Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nagle dopadła mnie niemoc - jak poradzić sobie z wypaleniem zawodowym i emocjonalnym?

Szanowni Państwo, mam 38 lat. Niektórzy zapewne uznają, że to nic nadzwyczajnego, ale w moim mniemaniu w ciągu ostatnich 5 lat przeszedłem intensywną drogę. Urodziła mi się dwójka dzieci, uzupełniłem i dokończyłem przerwane przed laty studia i dwukrotnie się przebranżowiłem. Zawodowo ponad 2 lata temu trafiłem na rynek finansowy. Ciężka praca i zaangażowanie motywowane chęcią zapewnienia moim bliskim jak najlepszych warunków bytowych odniosła skutek. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy dobry pułap życiowy. Parę miesięcy temu ponownie zmieniłem pracodawcę, żeby zarabiać jeszcze więcej i mniej więcej po dwóch miesiącach - trach! Jakby z dnia na dzień dopadła mnie całkowita niemoc. Wszystko mi zobojętniało. Nic mnie nie cieszy. Nie mogę się zmusić do pracy - wykonują absolutne minimum obowiązków, a czasem i poniżej tego minimum. Muszę się zmuszać, żeby rozmawiać z żoną i słuchać własnych dzieci. Żona zaczęła to dostrzegać, dlatego jedyne obowiązki jakich nie zaniedbuję, to te domowe - dzieci zabawione, spacery, rowerki, książeczki przeczytane, zęby umyte. Ale prawda jest taka, że mógłbym przesiedzieć cały dzień na fotelu, bezmyślnie gapiąc się w telefon. Dodam, że mam cukrzycę typu 1 (tzw "młodzieńczą"), ponadto odnowił mi się uraz przepukliny. Czuję się wrakiem i mnie to przeraża. Nie wiem, co będzie jutro. Czy mogliby Państwo coś doradzić. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

Przykro mi, że doznał Pan tak nagłej zmiany nastroju. Niemoc i zobojętnienie, które Pan opisuje, brzmią jak jedne z objawów depresyjnych. Depresja jest chorobą, która potrafi dotknąć człowieka w różnych momentach życia, niezależnie od jego poziomu czy dobrobytu.

 

Depresja i cukrzyca są powiązane ze sobą w sposób dwukierunkowy. Oznacza to, że osoby chorujące na depresję mają większe ryzyko wystąpienia u nich cukrzycy i odwrotnie.

 

Aby zweryfikować podane przez Pana trudności, wskazana byłaby konsultacja z psychiatrą bądź psychologiem, którzy przyjrzą się przebiegowi Pana zdrowia psychicznego oraz fizycznego i zalecą odpowiednie postępowanie.

 

Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dziękuję, że podzieliłeś się tym z nami. To, co przeżywasz, brzmi ciężko i rozumiem, że czujesz się przytłoczony.

Na podstawie tego, co opisujesz, możliwe, że to epizod depresyjny. Warto jak najszybciej skontaktować się z lekarzem rodzinnym lub psychiatrą oraz umówić się na wizytę u psychologa bądź psychoterapeuty. Poinformuj też diabetologa o pogorszeniu nastroju.  

 Jeśli niepokoją Cię Twoje myśli, to proszę natychmiast skontaktuj się z numerem alarmowym 112 albo jedź na izbę przyjęć; jeśli nie masz takich myśli, umów się na wizytę w najbliższym tygodniu i spróbuj małych kroków: regularne spacery, krótkie plany dnia, rozmowa z żoną o tym, co odczuwasz.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Rzeczywiście jak sam Pan zauważa - dużo się u Pana działo ostatnio :). Założenie rodziny, edukacja i rozwinięcie kariery zawodowej to duże osiągnięcia. Czytając Pana wiadomość, mam wrażenie, że jest Pan osobą wyznaczającą sobie ambitne cele i bardzo sprawnie je realizującą. 

Myślę sobie też, że tak dużo zmian i osiągnięć mogło wiązać się często z dużym stresem. Nawet jeżeli nie jest Pan pewien czy i kiedy czuł ten stres, to często jest tak, że stres nas "uderza" wtedy kiedy już minął, mamy więcej czasu i spokoju i możliwości, żeby się cieszyć tym co osiągnęliśmy. I nagle, niespodziewanie pojawia się niemoc. 

To, co Pan opisuje, wskazuje na objawy depresji. Mogła ona się wykształcić jak reakcja na presję, zmiany, a może pojawiło się uczcie, że skoro ma już Pan wszystko, to co dalej? 

Może Pan skierować się do psychiatry, który doradzi odpowiednie leczenie. Natomiast kryzysy tego typu, są często wskazówką, że coś wymaga przepracowania, uzupełnienia, zmiany. Zachęcam do refleksji. Może Pan również skorzystać z konsultacji psychologicznej. Wspólnie z psychologiem może Pan dojść do źródła złego samopoczucia. Pytanie również, jak Pan radził sobie ze stresem i emocjami podczas tych wszystkich zmian. Psycholog pomoże na to spojrzeć i ewentualnie skorygować. 

Wszystkiego dobrego!

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda. 

Psycholog

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

to, że szczerze opisuje Pan swoje odczucia, świadczy o dużej świadomości.

To, czego Pan doświadczasz to normalna reakcja organizmu na ekstremalny wysiłek i stres. To "trach" prawdopodobnie jest informacją od ciała i głowy " Stop, wystarczy".  Narodziny dzieci, studia, zmiany pracy to wszystko wymaga bardzo dużej mobilizacji. To, co Pan teraz przeżywa to nie lenistwo, ale oznaki wypalenia.

Zacząć należy od zaopiekowania się swoim zdrowiem fizycznym, dania sobie prawa do odpoczynku, znalezienia wsparcia psychologicznego.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog 

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowny Panie,

 

to, co Pan opisuje, to nie jest fanaberia, może to być sygnał alarmowy wysłany przez wyczerpany organizm. Pięć lat intensywnej pracy, nauki i życia rodzinnego prawdopodobnie doprowadziło do stanu, który może być wypaleniem, depresją lub mieć podłoże w problemach fizycznych. Myślę, że Pana "bateria" nie jest na zerze, ona jest na głębokim debecie. Proces jej ładowania będzie wymagał czasu i profesjonalnej pomocy. Najlepsze, co może Pan dla siebie zrobić, to pilnie zająć się zdrowiem fizycznym (diabetolog, chirurg) oraz psychicznym (psychiatra, terapeuta).

 

Życzę zdrowia

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Marta Bojarczuk

Marta Bojarczuk

Po pierwsze: to, co Pan opisuje, nagła utrata zainteresowań, brak energii, zobojętnienie, trudność w pracy i w odczuwaniu radości - mogą być objawami depresji. Nie oznacza to, że coś stało się „z Pana winy”; to częste zjawisko, także po okresach dużego wysiłku i zmian życiowych. Bardzo dobrze, że Pan to zauważył i napisał, świadczy to o Pana wysokiej samoświadomości.  To pierwszy krok do poprawy. 

 

Jeśli funkcjonowanie nadal będzie się pogarszać i pojawią się duże trudności z wykonywaniem podstawowych czynności, warto jak najszybciej skontaktować się z lekarzem rodzinnym lub specjalistą.

Jeśli ból lub inne dolegliwości fizyczne nasilają problemy ze snem, koncentracją lub energią, warto umówić się na badania do zaufanego lekarza. 

Praktyczne kroki, które można wdrożyć od zaraz (lista do wyboru - proszę wybrać 1–2, żeby nie przeciążać się na starcie):

 

Umówić konsultację z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą - psychiatra rozważy leczenie farmakologiczne, jeśli to potrzebne.

 

Sprawdzić kontrolę cukrzycy u diabetologa - depresja i ból mogą utrudniać samokontrolę glikemii, a z kolei wahania cukru wpływają na nastrój. Współpraca z diabetologiem jest w Pana wypadku bardzo ważna.

 

Zadbać o drobne, konkretnie mierzalne cele na dzień: np. 10–15 minut spaceru, zjedzenie pełnego posiłku, zadzwonienie do żony o konkretnej porze. Krótkie zadania, które są osiągalne, pomagają odbudować poczucie własnej skuteczności, chociaż na pierwszy rzut oka mogą wydawać się błache. 

 

Regularność snu i posiłków: postarać się iść spać i wstawać w podobnych godzinach, unikać drzemek dłuższych niż 30 min w ciągu dnia.

 

Zmniejszyć ekspozycję na bezsensowne przewijanie telefonu - ustawienie „blokady” czasu ekranowego na kilka godzin dziennie i zastąpienie tego jedną małą, przyjemną czynnością (dobra kawa, czytanie rozdziału książki czy dobry serial).

 

Otwarta rozmowa z żoną (krótko i bez obwiniania): „Czuję, że jestem ostatnio przytłoczony, trudno mi się zmotywować (etc.) . 

 

Ból z przepukliny może bardzo nasilać apatię. Skonsultuj chirurgicznie, czy leczenie bólu lub zabieg są opcją - poprawa bólu często poprawia nastrój.

 

Mam nadzieje, że cokolwiek z tego okaże się pomocne. 

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Pan musiał przechodzić przez naprawdę wiele zmian i znaczących wydarzeń życiowych w ostatnich latach. Prawda jest taka, że wiele z nich pokazuje osobę, która ma dużo zasobów osobistych i była w stanie osiągnąć trudne cele. Nie można się dziwić, że Pan czuje się teraz tak zagubiony.


Niestety, na podstawie Pana tekstu trudno jest dokładnie powiedzieć, co mogłoby spowodować taki stan braku motywacji. Możliwe, że czynników jest wiele i współdziałają ze sobą. Z jednej strony, częste zmiany w życiu zawodowym, mimo że przyniosły pewne zadowolenie, mogły także spowodować zmęczenie lub po prostu wypalenie zawodowe. Z drugiej strony, cukrzyca typu 1 jest chorobą, która wymaga stałej uwagi i wysiłku, aby dbać o swoje zdrowie. Dodatkowo zwiększa ona ryzyko obniżenia nastroju czy lęku. Mogą też istnieć inne czynniki – psychiczne, zdrowotne, rodzinne itp.


W skrócie, objawy te mogą być znakiem, że warto zrobić „krok do tyłu”, zadbać o siebie i swój dobrostan. Na pewno zalecana byłaby tutaj konsultacja specjalistyczna, aby głębiej zrozumieć, gdzie tkwi problem i od czego zacząć działać, by odzyskać energię, która pozwoli Panu korzystać z życia tak, jak Pan chce.

 

Mam nadzieję, że znajdzie Pan jak najszybciej pomoc, której Pan potrzebuje.

Lucio Pileggi, Psycholog

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Szanowny Panie Zagubiony, to co Pan opisuje, wygląda na symptomy wypalenia zawodowego albo przynajmniej chronicznego przemęczenia. Oczywiście nie mogę potwierdzić tego rozpoznania ponieważ komunikujemy się na forum psychologicznym, to są jedynie moje przypuszczenia. To co mogę z całego serca polecić to wizyta stacjonarna bądź online u specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego: psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów. Myślę, że uczęszczanie na psychoterapię, zmiana stylu życia na bardziej higieniczny dla układu nerwowego, a także wizyta u psychiatry aby wykluczyć bądź potwierdzić potrzebę wdrożenia farmakologii bądź też uzyskać zwolnienie lekarskie w celu podreperowania zdrowia - są jak najbardziej wskazane. Życzę dużo spokoju ducha i odpoczynku. Pozdrawiam serdecznie, psycholog, psychoterapeutka, Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Z historii wybrzmiewa bardzo dużo pracy i zaangażowania. Chciał Pan zapewnić dobry byt rodzinie. Proszę zobaczyć trud, który Pan włożył, teraz wygląda na to, że Pana ciało się upomniało o odpoczynek. To, że Pan poświęca czas dzieciom, już jest bardzo dużo. Czasami warto się zatrzymać w pędzie, który sobie czasami nakładamy i dostrzec to, co jest dookoła nas. Organizm przyzwyczajony do silnego i ciągłego działania będzie miał trudność na początku z chwilami spokoju. Proszę spróbować odpuścić wyrzuty, że Pan siedzi. Jeśli Pan czuje potrzebę porozmawiania z kimś, psycholog może tutaj pomóc wesprzeć i popatrzeć na sytuację z boku. 

 

Pozdrawiam i życzę wolnego kroku do przodu

Linnea Rasmusson

Psycholog

Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

z Pana opisu wynika, że rzeczywiście dużo ważnych zmian zadziało się w ciągu tych ostatnich 5 lat. Po latach intensywnych zmian, osiągnięć i wysiłku może pojawić się zmęczenie, zobojętnienie czy poczucie wypalenia – to sygnał, że organizm i psychika potrzebują troski. 

 

Brzmi to dla mnie jakby - z troski o rodzinę - zepchnął Pan na kilka lat swoje potrzeby na dalszy plan. W pewnym momencie organizm i psychika powiedziały "dość", co zaskutkowało nagłym poczuciem wypalenia (choć tak na prawdę nie było to nagłe, tylko kumulowało się latami).

 

W nurcie Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT) zachęcam, by przyjąć te emocje z łagodnością, bez oceniania siebie. To, że mimo trudności dba Pan o dzieci i dom, świadczy o tym, jak ważne są dla Pana wartości rodzinne i odpowiedzialność.

 

Warto zastanowić się, czego Pan teraz najbardziej potrzebuje – może odpoczynku, wsparcia, rozmowy z bliskimi lub specjalistą. Takie objawy jak utrata radości, zobojętnienie czy trudności z motywacją mogą być sygnałem przeciążenia lub nawet depresji, dlatego warto rozważyć konsultację z psychologiem lub lekarzem. Proszę pamiętać, że nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście i ją przepracować.

 

Ta sytuacja może być okazją do wsłuchania się w swoje potrzeby, a nawet zaakceptowania, że nie musi Pan być zawsze i za wszelką cenę "niezniszczalny" - bo nikt z nas nie jest robotem.. :-)

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Bez powodu od jakiegoś czasu wpadam w nerwy
Witam, od jakiegoś czasu wpadam w nerwy bez powodu. Mam 36 lat. Niedawno oświadczył mi się chłopak. Mam córkę 14-letnia, którą wychowuje. Niby wydaje się, że nie powinnam mieć tych nerwów a przychodzą nie wiadomo skąd... Trochę mnie to martwi bo nie wiem skąd one przychodzą zastanawiam się nad tym, czy udać się do jakiegoś terapeuty... Czy to coś pomoże mi ...
Jak poradzić sobie z problemami w związku i wpływem uzależnienia od pornografii na relacje?
Przez długi czas żyłam w przekonaniu, że buduję związek oparty na wzajemnym szacunku i lojalności. Mój partner tworzył wokół siebie aurę mężczyzny wiernego, który potępia przedmiotowe traktowanie kobiet przez innych facetów. Pół roku temu sam poprosił mnie o postawienie twardych granic w relacji z moim przyjacielem, bo koleżeńskie komplementy rzekomo „rozwalały jego poczucie bezpieczeństwa”. Zrobiłam to bez wahania, wierząc, że dbamy o siebie nawzajem i działamy w pełnej symetrii. Wszystko zaczęło się gwałtownie walić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Do naszej codzienności nagle wtargnęły „inne kobiety”. Mój partner od jakiegoś czasu stara się zachowywać abstynencję od pornografii (od której jest uzależniony od 20 lat i co ukrywa przed swoim terapeutą). Zaczęłam natomiast czuć się w tym związku potwornie osaczona cudzą seksualnością. Na plaży, po powrocie od kolegi, na spacerze – słyszałam jego komentarze o „napompowanych cycach” czy dziewczynach bez stanika. Moje ciało natychmiast zaczęło wysyłać sygnały alarmowe. Czułam ściski w żołądku, lęk i potworne tąpnięcie pewności siebie. Zaczęłam patrzeć na siebie przez pryzmat lęku przed starzeniem się i poczucia, że nigdy nie będę dla niego dość atrakcyjna, skoro jego oczy nieustannie skanują otoczenie i rozkładają kobiety na czynniki pierwsze. Kiedy próbowałam delikatnie postawić granicę i powiedzieć, jak bardzo mnie to rani, zostałam odprawiona tekstem, że „taka jest męska natura”. Poczułam, że zostałam zbagatelizowana. Ostatnio wyjechaliśmy razem do Warszawy na moją konferencję zawodową. Zamiast wsparcia ze strony partnera, od samego początku czułam narastające w nim, gęste napięcie, którego nie potrafił rozładować. Każda drobna rzecz – brak internetu w pociągu, wybór restauracji przeze mnie, dylemat w co się ubrać – urastała w nim do rangi pretensji wobec całego świata. Znosiłam to spokojnie. Mimo zmęczenia konferencją i faktu, że byłam osłabiona fizycznie przed okresem, zaczęłam „skakać wokół niego”. Rezygnowałam ze swoich zobowiązań, wracałam wcześniej, byle tylko uratować jego humor, byle tylko rozbroić tę bombę zegarową. Czułam ogromną presję i samotność. Kulminacja nastąpiła po kolacji. Gdy wyszliśmy z restauracji, on zupełnie bez powodu znowu wrzucił temat innych kobiet – zaczął porównywać styl ubierania się dziewczyn z Warszawy i Gdańska. Poczułam, że mam już skrajnie dość obecności tych wszystkich ciał w naszym związku. Zamilkłam, próbując w środku utrzymać resztki spokoju. Wtedy on uderzył we mnie agresywnym pytaniem: „Co ty jesteś taka wkurwiona?”. To nie było pytanie z troski, odebrałam je jako agresję słowną. Kiedy wykrztusiłam, że przelała mi się miarka przez te wieczne komentarze o piersiach i kobietach, nie wywołałam awantury. Podjęłam dojrzałą decyzję – odcięłam się, przestałam mówić, próbując uratować swój własny system nerwowy przed wybuchem. W tamtym momencie, stojąc obok partnera, czułam całym swoim ciałem, że mam do czynienia z absolutnym wrogiem. Następnego ranka atmosfera była lodowata. Partner zapytał z wyzywającą miną, czy mam coś do powiedzenia. Gdy odpowiedziałam, że nie, bo chcę uniknąć kolejnej kłótni, natychmiast przeszedł do ataku i zaczął się pakować. Uruchomił schemat, który w naszym związku powtarza się od lat – zaczął krzyczeć, że to ja zawsze wszystko psuję na wyjazdach, że to moja wina. W tamtej sekundzie coś we mnie pękło i zdołałam stanąć w obronie własnej rzeczywistości. Powiedziałam mu prosto w oczy: „To ty wyjeżdżasz i mnie zostawiasz. Ja nie zrobiłam nic złego. To ty przez cały dzień miałeś zły humor”. Jego odpowiedź była bezwzględna. Spakował się, odwrócił na pięcie i zostawił mnie zapłakaną, samą w hotelowym pokoju. Musiałam w ułamku sekundy stłumić swój potworny szloch, ból i poczucie upokorzenia, ponieważ miałam pod opieką swoje dziecko. Musiałam natychmiast założyć maskę i być silna dla niego, podczas gdy w środku rozpadałam się na kawałki. Od tamtego momentu minęło ponad 24 godziny. Doświadczam ze strony partnera absolutnej ciszy (nie mieszkamy razem). Co najgorsze, doskonale wiedział, że po powrocie czeka mnie ważna i kosztowna wizyta u dentysty, na którą obiecał przekazać mi pieniądze. Z powodu jego ucieczki i całkowitego odcięcia kontaktu, wizyta przepadła, a ja zostałam ze swoimi problemami zupełnie sama. Często łapię się na tym, że zaczynam wierzyć w jego narrację – że może faktycznie jestem przewrażliwiona, że może to moja wina. Nie mogę uwierzyć, że uzależnienie od pornografii aż tak wpływa na relacje?
Czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku.
Dzień dobry, czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku. Partnerka wiele lat temu miała problem z anoreksją, z którym sobie "teoretycznie" poradziła. Od jakiegoś czasu problem wagi niestety powraca (162cm/45kg), jest to jednak tłumaczone gorszym okresem, stresem (osobiście nie widzę problemu z głodzeniem się, ale porcje jedzenia zmalały). Jednym z tych powodów jest pogorszenie i rozpad naszego związku, który dla mnie nie do końca jest zrozumiały. Partnerka tłumaczy go wygaśnięciem uczucia (przez różnicę odległości nie mieszkaliśmy razem, co było głównym powodem), obawami co będzie, odpowiedzialnością za mnie (przeprowadziłem się do niej, rezygnując z pracy). W związku zaczęła odczuwać duszność, ograniczenia, zawłaszczenie przestrzeni (nigdy się wzajemnie nie ograniczaliśmy i po zamieszkaniu razem pod tym względem nic się nie zmieniło), strach. Ze swojej strony odczułem u partnerki zmiany nastroju, złe samopoczucie, smutek. W związku byliśmy zgodni, mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania i fajnie się rozumieliśmy a 'jedyne' konflikty były ze względu na to, że mieszkaliśmy zbyt długo oddzielnie (4 lata - i to była moja wina). Ponieważ bardzo martwię się o swoją "byłą" partnerkę, to czy cała ta sytuacja może mieć coś wspólnego z wcześniejszymi problemami odżywiania, strachem przed zmianami, przed wejściem w stały związek?
Problemy w małżeństwie po odwyku: zdrada, manipulacja i brak wsparcia

W marcu 2024 r. mąż, z którym w maju 2025 r. minie nam po ślubie 16 lat (razem ponad 20), wyrzucił mnie z domu. Powód? Nadużywałam alkoholu. Jestem już po odwyku — ponad rok.
W tym czasie mój kochany mąż zabawiał się bardzo dobrze — niby ze swoją koleżanką z pracy (nadal razem pracują). Przez jakiś czas do niczego się nie chciał przyznać, dosyć często unikał rozmów na temat tej kobiety, a kiedy podpytywałam — popadał w agresję słowną.
Zaczął zapewniać, iż żałuje relacji z tą kobietą, że tylko przez miesiąc utrzymywał z nią kontakt po pracy, ponoć tylko rozmawiali o pracy, do niczego nie doszło. Zapewniał, iż nigdy mnie z żadną kobietą nie zdradził — nawet z nią.

Kobiecie — bez mojej zgody — podał mój numer telefonu, żeby ona mogła mi udowodnić, iż nic ich nie łączyło, że do niczego nie doszło.Od tej sytuacji mąż coraz częściej zaczął być wobec mnie bardzo dziwny. Zaczął chcieć więcej seksu, nawet podczas miesiączki. Zaczął kupować drogą biżuterię, kwiaty i dawać mi sporą gotówkę, twierdząc, iż na to zasługuję.

Kiedy powiedziałam, że biorę antydepresanty i leki na uspokojenie (hydroksyzynę), uspokoił się — choć nadal twierdził, iż to ze mną jest coś nie tak, a z nim wszystko jest OK. Zaproponowałam, aby poszedł do psychologa czy psychiatry — stwierdził, iż jest zdrowy i że mu nie potrzeba. Na terapiach małżeńskich był dwa razy — stwierdził, że sami powinniśmy dojść do sedna sprawy.

Mąż tak po prostu nagle zaczął wysyłać, będąc w pracy, swoje nagie zdjęcia do mnie. Sądzi, że nawet moje zdjęcia, kiedy mu wysyłam, podniecają go. Utworzył w telefonie nawet album z moimi nagimi zdjęciami. Ciągle zapewnia, że kocha tylko mnie, że nikt inny, że moje ciało go "jara" — ale sytuacji z ową kobietą nie ma chęci wyjaśnić. Po prostu pięknie manipuluje i wybiela się, a potem stwierdza, iż to ja nim manipuluję, nakazuję mu coś i traktuję go jak psa.

Potrafi najpierw wysłać miłe zdjęcia, a pod zdjęciami teksty, np. cytat dotyczący mojego kolegi:
„Szyja ma większego, czystego, długiego i soczystego k***a...?”

Rani mnie, nawet nic sobie z tego nie robi. To u męża rutyna. Potrafi mnie krytykować, doprowadzać do łez, zero poważnych, dorosłych rozmów. Po prostu gbur, toksyk, babiarz — tak go odbieram. Kiedy po roku „pięknej miłości” zaproponowałam, że czas wyjaśnić sprawę z tą kobietą w oczy — ponieważ wszystko ucichło — mąż rzucił do mnie tekstem (cytat):
„Jeśli napiszesz SMS-a do Agnieszki, będzie afera w pracy i w domu. Nie odezwiesz się do mnie i już nie podejdziesz przez dłuższy czas. Pogadamy wtedy ostro.”

Do męża nie docierają żadne argumenty, prośby, aby dla spokoju nas obojga udowodnił swoją uczciwość i wierność. Po prostu gra — twierdząc, że nie ma nic na sumieniu.

Mam rozmowy, screeny. Bardzo proszę — poradźcie, co mam robić. Jestem po prostu załamana.

Jestem ponad pół roku po rozwodzie. Od tego czasu jakoś nie mogę się pozbierać.
Witam. I z góry dzięki za odpowiedź. Mam 36 lat. Jestem ponad pół roku po rozwodzie. Od tego czasu jakoś nie mogę się pozbierać. Cały czas chodzę rozbity, nic mi się nie chce i zacząłem więcej pić. Najgorsze w tym jest to, że zacząłem myśleć jakby było, gdyby mnie nie było. I jak skończyć ze sobą tak żeby rodzina to jak najmniej odczuła. Głupie myśli przed świętami ale powoli ta zła opcja zaczyna przeważać
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.