jednej odpowiedzi na forum. Zachęcałabym natomiast, żebyś w terapii miała przestrzeń na przyjrzenie się temu, czego Ty chcesz, jakie masz granice i jakiej relacji potrzebujesz, zamiast koncentrować się wyłącznie na tym, jak spełnić wymagania męża.

I przede wszystkim: nie musisz chudnąć, żeby zasłużyć na wierność.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Sabino,

 

Czytając Pani wpis, mam poczucie, że dźwiga Pani naprawdę bardzo dużo. Zdrada sama w sobie jest ogromnym zranieniem, ale szczególnie niepokojące jest to, że mąż uzależnia swoją wierność od Pani wagi, a następnie informuje Panią o tym, że zdrada była dla niego „super”. To nie jest sposób na rozwiązywanie problemów w małżeństwie, lecz poniżanie i wywieranie presji.Chcę bardzo wyraźnie zaznaczyć: Pani waga nie jest usprawiedliwieniem zdrady. Mąż podejmuje własną decyzję o zdradzie i ponosi za nią odpowiedzialność. Nie musi Pani schudnąć, aby zasłużyć na szacunek, wierność czy godne traktowanie.

Niepokoi mnie również to, że to Pani opłaca rachunki i kredyty, podczas gdy mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie. Warto więc spojrzeć na tę sytuację nie tylko przez pryzmat zdrady, ale szerzej – na sposób, w jaki w tym małżeństwie traktowane są Pani potrzeby, granice i bezpieczeństwo.Nie chcę decydować za Panią, czy powinna Pani zostać, czy odejść. To bardzo ważna decyzja, którą warto podejmować nie pod wpływem szoku i poczucia własnej winy, ale po spokojnym przyjrzeniu się temu, czy w tej relacji jest realna gotowość męża do zmiany, odpowiedzialności i szacunku wobec Pani. Sama obietnica, że „będzie lepiej”, bez konkretnych działań, może nie wystarczyć.Przy tym wszystkim szczególnie zatroszczyłabym się teraz o Panią. Dwa lata temu straciła Pani rodziców i brata, a obecnie zmaga się Pani z depresją i lękiem. To ogromne obciążenie dla jednej osoby. Proszę nie podejmować tej sytuacji samotnie – warto mieć obok siebie psychologa/psychoterapeutę, zaufaną osobę oraz, jeśli jest taka potrzeba, prawnika, który pomoże Pani spokojnie przyjrzeć się kwestii finansów, kredytów i ewentualnego rozstania. Proszę spróbować zadać sobie jedno pytanie: gdyby nic w zachowaniu męża się nie zmieniło przez najbliższe pięć lat, czy chciałaby Pani nadal żyć w takim małżeństwie? Odpowiedź może być ważniejsza niż pytanie, czy „powinna Pani wytrzymać”.Nie jest Pani „grubasem”, którego trzeba najpierw naprawić, żeby zasługiwał na miłość. Jest Pani osobą, która została bardzo mocno zraniona i która ma prawo powiedzieć: „na takie traktowanie się nie zgadzam”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Sabino. Mąż poniża Panią, uzależnia swoje zachowanie od Pani wyglądu i przerzuca na Panią odpowiedzialność za własne decyzje. Nie musi Pani teraz podejmować decyzji o rozwodzie ale warto zadać sobie pytanie czy w tej relacji czuje się Pani szanowana i bezpieczna. Przy depresji lękowej i tak wielu trudnych doświadczeniach zachęcam przede wszystkim do zadbania o siebie i skorzystania z indywidualnego wsparcia psychologicznego.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Bardzo mi przykro, że znalazła się Pani w tak trudnej sytuacji. W ciągu zaledwie kilku lat doświadczyła Pani ogromnych strat śmierci dwojga rodziców i brata, a następnie zdrady i bardzo raniącego traktowania ze strony osoby, która powinna być dla Pani źródłem bezpieczeństwa.

Chciałabym zwrócić uwagę na coś bardzo istotnego: zdrada nie jest konsekwencją Pani wagi. To decyzja męża i odpowiedzialność za tę decyzję należy wyłącznie do niego. Mówienie Pani, że będzie zdradzał, jeśli Pani nie schudnie, a następnie informowanie o tym, że jemu i kochance „było super”, jest zachowaniem celowo raniącym i poniżającym. Nie jest to zdrowa komunikacja w związku.

Niepokojący jest również opis sytuacji finansowej jeżeli Pani utrzymuje wspólne gospodarstwo, opłaca rachunki i kredyty, podczas gdy mąż przeznacza swoje dochody wyłącznie na siebie, warto bardzo dokładnie przyjrzeć się temu, jak wygląda podział odpowiedzialności i pieniędzy w tym małżeństwie. W połączeniu z poniżaniem i wywieraniem presji może to wskazywać na przemoc emocjonalną i ekonomiczną.

Nie powiedziałabym jednak: „musi Pani natychmiast odejść”, bo to Pani życie i Pani decyzja. Powiedziałabym natomiast: proszę nie podejmować decyzji o pozostaniu wyłącznie ze strachu, poczucia winy albo przekonania, że musi Pani schudnąć, żeby zasłużyć na wierność i szacunek. Nie musi Pani spełniać żadnego warunku, żeby zasługiwać na godne traktowanie.

Na Pani miejscu w pierwszej kolejności zadbałabym o własne bezpieczeństwo i niezależność: porozmawiała z psychologiem/psychoterapeutą, powiedziała o sytuacji komuś zaufanemu, uporządkowała kwestie finansowe i dokumenty oraz sprawdziła, jakie ma Pani możliwości prawne dotyczące wspólnych zobowiązań i majątku. Dopiero mając takie zaplecze, można spokojniej zdecydować, czy chce Pani próbować ratować tę relację, czy się z niej wycofać.

I jeszcze jedno po tym, czego Pani doświadczyła, objawy depresyjne i lękowe naprawdę zasługują na profesjonalne zaopiekowanie. Dwa lata żałoby po stracie trzech bliskich osób, a następnie zdrada i ciągłe poniżanie to bardzo duże obciążenie psychiczne. Nie jest Pani „za słaba” jest Pani osobą, która bardzo dużo przeszła.

Jeżeli miałabym sprowadzić to do jednego pytania, nie pytałabym: „czy jest Pani wystarczająco szczupła, żeby mąż Panią kochał?”. Zapytałabym: „Czy w tej relacji czuje się Pani szanowana, bezpieczna i traktowana jak partnerka?” To może być ważny punkt wyjścia do dalszej decyzji.

Karolina Kazmierczak

Karolina Kazmierczak

rozumiem,ze doswiadcza Pani bardzo trudnej sytuacji, moze Pani teraz przezywac rozne stany. zachecam do skorzystania ze wsparcia psychologicznego,moze okazac sie tez potrzebna konsultacja psychiatryczna
Kalina Paszyna-Grochowska

Kalina Paszyna-Grochowska

Dzień dobry,

 

na początek chciałabym docenić Pani odwagę w podzieleniu się tą wiadomością. To co Pani opisuje musi być dla Pani niezwykle trudne i obciążające.

 

Z Pani opisu wynika, że Pani mąż może dopuszczać się przemocy psychicznej wobec Pani poprzez obrażanie czy grożenie ponowną zdradą. W pierwszej kolejności warto byłoby zadbać o Pani stan psychiczny, aby była Pani w stanie spojrzeć na tę sytuację i podjąć odpowiednią decyzję. Niestety, nie mogę Pani powiedzieć czy "tkwić dalej w tym małżeństwie" - tę decyzję powinna Pani podjąć sama i z pełną odpowiedzialnością. Może warto zastanowić się, czy jest Pani w stanie podjąć sama taką decyzję, czy może lepiej byłoby porozmawiać o tym z psychologiem? Z tego co Pani napisała wynika, że kontaktowała się Pani ze specjalistą, który zdiagnozował u Pani depresję. Jeśli to był psycholog lub psychoterapeuta może warto umówić się na ponowną wizytę? Na ten moment może zamiast zastanawiać się jaką decyzję podjąć, warto zastanowić się co może Pani zrobić, aby siebie wesprzeć w tej sytuacji? W momencie, w którym poczuje się Pani na tyle silną,  aby podjąć tę decyzję, wówczas będzie to dla Pani łatwiejsze. Teraz najważniejsze jest Pani dobro i proszę pamiętać, że każdy zasługuje na akceptację, szacunek i zaufanie. 

 

Mam nadzieję, że choć trochę nakreśliłam możliwe dalsze działania.

Z pozdrowieniami

Kalina Paszyna-Grochowska

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry Pani Sabino.

Opisana sytuacja wskazuje na poważny kryzys, w którym brak wzajemnego szacunku i wsparcia mocno obciąża Pani zdrowie psychiczne. W relacji małżeńskiej nikt nie powinien być stawiany przed warunkami godzącymi w jego poczucie wartości ani obarczany samotnym utrzymywaniem domu. Pani zdrowie, spokój oraz leczenie depresji są teraz najważniejsze, dlatego warto skonsultować się z psychoterapeutą i prawnikiem, aby bezpiecznie zaplanować dalsze kroki i odzyskać równowagę.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i nadużywające. Mówienie żonie: „jeśli nie schudniesz, będę cię zdradzał”, a potem jeszcze wysyłanie wiadomości, że z kochanką „było super”, to nie jest szczerość ani „motywowanie do zmiany”. To jest upokarzanie, przemoc emocjonalna i przekraczanie Pani granic.

To nie jest fair. Pani ciało nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady. Pani wygląd nie daje nikomu prawa do ranienia, poniżania ani grożenia kolejnymi zdradami. Odpowiedzialność za zdradę ponosi osoba, która zdradza — nie osoba zdradzona.

Zwróciłabym też uwagę na drugi ważny obszar: pisze Pani, że to Pani opłaca rachunki i kredyty, a mąż przeznacza swoją wypłatę na siebie i samochód. To również wymaga bardzo twardego postawienia granic. Relacja, w której jedna osoba niesie ciężar domu, a druga jednocześnie rani, zdradza i grozi dalszymi zdradami, jest bardzo nierówna.

Jeśli pojawi się myśl, że nie daje Pani rady albo jest Pani w kryzysie, proszę nie zostawać z tym sama. Może Pani skontaktować się z telefonem zaufania: +48 89 527 00 00.

Jeśli pyta Pani: „tkwić czy uciekać?”, to ja bym zapytała najpierw: czy w tej relacji jest jeszcze szacunek, bezpieczeństwo, odpowiedzialność i gotowość męża do realnej zmiany? Bo bez tego trudno mówić o małżeństwie, które leczy rany. Bardziej wygląda to na układ, który te rany pogłębia.

 

Najważniejsze: to, co Panią spotyka, nie jest Pani winą. Ma Pani prawo do szacunku, bezpieczeństwa i życia bez upokarzania. I ma Pani prawo powiedzieć bardzo wyraźnie: „nie zgadzam się na takie traktowanie”.

 

Pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry.  
opisuje Pani trudną emocjonalnie sytuację. Dostrzegam w niej Pani osamotnienie w okresie żałoby oraz zachowania raniące, uderzające w tak wiele ważnych i delikatnych obszarów: poczucie własnej wartości i atrakcyjności, potrzebę bezpieczeństwa, miłości, akceptacji, szacunku oraz troski, wsparcia, zaufania i wiele innych. Wszystko to ze strony osoby, która z założenia jest osobą najbliższą, dającą miłość i bezpieczeństwo. W moim odczuciu jest to okrutne.  
Z tego opisu czytam o partnerze, który jest nastawiony instrumentalnie - na czerpanie korzyści. Z założenia miłość u wspierająca relacja to chęć dawania: opiekowania się, wrażliwość na bliską osobę, troska o jej odczucia, wspólne tworzenie codzienności, wsparcie we wzajemnych celach. 
Niektórzy mówią o tym, że miłość to kochanie wad partnera, słabych punktów, trudności i wspieranie w radzeniu sobie z przeciwnościami, a także bezinteresowne dawanie.  
Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia specjalisty, który zapewni Pani wsparcie i kroczek po kroczku pomoże Pani odczuć ulgę i poradzić sobie z tą sytuacją, najlepiej jak to możliwe.  
Pozdrawiam ciepło Elizs Śliwińska 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam problem z nowym chłopakiem. Tak się złożyło że zostaliśmy parą, ale nie wiem jak reagować na zachowanie chłopaka
Witam, Od 2 miesięcy walczę z depresją, biorę leki od psychiatry, mam spotkania z psychologiem i psychoterapeutą, w okresie listopad-grudzień wiele się wydarzyło rzeczy przykrych i załamujących i kilka strat w życiu - co doprowadziło do tej depresji. Chwilami gdy mam kryzys jest naprawdę bardzo ciężko i wtedy nie mogę sobie z tym poradzić i myślę wtedy o najgorszym rozwiązaniu tych spraw/problemów czy sytuacji życiowych. Ale piszę teraz z innym problemem, a mianowicie chodzi o mojego obecnego chłopaka. Mam problem z nowym chłopakiem. Tak się złożyło że zostaliśmy parą, ale nie wiem jak reagować na zachowanie chłopaka. Pisząc z Nim/rozmawiając /spotykając się słyszę co chwile teksty "nie kochasz mnie, nikt mnie nie kocha, czuję się samotny i porzucony, lepiej będzie jak nie będziemy razem, nie pamietam kiedy mówiłaś że mnie kochasz". I potem teksty "zrywam z tobą, bo mnie nie kochasz" i cały czas gdy rozmawiamy, ja wysłuchuje jego i jego problemy a jak ja mu mowie o swoich problemach, o tym co czuję czy co przeszlam, czy co przechodzę w tym momencie w ciągu dnia to słyszę tylko puste "ok" i zmiana tematu na jego problemy i to jak on się czuje. Potem jak przez to że on tak szantażuje moje emocje i wywołuje smutek czy poczucie winy za cos czego nie zrobilam - ja się załamuje i mam dość wszystkiego. Nie jestem w stanie powiedzieć "nie" czy postawić jasne granice w związku ale jak to tak dalej mialoby wygladac to nie dam rady tak dluzej i nie wiem czy nie lepiej było by to zakończyć, ale wiem ze jak to zakoncze to znów to pogorszy moj stan psychiczny. Co mam zrobić z tym chłopakiem, jak postawić te granicę bo zwykła rozmowa nie pomaga niestety? Proszę doradzcie coś mi bo już nie daje rady-to poczucie winy że może cos zrobiłam co Go rani ale nie przypominam sobie żeby takie cos było, dziekuje za odpowiedzi.
Partner po 9 latach związku nagle zrywa: czy depresja ma wpływ na jego stan i czy jest szansa na powrót?

Od 17 marca do 6 czerwca byłam na kursie oficerskim. Przed nim było okej, ale kłóciliśmy się dość często z partnerem – byliśmy razem 9 lat. Od połowy maja był dziwny w sensie, że dużo spał, nie chciał jeść. Myślałam, że jest zmęczony, bo pracuje na delegacje. A i wspomnę, że w piątki zaczął wracać po alkoholu.

Na kursie bardzo często wracałam tylko na jeden dzień i większość czasu się kłóciliśmy, bo nie rozumiałam, co się z nim dzieje. Zresztą ja byłam zmęczona i nie potrafiłam powiedzieć, o co mi chodziło. Na kursie w kwietniu robił mi sceny zazdrości i mówił, że mnie kocha i chce mnie mieć, i że nie wie, co to miłość, ale tak po prostu czuje.

6 czerwca skończyłam kurs – to był piątek. W niedzielę pojechaliśmy na obiad do restauracji. Chciałam go złapać za rękę, ale nie chciał, stwierdził, że nie czuje potrzeby. 19 czerwca pojechaliśmy na wakacje, gdzie było widać, że coś jest nie tak. Zaczął pisać z dziewczyną o swoim stanie, cały czas w telefonie, i nagle na wakacjach ze mną zerwał.

Do mojej mamy napisał, że ma depresję albo coś innego i chce sam sobie poradzić, że nie ma chęci i radości do życia, i po co ma niszczyć komuś życie. Teraz ciągle powtarza, że chce być sam i że nie patrzy na przyszłość, jest dla mnie zdystansowany i że to koniec na zawsze. Mówi, żebym zajęła się sobą i że jemu jest dobrze samemu. Powiedział też, że mnie szczerze kochał, a teraz nie kocha niczego. I że jak jest sam, to wreszcie może żyć normalnie i stara się to robić. Nie chce przerwy, nie chce niczego – chce być sam.

Co to za stan i czy będzie szansa na powrót do siebie?

Jak poradzić sobie z nieudanymi relacjami romantycznymi i lękiem przed zaufaniem?
Mam 19 lat. Wiem, że pewnie wielu stwierdzi, że nie wiem jeszcze nic o życiu i, że mój problem nie jest jakiś ważny ale bardzo mnie nurtuje. Chodzi o to, że nie mam kompletnie szczęścia w relacjach romantycznych. Półtorej roku temu kręciłam z chłopakiem. Po niecałych dwóch miesiącach zaczęliśmy rozmawiać ( z jego inicjatywy) na temat przyszłości naszej relacji. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy wejść w związek. Po tygodniu stwierdził jednak, że z różnych powodów nie chce być ze mną w związku. Zamiast powiedzieć mi to w twarz poprostu wysłał mi wiadomość. Później pisał do mnie jeszcze wiele razy średnio co kilka tygodni. Wyglądało to tak, że pytał co u mnie ja mu odpisywałam po czym mnie olewał. W międzyczasie dowiedziałam się od wspólnej znajomej, że jest to poprostu zwykły babiarz, który potrafi pisać z kilkoma dziewczynami na raz. Później sama zaczęłam go olewać a finalnie zablokowałam. W lutym tego roku napisał do mnie kolejny chłopak. Na początku rozmowa się kleiła ale po czasie zauważyliśmy, że wiele nas różni i z czasem brakowało nam wspólnych tematów do rozmów. Stwierdziliśmy, że lepiej się rozstać niż kłócić. Mimo to zostaliśmy w przyjaznej relacji. Ponad miesiąc temu na pewnym kursie poznałam kolejnego chłopaka. Dodał mnie do znajomych na Facebooku i zaobserwował na Instagramie. Szczerze mówiąc nie chciałam wtedy wchodzić w żadne relacje romantyczne. Jednak po tygodniu chłopak do mnie napisał i zapytał jak idzie mi kurs. Rozmowa się kleiła i zaproponował spotkanie. Stwierdziłam jednak, że może dam mu szanse. Spotkaliśmy się. Mieliśmy wiele wspólnych tematów i podobne spojrzenie na świat. Wydawało się, że tym razem wszystko będzie dobrze się układało. Zachowywał się wspaniale. Otwierał mi drzwi od samochodu, komplementował i nawet kupował jedzenie. Mówił, że zerwał pare miesięcy wcześniej z toksyczną byłą. Porównywał mnie do niej mówiąc, że jestem o wiele lepsza od niej. Nasza relacja miała się świetnie. Nie kłócilismy się. Poznałam nawet jego rodziców. Pozwalałam mu robić wszystkie pierwsze kroki, ponieważ po poprzednich relacjach bałam się bardziej zaangażować. W końcu w pełni mu zaufałam. Naprawdę myślałam, że to relacja z cudowną przyszłością. Jednak się myliłam. Jednego dnia nie napisał do mnie wcale. Zapytałam go o co chodzi. Stwierdził, że wszystko go przytłacza. Zapytałam jak mogę mu pomóc na co on napisał mi, że musi pobyć sam. Następnego dnia stwierdził, że lepiej będzie gdy się rozstaniemy, ponieważ nie przepracował sobie jeszcze rozstania ze swoją byłą. Ja sama byłam w szoku. Nie spodziewałam sie takiego obrotu spraw. Nie wiem sama co mam o tym myśleć. Coraz bardziej zaczynam wątpić w miłość. Boję się, że kiedy przyjdzie ten jedyny, będę tak bardzo bała się zaufać, że ta relacja przepadnie. Boję się, że zostanę sama do końca życia, bo każda moja relacja romantyczna nie trwała dłużej niż niecałe dwa miesiące. Naprawdę będąc w każdej z tych trzech realacji myślałam, że przerodzi się to w długotrwały związek. Jednak jak zawsze się myliłam. Już sama nie wiem co mam zrobić żeby następnym razem wszystko się ułożyło. Czuje też, że z każdym rozczarowaniem coraz mniej potrafię komuś zaufać.
Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją
Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
Jak radzić sobie z zazdrością partnerki wobec kontaktu z matką mojego dziecka?

Dzień dobry, 

Mam poważny problem z partnerką. Zacznę od początku: 

Byłem w związku z kobietą, z którą mam syna, obecnie nie jesteśmy ze sobą już 2 lata, a jestem niepełna rok z ówczesną partnerką. Na jej pytanie, ,,czy jeśli była ex zaprosiłaby mnie na kawę, to czy bym przyjechał? " odpowiedziałem, że "nie". 

Teraz niedawno zbliżały się urodziny mojego syna i córki ówczesnej partnerki 6.12 i 7.12. 23 listopada moja mama zapytała się, czy pojadę z nią do mojego syna na urodziny, bo była tam zaledwie raz, czy dwa. Bez przemyślenia zgodziłem się, bo z mamą i dla syna urodziny. Nie rozmawiałem na temat urodzin z byłą partnerką ani nic. Byłem zajęty innymi sprawami i obowiązkami domowymi i wyleciało mi to kompletnie z głowy o porozmawianiu o tym z partnerką. Zaczęliśmy o tym rozmawiać tydzień przed urodzinami i już była zła o to, że zgodziłem się na prośbę swojej mamy, aby pojechać razem do mojego syna. Zapytałem, co mam zrobić, żeby było dobrze, nie urażając partnerki, w odpowiedzi usłyszałem, że mam wziąć syna w inny dzień, a nie jechać tam, więc się zgodziłem i to uczyniłem. 

Od tej pory cały czas ma myśli, że dla swojej byłej chciałem tam jechać, że dla niej się gole, że dla niej idę do fryzjera, żeby dobrze wyglądać, a relacje moje z byłą partnerką są wyłącznie związane z synem. Cały czas partnerka uważa, że jadąc tam na urodziny własnego dziecka, jest równoznaczne, z tym że chce wrócić do niej. Za każdym razem zapewniam ją, że kocham tylko ją i jest dla mnie najważniejsza na świecie. Nie przyjmuje to do wiadomości. Według mnie i mojej mamy nie stało się nic złego, a według niej jest to coś okropnego, że to dziwne. Podważa moje uczucia, myśli i słowa, które mowie do niej. Rozumiem, że jest urażona i zazdrosna, ale czy jej myśli nie są zbyt wygórowane? 

Zmieniłem dla niej swoje życie o 180 stopni, pomagam jej we wszystkich czynnościach dnia codziennego. 

Często mówiła, że jestem dobrym i kochanym człowiekiem, a gdy po prostu zapomniałem z nią na ten temat porozmawiać, wszystko przekreśla. Dalej mieszkamy razem, zgodziła się nawet na terapie dla par, ale tylko po to, aby udowodnić to, kto ma racje z myśleniem. Kiedy jej mówię prawdę, a ona nie potrafi jej zaakceptować. 

Bardzo proszę o pomoc, jak się zachować w takich sytuacjach. Pozdrawiam.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.