Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z paraliżującym lękiem przed śmiercią?

Treść wrażliwa
Bardzo boje sie śmierć. Może nie samego momentu umierania, ale tego że już nigdy mnie nie będzie, nie bedę miała funkcji życiowych, tak poprstu zniknę na zawsze. Przeraża mnie to a wręcz paraliżuje. Nie wiem co z tym zrobić. Najgorzej jest w nocy kiedy zaczynam myśleć. Nie mogę wtedy spać i pisze do kogoś tylko by zająć mysli. Przez okres kilku miesięcy nie miałam takich myśli, lecz od kilku dni sie to nasiliło. Mimo że jestem bardzo młoda to itak się tego panicznie boje. Wiem że nie da sie tego ominąć i każdy przez to przejdzie ale ten lęk jest silnejszy. Czasami jak zaczynam o tym myśleć to wiem że muszę zająć czymś głowę bo inaczej pojawiają się ataki paniki.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Lęk przed niebytem, nicością i zniknięciem na zawsze to jeden z najbardziej pierwotnych i uniwersalnych lęków, jakich doświadcza człowiek. W psychologii nazywamy go lękiem egzystencjalnym – dotyka on wielu ludzi, również bardzo młodych, a jego nasilenie w porze nocnej jest całkowicie naturalne, ponieważ wtedy brakuje bodźców, które w dzień odwracają naszą uwagę.

Skoro lęk powrócił po kilku miesiącach przerwy, warto zadać sobie pytanie, czy w Pani życiu nie pojawił się ostatnio jakiś stres, zmęczenie lub zmiana, które osłabiły Pani zasoby emocjonalne. W momentach nocnego paraliżu ucieczka w pisanie do kogoś jest intuicyjną, dobrą próbą samoregulacji, jednak na dłuższą metę warto wdrożyć techniki uziemiające, które zamiast samej próby ucieczki od myśli, przywrócą Pani ciało do poczucia bezpieczeństwa "tu i teraz". Kiedy czuje Pani nadchodzącą panikę, doskonale sprawdza się technika uważnościowa 5-4-3-2-1 – polega ona na powolnym odszukaniu wzrokiem 5 rzeczy w pokoju, dotknięciu 4 przedmiotów o różnych fakturach, usłyszeniu 3 dźwięków, poczuciu 2 zapachów i wypowiedzeniu 1 wspierającej myśli np. jestem teraz bezpieczna w swoim łóżku. To pozwala biochemicznie wygasić atak paniki.

Jeżeli ten lęk paraliżuje Pani codzienne funkcjonowanie i odbiera sen, najskuteczniejszą drogą jest podjęcie krótkoterminowej psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Terapeuta pomoże Pani oswoić te myśli, wypracować spersonalizowane narzędzia radzenia sobie z lękiem nocnym oraz sprawi, że temat ten przestanie wywoływać tak silną, somatyczną reakcję w ciele.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

a kiedy się zaczęły takie myśli?

Co się wtedy działo u ciebie?

Piszesz, że kilka miesięcy nie było tych myśli - zatem co się działo u ciebie gdy się znoy pojawiły?

Jest jakiś wyzwalacz, dobrze byłoby go znaleźć i zaopiekować się. Myślę, że najlepiej ze specjalistą.

 

Powodzenia!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Czytając Twój wpis, pomyślałam, że tak naprawdę nie boisz się tylko śmierci. Brzmi to raczej jak spotkanie z czymś ogromnym i trudnym do pojęcia np.z myślą o własnej skończoności. Wiele osób doświadcza takich lęków, szczególnie wieczorem lub w nocy, kiedy robi się cicho i trudniej odwrócić uwagę od własnych myśli.

Zwróciło moją uwagę, że kiedy te myśli się pojawiają, od razu próbujesz od nich uciec lub je zagłuszyć, to zrozumiałe, bo są bardzo nieprzyjemne. Czasami jednak im bardziej walczymy z jakąś myślą, tym częściej do nas wraca. Warto też zauważyć, że przez kilka miesięcy ten lęk był mniejszy a to może oznaczać, że nie jest on obecny cały czas z taką samą siłą i że istnieją okoliczności, które wpływają na jego nasilenie. Zastanów się proszę: czy w ostatnich dniach wydarzyło się coś, co mogło przypomnieć Ci o przemijaniu, chorobie lub utracie? I czego najbardziej się obawiasz: samej śmierci czy myśli, że stracisz wszystko, co jest dla Ciebie ważne?

Jeżeli lęk prowadzi do ataków paniki lub znacząco utrudnia sen i codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie po to, by przekonać Cię, że śmierć nie istnieje ale żeby pomóc Ci żyć pełniej mimo świadomości, że jest częścią ludzkiego życia. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Moją uwagę przykuło, to że napisała Pani, że ten lęk paraliżuje, a momentami prowadzi do ataków paniki. Czasami zdarza się tak, że temat śmierci staje się takim punktem "kulminacyjnym", wokół którego koncentruje się silny lęk, ale jego źródło może być znacznie szersze. Jeśli te myśli wracają regularnie i Pani codzienne życie jest zdezorganizowane, do tego pewnie dochodzi jeszcze zmęczenie przez brak snu, zachęcałabym do rozmowy z psychologiem. Taka rozmowa nie musi koncentrować się wyłącznie na samym lęku przed śmiercią, ale może pomóc lepiej zrozumieć, co sprawia, że stał się on tak silny i przytłaczający.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Lęk przed śmiercią jest jednym z najbardziej podstawowych ludzkich lęków i wiele osób doświadcza go, szczególnie w momentach większego stresu lub życiowych zmian. 

To, co zwraca moją uwagę, to nie sam fakt pojawiania się tych myśli, ale to, że wywołują one u Pani tak silny niepokój, że prowadzą do ataków paniki i problemów ze snem. W takich chwilach często nie cierpimy już tylko z powodu myśli o śmierci, ale także z powodu lęku przed własnym lękiem. Paradoksalnie ciągłe odganianie tych myśli i zajmowanie nimi głowy za wszelką cenę może sprawiać, że wracają jeszcze silniej. Warto próbować mówić sobie „To jest myśl o śmierci, a nie sama śmierć. Mogę odczuwać lęk i jednocześnie być bezpieczna tu i teraz”.

Proszę też pamiętać, że to, iż jest Pani młoda, nie oznacza, że nie ma prawa przeżywać takich rozterek. Nie świadczy to o słabości ani o tym, że coś jest z Panią nie tak. To raczej sygnał, że obecnie Pani układ nerwowy jest mocno obciążony.

Jeżeli ten lęk utrzymuje się, nasila lub zaczyna znacząco wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie po to, by „pozbyć się” myśli o śmierci, ale by nauczyć się żyć bez paraliżu, który ze sobą niosą. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Lęk przed śmiercią jest jednym z najbardziej podstawowych ludzkich lęków, dlatego nie jesteś w tym osamotniona. Zwróciłam jednak uwagę na to, że w Twoim przypadku nie jest to tylko sporadyczna refleksja, ale coś, co wywołuje bardzo silne napięcie, utrudnia sen i prowadzi nawet do ataków paniki.

To, że próbujesz zajmować czymś myśli, kiedy pojawiają się te rozważania, jest zrozumiałe, ale jeśli lęk zaczyna przejmować kontrolę nad codziennym funkcjonowaniem, warto potraktować go poważnie i poszukać wsparcia.

Myślę, że pomocna mogłaby być rozmowa z psychologiem, szczególnie jeśli zauważasz, że objawy nasilają się okresowo lub wpływają na Twoje samopoczucie. Nie musisz radzić sobie z tym lękiem sama.

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, to lęk egzystencjalny (tanatofobia), który bardzo często dotyka właśnie osoby młode. Świadomość przemijania potrafi autentycznie sparaliżować, a fakt, że dopada Panią w nocy, jest naturalny – w ciszy umysł traci codzienne „odwracacze uwagi” i zostaje sam na sam z najtrudniejszymi myślami.

Kiedy czuje Pani, że nadchodzi panika, proszę nie walczyć z tymi myślami na siłę, bo to tylko potęguje strach. Lepiej skupić się na ciele: wziąć kilka głębokich oddechów i poczuć podłoże pod stopami, co pomoże wrócić do bezpiecznej teraźniejszości. Zamiast pisać w nocy do znajomych, co dodatkowo rozbudza organizm, lepiej włączyć spokojny podcast lub audiobook, który bezpiecznie zajmie Pani uwagę.

Ponieważ ten lęk utrudnia Pani normalne funkcjonowanie i sen, najlepszym rozwiązaniem będzie pomoc specjalisty, który nie sprawi, że temat śmierci zniknie, ale pomoże Pani oswoić ten lęk tak, aby przestał Panią paraliżować i pozwolił spokojnie żyć. Życzę Pani dużo siły i spokojnych nocy.

 

Pozdrawiam

Agnieszka Sokal

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, czego doświadczasz, jest bardzo ludzkie i częstsze, niż myślisz ale to, że lęk paraliżuje Cię w nocy i wywołuje ataki paniki, to sygnał, że warto poszukać konkretnej pomocy i narzędzi, a nie męczyć się z tym sama.[

 Silny, nawracający lęk przed śmiercią często nazywany tanatofobią to nie tylko „normalne zamartwianie się”, ale stan, który może utrudniać sen, naukę, relacje i codzienne funkcjonowanie. Typowe jest „nakręcanie się” myślami („zniknę na zawsze”, „już mnie nie będzie”), które powodują napady lęku lub paniki, szczególnie wieczorem, kiedy jest cicho i nie masz zajętej głowy. To nie znaczy, że jesteś „słaba” ale raczej, że Twój mózg zbyt mocno skupia się na jednym trudnym temacie. W nocy spada liczba bodźców jak brak lekcji, rozmów, telefonu, więc mózg „ma przestrzeń” na egzystencjalne tematy, a lęk przed śmiercią jest jednym z nich – to częsty wzorzec opisywany przez psychologów. Gdy próbujesz na siłę nie myśleć o śmierci, paradoksalnie myślisz o niej jeszcze więcej gdyż to typowy mechanizm w lęku: unikanie wzmacnia strach. Dlatego celem nie jest „nigdy o tym nie myśleć”, tylko nauczyć się tak reagować na te myśli, by nie kończyły się paniką. Lęk przed śmiercią jest bardzo ludzki i pojawia się na różnych etapach rozwoju, także u nastolatków i młodych dorosłych. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy lęk przestaje być tłem, a staje się centrum życia  tak jak piszesz: paraliżuje, wraca falami, jest najmocniejszy nocą, pojawiają się ataki paniki. To znaczy, że to dobry moment, by nie zostać z tym sama, tylko skorzystać z pomocy. Specjaliści piszą wprost: przy silnym lęku przed śmiercią  najlepiej działa psychoterapia, szczególnie poznawczo-behawioralna (CBT) oraz egzystencjalna. W CBT pracuje się nad rozpoznaniem, jakie dokładnie myśli uruchamiają lęk („zniknę na zawsze”, „już mnie nie będzie” itd.), budowaniem bardziej realistycznych, „użytecznych” sposobów myślenia, stopniowym oswajaniem tematu, tak aby nie wywoływał paniki. Jeśli ataki paniki i bezsenność się utrzymują lub nasilają, warto skonsultować się z psychologiem lub terapeutą, najlepiej takim, który pracuje z lękiem i młodzieżą. Nie musisz mieć odpowiedzi na wszystkie „filozoficzne” pytania o to, co jest po śmierci gdyż nikt ich nie zna. Ważne, byś nie była z tym sama. To, że jesteś młoda i już o tym myślisz, nie jest „wadą charakteru”. To raczej dowód, że masz bardzo wrażliwy, refleksyjny umysł. Z odpowiednim wsparciem można nauczyć się z tym żyć spokojniej, bez paraliżu i nocnych koszmarów.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Lęk przed śmiercią należy do najbardziej podstawowych ludzkich lęków. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna dominować nad codziennym życiem, zaburza sen i prowadzi do ataków paniki  tak jak dzieje się to u Pani.

Samo odwracanie uwagi często przynosi chwilową ulgę, jednak nie rozwiązuje źródła problemu. Warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, aby lepiej zrozumieć mechanizm tego lęku i nauczyć się sposobów radzenia sobie z natrętnymi myślami oraz napadami paniki. W razie potrzeby pomocna może być również konsultacja psychiatryczna.

Z odpowiednim wsparciem wiele osób odzyskuje spokój i przestaje doświadczać tak silnego paraliżującego lęku. Proszę nie zostawać z tym sama. Szukanie pomocy nie oznacza słabości to pierwszy krok do odzyskania poczucia bezpieczeństwa.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Cześć, jest bardzo trudne co opisujesz, ale wcale nie jesteś z tym sama. Lęk przed śmiercią zdarza się wielu osobom, zwłaszcza wtedy, gdy zaczynamy zastanawiać się nad tym, że życie kiedyś się skończy. U niektórych ten lęk staje się tak silny, że wywołuje ataki paniki i utrudnia normalne funkcjonowanie, dokładnie tak, jak opisujesz.

To nie oznacza, że dzieje się z Tobą coś „dziwnego”. Twój umysł wpada w błędne koło, pojawia się przerażająca myśl, organizm reaguje lękiem, a potem sam lęk jeszcze bardziej nakręca kolejne myśli. To może być bardzo wyczerpujące.

Skoro zauważasz, że przez kilka miesięcy było lepiej, a teraz lęk znów się nasilił, warto potraktować to jako sygnał, żeby poszukać wsparcia. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc zrozumieć, skąd bierze się ten lęk i nauczyć się radzić sobie z nim tak, aby nie przejmował kontroli nad Twoim życiem.

Pamiętaj też, że nie musisz walczyć z tym sama. To, że piszesz do innych, kiedy jest Ci ciężko, pokazuje, że szukasz sposobu, by przetrwać te najtrudniejsze chwile. To dobry krok. Z czasem warto jednak nauczyć się również innych metod radzenia sobie z napadami lęku, aby nocne myśli nie miały nad Tobą takiej siły.

To, że boisz się śmierci, nie oznacza, że chcesz umrzeć. Wręcz przeciwnie, z Twoich słów przebija to, jak bardzo cenisz życie. Z odpowiednim wsparciem ten lęk może stać się znacznie mniej przytłaczający. 

Nie musi być z Tobą już zawsze.

Z pozdrowieniami.

 

Edyta Kotula 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Stres przed codziennymi czynnościami, niska samoocena czy coś więcej?
Witam, mam 20 lat i parę miesięcy temu skończyłem szkołę. Od pewnego czasu zauważyłem u siebie stres przed codziennymi czynnościami takimi jak pójście do tablicy na lekcji czy jakiejkolwiek wystąpienie na forum klasy, stres odczuwałem również gdy dojeżdżałem do szkoły(samochodem), przed otrzymaniem prawa jazdy stresowałem się wejściem do autobusu, mimo że wiedziałem że będzie to wejście jak każde inne.Można przypuszczać, że ten stres jest spowodowany szkołą, lecz stresuje się również zwykłym pójściem do biedronki czy do galerii handlowej lub przed spotkaniami towarzyskimi,imprezami czy samotnym pójściem na ryby.Nie jestem aspołeczny nie mam nic przeciwko obecności ludzi. Stąd moje pytanie czy to jest jakaś choroba, może niska samoocena której nie jestem świadomy? Nie mam nawet pojęcia czego się konkretnie stresuje. Nie przejmuje się innymi ludźmi bo wiem że każdy ma swoje życie i nikomu nie chce się mnie oceniać w Biedronce czy na parkingu szkolnym. Z góry dziękuję za odpowiedź
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przetłoczona,
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przytłoczona, oraz od momentu jak raz pogotowie przyjechało po 21 do domu, żeby zmierzyć mi puls, bo dostali wezwanie to od tamtej pory mam straszne lęki i nie mogę normalnie zasypiać, bo co zamknę oczy, to się boję, że zaraz pogotowie albo policja zadzwoni do domofonu. Mam problemy z jedzeniem. Strasznie dużo piję, ale jem raz dziennie góra dwa razy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Do szpitala psychiatrycznego nie mam potrzeby jechać, wyszłam z niego miesiąc temu. Do psychologa ani psychiatry nie chodzę ( nie jestem zapisana) a jak się zapiszę, to będę czekać miesiącami. Czy to może być z powodu, że leki na mnie nie działają z powodu małych dawek ? Biorę leki: Pralex, Lamilept ,Trittico W czerwcu byłam pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym. W czerwcu wylądowałam w szpitalu, wyszłam z niego 29 sierpnia. W domu byłam prawie 3 miesiące i znów wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na 3 tygodnie, wypisali mnie z niepełną poprawą ( uwzględnili to nawet w wypisie ), po 5 dniach od wypisu znów powróciłam do szpitala psychiatrycznego na 2 tygodnie ( leków mi nie zmienili w dzień, tylko na noc z Peraziny na trittico ). Wyszłam ze szpitala 28 grudnia. W szpitalu niezbyt chcieli mnie trzymać, ordynatorka oraz zastępczyni ordynatorki przez moje 2 tygodnie przez 2 razy w tygodniu (wtedy był obchód 2 razy w tygodniu), za każdym razem mówiła mi, że raczej pora żebym już wyszła, że nie chcą mnie trzymać. Nieważne było dla nich to, jak ja się czuję. 21 grudnia w szpitalu pocięłam sobie ręce aż do kałuży krwi , a na następny dzień był obchód gdzie ordynatorki również powiedziała mi , że chcą mnie wypisać do domu mimo, że wtedy miałam ogromne myśli samobójcze. Przetrzymali mnie parę dni, wtedy miałam tylko 1 raz rozmowę z psychologiem po pocięciu się. Przetrzymali mnie na świętach, żeby trochę rany się zagoiły a po świętach już się mnie pozbyli. Wyszłam ze szpitala mimo wszystko w lepszym stanie bez myśli samobójczych, które nie mam w ogóle do dziś, z czego się bardzo cieszę, bo chociaż nie męczy mnie to. Ale właśnie nie wiem jak sobie poradzić z chwiejnością emocjonalną, z lękami, zaburzeniem odżywiania ...
Co zrobić przy chronicznym zmęczeniu?
Dzień dobry, co zrobić przy chronicznym zmęczeniu? Od około roku mam nasilenie zaburzeń lękowych, konkretniej OCD i od tego też roku ciągle towarzyszy mi ogromne zmęczenie. Nieważne czy jestem w domu, czy poza nim jestem tak samo zmęczona, często też jest mi duszno. Uczęszczam na psychoterapię, na której udało mi się zredukować praktycznie do zera ataki paniki, lecz zmęczenie jak przy nich nadal zostało. Występują też u mnie stany odrealnienia, momentami właśnie do derealizacji dołącza zmęczenie i wtedy jeszcze bardziej czuję się jak w śnie na jawie. Ostatnio się to lekko pogarsza, a niedługo kończy mi się wolne i będę musiała wrócić do codzienności, boję się, że nie dam rady i jak tylko wyjdę z domu, to zemdleję, przecież tyle razy, gdy chodziłam gdzieś w tym miesiącu, nic mi się nie działo, a ja i tak się bardzo boję. Robiłam badania krwi, wszystko wyszło w normie. Nie wiem, czy znowu udać się do psychiatry, bo za pierwszym razem poczułam, że moje objawy nie są aż tak ważne, jak opinia innych ludzi, o tym, co ja odczuwam, czy zrobić coś innego, przepracować to na terapii? Albo czy są jakieś ćwiczenia, cokolwiek co mogłoby to zmniejszyć? Odczuwam ogromny dyskomfort już tyle miesięcy, nie chcę znowu wstawać z myślą, że to wszystko nie prawdziwe i znowu być tak zmęczona.
Ataki paniki, poczucie odrealnienia. Męczące myśli pełne lęku. Co robić, bym znów normalnie funkcjonowała?
Witam, przychodzę z dosyć męczącym problemem. Od początku października mam znaczne osłabienie, mimo dobrego stanu zdrowia. Wszystko zaczęło się od tego, że praktycznie zemdlałam 1 października i wtedy pojawił się u mnie ogromny lęk. Unikałam wychodzenia z domu, bo bałam się, że wtedy zemdleje. Po jakimś czasie nieco się poprawiło, ale potem znowu wróciło, gdy byłam przeziębiona. Miałam wtedy pierwszy "atak" myśli o tym, że to wszystko jest snem i nie jest prawdziwe, strasznie się wtedy trzęsłam i biło mi serce, więc zakładam, że mógł to być atak paniki. Tydzień po tym wydarzeniu wróciłam w miarę normalnie do codzienności i było okej. Lecz w nocy z 30 na 31 miałam sen z moją zmarłą babcią i potem samoistnie pojawiły mi się myśli na temat śmierci, chorób, odrealnienia itp. na tyle nasilone, że musiałam wrócić wcześniej do domu, bo nie mogłam tego w ogóle opanować. Dodam też, że kiedyś już miałam takie pojedyncze myśli na temat śmierci, bo bardzo się bałam, że umrę (to było jeszcze przed śmiercią mojej babci, więc wtedy to nie miało uzasadnienia bym o tym jakoś myślała). Ogólnie męczą mnie nie raz różne myśli do tego stopnia, że mam wrażenie, że zaraz całkowicie stracę kontrolę. I od czasu tego snu znowu jestem bardzo osłabiona, ciężko mi się myśli i ciągle muszę sprawdzać czy na pewno nie śpię. W sumie sen to teraz jedyny mój odpoczynek, bo nawet w weekend takie stany mnie atakują i przeszkadzają w dosłownie wszystkim. Bardzo liczę na jakąś pomoc, bo chciałabym cieszyć się życiem, które tak uwielbiam. :) Z góry dziękuję za odpowiedź <3
Koszmary senne z powodu nadchodzącej matury, trudności decyzyjne.
Co mogą znaczyć powtarzające się koszmary senne dotyczące nadchodzącego egzaminu (głównie matury), którego się boję, bo jestem kompletnie nieprzygotowany? Zaznaczam, że ostatni egzamin w życiu miałem wiele lat temu i choć cieszę się, że mam je za sobą, to przygotowanie się do nich (a już zwłaszcza do matury) nie były taką traumą jak w tym śnie. Zmagam się natomiast z innymi ciężkimi dylematami, takimi jak decyzja o kredycie mieszkaniowym albo dalszym czekaniu.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.