
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z toksycznym współpracownikiem i plotkami w pracy?
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Doświadczyła Pani mobbingu i wyrafinowanej manipulacji ze strony głęboko zaburzonej toksycznej współpracownicy, której destrukcyjne zachowania, intrygi oraz agresja za plecami doprowadziły do nadszarpnięcia Pani poczucia bezpieczeństwa. Reakcja kierownictwa, które bagatelizowało problem i zrzucało winę na „naturę” tej kobiety, była nieprofesjonalna, a fakt, że pozostali pracownicy dopiero po roku dostrzegli prawdę, w pełni potwierdza, że problem nigdy nie leżał po Pani stronie. Podjęcie decyzji o odejściu po 6 latach znoszenia tych dramatów nie było poddaniem się, lecz dojrzałym aktem ochrony własnego zdrowia psychicznego, dlatego ma Pani prawo czuć żal, jednak dzisiejsze plotki warto całkowicie zignorować, wiedząc, że ta kobieta straciła już nad Panią jakąkolwiek władzę.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo obciążające doświadczenie. Przez kilka lat funkcjonowałaś w atmosferze plotek, podważania Twojej reputacji i niepewności, a dodatkowo nie czułaś wsparcia ze strony przełożonych. Nic dziwnego, że z czasem praca, którą wcześniej lubiłaś, zaczęła kojarzyć się głównie ze stresem.
Z Twojego opisu zwraca uwagę też coś jeszcze – ta sytuacja nie zakończyła się wraz z Twoim odejściem. Skoro dziś podobne konflikty dotyczą innych osób, to rzeczywiście może wskazywać, że problem nie dotyczył Ciebie, ale sposobu funkcjonowania tej pracownicy. Nie da się jednak na podstawie samego opisu stwierdzić, czy wynika to z cech osobowości, trudności emocjonalnych czy zaburzenia – takie wnioski wymagałyby profesjonalnej diagnozy. Natomiast fakt, że podobny schemat powtarza się wobec kolejnych osób, może pomóc spojrzeć na tamte wydarzenia z większym dystansem.
Mam też poczucie, że najbardziej zabrakło tu reakcji pracodawcy. Bagatelizowanie sytuacji i tłumaczenie jej słowami „taka już jest” sprawiło, że odpowiedzialność za poradzenie sobie z problemem spadła na Ciebie. W takich warunkach wiele osób po pewnym czasie zdecydowałoby się odejść, nawet jeśli sama praca dawała satysfakcję.
To, że mimo upływu roku nadal wracają do Ciebie emocje związane z tą historią, jest zrozumiałe. Kiedy przez długi czas doświadcza się obmawiania i podważania własnego wizerunku, zostawia to ślad. Dobrze jednak, że dziś masz już więcej informacji i widzisz, że inni pracownicy również dostrzegli ten schemat. Czasem to właśnie taka późniejsza perspektywa pomaga odzyskać poczucie, że problem naprawdę nie leżał po naszej stronie.
Magdalena Ratajczyk
Dzień dobry,
Znalazła się Pani w trudnej sytuacji związku z koleżanką. Napisała Pani, że się poddała, jednak to co Pani zrobiła można widzieć również jako aktywne działanie na rzecz poprawy swojej sytuacji oraz postawienie granic (próby poprawy sytuacji poprzez rozmowy z szefem, odejście). Nadanie narracji naszej opowieści często zmienia emocje, które się z nią wiążą.
Pisze Pani, że ma Pani gdzieś tę sytuację, a jednocześnie że Pani przykro. Uznanie i zaakceptowanie emocji jest początkiem poradzenia sobie z tym, co nas spotyka. To normalne, że odczuwa Pani różne emocje związane z sytuacją.
Nie ma Pani wpływu na to, co robi i mówi koleżanka. Ma Pani jednak wpływ na to, jak sama zinterpretuje sytuację oraz jakie działania podejmie, a to z kolei wpływa na samopoczucie.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Twoja historia jest mi na swój sposób bliska, gdyż doświadczyłem w pewnym stopniu czegoś podobnego. Ta kobieta budowała w otoczeniu fałszywy obraz Twojej osoby. Tego typu zachowania tworzą wrogie środowisko pracy, a pracodawca nic nie robi na te pomówienia. Odejście jest jedyną słuszną decyzją, ale nie własną przegraną. Inaczej mogłaś popaść w depresję i mogły pojawić się lęki. To Twoje zwycięstwo, że wykazałaś się odwaga i opuściłaś toksyczne miejsce i ludzi. Nie warto tłumaczyć się ludziom z czegoś, co nie miało miejsca, ale zawsze trzymać się faktów i nie dawać paliwa w przyszłości do podsycania tej historii. To już przeszłość, a przed Tobą nowe horyzonty i szanse. Zawsze należy mieć szacunek do siebie, aby patrzeć na siebie w lustrze z godnością. Niestety, toksyczne i fałszywe jednostki są w każdym środowisku i na to nie mamy wpływu, ale mamy wpływa na to, co my z tym zrobimy i jakie emocje wydobędziemy. Jesteś silną i mądrą kobietą. Nigdy o tym nie zapominaj, proszę. I nikt nie ma prawa NIGDY Cię tak traktować. Powodzenia
Piotr Ziomber
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To, czego Pani doświadczyła, przypomina długotrwały mobbing i manipulację, a nie zwykły konflikt w pracy. Nie da się ocenić stanu psychicznego tej osoby na podstawie opisu, ale jej zachowania, obgadywanie, wzbudzanie konfliktów i zmienność wobec Pani, mogły być bardzo obciążające. Najważniejsze, że postawiła Pani granicę i zadbała o siebie, odchodząc z miejsca, które odbierało Pani poczucie bezpieczeństwa. Nie każda walka jest warta dalszego pozostawania w toksycznym środowisku.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Anna Tomczyk
Witam,
Przez wiele lat funkcjonowała Pani w środowisku, w którym czuła się Pani obgadywana, podważana i pozbawiona wsparcia ze strony przełożonych. Nic dziwnego, że z czasem zaczęła Pani odczuwać lęk przed powrotem do pracy i coraz większe wyczerpanie.
Po roku od odejścia, najbardziej porusza Panią fakt, że ta osoba nadal o Pani mówi. To pokazuje, że choć fizycznie opuściła Pani tamto miejsce, emocjonalnie ta historia wciąż nie jest do końca zamknięta. To bardzo częste po doświadczeniach długotrwałego stresu czy relacyjnego nękania.
Jednocześnie ważne jest, że z czasem inni pracownicy zaczęli dostrzegać, że trudności nie dotyczyły wyłącznie Pani. To może być sygnał, że problem rzeczywiście nie wynikał z Pani zachowania, choć zapewne przez lata mogła Pani w to wątpić.
Zachęcałabym jednak, aby nie próbować wyjaśniać zachowania tej kobiety poprzez przypisywanie jej konkretnej choroby. Nie mamy możliwości tego ocenić. Niezależnie od przyczyn, skutki dla Pani były realne i bolesne.
Myślę, że dziś warto zadać sobie pytanie nie tyle: „Dlaczego ona nadal to robi?”, bo na to prawdopodobnie nie ma Pani wpływu, ale raczej: „Co sprawia, że po roku te informacje nadal mnie poruszają i czego potrzebuję, żeby ta historia przestała zajmować tyle miejsca w moim życiu?” To może być dobry kierunek do odzyskiwania poczucia spokoju. Serdecznie pozdrawiam, Anna Tomczyk, terapeutka
Jakub Pawłowski
To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie długotrwałego stresu i przemocy psychicznej w miejscu pracy. Z Twojego opisu wynika, że przez lata funkcjonowałaś w atmosferze nieprzewidywalności, plotek, podważania Twojej wiarygodności i ciągłego napięcia. Nic dziwnego, że z czasem zaczęłaś bać się chodzić do pracy i ostatecznie zdecydowałaś się odejść – często jest to forma zadbania o własne zdrowie psychiczne, a nie oznaka słabości.
Jednocześnie warto zachować ostrożność w ocenianiu tej kobiety przez pryzmat konkretnych zaburzeń psychicznych. Opisane zachowania mogły wynikać z wielu różnych przyczyn i bez profesjonalnej diagnozy nie da się tego stwierdzić. Najważniejsze jest to, jaki wpływ miały one na Ciebie.
To, że po roku od odejścia nadal słyszysz, że jesteś tematem rozmów, może być frustrujące, ale jednocześnie pokazuje, że problem najprawdopodobniej nie dotyczył Ciebie, lecz utrwalonego sposobu funkcjonowania tej osoby. Dobrze, że udało Ci się zamknąć ten etap i odzyskać spokój. Czasem największym sukcesem nie jest wygranie konfliktu, ale wyjście z relacji, która odbiera poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.
Agnieszka Buczma
Czytając Pani historię, mam przede wszystkim poczucie, jak bardzo musiało to być wyczerpujące. Nie chodzi tylko o pojedyncze plotki czy nieprzyjemne komentarze, ale o wieloletnie funkcjonowanie w atmosferze niepewności – wracanie do pracy z lękiem, co tym razem zostało powiedziane, komu i w jakiej wersji.
Bardzo poruszające jest też to, że próbowała Pani rozwiązywać sytuację: rozmawiała z przełożonymi, próbowała wyjaśniać sprawy bezpośrednio, szukała pomocy. To nie wygląda na „poddanie się”, tylko raczej na moment, w którym organizm powiedział: „już nie mam siły dłużej funkcjonować w takim napięciu”.
Z mojego miejsca widzę też coś jeszcze: mimo że odeszła Pani z pracy, nie zabrała ze sobą tej samej postawy co ona. Nie odpowiada Pani plotką na plotkę, nie prowadzi wojny, tylko próbuje zrozumieć, co się wydarzyło i dlaczego tak bardzo to zabolało. To dużo mówi o Pani.
Czasem największą ulgę przynosi nie pytanie „dlaczego ona nadal to robi?”, bo odpowiedzi możemy nigdy nie poznać, ale „co mogę zrobić, żeby jej zachowanie nie miało już wpływu na moje życie i poczucie własnej wartości?”.
I mam wrażenie, że odejście z miejsca, które przez lata odbierało Pani spokój, było właśnie takim krokiem.
Dużo łagodności dla Pani po tym wszystkim 💛
Agnieszka Buczma
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Najbardziej poruszyło mnie nie zachowanie współpracownicy, ale fakt, że przez długi czas pozostawała Pani z tym sama. Kilkukrotnie zgłaszała Pani problem przełożonym, a mimo to nie doczekała się realnego wsparcia. Myślę, że to mogło być równie obciążające jak same plotki. Często największy ślad zostawia nie pojedyncza trudna osoba, ale poczucie, że nikt nie reaguje, kiedy prosimy o pomoc. W takich warunkach łatwo zacząć wątpić w siebie i zastanawiać się, czy problem rzeczywiście istnieje. Dobrze, że z perspektywy czasu okazało się, iż podobne trudności zaczęły dotyczyć również innych osób. Nie po to, by cieszyć się z ich doświadczeń, ale by odzyskać zaufanie do własnej oceny sytuacji. Mam nadzieję, że nowe miejsce pracy pozwala Pani odbudować poczucie bezpieczeństwa i przypomnieć sobie, że praca nie musi wiązać się z ciągłym napięciem i czujnością.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Czytając Twój wpis, pomyślałam przede wszystkim o tym, jak długo żyłaś w ciągłym napięciu. To nie była jedna przykra sytuacja, ale lata funkcjonowania w atmosferze niepewności, zastanawiania się, co tym razem zostało o Tobie powiedziane i z jakim nastawieniem spotkasz się po powrocie do pracy. Nic dziwnego, że w końcu powiedziałaś dość. To, że dziś inni pracownicy dostrzegają ten sam schemat zachowania u tej osoby, może być bolesne, ale jednocześnie pokazuje, że problem nie leżał w Tobie. Czasem potrzeba czasu, żeby otoczenie zobaczyło to, co jedna osoba doświadczała od dawna. Rozumiem też, że mimo upływu roku nadal jest Ci przykro. To normalne. Kiedy ktoś przez długi czas podważa naszą opinię i mówi o nas nieprawdę, zostawia to ślad. Nie dlatego, że jesteśmy słabi, ale dlatego, że każdy z nas chce być traktowany z szacunkiem.
Mam jednak poczucie, że podjęłaś ważną decyzję – wybrałaś swoje zdrowie i spokój. To nie Ty nadal żyjesz tą sytuacją, tylko ona. Ty poszłaś dalej, a ona wciąż wraca do osoby, której od roku nie ma w jej życiu. To wiele mówi o niej, a bardzo niewiele o Tobie.
Życzę Ci, aby z czasem to doświadczenie przestało mieć nad Tobą jakąkolwiek władzę. Nie dlatego, że było nieważne, ale dlatego, że zasługujesz na życie, w którym nie musisz już oglądać się za siebie i zastanawiać, co ktoś o Tobie powiedział.


