Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy w związku młodzieńczym?

Treść wrażliwa
Nie umiem poradzić sobie z traumą. W wieku 13 lat w pierwszym związku doświadczyłam przemocy seksualnej i fizycznej. Wszytsko było dla mnie nowe - pierwszy związek, pierwsze zakochanie. Chodziliśmy razem do szkoły, on był starszy. Potrafił mnie zmuszać lub uderzyć a później przenieść winę na mnie i zmanipulować w taki sposób żeby wina zawsze leżała po mojej stronie. Potrafiłam zamykać się w toalecie kiedy się go balam. Jak udało mi się od tego uwolnić bo zerwaliśmy nadal przez cały rok widziałam go w szkole co było dla mnie strasznie ciężkie. Po tym wszystkim nie jestem wstanie spojrzeć na siebie w lustrze, nie ufam sobie, innym, nawet bliskim. Nienawidzę dotyku, kojarzy mi się tylko z złymi rzeczami. Nie chcę mówić o tym, opowiadać, zwierzać się terapeucie bo wiem że nie dam rady. Z drugiej strony męczy mnie to tak bardzo że uniemożliwia normalne funkcjonowanie, bo za każdym razem jak zobaczę osobę chociaż trochę podobną do niego - wszystko wraca, przerażenie, emocje, panika. Nie powiedziałam o tym nikomu, nikt nie wie, już nie mam kontaktu z tym chłopakiem ale ciągle się boje i nie mogę normalnie żyć.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie, które mogło głęboko naruszyć Twoje poczucie bezpieczeństwa, zaufania i wpływu na własne życie. Przemoc, zwłaszcza w pierwszej relacji, może pozostawić długotrwałe ślady i sprawić, że nawet po latach pewne sytuacje, osoby czy skojarzenia wywołują bardzo silne emocje. Nie da się przez internet ocenić, z czym dokładnie się mierzysz, ale to, że nadal odczuwasz tak silny lęk i unikasz bliskości, pokazuje, jak duży ciężar nosisz.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie opowiadania o tym terapeucie. Warto wiedzieć, że rozpoczęcie terapii nie oznacza konieczności opowiedzenia całej historii na pierwszym spotkaniu. Tempo pracy powinno być dostosowane do Ciebie, a budowanie poczucia bezpieczeństwa często jest pierwszym krokiem.

To, że nie powiedziałaś o tym nikomu, nie oznacza, że musisz dźwigać ten ciężar sama już zawsze. Czasem samo powiedzenie jednej zaufanej osobie: „wydarzyło się coś bardzo trudnego i potrzebuję wsparcia” może być wystarczającym początkiem.

Jeśli wspomnienia, panika i lęk tak bardzo utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z osobami po doświadczeniu przemocy. Nie po to, by zmuszać Cię do wspominania, ale by stopniowo pomóc Ci odzyskać poczucie bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Zuzanno

 

 Dziękuję, ze znalazłaś siłę, aby podzielić się z nami tym, czego doświadczyłaś i myślę, że nadchodzi czas, abyś zmierzyła się z tym demonem. Po pierwsze to co się wydarzyło, nie jest w żadnym elemencie Twoją winą. Chłopak Cię zmanipulował, wykorzystał i znęcał nad Tobą. teraz jesteś straumatyzowana i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak mocno cierpisz i ile energii Cię kosztuje udawanie przed światem że wszystko jest w porządku.  Tak naprawdę powinnaś to zgłosić na Policję. Ktoś skrzywdził Cię i ten kat ciągle jest blisko Ciebie, bezkarny i nie jest wykluczony, że są także inne ofiary jego zachowania. Piszesz, ze nie chcesz o tym mówić terapeucie bo nie dasz rady. Ale zrób coś innego. Zadzwoń na wybraną linię wsparcia (anonimowe telefony zaufania) albo poproś o chat, jeżeli taka forma będzie dla Ciebie bezpieczniejsza. Jesteś młoda kobietą, a bez pomocy będzie tylko gorzej. Masz blokady, jest Ci z tym ciężko, ale noszenie tego w  sobie tylko będzie pogłębiało złe samopoczucie. Musisz przejść przez psychoterapię u doświadczonej terapeutki (koniecznie u kobiety abyś czuła się bezpiecznie). Nie ma w tym twojej winy, powtarzam. Daj sobie szansę na lepsze życie. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, czego Pani doświadczyła w tak młodym wieku, było ciężką przemocą i traumą relacyjną, a obecne objawy tj. lęk przed dotykiem, brak zaufania i ataki paniki na widok podobnych osób, są naturalną reakcją skrzywdzenia.

Nie musi Pani szczegółowo opowiadać o wydarzeniach z przeszłości, aby otrzymać pomoc; współczesna psychotraumatologia pozwala na skuteczną pracę z traumą bez konieczności ponownego przeżywania i relacjonowania trudnych szczegółów.

Warto dać sobie prawo do wsparcia i w swoim tempie skonsultować się ze specjalistą psychotraumatologiem, by powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa we własnym ciele i przestrzeni.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry, 

 

Bardzo poruszył mnie Pani (nie wiem czy jesteś pełnoletnia?) wpis. To, czego Pani doświadczyła jako trzynastoletnia dziewczynka, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Z opisu wyłania się ogrom przemocy, manipulacji i lęku, z którymi musiała Pani zostać sama.To, że dziś reaguje Pani silnym niepokojem na osoby przypominające sprawcę, unika dotyku czy ma trudność z zaufaniem, nie świadczy o Pani słabości. Tak czasem reaguje psychika po doświadczeniu traumy. To nie Pani zawiodła, to Pani granice zostały kiedyś brutalnie przekroczone.

Zwróciłam uwagę na jedno zdanie: „Nie chcę mówić o tym terapeucie, bo wiem, że nie dam rady”. Chciałabym Pani powiedzieć, że dobra terapia nie polega na zmuszaniu do opowiadania o traumie. Tempo pracy zawsze powinno być dostosowane do gotowości pacjenta. Czasem pierwszym celem jest po prostu odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i nauczenie się radzenia sobie z lękiem, a nie wracanie do bolesnych wspomnień. Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Myslę sobie, że to, że napisała Pani ten wpis, pokazuje, że jakaś część Pani bardzo chce już przestać dźwigać ten ciężar w samotności. Wierzę, że krok po kroku jest możliwe odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzien dobry, 

To, czego Pani doświadczyła jako niespelna 13-letnia dziewczynka, było czymś niezwykle trudnym i przekraczającym granice tego, co młoda osoba powinna kiedykolwiek przeżywać. Pierwsza miłość, pierwsze emocje, pierwsze zaufanie, a w zamian za to przemoc, strach i poczucie bezradności. To bardzo „delikatny” i wrażliwy temat, który wymaga ogromnej uważności oraz zaopiekowania się tym, co przez lata nosiła Pani w sobie.

Chcę przede wszystkim powiedzieć, że reakcje, które Pani opisuje, czyli lęk, panika, trudność z dotykiem, brak zaufania, powracające wspomnienia i silne emocje, nie oznaczają, że coś jest z Panią nie tak. To mogą być naturalne konsekwencje doświadczenia przemocy i sytuacji, w której Pani psychika musiała kiedyś poradzić sobie z czymś bardzo trudnym. U części osób po takich wydarzeniach mogą pojawić się objawy związane z traumą, czasem jednak wymaga to dokładnej oceny specjalisty! Szczególnie porusza mnie to, że miała Pani wtedy zaledwie 13 lat. Była Pani zatem dzieckiem, które dopiero uczyło się relacji, bliskości i zaufania. Nie była Pani odpowiedzialna za zachowanie drugiej osoby. Przemoc, manipulacja i przerzucanie winy nigdy nie są winą osoby, która ich doświadcza.

Rozumiem również, że sama myśl o opowiedzeniu o tym terapeucie może wywoływać ogromny lęk. Po tak trudnym doświadczeniu naturalne jest, że człowiek chce chronić siebie i nie wracać do tego, co bolało. Warto jednak pamiętać, że praca z traumą nie polega na zmuszaniu Pani do natychmiastowego opowiadania wszystkiego. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa, uczy rozpoznawania emocji, radzenia sobie z napięciem i odzyskiwania poczucia wpływu na własne życie. Jako psycholog pracuję z osobami, które doświadczyły trudnych sytuacji, kryzysów i silnych emocji. Wiem, jak ważne jest tempo, bezpieczeństwo i stworzenie przestrzeni, w której człowiek nie czuje się oceniany, tylko naprawdę wysłuchany. Z tym, czego Pani doświadcza, można pracować. Trauma może zostawić ślad, ale nie musi decydować o całym Pani życiu. Jeśli będzie Pani gotowa, zapraszam na konsultację psychologiczną. Możemy zacząć bardzo spokojnie, bez presji i bez konieczności opowiadania wszystkiego od razu. Krok po kroku możemy nauczyć się rozumieć emocje, oswajać lęk i odbudowywać poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do samej siebie. Dziękuję Pani, że zdecydowała się Pani podzielić tak trudnym i bolesnym doświadczeniem. Samo napisanie o tym wymagało  odwagi!

 

To, co wydarzyło się w przeszłości, jest częścią Pani historii, ale nie musi być całą Pani przyszłością.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Bardzo poruszyła mnie Twoja historia. To, czego doświadczyłaś w wieku 13 lat, było przemocą. To nie była Twoja wina i żadne zachowanie z Twojej strony nie usprawiedliwia tego, co Cię spotkało.

To, że dziś unikasz dotyku, nie ufasz ludziom, reagujesz lękiem na osoby przypominające sprawcę i masz poczucie, że trauma wciąż jest z Tobą, nie oznacza, że jesteś słaba. To reakcje, które często pojawiają się po doświadczeniu przemocy i mogą utrzymywać się przez wiele lat. Zatrzymałam się też przy tym, że nie chcesz o tym opowiadać terapeucie. Wiele osób po traumie czuje dokładnie to samo. Warto wiedzieć, że terapia nie polega na zmuszaniu do opowiadania o wszystkim od pierwszego spotkania. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Tempo zawsze powinno być dostosowane do Ciebie.

Po tylu latach noszenia tego ciężaru samotnie, to, że napisałaś o tym tutaj, jest już bardzo ważnym krokiem. Nie dlatego, że trauma zniknie od razu, ale dlatego, że nie musisz dłużej dźwigać jej całkowicie sama. Zasługujesz na życie, w którym przeszłość nie będzie odbierała Ci poczucia bezpieczeństwa i spokoju.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, przez co przeszłaś jako 13-latka, było przemocą i nie ponosisz za to żadnej winy. To, że dziś unikasz dotyku, nie ufasz ludziom, przeżywasz lęk i silne reakcje na osoby przypominające sprawcę, często jest konsekwencją traumy – nie oznacza, że jesteś słaba ani że „już tak będzie zawsze”.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie opowiedzieć o tym terapeucie. Wiele osób po podobnych doświadczeniach czuje dokładnie to samo. Dobra terapia nie polega na zmuszaniu do mówienia o wszystkim od razu. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa i dopiero wtedy, w swoim tempie, pracuje z tym, co najbardziej boli.

Nie musisz dźwigać tego sama. To, że zdecydowałaś się napisać o tym tutaj, pokazuje, że jakaś część Ciebie chce odzyskać spokój i normalne życie. I to jest bardzo ważny pierwszy krok. Masz prawo do pomocy i do życia, w którym przeszłość nie będzie już decydowała o Twojej codzienności.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Zuzanno. Bardzo mi przykro, że spotkało Panią coś tak trudnego w tak młodym wieku. To co Pani opisuje, lęk, unikanie dotyku, trudności z zaufaniem, silne reakcje na osoby przypominające sprawcę czy poczucie ciągłego zagrożenia, są częstymi następstwami przemocy i mogą wskazywać na utrzymującą się reakcję pourazową. Nie oznacza to jednak, że tak będzie już zawsze. Rozumiem, że perspektywa opowiadania o tych doświadczeniach jest przerażająca. Warto jednak wiedzieć, że terapia traumy nie polega na zmuszaniu do opowiadania wszystkiego na pierwszym spotkaniu. Dobry terapeuta najpierw pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa i uczy sposobów radzenia sobie z objawami. Dopiero wtedy, gdy pacjent jest gotowy, stopniowo pracuje z traumatycznymi wspomnieniami. To, że napisała Pani ten post, pokazuje, że jakaś część Pani chce już przestać żyć w ciągłym lęku. Zachęcam, aby ten krok był początkiem poszukania specjalistycznej pomocy. Z traumy można zdrowieć i odzyskać poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do siebie i innych. Życzę Pani dużo siły i odwagi.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, zrobiłaś właśnie pierwszy, gigantyczny krok, przerywając milczenie i szukając pomocy.To, co Cię spotkało, było przemocą, a Ty nie ponosisz za to absolutnie żadnej winy. Byłaś zaledwie 13-letnią dziewczynką, zmanipulowaną i skrzywdzoną przez starszego chłopaka. Fakt, że on potrafił przenieść winę na Ciebie, to klasyczny mechanizm sprawców przemocy (tzw. gaslighting). Wina i odpowiedzialność leżą w 100% po jego stronie, bez względu na to, jak bardzo w to teraz wątpisz.

Kiedy widzisz osobę podobną do Twojego oprawcy, Twój układ nerwowy bije na alarm. Twój mózg "zamroził się" w tamtym czasie i nie wie, że minęły lata - on reaguje tak, jakby zagrożenie działo się "tu i teraz". 

Twoje ciało zapamiętało dotyk oraz bliskość jako śmiertelne zagrożenie i teraz robi wszystko, aby Cię przed nim uchronić, całkowicie się zamykając. To jest mechanizm obronny.

Piszesz, że nie dasz rady opowiadać i zwierzać się terapeucie. W nowoczesnej terapii traumy wcale nie musisz od razu opowiadać o szczegółach tego, co Cię spotkało. Wyobrażenie, że na terapii trzeba od razu rozgrzebywać najgorsze wspomnienia, jest błędne. Specjaliści pracujący metodami ukierunkowanymi na traumę (takimi jak Somatic Experiencing, Brainspotting czy EMDR) pracują przede wszystkim z układem nerwowym i regulacją napięcia w ciele.

Możesz wejść do gabinetu i powiedzieć tylko: "W przeszłości doświadczyłam przemocy. Nie jestem gotowa o tym mówić i nie chcę opowiadać szczegółów”. Dobry, wykwalifikowany terapeuta traumy uszanuje tę granicę.

Zobacz podobne

Jak rozwiązać problemy z kontaktami z dzieckiem przy napiętych relacjach i PTSD matki?

Matka dziecka wskazuje, że doświadcza trudności emocjonalnych związanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) związanych z rozstaniem podczas ciąży. Dziecko ma pięć miesięcy, pojawiły się problemy z kontaktem z dzieckiem oraz sprzeczne z dobrem dziecka zachowania podczas kontaktów (krzyk, wyzwiska w obecności dziecka- bardzo napięta atmosfera). Wcześniejsze próby mediacji, szukania porozumienia oraz terapii rodzinnej były odrzucone, porozumienie zawarte po urodzeniu dziecka przestało działać, matka dziecka prosi o ograniczenie kontaktów do minimum, kontakty z dzieckiem z racji etapu rozwojowego powinny być w obecności matki. Wiem, że na tym etapie rozwoju współpraca jest kluczowa. Jak podejść do sprawy, czy oddać sprawę do sądu, żeby sąd ustalił warunki miejsce, przebadał matkę dziecka, bo sam do końca nie wiem, czy nie jest zagrożeniem dla naszego dziecka. Zależy mi na dobru dziecka, współpracy, jednego dnia mamy ustalenia, które działają, dzień później mam nie przyjeżdżać do dziecka, bo to moja fanaberia, i twierdzi, że powoduje w dziecku traumę. Dodam, że dziecko widzę raz na dwa tygodnie, bo na tyle mi pozwalała dotychczas, dziecko płacze podczas mojej obecności, gdy wyczuwa złość matki, tylko matka dziecka jest w stanie je uspokoić, wg jej nowych proponowanych ustaleń dziecko będzie przychodziło na spotkania z babcią. Jak podejść do sprawy?

Czuję się bardzo zażenowany i zawstydzony, że moje życie niespodziewanie zmieniło się w sposób, którym nie mogę być zbyt dumny.
Czuję się bardzo zażenowany i zawstydzony, że moje życie niespodziewanie zmieniło się w sposób, którym nie mogę być zbyt dumny. Zawsze byłem świetnym uczniem, pełnym charyzmy i otoczonym wieloma przyjaciółmi. Miałem wrażenie, że jestem nie do zatrzymania. Niestety, po nagłym rozpadzie mojej rodziny, moje życie nabrało zupełnie innego kierunku. Popadłem w ciężką depresję, która uniemożliwiła mi normalne funkcjonowanie. W celu uniknięcia tego okropnego uczucia, szukałem ucieczki w delikatnych nałogach, takich jak imprezy i marihuana, co tylko pogłębiło moje problemy. W ciągu zaledwie roku, zamiast być postrzegany jako dobry i ogarnięty człowiek, zacząłem być odbierany jako osoba, która straciła zmysły lub zmieniła drastycznie priorytety. Nie udało mi się dostać na wymarzone studia, co uniemożliwiło mi osiągnięcie celów, jakie sobie postawiłem. Próbowałem poprawić sytuację, podjąłem tymczasem inne studia, aby wyjść z przygnębiającej sytuacji, ale byłem już na wyczerpaniu i nie miałem ochoty na nic, nawet na życie. Nikt nie chciał mnie zrozumieć ani porozmawiać ze mną. Czułem, że moja mentalność zmieniła się tak bardzo, że niektórzy nie byli w stanie pojąć, co się ze mną dzieje. Problemy rodzinne i finansowe zmusiły mnie do zarabiania na swoje utrzymanie, co wymusiło całkowitą zmianę planów. Zmieniłem swoje otoczenie, miasto i wybrałem techniczny kierunek studiów, który zapewnił mi dobrą pracę na początek, ale nie jestem z niego do końca zadowolony (nie wiem dlaczego!). Chociaż lubię tę nową dziedzinę, która jest interesująca i dynamiczna, wciąż myślę o tym, co byłoby, gdybym dostał się na wymarzone studia. Nie podejmę ponownej próby, gdyż w trakcie nich przez kilka lat nie miałbym możliwości zarobku na siebie. Obecnie czuję się bardzo zestresowany i zmęczony, a moja charyzma i energia zniknęły. Zauważyłem, że wraz z utratą moich najlepszych cech, ludzie zaczęli powoli się ode mnie oddalać, co jest dla mnie bardzo bolesne. Mogę policzyć na jednej ręce, ile osób próbowało porozmawiać ze mną na temat mojego stanu (łącznie z rodziną). Z zewnątrz wyglądam na osobę, która radzi sobie dobrze i jest pogodna, ale w środku czuję się kompletnie inaczej. Nie wiem, co mam o tym myśleć, przytłacza mnie to.
Natrętne, silne myśli o zabiciu kogoś. Co się dzieje? OCD po urazie głowy - płata czołowego.
Witam, jestem 29-letnim mężczyzną i mam ogromny problem ze sobą. W 2016 roku byłem pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym, w tamtym okresie odkryłem,że pociągają mnie mężczyźni, a byłem w związku z dziewczyną (w sumie nadal jestem...) czego świadomość pogorszyła mój stan psychiczny i z tego powodu właśnie tam trafiłem. Wyszedłem z diagnozą natrętnych myśli. Dwa lata później podczas bójki doznałem urazu głowy, po rezonansie magnetycznym stwierdzono uszkodzony płat czołowy. W okresie od 2013 do 2022 pracowałem na sortowni paczek, chociaż na późniejszym etapie tej pracy w związku z problemami psychicznymi zacząłem chodzić na zwolnienia L4 co poskutkowało tym, że w 2022 otrzymałem wypowiedzenie. Teraz przejdę do najgorszej części tego listu.. Od dwóch lat w mojej głowie zaczęły pojawiać się fantazje o zabiciu kogoś, na początku to były tylko fantazje, ale w miarę upływu czasu to tak eskalowało, że na dzień dzisiejszy stwierdzam, że przerodziło się to w potrzebę... Na co dzień odczuwam takie potworne napięcie, czuję jakby coś rozrywało mnie od środka, czuję się jak bomba zegarowa, która w końcu wybuchnie. Najgorsze są sytuacje w domu, kiedy moja partnerka idzie spać mam myśli ,żeby zadźgać ją nożem, kiedy w kuchni robię sobie jedzenie i używam noża przyglądam się mu czasami bez oderwania wzroku i wyobrażam, że przy pomocy niego robię komuś krzywdę... Nie chcę iść do więzienia, robię wszystko, żeby nikomu nic nie zrobić staram się kontrolować, ale to coraz trudniejsze. Na co dzień chodzę do poradni zdrowia psychicznego, ale boje się przyznać prosto w oczy ,że mam taką potrzebę w sobie. Dlatego mam więcej odwagi, żeby napisać o tym tutaj. Od dwóch lat w ogóle nie pracuje i nawet nie próbuje szukać nowego zatrudnienia(mimo że oszczędności lada moment się skończą)ja wiem, że w takim stanie, jakim ja się teraz znajduje, nie da się pracować. Wolę leżeć całymi dniami w łóżku a najlepiej to spać,chociaż to napięcie ostatnio jest takie mocne,że nie mogę zasnąć w nocy. Dodam,że w weekendy staram się sobie ulżyć alkoholem i zdarza się, że mieszam go z lekami psychotropowymi, żeby szybciej usnąć i nie myśleć o tym wszystkim chociaż wiem, że to pogłębia moje problemy. Zdaje sobie sprawę, że jestem nienormalnym człowiekiem i mam ogromny problem. Przed 2022 rokiem nigdy nie miałem potrzeby zrobienia komuś krzywdy,skąd to się wzięło i dlaczego mnie akurat spotkało. Wolałbym być normalny jak wszyscy.. Czy ten uraz głowy zrobił ze mnie jakąś bestie?Czy mnie można pomóc? Z jakąkolwiek odpowiedzi z góry dziękuję
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Czuję nienawiść, wyobrażam sobie morderstwa, pozbycie się osób, których nie cierpię. Coś jest ze mną nie tak? Boję się.
Dobry wieczór. Tak naprawdę sama nie wiem czy moja "przypadłość", czy jakkolwiek można to nazwać w ogóle, jest warta analizowania, ale inni uważają, że to nienormalne. W każdym razie. Mam 16 lat i w zeszłym miesiącu poszłam do szkoły średniej. Darzę nową klasę ogromną nienawiścią, czuję się odrzucona i samotna. Przeżywałam nawet załamanie z tego powodu. Mój problem może być dziwny, ale czytałam o tym na forach i ludzie twierdzą, że to znak, że coś jest ze mną nie tak. Wyobrażam sobie, że jestem morderczynią i zabijam ludzi. Bardzo często takie myśli przychodzą do mnie w przypadkowych momentach, jak np. kąpiel, czytanie książki, słuchanie muzyki, kiedy robię coś, nie skupiając się na tym. Scenariusze same mi się układają, a ja nieświadomie o tym myślę. Wyobrażam sobie, że zabiłam moją klasę w brutalny sposób, każdego inaczej. Nie brzydzę się tym, ale nie sprawia mi to też przyjemności. To raczej jak pozbycie się nienawiści. Wyobrażam sobie to bardzo dokładnie, lubię wczuwać się w tę rolę. Wyobrażam sobie, że powstają o tym filmy, jestem znana. Towarzyszy mi to od bardzo niedawna. Dodam, że oglądam sporo seriali i filmów kryminalnych i o mordercach, czy to może mieć wpływ na moje myślenie? Boję się, że coś ze mną nie tak. Nie chcę wyjść na kogoś, kto postradał zmysły, chociaż zapewne tak to wygląda.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.