Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z toksycznym współpracownikiem i plotkami w pracy?

Pracowałam w firmie gdzie bardzo lubiłam swoją pracę. Po jakimś czasie zatrudniła się dużo starsza kobieta. Wszyscy mieli do niej dystans ponieważ koleżanka często robiła jakieś zamieszania, przenosiła różne rzeczy, wkładała do ust swoje słowa, których ktoś nie wypowiedział. Od samego początku miałam wrażenie, że ma do mnie jakiś problem pomimo, ze dla mnie Była miła, uśmiechała mi się w twarz itd. Po jakimś czasie odczułam straszną niechęć co do mojej osoby od innych pracowników. Wiem że ta kobieta chodziła i opowiadała o mnie niestworzone rzeczy, coś w stylu że jestem prowokatorka wszystkich kłótni, że jestem psychicznie chora, że modli się żebym odeszła. Ogólnie była to praca, w której każdy mógł się wykazać swoimi umiejętnościami. Miałam czasem wrażenie, że ona widzi we mnie po prostu jakąś rywalkę, konkurencję co było dla mnie wręcz śmieszne bo jesteśmy dorośli. Wiele razy byłam u szefa, żeby porozmawiać o tych sytuacjach bo sprawiały one że odechciewało mi się chodzić do pracy. Ale góra nic z tym nie robiła, nawet śmiała się mówiąc że no taka jest jej natura i trzeba przymknąć na nią oko bo pewnie i tak długo ona nie popracuje. Wręcz gdy miałam wolne bałam się wrócić do pracy bo nie wiedziałam co ta kobieta mogła o mnie naopowiadać. Ogólnie był to typ osoby która bardzo często mówiła o kimś coś, a później przekazywała to tej osobie ale w formie ” ktoś o tobie tak powiedział ". Czasem miałam wrażenie że ona po prostu na coś choruje i nie kontroluje swojego zachowania, które przypominało jakąś dwubiegunowość. Było mi bardzo przykro bo w twarz nigdy nie powiedziała mi co o mnie myśli. Zawsze robiła to za plecami. A gdy tylko chciałam wyjaśnić sytuację wypierała się wszystkiego, wpadała w szał, krzyczała, ubliżała, kiedyś nawet miałam wrażenie że ze złości mogłaby mnie uderzyć. Potrafiła jednego dnia przyjść rozmawiać ze mną, a następnego dnia obgadać mnie. Pracowałam tam bardzo długo. Ponad 6 lat. I po tym czasie powiedziałam dość. Odeszłam. Bo nie wytrzymałam po prostu. Kiedy odeszłam ta wspaniała koleżanka kupiła mi prezent, życzyła jak najlepiej. Czasem nawet jeszcze napisała co u mnie słychać. Otóż to nie wszytsko. Nie pracuje już rok z nią. A dochodzą mnie słuchy, że ona nadal chodzi i mówi o mnie jakieś rzeczy, że co robiłam albo czego nie robiłam w pracy. Reszta pracowników właśnie doszła do wniosków, że to nie był problem ze mną, a z nią bo dalej robi dramy, ale z innymi prawnikami. Ogólnie mam to już gdzieś, ale nie powiem, że przykro mi z tego powodu. Bo ja się poddałam, odpuściłam i zwolniłam się. A ona dalej nie daje za wygraną. Opisałam to w skrócie. Bo przez te lata pracy z nią mogłabym napisać książkę.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Doświadczyła Pani mobbingu i wyrafinowanej manipulacji ze strony głęboko zaburzonej toksycznej współpracownicy, której destrukcyjne zachowania, intrygi oraz agresja za plecami doprowadziły do nadszarpnięcia Pani poczucia bezpieczeństwa. Reakcja kierownictwa, które bagatelizowało problem i zrzucało winę na „naturę” tej kobiety, była nieprofesjonalna, a fakt, że pozostali pracownicy dopiero po roku dostrzegli prawdę, w pełni potwierdza, że problem nigdy nie leżał po Pani stronie. Podjęcie decyzji o odejściu po 6 latach znoszenia tych dramatów nie było poddaniem się, lecz dojrzałym aktem ochrony własnego zdrowia psychicznego, dlatego ma Pani prawo czuć żal, jednak dzisiejsze plotki warto całkowicie zignorować, wiedząc, że ta kobieta straciła już nad Panią jakąkolwiek władzę.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo obciążające doświadczenie. Przez kilka lat funkcjonowałaś w atmosferze plotek, podważania Twojej reputacji i niepewności, a dodatkowo nie czułaś wsparcia ze strony przełożonych. Nic dziwnego, że z czasem praca, którą wcześniej lubiłaś, zaczęła kojarzyć się głównie ze stresem.

Z Twojego opisu zwraca uwagę też coś jeszcze – ta sytuacja nie zakończyła się wraz z Twoim odejściem. Skoro dziś podobne konflikty dotyczą innych osób, to rzeczywiście może wskazywać, że problem nie dotyczył Ciebie, ale sposobu funkcjonowania tej pracownicy. Nie da się jednak na podstawie samego opisu stwierdzić, czy wynika to z cech osobowości, trudności emocjonalnych czy zaburzenia – takie wnioski wymagałyby profesjonalnej diagnozy. Natomiast fakt, że podobny schemat powtarza się wobec kolejnych osób, może pomóc spojrzeć na tamte wydarzenia z większym dystansem.

Mam też poczucie, że najbardziej zabrakło tu reakcji pracodawcy. Bagatelizowanie sytuacji i tłumaczenie jej słowami „taka już jest” sprawiło, że odpowiedzialność za poradzenie sobie z problemem spadła na Ciebie. W takich warunkach wiele osób po pewnym czasie zdecydowałoby się odejść, nawet jeśli sama praca dawała satysfakcję.

To, że mimo upływu roku nadal wracają do Ciebie emocje związane z tą historią, jest zrozumiałe. Kiedy przez długi czas doświadcza się obmawiania i podważania własnego wizerunku, zostawia to ślad. Dobrze jednak, że dziś masz już więcej informacji i widzisz, że inni pracownicy również dostrzegli ten schemat. Czasem to właśnie taka późniejsza perspektywa pomaga odzyskać poczucie, że problem naprawdę nie leżał po naszej stronie.

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Dzień dobry,

Znalazła się Pani w trudnej sytuacji związku z koleżanką. Napisała Pani, że się poddała, jednak to co Pani zrobiła można widzieć również jako aktywne działanie na rzecz poprawy swojej sytuacji oraz postawienie granic (próby poprawy sytuacji poprzez rozmowy z szefem, odejście). Nadanie narracji naszej opowieści często zmienia emocje, które się z nią wiążą. 

Pisze Pani, że ma Pani gdzieś tę sytuację, a jednocześnie że Pani przykro. Uznanie i zaakceptowanie emocji jest początkiem poradzenia sobie z tym, co nas spotyka. To normalne, że odczuwa Pani różne emocje związane z sytuacją. 

Nie ma Pani wpływu na to, co robi i mówi koleżanka. Ma Pani jednak wpływ na to, jak sama zinterpretuje sytuację oraz jakie działania podejmie, a to z kolei wpływa na samopoczucie. 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Twoja historia jest mi na swój sposób bliska, gdyż doświadczyłem w pewnym stopniu czegoś podobnego. Ta kobieta budowała w otoczeniu fałszywy obraz Twojej osoby. Tego typu zachowania tworzą wrogie środowisko pracy, a pracodawca nic nie robi na te pomówienia. Odejście jest jedyną słuszną decyzją, ale nie własną przegraną. Inaczej mogłaś popaść w depresję i mogły pojawić się lęki. To Twoje zwycięstwo, że wykazałaś się odwaga i opuściłaś toksyczne miejsce i ludzi. Nie warto tłumaczyć się ludziom z czegoś, co nie miało miejsca, ale zawsze trzymać się faktów i nie dawać paliwa w przyszłości do podsycania tej historii. To już przeszłość, a przed Tobą nowe horyzonty i szanse. Zawsze należy mieć szacunek do siebie, aby patrzeć na siebie w lustrze z godnością. Niestety, toksyczne i fałszywe jednostki są w każdym środowisku i na to nie mamy wpływu, ale mamy wpływa na to, co my z tym zrobimy i jakie emocje wydobędziemy. Jesteś silną i mądrą kobietą. Nigdy o tym nie zapominaj, proszę. I nikt nie ma prawa NIGDY Cię tak traktować. Powodzenia

 

Piotr Ziomber

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, czego Pani doświadczyła, przypomina długotrwały mobbing i manipulację, a nie zwykły konflikt w pracy. Nie da się ocenić stanu psychicznego tej osoby na podstawie opisu, ale jej zachowania, obgadywanie, wzbudzanie konfliktów i zmienność wobec Pani, mogły być bardzo obciążające. Najważniejsze, że postawiła Pani granicę i zadbała o siebie, odchodząc z miejsca, które odbierało Pani poczucie bezpieczeństwa. Nie każda walka jest warta dalszego pozostawania w toksycznym środowisku.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Witam, 

Przez wiele lat funkcjonowała Pani w środowisku, w którym czuła się Pani obgadywana, podważana i pozbawiona wsparcia ze strony przełożonych. Nic dziwnego, że z czasem zaczęła Pani odczuwać lęk przed powrotem do pracy i coraz większe wyczerpanie.

Po roku od odejścia, najbardziej porusza Panią fakt, że ta osoba nadal o Pani mówi. To pokazuje, że choć fizycznie opuściła Pani tamto miejsce, emocjonalnie ta historia wciąż nie jest do końca zamknięta. To bardzo częste po doświadczeniach długotrwałego stresu czy relacyjnego nękania.

Jednocześnie ważne jest, że z czasem inni pracownicy zaczęli dostrzegać, że trudności nie dotyczyły wyłącznie Pani. To może być sygnał, że problem rzeczywiście nie wynikał z Pani zachowania, choć zapewne przez lata mogła Pani w to wątpić.

Zachęcałabym jednak, aby nie próbować wyjaśniać zachowania tej kobiety poprzez przypisywanie jej konkretnej choroby. Nie mamy możliwości tego ocenić. Niezależnie od przyczyn, skutki dla Pani były realne i bolesne.

Myślę, że dziś warto zadać sobie pytanie nie tyle: „Dlaczego ona nadal to robi?”, bo na to prawdopodobnie nie ma Pani wpływu, ale raczej: „Co sprawia, że po roku te informacje nadal mnie poruszają i czego potrzebuję, żeby ta historia przestała zajmować tyle miejsca w moim życiu?” To może być dobry kierunek do odzyskiwania poczucia spokoju. Serdecznie pozdrawiam, Anna Tomczyk, terapeutka 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie długotrwałego stresu i przemocy psychicznej w miejscu pracy. Z Twojego opisu wynika, że przez lata funkcjonowałaś w atmosferze nieprzewidywalności, plotek, podważania Twojej wiarygodności i ciągłego napięcia. Nic dziwnego, że z czasem zaczęłaś bać się chodzić do pracy i ostatecznie zdecydowałaś się odejść – często jest to forma zadbania o własne zdrowie psychiczne, a nie oznaka słabości.

Jednocześnie warto zachować ostrożność w ocenianiu tej kobiety przez pryzmat konkretnych zaburzeń psychicznych. Opisane zachowania mogły wynikać z wielu różnych przyczyn i bez profesjonalnej diagnozy nie da się tego stwierdzić. Najważniejsze jest to, jaki wpływ miały one na Ciebie.

To, że po roku od odejścia nadal słyszysz, że jesteś tematem rozmów, może być frustrujące, ale jednocześnie pokazuje, że problem najprawdopodobniej nie dotyczył Ciebie, lecz utrwalonego sposobu funkcjonowania tej osoby. Dobrze, że udało Ci się zamknąć ten etap i odzyskać spokój. Czasem największym sukcesem nie jest wygranie konfliktu, ale wyjście z relacji, która odbiera poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.


Agnieszka Buczma

Agnieszka Buczma

Czytając Pani historię, mam przede wszystkim poczucie, jak bardzo musiało to być wyczerpujące. Nie chodzi tylko o pojedyncze plotki czy nieprzyjemne komentarze, ale o wieloletnie funkcjonowanie w atmosferze niepewności – wracanie do pracy z lękiem, co tym razem zostało powiedziane, komu i w jakiej wersji.

Bardzo poruszające jest też to, że próbowała Pani rozwiązywać sytuację: rozmawiała z przełożonymi, próbowała wyjaśniać sprawy bezpośrednio, szukała pomocy. To nie wygląda na „poddanie się”, tylko raczej na moment, w którym organizm powiedział: „już nie mam siły dłużej funkcjonować w takim napięciu”.

Z mojego miejsca widzę też coś jeszcze: mimo że odeszła Pani z pracy, nie zabrała ze sobą tej samej postawy co ona. Nie odpowiada Pani plotką na plotkę, nie prowadzi wojny, tylko próbuje zrozumieć, co się wydarzyło i dlaczego tak bardzo to zabolało. To dużo mówi o Pani.

Czasem największą ulgę przynosi nie pytanie „dlaczego ona nadal to robi?”, bo odpowiedzi możemy nigdy nie poznać, ale „co mogę zrobić, żeby jej zachowanie nie miało już wpływu na moje życie i poczucie własnej wartości?”.

 I mam wrażenie, że odejście z miejsca, które przez lata odbierało Pani spokój, było właśnie takim krokiem.

Dużo łagodności dla Pani po tym wszystkim 💛

Agnieszka Buczma

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Najbardziej poruszyło mnie nie zachowanie współpracownicy, ale fakt, że przez długi czas pozostawała Pani z tym sama. Kilkukrotnie zgłaszała Pani problem przełożonym, a mimo to nie doczekała się realnego wsparcia. Myślę, że to mogło być równie obciążające jak same plotki. Często największy ślad zostawia nie pojedyncza trudna osoba, ale poczucie, że nikt nie reaguje, kiedy prosimy o pomoc. W takich warunkach łatwo zacząć wątpić w siebie i zastanawiać się, czy problem rzeczywiście istnieje. Dobrze, że z perspektywy czasu okazało się, iż podobne trudności zaczęły dotyczyć również innych osób. Nie po to, by cieszyć się z ich doświadczeń, ale by odzyskać zaufanie do własnej oceny sytuacji. Mam nadzieję, że nowe miejsce pracy pozwala Pani odbudować poczucie bezpieczeństwa i przypomnieć sobie, że praca nie musi wiązać się z ciągłym napięciem i czujnością.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Czytając Twój wpis, pomyślałam przede wszystkim o tym, jak długo żyłaś w ciągłym napięciu. To nie była jedna przykra sytuacja, ale lata funkcjonowania w atmosferze niepewności, zastanawiania się, co tym razem zostało o Tobie powiedziane i z jakim nastawieniem spotkasz się po powrocie do pracy. Nic dziwnego, że w końcu powiedziałaś dość. To, że dziś inni pracownicy dostrzegają ten sam schemat zachowania u tej osoby, może być bolesne, ale jednocześnie pokazuje, że problem nie leżał w Tobie. Czasem potrzeba czasu, żeby otoczenie zobaczyło to, co jedna osoba doświadczała od dawna. Rozumiem też, że mimo upływu roku nadal jest Ci przykro. To normalne. Kiedy ktoś przez długi czas podważa naszą opinię i mówi o nas nieprawdę, zostawia to ślad. Nie dlatego, że jesteśmy słabi, ale dlatego, że każdy z nas chce być traktowany z szacunkiem.

Mam jednak poczucie, że podjęłaś ważną decyzję – wybrałaś swoje zdrowie i spokój. To nie Ty nadal żyjesz tą sytuacją, tylko ona. Ty poszłaś dalej, a ona wciąż wraca do osoby, której od roku nie ma w jej życiu. To wiele mówi o niej, a bardzo niewiele o Tobie.

Życzę Ci, aby z czasem to doświadczenie przestało mieć nad Tobą jakąkolwiek władzę. Nie dlatego, że było nieważne, ale dlatego, że zasługujesz na życie, w którym nie musisz już oglądać się za siebie i zastanawiać, co ktoś o Tobie powiedział.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy moje odczucia o potencjalnej przyjaźni w pracy są słuszne?
Dzień dobry. Mam pewne pytanie. W mojej pracy jest osoba, którą bardzo lubię. Czuję, że to moja bratnia dusza i chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Chodzi o to, że ta osoba pracuje w innym wydziale i nigdy nie zamieniłam z nią ani słowa. Widziałam jednak jak prowadzi rozmowę z innymi ludźmi. Biorąc pod uwagę mowę jej ciała, barwę głosu i styl wysławiania się doszłam do wniosku, że ,,nadajemy na tych samych falach.'' Uważam, że mogłaby stać się ona moją serdeczną przyjaciółką. Czy myślą Państwo, że moje odczucia są słuszne, a może to tylko moja zbyt wybujała wyobraźnia? Pozdrawiam.
Pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii jako opiekun medyczny, piszę, gdyż chce zapytać, co mogę zrobić w sytuacji, gdy w zespole, którym pracuje, są pielęgniarki lub pielęgniarze, którzy czepiają się mnie bez powodu
Dzień dobry, jestem prostym człowiek ze średnim wykształceniem, pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii jako opiekun medyczny, piszę, gdyż chce zapytać, co mogę zrobić w sytuacji, gdy w zespole, którym pracuje, są pielęgniarki lub pielęgniarze, którzy czepiają się mnie bez powodu, sytuacja polega na tym, że jestem osobą pracowita i dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, przynajmniej tak myślę, mam obowiązki, które muszę wykonać, np. poukładać pościel czy przywieźć z magazynu medyczne rzeczy, z rozkazu oddziałowej posprzątać w pralni, zająć się pielęgnacja pacjentów, pójść po obiad z panią kuchenkowa itd. Poprostu w ciągu 12 h cały czas czymś się zajmuje głównie potrzebami pacjentów. Na obserwacji jestem z pielęgniarzem lub pielęgniarka zawsze we dwójkę a na odcinku są kolejne dwie, ale sytuacja polega na tym, że mam osobę, która bez powodu czepia się mnie, że ciągle mnie nie ma, bo gdzieś sobie łażę a mam siedzieć i być z nią, a zawsze staram się meldować gdzie jestem, ale niestety tak się do końca nie da, bo obowiązki salowego i moje muszę wykonać, bo nie się siedzieć i koc nie robić, bo pielęgniarze ma swoje obowiązki, a ja swoje a tu ciągle jest czepianie się co do mojej pracy, a ja niestety reaguje złością do tej osoby, bo wkurza mnie to, że tak ciężko pracuje i nie obijam się, a tu jest ciągle jakieś, ale a później plotkowanie na mój temat z drugą koleżanka, że nie nadaje się do pracy w zespole, że jestem zaburzony psychicznie, że pacjenci nie czują do mnie żadnego respektu, bo jestem za miły i za spokojny do nich, bo niektórzy mówią mi na ty...... Co nie jest moja wina, bo to osoby chore zaburzone, mimo że staram się tłumaczyć, że jest dystans pacjent personel, z resztą pani dyrektor wymyśliła, że ma plan zamiany pielęgniarek na opiekunów medycznych na próbę i stąd też jest atak ze strony pielęgniarek, bo nie chcą nas w zespole, a my mamy być tylko jako pomoc....... Poprostu wiem, że nie jestem idealny, ale staram się dawać całe serce w pacjentów, bo kocham tę pracę i bardzo często pacjenci mówią mi, że jestem osobą z powołania w tym, co robię i że cieszą się, gdy jestem na zmianie, bo zawsze pomogę, wytłumaczę i mam cierpliwości do osób chorym psychicznie a tu. Ciągle słyszę atak ze strony kolegów i koleżanek, że wszystko robię nie tak, bo za dużo mówię co też może i jest moja wada chodź pacjenci to chwala a personel mnie krytykuje, poprostu ogólnie jestem gaszony, że to, co robię i jakie serce wkładam w pacjentów jest źle i nie taktyczne bo niby spoucheakam się z pacjentami itd oddziałowa na mnie się nie skarży, więc nie rozumiem......ostatnio byłem świadkiem plotek na mój temat, że nie nadaje się do tej pracy, że wykraczamy poza swoje kompetencje, że jestem jednym opiekunem na oddziale, to czuję się jak Bóg wie kto.....że zaburzam cały ład pracy, bo nie jestem ostry dla pacjentów itd to wszystko tak boli i w końcu sam nie wiem, czy może oni mają rację, że jestem beznadziejny, a ja okłamuje sam siebie, sam nie wiem.......proszę o pomoc w tej sprawie co mogę zrobić..... Wiem że dużo ja muszę zmienić o popracować nad sobą......ale co zrobić, gdy ciągle jestem na językach, no ciągle coś komuś nie odpowiada chodź cały czas pracuje, a jak siedzę, to słyszę, że o personel znowu siedzi i się obija, pracuje źle, bo mnie nie ma, tak źle i tak nie dobrze......
Czuję się samotna, bezsilna, jestem wykończona. Trafiałam na przykre doświadczenia, jestem uzależniona od substancji. Wszyscy zostawiają mnie samą - proszę o pomoc
Jak mam sobie poradzić sama? Gdzie znaleźć kogoś, kto będzie chciał ze mną utrzymywać relacje? Moi rodzice w dzieciństwie traktowali mnie dobrze, później relacje z nimi pogorszyły się zupełnie. Wyrzucili mnie z domu i na gwałt musiałam szukać innego lokum. Potem donieśli na mnie do OPSu, bo syn w okresie buntu trochę pomarudził i olaboga, trzeba ratować. Potem trafiłam na toksycznego partnera, który był alkoholikiem. Z tego wszystkiego sama zaczęłam nadużywać pewnych substancji, żeby mieć siłę zmierzyć się z tym wszystkim. Aktualnie korzystam z tego sporadycznie, czego obecny partner nie rozumie. Sam będąc straumatyzowany, co większy problem, ucieka zostawiając mnie samą. Przyjaciółka, której bardzo pomagałam traktowała moje rady jako sterowanie i też zakończyła relacje. Brat, który widział mnie w stanie największego załamania, z pogardą stwierdził, że moja rozpacz jest od narkotyków i też mnie porzucił. Czuję się bardzo samotna, pozostawiona z "bałaganem", na który nie mam już siły. Wszyscy się ode mnie odwracają, wymagają więcej niż jedna kobieta jest w stanie udźwignąć. Nieważne jak się staram, nikt mnie nie docenia. Od połowy sierpnia marzę, żeby już to się skończyło, żeby ktoś przez przypadek mnie potrącił, żebym padła z przemęczenia.
Bardzo dbam i przesadnie martwię się o córkę, a zaniedbuję siebie.
Przesadnie martwię się o zdrowie i samopoczucie swojej córki przez co zaniedbuje swoje potrzeby i rozwój.Co mogę z tym zrobić,zeby to zmienić?
Co mam zrobić, gdy jestem zagubiona w życiu?
Jestem zagubiona w życiu, nie wiem czego dokładnie chce, mam dzieci nie potrafię się z nimi dogadać, a bardzo bym chciała. Co mam robić?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.