To, co opisujesz, może być bardzo przerażające - szczególnie kiedy pojawia się nagle i towarzyszą temu objawy z ciała, takie jak kołatanie serca, zmiana oddechu czy wrażenie „dziwnego” uderzenia serca. Wiele osób podczas napadu paniki ma bardzo silne przekonanie, że dzieje się coś zagrażającego życiu, mimo że sam napad lęku nie oznacza, że faktycznie traci kontrolę albo że zaraz wydarzy się coś złego.
Jednym z mechanizmów, które często podtrzymują takie napady, jest skupienie uwagi na objawach z ciała. Przykładowo: pojawia się pojedyncze mocniejsze uderzenie serca → pojawia się myśl „coś jest nie tak” → rośnie lęk → organizm reaguje jeszcze większym pobudzeniem → objawy stają się silniejsze. To może tworzyć błędne koło.
Jednocześnie, ponieważ opisujesz objawy dotyczące serca, warto porozmawiać o tym z lekarzem, szczególnie jeśli nigdy nie były one sprawdzane. Nie dlatego, że trzeba zakładać najgorsze, ale żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku i zmniejszyć dodatkowy lęk związany z niepewnością.
W czasie samego napadu pomocne może być nie tyle „walczenie” z paniką, ile uczenie organizmu, że ten stan jest nieprzyjemny, ale bezpieczny. Możesz spróbować:
przypominać sobie: „To jest napad paniki, mój organizm jest w trybie alarmu, to minie”,
skupić uwagę na czymś zewnętrznym (np. nazwać rzeczy, które widzisz, dźwięki, które słyszysz),
unikać ciągłego sprawdzania pulsu lub nasłuchiwania serca, bo to często zwiększa napięcie,
spokojnie wydłużać wydech, zamiast próbować na siłę „uspokoić się natychmiast”.
To, że jesteś nastolatką i przez rok radziłaś sobie z tym sama, może być bardzo obciążające. Nie musisz jednak zostawać z tym bez wsparcia. Warto powiedzieć o tym komuś zaufanemu (rodzicowi, opiekunowi, psychologowi szkolnemu) i rozważyć konsultację ze specjalistą. Ataki paniki są trudne, ale są też problemem, z którym można skutecznie pracować.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka