Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy w związku młodzieńczym?

Treść wrażliwa
Nie umiem poradzić sobie z traumą. W wieku 13 lat w pierwszym związku doświadczyłam przemocy seksualnej i fizycznej. Wszytsko było dla mnie nowe - pierwszy związek, pierwsze zakochanie. Chodziliśmy razem do szkoły, on był starszy. Potrafił mnie zmuszać lub uderzyć a później przenieść winę na mnie i zmanipulować w taki sposób żeby wina zawsze leżała po mojej stronie. Potrafiłam zamykać się w toalecie kiedy się go balam. Jak udało mi się od tego uwolnić bo zerwaliśmy nadal przez cały rok widziałam go w szkole co było dla mnie strasznie ciężkie. Po tym wszystkim nie jestem wstanie spojrzeć na siebie w lustrze, nie ufam sobie, innym, nawet bliskim. Nienawidzę dotyku, kojarzy mi się tylko z złymi rzeczami. Nie chcę mówić o tym, opowiadać, zwierzać się terapeucie bo wiem że nie dam rady. Z drugiej strony męczy mnie to tak bardzo że uniemożliwia normalne funkcjonowanie, bo za każdym razem jak zobaczę osobę chociaż trochę podobną do niego - wszystko wraca, przerażenie, emocje, panika. Nie powiedziałam o tym nikomu, nikt nie wie, już nie mam kontaktu z tym chłopakiem ale ciągle się boje i nie mogę normalnie żyć.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie, które mogło głęboko naruszyć Twoje poczucie bezpieczeństwa, zaufania i wpływu na własne życie. Przemoc, zwłaszcza w pierwszej relacji, może pozostawić długotrwałe ślady i sprawić, że nawet po latach pewne sytuacje, osoby czy skojarzenia wywołują bardzo silne emocje. Nie da się przez internet ocenić, z czym dokładnie się mierzysz, ale to, że nadal odczuwasz tak silny lęk i unikasz bliskości, pokazuje, jak duży ciężar nosisz.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie opowiadania o tym terapeucie. Warto wiedzieć, że rozpoczęcie terapii nie oznacza konieczności opowiedzenia całej historii na pierwszym spotkaniu. Tempo pracy powinno być dostosowane do Ciebie, a budowanie poczucia bezpieczeństwa często jest pierwszym krokiem.

To, że nie powiedziałaś o tym nikomu, nie oznacza, że musisz dźwigać ten ciężar sama już zawsze. Czasem samo powiedzenie jednej zaufanej osobie: „wydarzyło się coś bardzo trudnego i potrzebuję wsparcia” może być wystarczającym początkiem.

Jeśli wspomnienia, panika i lęk tak bardzo utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z osobami po doświadczeniu przemocy. Nie po to, by zmuszać Cię do wspominania, ale by stopniowo pomóc Ci odzyskać poczucie bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Zuzanno

 

 Dziękuję, ze znalazłaś siłę, aby podzielić się z nami tym, czego doświadczyłaś i myślę, że nadchodzi czas, abyś zmierzyła się z tym demonem. Po pierwsze to co się wydarzyło, nie jest w żadnym elemencie Twoją winą. Chłopak Cię zmanipulował, wykorzystał i znęcał nad Tobą. teraz jesteś straumatyzowana i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak mocno cierpisz i ile energii Cię kosztuje udawanie przed światem że wszystko jest w porządku.  Tak naprawdę powinnaś to zgłosić na Policję. Ktoś skrzywdził Cię i ten kat ciągle jest blisko Ciebie, bezkarny i nie jest wykluczony, że są także inne ofiary jego zachowania. Piszesz, ze nie chcesz o tym mówić terapeucie bo nie dasz rady. Ale zrób coś innego. Zadzwoń na wybraną linię wsparcia (anonimowe telefony zaufania) albo poproś o chat, jeżeli taka forma będzie dla Ciebie bezpieczniejsza. Jesteś młoda kobietą, a bez pomocy będzie tylko gorzej. Masz blokady, jest Ci z tym ciężko, ale noszenie tego w  sobie tylko będzie pogłębiało złe samopoczucie. Musisz przejść przez psychoterapię u doświadczonej terapeutki (koniecznie u kobiety abyś czuła się bezpiecznie). Nie ma w tym twojej winy, powtarzam. Daj sobie szansę na lepsze życie. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, czego Pani doświadczyła w tak młodym wieku, było ciężką przemocą i traumą relacyjną, a obecne objawy tj. lęk przed dotykiem, brak zaufania i ataki paniki na widok podobnych osób, są naturalną reakcją skrzywdzenia.

Nie musi Pani szczegółowo opowiadać o wydarzeniach z przeszłości, aby otrzymać pomoc; współczesna psychotraumatologia pozwala na skuteczną pracę z traumą bez konieczności ponownego przeżywania i relacjonowania trudnych szczegółów.

Warto dać sobie prawo do wsparcia i w swoim tempie skonsultować się ze specjalistą psychotraumatologiem, by powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa we własnym ciele i przestrzeni.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry, 

 

Bardzo poruszył mnie Pani (nie wiem czy jesteś pełnoletnia?) wpis. To, czego Pani doświadczyła jako trzynastoletnia dziewczynka, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Z opisu wyłania się ogrom przemocy, manipulacji i lęku, z którymi musiała Pani zostać sama.To, że dziś reaguje Pani silnym niepokojem na osoby przypominające sprawcę, unika dotyku czy ma trudność z zaufaniem, nie świadczy o Pani słabości. Tak czasem reaguje psychika po doświadczeniu traumy. To nie Pani zawiodła, to Pani granice zostały kiedyś brutalnie przekroczone.

Zwróciłam uwagę na jedno zdanie: „Nie chcę mówić o tym terapeucie, bo wiem, że nie dam rady”. Chciałabym Pani powiedzieć, że dobra terapia nie polega na zmuszaniu do opowiadania o traumie. Tempo pracy zawsze powinno być dostosowane do gotowości pacjenta. Czasem pierwszym celem jest po prostu odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i nauczenie się radzenia sobie z lękiem, a nie wracanie do bolesnych wspomnień. Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Myslę sobie, że to, że napisała Pani ten wpis, pokazuje, że jakaś część Pani bardzo chce już przestać dźwigać ten ciężar w samotności. Wierzę, że krok po kroku jest możliwe odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzien dobry, 

To, czego Pani doświadczyła jako niespelna 13-letnia dziewczynka, było czymś niezwykle trudnym i przekraczającym granice tego, co młoda osoba powinna kiedykolwiek przeżywać. Pierwsza miłość, pierwsze emocje, pierwsze zaufanie, a w zamian za to przemoc, strach i poczucie bezradności. To bardzo „delikatny” i wrażliwy temat, który wymaga ogromnej uważności oraz zaopiekowania się tym, co przez lata nosiła Pani w sobie.

Chcę przede wszystkim powiedzieć, że reakcje, które Pani opisuje, czyli lęk, panika, trudność z dotykiem, brak zaufania, powracające wspomnienia i silne emocje, nie oznaczają, że coś jest z Panią nie tak. To mogą być naturalne konsekwencje doświadczenia przemocy i sytuacji, w której Pani psychika musiała kiedyś poradzić sobie z czymś bardzo trudnym. U części osób po takich wydarzeniach mogą pojawić się objawy związane z traumą, czasem jednak wymaga to dokładnej oceny specjalisty! Szczególnie porusza mnie to, że miała Pani wtedy zaledwie 13 lat. Była Pani zatem dzieckiem, które dopiero uczyło się relacji, bliskości i zaufania. Nie była Pani odpowiedzialna za zachowanie drugiej osoby. Przemoc, manipulacja i przerzucanie winy nigdy nie są winą osoby, która ich doświadcza.

Rozumiem również, że sama myśl o opowiedzeniu o tym terapeucie może wywoływać ogromny lęk. Po tak trudnym doświadczeniu naturalne jest, że człowiek chce chronić siebie i nie wracać do tego, co bolało. Warto jednak pamiętać, że praca z traumą nie polega na zmuszaniu Pani do natychmiastowego opowiadania wszystkiego. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa, uczy rozpoznawania emocji, radzenia sobie z napięciem i odzyskiwania poczucia wpływu na własne życie. Jako psycholog pracuję z osobami, które doświadczyły trudnych sytuacji, kryzysów i silnych emocji. Wiem, jak ważne jest tempo, bezpieczeństwo i stworzenie przestrzeni, w której człowiek nie czuje się oceniany, tylko naprawdę wysłuchany. Z tym, czego Pani doświadcza, można pracować. Trauma może zostawić ślad, ale nie musi decydować o całym Pani życiu. Jeśli będzie Pani gotowa, zapraszam na konsultację psychologiczną. Możemy zacząć bardzo spokojnie, bez presji i bez konieczności opowiadania wszystkiego od razu. Krok po kroku możemy nauczyć się rozumieć emocje, oswajać lęk i odbudowywać poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do samej siebie. Dziękuję Pani, że zdecydowała się Pani podzielić tak trudnym i bolesnym doświadczeniem. Samo napisanie o tym wymagało  odwagi!

 

To, co wydarzyło się w przeszłości, jest częścią Pani historii, ale nie musi być całą Pani przyszłością.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Bardzo poruszyła mnie Twoja historia. To, czego doświadczyłaś w wieku 13 lat, było przemocą. To nie była Twoja wina i żadne zachowanie z Twojej strony nie usprawiedliwia tego, co Cię spotkało.

To, że dziś unikasz dotyku, nie ufasz ludziom, reagujesz lękiem na osoby przypominające sprawcę i masz poczucie, że trauma wciąż jest z Tobą, nie oznacza, że jesteś słaba. To reakcje, które często pojawiają się po doświadczeniu przemocy i mogą utrzymywać się przez wiele lat. Zatrzymałam się też przy tym, że nie chcesz o tym opowiadać terapeucie. Wiele osób po traumie czuje dokładnie to samo. Warto wiedzieć, że terapia nie polega na zmuszaniu do opowiadania o wszystkim od pierwszego spotkania. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Tempo zawsze powinno być dostosowane do Ciebie.

Po tylu latach noszenia tego ciężaru samotnie, to, że napisałaś o tym tutaj, jest już bardzo ważnym krokiem. Nie dlatego, że trauma zniknie od razu, ale dlatego, że nie musisz dłużej dźwigać jej całkowicie sama. Zasługujesz na życie, w którym przeszłość nie będzie odbierała Ci poczucia bezpieczeństwa i spokoju.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, przez co przeszłaś jako 13-latka, było przemocą i nie ponosisz za to żadnej winy. To, że dziś unikasz dotyku, nie ufasz ludziom, przeżywasz lęk i silne reakcje na osoby przypominające sprawcę, często jest konsekwencją traumy – nie oznacza, że jesteś słaba ani że „już tak będzie zawsze”.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie opowiedzieć o tym terapeucie. Wiele osób po podobnych doświadczeniach czuje dokładnie to samo. Dobra terapia nie polega na zmuszaniu do mówienia o wszystkim od razu. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa i dopiero wtedy, w swoim tempie, pracuje z tym, co najbardziej boli.

Nie musisz dźwigać tego sama. To, że zdecydowałaś się napisać o tym tutaj, pokazuje, że jakaś część Ciebie chce odzyskać spokój i normalne życie. I to jest bardzo ważny pierwszy krok. Masz prawo do pomocy i do życia, w którym przeszłość nie będzie już decydowała o Twojej codzienności.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Zuzanno. Bardzo mi przykro, że spotkało Panią coś tak trudnego w tak młodym wieku. To co Pani opisuje, lęk, unikanie dotyku, trudności z zaufaniem, silne reakcje na osoby przypominające sprawcę czy poczucie ciągłego zagrożenia, są częstymi następstwami przemocy i mogą wskazywać na utrzymującą się reakcję pourazową. Nie oznacza to jednak, że tak będzie już zawsze. Rozumiem, że perspektywa opowiadania o tych doświadczeniach jest przerażająca. Warto jednak wiedzieć, że terapia traumy nie polega na zmuszaniu do opowiadania wszystkiego na pierwszym spotkaniu. Dobry terapeuta najpierw pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa i uczy sposobów radzenia sobie z objawami. Dopiero wtedy, gdy pacjent jest gotowy, stopniowo pracuje z traumatycznymi wspomnieniami. To, że napisała Pani ten post, pokazuje, że jakaś część Pani chce już przestać żyć w ciągłym lęku. Zachęcam, aby ten krok był początkiem poszukania specjalistycznej pomocy. Z traumy można zdrowieć i odzyskać poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do siebie i innych. Życzę Pani dużo siły i odwagi.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, zrobiłaś właśnie pierwszy, gigantyczny krok, przerywając milczenie i szukając pomocy.To, co Cię spotkało, było przemocą, a Ty nie ponosisz za to absolutnie żadnej winy. Byłaś zaledwie 13-letnią dziewczynką, zmanipulowaną i skrzywdzoną przez starszego chłopaka. Fakt, że on potrafił przenieść winę na Ciebie, to klasyczny mechanizm sprawców przemocy (tzw. gaslighting). Wina i odpowiedzialność leżą w 100% po jego stronie, bez względu na to, jak bardzo w to teraz wątpisz.

Kiedy widzisz osobę podobną do Twojego oprawcy, Twój układ nerwowy bije na alarm. Twój mózg "zamroził się" w tamtym czasie i nie wie, że minęły lata - on reaguje tak, jakby zagrożenie działo się "tu i teraz". 

Twoje ciało zapamiętało dotyk oraz bliskość jako śmiertelne zagrożenie i teraz robi wszystko, aby Cię przed nim uchronić, całkowicie się zamykając. To jest mechanizm obronny.

Piszesz, że nie dasz rady opowiadać i zwierzać się terapeucie. W nowoczesnej terapii traumy wcale nie musisz od razu opowiadać o szczegółach tego, co Cię spotkało. Wyobrażenie, że na terapii trzeba od razu rozgrzebywać najgorsze wspomnienia, jest błędne. Specjaliści pracujący metodami ukierunkowanymi na traumę (takimi jak Somatic Experiencing, Brainspotting czy EMDR) pracują przede wszystkim z układem nerwowym i regulacją napięcia w ciele.

Możesz wejść do gabinetu i powiedzieć tylko: "W przeszłości doświadczyłam przemocy. Nie jestem gotowa o tym mówić i nie chcę opowiadać szczegółów”. Dobry, wykwalifikowany terapeuta traumy uszanuje tę granicę.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Praca na oddziale psychiatrycznym - wypalenie zawodowe, przeciążyło mnie to.
Dzień dobry. Pracuję od roku na oddziale psychiatrii. Poszłam do tej pracy ze względu na swoje doświadczenia z dzieciństwa i chęć wsparcia dzieciaków w budowaniu pewności siebie i nie poddawaniu się. Jestem osobą wysoką wrażliwą. Niestety to, czego doświadczam w pracy, przerosło mnie. Na co dzień rozmawiam z dziećmi, znam ich ból i powody, dla których postanowiły zrobić sobie krzywdę. Byłam u lekarza, dostałam leki przeciwlękowe i wróciłam do pracy. Choć myślałam, że sobie radzę to widzę, że ta praca już nie jest dla mnie. Już mam dość rozmów z dziećmi, już mam dość ich wspierania, nie potrafię słuchać, dlaczego trafili do szpitala i z czym się mierzą, nie chcę patrzeć na pocięte ręce, jestem bardzo zmęczona patrzeniem, słuchaniem, współodczuwaniem tego. Są dzieci, które są mi bardzo wdzięczne za to, co dla nich zrobiłam, że wysłuchałam je i po prostu byłam. Psycholog mi powiedziała, że wszystko co odczuwam sumuje się w wypaleniu zawodowym. Jestem tak zmęczona, że najchętniej uciekłabym i już więcej do pracy w zawodzie nie wracała, tylko nie wiem za co żyć. I tym samym nie stać mnie na jakiekolwiek wizyty prywatnie... A praca ta daje mi pieniądze na życie... Mam od pewnego czasu takie zawieszenia, że siedzę gdzieś na mieście, w ciszy wpatrzona w dal i nie mam siły ani ochoty na nic więcej. Jak uda mi się mieć dłuższy urlop, np. tydzień, to udaje mi się zapomnieć o wszystkim, zrobić coś dla siebie, pójść na spacer i się uśmiechnąć nawet, czuję się wtedy dobrze. Ale po chwili wraca szara rzeczywistość i znów nie jest kolorowo. Nie uważam, że powinnam iść na terapię z racji swojej przeszłości, bo wybaczyłam osobom, które mnie skrzywdziły i to już jest za mną. Naprawdę jest dobrze i było, dopóki moja wysoka wrażliwość nie pokazała się w tej pracy. Myślę nad zmianą zawodu. Zanim jednak to zrobię, muszę skończyć kursy/studia - to długa droga. Czy do tej pory (około rok może półtora) bezpiecznie jest zostać w tej pracy? Czy lepiej iść na L4? Rozważam też po prostu odejście z tej pracy. Nie mam planu B, jeśli odejdę. Nie mam innej pracy ani fachu w ręku. Ale czuję, że nie potrafię już pracować w obecnym zawodzie. I czuję, że z każdym dniem pracy mam dość ludzi i hałasu wokół. Nie mam siły na spotkania ze znajomymi, bo czuję, że nie mam kiedy odpocząć, a i tak nawet jak jestem sama ze sobą, to nie da się odpocząć. Co do wsparcia, to mam 2 przyjaciółki w innym mieście i tyle, albo aż tyle. I myślę, by do ich miasta się przeprowadzić. Tutaj złożyć wypowiedzenie w pracy. Przenieść się do miasta, gdzie mam przyjaciółki i możliwość spotkań w realu niż jak do tej pory na odległość i zacząć wszystko od nowa, od zwykłej pracy na recepcji choćby i szkolenia w nowym zawodzie grafika. Dziękuję za wysłuchanie i pomoc. Potrzebowałam to komuś napisać.
Toksyczny związek i walka z przemocą: jak zmienić swoje życie?
witam, w związku toksycznym tkwię od ok 15 lat. Obecnego męża poznałam rok po tragicznej śmierci pierwszego męża. Zostałam wówczas sama z dwójką dzieci 1 rok i 6 lat. Obecny mą był wówczas alkoholikiem niepijącym z wszywką. Zakochałam się bez pamięci, wręcz uzależniłam od niego. |Wszystko wydawało mi się w nim cudowne. Do tego stopnia że zignorowałam symptomy agresji. Pierwszy raz uderzył mnie po roku znajomości. Był wtedy pod wpływem alkoholu. Oprócz bicia również wyzwiska. Przebaczyłam bo kochałam nad życie. Drugi raz dwa lata później sytuacja się powtórzyła. Również wybaczyłam. Przy kolejnej takiej sytuacji oberwałam w nos i zdążyłam uciec i wezwać policję. Chyba zrozumiała że zrobił za dużo. Przestał pić, zmienił się.....ale pozornie. Zaczął się psychiczny dramat. Zachowanie manipulacyjne, wpieranie że mi się wydawało, wyzwiska przez telefon gdy czasem wypił. W 2021r. wzięliśmy ślub. Po latach coś się we mnie zmieniło. Może uodporniłam się na przemoc, może przestałam się bać. Zaczęłam się stawiać, informować że nie chcę brać udziału w tych manipulacjach, że nie ma racji, że mnie rani. |Efektem tego jest sytuacja że kończyłam to małżeństwo już kilka razy i prosiłam męża żeby się wyniósł. Za każdym razem oczywiście jemu się wydaje że ja nie mówię poważnie i stara się zmienić swoje zachowanie. Na jakiś czas. Potem sytuacja wraca. Daję mu szansę i otwieram się przed nim a on to depcze. Znowu się zamykam...karuzela uczuć. Jestem zmęczona ale nie umiem zakończyć tego związku bo on ani myśli się wynieść. Ciągle mu się wydaje że jak się na chwilę zmieni to ja zmienię zdania. Wydaje mi się że moje uczucia stopniały. Nie mam ochoty na seks. Często przez to mi docina że kochamy się raz na miesiąc, a ja nie chcę. Winię się za to, męczy mnie już naprawdę wiele rzeczy. Czasem myślę że skoro przeżyłam 47 lat to już wystarczy, a czasem mam ochotę uciec i nie odzywać się do nikogo. Cichutko żyć w spokoju. Proszę mi naisać coś choć troszkę pzytywnego co pomoże mi zmienić moje życie. Z góry dziękuję
Czy świadomość tego, że w domu nie było tak, jak być powinno daje szansę, że nie będziemy powielać schematów?
Czy świadomość tego, że w domu nie było tak, jak być powinno daje szansę, że nie będziemy powielać schematów i nie będziemy szukać podświadomie środowiska, do którego nasz układ nerwowy się przyzwyczaił? Wydaje mi się, że chęć zmian na "lepsze i zdrowsze" połączone z rozbudowaną świadomością i pracą nad sobą, a tym samym możliwością łapania się na tych "negatywnych" działaniach i schematach są ogromnym krokiem przybliżającym nas do wyzbycia się ich. Co jednak z kwestią podświadomości? Czy mimo naszych szczerych chęci podświadomość i tak może płatać nam figle i dążyć do tych niewłaściwych wzorców?
Chciałam zapytać, jak poradzić sobie z traumą u 4-letniego dziecka po pobieraniu krwi.
Chciałam zapytać, jak poradzić sobie z traumą u 4-letniego dziecka po pobieraniu krwi. Podczas pobierania 8 razy się Pani wkłuwała, przy czym 3 żyły pękły. Teraz syn nie pozwala sobie pobrać krwi, zrobić testów alergicznych skórnych no dosłownie nic. A jest strasznie chorowity i już naprawdę nie wiem, jak mu pomóc, jak wytłumaczyć dziecku, że to konieczne. Żadne przekonywanie nie pomaga.
Jak wspierać partnerkę po traumie przemocy seksualnej? Martwię się o naszą relację

Witam. Od miesiąca jestem w związku ze świetną dziewczyną, z którą rozumiemy się bez słów i oboje uważamy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Jak się poznawaliśmy to dowiedziałem się, że jest ofiarą przemocy seksualnej. Mimo to czuła się przy mnie bezpiecznie i jakiś czas temu doszło między nami do pierwszej inicjacji seksualnej. Oboje tego chcieliśmy, to było nagłe, ale byliśmy z tego zadowoleni. Po niemal tygodniu widzieliśmy się i mi uświadomiła, że to nie moja wina, ale po prostu nie czuje się bezpiecznie, kocha mnie, ale aktualnie ma doła. Ewidentnie jakikolwiek dotyk jest dla niej bolesny emocjonalnie i niekomfortowy. Martwię się o nią, bo jest załamana. Kocha mnie, a ja nie chcę jej stracić. Wiem, że chodzi do terapeuty w Warszawie i pomogło jej to bardzo, a ja od jej traumy jestem pierwszym mężczyzną i po prostu boję się, że relacja się zakończy mimo miłości. Co mam robić? Czy należy dać jej czas i wszystko samo wróci do normy? Potrzebuję rady.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.