Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z poczuciem zmarnowanego życia i depresją? Jaka terapia mogłaby pomóc?

Mam silne poczucie zmarnowania sobie życia. Miałem bardzo dobre warunki do rozwoju bez patologii, jednak przez swoją nieśmiałość wszystko zaprzepaściłem. Miałem wspaniałe podwórko a ja przez swoje lęki wolałem siedzieć w domu. Mogłem mieć dobre wykształcenie to ja przez nerwy wpadłem w prokrastynację i nie uczyłem się. Mogłem mieć wspaniałą dziewczynę to ja przez swoje kompleksy odrzuciłem ją. Zamiast pójść na imprezę to wolałem grać na komputerze mimo, że często byłem zapraszany i ludzie mnie lubili. Wiem, że to już przeszłość i trzeba się skupić na tym co jest i co może być jednak mając tyle spalonych za sobą mostów tylu odtrąconych ludzi ciężko stworzyć coś od nowa. Często mam epizody depresyjne i myśli samobójcze jednak na następny dzień wszystko mija i jest dobrze. Jak terapia mogłaby mi pomóc?
Natalia Szulc

Natalia Szulc

W Pana słowach wybrzmiewa silne poczucie straty i winy wobec samego siebie. Zwraca uwagę kategoryczny sposób mówienia – „zmarnowałem wszystko”, „zaprzepaściłem”, „spalone mosty”. W takim ujęciu przeszłość staje się całkowicie zła, a Pan jawi się jako jednoznacznie winny.

Pisze Pan o „spalonych mostach”. Warto zatrzymać się przy tej metaforze: czy rzeczywiście wszystkie zostały spalone, czy część relacji po prostu wygasła? Czarno-białe myślenie często towarzyszy obniżonemu nastrojowi i nasila poczucie beznadziei.

W podejściu psychodynamicznym zwraca się uwagę na to, jak człowiek przeżywa siebie w relacji do własnej historii. Za tak surowym osądem często stoi wstyd i rozczarowanie sobą. Łatwiej uznać, że „wszystko stracone”, niż dopuścić bardziej złożony obraz – że unikanie było próbą poradzenia sobie z lękiem, a nie wyłącznie „błędem”.

Psychoterapia w tym nurcie może pomóc zrozumieć źródła tego surowego stosunku do siebie, rozpoznać mechanizm unikania i budować bardziej zintegrowany obraz siebie – taki, w którym obok lęku i błędów jest także miejsce na realne możliwości. Nie cofnie przeszłości, ale może zmienić sposób jej przeżywania.

Jeśli natomiast najważniejsze jest szybkie zmniejszenie objawów – lęku czy prokrastynacji – pomocna może być terapia poznawczo-behawioralna, skoncentrowana na zmianie myśli i zachowań. Wsparcie psychologiczne z kolei może pomóc uporządkować sytuację i wzmocnić zasoby bez wchodzenia w długoterminową terapię.

Ostatecznie wybór formy pomocy zależy od tego, czy ważniejsza jest doraźna ulga, czy głębsza zmiana sposobu funkcjonowania.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, to bardzo bolesne poczucie straty – nie tyle konkretnych sytuacji, ile wyobrażonej wersji siebie, którym „mógł Pan być”. W takich narracjach często pojawia się surowy, oceniający głos wewnętrzny, który z perspektywy czasu interpretuje lęk i nieśmiałość jako „zmarnowanie życia”, zamiast zobaczyć je jako realne trudności, z którymi młody człowiek próbował sobie wtedy radzić najlepiej, jak potrafił. Terapia mogłaby pomóc przede wszystkim uporządkować tę historię na nowo – oddzielić fakty od interpretacji, zrozumieć mechanizmy lęku, prokrastynacji i unikania oraz zobaczyć, że były one próbą ochrony siebie, a nie świadomym sabotażem. Praca terapeutyczna pozwala też zmniejszyć ruminacje, które podtrzymują poczucie winy i wstydu, oraz wzmocnić sprawczość tu i teraz, bo choć przeszłości nie da się zmienić, sposób jej rozumienia – tak. Ważnym wątkiem byłyby również epizody depresyjne i myśli samobójcze, nawet jeśli mijają – ich naprzemienność nie oznacza, że nie wymagają uwagi. W bezpiecznej relacji terapeutycznej można przyjrzeć się temu, co je uruchamia i jak budować bardziej stabilne poczucie wartości oraz relacje, które nie będą oparte na lęku przed odrzuceniem. To nie jest praca nad „naprawą zmarnowanego życia”, lecz nad odzyskaniem wpływu na jego dalszy ciąg.

Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry, 

pana słowa przekazują ból, żal i surową oceny siebie. Chcę podkreślić, że lęk i wycofanie nie są porażką charakteru, lecz sposobami radzenia sobie z czymś, co musiało być wtedy zbyt trudne. Na tamten czas radził pan sobie najlepiej jak pan potrafił, lecz teraz te mechanizmy już panu nie służą jak kiedyś. Psychoterapia mogłaby pomóc zrozumieć źródła tej nieśmiałości, wstydu i wewnętrznego krytyka, a w bezpiecznej relacji stopniowo budować więcej łagodności wobec siebie i nowe możliwości wyboru. Jeżeli epizody depresyjne utrzymują się dłużej a myśli samobójcze nawracają warto też skonsultować się z lekarzem psychiatrą i być może na określony czas wdrożyć farmakoterapię. 

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo bolesne życie „na bilansie strat” – z ciągłym wracaniem do tego, co mogło się wydarzyć, a się nie wydarzyło. Już sam fakt, że potrafi Pan to tak jasno opisać i pyta, jak terapia mogłaby pomóc, pokazuje dwie ważne rzeczy: że widzi Pan, co jest nie do zniesienia, i że ma Pan jeszcze w sobie kawałek nadziei, skoro rozważa Pan zmianę.

W terapii – szczególnie w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach – chodzi o udowadnianie Panu i spokojne uporządkowanie: czego Pan dzisiaj najbardziej potrzebuje, jak chciałby Pan, żeby wyglądało Pana życie za jakiś czas, i jakie najmniejsze, realne kroki byłyby dla Pana wykonalne. Terapeuta będzie pytał „co musiałoby się wydarzyć, żeby Pan kiedyś mógł powiedzieć, że było warto tu przychodzić?” niż „dlaczego Pan to wszystko zaprzepaścił”.

Myśli samobójcze i epizody depresyjne to coś, o czym w terapii można mówić wprost – po to, by je lepiej rozumieć i razem zadbać o bezpieczeństwo. Jeśli jednak kiedykolwiek myśli o odebraniu sobie życia przestaną być „epizodami” i poczuje Pan, że może Pan sobie coś zrobić, proszę nie zostawać z tym sam: zgłosić się pilnie do lekarza, na izbę przyjęć/SOR albo zadzwonić na całodobową linię wsparcia.

Terapia nie cofnie przeszłości, ale może pomóc Panu zbudować taką wersję dalszego życia, w której to, co było, przestaje być wyłącznie oskarżeniem, a staje się tłem do podejmowania małych, realnych decyzji tu i teraz – na Pana warunkach, w Pana tempie.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pan opisuje, to bardzo bolesny rozrachunek z przeszłością, ale Pana poczucie zmarnowanego życia jest wynikiem lęku, a nie Pana winy czy braku wartości. Terapia, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, mogłaby pomóc przede wszystkim w przerwaniu cyklu samobiczowania i zrozumieniu, że prokrastynacja czy wycofanie społeczne nie były lenistwem, lecz mechanizmami obronnymi Twojego układu nerwowego przed silnym napięciem.

Powodzenia!

 Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

W Pana wiadomości najmocniej wybrzmiewa ogromna surowość wobec siebie. Cała historia jest opowiedziana przez pryzmat: „mogłem, ale nie zrobiłem”.

Zatrzymałabym się przy czymś innym, skoro wybierał Pan wycofanie, to lęk musiał być wtedy naprawdę silny. Sądzę, że to nie brzmi jak „zepsuty charakter”, tylko jak ktoś, kto bardzo się bał oceny, odrzucenia, porażki.

Chciałabym zapytać:

Co było wtedy tak trudne, że unikanie wydawało się bezpieczniejsze?

Skąd w Panu tak surowy głos mówiący „zmarnowałem życie”?

Czy wszystkie mosty są rzeczywiście spalone, czy część z nich istnieje tylko w tej czarnej narracji o sobie?

Terapia mogłaby pomóc zrozumieć mechanizm lęku i unikania oraz nauczyć się reagować inaczej dziś, nie zmieniając przeszłości, ale zmieniając sposób patrzenia na siebie.

Jeśli myśli samobójcze kiedykolwiek staną się silniejsze lub bardziej konkretne, bardzo ważne jest skorzystanie także z pomocy psychiatrycznej.Proszę na to spojrzeć jak na troskę o życie.

Nie widzę w Pana słowach człowieka, który je zmarnował lecz kogoś, kto utknął w wstydzie i żalu  i potrzebuje wsparcia, by ruszyć dalej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Drogi Anonimowo,
droga do biczowania się jest drogą donikąd. Jeśli chcesz rozpocząć terapię - to jest to znakomity pomysł. Dobrze by było, gdybyś w jej trakcie zdołał polubić swoją nieśmiałą, zakompleksioną część. Tylko życzliwość do tego, czego w sobie nie chcemy ma szansę sprawić, że się to zmieni.

 

Powodzenia!

Paweł Franczak
certyfikowany psychoterapeuta
warsztaty dla mężczyzn i par

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

z Pana słów widać dużo żalu wobec siebie i poczucie, jakby wiele zostało stracone. Jednocześnie to, co Pan opisuje, wynikało raczej z lęku i nieśmiałości niż „świadomego zmarnowania”.

Te epizody obniżonego nastroju i myśli samobójcze są ważnym sygnałem, że jest Pan w dużym obciążeniu, nawet jeśli chwilowo bywa lepiej.

Terapia nie zmienia przeszłości, ale może pomóc inaczej spojrzeć na siebie i to, co się wydarzyło, a także zmniejszyć ten bardzo krytyczny sposób myślenia.

Jeśli robi się bardzo ciężko, warto nie zostawać z tym samemu – można zadzwonić pod 116 123 lub 800 70 2222 i porozmawiać bezpłatnie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Zobacz podobne

Mam trudność z kłamstwami męża oraz jego dorosłą córką, która mnie obraża. Mąż nic z tym nie robi, a mnie to dobija.
Dzień dobry, mój problem polega na tym, że jestem drugą żoną, 38 lat razem i mąż ma 2 dzieci z pierwszego małżeństwa, w wieku 44 i 50 lat, jak go poznałam, to przez 8 miesięcy ukrywał, że jest żonaty, ale w końcu się dowiedziałam, a już byliśmy zakochani i zaszłam w ciążę, mąż oczywiście wziął rozwód, bo jak twierdził, że im się od dawna nie układa, ale problem mam taki - syna poznałam raz przypadkiem, po 28 latach naszego małżeństwa, córki w ogóle nie znam, jak miał kontakty z nimi, to zawsze mówił, że idzie do kolegi, ale 2017 roku wpadł i okazało się, że siedzą sobie w pubie i dobrze się bawią, byli jeszcze chyba inni ich znajomi po 23.00 i wkurzyłam się, że nie wiedziałam, że się spotyka, to nie pierwszy raz przychodził późno nawet 2 w nocy, też dowiedziałam się, że przez 25 lat jeździł pod dom ex niby po córkę, chyba powinien to ze mną ustalić i od tej pory mamy nieraz karczemne awantury, jeszcze naskarżył córce, że się dowiedziałam i zabraniam im kontaktów i tu się zaczęło- córka po drinkach zaczęła pisać i dzwonić na telefon męża i mnie obrażać wulgarnie- trwało to kilka miesięcy, chociaż prosiłam męża, żeby zwrócił jej uwagę- mówił, że to nic takiego, a że pisze do niego, a nie do mnie, to chyba bał się odezwać i jeszcze ją broni. Ostatnio w listopadzie 23', wziął pieniądze i dał w kopercie, chyba tak nie powinien zrobić bez mojej wiedzy, razem pracowaliśmy, a ja teraz nie mogę sobie poradzić, że tyle lat kłamał i nawet nie stanął po mojej stronie, dla mnie to był szok, że jedzie pod dom ex i.t.d być może trudno mi się z tym pogodzić, bo ich nie znam, a teraz nagle są nie umiem się w tym odnaleźć i nie wiem czy będę umiała odnaleźć się, w sumie to byliśmy dobrym małżeństwem do 2017 r. My też mamy 2 dorosłych dzieci, proszę o opinie czy mąż powinien wysłuchiwać i stawać za córką, która mnie tak obrażała, ja nie umiem sobie z tym poradzić, bo przez 38 lat cisza, tak jakby nie miał dzieci, a tu bum - jeszcze w męża obecności się wyśmiewają ze mnie. Przepraszam za tak długi post.
Dzień dobry. Mam problem, ponieważ nie wiem, gdzie chcę mieszkać
Dzień dobry. Mam problem, ponieważ nie wiem, gdzie chcę mieszkać. Skończyłam studia i od kilku lat czekałam na to, aż w końcu będę mogła się wyprowadzić za granicę, bo nie lubiłam Polski. Jednak, gdy w tym czasie byłam na wakacjach, zawsze na koniec chciałam być już w domu i w głowie marzyła mi się przytulna jesień i oglądanie filmów. Byłam w zeszłym roku we Włoszech 3 miesiące na praktykach, na początku podobało mi się i miałam odczucie, że chcę tam mieszkać, jednak wydarzyły się przykre rzeczy, które coraz bardziej zniechęcały mnie do tego miejsca. Pomimo cudownych nieraz widoków, nie potrafiłam się cieszyć krajobrazem. I tak musiałabym wracać do Warszawy, gdyż jesienią zaczynałam zajęcia. Chodzi jednak o to, że nie pamiętam ostatniego czasu, gdy będąc za granicą chciałam tam zostać. Za to, gdy jestem w Polsce przez jakiś czas, mam jej dosyć, zniechęca mnie jej przeciętność i ludzie w moim wieku, którzy są często wulgarni i mało lojalni. Skąd mam wiedzieć, czego tak naprawdę chcę? Dlaczego po powrocie do Polski czuję ulgę, a zaraz potem znowu chcę wyjechać? Jedna rzecz nie zmienia się od kilku lat - nienawidzę Warszawy i nie chcę tu zostać. Po skończeniu studiów wiedziałam, że chcę mieszkać w Szwajcarii, nie dostałam jednak żadnej pracy. Do Włoch mnie aż tak nie ciągnie, nie mam już takiego wyobrażenia o tym kraju jak kiedyś. Wrociłam właśnie z wakacji z południa Francji, na których byłam sama. Na początku jak zawsze podobało mi się, jednak zniechęcił mnie brud (niestety obecny w wielu krajach Europy Zachodniej), gorąc, samotność, uraz stopy, który uniemożliwił mi chodzenie, byłam strasznie zmęczona, nie miałam ochoty nawet siedzieć w wodzie. Po tym doświadczeniu mam ochotę przeprowadzić się na południe Polski, byłam tam ze 2 razy, skąd mam jednak wiedzieć, że nie odwidzi mi się? W dodatku, gdy jest lato, mam ochotę na jesień, przytłacza mnie słońce. Za to gdy jest zima, marzę o mieszkaniu w tropikach. Jesień natomiast zawsze mnie cieszy - jest otulająca, nie przytłacza, nie narzuca się. Z drugiej strony, skoro siedzę tutaj i jakoś żyję, to może wystarczy się przestawić i przyzwyczaję się do nowego miejsca. Wiem, że przeprowadzka zawsze wiąże się z ryzykiem, jednak powinna być dobrze przemyślana. Z drugiej strony wielu rzeczy nie da się przewidzieć. Jak żyć w takich warunkach? Obawiam się, że nie znajdę swojego domu.
Źle funkcjonuję od momentu agresji Rosji na Ukrainę. W jaki sposób mogę zredukować lęk, zaadaptować i uzyskać opinię dla zmiany kat. wojskowej?
Dzień dobry! Kilka lat temu, jeszcze w okresie licealnym, podczas komisji wojskowej otrzymałem kategorię A. Wtedy niezbyt przywiązywałem do tego wagę, ponieważ sytuacja bezpieczeństwa na świecie była zupełnie inna. Wydawało się, że pokój będzie trwał wiecznie. Jednak od czasu agresji Rosji na Ukrainę, a szczególnie w ostatnim czasie, widmo konfliktu zbrojnego stało się realne. Od tego momentu moja optyka zupełnie się zmieniła, a stan psychiczny pogorszył. Cały czas towarzyszy mi stres i lęk związany z tym, co się może zdarzyć w przyszłości, choć jego natężenie zmienia się w zależności od czynników, takich jak, np. to, co aktualnie podają media. Codziennie przeglądam różne wiadomości i analizy dotyczące sytuacji globalnej, żeby jakoś poukładać to sobie w głowie. Nie wyobrażam sobie tego, że miałbym uczestniczyć w jakichkolwiek działaniach przemocowych czy też wojennych. Panicznie wręcz boję się wszystkiego, co związane jest z szeroko pojętą militaryzacją. Nie mam absolutnie żadnych predyspozycji w tym kierunku, biorąc pod uwagę brak wytrzymałości psychicznej. Stąd też moje pytanie, do kogo powinienem się zgłosić. Po pierwsze, aby popracować nad redukcją stresu i nauczyć się funkcjonować w obecnej rzeczywistości, a po drugie, by uzyskać opinię, która mogłaby stanowić podstawę do zmiany kategorii wojskowej, gdyby doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.
TW. Poczucie bezpieczeństwa przy osobach, którym ufam. Czy na tym to właśnie polega?
Czy jeśli komuś ufam (na przykład przyjaciel lub przyjaciółka, których traktuje jak brata i siostrę), to normalne, że czuje się przy nich bezpiecznie? Dzisiaj miałam próbę samobójczą, i gdy już się trochę uspokoiłam to oparłam się o drzwi pokoju mojego przyjaciela, żeby się trochę uspokoić i pomogło. Po chwili nawet zasnęłam na podłodze nie wiedząc kiedy
Jak się zachować w sytuacji, gdy w towarzystwie rodziny mąż mnie neguje i wytyka błędy?
Jak się zachować w sytuacji, gdy w towarzystwie rodziny mąż mnie neguje i wytyka błędy? Czy to, że ja stosuję kontratak jest ok, czy jednak powinnam to ignorować?
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.