Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z utratą pracy i odzyskać pewność siebie?

Dzień dobry. Piszę, ponieważ od pewnego czasu bardzo źle radzę sobie emocjonalnie z sytuacją, która mnie spotkała i chciałabym prosić o pomoc oraz spojrzenie specjalisty. Kilka miesięcy temu straciłam pracę, która była dla mnie bardzo ważną częścią życia. Nie była to dla mnie tylko praca zarobkowa, ale miejsce, w którym czułam się wartościowa, potrzebna i kompetentna. Trafiłam tam zaraz po szkole jako pracownik biurowy i koordynator w małej firmie. Zajmowałam się dokumentacją, kontaktem z klientami, wystawianiem faktur, przygotowywaniem umów, organizacją różnych spraw, a także serwisowaniem laptopów i egzaminowaniem. Z czasem nauczyłam się wszystkiego bardzo dobrze i byłam z siebie dumna, że w tak młodym wieku udało mi się znaleźć taką pracę i utrzymać się w niej przez kilka lat. Czułam się tam naprawdę dobrze. Miałam poczucie stabilności, bezpieczeństwa i tego, że jestem na właściwym miejscu. Wiedziałam, co robię, widziałam swoje umiejętności i czułam, że się rozwijam. Jedynym problemem był mój szef, przez którego ostatecznie nie wróciłam do tej pracy na początku tego roku. Nie spodziewałam się jednak, że przez kolejne pół roku nie uda mi się znaleźć podobnego zatrudnienia. Wysłałam i dostarczyłam osobiście kilkadziesiąt CV, ale byłam zaproszona tylko na dwie rozmowy kwalifikacyjne, po których otrzymałam odmowę. Z czasem zaczęłam coraz bardziej tracić wiarę w siebie i zastanawiać się, co jest ze mną nie tak. Kilka dni temu, dzięki znajomemu, rozpoczęłam pracę w sklepie spożywczym na dziale mięsnym. Chciałabym podkreślić, że nie piszę tego z brakiem szacunku do tej pracy ani do osób, które ją wykonują. Wiem, że każda uczciwa praca ma wartość. Problem polega na tym, że ja bardzo źle przeżywam tę zmianę i nie potrafię sobie z nią poradzić. Od momentu rozpoczęcia tej pracy czuję ogromny smutek, lęk i poczucie straty. Jadąc do pracy zdarza mi się płakać. Mam silne napięcie, nie mogę spać w nocy, ciągle analizuję swoją sytuację i mam wrażenie, że moje życie potoczyło się w kierunku, którego nigdy nie chciałam. Od kilku dni praktycznie nie jem, ponieważ stres odbiera mi apetyt. Najbardziej przeraża mnie to, że mam poczucie, jakbym straciła nie tylko pracę, ale również część siebie. Tęsknię za dawnym życiem, za poczuciem, że jestem kompetentna, potrzebna i że robię coś, w czym jestem dobra. Mam wrażenie, że razem z tamtą pracą straciłam swoją pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wiem, że z boku może wyglądać to jak “tylko zmiana pracy”, ale dla mnie jest to bardzo duża strata emocjonalna. Chciałabym zrozumieć, dlaczego reaguję aż tak silnie i czy jest to normalna reakcja na utratę czegoś ważnego. Nie wiem, czy problemem jest sama obecna praca, czy bardziej to, że nie potrafię pogodzić się z utratą poprzedniego życia i tego, kim wtedy byłam. Chciałabym zapytać, co mogłoby mi pomóc przejść przez ten okres. Jak pracować nad zaakceptowaniem obecnej sytuacji, odzyskaniem poczucia własnej wartości i odnalezieniem się na nowo? Czy najlepiej zrezygnować z tej pracy?
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie straty, która dotknęła nie tylko sfery zawodowej, ale również Twojego poczucia tożsamości. Z poprzednią pracą wiązały się kompetencje, sprawczość, bezpieczeństwo i satysfakcja. Nic więc dziwnego, że jej utrata wywołała tak silne emocje – dla wielu osób praca jest ważnym elementem budowania poczucia własnej wartości.

Obecna praca wydaje się być dla Ciebie symbolem tego, co utraciłaś, a nie dowodem na to, że jesteś mniej zdolna czy mniej wartościowa. To, że dziś wykonujesz inne obowiązki, nie przekreśla umiejętności, które zdobyłaś wcześniej. One nadal są Twoim zasobem i mogą okazać się cenne przy kolejnych rekrutacjach.

Zwraca uwagę również to, jak silnie reaguje Twoje ciało – bezsenność, utrata apetytu, płacz i ciągłe analizowanie sytuacji mogą świadczyć o tym, że przeżywasz bardzo duże obciążenie emocjonalne. Warto przyjrzeć się temu bliżej podczas konsultacji z psychologiem, zwłaszcza jeśli objawy utrzymują się i utrudniają codzienne funkcjonowanie.

Nie podejmowałabym pochopnej decyzji o rezygnacji z obecnej pracy wyłącznie pod wpływem silnych emocji. Czasem daje ona finansowe bezpieczeństwo i przestrzeń do spokojnego szukania zatrudnienia bardziej zgodnego z własnymi kwalifikacjami. Jednocześnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby nadal aktywnie wysyłać CV i szukać stanowiska, które będzie bliższe Twoim oczekiwaniom.

Najważniejsze wydaje się teraz oddzielenie swojej wartości jako osoby od aktualnego miejsca pracy. To, że dziś jesteś w innym zawodzie, nie oznacza, że zawiodłaś ani że utraciłaś swoje kompetencje. Być może jesteś po prostu na trudnym etapie przejściowym, który wymaga czasu, aby odnaleźć nową równowagę.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

chciałabym zacząć od tego, że to, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałą reakcją na sytuację, która dla Pani była ogromną zmianą i stratą. Czasami utrata pracy nie oznacza tylko utraty źródła dochodu, szczególnie jeśli dane miejsce było związane z poczuciem własnej wartości, bezpieczeństwa i bycia potrzebną.

Z Pani opisu wynika, że poprzednia praca była dla Pani ważnym obszarem życia. To tam zdobywała Pani doświadczenie, widziała swoje kompetencje i miała poczucie, że dobrze sobie radzi. Nic dziwnego, że odejście z tego miejsca mogło zachwiać Pani pewnością siebie. Szczególnie zwróciłabym uwagę na zdanie, że „straciła Pani część siebie”. To bardzo ważna obserwacja. Być może nie chodzi wyłącznie o samą pracę, ale o utratę obrazu siebie jako osoby kompetentnej, samodzielnej i odnoszącej sukcesy. Kiedy nagle znajdujemy się w sytuacji, której nie planowaliśmy, łatwo zacząć myśleć: „coś jest ze mną nie tak”, mimo że wcześniejsze doświadczenia pokazują coś zupełnie innego. Warto też zauważyć, że przez kilka miesięcy intensywnie szukała Pani zatrudnienia i spotkała się z odmowami. Takie doświadczenia mogą stopniowo obniżać poczucie własnej wartości i powodować, że zaczynamy patrzeć na siebie przez pryzmat niepowodzenia, a nie swoich zasobów. Pojawiające się objawy takie jak, płacz, napięcie, problemy ze snem, brak apetytu, ciągłe analizowanie sytuacji – pokazują, że ta zmiana bardzo mocno Panią obciążyła. Nie oznacza to, że „przesadza” Pani z reakcją. Dla psychiki utrata ważnej roli życiowej może być realnym kryzysem i wymaga czasu, aby się do niej zaadaptować. Jeśli chodzi o obecną pracę, nie podejmowałabym decyzji o rezygnacji wyłącznie, pod wpływem silnych emocji. Warto na poczatku  zastanowić się: czy ta praca sama w sobie jest dla Pani trudna, czy przede wszystkim przypomina o tym, co Pani utraciła? Być może jest to etap przejściowy, który pozwala zachować stabilność, jednocześnie szukając kolejnego miejsca bardziej zgodnego z Pani doświadczeniem i możliwościami. Zachęcałabym także do przyjrzenia się temu tematowi podczas konsultacji psychologicznej. Warto popracować nie tylko nad samą sytuacją zawodową, ale także nad odbudowaniem poczucia własnej wartości. Proszę pamiętać fakt, że obecnie jest Pani w trudnym momencie, nie oznacza, że straciła Pani swoje umiejętności, doświadczenie czy wartość. To wszystko nadal w Pani jest!!

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria, psycholog ❤️

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co przeżywasz, wygląda jak reakcja na dużą stratę. Poprzednia praca dawała Ci nie tylko dochód, ale też poczucie bezpieczeństwa, kompetencji i własnej wartości. Dlatego jej utrata może być odczuwana podobnie jak żałoba.

Przy tak nasilonym smutku, lęku, problemach ze snem i apetytem warto skorzystać z pomocy psychologa. Z decyzją o rezygnacji z obecnej pracy nie warto się spieszyć. Najpierw dobrze zrozumieć, czy źródłem cierpienia jest sama nowa praca, czy przede wszystkim nieprzeżyta strata poprzedniego etapu życia. To pomoże podjąć spokojniejszą i bardziej świadomą decyzję.


Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Zmiany  w naszym życiu czasami wiążą się z destabilizacja i brakiem poczucia bezpieczeństwa czy też utratą pewnej częścią tożsamości. Miał pani wypracowaną przestrzeń, w jakiej czuła się Pani względnie dobrze i swobodnie. To, co Pani odczuwa, to jest reakcja na stratę. Kolejne stopnie przypominają etapy żałoby : szok, złość, smutek i stopniową akceptację. To, że Pani obecnie znajduje się w fazie smutku i żalu, jest naturalne. Problemem staje się dopiero sytuacja, gdy ten stan utrzymuje się bez poprawy przez wiele tygodni lub miesięcy i zaczyna znacząco utrudniać codzienne funkcjonowanie. Wtedy należy udać się do specjalisty, aby ten przyjrzał się temu. Pani reakcje są naturalne i są odpowiedzią na stres. Proszę z nimi nie walczyć. Czas tutaj również może wiele zmienić w swojej perspektywie. 

Agnieszka Marciniec

Agnieszka Marciniec

Dzień dobry. Z Pani opisu wynika, że utrata pracy była jednocześnie utratą ważnej części obrazu siebie — osoby kompetentnej, potrzebnej i mającej swoje miejsce. Obecna sytuacja może więc budzić nie tylko smutek, lecz także poczucie upokorzenia, porażki i lęk, że wraz z tamtą pracą bezpowrotnie utraciła Pani swoją wartość. Być może szczególnie bolesne jest to, że obecna praca konfrontuje Panią z różnicą między tym, kim czuła się Pani wcześniej, a tym, jak widzi Pani siebie teraz. Warto byłoby przyjrzeć się, dlaczego rola zawodowa stała się tak ważnym źródłem poczucia własnej wartości oraz jakie wcześniejsze doświadczenia mogą sprawiać, że utrata pozycji jest przeżywana aż tak dotkliwie. Pytanie o rezygnację z pracy wydaje się więc dotyczyć nie tylko samego zatrudnienia, ale również tego, czy pozostając w nim, nie czuje się Pani kimś gorszym. Rozmowa psychoterapeutyczna mogłaby pomóc zrozumieć te uczucia i oddzielić aktualną sytuację zawodową od Pani wartości jako osoby.

Katarzyna Wolińska

Katarzyna Wolińska

Strata ważnej części życia często wymaga przejścia przez żałobę. To indywidualny proces, może bardzo różnie wyglądać. Tak, jak napisały osoby przede mną, warto w tej sytuacji usiąść z kimś z zewnątrz, i pooglądać tę sytuację, ponazywać, uporządkować, i wyłonić to co jest dla Pani możliwe, na co ma pani wpływ. 
Rezygnacja z obecnej pracy, która daje pewną finansową stabilność, wymaga przemyślenia "na chłodno".

Co do poczucia pewności siebie i wartości - jest Pani BEZCENNA, bez względu na sytuację zawodową, czy życiową.

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Utrata pracy, w której budowała Pani swoje poczucie wartości i bezpieczeństwa, jest głęboką stratą emocjonalną, a Pani silne reakcje, takie jak płacz, lęk czy brak apetytu, są naturalną odpowiedzią układu nerwowego na przeżywaną żałobę po dawnym życiu. Zmiana stanowiska na mniej zgodne z kompetencjami bywa trudna dla tożsamości, jednak warto pamiętać, że obecna praca jest jedynie etapem przejściowym i nie definiuje Pani jako człowieka ani nie przekreśla Pani dotychczasowych umiejętności. Decyzję o ewentualnej rezygnacji warto odłożyć do momentu wyciszenia najsilniejszych emocji, dbając w pierwszej kolejności o podstawowe potrzeby: sen, odżywianie i łagodność dla samej siebie. Poczucie własnej wartości można stopniowo odbudowywać poprzez przypominanie sobie swoich realnych osiągnięć oraz oddzielenie własnej samooceny od aktualnie wykonywanego zajęcia. Gorąco zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychoterapeuty, który pomoże Pani bezpiecznie przejść przez ten proces adaptacji i zaplanować kolejne kroki zawodowe.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Aleksandro. Z tego, co Pani opisuje mam wrażenie, że nie opłakuje Pani wyłącznie utraty pracy ale również utratę miejsca, w którym czuła się Pani potrzebna, kompetentna i bezpieczna. To naturalne, że tak duża zmiana może wywołać silny kryzys emocjonalny i poczucie utraty części swojej tożsamości. Obecna praca wydaje się być dla Pani symbolem tego, że życie potoczyło się inaczej, niż Pani planowała, a niekoniecznie głównym źródłem cierpienia. Dlatego na tym etapie nie podejmowałabym pochopnej decyzji o rezygnacji. Jeśli obecna praca zapewnia Pani stabilność finansową, warto potraktować ją jako rozwiązanie przejściowe i jednocześnie nadal szukać zatrudnienia bliższego Pani kwalifikacjom. Niepokojące są natomiast objawy, o których Pani napisała, trudności ze snem, utrata apetytu, płacz, silny lęk i spadek poczucia własnej wartości. Jeżeli utrzymują się od dłuższego czasu lub nasilają, warto skorzystać z pomocy psychologa, a w razie potrzeby również psychiatry. Nie świadczy to o słabości ale o tym, że obciążenie emocjonalne jest obecnie bardzo duże. Proszę pamiętać, że utrata pracy nie przekreśla Pani kompetencji ani wartości. To, że dziś ich Pani nie odczuwa nie oznacza, że zniknęły. Z odpowiednim wsparciem i czasem można odbudować poczucie sprawczości i ponownie odnaleźć swoje miejsce zawodowe. Życzę Pani dużo siły.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry p. Olu,

 

Czytając Pani wpis, pomyślałam, że być może opłakuje Pani nie tylko utraconą pracę, ale również obraz samej siebie, który był z nią związany. Pisze Pani o miejscu, w którym czuła się kompetentna, potrzebna i pewna swoich umiejętności. Nic dziwnego, że jego utrata zachwiała również poczuciem własnej wartości.

Mam jednak poczucie, że warto oddzielić dwie rzeczy. Straciła Pani stanowisko, ale nie straciła Pani wiedzy, doświadczenia ani umiejętności, które zdobywała przez lata. One nadal są częścią Pani i nie zniknęły wraz ze zmianą miejsca pracy. Obecna praca wydaje się być dla Pani bardzo trudna nie dlatego, że jest „gorsza”, ale dlatego, że każdego dnia przypomina o tym, czego Pani dziś najbardziej brakuje. To może sprawiać, że przeżywanie straty staje się jeszcze intensywniejsze. Nie podejmowałabym decyzji o rezygnacji wyłącznie pod wpływem obecnych emocji. Warto najpierw dać sobie czas na przeżycie tej zmiany i równolegle nadal szukać pracy bliższej Pani kwalifikacjom. Jednocześnie zachęcałabym do rozmowy z psychologiem, zwłaszcza że opisuje Pani bezsenność, utratę apetytu i bardzo silny smutek. To sygnały, że ten kryzys znacząco wpływa na Pani funkcjonowanie.

Na koniec chciałabym zostawić Pani jedną myśl. To, że dziś wykonuje Pani inną pracę, nie oznacza, że stała się Pani inną, mniej wartościową osobą, być może jest to trudny etap przejściowy, ale nie przekreśla on tego, kim Pani jest i co już udało się Pani zbudować.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, brzmi jak coś znacznie więcej niż zwykła zmiana pracy. Widać, że utraciła Pani nie tylko stanowisko, ale również ważną część swojej codzienności, poczucia bezpieczeństwa i obrazu siebie jako osoby kompetentnej i potrzebnej. Nic dziwnego, że ta sytuacja tak mocno Panią dotknęła.

Czasami praca staje się miejscem, w którym budujemy poczucie własnej wartości. Kiedy nagle ją tracimy, możemy przeżywać to podobnie jak stratę czegoś bardzo ważnego. Pojawia się żal, lęk, złość, bezradność i pytania o własną wartość. To nie oznacza, że reaguje Pani przesadnie, oznacza, że ta praca miała dla Pani duże znaczenie. Zwraca uwagę również to, że przez kilka lat zdobyła Pani wiele umiejętności i odpowiedzialności. Fakt, że obecnie znalazła się Pani w innym miejscu zawodowym, nie odbiera Pani tych kompetencji. One nadal są częścią Pani. Obecna sytuacja nie definiuje tego, kim Pani jest ani dokąd może Pani dojść. Być może trudność nie wynika wyłącznie z samej obecnej pracy, ale z poczucia, że została Pani oderwana od życia, które dawało Pani satysfakcję i dumę. Warto dać sobie czas na przeżycie tej straty, ale jednocześnie pamiętać, że to etap przejściowy, a nie ostateczny obraz Pani życia.

Czy rezygnacja z obecnej pracy będzie najlepszym rozwiązaniem, zależy od tego, jak bardzo wpływa ona na Pani zdrowie i funkcjonowanie oraz czy jest dla Pani jedynie przystankiem na drodze do znalezienia czegoś bardziej zgodnego z Pani doświadczeniem. Warto jednak podejmować tę decyzję nie z miejsca poczucia porażki, ale z troski o siebie. Na ten moment szczególnie ważne jest zadbanie o podstawy:msen, jedzenie, odpoczynek i wsparcie bliskich. Tak silne napięcie, brak apetytu i trudności ze snem pokazują, że organizm jest mocno obciążony.

Nie straciła Pani swojej wartości razem z tamtą pracą. Straciła Pani ważne miejsce, w którym ta wartość była zauważana. To ogromna różnica. Pani umiejętności, doświadczenie i to, czego Pani dokonała, nadal są z Panią.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Wstyd, że nie mam prawa jazdy w wieku 23 lat – poczucie niezaradności i lęk przed związkami
Czuję wstyd że nie mam prawa jazdy wiem że dla kobiet już jestem skreślony. Do tej pory boję się jeździć mknęły 4 lata i dalej nke mogę się przełamać i obawiam się że nigdy to się nie stanie. Wiem że jako mężczyzna jest to po prostu oznaka niezaradności. Czuje tylko ogromnym wstyd że mając 23 lata jestem po prostu zwykłym nieudacznikiem miezkajcym z rodzicami pracujący w tej samej pracy od 4 lat. A te prawo jazdy tylko mnie najbardziej zmartwiło szczególnie że dla kobiet jest to bardzo ważne więc o związkach mogę zapomnieć bo żadna kobieta i tak mnie nie zechce.
Nie chcę brać przepisanych leków od psychiatry, terapeutka mnie do tego przekonuje. Pomoc od męża odbieram jako atak.
Terapię zaczęłam od stycznia. Moja terapeutka namawiała mnie na wizytę u psychiatry, byłam, dostałam leki na depresję. Nie biorę ich ,na co moja terapeutka powiedziała, że uszanuje moja decyzję , ale całe spotkanie próbowała mnie przekonać o konieczności brania leków. Twierdzi, że bez nich sobie nie poradzę. Czy na pewno? Mi się wydaje, że może dam radę sama...Do tego bardzo mnie wkurzała podczas tej sesji , mówiąc np."czy ma Pani to wypisane na czole"(wiadomo, że nie) i tym podobne rzeczy. Czy to normalne? Jak mogę sobie pomóc, czuje, że coraz bardziej zamykam się na wszystko dookoła, najchętniej bym chciała by wszyscy dali mi święty spokój...Już nawet dzieci dostrzegają, że coś jest nie tak. Mąż próbuje mi pomóc, ale ja często traktuje to jako atak, bądź jestem dla Niego niemiła, mimo że wiem, że chce dobrze...
Trudności w wyrażaniu emocji i poczucie niezrozumienia przez bliskich - jak odzyskać siebie
Często czuję się niezrozumiały przez otaczające mnie osoby. Nie potrafię rozmawiać o tych emocjach, miewam chęci powiedzieć o tym co czuję, jednak nie potrafię tego przedstawić, gdy nadarza się taki moment. Ciężko zebrać mi to w słowa, może pojawia się też obawy zbagatelizowania, czy też niezrozumienie ze strony bliskich. Mam żonę, psa, mieszkamy razem. W trakcie etapu dzieciństwa wiele widziałem, wiele słyszałem. W dzieciństwie często dostrzegałem problemy rodziców, głównie finansowe, w czym często uczestniczyłem widząc to wszystko. Rzadko moglem pozwolić sobie na coś więcej, jednak byłem świadomy, że rodzice robią co mogą. W tamtym czasie postanowiłem, że u mnie będzie inaczej. Jestem osobą, która zawsze chętnie pomoże bliskim nie oczekując nic wzamian, często sam tą pomoc oferuje. Jestem osobą, która lubi porządek, ideał, dużo analizuje. Z żoną jestem rok po ślubie, znamy się od kilku lat, od 4 lat razem mieszkamy. Rodzina jest dla mnie priorytetem, własne cele, własne wydatki nie istnieją dla mnie. Chciałbym lepszego życia dla swojej rodziny niż sam miałem, nie chciałbym mając w przyszłości dziecko obarczać je problemami. Staram się upiększać nasze życie, dbać o otoczenie, utrzymywać pewien standard. Dbać o żonę, zmieniam się nawet na lepsze, więcej słuchając. Czuję, ze zatracam w tym trochę siebie. Nie potrafię rozmawiać o emocjach. Często czuję, że rodzice, żona, bliscy nie liczą się z moim zdaniem, nie traktują mnie na poważnie, nigdy nie pytają co tak naprawdę chciałbym od życia, ciągle tylko oczekiwania, aby zmienić pracę na lepszą, bo kierowca dostawca przecież nie brzmi dobrze, nie zagwarantuje przyszłości, a po coś robiłem magisterkę. Jestem osobą ambitną, ale nie da się ukryć, że wszystko kosztuje i kieruje się w pracy jedną zasadą, praca to tylko pieniądz, aby ułatwić życie, zapewnić standard, utrzymać rodzinę, dać rodzinie coś więcej od życia niż sam miałem w dzieciństwie. Żona miała tego trochę więcej, stąd pewnie inne podejście. Nie mogę odnaleźć siebie, robię zawsze to co trzeba. Sprzątam, dbam o dom, podwórko, samochody, wszystko robię na czas. Bliscy postrzegają, że przesadzam, że "nakręcam się", gdy staram się poznać wszystko konkretnie od a do z, analizując. Więcej myślę o innych niż o sobie samym. Sam nie wiem dlaczego to piszę, co chciałbym usłyszeć, ale być może uzyskam to, czego nawet nie wiem, że szukam.
Pomoc w związku z partnerką mającą nawrót depresji i pytania o przyszłość relacji
Witam Proszę o poradę co mam robić? Jestem z dziewczyną od pół roku. Ja mam 33 lata, a Ona 27 lat. Bardzo ja pokochałem przez ten czas. Ma prawie 2 letniego syna z poprzedniego związku którego również kocham i widzę, że on mnie bardzo zaakceptował. Często mówiła o swoich uczuciach wobec mnie, mówiła, że bardzo mnie kocha,robiła mi różne niespodzianki, planowaliśmy na wiosnę zamieszkać razem. Niestety dwa tygodnie temu napisała mi, że chce dwa dni przemyśleń dla siebie, ponieważ jej psychika jest w rozsypce. Widzieliśmy się dzień wcześniej i pytałem czy coś się stało, czy chce mi o czymś powiedziec, ale usłyszałem, że jest zmęczona bo syn wstał o 4 i nie chciał spać. Widziałem, że coś jest nie tak, ale nie chciałem wyciągać niczego na siłę. Pisałem z jej przyjaciółką która powiedziała mi o tym, że moja partnerka często u niej płacze, uważa się za mało atrakcyjną, że nie wie czego chce od życia, mało ją coś cieszy. Ja często mówiłem jej, że ciesze się z naszego związku, że jest dla mnie najładniejsza kobietą. Po tych dwóch dniach spotkaliśmy się i powiedziała, że ma nawrót depresji i chce się rozstac, ponieważ nie chce mnie krzywdzić, że jestem za dobrym człowiekiem. Gdy zapytałem czy może nawet dojść do zdrady to potwierdziła, że tak i parę lat temu podczas depresji prawie zdradziła partnera. Wyznała, że miała już takie stany w grudniu, ale chciała sobie z nimi poradzić sama i nie chciała mi zawracać głowy swoimi problemami. Co do obecnej sytuacji zarzeka się, że mnie nie zdradziła. Co do uczuć wobec mnie to powiedziała, że czuje tylko pustkę. Powiedziałem, że chcę jej pomóc wyjść z depresji i żeby się nad tym zastanowiła. Po paru dniach mimo, że nie odpisywała mi na wiadomości, zapytała czy spotkamy się wyjść coś zjeść. Na spokojnie pytałem się znowu o to czy doszło do zdrady, czy może straciła uczucia do mnie i boi się inaczej to powiedzieć. Pytałem o zdradę bo wszystko zaczęło się po jej wyjściu z przyjaciółkami do klubu. Do tego czasu nie miałem nigdy wątpliwości co do jej wierności, nie ukrywała przede mną telefonu i zawsze chciała się spotykać nawet na te parę minut. Obiecała mi, że nie ma nikogo innego i, że rozumie moje obawy. Na spotkaniu parę razy się zaśmiała. Czy to może świadczyć, że polepsza się?Poprosiłem ja o spotkanie w sobotę i ostatecznie powiedziała co robimy dalej bo dla mnie to już też wszystko zaczyna być ciężkie, ale poprosiła o kilka dni więcej i się na to zgodziłem. Powiedziała mi, że na chwilę obecną masz związek jest na rozdrożu. Chciałem ją przytulić, ale powiedziała, że i dla mnie i dla niej lepiej nie, bo zacznie znowu płakać. Znowu minęło kilka dni, brak kontaktu z jej strony. Wysyłałem jej tylko jedną wiadomość, że na wiosnę będzie kolejny sezon naszego ulubionego serialu, ale tak jak wcześniej odczytała na drugi dzień i noc nie odpisała. Odpisała mi tylko "Ok" na mają wiadomość że jest ślisko i żeby wyjechała wcześniej do pracy. Nie wiem czy mam dalej cokolwiek do niej pisać czy dać spokój i przez tydzień nie odzywać się w ogóle? Czy lepiej byłoby wymusić na niej wcześniejsze spotkanie i ostatecznie porozmawiać co z nami?Terapie zaczyna dopiero pod koniec miesiąca. Coraz ciężej mi to wszystko znieść. Z jednej strony wiem, że choroba wymaga cierpliwości, ale coraz mniej śpię i nie mogę o niej przestać myśleć. Kocham ją i nie chce dać jej od tak odejść. Jak mam się zachować?
Jak radzić sobie z samotnością, wahaniem nastroju i problemami w relacjach?
Byłam samotniczką już od dzieciństwa miałam jedną przyjaciółkę przez siedem lat potem nastąpił we mnie taki etap sprawiania jej przykrości bo wywoływało we mnie to jakiejś ciekawe emocję — w późniejszych etapach swojego życia cierpiałam na zaburzenie somatyczne przez chroniczny stres przez szkołę miałam problemy z rówieśnikami — potem wróciłam do swojego stanu z okresu sprawiania przykrości przyjaciółce czułam się jak nowonarodzona jednak pusta w środku niby się uśmiechałam i śmiałam gdy mnie coś rozbawiło kluczowym pytaniem było "czy faktycznie jestem szczęśliwa" — wystąpiły też u mnie problemy z agresją jak coś mnie wkurzyło lub szło nie po mojej myśli, brak mi też przywiązania nie jestem w stanie traktować ludzi jako przyjaciół czy znajomych raczej są mi potrzebni do konkretnych rzeczy gdy się nimi nudze nieświadomie wyniszczam tą znajomość co nie wzbudza we mnie jakiś emocji , czasami żałuję że nie skrzywdziłam tej osoby jeszcze bardziej. — warto uwzględnić że w życiu zależy mi na jednym rodzicach i pieniądzach dla których byłabym się w stanie poświęcić w 100% — jednak co też zauważyłam to rzadkie ale występujące wahania nastroju które bardzo mnie też męczą jak wystąpią.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.