
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Silna blokada w...
Silna blokada w rozmowie z ludźmi - stres, overthinking i lęk przed odezwaniem się do osoby, którą chcę poznać
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, może być związane z silnym lękiem przed oceną i odrzuceniem. Paradoks polega na tym, że im bardziej zależy nam na kontakcie, tym większe znaczenie zaczynamy przypisywać temu, jak wypadniemy – pojawia się analizowanie każdego słowa, przewidywanie reakcji drugiej osoby i napięcie, które ostatecznie utrudnia spontaniczne zachowanie.
Warto zauważyć, że problemem nie wydaje się brak potrzeby kontaktu, lecz właśnie trudność w poradzeniu sobie z napięciem, które pojawia się w sytuacji społecznej. Z czasem może powstać mechanizm: „zależy mi → boję się, że źle wypadnę → analizuję → napięcie rośnie → wycofuję się → chwilowo odczuwam ulgę”. Niestety takie wycofanie może później wzmacniać przekonanie, że „nie potrafię rozmawiać z ludźmi”.
Pomocna może być praca psychologiczna nad lękiem przed oceną, poczuciem własnej wartości i przekonaniami dotyczącymi tego, jak jest Pani odbierana przez innych. Warto również stopniowo ćwiczyć podejmowanie małych działań pomimo napięcia – nie czekać, aż lęk całkowicie zniknie, ale uczyć się działania razem z nim.
To, że w danej chwili trudno jest Pani zrobić pierwszy krok, nie oznacza, że nie potrafi Pani nawiązywać relacji. W opisanej sytuacji widać raczej dużą potrzebę kontaktu, która zostaje „przykryta” przez lęk i nadmierną kontrolę.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Moim zdaniem to, co Pani opisuje, przypomina bardziej lęk i silne zahamowanie w sytuacjach społecznych niż brak potrzeby kontaktu z ludźmi. I właśnie ten paradoks – „bardzo chcę, ale nie potrafię zrobić kroku” – może być szczególnie frustrujący.Wydaje się, że uruchamia się tutaj pewien mechanizm: pojawia się okazja do kontaktu → zaczyna Pani analizować, jak zostanie odebrana → rośnie napięcie → coraz trudniej coś powiedzieć → ostatecznie Pani nie działa → pojawia się ulga, ale później frustracja i myśl, że znowu się nie udało. To może z czasem wzmacniać lęk.Warto więc nie czekać, aż poczuje Pani wystarczającą pewność siebie. Pomocna może być praca małymi krokami, np. rozpoczęcie od krótkiego komentarza, prostego pytania czy dołączenia do rozmowy bez oczekiwania, że od razu nawiąże Pani bliską relację.Dobrym tematem do pracy z psychologiem lub psychoterapeutą będzie właśnie lęk przed oceną i myśli pojawiające się tuż przed próbą nawiązania kontaktu. W terapii można stopniowo ćwiczyć takie sytuacje i sprawdzać, czy przewidywane „zrobię z siebie pośmiewisko” rzeczywiście się wydarza.Co wazne moim zdaniem: to, że w danej chwili nie potrafi Pani podejść i się odezwać, nie oznacza, że nie umie Pani budować relacji. Prawdopodobnie najpierw trzeba pomóc lękowi trochę się wycofać, żeby Pani naturalna potrzeba kontaktu mogła mieć więcej przestrzeni.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Dariusz Zawora
Praca z nieśmiałością powinna się opierać glownie na niwelowanie lęku antycypacyjnego, negatywnych schematow samooceny, ruminacji z zastosowaniem technik poznawczo behawioralnych. Techniki CBT daja najlepsze wyniki w pracy nad nieśmiałością.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Jest to silny lęk przed oceną i odrzuceniem. Im bardziej zależy Pani na kontakcie, tym więcej pojawia się analizowania i napięcia, które ostatecznie blokuje działanie. Warto zacząć od bardzo małych kroków – krótkiego „cześć”, prostego pytania czy dołączenia do rozmowy bez oczekiwania, że musi wypaść Pani idealnie. Jeśli problem mocno ogranicza Pani relacje, warto również omówić go z psychologiem.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Jagoda Jek
W opisanej sytuacji bardziej niż brak chęci do kontaktu widać silne napięcie, które pojawia się właśnie wtedy, kiedy kontakt staje się dla Ciebie ważny. Zaczynasz przewidywać, jak zostaniesz odebrana, co powiesz, czy zabrzmisz wystarczająco dobrze i czy nie zrobisz czegoś niezręcznego. W efekcie uwaga zamiast być skierowana na rozmowę, skupia się na kontrolowaniu własnego zachowania — i im więcej analizujesz, tym trudniej spontanicznie coś powiedzieć.
Taki mechanizm może występować m.in. przy lęku społecznym, ale na podstawie samego opisu nie da się stwierdzić, z czego dokładnie wynika Twoja trudność. Warto natomiast przyjrzeć się temu bliżej, szczególnie jeśli blokada ogranicza Ci możliwość tworzenia relacji, na których Ci zależy.
Ważne jest też to, że nie musisz najpierw przestać odczuwać lęku, żeby zacząć nawiązywać kontakty. Często właśnie stopniowe podejmowanie małych prób pozwala przekonać się, że napięcie można odczuwać i jednocześnie działać. Nie chodzi o zmuszanie się do rozmowy z kimś obcym za każdym razem, ale o stopniowe oswajanie sytuacji, które obecnie wywołują największe napięcie.
Jeśli masz możliwość, warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychoterapeutą. Szczególnie pomocne może być wspólne przeanalizowanie konkretnej sytuacji: co pojawia się w Twojej głowie tuż przed podejściem do kogoś, czego dokładnie się obawiasz i co robisz, kiedy napięcie rośnie. To pozwala pracować nie tylko nad samym „zagadywaniem”, ale nad mechanizmem, który Cię przed tym powstrzymuje.
I najważniejsze: fakt, że w takich momentach milczysz, nie oznacza, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia. Twoje zachowanie w sytuacji silnego lęku nie musi być miarą tego, jaka jesteś w relacji z drugim człowiekiem.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Urszula Markowska
Dzień dobry,
Zwróciłam uwagę na to, jak dużo dzieje się w Pani w momencie, kiedy pojawia się możliwość kontaktu. Zamiast móc skupić się na rozmowie i drugiej osobie, uwaga bardzo szybko kieruje się na to, co dzieje się w Pani myślach i emocjach - pojawia się lęk "jak wypadnę?", "co mam powiedzieć?", "czy nie zrobię z siebie pośmiewiska?". Być może uwaga kieruje się także na to, co pojawia się w ciele - na przykład szybsze bicie serca, szybszy oddech, potliwość dłoni czy silne napięcie. Przy tak dużej samoobserwacji, spontaniczne odezwanie się rzeczywiście może być bardzo trudne.
Pomocne może być więc nie tylko ćwiczenie samego rozpoczynania rozmów, ale też uczenie się powracania do tego, co dzieje się tu i teraz: co mówi druga osoba, co Panią w niej ciekawi, co naprawdę chciałaby Pani powiedzieć, nawet jeśli nie będzie to idealne.
Warto też zauważyć moment, w którym pojawia się to "zamrożenie": co dzieje się wtedy w ciele, jakie myśli się pojawiają jako pierwsze i czego najbardziej się Pani obawia. Może to pomóc lepiej zrozumieć, co dokładnie blokuje kontakt.
Kalina Paszyna-Grochowska
Dzień dobry,
paradoks, o którym Pani pisze – im bardziej chce Pani kogoś poznać, tym silniejszy czuje Pani paraliż – jest w psychologii bardzo dobrze znany. Ta "blokada" nie wynika z braku chęci, lecz z automatycznej reakcji Pani układu nerwowego na silny lęk przed oceną i odrzuceniem. W momencie, gdy bardzo Pani zależy, mózg traktuje ewentualną porażkę jak zagrożenie i uruchamia tzw. reakcję zamrożenia, a próba zaplanowania w głowie idealnej wypowiedzi tylko potęguje ten stres.
Aby powoli rozbrajać ten mechanizm, dobrze jest zacząć od znacznego obniżenia poprzeczki – nie musi Pani od razu prowadzić długiej rozmowy, na początek wystarczy krótki uśmiech, potaknięcie czy zwykłe „Cześć”.
Warto byłoby również spróbować przenieść uwagę ze swoich obaw/myśli na to, co mówi druga osoba, bo skupienie się na tym, naturalnie obniża lęk przed byciem ocenianą. Zamiast walczyć ze stresem, warto zaakceptować, że na początku ma prawo się pojawiać.
Pani potrzeba bliskości jest całkowicie zdrowa, a ta "blokada" to tylko nawyk obronny, który dzięki małym krokom, a w razie potrzeby także wsparciu odpowiedniego specjalisty np. psychologa – można skutecznie przełamać.
Mam nadzieję, że dałam Pani, choć niewielką nadzieję na to, że można pokonać tę "blokadę".
Z pozdrowieniami
Kalina Paszyna-Grochowska, psycholog
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Opisywana blokada to częsty mechanizm, w którym pragnienie nawiązania relacji połączone z lękiem przed oceną w pewnym sensie paraliżuje przed podjęciem działania. Nadmierna analiza i szukanie idealnego momentu potęgują napięcie, sprawiając, że prosta okazja do rozmowy zaczyna wydawać się dużym wyzwaniem. Warto zacząć od metody małych kroków i zdejmowania z siebie presji – nie musisz od razu prowadzić błyskotliwej konwersacji, wystarczy krótkie, neutralne zdanie czy uśmiech. Pomocna w przełamaniu tego schematu i wypracowaniu swobody w kontaktach może być krótka praca z psychoterapeutą, który pomoże obniżyć lęk przed oceną.
Powodzenia!
Bożena Nagórska
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silny wewnętrzny konflikt: jedna część Pani chce podejść, odezwać się, poznać kogoś, wejść w kontakt, a druga część jakby zatrzymuje Panią tuż przed wykonaniem kroku. To może być bardzo frustrujące, zwłaszcza kiedy z zewnątrz wygląda to jak wycofanie, a w środku jest przecież dużo pragnienia relacji.
W psychologii procesu można by powiedzieć, że pojawia się tutaj coś w rodzaju progu. Próg to taki moment, w którym zbliżamy się do czegoś ważnego, ale jednocześnie mniej znanego, trudnego albo ryzykownego. W Pani przypadku tym progiem może być odezwanie się, pokazanie siebie, wejście do rozmowy, bycie zauważoną. To nie znaczy, że Pani „nie umie rozmawiać” albo „nie chce ludzi”. Raczej wygląda to tak, jakby samo przekroczenie tego momentu uruchamiało bardzo silne napięcie.
Czasem przy takim progu pojawiają się tzw. figury progowe — wewnętrzne głosy, przekonania albo obrazy, które pilnują, żebyśmy nie zrobili kroku dalej. Mogą mówić na przykład: „ośmieszysz się”, „powiesz coś głupiego”, „oni cię źle ocenią”, „nie pasujesz tam”, „lepiej nic nie mów”. One często są bardzo surowe, ale zwykle nie pojawiają się bez powodu. Być może kiedyś miały Panią chronić przed odrzuceniem, wstydem albo zranieniem. Problem w tym, że dziś mogą chronić tak mocno, że odbierają Pani możliwość kontaktu, którego Pani naprawdę chce.
Warto też przyjrzeć się tej blokującej części z ciekawością, a nie tylko złością. Co ona mówi? Czego się boi? Przed czym próbuje Panią ochronić? A potem poszukać drugiej figury — tej, która naprawdę chce kontaktu, bliskości, rozmowy, bycia wśród ludzi. Jak ona brzmi? Jak stoi? Jak oddycha? Co chciałaby powiedzieć, gdyby dostała trochę więcej miejsca?
Pomocna może być praca nie tylko nad tym, „jak się przełamać”, ale też nad tym, kto w Pani miałby się odezwać. Być może potrzebuje Pani odnaleźć i wzmacniać taką wewnętrzną figurę, która potrafi mówić — nie idealnie, nie błyskotliwie, nie bez lęku, ale wystarczająco żywo i prawdziwie. Figurę, która może powiedzieć jedno zdanie, zadać proste pytanie, dołączyć do rozmowy, nawet jeśli serce bije szybciej.
To może być dobry temat do psychoterapii, szczególnie jeśli blokada jest silna i powtarza się od dawna. Nie po to, żeby zmuszać się do bycia kimś innym, ale żeby lepiej poznać swoje wewnętrzne progi, oswoić lęk przed oceną i krok po kroku budować w sobie część, która potrafi wejść w kontakt z innymi bez rezygnowania z siebie.
Pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Z tego, co Pani opisuje, wynika, że trudność nie leży w braku chęci do poznawania ludzi, ale raczej w silnym napięciu i lęku, które pojawiają się właśnie wtedy, gdy kontakt z kimś jest dla Pani ważny. Im bardziej zależy Pani na rozmowie lub znajomości, tym więcej pojawia się analizowania własnego zachowania, przewidywania ocen innych osób i obaw przed popełnieniem błędu. W efekcie zamiast swobodnego kontaktu pojawia się blokada i wycofanie.
Można odnieść wrażenie, że działa tutaj pewnego rodzaju błędne koło: pojawia się okazja do rozmowy, następnie obawy i napięcie, później rezygnacja z działania, która chwilowo przynosi ulgę, ale jednocześnie utrwala przekonanie, że takie sytuacje są trudne i stresujące. Z czasem może to prowadzić do coraz większej ostrożności w relacjach społecznych. Warto pamiętać, że nie trzeba najpierw całkowicie pozbyć się lęku, aby zacząć działać. Często to właśnie stopniowe podejmowanie drobnych prób kontaktu pomaga odzyskać poczucie pewności siebie. Pomocne może być również przyjrzenie się myślom pojawiającym się przed rozmową – zwłaszcza tym dotyczącym oceny, odrzucenia czy konieczności „wypadnięcia idealnie”. Jeżeli trudności utrzymują się od dłuższego czasu i wpływają na możliwość budowania relacji, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Szczególnie skuteczna bywa tutaj terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga pracować nad lękiem antycypacyjnym, negatywnymi przekonaniami na własny temat oraz nadmiernym analizowaniem sytuacji społecznych. I najważniejsze i to, że w takich momentach milczy Pani lub się wycofuje, nie oznacza, że nie potrafi Pani budować wartościowych relacji. Bardzo możliwe, że to właśnie lęk przesłania Pani naturalną otwartość i ciekawość drugiego człowieka.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria

Zobacz podobne
Mam 47 lat byłem 2 razy zdradzony, teraz jestem w 3 związku. Mam taki okropny strach, że znowu będę zdradzony, bo dziewczyna zaczęła za każdym razem, jak wchodzę, gdzie ONA jest, wychodzić ze wszystkich stron na kom .rozmawiałem z Nią o tej sytuacji ONA mówi, że przesadzam. Teraz pytam się Jej po 10 razy dziennie, czy mnie zdradzi, już nie wiem, czy zemną coś nie tak? Miałem trudne dzieciństwo, niską samoocenę, nie wiem, co robić
Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?
Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie?
Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii.
Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę.
Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle.
Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję.
Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

