Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z poczuciem zdrady po odkryciu męża oglądającego nagie kobiety?

Hej.. jakiś czas temu mąż przyznał się do oglądania nagich kobiet (po tym jak to odkryłam przypadkowo) . Powiedział że był z tym u psychologa, brał leki ale dostał radę że jeśli sam też nie będzie chciał przestać tego robić nic się nie zmieni. Mieliśmy wcześniej mały kryzys w związku, ponieważ czułam się zraniona przez kłamstwo. Doprowadziło to do tego że miesiąc żyliśmy bez współżycia, kontaktów cielesnych. Ja też nie umiałam na niego spojrzeć jak na człowieka. Mam zaburzenia psychiczne i bardzo biorę wszystko dosłownie i emocjonalnie. Gdy zobaczyłam te kobiety wpadłam w niekontrolowany szał, uczucie zdrady, byłam nie do przekonania. Rzucałam wszystkim wokół, czułam się źle i płakałam wiele dni. Tłumaczył to tym że nie było żadnych zbliżeń i dlatego sięgnął po to. To mnie zabolało- bardzo, chociaż nie bardziej niż to że na tych profilach kobiet były wszystkie jego fetysze. To mnie trafiło najmocniej. Poczułam że nigdy nic w naszym związku i seksualności nie było prawdziwe. Poczułam się nieatrakcyjna, niewystarczająca. Rozmawialiśmy na ten temat wiele razy . Nie wiem jak sobie poradzić z tym i jak pomóc jemu skoro terapia nie zadziałała mimo tego że uczęszczał na nią wiele lat. Najgorsze jest to że byłam w tamtym momencie skora do zerwania wieloletniego związku. Po prostu. Dla mnie jest to zdradą. Dałam mu szansę. Zaczęliśmy wszystko od nowa. Ale dla mnie nic nie jest dobrze , często robię mu niemiłe żarty o tą sytuację sama nie wiem co ma to na celu. Chciałam zrobić jakiś schemat że ma pracować na moje zaufanie ale niestety dla moich zaburzeń na drugi dzień już wszystko w porządku , zachowuję się normalnie i tak dalej. Ale uczucie jest silne. Nie wiem co z tym zrobić
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przede wszystkim chcę Pani podziękować za otwartość w podzieleniu się tak bolesnym doświadczeniem. To, co Pani przeżywa, to w pełni zrozumiałe i naturalne reakcje na kryzys zaufania w związku, do których ma Pani absolutne prawo. Huśtawka emocjonalna, której Pani doświadcza, polegająca na przechodzeniu od złości i złośliwych uwag do szybkiego udawania, że wszystko jest w porządku, to mechanizm obronny po doświadczeniu urazu relacyjnego, dodatkowo potęgowany przez Pani osobistą wrażliwość. Tłumaczenie męża, że sięgnął po pornografię z powodu braku współżycia, jest próbą odsunięcia odpowiedzialności, ponieważ kompulsywne zachowania czy ucieczka w sieć wynikają zazwyczaj z głębszych, osobistych mechanizmów radzenia sobie z napięciem, a nie z zachowania partnera. Odbudowanie relacji i zaufania to długotrwały proces, który wymaga czasu, dlatego ukrywanie żalu i udawanie na zmianę z robieniem aluzji na dłuższą metę tylko pogłębi frustrację. Zamiast tego gorąco zachęcam Panią do podjęcia własnej psychoterapii, która pomoże zaopiekować zranione poczucie wartości i emocje, a także do rozważenia terapii par, która da Wam bezpieczną przestrzeń do szczerej rozmowy o granicach i odbudowie bliskości na zupełnie nowych zasadach. Proszę dać sobie czas i pamiętać, że Pani emocje są ważne. 

Życzę Pani dużo siły.

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, bardzo pasuje do reakcji na doświadczenie naruszenia zaufania w relacji - niezależnie od tego, czy ktoś nazwałby to „zdradą”, czy nie. W takich sytuacjach często pojawia się silna mieszanka: złość, wstyd, poczucie bycia niewystarczającą i jednocześnie potrzeba kontroli, żeby odzyskać bezpieczeństwo.

Te „niemiłe żarty” i zmienność („jednego dnia jest lepiej, drugiego wszystko wraca”) nie są czymś dziwnym, to raczej sposób, w jaki emocje próbują znaleźć ujście, kiedy nie ma jeszcze realnego poczucia odbudowanego zaufania. W relacjach to nie działa liniowo: samo „zaczęliśmy od nowa” często nie oznacza jeszcze, że system nerwowy rzeczywiście to przyjął.

Ważne jest też, że tu nie chodzi wyłącznie o zachowanie partnera, ale o Twoją reakcję emocjonalną i trudność w jej regulacji, co sama zauważasz. I to jest właśnie obszar, w którym praca terapeutyczna może być kluczowa - nie po to, żeby „przekonać się na siłę”, że wszystko jest w porządku, ale żeby móc odróżniać realne granice, emocje i reakcje od impulsów, które później powodują cierpienie po obu stronach.

W takich sytuacjach często dobrze działa połączenie dwóch poziomów pracy: indywidualnie nad regulacją emocji, poczuciem bezpieczeństwa i reakcjami na zazdrość oraz w dalszym kroku, ewentualnie terapia par, żeby uporządkować temat zaufania, seksualności i granic w relacji w sposób bezpieczny dla obojga.

Jeśli czujesz, że emocje nadal wracają mimo prób „racjonalnego” podejścia, to sygnał, że to nie jest kwestia samej decyzji, tylko procesu, który potrzebuje czasu i wsparcia.

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzien dobry

 

 To co Pani uważa za namiastkę zdrady dla mężczyzn nie jest czymś specjalnym. Oczywiście kłamstwa i manipulacje podważają zaufanie, ale mnie tutaj najmocniej zastanawia Pani zaniżone poczucie własnej wartości. Poczuła się Pani nieatrakcyjna i wpadła Pani w szał. Pisze Pani, że rozmawialiście na ten temat wiele razy, ale czy te rozmowy nie były z jednej strony próbą wzbudzenia poczucia winy z jednej strony a u drugiej próba obrony i usprawiedliwiania? czy Wasze rozmowy opierają się na próbach zrozumienia i znalezienia rozwiązania? W mojej ocenie powinna pani rozważyć terapię własną, tudzież odbyć małżeńską. Musi Pani przepracować to, co wywarło takie emocje i zostawiło trwały ślad. Powodzenia. 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Hej. To, co opisujesz, pokazuje, jak głęboko ta sytuacja Cię zraniła. Niezależnie od tego, jak mąż to rozumie, Twoje poczucie zdrady i utraty zaufania jest prawdziwe. Widać też, że z jednej strony chcesz dać temu związkowi szansę, a z drugiej rana nadal się odzywa, stąd te żarty czy nagłe powroty trudnych emocji. To nie znaczy, że nie potrafisz wybaczyć, tylko że zaufanie potrzebuje więcej czasu i bezpieczeństwa. Nie jesteś odpowiedzialna za rozwiązanie jego problemu.. to on może nad nim pracować. Ty natomiast zasługujesz na wsparcie w przeżyciu tego, co się wydarzyło, zwłaszcza jeśli Twoje zaburzenia sprawiają, że emocje są tak intensywne. Jest nadzieja, ale nie dlatego, że macie o tym zapomnieć, tylko dlatego, że można nauczyć się odbudowywać zaufanie krok po kroku. Nie musisz przechodzić przez to sama.

Jeśli uznasz, że potrzebujesz wsparcia, możesz się do mnie odezwać. W bezpiecznej atmosferze przyjrzymy się temu, co się wydarzyło, Twoim emocjom i temu, jak stopniowo odbudowywać poczucie bezpieczeństwa – niezależnie od tego, jaką decyzję ostatecznie podejmiesz wobec związku. Nie musisz przechodzić przez to sama.

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

dr Dariusz Wojciechowski

dr Dariusz Wojciechowski

To, co przeżywasz, jest całkowicie zrozumiałe. W takich sytuacjach największą ranę często powoduje nie samo oglądanie nagich kobiet, ale kłamstwo, ukrywanie tego i utrata poczucia bezpieczeństwa w związku. To naturalne, że trudno Ci dziś zaufać i że wracają trudne emocje.


Jednocześnie warto pamiętać, że jego zachowanie nie świadczy o Twojej atrakcyjności ani wartości jako kobiety. Problem leży po jego stronie i to on powinien wziąć odpowiedzialność za odbudowę zaufania poprzez konsekwentne działania, a nie tylko słowa.


Piszesz również, że bardzo intensywnie przeżywasz emocje. To sprawia, że zranienie może być jeszcze silniejsze i dłużej się utrzymywać. Jeśli zdecydowaliście się dać temu związkowi kolejną szansę, warto zadbać nie tylko o jego pracę nad sobą, ale także o Twoje wsparcie terapeutyczne. Odbudowa zaufania jest możliwa, ale wymaga czasu, cierpliwości i zaangażowania obu stron. Nie musisz udawać, że już wszystko jest w porządku – masz prawo potrzebować czasu, aby znów poczuć się bezpiecznie. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że największym ciężarem nie jest już samo odkrycie tego, co robił mąż ale to, że od tamtej chwili trudno Pani znów poczuć się bezpiecznie w tej relacji. Kiedy zaufanie zostaje naruszone, samo wybaczenie nie sprawia, że ból od razu znika. Pisze Pani, że z jednej strony chciała dać związkowi szansę a z drugiej wciąż wracają trudne emocje, pojawiają się uszczypliwości i poczucie zranienia. To może oznaczać, że ta sytuacja nie została jeszcze wewnętrznie przeżyta i domknięta. Nie sądzę, aby mogła Pani wziąć odpowiedzialność za zmianę męża. To, czy będzie pracował nad swoim zachowaniem, zależy od niego. Natomiast Pani może przyjrzeć się temu, czego dziś potrzebuje, aby stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. Czasami nie jest to kolejna obietnica ale konsekwentne doświadczenie, że druga osoba jest szczera, przewidywalna i bierze odpowiedzialność za swoje decyzje. Wspomina Pani również o swoich trudnościach psychicznych i o tym, że emocje bywają bardzo intensywne. Myślę, że warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychoterapeutą, po to chociażby, aby nie została Pani z tym bólem sama. Niezależnie od tego, jak potoczy się ta relacja, zasługuje Pani na poczucie bezpieczeństwa i spokoju.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Zwróciłam uwagę na to, że z jednej strony dała Pani mężowi szansę i chce odbudować relację, a z drugiej nadal nosi w sobie ogromne zranienie. To sprawia, że uczucia nie znikają tylko dlatego, że postanowili Państwo „zacząć od nowa”. Odbudowa zaufania wymaga czasu i konsekwentnych działań obu stron.

Pisze Pani również o swoich zaburzeniach i o tym, że bardzo intensywnie przeżywa emocje. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest, aby nie oceniać siebie za to, że ból wraca, natomiast warto przyjrzeć się temu, co dzieje się, gdy pojawiają się niemiłe żarty. Często są one próbą rozładowania złości lub sprawdzenia, czy druga osoba naprawdę rozumie, jak bardzo nas zraniła. Jeśli mąż rzeczywiście chce pracować nad sobą, to dobrze, aby robił to przede wszystkim dla siebie, a nie tylko po to, by uspokoić Pani lęk. Z kolei Pani ma prawo potrzebować czasu i jasnych granic, zanim odzyska poczucie bezpieczeństwa.

Być może najważniejszym pytaniem nie jest dziś „jak przestać to przeżywać?”, ale „czego potrzebuję od męża, żebym mogła stopniowo znowu poczuć się bezpiecznie w tej relacji?”. 

 

Pozdrawiam, 
Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Twój wpis, widzę przede wszystkim czlowy, który od dłuższego czasu próbuje odzyskać poczucie bezpieczeństwa po doświadczeniu, które było bardzo bolesne. Nie ma znaczenia, czy inni nazwaliby to zdradą – ważne jest to, że Ty przeżyłaś to właśnie w ten sposób. Emocje nie podlegają głosowaniu.

Z drugiej strony zwróciłbym uwagę na coś istotnego. Piszesz, że zastanawiasz się, jak pomóc mężowi. Tymczasem, jeśli on przez lata był w terapii i wie, że ma problem, to odpowiedzialność za zmianę leży po jego stronie. Ty możesz zdecydować, czy chcesz tę drogę z nim przejść, ale nie możesz wykonać tej pracy za niego.

To, że po pewnym czasie funkcjonujesz normalnie, nie oznacza, że rana się zagoiła. Bardzo często oznacza jedynie, że organizm przestaje być w stanie cały czas przeżywać tak silne emocje. Potem wystarczy jedno skojarzenie i ból wraca.

Napisałaś też, że robisz mu uszczypliwe uwagi i sama nie wiesz po co. Z mojego doświadczenia często nie jest to chęć zranienia partnera, ale próba powiedzenia: „Ja nadal cierpię. Zobacz to.” Problem w tym, że taki sposób komunikacji zwykle oddala ludzi od siebie, zamiast pomagać odbudować zaufanie.

Zastanowiłbym się nad jednym pytaniem: czy od momentu, gdy dałaś mu drugą szansę, on konsekwentnie robi wszystko, aby odbudować Twoje poczucie bezpieczeństwa? Nie deklaracjami, ale codziennym zachowaniem. Bo zaufanie wraca nie dzięki słowom, tylko dzięki powtarzalnym doświadczeniom.

Jeśli mimo upływu czasu nadal żyjesz z poczuciem zdrady i nie możesz odzyskać spokoju, warto skupić terapię przede wszystkim na Tobie i na tym, czego potrzebujesz, aby znowu czuć się bezpiecznie – niezależnie od tego, czy przyszłość tego związku będzie wspólna, czy nie. Nie wszystko da się wybaczyć tylko dlatego, że bardzo chcemy, żeby się udało.

Pozdrawiam Jakub Pawłowski 
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.

Ta sytuacja naruszyła Twoje poczucie bezpieczeństwa i zaufania w relacji. Niezależnie od tego, jak Twój mąż rozumie swoje zachowanie, Twoje emocje są ważne i nie wymagają uzasadniania. Jednocześnie widzę, że poza samą sytuacją dużą rolę odgrywa również to, jak silnie przeżywasz emocje i jak trudno jest Ci odzyskać poczucie bezpieczeństwa mimo upływu czasu. Nie masz wpływu na to, czy mąż zdecyduje się kontynuować pracę nad swoim problemem, ale masz wpływ na zadbanie o siebie. Warto skupić się nie tylko na odbudowie zaufania do partnera, ale również na pracy nad regulacją własnych emocji i przekonań dotyczących siebie oraz relacji. Jeżeli cierpisz z powodu zaburzeń psychicznych, o których wspominasz, dobrze byłoby omówić tę sytuację także z psychiatrą. Dzięki temu łatwiej będzie oddzielić to, co wynika z kryzysu w związku, od tego, co jest związane z trudnościami w regulacji emocji. To zwiększa szansę na podjęcie decyzji o przyszłości relacji w oparciu o własne potrzeby, a nie wyłącznie o bardzo silne emocje.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Czytając Pani wpis, mam wrażenie, że największym źródłem bólu nie jest samo oglądanie tych materiałów, ale to, co to doświadczenie w Pani uruchomiło – poczucie zdrady, niewystarczalności i utraty zaufania. To są bardzo trudne emocje i nie dziwię się, że nadal są obecne. Zwróciłam też uwagę, że pisze Pani o swoich zaburzeniach i o tym, jak silnie przeżywa różne sytuacje. To może sprawiać, że z jednej strony chce Pani odbudować relację, a z drugiej ból wciąż wraca. Myślę, że dobrze, że potrafi Pani to tak szczerze nazwać. To nie brzmi jak coś, co można po prostu „przestać czuć”.

Warto porozmawiać z psychologiem.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 
 

Materiały wspierające

Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach.
Dzień dobry. Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach. Czuję się wtedy tak, jakbym wchodziła w nieznaną otchłań. Nie wiem, kim jestem. Od dawna dorosła, a wciąż czuję się dzieckiem. Chyba nie przeszłam buntu nastoletniego, bo nie mogłam wyrażać mojego zdania. Uciekałam w internetowe znajomości i tam kłóciłam się z ludźmi tak samo, jak ze znajomymi ze świata realnego. Skutek jest taki, że z czasów po zainstalowaniu w domu internetu mam silniejsze wspomnienia ze świata wirtualnego niż z realnego. Właściwie dzielę moje życie na lata przed zainstalowaniem w domu internetu i późniejsze. Te pierwsze uważam za szczęśliwsze i dlatego wciąż czuję się dzieckiem, bo tęsknię za nimi. Wszystko się tymczasem urwało, dorastałam w świecie wirtualnym, zmarnowałam czas budowania tożsamości i dzisiaj w kontaktach z ludźmi jestem niby z dżungli – uczę się z nimi rozmawiać bez konfliktów, słuchać, ale też nie tworzę relacji. Wszyscy wydają mi się wciąż zbyt dorośli. Czasem, kiedy już wydaje mi się, że chwyciłam to „dorosłe” nadawanie na falach, będąc poza domem, dopada mnie lęk – myśl, że bez rodziców jestem jak bez korzeni, że czuję się dziwnie, choć bardzo nie chcę się tak czuć – i mam wtedy objawy somatyczne, ciała nie oszukam. Nie chodzi o to, że boję się być bez rodziców, chyba chodzi o to, że nie wiem, jaką mam tożsamość, kiedy nie jestem dzieckiem. Czuję się wtedy, jak rzucona na wodę, a brzegu nie widać. Chciałoby się popłynąć, a to nie wychodzi, bo coś mnie w tym nieszczęsnym dwunastym roku życia trzyma i nie puszcza. Nie mam kierunku, nie mam celu. Zaczynam jakąś rzecz, a potem rezygnuję, twierdząc, że podjęłam decyzję pod wpływem emocji – bo tak istotnie jest. Emocje mną rządzą, nie umiem podejmować decyzji, nie wiem, czego chcę, płaczę albo reaguję słowną agresją, gdy usłyszę słowa krytyki i jestem uparta. Ten upór miałam w sobie od dzieciństwa – ogromnym problemem było dla mnie np. przepraszanie innych. Już w wieku szkolnym wiedziałam, że należy się podporządkować, ale w sercu hodowałam niezgodę na ten stan rzeczy. Nigdy z tego nie wyrosłam. Dzisiaj, kiedy ktoś mówi mi, że myślę albo robię coś źle, czuję się tresowana, tłamszona, zgnieciona niemal. Nie potrafię pogodzić się z tym, że np. miłość to afirmacja i wymaganie. Dla mnie ktoś, kto wymaga, nie kocha. Ode mnie wymagano tego – nikt tego tak nie określał, ale dziś tak to widzę – by dobrze się uczyć i nie pyskować. Kiedy dzisiaj pojawiają się jakieś wymagania, mam objawy somatyczne i kompletnie nie daję rady, bo po pierwsze, nie wiem, jak zabrać się do ich realizowania, a po drugie czuję bunt, że ktoś mnie niszczy. Jakbym całą sobą chciała powiedzieć: nie dam się zdominować nikomu... Czy można w wieku dorosłym przejść okres buntu? Czy jest tak, że on jest niezbędny, aby zbudować tożsamość (bo na tym przecież polega dorosłość)?
Czuje sie zagubiona: brak pracy, brak hobby i stres o zwiazek oraz wspolna przyszlosc
Czuje się zagubiona, mam wrażenie że stoję w miejscu Mam 20 lat nie mam pracy ani nie potrafię znaleźć żadnej zajawki Raczej jestem w dalszym ciągu skupiona na związku a kontaktu z chłopakiem mam teraz mniej pomimo że się do mnie przeprowadził a byslimy w związku na odległość to prawdziwe życie przygniotło mnie bardziej niz związek na odległość Niestety wydaje mi się też że taki typ związku przyzwyczaił nas a może tylko mnie do mocnych emocji czy po prostu czekania jednak ciągle byslimy w kółko czekania na spotkanie następnie cały czas spędzaliśmy z sobą wracaliśmy od siebie i na nowo a ostatnio już byliśmy 2msc cały czas u mnie po czym chłopak znalazł pracę po 12h zmiana, mimo że już minęło półtora miesiąca jak pracuje ja dalej jskos nie potrafię się ogarnąć, nie potrafię mieć swojego życia hobby czy coś w tym stylu a do tego dochodzi ciągły stres jak będzie wyglądać nasze życie gdy obaj będziemy mieli pracę i studia
3,5 miesiąca spotykania się i na koniec zakończenie relacji.

Przytrafiła mi się dziwna historia. Lata temu byłem na randce z dziewczyną. Randka była udana, ale wtedy różnica wieku między nami spowodowała, że nie zdecydowaliśmy sie na kolejną. 

Po kilku latach wpadliśmy na siebie, zaczęliśmy pisać i umówiliśmy sie ponownie. Już na drugim spotkaniu powiedzieliśmy sobie sporo miłych rzeczy i zbliżyliśmy sie do siebie fizycznie ( jeszcze nie łóżkowo ). Na trzecim spotkaniu porozmawialiśmy o tym. Troche sie wyrwałem i powiedziałem jej, że traktuje ją, jako moją dziewczynę. Stonowała mnie i powiedziała, że owszem, chce sie ze mną spotykać i mnie lepiej poznać, ale ze związkiem powinniśmy poczekać. Dodała, że jak wszystko będzie dobrze i wrócę zza granicy to wtedy zaczniemy być razem. Przyznalem jej racje i w 100% to zaakceptowalem. 

Wszystko zaczęło rozwijać sie bardzo szybko i bardzo dobrze. Randki, prezenty, wspólne wyjazdy i imprezy. Zero kłótni, same pozytywne wibracje. Pomimo tego że nie byliśmy parą, ona zaprosiła mnie na noc do swojego domu. Mieszka z rodzicami, którzy również byli wtedy w domu ( dodam, że to młoda dziewczyna, ma nieco ponad 20 lat ). Troche później zostałem również zaproszony na obiad rodzinny. Ona, jej rodzice, ciotka oraz brat z partnerka. Było naprawdę fajnie. Zaraz po tym obiedzie zabrałem ją do siebie do domu. Była mała imprezka, ona została na noc a dzień później mieliśmy jechać na wycieczke do kraju, w którym pracuje. 

Wyjazd doszedł do skutku, niestety godzine po wylądowaniu samolotu doszło miedzy nami do drażliwej rozmowy, w której wyszło, że rozmawiając kiedyś z jednym znajomym przedstawiłem ją jako moja dziewczyne ( bylo to jakies 2,5 miesiaca po naszej pierwszej randce). Nie była z tego zadowolona, ja troszke to zbagatelizowałem i powiedziałem jej, że nie za bardzo widzę już różnice pomiedzy spotykaniem sie a byciem w związku, bo przecież śpimy razem ( nawet pod jej dachem kiedy są jej rodzice), jestem zapraszany na wspólne obiady, no i po prostu nie kryjemy sie z tym co jest miedzy nami i wiekszosc znajomych myśli, że jestesmy razem. Zrobiło sie niemiło. Powiedziała, że być moze to wszystko wydarzyło sie za szybko. Następne 2 dni byly kiepskie. Czulem sie w jej obecności niekomfortowo. Przestała być czuła i okazywać mi bliskość. Powiem wiecej, mam wrażenie, że nawet celowo odpychała mnie od siebie i wbijała szpilki. Mniej lub bardziej świadomie. 

Po tych 2 dniach bylo mi przykro. Przykrość przerodziła sie w złość postanowiłem z nią porozmawiac. Bylem bliski zakończenia tej relacji i skrócenia jej pobytu u mnie, ale rozmowa okazała sie pełna emocji i ostatecznie znowu sie do siebie zbiliżylismy. Kolejne 2 dni byly zdecydowanie lepsze. Wróciła czułość, kontakt fizyczyny i seksualny. W jej ostatni dzien pobytu porozmawialiśmy jeszcze raz. Powiedzieliśmy sobie, że czujemy cos do siebie i bedziemy w kontakcie, ale damy sobie troche wiecej czasu i przestrzeni na przemyślenia. Niestety ja musialem zostac, ona wróciła ( wiedziała, że za 3 miesiace wracam do Polski na stałe ). 

Po tygodniu porozmawialismy. Troche sobie wyjaśniliśmy co sie stalo, rozmowa byla owocna i mialem nadzieje, że jakos to wytrzyma do mojego powrotu na stale. Doszedlem do wniosku, że to ona zachowała sie niedojrzale i powinna teraz pokazać, że jej zalezy. Bylem otwarty i cieply na jej kontakt, ale sam raczej go nie inicjowałem. Chociaż oczywiście tez mi sie to zdarzało. Czestotliwosc naszego kontaktu zaczęła spadac. Po 2 tygodniach ciszy ( 5-6 tygodniach od jej wyjazdu ) odezwalem sie do niej. Chcialem pogadac i zapytac czy mamy ochote spedzic razem sylwestra. Byla to nasza ostatnia rozmowa. Po bezplciowej wymianie zdań o tym co slychac powiedziała mi, że u niej idzie to raczej w przeciwnym kierunku. Boi sie, że jeśli wrócę do Polski to znowu bedzie zachowywać sie tak jak przez pierwsze 2 dni u mnie. Powiedziała, że odepchnąłem ja od siebie tym, że tak szybko chciałem przypisać naszej relacji status zwiazku. I że w sumie nie czuje jakiejs dużej potrzeby dzielenia sie tym co u niej ze mną. Troche tego nie rozumiem, bo sama inicjowała te wszystkie sytuacje, które świadczyły o tym, że waga i status tej relacji sie zwiększa. Powiedzialem jej to, a ona stwierdziła, że postepowala tak jak mówiło jej serce. Kiedy rozmawialiśmy po raz ostatni nie brzmiala pewnie. Używała slow takich jak chyba, moze, raczej tak, raczej nie. Az sie jej zapytalem czy my to kończymy, czy chyba kończymy, bo przestaje rozumiec. Zakończyliśmy. 

Przez cala rozmowe zachowałem spokoj i nie pokazywalem emocji. Cos tam przebąkiwała ze jakbym byl w Polsce to pewnie byłoby inaczej. Minelo kilka dni. A ja po prostu zastanawiam sie co sie wydarzyło. Moge dodac ze oboje jeszcze kilka miesiecy temu bylismy w dosyc długich i poważnych związkach. Ja 2 lata, ona 4 lata. Do tego podczas jej pobytu u mnie dostała okresu, dokładnie 3 dni po tej drazliwej rozmowie, która byla początkiem konca. Co moze oznaczac PMS. Sama po czesci tak wyjaśniała swoje zachowanie. Niby nie byliśmy nawet para, ale jednak cala ta relacja trwala jakies 3.5 miesiaca a mi po prostu zaczęło na niej zależeć. Nie wiem co o tym myslec. Mimo tego jak sie zachowała, nie jestem na nia jakos bardzo zly lub obrazony. Sam siebie raczej tez jakos nie obwiniam. Czekam na opinie.

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu
Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu, nie chce ze mną być czy jest nadzieja, czy do mnie wróci, czy jak, bo nie powinna tak zrobić. Wyrzucić faceta na wózku i iść do innego.
Jak wspierać partnerkę z PMS?

PMS to temat, o którym mało się mówi, a ja zaczynam czuć, że powinniśmy. Bo jak tylko się zaczyna, to u nas w domu jest jak emocjonalny rollercoaster – raz smutek, raz gniew, raz totalna frustracja znikąd. I ja wiem, że to nie jej wina, że hormony robią swoje, ale jak ja mogę pomóc?! Czuję się trochę bezradny, bo chcę być wsparciem, a nie kolejnym problemem.

Nie chcę jej mówić, jak się ma czuć, ale też nie chcę się czuć, jakbym chodził po polu minowym. Jak zachować balans, żeby to nie rozwalało nam dnia (i relacji)?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.