
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z brakiem zaufania w związku po zdradzie wcześniejszego partnera?
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Pani rozterki pojawiają się, gdyż Pani mąż został zdradzony i teraz pani przeniosła to na siebie, mając problemy z zaufaniem i pojawił się lęk przed zdradą. Jestem w stanie zrozumieć, że przeżywa Pani katusze. Prawdopodobnie ma Pani także zaniżone poczucie własnej wartości. Poszukiwanie "dowodów" na zdradę męża będzie tylko potęgowało w Pani stan zagrożenia. Jeżeli chce Pani ratować związek to należy zacząć terapię własną a jednocześnie terapie pary.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Dzień dobry.
To, co przeżywasz, musi być bardzo męczące. Z jednej strony widzisz, że Twój mąż swoim zachowaniem daje Ci wiele powodów do zaufania – jest z Tobą w kontakcie, niczego nie ukrywa, daje Ci dostęp do telefonu czy komputera i rozmawia z Tobą o Twoich obawach. Z drugiej strony lęk wciąż wraca i nie pozwala Ci poczuć się bezpiecznie.
To pokazuje, że problem prawdopodobnie nie wynika z jego obecnych zachowań, ale z tego, co dzieje się w Twojej głowie. Takie myśli często mają charakter lękowy – pojawiają się mimo braku dowodów i sprawiają, że umysł nieustannie szuka zagrożenia. Paradoksalnie, im bardziej próbujemy się upewnić, że wszystko jest w porządku, tym silniejsze potrafią być kolejne wątpliwości.
Warto też pamiętać, że przeczucie nie jest dowodem. Emocje mogą być bardzo przekonujące, ale nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. To, że odczuwasz lęk przed zdradą, nie oznacza, że zdrada ma miejsce.
Piszesz, że myślisz nawet o rozstaniu, nie dlatego, że przestałaś kochać męża, ale dlatego, że jesteś zmęczona własnymi myślami. To ważna wskazówka, że źródłem cierpienia są przede wszystkim natrętne obawy, a nie sama relacja.
Jeśli zauważasz, że takie myśli pojawiają się często, trudno Ci je zatrzymać i zaczynają wpływać na jakość związku oraz Twoje samopoczucie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Terapia może pomóc zrozumieć, skąd bierze się ten lęk, nauczyć się odróżniać myśli od faktów i stopniowo odbudować poczucie bezpieczeństwa – zarówno w relacji, jak i w samej sobie.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Wiktoria Woldan
witam ♥️
To, co Pani opisuje, musi być bardzo obciążające. Z tego, co Pani pisze, wynika jednak, że mąż nie daje obiektywnych powodów do podejrzeń, a mimo to lęk i natrętne myśli nie ustępują. W takiej sytuacji warto przyjrzeć się nie tylko relacji, ale również temu, skąd biorą się te obawy i dlaczego są tak trudne do wyciszenia. Rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć ich źródło i odzyskać spokój. Życzę Pani dużo siły.
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
psycholog Wiktoria
Magdalena Zgraja
Rozumiem, że jest Pani już bardzo zmęczona tym napięciem. Z tego, co Pani pisze, mąż nie daje konkretnych powodów do podejrzeń, a mimo to lęk wciąż wraca. To może oznaczać, że problem nie leży w jego zachowaniu, tylko w trudności z poczuciem bezpieczeństwa i zaufaniem.
Zanim podejmie Pani decyzję o rozstaniu, warto spokojnie przyjrzeć się temu z psychologiem. Nie po to, żeby przekonywać Panią, że „wszystko jest w porządku”, ale żeby zrozumieć, skąd biorą się te myśli i jak przestać im podporządkowywać codzienne życie.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, odniosłam wrażenie, że najbardziej męczą Panią nie zachowania męża, ale życie w ciągłym napięciu i niepewności. Domyślam się, że to musi być bardzo wyczerpujące, zwłaszcza kiedy z jednej strony rozum podpowiada, że nie ma dowodów na zdradę, a z drugiej pojawiają się myśli, których trudno się pozbyć.
Z Pani opisu wynika, że mąż stara się być transparentny: pozostaje z Panią w kontakcie, odpowiada na pytania i nie ukrywa przed Panią telefonu czy komputera...to sprawia, że warto z ciekawością przyjrzeć się nie tyle jego zachowaniu, ile temu, skąd bierze się w Pani tak silny lęk. Zastanawiam się, czy podobne obawy pojawiały się już wcześniej: w poprzednich relacjach lub innych bliskich więziach. A może w Pani życiu były doświadczenia, które sprawiły, że dziś trudno jest w pełni zaufać, nawet wtedy, gdy nie ma ku temu wyraźnych powodów?
Pisze Pani, że myśli o rozstaniu, choć jednocześnie nie opisuje Pani zachowań męża, które wskazywałyby na niewierność. Mam poczucie, że nie tyle chce Pani odejść od męża, ile od ciągłego lęku, który odbiera spokój i radość z relacji. Jeśli te myśli wracają coraz częściej i mimo rozmów z mężem nie przynoszą ulgi, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc zrozumieć źródło tych obaw i stopniowo odzyskać poczucie bezpieczeństwa: zarówno w relacji, jak i w samej sobie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Katarzyna Jędrych
Dzień dobry!
Czytając Twój wpis, odniosłam wrażenie, że najbardziej męczą Cię nie tyle zachowania męża, ile same myśli, które pojawiają się w Twojej głowie. Piszesz, że nie daje Ci powodów do podejrzeń, jest z Tobą szczery i odpowiada na Twoje pytania, a mimo to nie czujesz ulgi. To musi być naprawdę wyczerpujące.
Zastanawiam się, czy ten lęk jest bardziej o to, co rzeczywiście robi Twój mąż, czy o to, co mogłoby się wydarzyć. To nie jest to samo. Czasami bardzo boimy się zranienia i nasz umysł próbuje nas przed nim chronić, nawet wtedy, gdy nie ma wyraźnych sygnałów zagrożenia.
Napisałaś, że myślisz o rozstaniu, bo sama już nie dajesz rady z tym napięciem. To pokazuje, jak bardzo Cię to obciąża. Myślę, że warto przyjrzeć się nie tylko temu, co robi Twój mąż, ale też temu, skąd bierze się w Tobie ten lęk i dlaczego tak trudno jest mu zaufać, mimo że opisujesz go jako osobę, która stara się być wobec Ciebie otwarta.
Pozdrawiam serdecznie!
Katarzyna Jędrych
Ewelina Sinda-Dulińska
Dzień dobry, To, co Pani opisuje, brzmi bardzo wyczerpująco – żyć z ciągłym niepokojem, mimo że mąż nie daje ku temu realnych powodów, to ogromne obciążenie psychiczne. Warto zauważyć jedną rzecz: Pani nieufność najprawdopodobniej nie bierze się „znikąd" ani z zachowania męża, tylko z wcześniejszych doświadczeń, zarówno z tego, że sama widziała Pani, jak zdrada wyglądała w jego poprzednim związku, jak i być może z własnej historii zaufania do ludzi. Umysł, który raz „nauczył się", że bliska osoba może zdradzić, często zaczyna traktować każdy neutralny sygnał jako potencjalne zagrożenie, nawet gdy druga osoba robi wszystko, by budować poczucie bezpieczeństwa, dostęp do telefonu, stały kontakt, rozmowy. To bardzo częsty mechanizm i nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak", to naturalna reakcja obronna, która jednak z czasem zaczyna szkodzić zarówno Pani, jak i relacji. Kilka rzeczy, które mogą pomóc:- Rozróżnienie lęku od faktów, warto zauważać moment, w którym pojawia się natrętna myśl, i pytać siebie: czy to wynika z czegoś, co się właśnie wydarzyło, czy to echo dawnego strachu?- Ograniczenie „sprawdzania", szukanie dowodów (przeglądanie telefonu, dopytywanie) zwykle daje ulgę na chwilę, ale w dłuższej perspektywie nasila lęk, bo umacnia przekonanie, że trzeba stale czuwać.- Rozmowa z mężem o mechanizmie, nie tylko o podejrzeniach, warto powiedzieć mu wprost, że to nie jest o nim, tylko o Pani reakcji, którą chce Pani zrozumieć i nad którą chce Pani pracować.- Terapia indywidualna, to sytuacja, w której warto popracować z terapeutą nad źródłem tego wzorca (może to być tzw. zazdrość retroaktywna albo ogólny lęk przed porzuceniem), zamiast próbować rozwiązać to tylko rozmowami z mężem. To, że myśli Pani o rozstaniu nie z powodu jego zachowania, tylko z powodu własnego zmęczenia, to ważny sygnał, że problem leży bardziej w radzeniu sobie z lękiem niż w samej relacji. To dobra wiadomość, bo taki wzorzec można zmienić. Dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry.
To, że ma Pani takie myśli, nie oznacza, że są one prawdziwe. Z opisu wynika, że mąż daje Pani powody do zaufania, a mimo to lęk nie ustępuje. Warto zastanowić się czy źródłem trudności nie jest właśnie brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a nie zachowanie męża. Jeżeli te myśli zaczynają wpływać na Pani relację i codzienne funkcjonowanie, zachęcam do rozmowy z psychologiem.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
W moim 20-letnim małżeństwie postpuje kryzys. Od zawsze miewaliśmy różne problemy, ale w ostatnich latach to się bardzo nasila. Z jednej strony bardzo kocham męża i nie chcę się z nim rozstawać, ale z drugiej czuję się przez niego totalnie wyczerpana psychicznie. Mąż obwinia mnie o trudne relacje rodzinne z moją stroną rodziny i o jego stan zdrowia, a mianowicie nadciśnienie I problemy z brzuchem, wątrobą... I za każdym razem, gdy odczuwa ból, gdy pytam co się dzieje, to otrzymuję odpowiedź wyrażoną w wulgarny sposób, że jak przez ostatnie lata topi smutki w drinku po pracy i jego wątroba nie wytrzymuje, bo ja nie chce nic naprawić, to jak ma sie czuć. Jest to dla mnie okropnie trudne .

