Left ArrowWstecz

Jak pomóc mnie i mężowi z depresją, nerwicą i obsesją na punkcie innej kobiety?

Mój mąż ma zdiagnozowaną depresję i nerwicę, dodatkowo możliwe, że ma spektrum autyzmu. Problem polega na tym, że od roku ma obsesje na punkcie innej kobiety. Przez pół roku „nosił” to w sobie, ale później postanowił do niej napisać i pisał z nią. Napisał jej, że ją kocha, dla niej by mnie i dzieci zostawił. Ona odcięła się od niego, ale on dalej obsesyjnie o niej myśli. Ja mam miesięczne dziecko w domu i 6-letnią córkę. Czuję się emocjonalnie wyczerpana i nieistotna w małżeństwie. Jak mogę mu/nam pomóc? Co robić, a czego nie, żeby nie pogrążyć jego jeszcze bardziej w depresji. On chodzi na terapię, ale chyba nie pomaga. W dodatku zaczął chodzić do prostytutek, bo on to traktuje jako terapie …

User Forum

Regina

6 miesięcy temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Pani Regino,

 

Czytam, że przechodzi Pani przez trudny czas, czuje się Pani wyczerpana i nieistotna w relacji z mężem. Proponuję zastanowić się nad tym, co dla Pani jest ważne i co byłoby wspierające dla Pani w tym czasie. Trudno pomóc komuś, gdy samemu jest się wyczerpanym. Wspomina Pani również o tym, że mąż chodzi na terapię, a zatem korzysta już z profesjonalnej pomocy. 

Czy Pani również korzysta z takiej pomocy? Być może wsparcie dla Pani również pomogłoby ustalić, co jest dla Pani najważniejsze na ten moment i w jaki sposób można to osiągnąć. 

Wszystkiego dobrego!

 

Psycholog Anna Kapelska

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Regino,

 to, co Pani przeżywa, jest ogromnie trudne. Ma Pani małe dziecko, starszą córkę i jednocześnie mierzy się z sytuacją, która emocjonalnie wyczerpuje do granic. Nic dziwnego, że czuje się Pani nieważna i sama – w tym wszystkim rzeczywiście została Pani zepchnięta na dalszy plan.

Choroba męża może wiele tłumaczyć, ale nie usprawiedliwia ranienia Pani ani przekraczania granic. Obsesja na punkcie innej kobiety czy korzystanie z prostytucji nie są „terapią”, tylko sygnałem, że on bardzo źle sobie radzi. Pomaganie nie polega na znoszeniu wszystkiego kosztem siebie. Ma Pani prawo powiedzieć „dość” i zadbać o siebie oraz dzieci. Stawianie granic nie pogarsza depresji – często właśnie brak granic pogłębia chaos.

Jeśli jego leczenie nie działa, potrzebna jest ponowna konsultacja psychiatryczna i zmiana podejścia. Równie ważne jest, by Pani miała własne wsparcie – kogoś, kto pomoże Pani odzyskać siłę i poczucie, że Pani też się liczy. Nie musi Pani dźwigać tego sama.

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

Psychoterapeutka integracyjna

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Regino, bardzo mi przykro, że jesteś w tak trudnej sytuacji. Rozumiem, że mąż choruje, ale to nie powinno być usprawiedliwieniem dla krzywdzenia Ciebie i niszczenia Waszej relacji i Twojego zaufania. To co robi mąż z pewnością nie jest "terapią", a realną krzywdą dla Ciebie i Waszej rodziny. Pytasz jak mu pomóc, a ja zastanawiam się czy on tej pomocy w ogóle chce? Czy Twoją rolą powinno być ratowanie go kosztem siebie? To nie są łatwe pytania, ale zastanów się nad tym. Masz prawo do szacunku i bycia ważną w relacji. Życzę Ci dużo spokoju,

 

Justyna Bejmert

psycholog 

6 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Regino,

to, że mąż ma depresję, nerwicę czy podejrzenie spektrum, nie oznacza, że może ranić Panią bez konsekwencji ani że Pani uczucia schodzą na dalszy plan. Wyobrażam sobie jak ogromnym obciążeniem emocjonalnym jest to, co Pani aktualnie przeżywa. Pani wyczerpanie, poczucie bycia nieważną i zranioną są całkowicie zrozumiałe. Depresja nie usprawiedliwia obsesji na punkcie innej kobiety, pisania o „miłości”, deklarowania porzucenia rodziny ani korzystania z usług seksualnych. To są konkretne zachowania, za które mąż ponosi odpowiedzialność, niezależnie od diagnoz. Leczenie nie polega na robieniu wszystkiego, co chwilowo przynosi ulgę.

Może Pani pomóc, nie rezygnując z siebie. Pomoc nie oznacza tolerowania wszystkiego ani chodzenia na palcach. Wręcz przeciwnie. W takich sytuacjach kluczowe są jasne granice i komunikaty w stylu „Widzę, że cierpisz i chorujesz, ale to, co robisz, mnie niszczy i nie jest dla mnie ani dla dzieci do przyjęcia”. To nie jest pogrążanie go, to nazywanie rzeczywistości.

Jeśli terapia nie przynosi efektów, warto rozważyć konsultację psychiatryczną (jeśli jej nie ma lub leczenie jest nieskuteczne) albo zmianę terapeuty. Obsesje, zachowania kompulsywne i seksualne usprawiedliwiane terapią są sygnałem, że coś w leczeniu nie działa. Bardzo ważne jest też, aby Pani miała własne wsparcie. Indywidualną terapię, konsultację psychologiczną lub prawną, kogoś, kto pomoże Pani zadbać o siebie i dzieci. W tej chwili to Pani jest w sytuacji wysokiego przeciążenia i to Pani bezpieczeństwo emocjonalne jest priorytetem. Nie musi Pani ratować męża kosztem siebie. Można być empatycznym i jednocześnie stanowczym. A jeśli on naprawdę chce zdrowieć będzie musiał zmierzyć się z granicami, a nie omijać je pod hasłem choroby.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

6 miesięcy temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

widzę, że ma Pani ogromną siłę i odpowiedzialność. Jest Pani świeżo po porodzie, opiekuje się Pani małym dzieckiem i starszą córką, a jednocześnie próbuje Pani ogarniać bardzo trudny stan psychiczny męża. To już samo w sobie jest ogromnym obciążeniem. To, że czuje się Pani wyczerpana i nieważna w tym małżeństwie, jest absolutnie zrozumiałe. To nie jest brak empatii z Pani strony. To reakcja na przeciążenie.

Ważna rzecz na samym początku. Choroba psychiczna tłumaczy pewne zachowania, ale ich nie usprawiedliwia. Depresja, nerwica czy możliwe spektrum mogą wpływać na sposób myślenia, na obsesyjność, na trudności w regulacji emocji. Ale pisanie do innej kobiety, deklarowanie że zostawi rodzinę, a tym bardziej korzystanie z prostytutek nie jest terapią i nie jest czymś, co Pani powinna znosić w imię wspierania chorego partnera.

Pani pytanie jak mu pomóc jest bardzo ludzkie. Ale warto odwrócić je na chwilę.
Kto pomaga teraz Pani.
Kto dba o Pani bezpieczeństwo emocjonalne i granice.

Bo z tego co Pani pisze, cała energia idzie w stronę męża, a Pani zostaje sama z bólem, zmęczeniem i odpowiedzialnością.

 

Co Pani może zrobić realnie.
Po pierwsze bardzo jasno oddzielić chorobę od granic. Może Pani powiedzieć że rozumie Pani jego stan psychiczny, ale nie akceptuje Pani zdrady emocjonalnej ani fizycznej.
Po drugie zadbać o własne wsparcie. Pani jest w okresie okołoporodowym, to czas szczególnie wrażliwy. Pani emocje i zdrowie są równie ważne jak jego leczenie.
Po trzecie jeśli terapia męża nie przynosi efektów lub on wykorzystuje diagnozy do usprawiedliwiania destrukcyjnych zachowań, warto rozważyć zmianę specjalisty albo konsultację psychiatryczną dotyczącą leczenia farmakologicznego.

Bardzo chcę powiedzieć jedną rzecz jasno. Pani nie uratuje męża, jeśli on sam nie weźmie odpowiedzialności za leczenie i swoje zachowania. Może Pani wspierać, ale nie kosztem własnego zdrowia, godności i poczucia bezpieczeństwa.

 

W takiej sytuacji rozmowa z psychologiem dla Pani jest naprawdę kluczowa. Nawet kilka spotkań może pomóc Pani poukładać chaos, nazwać granice, zobaczyć co jest Pani odpowiedzialnością, a co już nie. Pomogę Pani też przygotować się do rozmów z mężem tak, żeby nie brać na siebie jego choroby i jego wyborów. Konsultacje online są możliwe i często bardzo odciążające w takim momencie życia.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

6 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Pani Regino,

 

Jesto to bardzo poważna i obciążająca sytuacja, zwłaszcza że ma Pani w domu niemowlę i małe dziecko. Pani wyczerpanie i poczucie nieważności są całkowicie zrozumiałe.

 

Obsesja męża na punkcie innej kobiety nie jest Pani winą i nie jest czymś, co Pani może „naprawić” samą troską. Depresja, zaburzenia lękowe czy możliwe spektrum autyzmu nie usprawiedliwiają pisania o miłości do innej osoby, zdrad emocjonalnych ani korzystania z prostytucji. To są zachowania raniące i przekraczające granice, niezależnie od diagnoz.

 

Najważniejsze teraz:
1. Pani i dzieci muszą być na pierwszym miejscu.
2. Nie powinna Pani brać na siebie odpowiedzialności za jego obsesje ani „chronić go” kosztem siebie.
3. Nie należy akceptować zachowań, które Panią niszczą, w imię tego, żeby on „nie pogrążył się bardziej”.

 

To, że on nazywa chodzenie do prostytutek „terapią”, jest sygnałem alarmowym i wymaga pilnej interwencji psychiatrycznej. Terapia, która nie zatrzymuje takich zachowań, nie jest wystarczająca. Warto, aby jego psychiatra wiedział o obsesji, zdradach i zachowaniach seksualnych.

 

Co Pani może zrobić:
1. jasno nazwać granice: co jest dla Pani nie do przyjęcia,
2. zadbać o własne wsparcie, psycholog lub terapeuta dla Pani (to bardzo ważne),
3. rozważyć terapię par tylko wtedy, gdy on bierze realną odpowiedzialność za swoje zachowania,
4. w razie potrzeby zabezpieczyć siebie i dzieci emocjonalnie i praktycznie.

 

Nie pogrąża Pani męża tym, że stawia granice. Pogrąża go brak leczenia adekwatnego do tego, co się z nim dzieje. A Pani nie ma obowiązku poświęcać siebie i dzieci, żeby „go ratować”.

 

Bardzo zachęcam, by Pani również poszukała profesjonalnego wsparcia (psychologa lub psychoterapeuty). Jest Pani jest w sytuacji ogromnego obciążenia i nie powinna być w tym sama.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

6 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Regino,

 

dziękuję, że zdecydowała się Pani opisać swoją sytuację. To, czego Pani doświadcza, jest bardzo obciążające emocjonalnie – zwłaszcza przy jednoczesnej opiece nad małym dzieckiem i 6-letnią córką. Pani zmęczenie, poczucie osamotnienia i utraty bezpieczeństwa w relacji są w tej sytuacji w pełni zrozumiałe.

Z opisu wynika, że Pani mąż zmaga się z poważnymi trudnościami psychicznymi, jednak bardzo ważne jest podkreślenie, że choroba psychiczna nie usprawiedliwia zachowań, które ranią Panią i destabilizują rodzinę. Obsesyjne myślenie o innej kobiecie, deklaracje porzucenia rodziny oraz korzystanie z usług prostytutek – niezależnie od tego, jak on to interpretuje – są dla Pani realnym źródłem cierpienia i naruszeniem granic w związku.

 

Jeśli chodzi o to, co może Pani zrobić, warto rozważyć:

*zadbanie w pierwszej kolejności o swoje bezpieczeństwo psychiczne i emocjonalne oraz dobro dzieci;

*skorzystanie z indywidualnego wsparcia psychologicznego dla siebie, aby mieć przestrzeń na własne emocje, *decyzje i granice; jasne i spokojne komunikowanie granic (np. czego Pani nie akceptuje), bez brania odpowiedzialności za jego reakcje emocjonalne; rozważenie konsultacji psychiatrycznej męża, jeśli jego objawy mają charakter nasilonych obsesji, impulsywności lub pogorszenia funkcjonowania.

 

Warto pamiętać, że:

*nie jest Pani odpowiedzialna za „ratowanie” męża kosztem siebie;

*nie warto normalizować ani usprawiedliwiać zachowań, które Panią krzywdzą, nawet jeśli są tłumaczone chorobą;

*nie warto rezygnować z własnych potrzeb i granic w obawie, że pogorszy to jego depresję – długofalowo prowadzi to do wypalenia i pogłębiania kryzysu w relacji.

 

Jeżeli terapia, w której uczestniczy Pani mąż, nie przynosi efektów, być może zasadna byłaby zmiana specjalisty lub formy leczenia (np. terapia skoncentrowana na zaburzeniach obsesyjnych, praca nad regulacją impulsów, ponowna diagnostyka). Terapia par jest możliwa dopiero wtedy, gdy obie strony czują się bezpiecznie i gotowe do pracy – na ten moment kluczowe jest Pani wsparcie indywidualne.

 

Na koniec chcę wyraźnie podkreślić: Pani emocje są ważne, a Pani potrzeby nie są mniej istotne niż trudności męża. Szukanie pomocy dla siebie nie jest egoizmem, lecz odpowiedzialnością – wobec siebie i dzieci.

 

Z wyrazami szacunku,
Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

6 miesięcy temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, to bardzo trudna i wyczerpująca sytuacja emocjonalna. Ma Pani prawo czuć się nieistotna i przytłoczona w małżeństwie, zwłaszcza z miesięcznym dzieckiem i 6-letnią córką. Obsesje męża na punkcie innej kobiety, kontakt z prostytutkami oraz jego zaburzenia psychiczne (depresja, nerwica, możliwe spektrum autyzmu) wymagają profesjonalnej pomocy. Ważne jest, aby chronić własne granice i bezpieczeństwo emocjonalne, nie angażować się w jego obsesyjne zachowania, a jednocześnie wspierać go w korzystaniu z terapii i leczeniu psychiatrycznym. Rozważenie własnej terapii indywidualnej może pomóc Pani w radzeniu sobie z przeciążeniem i emocjami w tej trudnej sytuacji.

6 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Koleżanka przyjaźni się ze mną i z moim partnerem. Chce między nami rozwiązywać sprawy, ocenia sytuacje itp. Mam wrażenie, że ona ma jakąś misję w tym.
Witam .Piszę z Magdą już dwa lata. Poznałyśmy się na fb. Zwierzałam jej się ze swoich problemów życiowych, ona mi też. Kiedy rozstałam się z partnerem, ona go zagadała na portalu, chciała zobaczyć jaki on jest, czy się z nią umówi w krótkim czasie od rozstania ze mną. Powiedziała mi o tym. Wróciliśmy do siebie ,a oni pisali nadal jako kolega i koleżanka. Ona ma swojego partnera. Ostatnio się pokłóciłam z partnerem..On zawsze w kłótni pisze do swoich koleżanek. Napisał do niej ,ona mi napisała o Tym. Wiem, że się spotkają, ona czuje jakąś misję, że chce pomóc mi i jemu. Nie widzi problemu w przyjaźni z obojgiem. Dla mnie to ciężkie do przejścia, bo go nadal kocham. Ona uważa,że jestem zazdrosna i zaborcza. Nie umiem sobie z tym poradzić. Mam wrażenie,że ona chce coś udowodnić.
Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele
Dzień dobry. Trudno jest mi zacząć pisać wątek na ten temat, ale potrzebuję nakierowania na dobrą drogę w tej sprawie. Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele. Jestem 22 letnim chłopakiem po technikum, a ona jest 17-letnią dziewczyną z technikum. Były złe jak i dobre chwile, natomiast wszystko po czasie ułożyło się dobrze. Cały sezon letni zajmuję się rozwijaniem działalności, ale problemy związkowe również zajmują moją głowę i czuję, że to już nie jest to samo co na początku. Odbieram dziwne sygnały, że już jej nie zależy tak samo jak na początku. Nie odzywam się za wiele bo odrazu zostaje atakowany, że wszystkiego jej zabraniam, albo że musi być tak jak ja chcę. Natomiast nie czuję sie z tym aby liczyła się w ogóle z moim zdaniem i moją osobą. Często zdarzają/ły sie sytuacje, że w okresie zimowym jak i letnim gdy mam wolne i widzimy się więcej. Widzimy się chwilę po szkole i później ona ma widzieć się z przyjaciółka od godziny 16-19, ponieważ później ona się uczy i nie jest w stanie przełożyć swojej codziennej rutyny (a tak naprawdę wraca jej chłopak z pracy i chcą się widzieć same, a jej przyjaciółka później widzi się sama z chłopakiem). Ja w tym czasie mam szukać sobie zajęcia na siłę albo jechać do domu (około 30min drogi samochodem w jedną stronę). I później jest straszne naleganie aby byc od 19-22 (do tej możemy się widzieć). Jesli nie przyjadę to szuka sobie innej osoby z którą może spędzić ten czas żeby się nie nudzić. Gdy jednak napiszę, czy przyjaciółka nie mogła by sobie przełozyc rutyny, abym nie musiał tracić czasu na to dojezdzanie i proponuję czy nie mogły by się widzieć trochę pózniej przy czym wracał bym do domu to zostaje atakowany i odrzucany. Pragnę zaznaczyć, że one muszą się widziec tak codziennie i jest to dla mnie strasznie męczące psychicznie ponieważ strasznie ją kocham i mój charakter jest bardziej uległy. Czuję, że nie liczy się ze mną jak powinny liczyć się osoby w zdrowym związku i wydaje mi się, że jestem mniej brany pod uwagę (manipulowany). Drugim problemem są koledzy. Twierdzi, że nie chce mieć koleżanek bo ją bardzo zraniły niektóre, a oni jej nie ranią. Otacza się głownie nimi, do niektórych nie mam zastrzeżen bo naprawdę są w porządku, natomiast kilku poznałem i wiem, że oni mogą liczyc na coś wiecej. Zapytała mnie czy może isc z jednym z nich na basen i pokłóciliśmy się o to, ponieważ powiedziałem, że nie podoba mi się ten pomysł i będę sie źle z tym czuł (zazdrość). Po czym zostałem zaatakowany, że zabraniam jej mieć kolegów i przyjaciół. Dodam, że ten kolega, a mój przyjaciel napisał, że wydaje mu się że jestem o niego zazdrosny i nie chce wyciągać jej na basen, a ona odpisała mu, że raczej nie będę miał z tym problemu. Naprawdę nie chcę sie czuć jak KAT. Wydaje mi się, że w związku zasługuje na trochę szacunku i lojalności, nie spotykam się z żadnymi nawet przyjaciółkami sam na sam ponieważ ona jest zazdrosna, miałem nawet kilka sytuacji, gdzie pomogłem z zadaniem z matematyki jednej koleżance przez aplikację czatującą i dostałem straszną awanturę z tego powodu. Potrafię respektować jej zdanie, a ona mojego już niestety nie. Chciałbym aby ten związek polegał na zdrowej relacji, ale brakuje mi już sił i często mam ochotę odpuscić. Proszę
Mąż pisze z koleżanką, nie rozumie mojej niechęci do tego.
Mam problem w związku. Mąż zaczął pisać z koleżanką, a ja mu na to nie pozwoliłam. Uważam, że w związku nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Mąż zaczął blokować telefon, bo uważa, że ja go sprawdzam. Koleżanka zaczepiała męża poprzez żarty nie na miejscu. Mąż nie może zrozumieć, dlaczego nie chce, żeby do siebie pisali, a ja nie mogę zrozumieć męża. Cała ta sytuacja nas przytłacza. Ciagle się kłócimy. Nie wiem jak sobie poradzić.
Dzień dobry, mam 32 lata, partner 33.
Dzień dobry, mam 32 lata, partner 33. Wkrótce zamieszkam z partnerem (jesteśmy razem ponad dwa lata), który nie chce spać w jednym pomieszczeniu, nie mówiąc już o jednym łóżku. Nie ma ku temu jasnego powodu, ponieważ nie chrapię, śpię bardzo spokojnie. Nie potrzebuję przytulać się w nocy, preferuję osobne spanie tzn. z własną kołdrą i bez przytulania. Ważne jest jednak dla mnie spanie razem, w jednym łóżku. Ma to na mnie pozytywny wpływ, zasypiam bez problemu i wydaje mi się, że jestem bardziej zrelaksowana. Spanie z parterem jest dla mnie czymś naturalnym i oczywistym. Dziwne jest dla mnie podejście partnera. Mówi, że sen jest dla niego najważniejszy w życiu i woli spać sam. Od lat przyzwyczajony jest do spania samemu, choć nie do końca, ponieważ śpi z psem. Ten fakt bardziej powoduje u mnie poczucie odrzucenia, ponieważ wiem, że woli spać z psem i przytulić się do niego. Partner deklaruje, ze będzie starał się spać razem, ale wiem, że to tylko słowa, nie podejmuje sam takich prób. Oprócz tego otwarcie mówi, że nie lubi się przytulać do ludzi, również do mnie. Nie czuje takiej potrzeby. Przytula natomiast ciągle swojego psa. To również jest dla mnie bolesne, ale staram się zrozumieć, chyba nie każdy musi lubić przytulanie z ludźmi... Jest to dla mnie trudne, ponieważ sama jestem osobą czułą i bliskość jest dla mnie ważną. Partner nie wyznaje również żadnych uczuć, nie używa słowa: kocham Cię, mówi tak tylko do swojego psa. Uważa, że wobec ludzi słowo "kocham" dla niego nic nie znaczy i nigdy go nie używał. Partner nie jest więc dla mnie czuły, nie czuje potrzeby przytulania, uczucia kieruje do swojego psa, ale podkreśla, że chce być ze mną i jestem dla niego ważną oraz tłumaczy się, że nigdy nie wyznawał miłości ludziom i nigdy nie przytulał się do ludzi, nie był przytulany przez innych. Wspominam o tym, żeby móc lepiej nakreślić sytuacje i opisać zachowanie partnera. Czy powinnam zrozumieć postawę partnera i znaleźć kompromis? Byłabym wdzięczna za sugestie. Pozdrawiam serdecznie
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę.
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę. Różni nas całkowicie inne podejście do higieny ciała, przez co często się kłócimy. Na początku naszej znajomości zamieszkaliśmy razem, wtedy zauważyłam, że kąpie się raz w tygodniu, a codziennie podmywa części intymne pod umywalką. Sytuacja ta była dla mnie wtedy żenująca i wstydliwa, żeby zapytać, dlaczego nie może wejść cały pod prysznic i umyć całe ciało. Po długich próbach namawiania/tłumaczenia mu, że to wszystko psuje nam związek, swoje zachowanie wyjaśnił mi, że jego ciało się nie spociło/nie pachnie brzydko ani nie jest brudne i nie będzie nakładał chemii. Ja za to jestem świadoma tego, co nakładam na skórę, kupuje delikatnie żele (bez SLS), ale nawet i to nie przekonało. Do częstszych kłótni dochodziło coraz częściej. Doszliśmy do porozumienia, że prysznic będzie u niego częściej (2 x w tyg), ale dalej kontynuował podmywanie się nad umywalką. Jako kobietą dbam o ciało i wymagam tego samego od partnera. Biorę prysznic codziennie, czego on nie potrafi zrozumieć. Mówi mi, że mam obsesję na punkcie czystego ciała, że zmywam naturalną florę bakteryjną, że przez te codziennie mycie całego ciała ludzie chorują, mają problemy ze skórą. Jeśli chodzi o sex to sama myśl o tym, że umył tylko części intymne, a reszty nie jest dla mnie odpychająca. Jestem już z nim tak szczera do bólu, że nawet i to nic nie zmienia. On ma swoje zdanie, ja swoje. Oddalamy się. Nie każę mu szorować ciała gąbka, tylko wejść do wanny, nażelować całe ciało i spłukać jak robię to ja. Kto ma problem? Partner obwinia mnie, a ja jego. Kasia
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.