Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż pisze z obcymi kobietami w celu masturbacji - czy to uzależnienie?

Moj maz ma dziwna przypadlosc… pisze z obcymi kobietami w celu masturbacji. Wielokrotnie zwracalam mu uwage ze nie zycze sobie tego, ze to nie jest fair w stosunku do mnie ale mowi ze mnie nigdy nie zdradzil ze ma wieksze potrzeby i faktycznie jak czedto go sprawdzam tak widze ze nie rozmawia nigdy z nimi w ciagu dnia nigdy z tw sama i nigdy o zyciu. Wykorzystuje je jedynie di spelnienia potrzeby piszsc online i koniec. Czy to jest jakies zaburzenie czy on ma problem z ktorym powinien pojsc o pomoc bo ja nuz nie wiem jak moge swoimi prosbami to u niego zakonczyc bo mam wrazenie jakby to bylo uzaleznienie… w relacji wzzystko super, seks ekstra, komunikacja super plany na przyszlosc wspolne firmy itp dziecko szczesliwe… rece mi juz opadaja :(
Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 🤍

Rozumiem, że może to być dla Pani bardzo trudne i nieść poczucie bezradności, zwłaszcza gdy mimo wielu rozmów tak niewiele się zmienia. W takich sytuacjach naturalnym jest, że zaczynamy szukać odpowiedzi i zastanawiać się, z czego może wynikać takie zachowanie? Na podstawie samego opisu nie można jednoznacznie stwierdzić, czy mamy do czynienia z uzależnieniem lub inną trudnością. Jeżeli jednak mąż nie potrafi sam zapanować nad tym zachowaniem, mimo że wpływa ono negatywnie na Waszą relację, warto zachęcić go do konsultacji z psychologiem lub seksuologiem. Chciałabym jednak podkreślić, że równie ważne są Pani emocje i granice. Jeśli czuje Pani, że ta sytuacja jest dla Pani coraz bardziej obciążająca, zachęcam do konsultacji psychologicznej. Wspólnie można przyjrzeć się tej sytuacji, lepiej zrozumieć Pani potrzeby i poszukać rozwiązania, które będzie dla Pani najlepsze.

 

Trzymam kciuki.

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Emilia Herner

Emilia Herner

To, co Pani opisuje, z pewnością jest bardzo obciążające emocjonalnie. Niezależnie od tego, czy Pani mąż postrzega swoje zachowanie jako zdradę, przekracza ono postawioną przez Panią granicę. Na podstawie samego opisu nie można stwierdzić, czy mamy do czynienia z zaburzeniem lub uzależnieniem. Takie zachowania mogą mieć różne podłoże. U niektórych osób są związane z poszukiwaniem silnej stymulacji seksualnej, u innych mogą stanowić sposób regulowania napięcia czy emocji, a jeszcze u innych przyjmują formę utrwalonego nawyku, nad którym z czasem coraz trudniej zapanować. Jeżeli mimo świadomości konsekwencji, wielokrotnych rozmów i obietnic zmiany dana osoba nie potrafi zaprzestać zachowania, warto potraktować to jako sygnał, że przyjrzenie się temu z psychologiem lub psychoterapeutą może być pomocne. Warto również zwrócić uwagę na to, że problem nie polega wyłącznie na samym zachowaniu, ale na jego wpływie na relację. Jeżeli jedno z partnerów wielokrotnie komunikuje, że dane zachowanie powoduje cierpienie i narusza jego poczucie bezpieczeństwa, a mimo to sytuacja się powtarza, naturalne jest, że pojawia się frustracja, bezradność i utrata zaufania. Jednocześnie warto pamiętać, że nie ma Pani wpływu na to, czy druga osoba zdecyduje się zmienić swoje zachowanie. Ma Pani natomiast prawo mówić o swoich granicach, potrzebach i o tym, czego oczekuje Pani od relacji. Dobra komunikacja, satysfakcjonujące życie seksualne czy wspólne plany nie wykluczają tego, że w związku może istnieć obszar wymagający pracy. Jeżeli ten problem od dłuższego czasu pozostaje nierozwiązany, pomocna może okazać się również konsultacja dla par. Pozwala ona nie tylko przyjrzeć się samemu zachowaniu, ale przede wszystkim zrozumieć jego znaczenie dla relacji i wspólnie poszukać sposobu na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa oraz zaufania.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Jako specjalista pragnę zauważyć, że poszukiwanie przez Pani męża seksualnego pobudzenia w interakcjach z innymi osobami, wbrew wyraźnie stawianym przez Panią granicom, wykazuje silne znamiona kompulsji lub uzależnienia behawioralnego. Tłumaczenie braku kontaktu w ciągu dnia czy braku relacyjności nie zmienia faktu, że dochodzi do naruszenia kontraktu zaufania i zdrady emocjonalnej. Skoro dotychczasowe prośby nie przynoszą rezultatów, konieczna jest konsultacja ze specjalistą – seksuologiem lub terapeutą uzależnień.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, z jednej strony macie wspaniały, udany związek na wielu płaszczyznach, a z drugiej mierzysz się z zachowaniem, które głęboko Cię rani i sprawia, że czujesz całkowitą bezsilność. Masz pełne prawo czuć się źle.

Mąż twierdzi, że Cię nie zdradził, ponieważ nie spotyka się z tymi kobietami i nie buduje z nimi więzi emocjonalnej. Warto pamiętać, że najważniejsze jest jak wspólnie definiujecie zdradę. Zdrada zaczyna się tam, gdzie naruszane jest zaufanie i wspólnie ustalone granice. Jeśli wyraźnie komunikujesz: "to sprawia mi ból, że włączasz osoby trzecie w nasze życie", a on to ignoruje, to zaburza Twoje zaufanie. Angażowanie innych osób (nawet wirtualnie) do zaspokajania swoich potrzeb seksualnych wbrew woli partnerki to wyraźne przekroczenie granic związku.

Wysokie libido i potrzeba masturbacji są rzeczą całkowicie naturalną. Jednak sposób, w jaki mąż decyduje się te potrzeby realizować, jest już jego wyborem. Fakt, że ma "większe potrzeby", w żaden sposób nie usprawiedliwia sięgania po kontakt z innymi kobietami, jeśli wie, że rani to jego żonę.

Zachowanie Twojego męża nosi znamiona kompulsywnych zachowań seksualnych (potocznie nazywanych uzależnieniem od seksu/cyberseksu). Jednak diagnozę może postawić tylko specjalista, który będzie miał możliwość porozmawiać z Twoim mężem. Najbardziej odpowiednim krokiem z jego strony byłaby konsultacja z psychoterapeutą uzależnień lub seksuologiem. Możecie też wybrać się na taką wizytę razem.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

To, co Pani opisuje, jest zrozumiałym źródłem bólu, zwłaszcza że wielokrotnie mówiła Pani o swoich granicach, a sytuacja nadal się powtarza.

Na podstawie samego opisu nie da się stwierdzić, czy jest to zaburzenie lub uzależnienie. Jeśli jednak mąż ma trudność z zaprzestaniem tego zachowania mimo jego konsekwencji dla Waszej relacji, warto przyjrzeć się temu głębiej z pomocą seksuologa lub psychoterapeuty.

Nawet jeśli dla niego są to jedynie rozmowy służące zaspokojeniu potrzeb seksualnych, Pani ma pełne prawo czuć, że zostały przekroczone ważne dla Pani granice. To uczucie zasługuje na potraktowanie z powagą.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To co Pani opisuje może być bardzo obciążające emocjonalnie, zwłaszcza jeśli wielokrotnie mówiła Pani o swoich granicach, a mimo to nie są one respektowane. Samo zachowanie męża nie pozwala postawić diagnozy ani stwierdzić uzależnienia ale jeśli ma trudność z zaprzestaniem tego mimo negatywnych konsekwencji dla relacji, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub seksuologiem. Niezależnie od przyczyny ważne jest również to jak Pani się z tym czuje. W związku potrzeby i granice obu stron powinny być traktowane z szacunkiem. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, pomocna może być terapia par lub indywidualna konsultacja specjalistyczna.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

   Po pierwsze jest to brak szacunku w stosunku do Pani ale myślę że te braki przenoszą się także na inne kobietę, których obraz mąż traktuje jako metodę zaspokojenia się.  Widać tutaj kompulsywna zachowania seksualne, o których świadczy brak kontroli nad swoim zachowaniem w obszarze seksualności mimo negatywnych konsekwencji. Jak rozumiem nie może zapanować nad częstotliwością tych działań. Cyberseks jest często uważany za rodzaj zdrady emocjonalnej gdyż są łamane granice drugiej strony, skazując ją na cierpienie. Ja nie widzę tutaj innej możliwości niż rozpoczęcie psychoterapii lub wizyty u seksuologa klinicznego na początek, ewentualnie terapia dla par. 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Rozumiem, że czujesz już bezsilność. Niezależnie od tego, czy mąż traktuje te rozmowy jako formę zaspokajania potrzeb seksualnych, dla Ciebie jest to przekraczanie granic i masz prawo tak to odbierać. Sam fakt, że nie dochodzi do kontaktu fizycznego, nie sprawia automatycznie, że problem przestaje istnieć.


Na podstawie samego opisu nie da się stwierdzić, czy jest to uzależnienie lub zaburzenie. Jeśli jednak nie potrafi przestać mimo Twoich próśb, obietnic i negatywnych konsekwencji dla Waszej relacji, warto, aby skonsultował się z psychologiem lub seksuologiem. Taka konsultacja pomoże zrozumieć, z czego wynika to zachowanie i czy wymaga leczenia.


Pamiętaj też, że nie jesteś odpowiedzialna za zmianę jego zachowania. Możesz jasno mówić o swoich granicach i potrzebach, ale decyzja o podjęciu pomocy musi wyjść od niego.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. Rozumiem, że ta sytuacja budzi w Pani dużo bólu i bezradności. Niezależnie od tego, czy dla Pani męża są to „tylko” rozmowy prowadzące do masturbacji, czy nie dochodzi do kontaktu poza internetem, dla Pani jest to przekroczenie granic i naruszenie zaufania. To samo w sobie jest wystarczającym powodem, by potraktować ten problem poważnie.

Z perspektywy seksuologicznej warto pamiętać, że samo korzystanie z treści erotycznych czy fantazji seksualnych nie musi świadczyć o zaburzeniu. Jednak jeśli zachowanie staje się powtarzalne, trudne do kontrolowania, utrzymuje się mimo wyraźnego cierpienia partnerki i wielokrotnych prób jego ograniczenia, warto przyjrzeć się, jaką funkcję pełni. Czasami takie aktywności służą wyłącznie pobudzeniu seksualnemu, ale mogą też być sposobem regulowania napięcia, stresu czy trudnych emocji. W takich sytuacjach warto rozważyć konsultację z psychologiem-seksuologiem.

To, że w pozostałych obszarach relacji jest między Państwem dobrze, nie oznacza, że ten problem należy bagatelizować. Dla wielu osób kluczowe nie jest samo zachowanie partnera, ale fakt, że powtarza się ono mimo jasno zakomunikowanych granic i powoduje utratę poczucia bezpieczeństwa w związku.

Być może zamiast kolejnych próśb o zaprzestanie, warto spróbować wspólnie poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego właśnie taka forma zaspokajania potrzeb jest dla Pani męża tak ważna i dlaczego tak trudno z niej zrezygnować. Jeżeli rozmowy między Państwem nie przynoszą efektu, pomocna może okazać się konsultacja u psychologa-seksuologa lub terapia par, która pozwoli lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za tym zachowaniem oraz odbudować poczucie bezpieczeństwa i zaufania.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Zobacz podobne

Poznawanie faceta-nie wiem jak mam to robić, żeby go nie odstraszyć i żeby nie zamknął się na mnie.
Co rozumieć przez takie wiadomości - po 5 randkach od faceta po długoletnim związku i rozwodzie. Mamy po 30 lat. Na koniec ostatniego spotkania powiedziałam " myślałam, że już się nie spotkamy, bo nie odczytywałeś moich wiadomości od kilku dni " akurat wtedy już wychodził z taksówki i dalszego ciagu rozmowy nie było, wcześniej powiedział, że bardzo podobały mu się nasze rozmowy. Jak zaproponowałam, żebyśmy się spotkali to odpisał: Nie bardzo mam ochotę, mimo że bardzo fajnie mi się z Tobą rozmawiało, to na koniec spotkania poczułem presję i wyrzutki w moją stronę. Sorry, ale ciężko mi się zaangażować w takim stopniu, w jakim byś chciała. Serio próbowałem, ale najwidoczniej dla mnie jest za wcześnie na poważne relacje. Ja odpisałam: Wiesz co, na koniec spotkania tylko powiedziałam, że nie odczytywałeś wiadomości i myślałam, że już się nie spotkamy. Nie była to presja ani wyrzut, tylko po prostu polubiłam Cię i dziwnie się czułam, kiedy przez tyle dni nie odczytywałeś wiadomości. Mi odpowiadało to wolne tempo poznawania się i myślałam, że też mnie polubiłeś Na pewno nie chciałam, żeby to zabrzmiało jak presja ani wyrzut, nie to było moim celem. On odpisał: Ale tu lubienie nie ma nic do rzeczy - bo tak bardzo Cię polubiłem🫠 oraz zapytał się, co było celem tego, co powiedziałam Napisałam mu : Nic więcej niż to, że jeśli ktoś nie odczytuje przez kilka dni moich wiadomości, a mamy umówione spotkanie, to ja nie wiem czy zostałam olana czy wszystko jest ok 🤷‍♀️ jeśli tak masz, że nie odczytujesz wiadomości przez kilka dni i to jest dla Ciebie normalne to możesz mi to powiedzieć i ja to będę wiedzieć i nie będę się zastanawiać następnym razem czy zostałam olana bez słowa, czy jest ok i spotkanie aktualne. Niestety nie znam jeszcze Twoich zachowań czy nawyków tak, jak Ty nie znasz moich. Naprawdę nie chciałam, żebyś wtedy odebrał to jako wyrzut i tak samo teraz nie chcę, żebyś odbierał to jako wyrzut. Według mnie to jest bardziej rozmowa o sposobie komunikowania się i sygnalizowanie jak druga osoba może coś odbierać, nic więcej 🙂 Wiem też, że polubiłam Cię, dobrze się z Tobą czuję i chciałabym Cię lepiej poznać w tym tempie, nie przyspieszając niczego i tyle 🙂 Czy jest szansa, żeby rozwijać znajomość powoli ? Nie chciałabym stracić z nim kontaktu. Chcę go poznawać powoli, ale nie wiem jak mam to robić żeby go nie odstraszyć i żeby nie zamknął się.
Jak poradzić sobie z nieudanymi relacjami romantycznymi i lękiem przed zaufaniem?
Mam 19 lat. Wiem, że pewnie wielu stwierdzi, że nie wiem jeszcze nic o życiu i, że mój problem nie jest jakiś ważny ale bardzo mnie nurtuje. Chodzi o to, że nie mam kompletnie szczęścia w relacjach romantycznych. Półtorej roku temu kręciłam z chłopakiem. Po niecałych dwóch miesiącach zaczęliśmy rozmawiać ( z jego inicjatywy) na temat przyszłości naszej relacji. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy wejść w związek. Po tygodniu stwierdził jednak, że z różnych powodów nie chce być ze mną w związku. Zamiast powiedzieć mi to w twarz poprostu wysłał mi wiadomość. Później pisał do mnie jeszcze wiele razy średnio co kilka tygodni. Wyglądało to tak, że pytał co u mnie ja mu odpisywałam po czym mnie olewał. W międzyczasie dowiedziałam się od wspólnej znajomej, że jest to poprostu zwykły babiarz, który potrafi pisać z kilkoma dziewczynami na raz. Później sama zaczęłam go olewać a finalnie zablokowałam. W lutym tego roku napisał do mnie kolejny chłopak. Na początku rozmowa się kleiła ale po czasie zauważyliśmy, że wiele nas różni i z czasem brakowało nam wspólnych tematów do rozmów. Stwierdziliśmy, że lepiej się rozstać niż kłócić. Mimo to zostaliśmy w przyjaznej relacji. Ponad miesiąc temu na pewnym kursie poznałam kolejnego chłopaka. Dodał mnie do znajomych na Facebooku i zaobserwował na Instagramie. Szczerze mówiąc nie chciałam wtedy wchodzić w żadne relacje romantyczne. Jednak po tygodniu chłopak do mnie napisał i zapytał jak idzie mi kurs. Rozmowa się kleiła i zaproponował spotkanie. Stwierdziłam jednak, że może dam mu szanse. Spotkaliśmy się. Mieliśmy wiele wspólnych tematów i podobne spojrzenie na świat. Wydawało się, że tym razem wszystko będzie dobrze się układało. Zachowywał się wspaniale. Otwierał mi drzwi od samochodu, komplementował i nawet kupował jedzenie. Mówił, że zerwał pare miesięcy wcześniej z toksyczną byłą. Porównywał mnie do niej mówiąc, że jestem o wiele lepsza od niej. Nasza relacja miała się świetnie. Nie kłócilismy się. Poznałam nawet jego rodziców. Pozwalałam mu robić wszystkie pierwsze kroki, ponieważ po poprzednich relacjach bałam się bardziej zaangażować. W końcu w pełni mu zaufałam. Naprawdę myślałam, że to relacja z cudowną przyszłością. Jednak się myliłam. Jednego dnia nie napisał do mnie wcale. Zapytałam go o co chodzi. Stwierdził, że wszystko go przytłacza. Zapytałam jak mogę mu pomóc na co on napisał mi, że musi pobyć sam. Następnego dnia stwierdził, że lepiej będzie gdy się rozstaniemy, ponieważ nie przepracował sobie jeszcze rozstania ze swoją byłą. Ja sama byłam w szoku. Nie spodziewałam sie takiego obrotu spraw. Nie wiem sama co mam o tym myśleć. Coraz bardziej zaczynam wątpić w miłość. Boję się, że kiedy przyjdzie ten jedyny, będę tak bardzo bała się zaufać, że ta relacja przepadnie. Boję się, że zostanę sama do końca życia, bo każda moja relacja romantyczna nie trwała dłużej niż niecałe dwa miesiące. Naprawdę będąc w każdej z tych trzech realacji myślałam, że przerodzi się to w długotrwały związek. Jednak jak zawsze się myliłam. Już sama nie wiem co mam zrobić żeby następnym razem wszystko się ułożyło. Czuje też, że z każdym rozczarowaniem coraz mniej potrafię komuś zaufać.
Niechęć do posiadania dzieci u partnerki - czy terapia par będzie dobrym rozwiązaniem na przepracowanie problemu?
Mam 33 lata i jestem z partnerką od 2 lat. Układa nam się świetnie, w głowie od samego początku krążyły mi oświadczyny i wspólne życie. Z dzieckiem. Natomiast partnerka oświadczyła mi, że nie planuje potomstwa. Nie chce mieć dzieci, ponieważ w jej mniemaniu jest to samolubne, egoistyczne. Ma nastawienie bardzo pesymistyczne do świata i ludzi. Z drugiej strony bardzo dba o zwierzęta i w rozmowach często żartujemy sobie, że to są "nasze dzieci". Nie mniej jednak chciałbym mieć z nią potomstwo. Nie naciskałem nigdy w tej materii, nie stawiałem ultimatum ale sugerowałem jej, że jest do dla mnie bardzo ważna i osobista kwestia. By nie wywierać większej na nią presji, powiedziałem moim rodzicom by tej kwestii nie poruszali w relacjach z nią, ani nie naciskali. Zgodzili się i obie strony bardzo się akceptują. W rozmowach pościelowych na moje pytania odnośnie rodzicielstwa zawsze odpowiada argumentami antynatalistycznymi lub sugeruje, że domniemane potomstwo mogłoby nie spełniać mojego wyobrażenia o rodzinie albo, że seks już nie będzie taki sam co po narodzinach dziecka. Wiem, że jej dzieciństwo nie należało do najlepszych a relacja z jej rodzicami nie jest idealna i według mnie to przekłada na swoją decyzje o nie-macierzyństwie. Stąd też moje pytanie, czy może jakaś terapia dla par byłaby dobrym rozwiązaniem, w której moglibyśmy to jakoś przepracować?
Intensywne emocje, problemy w relacjach i lęki - jak sobie z tym poradzić?

Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie? 

Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii. 

Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę. 

Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle. 

Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję. 

Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

Wysoki popęd seksualny, ADHD i trudności w sferze seksualnej - jak sobie radzić?

Jestem mężczyzną, mam 35 lat. Już jako nastolatek, gdy poznałem swoją seksualność, miałem wysoki popęd. Lubiłem seks, ale najlepiej z inną osobą za każdym razem. Jestem teraz 10 lat po ślubie. Z żoną na początku było super – pewnie jak u każdego. Ale z czasem jakichkolwiek kontaktów jest mniej. Muszę za każdym razem prosić się o cokolwiek. Ale boli mnie co innego. Od zawsze „podoba” mi się każda napotkana kobieta. Gdyby jakakolwiek była chętna, nie odmówiłbym. Przechodząc przez ulicę, czuję popęd do większości kobiet, które mi się podobają. Tak samo z kobietami, które widzę gdziekolwiek, np. w internecie. Patrzę na tyłek każdej kobiety. W domu także patrzę na żonę – i cały czas z podtekstem seksualnym. Z racji tego, że seksu jest mało, oglądam pornografię i masturbuję się. Zacząłem wchodzić we filtry z kobietami, ale co chwilę z inną, bo jestem „ciekaw” innej. To nie jest normalne. Ktoś może doradzić, co to za zaburzenie? Mam zdiagnozowane ADHD. Dziękuję za każdą odpowiedź.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.