
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym i depresją w ciężkiej pracy na magazynie?
Roksana
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Tutaj jest widoczne przeciążenie nerwowe i niestety długotrwały stres daje znać o sobie. Pomyłki zdarzają się każdemu, a rozumiem że ta praca jest monotonna i wymaga od Pani większego zaangażowania niż jest w stanie zaoferować. Rozumiem, że depresja jest zdiagnozowana i bierze Pani leki? Jest Pani przemęczona i stąd spadek koncentracji i błędy. Ma Pani prawo do błędów a zwracanie uwagi nie można brać do siebie, bynajmniej nie robi Pani specjalnie źle. Proszę wykorzystać czas pobytu w sanatorium i skontaktować się z psychologiem, porozmawiać o swoich obciążeniach. Może warto pomyśleć o zmniejszeniu ilości godzin, jeżeli ma to Pani w jakiś sposób pomóc? A może jest opcja zmiany stanowiska? Pisze Pani, ze praca wymaga pośpiechu i koncentracji. Może warto powiedzieć kierownikowi, że ma Pani z tym problem. bez wątpienia powinna Pani zmienić stanowisko jak i otoczenie.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Kupisz
Dzień dobry,
Czytając Twój wpis, wyraźnie widać, jak ogromny ciężar dźwigasz na co dzień. Połączenie ciężkiej pracy fizycznej pod presją czasu z objawami depresji i lęku tworzy skrajnie wycieńczające błędne koło.
Kiedy nasz układ nerwowy jest przewlekle przeciążony, koncentracja i pamięć naturalnie spadają. Pomyłki w pracy nie są w tej sytuacji brakiem starań ani Twoją winą, to sygnał od organizmu, że działasz na granicy wytrzymałości.
Wyjazd do sanatorium to wspaniała okazja na chwilowy reset i złapanie oddechu. Pamiętaj jednak, że to rozwiązanie czasowe. Aby na stałe zredukować lęk, odzyskać poczucie wpływu na swoje życie i nauczyć się stawiać granice w trudnym środowisku pracy, zachęcam Cię do podjęcia regularnej współpracy z psychoterapeutą.
Praca ta pozwoli Ci poukładać to, co trudne, osłabić lęk i zatroszczyć się o siebie tak, by codzienne życie przestało być ciągłą walką o przetrwanie.
Życzę owocnego odpoczynku w sanatorium i powrotu do sił!
Anna Kupisz
Jagoda Jek
Przede wszystkim z tego, co Pani opisuje, brzmi to jak ogromne przeciążenie, a nie po prostu „brak staranności”. Kiedy ktoś funkcjonuje z depresją i silnym napięciem lękowym, koncentracja, pamięć robocza i odporność na stres często naprawdę spadają. Wtedy nawet bardzo duże starania mogą nie wystarczać, bo organizm działa na granicy swoich możliwości.
Warto też zauważyć, że praca, którą Pani wykonuje, jest obiektywnie wymagająca: tempo, presja na wynik, konieczność skupienia przez wiele godzin i konsekwencje nawet drobnych pomyłek. To środowisko, które może mocno nasilać objawy lękowe - szczególnie gdy po każdym błędzie pojawia się wezwanie „na rozmowę”, co dodatkowo buduje napięcie i strach przed kolejną pomyłką.
Na teraz pomocne może być spróbowanie nie tyle „bardziej się starać”, bo tego już Pani robi bardzo dużo, ale zmniejszyć obciążenie:
przed rozpoczęciem zmiany ustalić sobie jeden konkretny cel (np. dokładność zamiast maksymalnego tempa),
wypracować jedną stałą metodę sprawdzania kuwet, żeby nie polegać tylko na pamięci w stresie,
po błędzie zamiast myśli „znowu zawaliłam” spróbować przeanalizować: co dokładnie się wydarzyło i czy był na to realny wpływ?.
Bardzo zwróciło moją uwagę zdanie: „każda praca na pełny etat jest dla mnie męcząca”. Warto przyjrzeć się temu szerzej - czy jest to głównie kwestia obecnego epizodu depresyjnego i lęku, czy może od dawna ma Pani trudność z funkcjonowaniem przy dużym obciążeniu. To są rzeczy, które można lepiej zrozumieć podczas spokojnej rozmowy ze specjalistą.
Dobrze, że jedzie Pani do sanatorium i że czuje Pani ulgę na myśl o odpoczynku. Proszę potraktować ten czas nie jako „ucieczkę od pracy”, ale jako sygnał, że organizm naprawdę potrzebuje regeneracji.
Jeśli czuje Pani, że mimo leczenia depresji i lęku coraz trudniej sobie radzić, warto rozważyć dodatkowe wsparcie psychologiczne, czasem uporządkowanie tego, skąd bierze się takie przeciążenie, poczucie bycia gorszą i ciągły lęk przed oceną, może znacząco pomóc. Można też omówić indywidualnie, jakie strategie będą najlepiej dopasowane do Pani sytuacji.
Trzymam kciuki, żeby sanatorium dało Pani choć trochę oddechu. Warto też podczas konsultacji poruszyć nie tylko samą pracę, ale cały schemat: depresja → zmęczenie → błędy → krytyka → jeszcze większy lęk i napięcie. To jest bardzo częsty mechanizm i można nad nim pracować.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Mam wrażenie, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w sytuacji, w której wysiłek nie przekłada się na poczucie satysfakcji. Bardzo się Pani stara, a mimo to częściej słyszy Pani o błędach niż o tym, co wykonuje dobrze. To też z czasem potrafi podkopać wiarę we własne możliwości. Pisze Pani również o depresji i lęku. Takie trudności mogą wpływać na koncentrację i odporność na stres, dlatego każda kolejna pomyłka staje się jeszcze większym obciążeniem. Łatwo wtedy wpaść w błędne koło: im bardziej chce się nie popełnić błędu, tym większe napięcie towarzyszy pracy. Cieszę się, że czeka Panią wyjazd do sanatorium. Potraktowałabym ten czas nie tylko jako odpoczynek, ale również okazję do zastanowienia się, czego potrzebuje Pani od pracy, aby nie była ona wyłącznie źródłem ciągłego stresu, być może problem nie polega na tym, że nie daje Pani rady, ale na tym, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w warunkach, które są zbyt obciążające.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Alicja Ryżak
jeśli leczy się Pani obecnie psychiatrycznie, dobrym pomysłem będzie skonsultowanie z nim obecnej sytuacji - możliwe, że modyfikacja farmakoterapii ułatwiłaby Pani codzienne funkcjonowanie. Choćby na tyle, by miała Pani więcej przestrzeni i siły na dalszą walkę o swój dobrostan. Jeśli nie jest Pani pod opieką lekarza, to bardzo zachęcam do rozważenia tej opcji.
Lekarz jest również w stanie wypisać skierowanie na psychiatryczny oddział dzienny, gdzie terminy są często szybsze niż na terapię indywidualną, a pacjent jest w stanie odpocząć, uporządkować swoje życie i uzyskać kompleksową pomoc w ciągu kilku miesięcy na L4, które się z tym wiąże.
Myślę, że konsultacja z psychologiem byłaby w Pani przypadku pomocna, ale jeśli nie ma Pani w tym momencie takiej możliwości, to zachęcam do skorzystania z bezpłatnego telefonu zaufania lub wsparcia.
W internecie (na przykład na YouTube) znajdzie Pani nagrania relaksacyjne, które doraźnie mogą pomóc choć trochę wyciszyć układ nerwowy - szczególnie polecam trening autogenny Schultza, trening progresywnej relaksacji mięśni Jakobsona oraz skanowanie ciała.
Wszystkiego dobrego, trzymam kciuki, że pobyt w sanatorium doda Pani sił! :)
Jakub Pawłowski
Widzę, jak dużo wysiłku wkładasz w swoją pracę i jak bardzo przeżywasz każdą pomyłkę. To, że błędy się powtarzają mimo starań, nie oznacza, że jesteś leniwa czy niekompetentna. Kiedy człowiek funkcjonuje z depresją i lękiem, koncentracja, pamięć i odporność na stres często są osłabione, a praca pod presją czasu staje się jeszcze trudniejsza.
Dobrze, że za chwilę jedziesz do sanatorium – odpoczynek może pomóc odzyskać trochę sił i spojrzeć na sytuację z większym spokojem. Po powrocie warto zastanowić się nie tylko nad tym, jak unikać błędów, ale też czy obecne stanowisko jest dopasowane do Twoich możliwości i zdrowia. Czasem problemem nie jest człowiek, lecz środowisko pracy.
Jeśli jesteś pod opieką specjalisty z powodu depresji i lęku, porozmawiaj z nim również o tym, jak bardzo praca wpływa na Twoje funkcjonowanie. Nie musisz radzić sobie z tym wszystkim sama.
Bożena Nagórska
Dzień dobry, Pani Roksano.
Pani chroniczne zmęczenie, bezradność wobec powtarzających się błędów oraz poczucie niesprawiedliwości przy awansach to bezpośredni skutek pracy we wzmożonym stresie i pod presją czasu, co bardzo nasila objawy depresji oraz lęków. W tak intensywnych warunkach magazynowych, gdzie liczy się wyłącznie tempo, układ nerwowy w stanie kryzysu nie jest w stanie pracować bezbłędnie, dlatego nie powinna Pani brać tych pomyłek za osobistą porażkę ani dowód na bycie gorszą. Nadchodzący wyjazd do sanatorium to idealny moment na całkowite odcięcie się od tego trudnego środowiska, złapanie oddechu i regenerację, która po powrocie pozwoli Pani na spokojnie, bez paraliżującej presji, podjąć decyzje dotyczące zdrowia oraz ewentualnego szukania zatrudnienia bardziej dopasowanego do Pani obecnych możliwości psychofizycznych.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Roksano.
Z tego co Pani opisuje, odnoszę wrażenie, że wkłada Pani w swoją pracę naprawdę dużo wysiłku i bardzo zależy Pani na tym, aby wykonywać ją jak najlepiej. To, że mimo starań zdarzają się błędy, nie oznacza, że jest Pani leniwa czy niekompetentna.Wspomina Pani również o depresji i zaburzeniach lękowych. Te trudności mogą wpływać na koncentrację, pamięć, tempo pracy i odporność na stres. W tak wymagającym środowisku, gdzie liczy się szybkość i presja wyników, objawy mogą się jeszcze nasilać.
Dobrze, że za tydzień wyjeżdża Pani do sanatorium. Proszę potraktować ten czas jako okazję do regeneracji, a nie jako ucieczkę od problemów. Warto również porozmawiać ze swoim psychiatrą lub psychoterapeutą o tym, że mimo leczenia nadal doświadcza Pani tak dużego zmęczenia i trudności z funkcjonowaniem w pracy.
Proszę też pamiętać, że nie każda praca będzie odpowiednia dla każdej osoby. Czasami problemem nie są nasze kompetencje, ale warunki pracy i ich niedopasowanie do aktualnych możliwości psychofizycznych. Nie świadczy to o Pani wartości.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że jest Pani po prostu bardzo zmęczona. Nie tylko samą pracą, ale też ciągłym poczuciem, że mimo starań coś znowu poszło nie tak i zaraz będzie trzeba się z tego tłumaczyć.
Z tego, co Pani pisze, nie wygląda to na brak zaangażowania. Wręcz przeciwnie – mam poczucie, że bardzo się Pani stara, szuka sposobów, żeby było lepiej, a mimo to błędy się zdarzają. To musi być bardzo frustrujące i z czasem może odbierać wiarę w siebie.
Pisze Pani również, że zmaga się z depresją i lękami. To ważny kontekst, bo takie trudności mogą wpływać na koncentrację, pamięć, tempo pracy czy poziom zmęczenia. Nie oznacza to, że jest Pani gorszym pracownikiem – oznacza jedynie, że na co dzień dźwiga Pani więcej niż widać na pierwszy rzut oka.
Bardzo się cieszę, że za chwilę wyjedzie Pani do sanatorium. Mam nadzieję, że ten czas pozwoli choć trochę odpocząć i złapać oddech. Czasami organizm naprawdę potrzebuje chwili wytchnienia, zwłaszcza gdy od dłuższego czasu funkcjonuje pod dużą presją.
Proszę też pamiętać, że jedna praca nie definiuje Pani wartości. To, że w tym miejscu jest Pani trudno, nie oznacza, że zawsze i wszędzie tak będzie. Mam nadzieję, że z czasem znajdzie Pani takie miejsce, w którym będzie mogła pracować z większym spokojem i bez ciągłego poczucia, że musi udowadniać swoją wartość. 🌷

Zobacz podobne
Dzień dobry,
Od 10 lat mam ciągle nawracającą się depresję.
Jestem ciągle zmęczona … wszystkim. Mam leki, psychiatrę … już trzeciego. I znowu od 4 miesięcy jest bardzo źle, gorzej niż zwykle, mimo że chodzę na terapię 2 x w miesiącu i biorę leki. Jestem strasznie zmęczona, już nie widzę, co mogłabym jeszcze zrobić, żeby było lepiej. Mam męża i 2 dzieci, którzy mają mnie już dosyć. Ja też mam siebie dosyć, nawet kąpać mi się nie chce. Chcę tylko spać i przespać to gówno.
Ale jak się budzę to nie nowy to samo.
Co mam robić, gdzie szukać pomocy, czy w ogóle jest jakieś wyjście?
Monika
Dzień dobry. Mam dyskretne pytanie. Moja przyjaciółka choruje na depresję. Ma 34 lata. Pracuje. Mieszka z rodzicami. Jakiś czas temu dostała od psychiatry lek na depresję, ale on bardziej pomaga jej zasnąć, niż jej pomaga na ogólne samopoczucie. Chodziła jakiś czas temu do psychologa z Mopru. Ale pani psycholog powiedziała jej, że ma do niej nie przychodzić. Że potrzeba czasu, aby problemy się rozwiązały. Przyjaciółka nie chce już chodzić do tego psychologa. Nie wie czy te spotkania jej pomogą. Straciła wiarę w wizyty u psychologa. I tamta pani psycholog powiedziała, że powinna odczekać kilka tygodni. Obecnie tam już nie chodzi. Została bez terapii.
Przyjechała do mnie na parę dni do Ząbek. Ale niestety już jutro wraca do siebie do domu. Powiem szczerze, że o nią się martwię. Nie chcę , żeby straciła życie przez swoje problemy. Kiedyś inaczej się zachowywała. Bywało u niej lepiej. Teraz kompletnie się załamuje. Bardziej jest zamknięta w sobie. Obecnie spędzamy trochę czasu razem. Od jej przyjazdu minęły 3 dni. Wczoraj spędziłyśmy z sobą dzień.
Zmartwiła mnie tym, że kiedy nie radzi sobie z problemami sięga po używki, np. alkohol i pali zapachowe papierosy. Nie wiem już jak mam jej pomóc. Czasem boję się, że zrobi sobie krzywdę. Przyjaciółka na co dzień bierze na stałe leki na nadciśnienie, na niedoczynność tarczycy, meltforminę i lek na depresję. Miała nawet kiedyś zakrzepicę i przez nią wylądowała w szpitalu. Uważam, że nie powinna pić alkoholu przy braniu leków. Proszę o poradę w sprawie mojej przyjaciółki. Z poważaniem Mała.

