Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem zaufania w związku po zdradzie wcześniejszego partnera?

Jestem mężatką. Od jakiegoś czasu podejrzewam męża że mnie zdradza lub interesuje się innymi kobietami. Mam przeczucie... Nie daje mi ku temu żadnych powodów. Jest ze mną w stałym kontakcie kiedy jest w pracy, dba o mnie, daje mi dostęp do swojego telefonu czy komputera. Sam był zdradzony przede mną, jego była dziewczyna z którą był 7 lat zdradzała go od jakiegoś czasu. Zbierał się po tym rok po czym poznał mnie. Jesteśmy już 6 lat razem i 1 rok po ślubie a ja nie potrafię mu zaufać, chociaż wiem że nie mam powodów żeby tego nie robić. Myśli, że ogląda inne kobiety w internecie, czy że z kimś pisze, porównuje mnie albo się z kimś spotyka nie dają mi spokoju. Rozmawiamy o tym, on wszystkie moje wątpliwości racjonalnie wyjaśnia. Sama nie wiem... Ciężko mi z tym, mam już dosyć takich myśli i wyobrażeń... Coraz częściej myślę o rozstaniu tylko i wyłącznie dlatego że sama się męczę.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Pani rozterki pojawiają się, gdyż Pani mąż został zdradzony i teraz pani przeniosła to na siebie, mając problemy z zaufaniem i pojawił się lęk przed zdradą. Jestem w stanie zrozumieć, że przeżywa Pani katusze. Prawdopodobnie ma Pani także zaniżone poczucie własnej wartości.  Poszukiwanie "dowodów" na zdradę męża będzie tylko potęgowało w  Pani stan zagrożenia. Jeżeli chce Pani ratować związek to  należy zacząć terapię własną a jednocześnie terapie pary. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry.

To, co przeżywasz, musi być bardzo męczące. Z jednej strony widzisz, że Twój mąż swoim zachowaniem daje Ci wiele powodów do zaufania – jest z Tobą w kontakcie, niczego nie ukrywa, daje Ci dostęp do telefonu czy komputera i rozmawia z Tobą o Twoich obawach. Z drugiej strony lęk wciąż wraca i nie pozwala Ci poczuć się bezpiecznie.

To pokazuje, że problem prawdopodobnie nie wynika z jego obecnych zachowań, ale z tego, co dzieje się w Twojej głowie. Takie myśli często mają charakter lękowy – pojawiają się mimo braku dowodów i sprawiają, że umysł nieustannie szuka zagrożenia. Paradoksalnie, im bardziej próbujemy się upewnić, że wszystko jest w porządku, tym silniejsze potrafią być kolejne wątpliwości.

Warto też pamiętać, że przeczucie nie jest dowodem. Emocje mogą być bardzo przekonujące, ale nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. To, że odczuwasz lęk przed zdradą, nie oznacza, że zdrada ma miejsce.

Piszesz, że myślisz nawet o rozstaniu, nie dlatego, że przestałaś kochać męża, ale dlatego, że jesteś zmęczona własnymi myślami. To ważna wskazówka, że źródłem cierpienia są przede wszystkim natrętne obawy, a nie sama relacja.

Jeśli zauważasz, że takie myśli pojawiają się często, trudno Ci je zatrzymać i zaczynają wpływać na jakość związku oraz Twoje samopoczucie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Terapia może pomóc zrozumieć, skąd bierze się ten lęk, nauczyć się odróżniać myśli od faktów i stopniowo odbudować poczucie bezpieczeństwa – zarówno w relacji, jak i w samej sobie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

witam ♥️ 

To, co Pani opisuje, musi być bardzo obciążające. Z tego, co Pani pisze, wynika jednak, że mąż nie daje obiektywnych powodów do podejrzeń, a mimo to lęk i natrętne myśli nie ustępują. W takiej sytuacji warto przyjrzeć się nie tylko relacji, ale również temu, skąd biorą się te obawy i dlaczego są tak trudne do wyciszenia. Rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć ich źródło i odzyskać spokój. Życzę Pani dużo siły.


Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki 

psycholog Wiktoria 

Magdalena Zgraja

Magdalena Zgraja

Rozumiem, że jest Pani już bardzo zmęczona tym napięciem. Z tego, co Pani pisze, mąż nie daje konkretnych powodów do podejrzeń, a mimo to lęk wciąż wraca. To może oznaczać, że problem nie leży w jego zachowaniu, tylko w trudności z poczuciem bezpieczeństwa i zaufaniem.

 

Zanim podejmie Pani decyzję o rozstaniu, warto spokojnie przyjrzeć się temu z psychologiem. Nie po to, żeby przekonywać Panią, że „wszystko jest w porządku”, ale żeby zrozumieć, skąd biorą się te myśli i jak przestać im podporządkowywać codzienne życie.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, odniosłam wrażenie, że najbardziej męczą Panią nie zachowania męża, ale życie w ciągłym napięciu i niepewności. Domyślam się, że to musi być bardzo wyczerpujące, zwłaszcza kiedy z jednej strony rozum podpowiada, że nie ma dowodów na zdradę, a z drugiej pojawiają się myśli, których trudno się pozbyć.

Z Pani opisu wynika, że mąż stara się być transparentny: pozostaje z Panią w kontakcie, odpowiada na pytania i nie ukrywa przed Panią telefonu czy komputera...to sprawia, że warto z ciekawością przyjrzeć się nie tyle jego zachowaniu, ile temu, skąd bierze się w Pani tak silny lęk. Zastanawiam się, czy podobne obawy pojawiały się już wcześniej: w poprzednich relacjach lub innych bliskich więziach. A może w Pani życiu były doświadczenia, które sprawiły, że dziś trudno jest w pełni zaufać, nawet wtedy, gdy nie ma ku temu wyraźnych powodów?

Pisze Pani, że myśli o rozstaniu, choć jednocześnie nie opisuje Pani zachowań męża, które wskazywałyby na niewierność. Mam poczucie, że nie tyle chce Pani odejść od męża, ile od ciągłego lęku, który odbiera spokój i radość z relacji. Jeśli te myśli wracają coraz częściej i mimo rozmów z mężem nie przynoszą ulgi, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc zrozumieć źródło tych obaw i stopniowo odzyskać poczucie bezpieczeństwa: zarówno w relacji, jak i w samej sobie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Jędrych

Katarzyna Jędrych

Dzień dobry!

 

Czytając Twój wpis, odniosłam wrażenie, że najbardziej męczą Cię nie tyle zachowania męża, ile same myśli, które pojawiają się w Twojej głowie. Piszesz, że nie daje Ci powodów do podejrzeń, jest z Tobą szczery i odpowiada na Twoje pytania, a mimo to nie czujesz ulgi. To musi być naprawdę wyczerpujące.

Zastanawiam się, czy ten lęk jest bardziej o to, co rzeczywiście robi Twój mąż, czy o to, co mogłoby się wydarzyć. To nie jest to samo. Czasami bardzo boimy się zranienia i nasz umysł próbuje nas przed nim chronić, nawet wtedy, gdy nie ma wyraźnych sygnałów zagrożenia.

Napisałaś, że myślisz o rozstaniu, bo sama już nie dajesz rady z tym napięciem. To pokazuje, jak bardzo Cię to obciąża. Myślę, że warto przyjrzeć się nie tylko temu, co robi Twój mąż, ale też temu, skąd bierze się w Tobie ten lęk i dlaczego tak trudno jest mu zaufać, mimo że opisujesz go jako osobę, która stara się być wobec Ciebie otwarta.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Katarzyna Jędrych

Ewelina Sinda-Dulińska

Ewelina Sinda-Dulińska

Dzień dobry, To, co Pani opisuje, brzmi bardzo wyczerpująco – żyć z ciągłym niepokojem, mimo że mąż nie daje ku temu realnych powodów, to ogromne obciążenie psychiczne. Warto zauważyć jedną rzecz: Pani nieufność najprawdopodobniej nie bierze się „znikąd" ani z zachowania męża, tylko z wcześniejszych doświadczeń, zarówno z tego, że sama widziała Pani, jak zdrada wyglądała w jego poprzednim związku, jak i być może z własnej historii zaufania do ludzi. Umysł, który raz „nauczył się", że bliska osoba może zdradzić, często zaczyna traktować każdy neutralny sygnał jako potencjalne zagrożenie, nawet gdy druga osoba robi wszystko, by budować poczucie bezpieczeństwa, dostęp do telefonu, stały kontakt, rozmowy. To bardzo częsty mechanizm i nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak", to naturalna reakcja obronna, która jednak z czasem zaczyna szkodzić zarówno Pani, jak i relacji. Kilka rzeczy, które mogą pomóc:- Rozróżnienie lęku od faktów, warto zauważać moment, w którym pojawia się natrętna myśl, i pytać siebie: czy to wynika z czegoś, co się właśnie wydarzyło, czy to echo dawnego strachu?- Ograniczenie „sprawdzania", szukanie dowodów (przeglądanie telefonu, dopytywanie) zwykle daje ulgę na chwilę, ale w dłuższej perspektywie nasila lęk, bo umacnia przekonanie, że trzeba stale czuwać.- Rozmowa z mężem o mechanizmie, nie tylko o podejrzeniach, warto powiedzieć mu wprost, że to nie jest o nim, tylko o Pani reakcji, którą chce Pani zrozumieć i nad którą chce Pani pracować.- Terapia indywidualna, to sytuacja, w której warto popracować z terapeutą nad źródłem tego wzorca (może to być tzw. zazdrość retroaktywna albo ogólny lęk przed porzuceniem), zamiast próbować rozwiązać to tylko rozmowami z mężem. To, że myśli Pani o rozstaniu nie z powodu jego zachowania, tylko z powodu własnego zmęczenia, to ważny sygnał, że problem leży bardziej w radzeniu sobie z lękiem niż w samej relacji. To dobra wiadomość, bo taki wzorzec można zmienić. Dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.

To, że ma Pani takie myśli, nie oznacza, że są one prawdziwe. Z opisu wynika, że mąż daje Pani powody do zaufania, a mimo to lęk nie ustępuje. Warto zastanowić się czy źródłem trudności nie jest właśnie brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a nie zachowanie męża. Jeżeli te myśli zaczynają wpływać na Pani relację i codzienne funkcjonowanie, zachęcam do rozmowy z psychologiem. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska


Zobacz podobne

Jak odzyskać sens życia po utracie relacji i śmierci bliskiej osoby?
Dzień dobry. W październiku 2024 roku poznałem w Internecie bardzo atrakcyjną kobietę: wykształconą, elokwentną, utytułowaną lekarkę z Niemiec. Do tego, jak wynikało ze zdjęć, wyjątkowo urodziwą, o kilkanaście lat młodszą i zaangażowaną w działalność charytatywną. Słowem: ideał. W dodatku napisała do mnie pierwsza, a z jej kolejnych wpisów wynikało, że jest sapioseksualna, noetyczna i uwielbia poezję. Okazało się nawet, że nie przeszkadza jej mój wiek, status (jestem bibliotekarzem) czy brak prawa jazdy. Znajomość rozwijała się szybko. Wymienialiśmy esemesy, zdjęcia, nagrania, wiersze, a po dwóch miesiącach planowaliśmy już wspólną przyszłość. Nie spodziewałem się, że w moim wieku (wtedy miałem 60 lat) doświadczę czegoś tak pięknego. Pędziłem po pracy, by nagrywać nowe teksty, dobierać muzykę i rozmawiać do 1-2 godziny w nocy. To stało się rytuałem. Niestety, później, w styczniu 2025 roku, przyszła ciężka choroba mojego Taty. Nie miałem w związku z tym tyle czasu, a nawet sił. Zdarzało się, że wyczerpany zasypiałem podczas wymiany wiadomości. Coś zaczęło się psuć. Ostatecznie w marcu moja sympatia zerwała znajomość. Do tego doszła śmierć Taty w kwietniu. Niestety, nie potrafiłem się z tym pogodzić i zamiast milczeć - zasypywałem tę kobietę wiadomościami. A także pretensjami, że mnie ignoruje (bo z uwagi na koniec bliskiej relacji odpisywała, co zrozumiałe, rzadko). Dlatego w końcu zostałem zablokowany i dziś nie mam już możliwości kontaktu. Tęsknię jednak tak bardzo, że nie potrafię na niczym się skupić. Śpię maksymalnie, z przerwami, po 4-5 godzin. Życie straciło dla mnie sens. Po pracy wracam i kładę się do łóżka, lecz sen nie przychodzi. Chwilami czuję, jakby brakowało mi powietrza. Najgorsze jest poczucie straconej szansy. Tego, że nie potrafiłem wykrzesać z siebie entuzjazmu. A po rozstaniu - nie potrafiłem poczekać. Co mógłbym zrobić, by powstać do wartościowego życia? Z uwagi na mój wiek (obecnie prawie 62 lata) czekanie dwa-trzy lata aż tęsknota i melancholia same wyblakną i się rozproszą - to bardzo długo...
Mąż "za karę" dla mnie poszedł na seks za pieniądze. Dla mnie to nienormalne, rozstajemy się.
Za to, że czytałam wiadomości męża z koleżanką z pracy, mąż wymyślił mi karę, że pójdzie na seks za pieniądze, bo poczuł się tak urażony... i zagroził, że jak znowu zobaczy, że czytam zrobi to samo. Nie mogłam się z tym pogodzić. Od tego momentu było coraz gorzej w naszym małżeństwie, aż teraz jesteśmy na etapie rozstania. Dla mnie jest nienormalne wymyślić coś takiego. On uważał, że miał prawo tak zrobić i nie ma wyrzutów sumienia i powiedział, że zrobiłby tak samo. Nie wiem czy można po czym takim dalej tworzyć związek. Nie chciałam się rozstawać, ale było tylko gorzej, nie mogłam tego zaakceptować i mieliśmy tylko coraz więcej wzajemnych pretensji. Mąż w końcu stwierdził, że lepiej się rozstać, bo ja nie mogę o tym zapomnieć. Gdyby chociaż przeprosił i powiedział, że już by tak nie zrobił to mogłabym sobie z tym poradzić, ale w tej sytuacji nie dawałam sobie rady...
Silna blokada w rozmowie z ludźmi - stres, overthinking i lęk przed odezwaniem się do osoby, którą chcę poznać
Mam problem, który bardzo utrudnia mi poznawanie ludzi. Paradoks polega na tym, że im bardziej chcę kogoś poznać, tym mniej jestem w stanie się do tej osoby odezwać. Nie wynika to z braku chęci – wręcz przeciwnie. Bardzo tego chcę, ale czuję, jakbym była całkowicie zablokowana. Kiedy pojawia się okazja do rozmowy, zaczynam wszystko analizować. Zastanawiam się, co powiedzieć, jak zostanę odebrana i czy nie zrobię z siebie pośmiewiska. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej narasta we mnie napięcie, aż w końcu nie mówię nic. Na przykład, jeśli osoba, którą chciałabym poznać, rozmawia z kimś, z kim przed chwilą sama rozmawiałam, mogłabym naturalnie dołączyć do rozmowy. Mimo że jest ku temu okazja, nie potrafię. Czuję tak silne zahamowanie, że nie jestem w stanie się odezwać ani normalnie wysłowić. Zamiast działać, stoję z boku i tylko obserwuję.To jest dla mnie bardzo frustrujące, bo moje zachowanie zupełnie nie odzwierciedla tego, czego naprawdę chcę. Nie unikam ludzi dlatego, że mnie nie interesują. Unikam ich dlatego, że czuję, jakby coś we mnie całkowicie blokowało możliwość zrobienia pierwszego kroku.
Czy uczucia, które zniknęły przez wypalenie zawodowe, mogą wrócić?
Czy uczucia, które zniknęły przez wypalenie zawodowe, mogą wrócić? (Takie jak miłość)
Czuję samotność odkąd byłam mała. Nie rozumiem dlaczego nikt nie traktuje mnie poważnie, jako wartą wysłuchania i przyjaźni.
Witam. Jest mi ostatnio bardzo smutno, bo idą święta, a ja czuję się samotna. Moja rodzina jest toksyczna i sama podejrzewam, że jestem DDD. Chciałabym jednak się skupić na innym temacie - na mojej samotności. Od najmłodszych lat byłam samotna. Często musiałam siedzieć sama w domu i wtedy grałam na komputerze lub oglądałam TV - nie widziałam wtedy w tym nic złego. W przedszkolu dzieci nie lubiły się ze mną bawić, w podstawówce to samo, wiele osób mi z jakiegoś powodu dokuczało. Nie wiem co im zrobiłam. Koszmar był w gimnazjum, wieczne wyśmiewanie się ze mnie, plotki, gardzenie, mimo, że nikomu nie zrobiłam nic złego. W liceum nie było już dokuczania, ale nadal była jakaś niechęć, mało kto traktował mnie poważnie. Mam poczucie, że zawsze byłam inna. W liceum nawiązałam relację, myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami z jedną dziewczyną, ale po kilku miesiącach okazało się, że miała ze mnie ubaw, irytowałam ją (po prostu, nie powiedziała czym), że jestem dziwna itp. Bardzo mocno to przeżywałam, bo nie wiedziałam, czemu znowu ktoś mnie odrzucił. Byłam dla tej osoby miła, wysłuchiwałam jej problemów, starałam się doradzać, jednak mało kiedy dostawałam od niej to samo wzamian. Tak w sumie było w większości moich relacji - niemalże zawsze zostałam sama na lodzie. Nie uważam, że nie mam wad, czy coś, mam i pracuję nad nimi, od niedawna chodzę też do psychologa. W liceum była jeszcze inna sytuacja, ale trochę później - jedna z dziewczyn odezwała się, czy byśmy się nie zaczęły razem uczyć do matury, zgodziłam się. Dobrze nam się spędzało czas, to było coś więcej niż nauka, bo też prywatne rozmowy, śmiechy itp. Jednak po maturze magicznie przestała się odzywać, a na spotkaniu (też po maturze) była zupełnie kimś innym, była dla mnie obojętna, nie chciała rozmawiać, patrzyła na mnie z pogardą jak większość ludzi. To też mnie bardzo zabolało. Przez moment byłam na studiach, które mnie nie interesowały, więc je rzuciłam, ale znów to samo - nie byłam traktowana poważnie przez ludzi wokół. Nikt nie chciał mnie wysłuchać, wyśmiewał moje opinie czy robił ze mnie idiotkę, np. totalnie przekręcając to, co powiedziałam. Teraz jestem w domu i mam przerwę, ale nadal czuję się samotna. Mam jedną przyjaciółkę od serca, ale na odległość, przez co widujemy się rzadko, lecz kontakt jest regularny i chyba jako jedyna osoba mnie rozumie i się ze mnie nie naśmiewa, choć znamy się tyle lat. Kontakty z ludźmi mnie przerażają i się ich boję, bo 99% z nich postrzega mnie jak dziwadło. To samo z rodziną czy nauczycielami w szkole. Zawsze byłam oryginalna, bo miałam inną fryzurę, nie lubiłam mody, miałam swoje zainteresowania m.in naukę biologią czy chemią, ale wtedy ludzie wykorzystywali mnie by dostać zadanie czy coś innego. Jestem zamknięta na ludzi, ale z drugiej strony to strasznie boli. Nie wiem czemu widzą we mnie kogoś dziwnego, skoro nie zrobiłam nikomu nic złego. Chciałabym mieć o kilka przyjaciół więcej, bo choć jedna jest prawdziwa to przez odległość czuję się samotna.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.