Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy w związku młodzieńczym?

Treść wrażliwa
Nie umiem poradzić sobie z traumą. W wieku 13 lat w pierwszym związku doświadczyłam przemocy seksualnej i fizycznej. Wszytsko było dla mnie nowe - pierwszy związek, pierwsze zakochanie. Chodziliśmy razem do szkoły, on był starszy. Potrafił mnie zmuszać lub uderzyć a później przenieść winę na mnie i zmanipulować w taki sposób żeby wina zawsze leżała po mojej stronie. Potrafiłam zamykać się w toalecie kiedy się go balam. Jak udało mi się od tego uwolnić bo zerwaliśmy nadal przez cały rok widziałam go w szkole co było dla mnie strasznie ciężkie. Po tym wszystkim nie jestem wstanie spojrzeć na siebie w lustrze, nie ufam sobie, innym, nawet bliskim. Nienawidzę dotyku, kojarzy mi się tylko z złymi rzeczami. Nie chcę mówić o tym, opowiadać, zwierzać się terapeucie bo wiem że nie dam rady. Z drugiej strony męczy mnie to tak bardzo że uniemożliwia normalne funkcjonowanie, bo za każdym razem jak zobaczę osobę chociaż trochę podobną do niego - wszystko wraca, przerażenie, emocje, panika. Nie powiedziałam o tym nikomu, nikt nie wie, już nie mam kontaktu z tym chłopakiem ale ciągle się boje i nie mogę normalnie żyć.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie, które mogło głęboko naruszyć Twoje poczucie bezpieczeństwa, zaufania i wpływu na własne życie. Przemoc, zwłaszcza w pierwszej relacji, może pozostawić długotrwałe ślady i sprawić, że nawet po latach pewne sytuacje, osoby czy skojarzenia wywołują bardzo silne emocje. Nie da się przez internet ocenić, z czym dokładnie się mierzysz, ale to, że nadal odczuwasz tak silny lęk i unikasz bliskości, pokazuje, jak duży ciężar nosisz.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie opowiadania o tym terapeucie. Warto wiedzieć, że rozpoczęcie terapii nie oznacza konieczności opowiedzenia całej historii na pierwszym spotkaniu. Tempo pracy powinno być dostosowane do Ciebie, a budowanie poczucia bezpieczeństwa często jest pierwszym krokiem.

To, że nie powiedziałaś o tym nikomu, nie oznacza, że musisz dźwigać ten ciężar sama już zawsze. Czasem samo powiedzenie jednej zaufanej osobie: „wydarzyło się coś bardzo trudnego i potrzebuję wsparcia” może być wystarczającym początkiem.

Jeśli wspomnienia, panika i lęk tak bardzo utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z osobami po doświadczeniu przemocy. Nie po to, by zmuszać Cię do wspominania, ale by stopniowo pomóc Ci odzyskać poczucie bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Zuzanno

 

 Dziękuję, ze znalazłaś siłę, aby podzielić się z nami tym, czego doświadczyłaś i myślę, że nadchodzi czas, abyś zmierzyła się z tym demonem. Po pierwsze to co się wydarzyło, nie jest w żadnym elemencie Twoją winą. Chłopak Cię zmanipulował, wykorzystał i znęcał nad Tobą. teraz jesteś straumatyzowana i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak mocno cierpisz i ile energii Cię kosztuje udawanie przed światem że wszystko jest w porządku.  Tak naprawdę powinnaś to zgłosić na Policję. Ktoś skrzywdził Cię i ten kat ciągle jest blisko Ciebie, bezkarny i nie jest wykluczony, że są także inne ofiary jego zachowania. Piszesz, ze nie chcesz o tym mówić terapeucie bo nie dasz rady. Ale zrób coś innego. Zadzwoń na wybraną linię wsparcia (anonimowe telefony zaufania) albo poproś o chat, jeżeli taka forma będzie dla Ciebie bezpieczniejsza. Jesteś młoda kobietą, a bez pomocy będzie tylko gorzej. Masz blokady, jest Ci z tym ciężko, ale noszenie tego w  sobie tylko będzie pogłębiało złe samopoczucie. Musisz przejść przez psychoterapię u doświadczonej terapeutki (koniecznie u kobiety abyś czuła się bezpiecznie). Nie ma w tym twojej winy, powtarzam. Daj sobie szansę na lepsze życie. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, czego Pani doświadczyła w tak młodym wieku, było ciężką przemocą i traumą relacyjną, a obecne objawy tj. lęk przed dotykiem, brak zaufania i ataki paniki na widok podobnych osób, są naturalną reakcją skrzywdzenia.

Nie musi Pani szczegółowo opowiadać o wydarzeniach z przeszłości, aby otrzymać pomoc; współczesna psychotraumatologia pozwala na skuteczną pracę z traumą bez konieczności ponownego przeżywania i relacjonowania trudnych szczegółów.

Warto dać sobie prawo do wsparcia i w swoim tempie skonsultować się ze specjalistą psychotraumatologiem, by powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa we własnym ciele i przestrzeni.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry, 

 

Bardzo poruszył mnie Pani (nie wiem czy jesteś pełnoletnia?) wpis. To, czego Pani doświadczyła jako trzynastoletnia dziewczynka, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Z opisu wyłania się ogrom przemocy, manipulacji i lęku, z którymi musiała Pani zostać sama.To, że dziś reaguje Pani silnym niepokojem na osoby przypominające sprawcę, unika dotyku czy ma trudność z zaufaniem, nie świadczy o Pani słabości. Tak czasem reaguje psychika po doświadczeniu traumy. To nie Pani zawiodła, to Pani granice zostały kiedyś brutalnie przekroczone.

Zwróciłam uwagę na jedno zdanie: „Nie chcę mówić o tym terapeucie, bo wiem, że nie dam rady”. Chciałabym Pani powiedzieć, że dobra terapia nie polega na zmuszaniu do opowiadania o traumie. Tempo pracy zawsze powinno być dostosowane do gotowości pacjenta. Czasem pierwszym celem jest po prostu odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i nauczenie się radzenia sobie z lękiem, a nie wracanie do bolesnych wspomnień. Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Myslę sobie, że to, że napisała Pani ten wpis, pokazuje, że jakaś część Pani bardzo chce już przestać dźwigać ten ciężar w samotności. Wierzę, że krok po kroku jest możliwe odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i wpływu na własne życie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzien dobry, 

To, czego Pani doświadczyła jako niespelna 13-letnia dziewczynka, było czymś niezwykle trudnym i przekraczającym granice tego, co młoda osoba powinna kiedykolwiek przeżywać. Pierwsza miłość, pierwsze emocje, pierwsze zaufanie, a w zamian za to przemoc, strach i poczucie bezradności. To bardzo „delikatny” i wrażliwy temat, który wymaga ogromnej uważności oraz zaopiekowania się tym, co przez lata nosiła Pani w sobie.

Chcę przede wszystkim powiedzieć, że reakcje, które Pani opisuje, czyli lęk, panika, trudność z dotykiem, brak zaufania, powracające wspomnienia i silne emocje, nie oznaczają, że coś jest z Panią nie tak. To mogą być naturalne konsekwencje doświadczenia przemocy i sytuacji, w której Pani psychika musiała kiedyś poradzić sobie z czymś bardzo trudnym. U części osób po takich wydarzeniach mogą pojawić się objawy związane z traumą, czasem jednak wymaga to dokładnej oceny specjalisty! Szczególnie porusza mnie to, że miała Pani wtedy zaledwie 13 lat. Była Pani zatem dzieckiem, które dopiero uczyło się relacji, bliskości i zaufania. Nie była Pani odpowiedzialna za zachowanie drugiej osoby. Przemoc, manipulacja i przerzucanie winy nigdy nie są winą osoby, która ich doświadcza.

Rozumiem również, że sama myśl o opowiedzeniu o tym terapeucie może wywoływać ogromny lęk. Po tak trudnym doświadczeniu naturalne jest, że człowiek chce chronić siebie i nie wracać do tego, co bolało. Warto jednak pamiętać, że praca z traumą nie polega na zmuszaniu Pani do natychmiastowego opowiadania wszystkiego. Najpierw buduje się poczucie bezpieczeństwa, uczy rozpoznawania emocji, radzenia sobie z napięciem i odzyskiwania poczucia wpływu na własne życie. Jako psycholog pracuję z osobami, które doświadczyły trudnych sytuacji, kryzysów i silnych emocji. Wiem, jak ważne jest tempo, bezpieczeństwo i stworzenie przestrzeni, w której człowiek nie czuje się oceniany, tylko naprawdę wysłuchany. Z tym, czego Pani doświadcza, można pracować. Trauma może zostawić ślad, ale nie musi decydować o całym Pani życiu. Jeśli będzie Pani gotowa, zapraszam na konsultację psychologiczną. Możemy zacząć bardzo spokojnie, bez presji i bez konieczności opowiadania wszystkiego od razu. Krok po kroku możemy nauczyć się rozumieć emocje, oswajać lęk i odbudowywać poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie do samej siebie. Dziękuję Pani, że zdecydowała się Pani podzielić tak trudnym i bolesnym doświadczeniem. Samo napisanie o tym wymagało  odwagi!

 

To, co wydarzyło się w przeszłości, jest częścią Pani historii, ale nie musi być całą Pani przyszłością.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dylemat związany z planowaniem drugiego dziecka i presją rodzinną
Dzień dobry, Wczoraj moja mama powiedziała mi przykrą rzecz, że nie nadaje się na matkę dla drugiego dziecka, ponieważ mając pracę i dom jestem zmęczona. Powinnam się skupić na jednym dziecku, siostra (w listopadzie będzie miała 23 lata) będzie miała dzieci to sam nie będzie, ale ona jest jeszcze młoda, a ja marzę o rodzeństwie dla synka, który ma za moment 2,5 roku, nie o kuzynostwie, mam wsparcie męża. Przygotowuje się do kolejnego macierzyństwa, ponieważ pozapisywałam się do lekarzy na kontrolę i badania. Przez 2 lata wypierałam się kolejnego dziecka, ponieważ miałam traumę po porodzie, która w dużym stopniu minęła. Podzieliłam się z mamą tym, wie, że na urlopie z mężem będziemy sprzątać i malować mieszkanie, a tu Wczoraj dostałam cios prosto w serce, a wcześniej tak nie mówiła. Nie wiem co robić, nie wydaje mi się, żebym była złą matką, bo dbam o synka najlepiej jak się da.
Dlaczego moja dziewczyna chce uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych przez osobę, która ją kiedyś skrzywdziła?
Dzień dobry. Mam dylemat i chciałbym się zapytać o coś co dotyczy gwałtu. Moja dziewczyna, w młodości (12-13 lat), była co jakiś czas gwałcona przez swojego o rok starszego kuzyna. Wtedy nie rozumiała co się dzieje, a on ją trzymał tak, że nie mogła się wyrwać.Nie zgłosiła tego nigdzie, nikomu wtedy nie powiedziała. Po jakimś czasie (ok. rok) to się skończyło. Podobno mieli bardzo dobre relacje później. Do tej pory utrzymują sporadyczny kontakt. Tłumaczy to tym, że przecież to było dawno, a oni byli dziećmi. Nie rozumiem już samego utrzymywania tego kontaktu, nawet sporadycznego. Teraz ten kuzyn organizuje ważne wydarzenie i moja dziewczyna, mimo moich obaw i obiekcji, chciałaby, żebyśmy razem się na tym wydarzeniu pojawili. Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć to z psychologicznego punktu widzenia? Dlaczego nadal utrzymują kontakt? Dlaczego chce uczestniczyć w jego życiu i w ważnych dla tego kuzyna wydarzeniach?
Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?
Szlag mnie trafia z samym sobą, pomimo całej świadomości własnego umysłu. Wiem zresztą, że mogę się mylić, ale nie potrafię wyjść z pętli samo-sabotażu. Ojciec wysoko funkcjonujący alkoholik, kochał ale pasem wybijał głupie pomysły, jednocześnie nieświadomie zrobił mi to samo co jego ojciec jemu - wmawiał mi że jestem głupi i tak też się czułem. Zresztą mam do dzisiaj tego głupca w sobie a w postępowaniu jestem bardzo ucieczkowy i mam tak od kiedy pamiętam. Matka adhd i patrząca raczej na siebie, ja zostawiony samopas w dzieciństwie. Po 2 latach terapii wiem, że zostało we mnie mocno wbijane "to się nie uda", "jestem niechciany" a w sytuacjach gdy zaczynam być przebodźcowany zalew negatywnych myśli względem samego siebie. Cud, że zacząłem te myśli jakkolwiek zatrzymywać, przestałem w nie wierzyć ale przez grube lata sam siebie nienawidziłem i nadal nie wiem czemu pielęgnuję to uczucie w sobie. Działam adhdowo. Nie chcę nadawać etykietki, ale jednocześnie zrozumienie niektórych elementów ADHD pozwoliło mi trochę się rozruszać życiowo i przede wszystkim nie wpadać w bardzo ciemne miejsca. 2 lata terapii wyciągnęły mnie z epizodów depresyjnych i całkowitego paraliżu w działaniu. Ale boję się że coś się nie uda. Mam plan, wiem co mam robić, ale zaczęcie tego? Ucieczka granicząca z niemożliwością by cokolwiek ruszyć. Pomodoro pomaga, ale cały czas nawet nie wiem kiedy uciekam i nagle cały dzień jest stracony. Czuję, że mam gigantyczny hamulec i nie wiem co nim jest. Na tym etapie nie chcę nic już zrzucać na rodziców, wiem że to moja rola żeby samemu choć trochę behawioralnie wpłynąć na własne życie ale... Wracam ciągle do tego samego punktu. Niby do przodu, ale szlag mnie trafia bo muszę robić naprawdę niezłe fikołki w głowie żeby sobie udowodnić że rzeczywiście tak jest. Zapisywanie? Super działało, dobrze wiem że jeśli codziennie bym to robił byłbym w innym miejscu. Medytacja? Super działała, gdybym utrzymał tę rutynę byłbym w innym miejscu w życiu. Ćwiczenia, odpowiednie odżywianie? Też świetnie działa, w im lepszej kondycji jestem tym lepiej czuję się na umyśle. I ja chce to wszystko robić. Ale finalnie odpadam i nie robię. ANI JEDNEJ Z TYCH RZECZY, CHOĆ WIEM ŻE TO ONE RUSZYŁYBY MNIE DO PRZODU. To jest tak proste i jednocześnie tak niemożliwe dla mnie i nie wiem czemu. Wstań, zero smartfona. Kilka minut uważności własnego działa, oddychaj. Rozruszaj się, poćwicz, choć raz podciągnij się na drążku i zacznij. Zero rozpraszaczy, zacznij dobrze poranek. Zapisz swoje myśli, najlepiej rano. A jeśli się nie uda napisz w tym dniu cokolwiek. Napisz za co jesteś wdzięczny. Bądź tu i teraz. Tyle. I i tak tego nie robię, nie mówiąc już o firmowych możliwościach które są związane stricte ze mną samym - planów pełno, realizacji praktycznie zero. Zabiorę się na początku póki mam z tego dopaminę, później porzucam. Szlag mnie trafia i choć wiem co mam zrobić, nie robię tego. WIĘC CO MAM ZROBIĆ? Zwiększać dawki leków? Ileż można, od roku na nich jestem (bupropion + concerta 18 + lamitrin - to dzięki nim nie mam totalnych spadków o porankach które powodowały czarną dziurę) Muszę tu zadziałać behawioralnie i nie wiem co mam zrobić, jak pokierować własny umysł żeby behawioralnie przestać się kopać sam ze sobą - bo to póki co jest taka smoła że nie mogę przez to przejść. Szukam osoby we Wrocławiu która mi pomoże z tym problemem. Bo mam dość bycia w tym miejscu i chciałbym ruszyć do przodu.
Jak poradzić sobie ze stratą bliskich i zwierząt w trudnym czasie?
Witam, 2 lata temu to był ciężki okres dla mnie i mojej rodziny. Zaczęło się od śmierci mojego kochanego psa który był przy mnie praktycznie od 4 r.ż. Później na moich oczach odszedł ukochany kot mojej siostry, zmarł mi na rękach sama go reanimował u mnie na przedpokoju. Natomiast ostatecznie pod koniec tego nieszczęsnego roku zmarła mi babcia która była dla mnie dość bliska. Odeszła bardzo szybko i w sumie nikt się tego nie spodziewał. Przez te wszystkie sytuacje często mam ataki płaczu. Czuję się jakbym nigdy nie pogodziła się z tymi wielkimi dla mnie stratami. Moje pytanie brzmi jak mogę sobie z tym poradzić ?
Traumatyczne dzieciństwo i bardzo trudna dorosłość. Nie umiem znaleźć pracy, choruję.
Dzień dobry. Może opowiem od początku . Dzieciństwa nie miałam wcale . Od ojca bicie i złe traktowanie , matka nie umiała go wygonić z domu . Mając 12 lat podjęłam próbę s i marzyłam o śmierci . Nie było na jedzenie , w klasie dokuczali, bo bieda , a o wycieczkach klasowych czy zielonej szkole mogłam zapomnieć . Ojciec pił i bił za to, że żyje i powtarzał, że jestem zerem. Życie dorosłe także pokazało swoje złe oblicze . Pracowałam u pracodawcy, gdzie płacił grosze, a sam się bogacił ( dziś jest bankrutem ) , nie mogę znaleźć normalne pracy i mam dosyć już żebrania o pracę . Dorobiłam się także nadciśnienia tętniczego oraz Chad. Mam 35 lat. Jestem po próbach s i po 6 razie przestałam to liczyć już nawet . Renty także nie chcą przyznać, dlatego, że pracodawca nie płacił do ZUS na mnie składek, a byłam zarejestrowana przez niego do ZUS do ubezpieczenia . Nie stać mnie nawet na leki tak naprawdę, a co chwilę coś nowego i drogiego mi wciskają . Już mam dosyć takiej tułaczki i żebrania o pracę, bo nikt mnie nie chce .. może mam kompetencje, ale mój wygląd zdecydowanie odstrasza, mimo że nie mam nigdzie tatuażu ani kolczyków . Od 12 roku życia modlę się o śmierć .. mam nadzieję, że w końcu moje modlitwy zostaną wysłuchane . Boje się kogokolwiek prosić o pomoc, bo wiem jak to będzie wyglądać . Zamiast pomocy czy cokolwiek to naślą mops czy policję i tyle z tego będzie, a to nie tędy droga . Więc wolę odpuścić ..
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!