Left ArrowWstecz

Jak rozmawiać z psychologiem o podejrzeniu zaburzenia osobowości borderline?

jak powiedzieć psycholożce że podejrzewam u siebie bpd?
User Forum

Wiks

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzien dobry , 

Dziękuję za to pytanie, bo to znaczy, że jakaś część jest gotowa, żeby powiedzieć to na głos — i to jest już bardzo dużo.

Psycholożka nie jest egzaminatorem. Jest osobą, która jest tam po to, żeby pomóc się zorientować, co się dzieje — i potrzebuje do tego szczerości, nie perfekcji.

Można powiedzieć dokładnie tak:

"Czytałam/czytałem o BPD i bardzo dużo się ze mną zgadza. Chciałabym/chciałbym o tym porozmawiać."

To wystarczy. Naprawdę. Jedno zdanie otwiera drzwi.

Jeśli mówienie jest trudne — można wysłać wiadomość przed wizytą. Można też zacząć od objawów, bez nazwy:

"Mam bardzo intensywne emocje, ogromny lęk przed odrzuceniem, czasem czuję pustkę ..."

— i pozwolić, żeby psycholożka sama poprowadziła dalej.

Nie trzeba przychodzić z gotową diagnozą. Wystarczy przyjść z tym, co się czuje. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

psycholog psychotraumatolog

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. Ostatnio zauważyłam/em u siebie pewne objawy, które pasują do zaburzenia osobowości typu borderline, i chciałabym/chciałbym to omówić, żeby lepiej zrozumieć siebie i dostać pomoc. 

3 miesiące temu
Piotr Kapera

Piotr Kapera

Rozumiem, że powiedzenie czegoś takiego może wydawać się trudne. Wiele osób obawia się, że zostanie źle zrozumianych, że psycholog potraktuje to jako „wymyślanie" sobie problemów, albo że sama rozmowa będzie niezręczna. To zupełnie naturalne obawy.

 

Wniesienie własnych obserwacji i podejrzeń do rozmowy jest dla specjalisty bardzo cenne. Psycholog nie oczekuje, że przyjdzie się z „pustą głową". Spostrzeżenia na temat własnych wzorców emocjonalnych, relacyjnych czy impulsywnych są ważnym punktem wyjścia do wspólnej pracy.

 

Odpowiadając na pytanie: „jak powiedzieć psycholożce że podejrzewam u siebie bpd?”, można powiedzieć to wprost, na przykład: „Czytałem/am o osobowości z pogranicza i zauważyłem/am u siebie pewne podobieństwa. Chciałbym/abym o tym porozmawiać i dowiedzieć się, jak Pani to widzi”. Taka szczerość otwiera przestrzeń do rzetelnej rozmowy. Psycholożka nie „potwierdzi" ani „zaprzeczy" od razu, raczej pomoże uporządkować te obserwacje i oceni, czy warto przeprowadzić bardziej szczegółową diagnostykę.

 

Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

3 miesiące temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

Nie musisz tego ubierać w skomplikowane terminy, najważniejsze jest aby powiedzieć to prosto i otwarcie “zastanawiam się czy to co przeżywam ma jakąś nazwę”. Pamiętaj, że to nie ty się diagnozujesz a rolą psychologa jest przyjrzenie się twoim trudnościom, przeanalizowanie ich, zaproponowanie ewentualnej diagnozy czy dalszych oddziaływań np. terapeutycznych. Możesz również zacząć temat opowiadajac o swoich trudnościach “mam wrażenie że moje emocje są bardzo intensywne” lub “boję się odrzucenia w relacjach”. 

Wszystkiego dobrego 

Weronika Trojan 

3 miesiące temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry P. Wiks,

 

myślę, że właściwe będzie powiedzieć to otwarcie, to co Pani czuje, jak uważa - to może być trudne, ale może pozwoli na autentyczną i ważną rozmowę o Pani trudnościach.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz Pisula

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

najprościej – wprost i tak, jak Pani to czuje. Nie trzeba tego „ładnie ubierać” ani mieć pewności, że to trafna diagnoza.Może Pani powiedzieć np.: „Zastanawiam się, czy u mnie mogą występować cechy BPD i chciałabym to sprawdzić” albo „Czytając o BPD widzę u siebie pewne rzeczy i chciałabym o tym porozmawiać”.

To jest wystarczające. Rolą psychologa nie jest ocenić, czy „ma Pani rację”, tylko pomóc przyjrzeć się temu razem z Panią.Nie musi Pani mieć gotowych argumentów ani wszystkiego dobrze poukładanego – można zacząć od ogólnego poczucia i dopiero w trakcie rozmowy to rozwijać.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Otwartość, otwartość i jeszcze raz otwartość. I szczerość. Psycholog nie ocenia, ale chce zrozumieć, aby pomóc i nie ma tematów tabu czy wstydliwych. Często jest tak, ze nosimy coś w sobie, obawiając się to wypowiedzieć, wykrzyczeć a to jest błąd. W gabinecie jest miejsce, aby to zrobić. Bez wątpienia poczujesz ulgę. 

3 miesiące temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

To bardzo w porządku, że chcesz to nazwać wprost - to często ułatwia terapię a nie komplikuje. Nie musisz tego mówić "idealnie"  ani fachowo. Najważniejsze jest żeby było autentycznie. Możesz to powiedzieć na kilka sposobów, w zależności od tego co jest dla Ciebie najważniejsze np. "Zastanawiam się, czy mogę mieć BPD. Czy moglibyśmy to razem omówić?". Proszę pamiętać, że psychoterapeuta/psycholog nie ocenia Cię za diagnozowanie się. Raczej potraktuje Twoje podejrzenie jako ważną wskazówkę i pomoże sprawdzić, czy to rzeczywiście pasuje. 

Pozdrawiam serdecznie

mgr Anna Daniło-Wosek

3 miesiące temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Proszę opowidzieć o powtarzających sie trudnościach. Doświadczona terapeutka wyłapie z tej informacji to co może świadczyć o bpd i dopytać więcej. Zresztą, bpd nie jestem czymś czeego się warto bać czy wstydzić, to jest jest do pracy terapeutycznej

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Najlepszym sposobem na zakomunikowanie takich podejrzeń jest szczerość i skupienie się na konkretnych objawach, które Pani/Pan u siebie zauważa, zamiast na samej nazwie jednostki chorobowej. Terapeuci zazwyczaj wolą usłyszeć o Pani/Pana wewnętrznych przeżyciach – na przykład o lęku przed odrzuceniem, gwałtownych zmianach nastroju czy trudnościach w relacjach – ponieważ to one są podstawą do postawienia diagnozy.

Może Pani/Pan zacząć rozmowę bardzo bezpośrednio, mówiąc, że czytała Pani/Pan o zaburzeniu osobowości typu borderline i wiele z tych opisów pasuje do Pani/Pana doświadczeń. Warto przygotować sobie wcześniej listę sytuacji lub emocji, które sprawiły, że zaczęła Pani/Pan brać pod uwagę właśnie to rozpoznanie, aby podczas sesji, pod wpływem stresu, nic Pani/Panu nie umknęło. Psycholog przyjmie taką informację jako ważny drogowskaz w Pani/Pana procesie terapeutycznym i pomoże wspólnie zweryfikować te przypuszczenia w bezpiecznej, profesjonalnej atmosferze. Proszę pamiętać, że Pani/Pana intuicja dotycząca własnego stanu psychicznego jest bardzo cennym narzędziem w terapii i ma Pani/Pan pełne prawo dzielić się swoimi obawami bez poczucia, że narzuca Pani/Pana diagnozę.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

Tak jak tutaj o tym piszesz tak możesz powiedzieć wprost, że podejrzewasz u siebie bpd. Psycholog nie oceni tego :) 

Do stwierdzenia czy rzeczywiście masz czy nie bpd  służą narzędzia diagnostyczne oraz to lekarz psychiatra stawia diagnozę. 

 

Życzę wszystkiego dobrego :)

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca zawodowy

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Czy trafiłem na narcystyczną dziewczynę? Ciąży mi to.

Dzień dobry, to będzie długi wpis. Z góry przepraszam i proszę o odpowiedź na dwie nurtujące mnie kwestie (są na samym dole). 

Zaczynam od pytania czy trafiłem na osobę typu narcyz ukryty/wrażliwy? Jakiś czas temu poznałem dziewczynę w pracy na imprezie firmowej. Na pierwszy rzut oka - skromna, łagodna, nie śmiała, małomówna dziewczyna, która nie lubi rzucać się w oczy i woli zostać na uboczu, ktoś kto wydaje się nie groźny i buduje wokół siebie aurę "aniołka". To osoba, która bardzo dba o wygląd - zawsze mocny makijaż, pomalowane paznokcie i intensywny zapach perfum do pracy.... Musiałem się jej wtedy spodobać bo sama podeszła i zagadała kilka razy. Na początku naszej znajomości było super, miałem wrażenie, że spotkałem bratnią duszę... Pisaliśmy codziennie, rozmowa się kleiła, umówiliśmy się na pierwszą randkę, gdzie też było super. Dziewczyna była miła, "empatyczna" uśmiechnięta, ciekawa mojej osoby, choć zauważyłem, że ma problemy ze słuchaniem. Rozmawialiśmy o naszym przyszłym związku, choć zastanowiło mnie jedno jej pytanie - " czy jak kiedyś się pokłócimy, będąc razem lub jeśli nam nie wyjdzie to czy nie będziesz się mścił, obgadując mnie w pracy?" Wszystko układało się podręcznikowo, była zaangażowana w relację, przez telefon rozmawialiśmy po prawie 3h... - Jakby faza idealizacji. 

Mimo tej pogodnej maski, cały czas coś mi nie pasowało... Po pewnym czasie zauważyłem jej braki emocjonalne. Nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach, jest chłodna i brakuje jej takiej głębi emocjonalnej oraz większej empatii. Nie radzi sobie z emocjami i często reaguje płaczem. Nie potrafi się otworzyć na drugą osobę. Nasze "głębokie" rozmowy na poważne tematy były bardzo płytkie z jej strony. Czułem, że ona mnie nie rozumie i nie chce zrozumieć. Uwielbia być adorowana i przyjmować komplementy - mimo introwertcznej osobowości dużo jeździ na dyskoteki (prawdopodobnie szukając uwagi innych mężczyzn) i publikuje wyzywające zdjęcia na Instagramie. Między wierszami można wyczytać, że uważa siebie za najpiękniejszą i ma wysokie mniemanie o swoich wyglądzie "ja wiem, że mam fajne to i tamto", "mam większe cycki niż inne haha". Często manipuluje, żeby usłyszeć komplement - " ja wcale nie jestem taka idealna" "nie umiałabym tego zrobić tak jak ty". Nie ufa ludziom - według niej wszyscy są źli, nigdy nie słyszałem pozytywnej opinii na czyiś temat z jej ust (z wyjątkiem mnie,,) Nawet o swoich najbliższych nie ma najlepszego zdania... W swoich historiach i opowiadaniach wiecznie stawia się w roli ofiary i źle wyraża się o ludziach, nawet ich obrażając, używając wulgarnych słów. Ona w ogóle jest wulgarna... Potrafi śmiać się z ludzi, tylko dlatego, że idą w weekend do pracy. Obsługę hotelową potrafi nazwać "tanią siłą roboczą". W pracy nazywają ją "księżniczką", bo wiecznie coś jej nie pasuje i uważa, że wszystko jej się należy - tak z automatu... Że to facet ma robić na kobietę i kropka. "Mam wysokie wymagania co do mężczyzn" mówi dziewczyna, która nie ma praktycznie nic do zaoferowania... 

Znajoma z pracy mówi, że szkoda mnie na nią, bo wieje od tej dziewczyny pustką, mimo tego spróbowałem. Zawsze stawia siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu i ciągle zmienia zdanie na różne tematy, przy czym jest wyśmiewna i od dłuższego czasu nie może sobie nikogo znaleźć. 

Na pewnym etapie tej relacji czułem się samotny, że ona patrzy tylko siebie. Ciągle towarzyszył mi stres, co ona teraz zrobi i miałem mocne wahania nastrojów. Ważyłem słowa, trochę chodziłem na palcach w tej relacji. 

Nadeszło drugie spotkanie - które zaczęło się małym nieporozumieniem, przez które zrobiła mi awanturę (błąd w komunikacji w sprawie miejsca spotkania, gdzie miałem po nią podjechać - bardzo to wpłynęło na dalszy przebieg tej randki) zaczęła milczeć i sprawiać wrażenie jakby spotkała się ze mną z musu. Zapytałem jej się " wszystko ok?" To usłyszałem " a co źle wyglądam?!" Tylko jedno jej w głowie... Swoim zachowaniem kompletnie zniszczyła mi humor i dobre nastawienie jakie miałem tamtego dnia. 

Czułem się jakbym spotkał się z dwiema różnymi dziewczynami (pierwsza, druga randka),wytrąciła tym ruchem wszystkie moje atuty z rękawa. Z każdą minutą zaczęła pokazywać pazurki (cechy wypisane jak wyżej) i opowiadać o sobie rzeczy, przez które co raz bardziej zaczęło mnie od tej osoby odrzucać ( nadużywanie alkoholu, niechęć do dzieci, czarno -białe myślenie itp) Na moment była sympatyczna, za chwilę znowu opryskliwa... Przez to wszystko było drętwo i nudnawo, chociaż i tak próbowałem ratować sytuację. Chciałem pokazać jej swój dom przejazdem - usłyszałem "Pfff, no dobra..." Jak tutaj spędzać miło czas? 

Nagle zrzuciła maskę.. Na drugi dzień zaczyna się dystansować i lekceważyć, po tygodniu takiego zachowania nagle o 1szej w nocy dostałem wiadomość (na rozmowę byłem chyba zbyt mało ważny), że to koniec i że o zakończeniu zaczęła myśleć po drugim spotkaniu. Byłem wyrozumiały i zareagowałem spokojnie. Dodałem - " jak mam być szczery to przez całą drugą randkę miałem wrażenie, że szukam kogoś innego" - i tutaj zaczęła się kłótnia z jej strony... "No nieźle, mówiłeś, że Ci się podobam". Zaczęła się bronić słowami "takie jest życie" "nie ciągnęło mnie do dalszej relacji" "zostawię to dla siebie" " mam prawo zmienić zdanie". 

Poczułem jakby wina zaczęła spadać na mnie i to poczucie winy towarzyszyło mi przez długi czas. Do teraz mam takie momenty, gdzie czuje, że to ja coś zepsułem. Żadnego przepraszam, ani empatii z jej strony, zamiast tego zimna jak lód - Odrzucenie? Dostała ode mnie wiadomość, że niefajnie tak nagle kończyć i to bez większego powodu oraz, że z takim podejściem ciężko będzie mieć kogoś znaleźć, choć nie życzę jej źle. 

Jeszcze gdy nie znałem jej w pracy, to w ogóle nie gadaliśmy ze sobą. Teraz traktuje mnie po tym wszystkim jak powietrze (wcześniej umówiliśmy się, że po tej sytuacji będziemy się traktować normalnie i z szacunkiem). Odezwie się tylko w celach służbowych - ale to ostateczność, jeśli jest już zmuszona do kontaktu ze mną, co zdarza się bardzo rzadko. Próbowałem dwa razy zagadać, bo to nie powód, żeby się dąsać na siebie, ale mimo że wyciągnąłem rękę i coś mi tam odpowiedziała - to dalej milczy. Mam wrażenie, że jest to " karanie ciszą". 

Źle to na mnie wpływa, czuje obniżone poczucie własnej wartości i czasami chciałabym wyciągnąć rękę. Dziewczyna sprawia wrażenie, jakby spłynęło to po niej jak po kaczce. Nawet na mnie nie spojrzy, przechodząc obok... Czy mogłem trafić na osobę typu ukryty narcyz? Dlaczego zostałem odrzucony? Dlaczego oni tak robią? Z góry dziękuję, Bartek

DDA, obsesyjna potrzeba kontroli i wybuchy złości – jak przestać „grać rolę” i zacząć być sobą?
Nie wiem czy to normalne u dda ale mam obsesyjna potrzebę kontroli wszystkiego... jak cos idzie nie po mojej mysli to wpadam w szał albo w totalna rozpacz. nienawidze tego u siebie ale to silniejsze odemnie. czuje sie jakbym ciagle grala jakas role a nie byla soba. pomozcie :(
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego.
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego. Nie mam przyjaciół, zawieranie jakichkolwiek znajomości jest niemożliwe, wieczny smutek, który 24 g na dobę czuje, załatwienie sprawy u lekarza, w urzędzie wiąże się z dużym stresem i paniką. Nieraz zrobiłem 30 km do specjalisty, np. jak wbiło mi się ciało obce w oko, to siedziałem w samochodzie i ryczałem takie emocje. Zawodowo nigdzie nie mogę się odnaleźć, staram się pracować obecnie Niemcy z rodziną, ale niestety 1 pokój na 3 osoby czuje się źle, nie mogę być sam nawet 1 g, czuje się źle. Wiem, że jak zrezygnuje z pracy, to nie mam dobrych relacji z mamą przeciwieństwa, zawsze byłem nierobem i nic nie pomagałem, nie pije alkoholu od 7 lat z powodu w sumie urodziny mojej siostry byłem bez pracy i rodzina no zaczęła mi docinać, że nic nie robię itp. parę przykrych słów które, nigdy się nie zakochałem, boje się nigdy mi nikt nie powiedział nawet mama, że mnie kocha, myślałem wielokrotnie o samobójstwie, ale się boję, mam w sobie tyle bólu, że mnie rozrywa psychicznie, jestem już zmęczony, nie mogę być sam minuty, telewizor radio na okrągło, a ja się modlę o spokój cisze.
Jak radzić sobie z agresją i pedantyzmem żony? Mam dość tych ataków

Dzień dobry, 

zacznę może od początku skąd wg.mnie może brać się problem.... Żona w dzieciństwie była przez ojca bita, zmuszana do pedantycznego sprzątania i rygoru posłuszeństwa, wszystko pod karą bicia. Od ponad dwóch lat, a w ciągu ostatniego półrocza najbardziej, nasilają się u niej stany napadu agresji, niekontrolowanej agresji skupiającej się na mnie, agresji słownej w niewyobrażalnej skali - wyzwiska od najgorszego, krzyki.

Gdy już agresja osiąga maksymalny stan, to zdarzają się ataki fizyczne na mnie. Zawsze chodzi o to, że robię coś nie tak jak ona, że sprzątam inaczej, że czegoś nie zrobię, że dziecko rozrzuci zabawki (wtedy jest na mnie krzyk, że ja syfie, jestem z tego powodu brudasem, nie dbam o dom, nie doceniam, że ona sprząta, jak jestem w pracy). 

Problem ze sprzątaniem - ma manię sprzątania do pedantycznego stopnia ideału. Jeśli ja chce coś zrobić, to mam to zostawić, bo wg.niej nie umiem (często chodzi o sprzątanie), jeśli ułożę np.łóżko dziecka troszkę inaczej niż ona, to pretensje, że nawet łóżka nie potrafię ułożyć - a zmieni dosłownie o 10 cm, przesune rzecz np. maskotkę i już jest wtedy Ok wg.niej. 

Mówię i proszę dziesiątki razy, żeby zostawiła sprzątanie mieszkania, pranie dla mnie jak wrócę do domu z pracy, to zrobię (pracuje od poniedziałku do piątku i w domu mnie nie ma od 7:00 do ok.17:30), a tymczasem jak jestem w pracy, to ona sprząta, włącza pranie, a ja po powrocie wieczorem słyszę, że nic nie robię w domu, nie sprzątam, prania nie robię...

Zaczynają się często wyzwiska w moją stronę. 

Kolejny przykład: karmie dziecko, dziecko zje trochę lub nie chce jeść - wtedy słyszę, że "mam wyje*ane" na dzieci, nie dbam o nie, jestem beznadziejnym ojcem, bo głodne dziecko chodzi przeze mnie, tylko o sobie myślę, żeby się najeść.... 

Rano przed pracą staram się zrobić, co mogę w domu, jeszcze jedno dziecko do przedszkola zawożę - też są pretensje, że się zabieram, a jej zostawiam dom i sprzątanie, pranie na głowie a ja jestem szczęśliwy, bo uciekam z domu... 

Jestem jedynym żywicielem rodziny, żona nie pracuje. 

W domu jak idę do pracy, ona zostaje z jednym dzieckiem. Próbowałem ją namówić na tabletki na uspokojenie - oburzyła się. Nie ma mowy nawet o prośbie o udanie się do psychologa... 

Skala jej agresji wobec mnie jest porażająca w ostatnim czasie- jestem winien wszystkiego, co się dzieje... 

Wybucha o paproch pozostawiony na ziemi, o to, że dziecko klocki rozrzuci w pokoju, bo ona się nasprzątała, a ja nie szanuje jej pracy... Naprawdę jestem bardzo opanowany i spokojny i słucham tego wszystkiego "jak świnia grzmotów", jeśli mnie atakuje, to się zasłaniam... Boję się, że kiedyś nie wytrzymam i na atak fizyczny oddam jej... W samoobronie zacząłem nagrywać dźwięk, podczas gdy zaczyna mnie obrażać i wyzywać... wymyśla niestworzone rzeczy. Pretensje ma jak wrócę po pracy 15 minut później, bo po zakupy do sklepu podjadę... 

Raz miałem awanturę za powrót 20 minut później, bo w korku utknąłem... Mam nagrane, jak się wtedy chamsko odzywała do mnie i mi ubliżała. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale zacząłem nagrywać to w samoobronie, gdybym został oskarżony o to, że ja jestem agresywny, chamski itp. Nie wiem, co mam zrobić... 

Co mogę zrobić. Zawsze odwraca sytuacje na odwrót, że to ja jestem cham, jestem agresywny itp. zupełnie nie widzi swojego zachowania... 

Czytałem trochę i sprawdzałem i dochodzę do wniosku, że żona ma nerwice natręctw, ale chyba nie tylko...

Świadome sprzeczne zachowania z wartościami - przyczyny i objawy
Czego objawem może być świadome niepohamowane (z premedytacją, wręcz wyrachowaniem) zachowywanie się niezgodnie z własnymi wartościami? Występuje przy tym jednocześnie poczucie i wiedza, że postępuje się karygodnie i niewłaściwie tzn sprzecznie ze sobą i ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Są to zachowania sporadyczne. Nie cały czas.
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.