Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przekonać partnera do ograniczenia kontaktu z bliską przyjaciółką?

Jak przekonać partnera do ograniczenia kontaktu z „przyjaciółką”?
Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry,

Przede wszystkim warto wiedzieć, że w dojrzałym związku to nie Pani powinna „przekonywać” partnera do stawiania granic osobom trzecim – to powinna być jego naturalna potrzeba, wynikająca z dbałości o Pani poczucie bezpieczeństwa.

Zamiast przekonywania czy zakazów, które często rodzą opór i bunt, najlepiej sprawdza się szczera rozmowa oparta na Pani emocjach i faktach. Warto usiąść razem w spokojnym momencie i użyć komunikatu „JA”. Zamiast mówić: „Twoja przyjaciółka jest toksyczna i musisz z nią zerwać contact”, lepiej powiedzieć: „Czuję się niepewnie i jest mi smutno, kiedy ta relacja wpływa na nasz wspólny czas. Chciałabym, żebyśmy ustalili jasne granice, które ochronią nasz związek i pozwolą mi czuć się bezpiecznie”.

Kluczem jest sprawdzenie, jak partner reaguje na Pani dyskomfort. Jeśli kocha i szanuje Pani uczucia, wysłucha Pani i sam zaproponuje ograniczenie kontaktu lub zmianę jego formy tak, aby Pani nie ranić. Jeśli jednak zacznie umniejszać Pani emocje, mówiąc, że jest Pani zazdrosna lub przewrażliwiona, to sygnał, że problemem nie jest sama przyjaciółka, ale brak empatii i lojalności ze strony partnera. Na pierwszym miejscu w związku zawsze powinny być emocje stałego partnera, a nie komfort znajomych.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

myślę, że warto zastanowić się czemu partner miałby to zrobić i czy on też czuje potrzebę ograniczenia tego kontaktu. Jeżeli kontakt partnera z przyjaciółką budzi nieprzyjemne emocje to zachęcam do rozmowy o tym z partnerem oraz wyrażeniu swoich uczuć. Jeżeli partner dostawał komunikaty bądź prośby odnośnie zakończenia relacji przyjacielskiej ale tego nie zrobił to tutaj również zachęcam do rozmowy na temat tego, czemu ta relacja jest dla niego tak istotna. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Czerniawska - psycholog, psychoterapeuta CBT

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Próba ograniczenia kontaktu partnera z inną kobietą wymaga szczerej rozmowy o własnych emocjach, gdyż stawianie zakazów, budzą opór. Warto użyć komunikatu „JA” i otwarcie powiedzieć partnerowi, że częstotliwość ich relacji wywołuje niepokój, zazdrość lub poczucie bycia nieważną. Bezpieczny partner weźmie te uczucia pod uwagę bez przyjmowania pozycji obronnej.

Jeśli mimo spokojnych rozmów partner bagatelizuje Pani emocje, ukrywa wiadomości lub reaguje agresją, problem może leżeć głębiej i dotyczyć braku wzajemnego szacunku. W sytuacjach, gdy trudno samodzielnie dojść do porozumienia, bardzo skutecznym rozwiązaniem okazuje się terapia par, która pomaga bezpiecznie poukładać zdrowe zasady lojalności w relacji.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

W Twoim pytaniu bardzo mocno wybrzmiewa napięcie związane z poczuciem zagrożenia w relacji i potrzebą większego bezpieczeństwa emocjonalnego.

W takich sytuacjach kluczowe bywa to, jak każda ze stron przeżywa tę relację i jakie znaczenie ma dla niej kontakt z inną osobą. Dla partnera „przyjaźń” może mieć inne znaczenie niż dla Ciebie, a dla Ciebie może to uruchamiać trudne emocje związane z granicami i zaufaniem.

Warto pamiętać, że nie da się „przekonać” drugiej osoby do zmiany, jeśli nie wynika ona z jej własnej gotowości. Natomiast można rozmawiać o swoich uczuciach, potrzebach i granicach w relacji - tak, żeby obie strony mogły lepiej zrozumieć, co się między Wami dzieje.

Jeśli ten temat wywołuje silne emocje lub powtarzające się konflikty, pomocna może być konsultacja z psychologiem lub terapia par, gdzie można bezpiecznie przyjrzeć się temu, jak budować poczucie bezpieczeństwa i zaufania w relacji.

Mariusz Soboniak

Mariusz Soboniak

Myślę, że najważniejsze jest spokojne powiedzenie partnerowi, co ta relacja robi Tobie i jakie emocje w Tobie wywołuje. Mówienie o własnych uczuciach zwykle przynosi lepszy efekt niż stawianie żądań czy ultimatum.

Być może, gdy usłyszy, że ta znajomość budzi w Tobie niepokój, zazdrość czy poczucie zagrożenia dla związku, skłoni go to do refleksji. Trudno jednak odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ cudzysłów, którego użyłaś przy słowie „przyjaciółka”, może oznaczać bardzo różne sytuacje. Kluczowe jest więc ustalenie, czy problemem jest sama przyjaźń, czy też konkretne zachowania i granice w tej relacji.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Rozumiem, że ta sytuacja budzi w Pani silne emocje i poczucie zagrożenia dla relacji.

Zamiast „przekonywania” partnera, zwykle skuteczniejsze jest spokojne powiedzenie mu, co konkretnie Panią boli i czego Pani potrzebuje (np. większej przejrzystości, jasnych granic w tej relacji, poczucia bezpieczeństwa). Warto mówić o swoich uczuciach, a nie o tym, co on „powinien” zrobić.

Jednocześnie ważne jest, że nie da się nikogo zmusić do ograniczenia kontaktu, można natomiast sprawdzić, czy partner jest gotów uwzględnić Pani granice i czy potraficie wypracować rozwiązanie, w którym Pani czuje się bezpiecznie.

Pozdrawiam

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Myślę, że celem nie powinno być przekonanie partnera za wszelką cenę do ograniczenia tej relacji, ale szczera rozmowa o tym, co ten kontakt w Tobie wywołuje. W zdrowym związku obie osoby mają prawo mówić o swoich granicach i potrzebach, a druga strona powinna je potraktować poważnie.

Jeśli partner rozumie, że dany kontakt realnie osłabia Wasze poczucie bezpieczeństwa i jest gotów poszukać rozwiązania, które będzie dobre dla Was obojga, to buduje zaufanie. Jeśli natomiast temat jest ciągłym źródłem konfliktów, warto wspólnie zastanowić się, z czego to wynika i czy nie przydałaby się rozmowa z psychologiem lub terapeutą par.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z samotnością i poczuciem utknięcia na emigracji?

Dzień dobry. Mam problem ze swoimi emocjami. Od kilku lat mieszkam z rodziną za granicą. Emigracja była moim pomysłem, ponieważ chciałam coś zmienić w swoim życiu. Teraz mija piąty rok tutaj, a ja nadal nie mogę się odnaleźć. Czuję się tu bardzo samotna, a wszystko wokół wydaje się obce. Nie zbudowałam tutaj żadnych bliższych relacji, nie spotykam się z nikim po pracy, nie rozwijam się. Po prostu utknęłam. Każdego ranka toczę walkę sama ze sobą, żeby wstać z łóżka. Nienawidzę mojej pracy, a poza nią nie robię tu nic innego. Praca mojego męża zabiera mu cały czas. Kiedy już jest w domu, zasypia ze zmęczenia na kanapie. Moje dzieci odnalazły się tu lepiej, choć jeden z synów (przez początkowe trudności z akceptacją wśród nowych rówieśników) także stał się bardziej zamknięty w sobie. Jedynym plusem naszego wyjazdu jest to, że poprawiła nam się sytuacja materialna. To jest główny powód, dla którego mój mąż nie chce słyszeć o powrocie do Polski. Mówi, że tam będziemy zaczynać od zera. Fakt, będziemy musieli znaleźć nową pracę, ja będę musiała się przebranżowić, on prawdopodobnie też. Będziemy musieli mieszkać w gorszych warunkach, ponieważ w Polsce mamy malutkie mieszkanie. Jeśli chcielibyśmy kupić większe, to czeka nas kredyt. Mój mąż twierdzi, że żyję marzeniami, że na własne życzenie nie potrafię być szczęśliwa. A ja nie mam ochoty spędzić tutaj kolejnego roku życia. Czuję, że życie ucieka mi przez palce, że w Polsce mogłabym się wykształcić i rozwijać. Czuję się jak w klatce. Tutaj mamy dobre warunki i stabilną sytuację materialną, ale nic poza tym. Mam 37 lat i nie mam życia. W Polsce miałabym życie, ale nic poza tym nie jest pewne. Jestem potwornie zagubiona, nie wiem, co mam zrobić. Nie chcę zmarnować kolejnych lat życia na wegetacji w miejscu, którego nienawidzę.

Partnerka porusza tematy związane z ex, które są dla mnie drażliwe, partnerka wie, że postawiłem granicę.
Dzień dobry, chciałbym prosić o interpretację i wyjaśnieje pewnych zachowań i poradę co robić. Żyję z partnerką w związku na odległość, wymusza to na nas obecna sytuacja. Z tego powodu utrzymujemy w relacji zasadę, że o wszystkim sobie mówimy i relacjonujemy tak, żeby nie tworzyć jakiś sytuacji niedopowiedzianych lub sytuacji, że o czymś się nie powiedziało, jesteśmy ze sobą szczerzy. Dbam o to, żeby partnerka czuła się pewnie i bezpiecznie w relacji, dbam o zaufanie. Pewnego wieczoru podczas przygotowywania kolacji dla siebie i partnerki(wcześniej spędziliśmy miło czas, oglądaliśmy film, śmialiśmy się, rozmawialiśmy) , partnerka przeglądała mój telefon- nie mam z tym problemu, bo nie mam nic do ukrycia, jestem z nią szczery. Usłyszałem, że robi zrzuty ekranu, zapytałem co tam porabiasz. Odpowiedziała mi "zobaczysz", uznałem, że to nic istotnego na tą chwilę. Wróciłem do przygotowywania posiłku, partnerka weszła do kuchni i zadała mi pytanie trochę z wyrzutem, trochę tak, żeby wbić szpileczkę. "Znalazłam wiadomości do kobiety, której pisałeś, że kochasz swoją ex, mi mówiłeś, że nie kochałeś swojej ex." (Dla wyjaśnienia wiadomość do owej kobiety była wiadomością do siostry ex, wiadomość była wysłana ok pół roku do roku czasu przed związkiem z obecną partnerką. Z obecną partnerką jestem już ponad rok) mocno mnie zdenerwowała ta sytuacja, bo nie jest to pierwsza sytuacja, w której moja partnerka szuka w moim telefonie informacji o ex i sprawdza czy to, co jej mówię, jest prawdą. Temat ex jest dla mnie tematem drażliwym i partnerka o tym wie, pomimo tego porusza ten temat przy rozmowach i w kłótniach. Temat ex jest dla mnie niewygodny dlatego, że chce zamknąć definitywnie za sobą ten rozdział życia, z byłą partnerką mi się nie układało, była to toksyczna relacja, z tego co się później dowiedziałem, podchodzę jednak do tego, że wina leży po obu stronach zawsze. Z obecną partnerką dogaduje się świetnie, jest mi z nią bardzo dobrze, bardzo się staram o nią i pokazuje jak bardzo mi na niej zależy, mówię jej o tym, że jest dla mnie wyjątkowa. Pomimo tych słów i czynów moja partnerka nie potrafi w pełni mi zaufać. Niejednokrotnie usłyszałem stwierdzenie, że dla ex też się starałem i mi na niej zależało, jest to dla mnie demotywujące. Frustruje mnie to, w skrajnych sytuacjach doprowadza do gniewu. Czuję, że mogę się starać być z nią szczery, nie dawać jej powodów do zmartwień, a i tak ona tego nie doceni i skwituje to "dla ex byłeś taki sam, a teraz z nią nie jesteś, ze mną może być tak samo". Zdarza mi się w złości rzucić obelgą w stronę mojej partnerki, jestem tego świadomy, że nie powinienem tego robić, gdy emocje opadną, przepraszam za obelgę, ale nie czuję się winny awantury. Tłumaczę partnerce dobrze wiesz, że nie chce poruszać tematu ex, jest to temat drażliwy, chcę definitywnie uciąć rozmowy czy nawiązania do niej, skupmy się na nas, na tym co jest tu i teraz, a nie wypominaniu mi co robiłem, a czego nie robiłem z ex, bo to przeszłość. Ja nie nawiązuje do ex obecnej partnerki, bo uważam, że jest to nie istotne. Partnerka twierdzi, że ja mam wpływ na to co mnie denerwuje i to moja wina jak reaguje na dany temat, po części się z tym zgodzę. Ale jeśli wie, że ten temat jest niewygodny, to go nie poruszam. Powtarzam jej przenośnie, że jeśli dźga się psa patykiem to nie zdziw się, że zaszczeka na ciebie, a jeśli dalej będziesz to robić to Cię ugryzie, bo nie możesz mieć potem do psa pretensji. Wydaje mi się, że jest to dobra przenośnia. Można dywagować, że pies to zwierzę, a ludzie powinni być mądrzejsi, ale jednak człowiek jest zwierzęciem, też mamy swoje instynkty. Bardzo proszę o rady co robić i interpretację.
Pierwszy raz postawiłam granicę - czy dobrze zrobiłam?

Dzień dobry. Ja mam takie pytanie. Czy ja źle zrobiłam nie biorąc kota mojej siostry na święta ? Czy miałam prawo powiedzieć nie ? Bo zawsze się zgadzaliśmy, a teraz po prostu czułam powiedzieć nie. No i jak delikatnie to siostrze wyjaśniłam, dlaczego nie bierzemy, to siostra napisała "Nie ma jak liczyć na własną siostrę." Ona po prostu pisząc tak zapomniała o tych wszystkich sytuacjach, kiedy się zgadzaliśmy. Czy ja źle zrobiłam ? Chce powiedzieć, że chodzę na terapię od 9 maja i to było pierwsze moje nie, jeśli chodzi o tą kwestię dotyczącą siostry. Pierwszy raz postawiłam granicę.

Jestem w związku ponad 10 lat. Mieszkam u swojego partnera
Dzień Dobry, jestem w związku ponad 10 lat. Mieszkam u swojego partnera (to jego mieszkanie) w międzyczasie miałam mieć pomoc od swoich rodziców materialna, z której w ostateczności z różnych powodów nie skorzystałam, więc rodzice postanowili, że w takiej sytuacji mam dostać dom po rodzicach kiedyś, gdy ich zabraknie. Mój facet jest o to obrażony, że ja nic od rodziców nie dostałam i niby w trosze o mnie, ale jednak mimo że nie chce się do tego przyznać, to chodzi mu raczej o to, że od mnie do siebie wziął, a rodzice moi się wypięli. Teraz jest pomysł, aby wprowadzić się z miasta z mieszkania na wieść na to samo podwórko, gdzie mieszkają jego rodzice. Ja mieszkam na takiej zasadzie, że po prostu się dokładam do rachunków, ale nie mam praw co do majątku, bo przecież nie jest mój. Facet nie chce ślubu, myślę, że również z powodów materialnych głównie. Podkreślam, że on utrzymuje cały czas, że chodzi mu wyłącznie o moje dobro, że mnie rodzice źle potraktowali i niby to troska a z drugiej nie chce ze mną ślubu. To czy tutaj nie chodzi mu o kwestie materialne? Jeszcze jest na tyle obrażony, że uważa, iż moi rodzice nic nie pomagają, tylko problem polega na tym, że to on żadnej pomocy nie chce! Ogólnie rzecz ujmując przez to, że rodzice nie dali mi teraz majątku, to on od nich nic nie chce. Też w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie iść z nim mieszkać, jeśli nie potrafi zostawić urazy i jeśli rodzice moi jeśli nie tak mogą pomóc inaczej, może nie materialnie ale np. W remoncie, gdybyśmy się urządzali w nowym miejscu, ale mój facet nie chce, bo mówi, że sobie poradzi sam, a zdrowiej strony narzekając, że tylko on coś robi dla tego związku. Czy to powinno być tak, że niby chce mnie E sobą zabrać, ale jest na tyle obrażony na moją rodzinę, że ja mimo iż tam będę mieszkać to to nie będzie na zasadzie, że tworzymy coś razem tylko wszystko jest jego, a ja będę tylko tam mieszkać. Czy to normalne, czy jeśli się kogoś kocha, chce z kimś być, to nie powinno się zostawić przeszłości i urazy za sobą. Czy to nie jest z jego strony manipulacja mną u rodzaj znęcanie się psychicznego? Być może chaotycznie przedstawiłam sytuacje, ale bardzo mi z tym źle i proszę o pomoc, bo mam jakieś poczucie winy, a może ktoś celowo mnie w nie chce wpędzić? Mam wątpliwości co do tej przeprowadzki, bo boję się, że to pogłębi problem i że wtedy facet będzie miał jeszcze więcej pretekstów do tego, aby wyrzucać mojej rodzinie, że nic nie pomaga a on robi dla mnie wszystko ( wszystko w sensie, że mnie bierze ze sobą, a i tak majątek jego).
Stres i konflikty rodzinne po transferze zarodka - jak poradzić sobie z trudnościami?
Jestem po transferze zarodka i zamiast cieszyć się i spokojnie czekać na wynik, żyję w ciągłym stresie. Mieszkam z mamą ,bratem i partnerem.Między nimi głównie mama i partnerem od prawie zawsze dochodzi do konfliktów,ale teraz sa coraz częściej. Wczoraj mama chciała dać partnerowi prezent urodzinowy.On nie chciał go przyjąć i powiedział przykre rzeczy,ze od nieszczerych ludzi nic niechce i rózne jeszcze inne.Mama bardzo to przeżyła,rozpłakała się i powiedziała że ma już dość tej sytuacji i mamy się wyprowadzić,taka sytuacja była nie pierwszy raz że obrazał moja mame,czesto ida ostre slowa z jego ust i mama przez niego placze. Najbardziej boli mnie to, że partner nie chce nawet próbować naprawić relacji.Powiedział, że nigdy nie dogada się z moją mamą a jak powiedziałam mu,że mama nie będzie się już do niego odzywać,odpowiedział tylko „bardzo dobrze”,w ogóle nie zależy mu na spokojnej atmosferze. Bardzo boli mnie też sposób w jaki mnie traktuje. Często, nawet gdy nie ma za bardzo powodu do kłótni, obraża mnie i mówi, że jestem nienormalna, że mam coś z głową i że potrzebuję leków od psychiatry.To samo mówi o mojej mamie. Z czasem zaczęłam wątpić w siebie i zastanawiać się,czy naprawdę ze mną jest coś nie tak. Jest mi bardzo ciężko.Dużo płaczę,a on mi mówi ,ze nic innego nie potrafie tylko ryczeć,boję się każdego dnia i tego,ze znowu dojdzie do kłótni.Coraz częściej zastanawiam się czy chcę być w tym związku. Bardzo boję się przyszłości, bo nie wiem, jak poradziłabym sobie finansowo po wyprowadzce. Nie wiem co robić,psychicznie juz nie daje rady,czasem chce umrzec ,ale trzyma mnie przy życiu mój piesek
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.