
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, rozwój i praca
- Niewidzialna praca...
Niewidzialna praca w prowadzeniu gabinetu psychoterapeutycznego: Ile czasu zajmuje poza sesjami?
Anonimowo
Mikołaj Czajka
U mnie osobiście oczywiście pojawiają się myśli na temat pacjentów w ciągu dni pracujących, jednak wybieram jeden dzień na koniec tygodnia kiedy analizuję jak wygląda proces, gdzie w nim jesteśmy, co warto poruszyć itp. Oprócz tego oczywiście prowadzę dokumentację na bieżąco w każdy dzień pracy
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Niestety, to sa minusy tej pracy, szczególnie w poradniach, kiedy mnie ma przestrzeni, aby dokonać analizy badań psychometrycznych, zrobić analizy, napisać opinie itd. To oczywiście zależy od pacjenta, problemu itd. Warto robić notatki w trakcie spotkania.
Bożena Nagórska
Witaj.
Praca w gabinecie pochłania mnóstwo energii. Wieczorem warto pomyśleć o sobie i własnych potrzebach. Ilość pacjentów dobieram do własnych możliwości. Odpoczynek własny, regeneracja jest bardzo ważnym elementem w pracy terapeutycznej, zarówno dla nas, jak i pacjentów. Na ogół 50 minut pracy z pacjentem, to 1-2 godziny pracy dla pacjenta poza wizytą.
Z pozdrowieniami
Daria Składanowska
Witaj,
niestety jest to duży minus prowadzenia gabinetu ciągle coś jest do zrobienia.
Warto dać sobie określoną przestrzeń czasową i jej się trzymać. Osobiście mi sprawdza się ustawiony czas tak jak na sesję w gabinecie mam zegar.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Marzena Tomczyk
Cześć. Prowadzę psychoterapię. Po pracy z Pacjentami biorę prysznic i dbam o powrót do równowagi, odpoczynek i obowiązki wynikające z innych moich ról. Jednak planuję czas na pracę poza gabinetową przed lub pomiędzy
w zależności od grafiku. Myślę, że bardzo trudno wyliczyć dokładny czas pracy poza gabinetowej. Jest to kwestia bardzo indywidualna, która zależy od kilku czynników. Np. - czy notatki robisz w czasie sesji, czy po, czy wcale; -czy przygotowujesz się do superwizji; - czy obmyślasz strategię pracy przed każdą sesją, czy raz na miesiąc; czy jesteś biegła w obsłudze fakturowania i kontaktach z księgowym; - ilu pacjentów przyjmujesz tygodniowo; - czy większość to konsultacje jedno lub dwurazowe, diagnoza, czy dłuższe procesy terapeutyczne itp. Powiedziałabym, że średnio około 2 do 5 h tygodniowo poświęcam na pracę niezwiązaną z bezpośrednią pracą z pacjentem. Pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne
Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.
BRAK POCZUCIA SPRAWCZOŚCI. Nienawidzę księgowości, wykonuję ten zawód od kilku lat i wybrałam go w sumie nie wiem dlaczego. Po prostu było we mnie poczucie, że potrzebuję jakiś studiów, jakiegoś zawodu. Lubiłam matematykę i jakoś trafiło na księgowość. Byłam bardzo niedojrzała, dalej jestem, mimo że mam prawie 31 lat, ale wiem, że to nie jest zawód, który chcę wykonywać. Męczy mnie, potrzebuję wolności, potrzebuję realizować swoją kreatywną duszę, boję się wielu rzeczy, ale wiem, że pragnę czegoś innego w życiu, ale... nadal tkwię w księgowości. Jedyne co zmieniałam to miejsca pracy. Codziennie marzę, żeby mnie zwolnili, bo myślę, że to będzie sygnał dla mnie do zmian. Jednak nie zwalniają mnie, bo... mimo wszystko bardzo dobrze radzę sobie w tym zawodzie. Kreatywność pozwala mi na świetne manewrowanie w programie, umiem niezbędny do pracy angielski i po prostu mimo niechęci umiem jakoś wykonać swoje obowiązki. Wiele osób chwali moją pracę i jeszcze mówi mi, że urodziłam się do pracy w księgowości, a to... nie jest dla mnie. Teraz jeszcze w obecnej pracy przekroczyłam 3 lata pracy i mam już 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Cierpię... Prawda jest taka, że cierpię. A jeszcze obecny KSEF i związane z nim zmiany mnie wykańczają. Wiem, że oszukuję siebie, zostając tu. Wiem, że życie jest tylko jedno. Wiem, że już raz praca doprowadziła mnie do depresji (ten okres trwał ok pół roku). A mimo to dalej tu siedzę :(

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
