Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą z dzieciństwa wpływającą na życie seksualne w dorosłym związku?

Treść wrażliwa
Czuję że ta trauma wciąż za mną chodzi… jestem w szczęśliwym zdrowym związku jednak unikam zbliżeń . Mam na myśli seks. Oczywiście gdy to się. Dzieje jest ok, ale czuję że muszę wtedy wszystko kontrolować, bo tylko wtedy czuję się bezpiecznie w łóżku. Byłam molestowana przez mojego nauczyciela od pianina. Nikt w dzieciństwie mi nie wierzył/ nikt czyli moja mama której się zwierzyłam. Chce żyć normalnie i cieszyć się seksem, chcę aby mój partner nie musiał czekać na „odpowiedni nastrój” z mojej strony…. Czuję poczucie winy że jestem taka „wybrakowana” czy jest szansa to naprawić? Mnie naprawić ?
User Forum

Byłam molestowana w dzieciństwie

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

dzien dobry 🩵 
 

To, co opisujesz, jest częstą konsekwencją doświadczenia przemocy seksualnej w dzieciństwie. To nie znaczy, że jesteś „wybrakowana” ani że z Tobą jest coś nie tak. Twój organizm i psychika nauczyły się chronić Cię poprzez potrzebę kontroli i unikanie sytuacji, które mogą budzić lęk. Dobra wiadomość jest taka, że z tym można pracować. Odpowiednio prowadzona terapia pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa, zmniejszyć wpływ traumy na życie intymne i odbudować bliskość. 


Trzymam za Ciebie kciuki. 


Pozdrawiam,psycholog Wiktora

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest całkowicie naturalną i bardzo częstą reakcją osób, które doświadczyły traumy wykorzystania w dzieciństwie. Potrzeba kontroli w sypialni to nie „wybrakowanie”, lecz mechanizm obronny – Pani podświadomość za wszelką cenę próbuje zapewnić Pani bezpieczeństwo tam, gdzie kiedyś zostały naruszone Pani granice. Dodatkowo brak wsparcia ze strony mamy pogłębił to zranienie, bo została Pani sama ze swoim cierpieniem. Z Panią jest absolutnie wszystko w porządku, a ciało i umysł po prostu wciąż pamiętają tamten lęk.

Jak najbardziej jest szansa na to, aby to przepracować i odzyskać pełną radość oraz swobodę w życiu intymnym. 

Warto również sprawdzić Metodę dr. Yagera. Posiada ona precyzyjne narzędzia do pracy z traumą z dzieciństwa, lękiem przed utratą kontroli oraz blokadami seksualnymi o podłożu psychicznym. Praca z certyfikowanym specjalistą tej metody pozwala bezpiecznie dotrzeć do podświadomości i zneutralizować emocjonalny ciężar dawnych wydarzeń, bez konieczności ponownego przeżywania cierpienia. Pozwala to odciąć wpływ traumy na ciało, uwolnić się od poczucia winy i na nowo budować poczucie bezpieczeństwa w relacji z partnerem.

 

Pozdrawiam

Agnieszka Sokal

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Doświadczenie wykorzystania seksualnego oraz brak wsparcia ze strony bliskich w dzieciństwie naruszają poczucie bezpieczeństwa, dlatego potrzeba kontroli i trudności z bliskością są zrozumiałym objawem traumy, a nie, jak to Pani nazwała „wybrakowaniem”. Pani ciało i umysł chronią Panią w jedyny znany im sposób, jednak ten stan jak najbardziej można przepracować i uleczyć. Najskuteczniejszą drogą do odzyskania swobody i radości z intymności będzie psychoterapia, szczególnie w nurcie traumy, do której gorąco Cię zachęcam.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Paulina Kawka -Mirek

Paulina Kawka -Mirek

Cześć

Czytając Twoje słowa, najbardziej uderzyło mnie jedno zdanie: „chcę żyć normalnie”. Myślę, że ono mówi więcej niż cały opis.

Nie widzę w Tobie osoby „wybrakowanej”. Widzę kobietę, która kiedyś została skrzywdzona, a później została z tym zupełnie sama. To podwójna rana. Najpierw przemoc, później brak wiary ze strony osoby, która powinna była Cię ochronić.

To, że dziś potrzebujesz kontroli podczas zbliżenia, nie jest oznaką słabości. Być może przez lata właśnie kontrola dawała Ci choć odrobinę poczucia bezpieczeństwa. Twój organizm robił to, co umiał najlepiej – chronił Cię.

Pytasz, czy da się to zmienić.

Tak. Nie dlatego, że trzeba naprawić Ciebie. Dlatego, że można powoli leczyć to, co zostało zranione. To nie jest łatwa droga, ale jest możliwa. W swojej pracy spotykam osoby, które po latach odzyskują spokój, bliskość i radość z relacji. Nie dlatego, że zapominają o przeszłości. Dlatego, że przeszłość przestaje kierować ich teraźniejszością.

I chciałbym, żeby zostało z Tobą jedno zdanie: to, co Ci się wydarzyło, nie jest Twoją winą. I to, z czym zmagasz się dzisiaj, również nie jest dowodem, że jest z Tobą coś nie tak.

Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, zdecydowałaś się podzielić czymś niezwykle bolesnym, a ja na samym wstępie chcę stanowczo odczarować słowa, których użyłaś na końcu. Nie jesteś „wybrakowana” i nie trzeba Cię „naprawiać”, ponieważ nie jesteś zepsuta. Jesteś zraniona. To, co teraz przeżywasz w sypialni, to nie jest defekt Twojego charakteru czy brak miłości do partnera. To całkowicie naturalna i fizjologicznie prawidłowa reakcja układu nerwowego na skrajnie nieprawidłowe doświadczenia z przeszłości.

Doświadczyłaś nie tylko przemocy ze strony dorosłego (nauczyciela), ale również czegoś, co w psychologii nazywamy traumą relacyjną. Brak wiary i wsparcia ze strony własnej matki - osoby, która powinna być Twoim największym sojusznikiem - to cios, który często pozostawia w psychice głębszą ranę niż samo molestowanie. Nic dziwnego, że Twoje ciało nauczyło się wtedy, iż nie może w pełni ufać światu i musi chronić się samo.

Piszesz, że podczas seksu musisz wszystko kontrolować, bo tylko wtedy czujesz się bezpiecznie. Przemoc seksualna to drastyczne odebranie dziecku kontroli nad jego własnym ciałem. Twój układ nerwowy to zapamiętał i teraz, w sytuacjach intymnych, włącza wyuczony tryb obronny. Kontrola, której tak bardzo potrzebujesz, to próba Twojego mózgu, by uchronić Cię przed powtórką z przeszłości. 

Twoje ciało nie odrzuca Twojego partnera, ale przez bagaż traumy potrzebuje bardzo specyficznych, w 100% bezpiecznych i przewidywalnych warunków, by móc wejść w stan rozluźnienia i podniecenia. Obwinianie się za to tylko zwiększa poziom stresu, co jeszcze bardziej oddala Cię od możliwości czerpania z seksu przyjemności.

Pytasz, czy jest szansa z tego wyjść. Tak, zdecydowanie jest. Trauma to ślad w układzie nerwowym, a ten ślad można przepracować. Ponieważ jednak objawy, o których piszesz, są głęboko zakorzenione w Twoim ciele, bardzo zachęcam Cię do wsparcia się wizytą u specjalisty - konkretnie u psychoterapeuty-seksuologa lub terapeuty pracującego z traumą.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Bardzo ważne jest to, że potrafisz dziś nazwać to, co Cię spotkało i zauważyć, jaki wpływ nadal ma to na Twoje życie. Doświadczenie przemocy seksualnej w dzieciństwie, szczególnie ze strony osoby dorosłej, której dziecko ufało, może mocno wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa, relację z własnym ciałem i bliskość z drugą osobą.

Chcę zatrzymać się przy słowie „wybrakowana”, którego użyłaś. To bardzo bolesne przekonanie, ale fakt, że ktoś Cię skrzywdził, nie oznacza, że z Tobą jest coś nie tak. Nie jesteś osobą, którą trzeba „naprawić”. Twoje reakcje mogą być sposobem, w jaki psychika i ciało próbują Cię chronić po doświadczeniu, które kiedyś było dla Ciebie zbyt trudne.

Potrzeba kontroli podczas seksu jest częstą reakcją po traumie. Kontrola może dawać poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności: „teraz mam wpływ na to, co się dzieje”. To nie oznacza, że nie możesz w przyszłości doświadczać większej swobody, przyjemności i bliskości.

Bardzo trudne mogło być również to, że kiedy jako dziecko powiedziałaś o swojej krzywdzie, nie otrzymałaś wsparcia, którego potrzebowałaś. Brak wiary i ochrony ze strony bliskiej osoby może zostawić dodatkową ranę.

Jest szansa, że terapia ukierunkowana na traumę pomoże Ci odzyskać większe poczucie bezpieczeństwa w relacji z własnym ciałem i seksualnością. Nie chodzi o zmuszanie się do seksu ani o pozbycie się emocji, ale o odzyskanie poczucia wyboru i swobody.

Jeśli będziesz gotowa, warto rozważyć rozmowę z partnerem o tym, że Twoje reakcje nie wynikają z braku uczuć do niego, ale z trudnych doświadczeń z przeszłości. Wspierający partner może być ważną częścią procesu odzyskiwania bezpieczeństwa.

Nie jesteś wybrakowana. Jesteś osobą, która przeżyła coś bardzo trudnego i mimo tego potrafi budować bliskość, szukać pomocy i chce odzyskać radość z życia intymnego.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Po pierwsze nie jest Pani niczemu winna. Ktoś kiedyś zrobił Pani dużą krzywdę, a Pani jako dziecko wzięła winę na siebie, skoro nikt Pani nie wierzył (mama). Dorastała Pani w przekonaniu, że jest Pani winna i to poczucie winy, mniej lub bardziej uświadomione w Pani tkwi. Pani przestała o tym rozmawiać, przestała próbować uwolnić swoje ciało i umysł od tej potwornej traumy. Poczucie kontroli nie jest przypadkowe, ono wynika  z Pani stanu doświadczenia. Szanowna Pani. Jeżeli zwyrodnialec nadal żyje to można mimo upływu czasu złożyć zawiadomienie do prokuratury, ale domyślam się że nie ma Pani na to siły ani ochoty, gdyż może sądzi Pani, ze trauma jest w dużym stopniu okiełznana i Pani sobie z tym radzi. Teraz Pani ma poczucie winy, że partner musi czekać na nastrój z Pani strony. Czy była Pani u specjalisty i próbowała przepracować ten stan? Tutaj niewiele się zmieni bez głębokiej psychoterapii. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Bardzo poruszyły mnie Pani słowa, zwłaszcza pytanie, czy można „naprawić” Panią. Chciałabym zacząć od jednego: to nie Pani jest wybrakowana. To Pani jako dziecko doświadczyła ogromnego skrzywdzenia przez osobę, która powinna zapewniać bezpieczeństwo, a dodatkowo nie otrzymała Pani wsparcia wtedy, gdy najbardziej go potrzebowała.To, że dziś potrzebuje Pani kontroli podczas zbliżeń, unika seksu lub trudno jest Pani w pełni się odprężyć, nie świadczy o tym, że jest z Panią coś nie tak. Dla wielu osób po doświadczeniu przemocy seksualnej bliskość może przez długi czas wiązać się z napięciem i potrzebą zachowania poczucia bezpieczeństwa, to sposób, w jaki psychika próbuje chronić przed ponownym zranieniem.Jednocześnie z Pani wpisu wybrzmiewa coś bardzo ważnego: jest Pani w relacji, którą określa Pani jako szczęśliwą i bezpieczną. To może stać się ważnym zasobem w procesie zdrowienia. Nie chodzi o to, by zmuszać się do współżycia czy spełniać czyjeś oczekiwania, ale by krok po kroku odzyskiwać poczucie, że bliskość może być wyborem, a nie źródłem lęku.Myślę, że warto poszukać wsparcia terapeuty, który pracuje z osobami po doświadczeniu traumy. Taka terapia nie ma na celu „naprawienia” Pani, lecz pomóc uwolnić się od skutków tego, co zostało Pani zrobione, to ogromna różnica.Naprawdę wierzę, że jest możliwe czerpanie radości z bliskości i seksualności po traumie. Nie dlatego, że przeszłość można wymazać, ale dlatego, że trauma nie musi już zawsze decydować o teraźniejszości.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To czego doświadczyła Pani w dzieciństwie, było przemocą i nie powinno było się wydarzyć. To również nie była Pani wina. Dodatkowo brak wsparcia i wiary ze strony bliskiej osoby mógł pogłębić skutki tej traumy.

To, że obecnie potrzebuje Pani kontroli podczas zbliżeń i unika współżycia jest reakcją, która może pojawiać się u osób po doświadczeniu wykorzystania seksualnego. Nie oznacza to, że jest Pani „wybrakowana” ani że nie jest zdolna do budowania bliskiej relacji.

Odpowiedź na Pani pytanie brzmi: tak, jest szansa, aby odzyskać poczucie bezpieczeństwa i czerpać satysfakcję z bliskości. Wymaga to jednak czasu oraz pracy z psychoterapeutą, najlepiej mającym doświadczenie w terapii traumy. Jeżeli będzie Pani gotowa to proszę szczerze porozmawiać z partnerem. Wiele osób po podobnych doświadczeniach, dzięki odpowiedniej terapii, odzyskuje komfort w relacji i życiu seksualnym. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Bardzo porusza to, co Pani napisała. To, czego Pani doświadczyła w dzieciństwie, było ogromnym naruszeniem zaufania i bezpieczeństwa, szczególnie że osoba, która powinna być bezpiecznym dorosłym, przekroczyła granice, a dodatkowo zabrakło Pani wsparcia wtedy, kiedy najbardziej go potrzebowała.

To, że dziś w bliskiej, zdrowej relacji pojawia się potrzeba kontroli podczas seksu, nie oznacza, że jest Pani wybrakowana. To może być sposób, w jaki Pani psychika próbuje chronić Panią przed ponownym doświadczeniem utraty bezpieczeństwa. Kontrola w takim przypadku nie jest wadą charakteru, ale wyuczonym mechanizmem ochronnym. Bardzo ważne jest też to, że pisze Pani, iż kiedy do zbliżenia dochodzi, potrafi być dobrze. To pokazuje, że bliskość i przyjemność są w Pani dostępne, tylko część Pani nadal potrzebuje upewnienia się, że jest bezpiecznie.

Nie chodzi o to, żeby Panią naprawić. Nie jest Pani zepsuta. Jest Pani osobą, która przeżyła coś, czego nie powinna była przeżyć, i nauczyła się jakoś sobie z tym radzić. Teraz można uczyć się nowych sposobów budowania bezpieczeństwa i odzyskiwania swobody w bliskości.

Praca z traumą może naprawdę pomóc. Często nie polega ona na ciągłym wracaniu do bolesnych wspomnień, ale na odzyskaniu poczucia wpływu, kontaktu ze swoim ciałem i przekonania, że dziś jest inaczej niż wtedy. Ma Pani prawo do własnego tempa i do tego, by seks był przestrzenią bliskości, a nie napięcia.

To, że chce Pani o tym pracować, świadczy nie o tym, że jest z Panią coś nie tak, ale o dużej sile i trosce o siebie oraz swoją relację.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, że dziś unikasz zbliżeń albo potrzebujesz mieć kontrolę, nie oznacza, że jesteś „wybrakowana”. To częsta reakcja osób, które doświadczyły przemocy seksualnej – organizm próbuje chronić Cię przed ponownym zranieniem. Dodatkowo zostałaś z tym sama i nie otrzymałaś wsparcia od osoby, której zaufałaś, co mogło jeszcze bardziej utrwalić poczucie braku bezpieczeństwa.


Dobra wiadomość jest taka, że to można przepracować. Trauma nie musi decydować o całym Twoim życiu ani o bliskości w obecnym związku. W bezpiecznej relacji i przy odpowiednim wsparciu wiele osób stopniowo odzyskuje poczucie swobody, zaufania do siebie i radość z intymności.


Nie ma w Tobie nic do „naprawiania”. To trauma potrzebuje zostać zaopiekowana, a nie Ty jako człowiek. Zasługujesz na bliskość, w której będziesz czuła się bezpiecznie, bez poczucia winy i presji.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Czy treści o zdrowiu psychicznym mogą wpływać na intesyfikację myśli samobójczych?
Czy treści o zdrowiu psychicznym mogą wpływać na intesyfikację myśli samobójczych? Tematy zdrowia psychicznego i ciężkich przypadków mnie interesują, ale nie wiem czy sobie czegoś przez przypadek nie wymyślam. Też się zastanawiam czy to, że tu piszę nie pogarsza mojego samopoczucia.
Traumatyczne dzieciństwo i nastoletni czas, nabawienie się problemów psychicznych i próba poradzenia sobie
Mam ogromny problem ze sobą.. Zdaję sobie sprawę, że ten problem powinien być przedyskutowany ze specjalistą, że powinnam iść na terapię. Od zawsze siebie nienawidzilam, pierw była faza na mój wygląd, popadłam w zaburzenia odżywiania. Zaczęło się tak od jakiegoś 13-14 roku życia, pragnęłam wyglądać jak "anorektyczka",głodziłam się też chciałam chyba zwrócić na siebie uwagę, żeby moja mama zauważyła. Na szczęście faza ta minęła, a jak się pewnie domyślacie nigdy tą anorektyczką nie zostałam tylko przez to przytyłam +20kg. Następna faza jaką się u mnie zaczęła to po prostu nienawiść siebie za całokształt. Nie lubiłam swojego charakteru, to jak się zachowuje przy znajomych, że nie jestem taka pewną siebie dziewczyna, że nie jestem śmieszna i ogólnie zaczął się pojawiać u mnie ogromny overthinking, puste oczy i mina jak dupa. Po prostu przestałam być szczęśliwa. Zdaję sobie sprawę, że to przez dzieciństwo. Tata alkoholik, mama, która przeżyła piekło nie dzieciństwo, przez co miała problemy z agresją. Teraz już wiem dlaczego moja siostra już od tak naprawdę 10 roku życia miała też problemy ze sobą, cierpiała na depresję i często to nawraca. Teraz ją rozumiem, kiedyś mówiłam, że po prostu w d* jej się przewraca i jest niewdzięczna za to ile rodzice nam dali, bo jak byłyśmy małe nie było pieniędzy, byliśmy bardzo biedni, z czasem zaczęła nam się ta sytuacja finansowa poprawiać. Wracając do mojej mamy. Przez to, że sama miała nieprzepracowaną traumę, odbijało to się na nas, traktowała nas jak śmieci, często pytałam się jako dziecko czy nas w ogóle kocha, bo sprawiała wrażenie, że nas nienawidzi. Upokarzała przy rodzinie, lanie, krzyk był na porządku dziennym, często za nic, za to, że czegoś nie posprzątałyśmy (do dnia dzisiejszego traktuje nas jak służących, od zawsze była strasznie leniwa, więc od 5-6 roku życia już lataliśmy z miotłą) lub wyszłyśmy gdzieś do kogoś się pobawić na podwórko.. Czyli to co dzieci po prostu robią. A ja codziennie od kilku lat zadawałam sobie pytanie „dlaczego ja siebie tak nienawidzę?” Jestem dobrym człowiekiem, zawsze miałam szacunek do każdego, pracowita, z ogromnym sercem. Dlaczego tak bardzo czuję że nie powinnam istnieć, że nie zasługuje na nic.. Teraz jestem w związku, który przez moje problemy zaczyna się psuć. Przez to że jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, a jak tak, to jak mam być szczęśliwa z kimś? Jestem w trakcie właśnie próby naprawiania siebie, słucham podcastów, praktykuje te wszystkie rzeczy, żeby mówić i myśleć o sobie dobrze, żeby wyrzucić z siebie tego krytyka z głowy. Zaczęłam to robić codziennie bo chciałam naprawić też moj zwiazek. Problem polega na moim przesadnym marudzeniu, częstym płakaniu. (Od września wyjechałam za granicę, co powoduje ze jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, tęsknię za rodziną, znajomymi), na tym że wszystko traktuje jako atak, niewinne zdanie jest dla mnie atakiem, powodem do płaczu. Często czuję stres przed błachymi rzeczami, że zaraz mi się za coś dostanie ochrzan. Już chciałam wszystko naprawić, poszedł krok do przodu, wiedziałam co muszę robić i małymi kroczkami się uda… niestety wczoraj pokłóciliśmy się znowu z chłopakiem tym razem tak ostro, nawet nie pamiętam od czego się zaczęło, chyba znowu musiałam coś powiedzieć, coś zamarudzic, ze go to zabolało, bo go to boli, odbiera mu męskość i czuję że nie potrafi mi dać szczęścia. Zaczął wytykać moje wady, moje problemy od góry do dołu. Coś we mnie pękło, 10 kroków w tył… jeszcze bardziej siebie nienawidzę, nie potrafię wrócić na właściwe tory, do tego pozytywnego myślenia. Jak zresztą, jak powiedział mi całą prawdę o mnie.. Chciałabym w końcu być szczęśliwa ze sobą. W głowie mam wykreowana siebie, za te kilka lat, już z przepracowanymi problemami, pewna siebie, potrafiąca rozbawić, szczęśliwą kobietę, którą nie obchodzi opinia innych.
Jestem matką 3 dorosłych synów. Nie pracowałam, zajmowałam się domem i dziećmi.
Jestem matką 3 dorosłych synów. Nie pracowałam, zajmowałam się domem i dziećmi. Syn najstarszy bardzo dobrze się ma. Zerwał ze mną i z domem kontakt, nawet z siostrą 17 lat. Później odciągnął dwóch kolejnych synów. Mnie od 4 lat nic nie cieszy. Straciłam apetyt, chęć życia. Każdy dzień to straszna sprawa. Najgorsze, że od 4 lat ciągle płaczę i tęsknię. Nie mogę mówić o nich normalnie, bo zaraz płacz. Jak widzę młodych mężczyzn w ich wieku, zaraz płaczę. Wykańcza mnie ta sytuacja. Tęsknię też za wnukiem, którego mam u najstarszego syna. Nawet, jak ich tata zachorował poważnie, nie chcieli pomocy, interweniowali znajomi. Pomógł jeden, jako wysłannik. Mają niestrudzone serca. Ja nie rozumiem sytuacji, bo żyłam dla dzieci ,kochałam. Chodziły do dobrych szkół. Mąż pracował do nocy. Nawet z nim nie chcą kontaktu. Ja z nerwów mam problemy jelitowe, jestem bardzo, bardzo nerwowa. Widzę, że mnie ta sytuacja niszczy. Byłam u psychiatry, stwierdził syndrom żaloby. Co robić? Nie stać mnie na wizyty, bo mam naprawdę poważnie chorego męża i córkę, która potrzebuje wsparcia. Pozdrawiam
Jak nie rzutować moich traum z dzieciństwa na dziecko?

Jak poradzić sobie z mini traumami z dzieciństwa, żeby nie przekazywać im dalej swojemu dziecku? Odkąd pamiętam słyszałam od mamy, że to moja wina, że tata krzyczy na siostrę a mnie faworyzuje , że wszystko wymuszam płaczem, nigdy nie czułam, że moje uczucia są dla niej ważne, a jak miałam około 11 lat to wyjechała do pracy za granice. Tata nadużywał alkoholu i mama nie miała z nim lekkiego życia, często brakowało pieniędzy, i były awantury, mimo to zawsze czułam się z nim bardziej związana, przez co miałam wyrzuty sumienia, bo jak mogę go lubić, skoro on źle traktuje mamę czy siostrę. Był okres, że byłam źle traktowana w grupie znajomych, ale nigdy o tym nikomu nie powiedziałam, bo nie czułam, że mogę. Mam wrażenie, że moje dzieciństwo ma duży wpływ na moją samoocenę i wpływa na moje reakcje i zachowania w dorosłym życiu, i że odbija się to na moim dziecku, ale nie do końca to rozumiem i nie wiem jak nad tym pracować.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.