
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Jak radzić sobie w...
Jak radzić sobie w związku z partnerem uzależnionym od pornografii?
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Organizm pokazuje emocje, które pokazują, że coś jest nie tak jak być powinno. Zarówno ścisk w żołądku jak i unikanie powrotów do domu są oznaką Twojego wyczerpania. Masz doświadczenia podobne i nabrałaś przekonania, że to z Tobą jest coś nie tak. A to błędna interpretacja. Psychologia nazywa to "traumą zdrady" gdyż tego typu zachowania jakich byłaś świadkiem są forma zdrady. Zabrano Ci intymność i obdarto z zaufania, które potem jest ciężko odbudować. Twoje uczucia są ważne i masz prawo je komunikować. Zadbaj o swoje granice. Terapia tutaj byłaby dobrą drogą ku dojściu do siebie w pełni. Oboje możecie pomyśleć o terapii dla par.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
To, co przeżywasz, jest bardzo obciążające. Z czasem problem przestał dotyczyć wyłącznie pornografii, a zaczął wpływać na Twoje poczucie bezpieczeństwa i codzienne funkcjonowanie. Piszesz, że niechętnie wychodzisz z domu, bo obawiasz się, co wydarzy się pod Twoją nieobecność. To pokazuje, jak dużo miejsca ten temat zaczął zajmować w Twoim życiu.
Piszesz też coś bardzo ważnego – że wiesz, iż nawet gdybyś była „idealna”, partner prawdopodobnie i tak oglądałby pornografię. To świadczy o tym, że rozumiesz, iż jego zachowanie nie jest oceną Twojej atrakcyjności ani wartości. Niestety emocje nie zawsze podążają za tym, co podpowiada rozum, zwłaszcza jeśli w poprzednich relacjach doświadczałaś podobnych sytuacji i słyszałaś, że „przesadzasz”. Takie doświadczenia mogą sprawić, że temat staje się wyjątkowo bolesny.
Dobrze, że potraficie o tym rozmawiać. Jednocześnie zwraca uwagę, że partner obecnie nie widzi wystarczającej motywacji do zmiany, mimo że jego zachowanie wpływa na Twoje samopoczucie i relację. To ważny sygnał, którego nie warto bagatelizować.
Mam też wrażenie, że teraz równie ważne jak jego decyzje jest zaopiekowanie się Tobą. Skoro pobrałaś aplikację i próbujesz odzyskać spokój, to dobry krok. Warto dalej pracować nad tym, by stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa niezależnie od tego, co partner zrobi podczas Twojej nieobecności. Nie dlatego, że problem przestaje istnieć, ale dlatego, że nie zasługujesz na życie w ciągłym napięciu i czuwaniu.
Jeśli partner w przyszłości będzie gotowy, pomocna może być konsultacja u psychologa seksuologa. Równolegle warto rozważyć także własne wsparcie psychologiczne, aby przepracować lęk, który narastał przez lata i odzyskać poczucie spokoju oraz wpływu na własne życie.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, że decyduje się Pani szukać wsparcia i skupić na sobie, jest niezwykle ważnym krokiem w stronę odzyskania własnego spokoju. Próba kontrolowania zachowań partnera i dostosowywanie swojego planu dnia do jego wyborów tworzy ogromne napięcie, odciągając Panią od własnych potrzeb i wolności. Praca ze specjalistą pomoże uświadomić sobie, że nie nosi Pani odpowiedzialności za decyzje partnera, oraz pozwoli zbudować stabilne poczucie bezpieczeństwa niezależne od tego, co dzieje się po wyjściu z domu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Urszula Markowska
Dzień dobry,
to, co opisujesz, wygląda na bardzo obciążające. Korzystanie z pornografii przez Twojego chłopaka nie jest Twoją winą ani odpowiedzialnością, ale może wpływać na Ciebie i na Waszą relację. Twoje odczucia - ścisk w żołądku, napięcie i unikanie wychodzenia z domu - mogą być sygnałem, że ta sytuacja przekracza Twoje granice i narusza Twoje poczucie bezpieczeństwa.
Samo oglądanie pornografii nie musi być problemem, ale jeśli staje się nadmierne, przymusowe, trudne do kontrolowania i trwa dalej pomimo szkód, warto skonsultować się ze specjalistą zajmującym się uzależnieniami behawioralnymi i/lub seksualnością. Taka decyzja należy jednak do partnera.
Ty masz pełne prawo mówić o tym, co czujesz, czego potrzebujesz i na co się nie zgadzasz. Własna konsultacja lub terapia mogłaby Ci pomóc lepiej rozpoznawać swoje granice i zastanowić się, czego potrzebujesz, by czuć się bezpiecznie w relacji. Mogłaby również zapewnić Ci przestrzeń i wsparcie w przeżywaniu emocji, które teraz Ci towarzyszą.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry 💙
To, co Pani opisuje, pokazuje, jak duży ciężar emocjonalny dźwiga Pani na co dzień. Naturalne jest, że doświadcza Pani lęku, napięcia i próbuje chronić się przed kolejnym zranieniem. Warto jednak pamiętać, że nie ponosi Pani odpowiedzialności za uzależnienie partnera ani jego decyzje. Dobrze, że rozmawiacie o tym otwarcie, ale równie ważne jest zadbanie o własne potrzeby i poczucie bezpieczeństwa. W takiej sytuacji wsparcie psychologa może pomóc odzyskać spokój i stopniowo uwolnić się od poczucia odpowiedzialności za zachowania partnera.
Pozdrawiam serdecznie
Psycholog Wiktoria
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To co Pani opisuje, pokazuje jak duży wpływ uzależnienie partnera ma na Pani poczucie bezpieczeństwa i codzienne funkcjonowanie. Zrozumiałe jest, że mimo świadomości, iż jego zachowanie nie wynika z Pani atrakcyjności, emocjonalnie nadal jest to bardzo bolesne. Warto pamiętać, że nie ma Pani wpływu na decyzję partnera o leczeniu ale ma Pani wpływ na zadbanie o siebie. Jeśli zauważa Pani, że lęk i potrzeba kontrolowania sytuacji zaczynają ograniczać Pani życie, dobrym krokiem będzie również skorzystanie z własnego wsparcia psychologicznego. Praca nad odzyskaniem poczucia bezpieczeństwa i zaufania jest równie ważna jak leczenie uzależnienia partnera.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Marta Drewniak
Dzień dobry, cieszę się, że napisałaś na tym forum, jest tu wiele kompetentnych osób, które mogą udzielić ci wsparcia :)
To, że widzisz, iż zachowanie twojego chłopaka nie świadczy o Twojej atrakcyjności, i próbujesz wracać do własnego życia, pokazuje dużą świadomość. Nie jesteś przewrażliwiona. Po wcześniejszych doświadczeniach i kolejnych zranieniach Twój organizm nauczył się czujności — stąd ścisk w żołądku i potrzeba sprawdzania, czy możesz bezpiecznie wyjść.
Problem polega na tym, że Ty próbujesz odzyskać spokój, ograniczając własną wolność, podczas gdy partner nie widzi potrzeby zmiany. Nie odbudujesz zaufania sama. Jego odpowiedzialnością jest zdecydowanie, czy chce podjąć pracę nad swoim zachowaniem; Twoją — określenie granicy.
Nie: „masz tego nie robić”, spróbuj w zamian tak: „Nie chcę żyć w relacji, w której pornografia jest stałym elementem i odbiera mi poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie chcesz nad tym pracować, muszę zdecydować, jak zadbam o siebie”.
Możesz stopniowo odzyskiwać swoje wyjścia, znajomych i własne życie, ale nie musisz uczyć się obojętności na coś, co Cię rani. Granice pokazują, co jest dla nas ważne, a ich przekraczanie naturalnie wywołuje dyskomfort i potrzebę obrony. Odbudowanie relacji wymaga uznania zranienia, odpowiedzialności i realnych działań — sama rozmowa bez gotowości do zmiany może nie wystarczyć. Powodzenia :)
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wpis, mam wrażenie, że Pani problemem nie jest już to, czy partner ogląda pornografię, tylko że zaczęła Pani organizować własne życie wokół tego, żeby nie poczuć bólu związanego z jego wyborem.
I tu widzę coś bardzo ważnego: Pani chce „dać mu przestrzeń”, ale jednocześnie sama tej przestrzeni sobie Pani odbiera — rezygnuje Pani z wyjść, pilnuje jego nieobecności, a spokój zależy od tego, co wydarzy się w domu podczas Pani wyjścia.Może więc celem nie powinno być osiągnięcie stanu, w którym pornografia przestanie Panią obchodzić. Może celem jest odzyskanie prawa do własnego życia mimo tego, że partner podejmuje swoje decyzje.
I jeszcze jedno: skoro on mówi wprost, że nie widzi obecnie potrzeby zmiany, warto to przyjąć jako informację, a nie zadanie dla Pani. Nie musi Pani go pilnować, przekonywać ani „naprawiać”. Warto natomiast odpowiedzieć sobie na pytanie: jakiej relacji ja chcę i co zrobię, jeśli rzeczywistość nie będzie z tym zgodna?
To może być znacznie ważniejsze niż nauczenie się spokojnego wracania do pustego domu.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Dzień dobry. Moje życie z mężem zamieniło się w koszmar. Mąż okłamuje mnie na każdym kroku- wymyśla historie na poczekaniu. Kłamie w mniej i bardziej ważnych sprawach. Mam wrażenie, że cała jego osoba jest jedną wielką mistyfikacją. Okłamał mnie odnośnie do swojego wykształcenia, odnośnie do przeszłości swojej, podróży, pieniędzy, rodziny, swoich chorób. Te wszystkie kłamstwa wyszły po czasie. Okłamał mnie w sprawie swoich długów, wykorzystał do spłaty tych długów moje oszczędności z czasów panieńskich-okradając mnie z wszystkich oszczędności i twierdząc, że te pieniądze są u niego na koncie i w momencie, kiedy musiałam je podjąć i naciskałam, to kłamał w żywe oczy, że jest awaria banku, nie może wybrać tych pieniędzy i wreszcie po przyciśnięciu do muru przyznał, że ich nie ma. Miałam sytuację podbramkową, musiałam sięgnąć po swoje oszczędności, których nie ma, bo mąż okłamywał mnie 3 lata i od 3 lat tych pieniędzy nie było. W zasadzie nie wiem, co jest prawdą, a co nie. Podkrada mi pieniądze i twierdzi, patrząc mi w oczy, że zgubiłam. Znajduję marihuanę pochowaną po kątach, to jest oburzony, bo to nie jest jego oczywiście. Proszę o pieniądze na rachunki (bo płacę ja) to nigdy nie ma, zawsze wymyśla jaka datę, kiedy je da i nigdy nie daje. Wymyśla terminy i nigdy ich nie dotrzymuje. Najgorsze, że kłamie i przechodzi nad tym, jak wychodzi prawda na jaw, do porządku dziennego, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie powie nawet słowa przepraszam. Ja się zastanawiam, czy to nie jest objaw choroby. Ja jestem już zmęczona jego kłamstwami, sama brzydzę się kłamstwem i nie rozumiem jak można ciągle oszukiwać i kłamać i nie mieć nawet wyrzutów sumienia. Na moich barkach spoczywa wszystko- mąż nie chce robić nic: nawet po sobie nie sprząta, nie płaci rachunków, nie robi zakupów, nie chce zajmować się swoim dzieckiem. I ciągle kłamie. Czy jest dla nas jakaś szansa, czy zostaje tylko odejście i rozwód?

