Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem związanym z wyborem domu i życiowymi zmianami?

Jak radzić sobie z poczuciem żalu i smutku związanego z wyborem domu? Od około roku czuję narastający smutek i żal związany z domem, który wybudowałem. Miał być spełnieniem marzeń i miejscem odpoczynku dla mojej rodziny, a stał się głównym źródłem cierpienia i poczucia, że popełniłem bardzo poważny błąd. Najbardziej bolą mnie kwestie związane z ukształtowaniem terenu, brakiem prywatności oraz przekonaniem, że podjąłem decyzję, której konsekwencji nie da się już łatwo odwrócić. Kiedy myślę o domu, często chce mi się płakać. Mam bardzo silne poczucie błędu i coraz częściej łapię się na myśli, że nie jest to miejsce, w którym chcę się zestarzeć. Najtrudniejsze jest to, że w momencie podejmowania decyzji wszystko wyglądało inaczej. Zarówno moja sytuacja zawodowa, jak i nastawienie do życia były inne. Dziś mam wrażenie, że ten dom zaczął kojarzyć mi się ze wszystkim, co wydarzyło się złego w ostatnich latach. W trakcie budowy złamałem rękę podczas prac przy domu. Wtedy mówiłem sobie: „trudno, zrośnie się, trzeba działać dalej”. Musiałem też zrezygnować ze sportu po zerwaniu więzadła ACL. Również wtedy uznałem, że najważniejsze jest dokończenie budowy i że na własne potrzeby przyjdzie jeszcze czas. Mam jednak wrażenie, że przez lata odkładałem siebie na później. Działkę wybraliśmy głównie dlatego, że znajduje się obok domu mamy mojej żony. Nie mam konfliktu z jej rodziną i nikt nie robi mi nic złego, ale mimo tego nie czuję prywatności. Jednocześnie mam poczucie, że nie mogę tego łatwo zmienić. Pełne ogrodzenie utrudniłoby codzienne funkcjonowanie rodzinie, a sprzedaż domu również wydaje mi się problematyczna, bo oznaczałaby wprowadzenie obcych ludzi tuż obok nich. Czuję się przez to uwięziony między własnymi potrzebami a poczuciem odpowiedzialności wobec innych. W trakcie budowy urodziło nam się również drugie dziecko. Bardzo się z tego cieszę i jestem wdzięczny za swoją rodzinę, ale mam świadomość, że był to kolejny duży życiowy stresor nałożony na już trudny okres. Dodatkowo bardzo dużo prac przy budowie wykonałem samodzielnie. Przez dwa lata spędziłem na budowie niezliczone godziny. Bywały okresy, kiedy miałem poczucie, że w domu jestem tylko po to, żeby się przespać, a reszta życia kręci się wokół pracy i budowy. Włożyłem w ten projekt ogromną ilość czasu, energii, zdrowia i własnego wysiłku. Dzisiaj coraz częściej mam wrażenie, jakbym stracił dwa lata życia i nie dostał w zamian tego, na co liczyłem. To poczucie jest dla mnie szczególnie bolesne, ponieważ wszyscy wokół wydają się zadowoleni. Moja rodzina cieszy się z domu, a ja zamiast satysfakcji odczuwam głównie smutek, żal i poczucie straty. Czasami mam wręcz poczucie osamotnienia w tych emocjach. Równolegle bardzo mocno obciążała mnie praca zawodowa. W pewnym momencie z zespołu zostałem praktycznie tylko ja. Przejąłem obowiązki innych osób, a nawet więcej niż wcześniej. W zamian nie otrzymałem większego wsparcia ani realnych korzyści, pojawiły się jedynie coraz większe oczekiwania. Zdarzało się, że po całym dniu pracy jechałem na budowę, a będąc tam nadal uczestniczyłem w spotkaniach służbowych, bo „jeszcze tylko jeden projekt”, „jeszcze tylko jeden problem do rozwiązania”. Miałem poczucie, że właściwie nigdy nie odpoczywam. Obecnie czuję się bardzo wyczerpany psychicznie i fizycznie. W domu i wokół niego nadal pozostaje sporo rzeczy do zrobienia, co powoduje, że nawet kiedy próbuję odpoczywać, często mam wyrzuty sumienia. Z jednej strony brakuje mi siły, a z drugiej nie umiem pozwolić sobie na odpoczynek bez poczucia winy. Od pewnego czasu nie odczuwam radości z rzeczy, które wcześniej były dla mnie ważne. Brakuje mi energii, trudno zmobilizować się do pracy wokół domu, a weekendy i urlopy są szczególnie ciężkie, ponieważ wtedy najwięcej o tym wszystkim myślę. Zdarza się, że cieszę się z końca weekendu i powrotu do pracy, bo łatwiej jest odwrócić uwagę od tych myśli. To wszystko urosło do takich rozmiarów, że zauważam wpływ samego miejsca na mój nastrój. Zdarza się, że poza domem czuję się znacznie lepiej. Niedawno poszedłem z żoną i córką na wycieczkę rowerową. Czułem się dobrze, byłem spokojniejszy i bardziej obecny. Jednak im bliżej byliśmy domu, tym bardziej wracało napięcie, smutek i przygnębienie. Sam fakt powrotu do domu potrafi zmienić mój nastrój. Kilka miesięcy po odstawieniu Asertinu czułem się dobrze, jednak od czerwca mój nastrój ponownie wyraźnie się pogorszył. Coraz częściej mam wrażenie, że nieustannie wracam do tego samego tematu i nie potrafię się od niego uwolnić. Dodatkowo widzę, że moja żona jest już zmęczona tym nawracającym problemem. Rozumiem ją. Ten temat wraca w naszych rozmowach od miesięcy i sam mam poczucie, że krążę wokół tych samych myśli bez znalezienia rozwiązania. Jednocześnie cierpienie związane z tym wszystkim jest dla mnie na tyle silne, że trudno mi po prostu przestać o tym myśleć. Chciałbym zrozumieć: czy jest to przede wszystkim reakcja na obecną sytuację życiową, czy może nawrót depresji, dlaczego żal związany z domem jest aż tak silny i zajmuje tak dużo miejsca w moich myślach, czy możliwe jest, że dom stał się dla mnie symbolem wszystkich strat, wyrzeczeń i trudności z ostatnich lat, jak odzyskać spokój i zacząć normalnie funkcjonować, jak odróżnić rzeczywisty problem od sposobu, w jaki wpływa na niego obecny stan psychiczny, jak podejmować dalsze decyzje bez ciągłego poczucia winy, żalu i rozpaczy. Bardzo chciałbym odzyskać nadzieję i poczucie, że przede mną nadal są możliwe dobre rozwiązania, nawet jeśli nie wyglądają tak, jak wyobrażałem je sobie kilka lat temu. Chciałbym przestać patrzeć na własny dom jak na symbol porażki i straconego czasu, a zacząć znowu wierzyć, że moje życie nie zostało zdeterminowane przez jedną decyzję
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pana bolesny żal i przygnębienie nie wynikają z samego zbudowanego domu, lecz z faktu, że dom stał się symbolem wycieńczenia, nieprzepracowanych strat zdrowotnych oraz braku stawiania granic w pracy i relacjach rodzinnych.

Aby odzyskać spokój, warto rozdzielić obecne objawy nawrotu depresji od realnych decyzji mieszkaniowych, pilnie powrócić pod opiekę lekarza lub psychoterapeuty oraz zacząć wdrażać konkretne zmiany chroniące Pana prywatność i dające przestrzeń na regenerację bez poczucia winy.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Marciniec

Agnieszka Marciniec

Dzień dobry. Zatrzymałem się przy zdaniu, że ma Pan poczucie, jakby stracił dwa lata życia i nie otrzymał w zamian tego, na co liczył. Mam wrażenie, że dom stał się dla Pana czymś więcej niż miejscem. Dom skupia w sobie zmęczenie, urazy, rezygnację z własnych potrzeb i lata funkcjonowania w przekonaniu, że najpierw trzeba wszystko dokończyć, a dopiero później będzie czas dla siebie. Możliwe, że właśnie dlatego żal jest tak silny. Nie dotyczy wyłącznie działki, prywatności czy samego budynku, ale również ceny, jaką Pan zapłacił oraz poczucia, że przez długi czas stawiał Pan obowiązki ponad sobą. Zwraca uwagę także konflikt między potrzebą autonomii a odpowiedzialnością wobec rodziny. Kiedy zadbanie o siebie kojarzy się z utrudnieniem życia innym, łatwo poczuć się uwięzionym. Jednocześnie opisuje Pan utratę radości, brak energii, płaczliwość i nasilone rozpamiętywanie. To może oznaczać nawrót depresji lub głębokie wyczerpanie, dlatego warto skonsultować się z psychiatrą i psychoterapeutą. Być może nie jest teraz najważniejsze szybkie rozstrzygnięcie, czy sprzedać dom, lecz odzyskanie większego kontaktu z własnymi potrzebami i oddzielenie realnych wad tego miejsca od emocji związanych z całym trudnym okresem.

Jedna decyzja nie musi określać reszty Pana życia. Warto jednak nie pozostawać z tym cierpieniem samemu i nie podejmować najważniejszych decyzji wyłącznie pod wpływem rozpaczy.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

W Twoim opisie zwraca uwagę, jak wiele trudnych doświadczeń nałożyło się na siebie w stosunkowo krótkim czasie. Budowa domu, ogromne obciążenie pracą, rezygnacja z własnych potrzeb, problemy zdrowotne i odpowiedzialność za rodzinę mogły sprawić, że dom przestał być tylko miejscem do życia, a stał się symbolem zmęczenia, strat i niespełnionych oczekiwań. To nie musi oznaczać, że sam dom jest jedynym źródłem cierpienia.

Opisujesz również utrzymujący się smutek, poczucie winy, trudności z odczuwaniem radości, ciągłe wracanie do tych samych myśli i wyraźne wyczerpanie psychiczne. Są to objawy, których nie warto bagatelizować. Mogą być związane z przewlekłym stresem i przeciążeniem, ale mogą też wskazywać na rozwijający się epizod depresyjny. Tego nie da się rzetelnie ocenić wyłącznie na podstawie wpisu internetowego.

Dlatego zachęcałbym do konsultacji z psychologiem. Dobra diagnoza pomoże oddzielić wpływ obecnego stanu psychicznego od realnej oceny sytuacji i sprawi, że decyzje dotyczące przyszłości będą podejmowane z większym spokojem, a nie pod wpływem bólu, żalu i poczucia, że wszystko zostało już przesądzone.


Sylwia Szulecka

Sylwia Szulecka

Dzień dobry, 

wygląda na to, że ma Pan trudny czas w życiu. Dużo wysiłku włożył Pan w budowę domu, w pracy zawodowej również zwiększyła się Panu liczba obowiązków. Powiększenie rodziny dodatkowo może dawać poczucie wzrostu obciążenia. Poza tym wydaje się, że skupia się Pan bardziej na potrzebach innych osób, pomijając swoje. Wszystko to sprzyja poczuciu wyczerpania, wypalenia, może doprowadzić do depresji. Pomoc lekarza i powrót do leków mogą być warte rozważenia. Niemniej szczególnie istotne wydaje się zobaczenie, jakie mechanizmy, wzorce zachowania mogą powodować, że znajduje się Pan w tym miejscu. 

Może pomocne będzie zadanie sobie następujących pytań:

- kiedy czuję, że mam odrobinę więcej energii?

- co daje mi choć trochę radości?

- jak mogę zrobić, by powtarzać częściej te rzeczy, które dają mi radość?

 

Przede wszystkim jednak warto, by zadbał Pan o odpoczynek. Wyczerpanemu człowiekowi trudno mieć dostęp do poczucia wdzięczności, spełnienia.

 

Mam nadzieję, że te słowa były dla Pana choć trochę pomocne. 

Życzę wszystkiego dobrego.

 

Sylwia Szulecka 

psychoterapeutka indywidualna i par

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Mam poczucie, że w Pana historii dom przestał być jedynie budynkiem, a stał się nośnikiem wielu bardzo trudnych doświadczeń. Opisuje Pan nie tylko rozczarowanie samą nieruchomością, ale również lata przeciążenia, rezygnacji z własnych potrzeb, urazów, ogromnej odpowiedzialności, stresu zawodowego i przekonania, że cały ten wysiłek nie przyniósł oczekiwanego efektu. Nic dziwnego, że temat ten wywołuje tak silne emocje.

Nie da się jednak na podstawie wpisu odpowiedzieć, czy jest to przede wszystkim reakcja na obecną sytuację życiową, czy nawrót depresji. Obie możliwości mogą współwystępować, dlatego warto zachować ostrożność w wyciąganiu wniosków. To, że po odstawieniu Asertinu przez pewien czas czuł się Pan dobrze, a później nastąpiło pogorszenie, jest informacją, którą warto omówić z lekarzem prowadzącym.

Możliwe, że dom stał się symbolem wielu strat i wyrzeczeń, a nie wyłącznie problemów związanych z jego lokalizacją czy ukształtowaniem terenu. Kiedy przez długi czas funkcjonujemy pod dużą presją, umysł często skupia całe cierpienie wokół jednego, najbardziej namacalnego elementu.

Na ten moment warto unikać podejmowania pochopnych decyzji dotyczących sprzedaży czy kolejnych dużych zmian. Lepiej najpierw zadbać o własny dobrostan psychiczny, a dopiero później oceniać, które problemy wynikają z samego domu, a które mogą być wzmacniane przez obecny stan emocjonalny.

Jeżeli czuje Pan, że od wielu miesięcy krąży wokół tych samych myśli i coraz trudniej odzyskać nadzieję, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Taka rozmowa może pomóc uporządkować emocje, spojrzeć na tę historię z szerszej perspektywy i odzyskać poczucie wpływu, zanim podejmie Pan decyzje, które będą miały znaczenie dla całej rodziny.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Temat wraca po raz kolejny.  Pojawia się w Panu duży żal, lęk i rozpamiętuje Pan to co było, skupiając się na negatywach, pomijając to, co naprawdę ważne w Pana życiu. Odstawił Pan Asertin, który ma działanie antydepresyjne i przeciwlękowe, nie wiem jaka dawkę Pan miał zaleconą, aby podejrzewam, że było to 50 mg. Tak czy inaczej jest zasada, że NIGDY nie odstawiamy leków psychotropowych samemu, gdyż czujemy się lepiej. Niestety, często po nagłym odstawieniu występują takie zajady, jakich Pan doświadcza. Czy zastanawiał się Pan, co musiałoby się zmienić (ale realnie), aby Pan poczuł się lepiej? Mam wrażenie, że Pan żyje dla innych, myśli o innych, ale brakło przestrzeni o zaspokojeniu swoich potrzeb. Nie ma zachowanej równowagi miedzy braniem i dawaniem. Stara się Pan zaspokajać oczekiwania innych, ale nie myśli o swoich. Niestety nie znamy Pana sytuacji z przeszłości itd aby napisać więcej, gdyż całkiem możliwe, że Pana tok myśli spowodowany jest dzieciństwem. Wchodzi Pan w pewne schematy, które się kształtują głównie w okresie adolescencji. Dom, jaki Pan wybudował ma być Pana siłą i dumą a nie jak Pan określa "symbolem porażki". Co ja mogę Panu polecić? Wizyta u psychiatry i powrót do leku. Proszę pamiętać, że nie od razu poczuje się Pan lepiej. Druga sprawa to odbycie terapii poznawczo - behawioralnej w nurcie 3 fali - terapii schematów. Ruminuje Pan nieustannie(zamartwia się przeszłością), co rzutuje na kontakty z otoczeniem. To nie będzie łatwy proces, ale chodzi o Pan zadowolenie z życia , o dobrostan. Wszystkiego dobrego. 

 

 Piotr Ziomber - psycholog

Monika Lewandowska

Monika Lewandowska

Problemy przedstawione przez Pana we wpisie postrzegam jako to, że znalazł się Pan w poważnym konflikcie wewnętrznym. Z jednej strony potrzebuje Pan tego co podstawowe dla funkcjonowania: prywatność, odpoczynek i  poczucie wpływu na własne życie. Druga strona to fakt, że czuje się Pan odpowiedzialny za komfort rodziny i konsekwencje każdej podejmowanej decyzji oraz obecnych i ewentualnych przyszłych zmian.

Gdy własne potrzeby przez długi czas schodzą na dalszy plan pojawia się poczucie utknięcia, a ciągłe analizowanie decyzji i próby znalezienia rozwiązania pod postacią natrętnych myśli, stają się strategią, która przynosi chwilowe poczucie ulgi i utrzymania kontroli nad sytuacją. Długoterminowo prowadzą jednak do wyczerpania i przeciążenia psychicznego, dając tylko iluzoryczne poczucie wpływu na sytuację i jeszcze silniej łącząc dom z poczuciem porażki i straty.

Kryzys psychiczny w swojej definicji jest stanem, w którym wymagania płynące z życia i otoczenia zaczynają wyraźnie przekraczać nasze aktualne zasoby, przez co funkcjonujemy mobilizując resztki sił, które mogą wystarczyć na chwilę, ale nie są w stanie podtrzymywać normalnego funkcjonowania przez dłuższy czas.

Pomocna mogłaby być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą, nie po to, by przekonać Pana, że dom nie jest problemem, lecz by oddzielić realne kwestie mieszkaniowe od przeciążenia i stanu psychicznego, który może wpływać na sposób widzenia całej sytuacji.

Ważne jest, że poza domem nadal potrafi Pan odczuwać spokój i być bardziej obecny, jak podczas wycieczki rowerowej. To pokazuje, że obecne cierpienie nie musi określać całej przyszłości.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zatrzymałam się przy zdaniu, że czuje się Pan „uwięziony między własnymi potrzebami a poczuciem odpowiedzialności wobec innych”. Mam poczucie, że to właśnie ten wewnętrzny konflikt jest dziś dla Pana najbardziej wyczerpujący.Czytając Pana wpis, odniosłam wrażenie, że każdą możliwą decyzę ocenia Pan przede wszystkim przez pryzmat tego, jak wpłynie ona na bliskich. Jednocześnie coraz mniej miejsca pozostaje na pytanie, czego sam Pan potrzebuje. Gdy przez dłuższy czas własne potrzeby schodzą na dalszy plan, łatwo pojawia się poczucie utknięcia i przekonanie, że niezależnie od wyboru coś zostanie utracone.

Opisuje Pan również utratę radości, przewlekłe zmęczenie, nawracające myśli i pogorszenie nastroju po odstawieniu leczenia. To są sygnały, których nie warto bagatelizować. Zanim podejmie Pan decyzje dotyczące domu, zachęcałabym do zadbania o własny stan psychiczny i konsultacji ze specjalistą. Dopiero wtedy łatwiej będzie oddzielić to, co jest rzeczywistą oceną miejsca, od tego, co może być wzmacniane przez obecne wyczerpanie.

Jedna decyzja życiowa nie przesądza o całej przyszłości. Nawet jeśli dziś trudno w to uwierzyć, odzyskanie większego spokoju często pozwala spojrzeć na te same okoliczności z zupełnie innej perspektywy.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z opisu wynika, że nie cierpi Pan wyłącznie z powodu samego domu. Dom stał się symbolem bardzo trudnego okresu życia, ogromnego przeciążenia, wyrzeczeń, urazów, nieustannej pracy, odkładania własnych potrzeb i przewlekłego stresu. Napisał Pan również o utracie radości, przewlekłym zmęczeniu, poczuciu winy podczas odpoczynku, natrętnym wracaniu do tych samych myśli oraz wyraźnym pogorszeniu nastroju po odstawieniu leku. To mogą być objawy nawrotu zaburzeń depresyjnych lub nasilonej reakcji na długotrwały stres. Tego nie da się jednoznacznie ocenić przez internet, dlatego warto ponownie skonsultować się z psychiatrą i równolegle rozpocząć psychoterapię, jeśli jeszcze Pan z niej nie korzysta. Najważniejsze jest to, że obecny stan psychiczny może wpływać na sposób, w jaki ocenia Pan dom i swoją przeszłość. Dlatego nie podejmowałabym teraz nieodwracalnych decyzji dotyczących sprzedaży czy przeprowadzki. Najpierw warto zadbać o własne zdrowie psychiczne, a dopiero później oceniać czy problem rzeczywiście dotyczy miejsca czy tego z czym dziś się Pan mierzy.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

W wieku nastoletnim odeszła moja mama, 4 lata temu mój brat popełnił samobójstwo. W tamtym roku byłam u psychiatry, przestałam sobie radzić z problemami
Dzień dobry. W wieku nastoletnim odeszła moja mama nagle nie wstała z nocy, 4 lata temu mój brat popełnił samobójstwo, poroniłam ogólnie wiecznie jakieś problemy. W tamtym roku byłam u psychiatry, przestałam sobie radzić z problemami, miałam też myśli samobójcze, dostałam leki brałam 3 miesiące, ale nie dawały żadnych efektów wiec zrezygnowałam z leczenia. Dalej mam wahania nastrojów, a najgorsze są moje napady agresji, denerwuje się czasami o nic. Wybucham, trzęsą mi się ręce, nie mogę złapać powietrza. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Jaka może być przyczyna?
Zanim miałam depresję byłam bardzo pogodna i pozytywna, uśmiech nie schodził mi z ust.
Zanim miałam depresję byłam bardzo pogodna i pozytywna, uśmiech nie schodził mi z ust. Nie pamiętam, żebym płakała, jeśli już to bardzo rzadko. Teraz jestem bardzo obojętna i nie mam chęci do życia, mimo przyjmowania leków. Wieczorami chce jak najszybciej pójść spać, a rano jak najdłużej nie wstawać. Nie mam w ogóle apetytu, a jak jestem już bardzo głodna, to potrafię jeść non stop i nie mogę się najeść. Albo nie myślę o niczym, albo myślę o tym, jak bardzo brakuje mi dawnej siebie z przed choroby. Czy kiedyś wrócę do stanu sprzed choroby?
Witam, mój chłopak ma problem. Zazwyczaj jest pracowity i ambitny, potrafi pracować po 15 godzin dziennie
Witam, mój chłopak ma problem. Zazwyczaj jest pracowity i ambitny, potrafi pracować po 15 godzin dziennie, aż przyjdzie okres, w którym nie jest w stanie ruszyć się z łóżka i im bardziej chce go z niego, wyciągnąć tym jest tylko gorzej. Takie stany ma często, gdy coś go zdemotywuje, gdy coś mu nie wyjdzie lub tak jak obecnie po alkoholu, dwa dni temu wypił dosłownie dwa piwa (a uważam, że jest to zdecydowanie za mało, żeby mieć dwudniowego kaca), prawie cały wczorajszy dzień spędził w łóżku, a dzisiaj jest w nim już ponad 17 godzin (wstał tylko raz do toalety), nie wiem, jak mu pomóc, bo gdy jest w tym stanie, liczy się tylko on i nic więcej, nie daje sobie przemówić do rozumu. Nie pierwszy raz jest taka sytuacja i wiem, że za kilka dni będzie tego żałował. Co mam zrobić, żeby mu pomóc? Proszę o odpowiedź.
Schematy relacji, chwiejny nastrój, toksyczni ludzie wokół mnie - nie mam już siły.
Chciałabym dowiedzieć się czegoś odnośnie mojego stanu psychicznego, zależy mi, żeby dowiedzieć się, czego to może być podejrzenie. Od 4 lat odczuwam, że coraz bardziej mam dość tego, jak sie codziennie czuję. Wszystko zaczęło sie pod koniec 2019, kiedy zaczęłam być w toksycznym związku, w którym praktycznie codziennie byłam zestresowana, nie chciało mi sie jeść, zgubiłam trochę na wadze. Była wieczna kontrola, zabranianie czegoś, ciągła obawa o to, co może go zdenerwować, wieczne kłótnie, raz nawet pobyt w szpitalu. Moja rodzina również jest toksyczna, kontrola, próby poniżania, zabranianie, to rzeczy, które były i są na porządku dziennym. W momencie, w którym z każdej strony miałam takich ludzi zaczęło sie to odbijać na moim zdrowiu. Na początku był to po prostu częsty płacz, przez to wszystko co sie działo, póżniej zaczęłam lądować u lekarza z różnymi objawami. W 2020 pierwsza sytuacja była, kiedy w nocy zaczęło bić mi strasznie szybko serce, bałam sie przez to spać, wiec od razu na drugi dzień umówiłam sie na wizytę, na której nic nie wykryto, wszystko było w porządku, poza oczywiście przyspieszoną akcją serca. Lądowałam też z taką jakby „gulą” w gardle, przez którą też nie mogłam normalnie jeść, a w nocy normalnie oddychać, oczywiście znowu nic. W wielkim skrócie, włosy wypadały, miewałam nie raz koszmary, po których czułam niepokój i nie chciałam dalej zasypiać, bezsenność albo wręcz odwrotnie nadmierna senność, potrafiłam nie spać całą noc i normalnie funkcjonować w dzień, do tej pory miewam od czasu do czasu uczucie odlatywania, bądź omdlenia/umierania, tylko w fazie zasypiania, kiedy zamykam już oczy i nagle mnie to nachodzi, nie mam siły na wykonywanie podstawowych czynności, bo wszystko mnie męczy i jak już muszę coś zrobić to jestem zła, jestem wiecznie rozdrażniona i nie ma dnia, którym by mnie coś nie zdenerwowało, nie mogę sie na niczym w 100% skoncentrować, bo np. dana sytuacja nie daje mi spokoju i myślę o niej non stop, potrafię mieć też z kolei bardzo chwiejny nastrój, w jednej chwili mogę siedzieć wykończona psychicznie, a w drugiej dostać zastrzyku energii (tańczyć itp), jakby nagle moje ego wzrosło. Wybieram sobie mężczyzn, którzy nie szanują mnie i traktują stricte jako obiekt seksulany, ciagnie mnie do nich. Przez 4 lata bardzo dużo myślałam, czytałam wiele rzeczy związanych z chorobami/zaburzeniami, ogólnie psychologią, żeby mieć wiekszą samoświadomość i może sobie w końcu jakoś przetłumaczyć, ale dalej te wszystkie stany, wzorce relacji do mnie wracają, ciągnie sie to już za mną 4 rok i nie mam już siły. Uważam, że mam bardzo dobrą intuicje i niestety nie myli mnie ona a'propo ludzi i mimo że jestem w pełni świadoma, że nie powinnam jeszcze sobie szkodzić wchodząc w relacje, które mnie jeszcze tylko bardziej wykańczają, robię to dalej.
Jak radzić sobie ze złością, przeciążeniem? Trudna sytuacja życiowa.
Przenoszę złość na inne obszary swojego życia. Nie mam trudniejszego okresu w życiu. Mam naprawdę dobrze z punktu widzenia wielu ludzi, ale ja się czuję potwornie w swojej sytuacji. Psychoterapia nie przynosi efektów, dalej tkwię w znienawidzonej pracy, wiem, co chcę robić w życiu, ale nie udaje mi się niczego zmienić, bo nie zarabiam w tym obszarze, nie stać mnie nawet na wynajem mieszkania, tylko na stancję, zawiodłam się na przyjaźni, nie jestem w żadnym związku, więc to pogłębia moje poczucie samotności. Czuję się potwornie i wiem, że złość za ten stan przenoszę na obszary życia, które dotąd sprawiały mi radość. Mam dosyć tej złości, ale nic nie potrafię z nią zrobić. Potrzebuję odpoczynku, a nie mam kiedy go wziąć. Czuję się bezradna w obecnej sytuacji :( Nie wiem już, co mogę zrobić, żeby coś zmienić, polepszyć swój stan. Bo naprawdę wszystkie metody (medytacja, siłownia, spacery, chwilowe odpoczynki itd) nie działają
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!