Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner po 20 latach związku nagle zerwał kontakt - co robić?

Witam.Moj życiowy partner z którym byliśmy ponad 20 lat .mamy dorosłe dzieci i dom .wyjechał do pracy do innego miasta 5 miesięcy temu wracał do domu co drugi weekend często do siebie dzwoniliśmy można powiedzieć że w każdej wolnej chwili .wracał do domu stęskniony było między nami bardzo dobrze jak by ten wyjazd jeszcze nas do siebie zbliżył . Jednak kiedyś przypadkiem dowiedziałam się że chodzi z kolegami do dyskoteki nawet się z nim o to nie poklucilam bo pomyślałam że poprostu poszedł z kolegami na piwo bo co innego by mógł tam robic facet przed 50 .po jakimś czasie jednak odkryłam że esemesuje z jakąś kobieta zrobiłam mu awanturę jednak stwierdził że umówił się z nią tylko na kawę więc wybaczyłam mówił że kocha i tylko ja się dla niego liczę i zerwał z nią całkowicie kontakt jednak po dwóch tygodniach w sobotę wyłączył telefon wieczorem kiedy rano zadzwoniłam zrobił mi awanturę że sobie coś wmawiam że telefon poprostu padł.jeszcze tego samego dnia wieczorem przestał się odzywać wyłączył telefon dowiedziałam się że zwolnił się z pracy i się do niej przeprowadził od kolegów się dowiedziałam że odszedł do wogule innej kobiety niż ta z którą się umawial na kawę zadzwonił raz w tygodniu i powiedział żebym go mieszkała kiedyś wruci do domu że niewie kiedy ale wruci i że nie jest u kobiety tylko zmienił pracę co jest absurdalne bo nawet nie załatwił formalności w tej pracy od tej pory niema ma wyłączony telefon .jestem zdruzgotana jak mógł mnie zostawić bez słowa wyjaśnienia po tylu latach i tak poprostu zerwać kontakt jak byśmy byli sobie obcy jak byśmy niemieli dzieci jak byśmy niemieli wspólnego domu mija już drugi tydzień od kiedy się nie odzywa nawet niewiem gdzie go szukać bo koledzy wiedzą tylko że poszedł d kobiety ale niewiedza gdzie policji niepowiadomie bo przecież powiedział że mam go nie szukać co mam robić w tej sytuacji.
Anna Kupisz

Anna Kupisz

Dzień Dobry,

 

Twój partner zniknął fizycznie, ale sprawa nie została emocjonalnie zamknięta. Powstaje w Tobie ogromny dysonans poznawczy. Niezwykle trudno jest pogodzić obraz bliskiego człowieka, z którym budowałaś życie przez 20 lat, z kimś, kto nagle zrywa kontakt i znika bez słowa wyjaśnienia. Ta sprawa pozostawia Cię w emocjonalnym zawieszeniu, z mieszanką trudnych emocji, które w obecnej sytuacji są całkowicie naturalne. 

Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest teraz przeniesienie uwagi z jego zachowania na Twoje własne potrzeby. Zezwól sobie na całą gamę emocji, w tym na złość. Złość w tej sytuacji jest bardzo zdrową reakcją, bo informuje Cię o naruszeniu Twoich granic i poczucia bezpieczeństwa.

Warto też stopniowo odzyskiwać poczucie sprawczości. Nie masz wpływu na decyzje partnera ani na jego kłamstwa, ale masz pełny wpływ na to, jak zaopiekujesz się sobą dzisiaj. Czekanie na telefon i jego powrót do rodziny utrzymuje Twój układ nerwowy w stanie ciągłego stresu i napięcia.

Pamiętaj również, że jego nagła ucieczka świadczy wyłącznie o jego braku dojrzałości emocjonalnej i nieumiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. Nie jest to w żaden sposób miernik Twojej wartości jako kobiety ani jakości relacji, którą tworzyłaś przez te wszystkie lata.

Przepracowanie zdrady i tym samym straty wymaga czasu oraz bezpiecznego miejsca na wyrzucenie z siebie trudnych emocji. Zachęcam Cię do skorzystania ze wsparcia psychoterapeuty, który pomoże Ci poukładać ten chaos i krok po kroku odzyskać grunt pod nogami.

 

Pozdrawiam,

Anna Kupisz

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pani opisuje, musi być ogromnie bolesne — nie tylko przez sam fakt odejścia partnera po ponad 20 latach, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki to zrobił: nagle, bez rozmowy, bez wyjaśnienia, odcinając kontakt. Po tak długiej wspólnej historii takie zachowanie może wywołać szok, poczucie odrzucenia i niedowierzanie.

Warto rozdzielić tutaj dwie rzeczy: jego decyzje i Pani wartość jako partnerki. To, że on wybrał ucieczkę, ukrywanie faktów i zerwanie kontaktu, nie oznacza, że te wspólne lata nic dla niego nie znaczyły ani że Pani „nie była wystarczająca”. Ludzie czasem w trudnych momentach życia podejmują bardzo raniące decyzje i unikają konfrontacji, bo nie potrafią zmierzyć się z konsekwencjami.

Na ten moment najważniejsze jest, żeby nie próbowała Pani za wszelką cenę odzyskać kontroli nad czymś, czego nie jest Pani w stanie kontrolować. On jasno zakomunikował, że nie chce być szukany i wyłączył telefon. Oczywiście ma Pani prawo cierpieć, złościć się i potrzebować wyjaśnień, ale nie ma Pani wpływu na to, czy on zdecyduje się teraz na rozmowę.

Co może Pani zrobić teraz:

zadbać o siebie i swoje podstawowe potrzeby — w takim szoku wiele osób przestaje jeść, spać, funkcjonować; warto pilnować choćby minimalnych rzeczy: posiłków, snu, kontaktu z bliskimi;

nie zostawać z tym sama — proszę powiedzieć dorosłym dzieciom lub komuś zaufanemu, co się dzieje. Nie po to, żeby robić z nich „mediatorów”, ale żeby miała Pani wsparcie;

zabezpieczyć kwestie praktyczne — skoro macie wspólny dom i wspólny dorobek, warto spokojnie zacząć orientować się w sprawach formalnych (np. konsultacja prawna), niezależnie od tego, czy on kiedyś wróci. To nie oznacza zamykania drzwi, tylko dbanie o siebie.

Bardzo ważne jest też to zdanie, które Pani napisała: „powiedział, żebym go mieszkała, kiedyś wróci do domu, nie wie kiedy”. Taka wiadomość może trzymać człowieka w zawieszeniu — czeka Pani, cierpi, ale nie ma żadnej pewności ani konkretów. Warto nie opierać swojego życia wyłącznie na obietnicy, której on obecnie nie potwierdza żadnymi działaniami.

Jeśli czuje Pani, że ból jest nie do wytrzymania, że nie może Pani jeść, spać albo pojawiają się myśli, że nie da Pani rady — to dobry moment, żeby skorzystać ze wsparcia psychologa. Kryzys po nagłym rozstaniu po tylu latach może być naprawdę silnym obciążeniem.

Chciałabym zapytać: czy poza tym, że partner zerwał kontakt, ma Pani obecnie z nim jakieś wspólne sprawy do uregulowania (np. kredyt, dom, rachunki)? I czy ma Pani kogoś bliskiego, kto jest teraz przy Pani na co dzień?

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Nagłe zniknięcie partnera i ucięcie kontaktu po 20 latach to dla Pani ogromny wstrząs, jednak jego chaotyczne zachowanie i absurdalne kłamstwa świadczą o ucieczce przed odpowiedzialnością, a nie o Pani winie.

W tej sytuacji najważniejsze to zadbać o siebie i bezpieczeństwo majątkowe – proszę nie czekać biernie na jego powrót, lecz skonsultować się z prawnikiem w sprawie wspólnego domu oraz rozważyć zgłoszenie zaginięcia na policji, ponieważ ma Pani prawo wiedzieć, czy ojciec Pani dzieci jest bezpieczny, niezależnie od jego wcześniejszych żądań. Proszę również zadbać o własny komfort psychiczny.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To co Pani przeżywa jest ogromnie bolesne. Po ponad 20 latach wspólnego życia nagłe zerwanie kontaktu bez wyjaśnienia może wywoływać szok, bezradność i trudności z pogodzeniem się z sytuacją. W tej chwili warto skupić się przede wszystkim na sobie, dzieciach oraz zabezpieczeniu spraw organizacyjnych i prawnych, zamiast próbować za wszelką cenę odnaleźć partnera. Jeśli jest Pani pewna, że nie zagraża mu niebezpieczeństwo, uszanowanie jego decyzji może być trudne ale jest ważne. Zachęcam również, aby nie zostawała Pani z tym sama, wsparcie psychologa może pomóc przejść przez ten kryzys i odzyskać poczucie wpływu na własne życie. Życzę Pani dużo siły.


Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Pisze Pani w czasie przeszłym, ale jednocześnie wierzy w to, że może coś się wydarzy i partner wróci. odkryła Pani, ze prowadzi podwójne życie, a teraz dowiaduje się Pani, że zwolnił się z pracy i przeprowadził do innej kobiety. cała ta historia mnie mocno poruszyła i proszę mnie źle nie zrozumieć, ale jaki trzeba mieć tupet i brak szacunku, aby napisać że kiedyś wróci. Proszę spojrzeć na swoje emocje. Co w Pani jest i co Pani czuje? Partner prawdopodobnie zmienił numer, aby pani nie dzwoniła, a Pani umiera ze strachu. Pisała Pani o wyjściu z kolegami na piwo. Nie wiem, czy ten człowiek ma problem z uzależnieniem od alkoholu, ale Pani ma problem z uzależnieniem od tego człowieka. Domyślam się, że on zdaje sobie sprawę jak uderzyć, aby zabolało. Nie interesuje go w żaden sposób pani stan psychiczny, ale interesują go tylko własne przyjemności. Pani mąż prawdopodobnie przeżywa coś, co w psychologii nazywamy "kryzysem wieku średniego". Młodsze kobiety, drogie samochody itd. Co Pani robi, aby wyjść z tego impasu? Co Pani robi dla siebie? Zamartwianie się nie pomoże, kiedy druga strona okazuje się być skrajnie nieodpowiedzialna. Rozumiem, ze Pani czeka na niego, ale nawet jeżeli wróci, to uważa Pani, że będzie jak dawniej, a Pani odzyska spokój? A może jest Pani uzależniona od tego człowieka, od emocji jakie Pani towarzyszą w jego obecności. Proszę rozważyć terapię, gdyż Pani stan niestety będzie się pogarszał. Skoro nie chce aby Pani go szukała to proszę to uszanować, jednak proszę też przemyśleć swoją przyszłość. Tego pani chce? Ciągłego niepokoju i chodzenia na palcach, aby "pan domu " się nie zdenerwował, czy być niezależną kobietą, która ma szacunek do siebie i walczy o siebie. Związek nie polega na takim zachowaniu, które jest skrajnie patologiczne i dla Pani mocno wyczerpujące. Proszę poszukać w sieci numer na bezpłatne linie wsparcia i porozmawiać. Nie zostawać z tym sama. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Najtrudniejsze w tej sytuacji wydaje się nie tylko samo odejście partnera, ale sposób, w jaki do niego doszło. Po ponad 20 latach wspólnego życia została Pani bez możliwości rozmowy, wyjaśnienia i pożegnania. Taka nagła utrata kontaktu może wywoływać ogromny chaos emocjonalny i wiele pytań, na które przez długi czas nie ma odpowiedzi. Niestety nie ma Pani wpływu na decyzje partnera ani na to, czy będzie chciał rozmawiać. Ma Pani natomiast wpływ na zadbanie o siebie i swoje bezpieczeństwo, zarówno emocjonalne, jak i związane ze sprawami codziennego życia. W tak trudnym momencie warto nie zostawać z tym samej i poszukać wsparcia u bliskich lub psychologa. Mam również poczucie, że niezależnie od powodów jego odejścia, po tylu latach wspólnego życia zasługuje Pani na szczerą rozmowę i wyjaśnienie. Brak takiego domknięcia często boli bardziej niż sama prawda.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, czego Pani doświadcza, jest bardzo bolesne. Po ponad 20 latach wspólnego życia nagłe zerwanie kontaktu, bez rozmowy i wyjaśnienia, może wywoływać szok, poczucie odrzucenia i ogromną bezradność. Warto jednak pamiętać, że sposób, w jaki partner zakończył lub zawiesił relację, mówi przede wszystkim o jego sposobie radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, a nie o Pani wartości jako osoby. Jeśli nie ma przesłanek, że zagraża mu niebezpieczeństwo, nie ma Pani wpływu na jego decyzję o unikaniu kontaktu. Teraz najważniejsze jest zadbanie o siebie – o wsparcie bliskich, własne emocje i stopniowe odzyskiwanie równowagi. Niezależnie od tego, czy partner wróci, czy nie, zasługuje Pani na szczerość, szacunek i jasną komunikację.


Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry. Bardzo poruszyła mnie Pani historia. Trudno pogodzić się z sytuacją, w której osoba, z którą dzieliło się codzienność, dom i wychowanie dzieci, nagle przestaje być obecna i nie daje możliwości zrozumienia, co się wydarzyło. To naturalne, że pojawia się teraz wiele pytań, niedowierzanie, złość, smutek i poczucie porzucenia. Kiedy relacja kończy się bez wyjaśnienia, bardzo trudno jest domknąć ten etap i odzyskać choć odrobinę spokoju.

Z Pani wiadomości wybrzmiewa również ogromna samotność. Została Pani nie tylko z bólem po rozstaniu, ale też z niewiedzą i brakiem odpowiedzi. To bardzo obciążające doświadczenie. W takiej sytuacji nie warto zostawać z tym wszystkim samej. Jeśli czuje Pani, że emocje są przytłaczające, proszę poszukać wsparcia u bliskich lub skorzystać z pomocy psychologa. Rozmowa z kimś, kto pomoże Pani przejść przez ten trudny czas, może być bardzo ważnym wsparciem.

Mam nadzieję, że z czasem pojawi się przestrzeń na wyjaśnienie tej sytuacji, a przede wszystkim na to, by odzyskała Pani poczucie bezpieczeństwa. Teraz najważniejsze jest, aby zadbała Pani również o siebie.

Zobacz podobne

Czy muszę akceptować nowy związek taty po zmarłej mamie? Nie przeżyłam żałoby, on nie zachowuje się w porządku.
Dzień dobry. 1,5 roku temu zmarła moja mama. Miała 70 lat. Chorowała na nowotwór. Opiekowałam się mamą do samego końca, zmarła w hospicjum na moich rękach. Mimo upływu czasu tęsknię i bardzo mi jej brakuje. Nie dałam sobie przyzwolenia na przeżycie żałoby, uśmiechałam się, mimo że serce rozbiło się na tysiące kawałków. Równocześnie kiedy mama była już w ciężkim stanie, mój tata lat 76 trafił do szpitala ( jest po chorobie nowotworowej) w stanie krytycznym. Sytuacja była na tyle poważna, że lekarze dawali mu tylko 10 % szans na przeżycie. Szczęśliwie tata wyzdrowiał. Mama poświęciła wiele dla taty, wspierała go w chorobie. Zawsze była po jego stronie, mimo że wiedziała, że ją zdradzał w młodości. Wiele mu wybaczyła. Mama będąc już w hospicjum poprosiła ojca o ślub kościelny (mieli tylko cywilny) a tata wyśmiał ten pomysł i się nie zgodził. Zawsze był egoistyczny i narcystyczny. Teraz po 1,5 roku mój tata spotyka się z jakąś kobietą. Dla mnie jest to za wcześnie. Tata chce być jeszcze szczęśliwy, ale dla mnie to brzmi jakby wcześniej z mamą szczęśliwy nie był i jej nie kochał. Toleruję ten związek, ale nie akceptuję. Dla mnie to za wcześnie. Nie wiem co o tym myśleć. Nie potrafię sobie z tym poradzić, tym bardziej, że mieliśmy dość dobry kontakt, a teraz tata nie ma czasu porozmawiać ze mną, nie pyta o wnuka. Dzwoni sporadycznie. (Dzieli nas 300 km) Jeździłam do taty co najmniej raz z miesiącu, teraz zupełnie nie mam na to ochoty. Drażni mnie, kiedy opowiada o tamtej kobiecie, zabiera ją do restauracji i kupuje kwiaty. Mamie nawet na dzień kobiet kwiatów nie kupował, bo uznawał, że to zbędne. Proszę o pomoc. Jak zrozumieć tę sytuację. Czy muszę akceptować nowy związek?
Związek na odległość i trudności emocjonalne: jak radzić sobie z lękiem i unikaniem
Będzie trochę długo, ale chcę ująć całokształt sytuacji. Spotykam się z partnerem od niecałych dwóch lat. Mamy związek na odległość niestety i na chwilę obecną nikt nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Na początku było wspaniale wspólne weekendy, plany, wspólne wesele, poznawanie rodzin, dzieci oraz wspólne święta w tamtym roku oraz sylwester. Nie wiele po nowym roku (tamten rok) zostałam zostawiona bez słowa przez wiadomość,że nie radzi sobie z dystansem jest mu przykro. Nie umiałam się doprosić o wyjaśnienie tej nagłej zmiany. Trzy miesiące starałam się pozbierać jakoś funkcjonować, pracować i w momencie, kiedy już zaczęłam widzieć przyszłość w jasnych barwach, to dostałam wiadomość z zapytaniem 'jak się czuje i czy mogę się z nim zobaczyć aby porozmawiać? Zgodziłam się, bo chciałam wyjaśnień, albo już sama nie wiem czy jestem masochista po prostu. Przyjechał. Serce miało mi wyskoczyć z piersi. Rozmowa była spokojna, ja byłam spokojna. Przepraszał, powiedział że uczęszcza na terapię żeby ogarnąć ten bałagan i że chce abyśmy spróbowali drugi raz. Zgodziłam się, bo pomimo czasu nadal kocham. Widziałam, że to.co.mowi jest świadome że zdaje sobie sprawę, że będzie wymagało to sporo pracy. Przez ten czas rozłąki ja również uświadomiłam sobie, że jestem osobą lękowa a on unikająca i dlatego się może tak to potoczyło. Obiecaliśmy, że będziemy pracować nad relacja, że ja muszę dać mu momentami przestrzeń, a on pomimo unikowego podejścia mi dać poczucie bezpieczeństwa. Ustaliliśmy, że jak nie może się odezwać przez dłuższy czas, to wystarczy wiadomość, że odezwie się później żebym się nie denerwowała i też łatwiej było mi się uczyć jego stylu, żeby nie tworzyć wymuszonych konfliktów. Natomiast problemy zaczęły się w wakacje z brakiem kontaktu jak był u rodziny. Milczenie po dwa dni. Zdawkowe odpowiedzi a moja reakcja to panika, emocje zbędne i rollercoaster w głowie. Doszliśmy do etapu, że sytuacja zatacza koło i usłyszałam że On już nie daje rady i przytłacza go odległość i brak perspektywy na zmiany przez najbliższe lata. Jestem w martwym punkcie. Chce walczyć, ale wiem, że muszę dbać też o siebie. Pomimo jego dalszych chęci bycia i walki,.ja nie czuje tego z jego strony. Kontakt jest bardzo osłabiony na ten moment.
Zakochałam się w znajomej, jednak chyba jest mężatką. Powiedzieć jej o uczuciach?
Witam i proszę o radę.. spodobała mi się bardzo znajoma z sanatorium gdzie miałyśmy wspólny pokój.. ciągle o niej myśle i o słodkim buziaku, który mi dała w policzek, chyba nawet się w niej zakochałam a ona jest mężatką.. czy mam jej o tym wszystkim powiedzieć.. co mogę zrobić? Dziękuje ☺️
Jak wytłumaczyć przyjaciółce tkwienie w destrukcyjnych mechanizmach mimo samoświadomości?
jak wytłumaczyć mojej najlepszej przyjaciółce tkwienie w mechanizmach przy jednoczesnej samoświadomości? (i czy mogę to nazwać tkwieniem w mechanizmach?) zacznę od dodania od razu, że zostałam niedawno zdiagnozowana z audhd, od wczesnego dzieciństwa mierzę się z traumami (przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie, prześladowanie w szkole od podstawówki do początku liceum). ostatnimi czasy czułam się beznadziejnie, ucięłam kilka rzeczy które nieszczególnie dobrze się przyczyniały do mojego stanu (roleplay typu pisanego w dużej grupie). spytała sie co mi się dzieję, próbowałam na swój sposób wytłumaczyć, że w gronie na bieżąco się porównywałam, czułam że odstaję, że nie ma tam dla mnie miejsca (tylko ja to odczuwałam) i powiedziałam, że umiem rozpoznać, że mój sposób postrzegania rzeczy nie ma sensu, umiem postawić się obok i spojrzeć na sytuację z drugiej strony, umiem rozpoznać że to szkodliwe, ale nie potrafię naprawić swojego sposobu myślenia. jestem w terapii od kilku lat, choć ostatnio mniej aktywnie przez sytuację finansową, wiem też że jestem z tych mechanizmów sie wyzbyć przy ciężkiej pracy. jak mogę to wytłumaczyć, by była w stanie zrozumieć moją perspektywę i zrozumieć, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje?
Dzień dobry. Zauważyłam, że mam tendencję do odczuwania głębokiego bólu, gdy ktoś mnie skrzywdzi
Dzień dobry. Zauważyłam, że mam tendencję do odczuwania głębokiego bólu, gdy ktoś mnie skrzywdzi i gdy postanowię, że nie muszę odczuwać bólu i odetnę w takim razie tę osobę lub oddalę się od niej i chcę po prostu odpuścić te negatywne emocje, wtedy wybaczam "za bardzo" chodzi o to, że zapominam o tym, co się stało, a jak sobie przypomnę, to mnie to nie boli. I tu jest problem. Bo jak mnie nie boli, to wtedy znowu ufam i znowu ta osoba zawodzi, jestem taka naiwna wtedy. A gdy "pielęgnuję" albo po prostu pamiętam o tym, co ta osoba zrobiła to ciąży mi to i pogarsza mój nastrój i funkcjonowanie, czuję się zatruta. O co chodzi? Na przykład jesienią poznałam nowego mężczyznę - był moim wykładowcą, teraz już nie mamy z nim zajęć. Okazywał mocno, że mu się spodobałam - patrzył na mnie intensywnie, nawet nie odwracał wzroku i się uśmiechał. Chociaż raz zrobił coś bardzo dziwnego, bo gdy do niego podeszłam na koniec zajęć - musiałam dać mu kartkę obecności - wyrwał mi ją. Nie wiem, czy się zestresował, czy o co chodzi. Na początku nie spodobał mi się i nie był w moim typie, z czasem zadziałała jakaś siła sugestii i chciałam zapomnieć o poprzednim, a więc uznałam, że może to znak i tak ma być i spróbuję mu zaufać. Gdy mieliśmy 2tyg. przerwę od tych zajęć, po tej przerwie on już miał zupełnie inne oczy i widać było, że coś przemyślał i jednak się wycofał - widać jednak bo nim było jakiś lekki stres, gdy na mnie patrzył. Jako że mi się spodobał, to dałam mu trochę do zrozumienia, że mi się spodobał, i raz popatrzyłam na niego dłużej i się uśmiechnęłam, gdy przechodził na korytarzu, a on zmarszczył wtedy brwi. Innym razem podeszłam do niego zapytać o jedną kwestię, to on był strasznie zirytowany. Widzę po nim, że jest emocjonalną osobą i trochę nie wiadomo czego się po nim spodziewać. Na koniec jednak zachował się bardzo nie w porządku, bo podczas testu na zaliczenie, gdy jedna koleżanka oddawała test, on zaszedł jej drogę i patrzył się na nią intensywnie, a gdy inna koleżanka podeszła, to mocno się do niej uśmiechał. Typ ma bardzo flirtujące podejście, być może chce tym sobie napełnić braki wewnętrzne. Jednak gdy mi okazywał zainteresowanie, nie zachowywał się tak w stosunku do innych dziewczyn, przynajmniej nie przy mnie, kto wie w sumie.. Oczywiście wiedziałam wtedy, że jest to bardzo nie w porządku, sam fakt, że na początku patrzył na mnie obsesyjnie, a przecież jest moim wykładowcą i taka nadmierna pewność siebie (chociaż w środku na pewno jest bardzo niepewny siebie) to czerwony sygnał. Zapomniałam o nim na jakiś czas, jednak z powodu pewnego problemu, który mi mocno ciążył, znowu sobie o nim przypomniałam, na pewno po to, żeby odwrócić uwagę od tego problemu. Ostatnio, gdy mieliśmy pewne wydarzenie dla chętnych na uczelni, on również przyszedł i podszedł do mnie, ja już siedziałam, i powiedział, że usiądzie tutaj. I usiadł blisko mnie. W trakcie tego wykładu patrzył na mnie bardzo intensywnie. Ja z kolei czułam wtedy jakąś mocno negatywną energię od niego. Taką samą energię czułam kiedyś, gdy poznałam faceta, który był bardzo toksyczny. Nie wiem, o co mu chodzi kompletnie? Po co do mnie przylazł wtedy na tym wydarzeniu? Zachowuje się jak jakiś creep. Męczą już mnie takie potyczki i to, że mnie to spotkało.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.