
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z lękiem przed wizytą u chirurga szczękowego?
Angelika
Maciej Piątek
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje wygląda na lęk antycypacyjny (czyli lęk przed lękiem) oraz reakcja organizmu na samą myśl o wizycie. Fakt, że ciało reaguje „wewnętrznym trzęsieniem” i zmianą rytmu oddechu już dzień wcześniej, pokazuje jaki to dla pani stres.
Jak poradzić sobie z jutrzejszą wizytą? Ponieważ wizyta u chirurga może być ważna dla Pani zdrowia, warto spróbować na nią dotrzeć, korzystając z kilku strategii obniżających napięcie:
Towarzystwo bliskiej osoby: Poproszenie kogoś zaufanego, by poszedł tam z Panią, może dać poczucie bezpieczeństwa i odwrócić uwagę od czarnych scenariuszy.
Zapas czasu: Warto przyjść nieco wcześniej, aby na spokojnie usiąść w poczekalni, oswoić się z miejscem i uniknąć stresu związanego z pośpiechem.
Praca z oddechem: Gdy poczuje Pani narastający niepokój, kluczowe jest wyciszenie układu nerwowego.
Technika wydłużonego wydechu – proszę spróbować brać spokojny wdech nosem (np. licząc w myślach do 3) i robić wyraźnie dłuższy, powolny wydech ustami (licząc do 5 lub 6). Taki oddech wysyła do mózgu sygnał: „jesteśmy bezpieczni”.
Perspektywa długoterminowa Aby lepiej zrozumieć ten problem, warto zadać sobie pytanie, czy podobne napady lęku pojawiają się u Pani również w innych miejscach (np. w urzędach, nowych sytuacjach społecznych), czy dotyczą wyłącznie lekarzy.
Na dłuższą metę najskuteczniejszym rozwiązaniem będzie podjęcie współpracy ze specjalistą.
Specjalista pomoże Pani dotrzeć do źródła tego lęku, oswoić sytuacje i wyposaży Panią w narzędzia do samodzielnego wygaszania takich napadów w przyszłości.
Powodzenia!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agata Radecka
Warto skorzystać z psychoterapii żeby zaczęła Pani rozumieć przyczynę swoich lęków. Jeżeli potrzebuje Pani konkretnych sposobów dobrze jest skorzystać z psychoterapii poznawczo-behawioralnej a jeśli chciałaby Pani popracować głębiej nad swoimi trudnościami polecam psychoterapię psychodynamiczną. Praca nad lękiem to proces, ale rozumiem, że w takiej chwili potrzebuje Pani po prostu konkretnej "recepty".
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Angeliko,
Wygląda na to, że już sama myśl o wizycie uruchamia w Pani organizmie alarm, jakby czekało Panią coś bardzo niebezpiecznego. Trzęsienie wewnętrzne, napięcie czy trudność ze spokojnym oddechem często są objawami silnego lęku, a nie oznaką realnego zagrożenia. Być może nie musi Pani dziś walczyć z tym lękiem ani próbować go całkowicie wyciszyć. Czasem pomocne jest powiedzenie sobie: „Boję się, ale mogę pojechać na wizytę mimo tego strachu.” Odwaga nie polega na braku lęku, lecz na zrobieniu kroku pomimo niego.
Proszę też pamiętać, że jeśli dwa tygodnie temu lęk był silniejszy od Pani, to nie oznacza, że jutro będzie tak samo. Czy jest coś konkretnego w tej wizycie, czego obawia się Pani najbardziej?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
To, co Pani teraz przeżywa, to lęk antycypacyjny, czyli naturalna reakcja układu nerwowego, który pamięta poprzedni stres i już teraz próbuje „ustrzec” Panią przed jutrzejszą wizytą. Proszę pamiętać, że to wewnętrzne drżenie i zmieniony oddech to jedynie fizjologiczne objawy nadmiaru adrenaliny – choć są niezwykle nieprzyjemne, są całkowicie bezpieczne dla zdrowia i w końcu miną.
Aby jutro zdołała Pani dotrzeć na wizytę, warto przede wszystkim przestać walczyć z tymi objawami i pozwolić ciału na to drżenie, powtarzając sobie w myślach, że to tylko przejściowe emocje, a nie realne zagrożenie. Kiedy oddech staje się dziwny, kluczowe jest świadome wydłużanie wydechu – na przykład wdech nosem na cztery sekundy i długi, spokojny wydech ustami na sześć sekund, co fizycznie zmusza organizm do wyciszenia. Proszę nie myśleć o całej jutrzejszej wizycie, a zamiast tego zastosować strategię małych kroków, skupiając się wyłącznie na najbliższej godzinie, potem na ubraniu się, a wreszcie na samym wejściu do placówki.
Po wejściu do gabinetu warto od razu, zupełnie szczerze uprzedzić chirurga o swoim silnym lęku i napadach paniki; lekarze bardzo często spotykają się z takimi reakcjami i potrafią dostosować tempo pracy, co zdejmuje z pacjenta ogromny ciężar. Dziś proszę podejść do siebie z ogromną łagodnością, a jutro – nawet z tym lękiem pod pachą i drżeniem – spróbować tam pójść, ponieważ każde takie przełamanie jest milowym krokiem do osłabienia tych napadów w przyszłości.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
To, co opisujesz, bardzo przypomina silny lęk przed wizytą, a to bywa strasznie męczące, ale da się to trochę obniżyć już teraz. Skup się na bardzo wolnym oddechu i na tym, żeby nie walczyć z uczuciem, tylko je „przeczekać” falą przez kilka minut.
Usiądź albo połóż się wygodnie i oprzyj stopy o podłogę. Oddychaj wolno: wdech nosem przez 4 sekundy, wydech ustami przez 6 sekund. Zrób 10 takich oddechów, bez poganiania siebie. Rozejrzyj się i nazwij w myślach 5 rzeczy, które widzisz, 4 które czujesz dotykiem, 3 które słyszysz. Nie sprawdzaj co chwilę, „czy już minęło”, bo to zwykle nakręca objawy.
Przed wyjściem przygotuj sobie wszystko dziś wieczorem, żeby rano było mniej napięcia. Możesz też od razu na początku powiedzieć lekarzowi: „Bardzo się stresuję i miałam już trudność z dotarciem na wizytę, proszę mówić mi krok po kroku.” To jest całkiem normalne i lekarze naprawdę to słyszą. Warto też poprosić o chwilę przerwy, jeśli poczujesz, że lęk rośnie. Jeśli „dziwne oddychanie” oznacza narastającą duszność, ból w klatce piersiowej, omdlenie, silne kołatanie serca albo objawy nie słabną po uspokojeniu oddechu, potrzebna jest pilna ocena medyczna.
Karolina Śliwińska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silna reakcja lękowa uruchamiająca się już na samą myśl o jutrzejszej wizycie. Organizm zaczyna reagować tak, jakby zagrożenie działo się tu i teraz, mimo że sama wizyta jeszcze się nie odbywa. Stąd może pojawiać się wewnętrzne drżenie, napięcie, poczucie dziwnego oddechu, niepokój w ciele i trudność z uspokojeniem się.
To bardzo nieprzyjemne, ale ważne: sama obecność takich objawów nie oznacza, że Pani sobie nie poradzi. Lęk często „przekonuje”, że trzeba uciec, odwołać, przełożyć, bo wtedy napięcie na chwilę spada. Problem w tym, że po takim uniknięciu lęk zwykle wraca jeszcze silniej przy kolejnej próbie - dokładnie tak, jak Pani teraz opisuje.
Dlatego celem na jutro nie musi być całkowity spokój. Celem może być pójście na wizytę z lękiem, krok po kroku, bez oczekiwania, że najpierw musi Pani poczuć się dobrze.
Na dziś proszę spróbować nie walczyć z objawami na siłę. Im bardziej próbujemy „natychmiast się uspokoić”, tym częściej organizm odbiera to jako kolejny sygnał alarmowy. Pomocne może być spokojne nazwanie tego, co się dzieje.
Może Pani zrobić teraz kilka prostych rzeczy:
Usiąść wygodnie, oprzeć stopy o podłogę i przez minutę tylko zauważać kontakt stóp z podłożem. Potem oddychać spokojniej, ale bez wymuszania głębokiego oddechu. Przy lęku często próbujemy nabierać za dużo powietrza i wtedy robi się jeszcze dziwniej. Lepiej oddychać wolniej, łagodnie, z dłuższym wydechem, np. wdech nosem i spokojny, dłuższy wydech ustami.
Proszę też rozważyć, czy ktoś bliski może Pani jutro towarzyszyć - nawet tylko w drodze lub w poczekalni. Czasem obecność drugiej osoby bardzo pomaga nie wycofać się w ostatnim momencie.
Najważniejsze: nie musi Pani wygrać z lękiem przed wizytą. Wystarczy, że nie odda mu Pani decyzji. Może Pani się bać i jednocześnie zrobić to, co jest dla Pani ważne.
Jeśli jednak objawy będą bardzo nasilone, nietypowe, pojawi się ból w klatce piersiowej, omdlenie, silna duszność albo poczucie realnego zagrożenia zdrowia, proszę skontaktować się z lekarzem lub pomocą doraźną.
A jeśli takie reakcje powtarzają się częściej, warto poszukać regularnego wsparcia psychoterapeutycznego, bo z lękiem przed wizytami i sytuacjami medycznymi można skutecznie pracować.
pozdrawiam serdecznie
Karolina Śliwińska

Zobacz podobne
Jak sobie radzić z przewlekłym stresem?
Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale coraz bardziej boję się jeść w miejscach publicznych. Nawet myśl o tym, że ktoś na mnie patrzy, sprawia, że mam ochotę uciec. Boję się, że ktoś mnie oceni — jak jem, co jem, albo nawet jak wyglądam przy stole.
Kiedyś uwielbiałam wyjścia do restauracji, spotkania z ludźmi, a teraz to mnie paraliżuje. Już kilka razy wymyślałam wymówki, żeby tylko nie musieć nigdzie iść. Chcę to zmienić, ale nie wiem, od czego zacząć. Może powinnam próbować chodzić w mniej zatłoczone miejsca? Ale czy to coś da? Jak w ogóle przestać się przejmować tym, co myślą inni? Czuję się coraz bardziej zamknięta w sobie przez ten strach, a to tak bardzo nie jestem ja. Pomóżcie mi, proszę, bo nie wiem, jak z tym walczyć, a chciałabym znowu cieszyć się życiem i zwykłymi rzeczami.
