Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Obawy przed relacjami romantycznymi z powodu niskiej samooceny i wyglądu po redukcji masy ciała

Obawiam się zaangażowania w relacje romantyczne, ponieważ mam trudność w zaakceptowaniu pewnych swoich cech - informacji o sobie. Wzbudzają one we mnie silny wstyd i lęk. Proces poznawania się i odkrywania siebie w relacji jest dla mnie bardzo trudny - boję się wyśmiania, zawstydzenia i braku akceptacji ze strony potencjalnego partnera. Co mnie samej potwierdziłoby moje negatywne przekonania na swój temat - nie jestem warta miłości, nie jestem atrakcyjna dla mężczyzn, jestem w jakiś sposób wadliwa. Wiem, że to kwestia mojego jednostronnego myślenia i jeśli chcę to zmienić to trzeba skonfrontować się z tym lękiem i wstydem i próbować się otwierać, mówić o sobie. Ale nie wiem jak się przełamać, kiedy tylko próbuję o tym powiedzieć (nawet terapeucie) to automatycznie zamieram i się wycofuję. A dokładnie chodzi o to, że jestem po dużej redukcji masy ciała - ponad 70kg i moje ciało to wisząca skóra, pełna rozstępów- zdecydowanie nie jest to ani atrakcyjne ani seksowne, więc boję się rozwijać relacje, bo obawiam się tak pokazać facetowi podczas seksu. Po drugie sama kwestia operacji bariatrycznej- wiele osób ocenia to bardzo negatywnie, a dla mnie to wrażliwy temat i czuję się zawstydzona i bezbronna przy takiej krytyce. Po trzecie mam 37 lat i nigdy nie byłam w związku z mężczyzną, co odczuwam jako bardzo upokarzające i też u drugiej strony mogą pojawić się obawy "co jest z nią nie tak". Mam też niewielkie doświadczenie w seksie, co biorąc pod uwagę mój wiek i wygląd ciała dodatkowo mnie zawstydza i utrudnia budowanie relacji. W jaki sposób mogę pomóc sobie, aby przełamać się, otworzyć się, chociażby najpierw przed terapeutą, a potem przed potencjalnymi partnerami? Zbudowanie relacji romantycznej jest dla mnie ważne. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Paulina Kawka -Mirek

Paulina Kawka -Mirek

Myślę, że najważniejsze w tym, co Pani napisała, jest to, że Pani chce bliskości. Lęk jej nie przekreśla. On tylko sprawia, że dziś droga do niej wydaje się znacznie trudniejsza.

Często najbardziej ogranicza nas nie sam lęk, ale lęk przed lękiem. Zaczynamy przewidywać: „będę się wstydzić”, „zamarznę”, „on mnie oceni”, „nie poradzę sobie z jego reakcją”. I zanim wydarzy się cokolwiek realnego, nasz umysł przeżywa już odrzucenie, które jeszcze nie nastąpiło. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem staje się wtedy wycofanie. Tyle że ono przynosi ulgę na chwilę, a później utwierdza nas w przekonaniu, że rzeczywiście nie dalibyśmy sobie rady.

To można zmieniać.

Nie poprzez zmuszanie się do odwagi ani rzucanie się od razu w sytuacje, które są najbardziej przerażające. Raczej poprzez małe doświadczenia, w których może Pani odkrywać: „bałam się, ale zostałam”, „powiedziałam trochę więcej i nic strasznego się nie wydarzyło”, „poczułam wstyd, ale on minął”.

Pierwszym takim miejscem może być właśnie gabinet terapeutyczny. I wcale nie musi Pani od razu powiedzieć, czego się Pani wstydzi. Może Pani zacząć od: „Jest coś, o czym bardzo trudno mi mówić. Kiedy próbuję, zamieram i mam ochotę się wycofać”. To już jest ogromnie ważny krok, bo zamiast uciekać przed lękiem, zaczyna Pani zostawać z nim w obecności drugiego człowieka.

Z czasem podobnie można uczyć się bliskości w relacji. Nie trzeba opowiadać wszystkiego na pierwszej randce ani odsłaniać swojego ciała, zanim pojawi się poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Pani ma prawo decydować, komu, kiedy i ile siebie pokaże.

I jeszcze jedna ważna rzecz: celem nie musi być moment, w którym przestanie się Pani bać. Być może ważniejszy będzie moment, w którym pomyśli Pani: „boję się, ale ten strach nie będzie już decydował za mnie”.

Bo odwaga wcale nie zaczyna się wtedy, kiedy znika lęk. Często zaczyna się właśnie wtedy, kiedy lęk nadal jest, a my mimo niego robimy mały krok w stronę życia, którego naprawdę chcemy.

Miłego dnia Paulina  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Urszula Markowska

Urszula Markowska

Dzień dobry

To, co opisujesz, brzmi jak silny lęk przed odrzuceniem i wstyd, które uruchamiają się już na samą myśl o odsłonięciu siebie emocjonalnie i fizycznie przed drugą osobą. To zrozumiałe, że doświadczasz zamrożenia i wycofania, zwłaszcza jeśli w tle są przekonania takie jak "coś jest ze mną nie tak". 

W tym, co opisałaś, widać już dużą świadomość własnych przekonań, reakcji i tego, jak lęk wpływa na Twoje zachowanie. To może być ważny punkt wyjścia do dalszej pracy. 

W terapii i w relacjach nie musisz "przełamywać się" ani odsłaniać wszystkiego na raz. Na początek może wystarczyć samo nazwanie sytuacji - powiedzenie, że jest taki temat, o którym bardzo trudno Ci mówić, bo czujesz wstyd i zamierasz. To już jest kontakt z tym doświadczeniem i może być pierwszym krokiem. W relacji przyjacielskiej czy romantycznej również bliskość, bezpieczeństwo i zaufanie budują się stopniowo. 

Warto też przyglądać się temu, co dzieje się z Tobą, gdy doświadczasz wstydu - jakie myśli się pojawiają, co się dzieje w ciele, czego wtedy potrzebujesz i co mogłoby pomóc Ci pozostać w kontakcie, zamiast się wycofywać. 

Sam fakt operacji, wyglądu ciała czy niewielkiego doświadczenia w związkach i seksie, nie definiuje Twojej wartości ani zdolności do bycia kochaną i budowania relacji. Ważne, by dać sobie czas na stopniowe otwieranie się, nie zmuszać się do tego w gwałtownie. Możesz powoli sprawdzać, ile na ten moment jesteś w stanie powiedzieć i co się dzieje z Tobą, gdy próbujesz poruszać ten temat. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Zrzucenie 70 kg i praca nad sobą to dowód siły i determinacji, a Pani ciało opowiada historię wygranej walki o własne zdrowie, a nie słabości. Warto dać sobie prawo do lęku i zacząć od pokazania terapeucie dokładnie tej, napisanej przez Panią wiadomości, co pozwoli bezpiecznie ominąć blokadę w mówieniu na głos. Otwieranie się na relacje to proces, który wymaga czasu i łagodności dla samej siebie, a właściwy partner uszanuje Pani historię i drogę.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Z Pani słów wybrzmiewa ogromny ciężar, jaki niesie ze sobą lęk przed oceną i odrzuceniem. Opisuje Pani nie tylko obawy związane z wyglądem czy brakiem doświadczeń w relacjach, ale przede wszystkim przekonanie, że te aspekty mogą sprawić, że nie zostanie Pani zaakceptowana. Warto pamiętać, że wstyd najczęściej utrzymuje się dzięki ukrywaniu tego, czego najbardziej się obawiamy. Dlatego ważnym krokiem może być nie tyle natychmiastowe przełamanie lęku, ile stopniowe oswajanie go w bezpiecznej relacji terapeutycznej. Często już samo powiedzenie: „Jest coś, o czym bardzo trudno mi mówić” stanowi istotny element procesu. Budowanie bliskości nie wymaga odsłonięcia wszystkiego od razu – zwykle zaczyna się od małych kroków i doświadczenia, że można pokazać swoje trudności, a mimo to zostać przyjętym z akceptacją i zrozumieniem. 💛

pozdrawiam i zycze posodzenia!
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Mam wrażenie, że w tej historii bardzo dużo miejsca zajmuje nie samo ciało czy przeszłość, ale ogromny lęk przed tym, co druga osoba mogłaby o Pani pomyśleć. Jakby odsłonięcie tych informacji miało automatycznie prowadzić do odrzucenia. To musi być bardzo obciążające, szczególnie gdy te obawy dotyczą tak wrażliwych obszarów jak wygląd, seksualność i bliskość.

Warto jednak zauważyć, że za tym wszystkim stoi również ogromna droga, którą Pani przeszła. Redukcja ponad 70 kg i podjęcie decyzji o operacji bariatrycznej to nie jest powód do wstydu, ale część Pani historii i dbania o siebie. To, że ciało po dużej zmianie może wyglądać inaczej, nie oznacza, że jest niegodne czułości, pożądania czy miłości.

Być może trudnością jest teraz zaakceptowanie tego, że ktoś może zobaczyć Panią całą — nie tylko wygląd, ale również historię, lęki i brak doświadczenia. W takich sytuacjach często działa mechanizm: „jeśli sama siebie ocenię pierwsza, mniej zaboli, gdy zrobi to ktoś inny”. Problem w tym, że wtedy odbiera się sobie możliwość doświadczenia czegoś zupełnie innego — akceptacji i bliskości.

To, że trudno jest Pani powiedzieć o tym nawet terapeucie, jest ważną informacją, a nie porażką. Można zacząć od bardzo małego kroku: nie od opowiedzenia szczegółów, ale od powiedzenia: „Jest temat, o którym bardzo trudno mi mówić, bo czuję ogromny wstyd”. Już samo pokazanie tego mechanizmu jest pracą terapeutyczną.

Nie musi Pani również otwierać się przed potencjalnym partnerem od razu ze wszystkiego. Zaufanie buduje się stopniowo, obserwując, czy druga osoba potrafi przyjąć nas z szacunkiem i uważnością.

Praca nad wstydem, obrazem siebie i lękiem przed odrzuceniem może realnie pomóc w budowaniu relacji. Pani historia nie jest dowodem na to, że „coś jest z Panią nie tak” — jest historią osoby, która wiele przeszła i nadal chce stworzyć bliskość.

 

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Osiągnęła Pani o wiele więcej niż inni. Zawalczyła Pani o swoje życie i zdrowie, co jest przejawem determinacji i pojawiła się "nowa ja". Ale w tej dorosłej kobiecie jest mała dziewczynka, samotna,. przestraszona i zalękniona. Boi się oceny, boi się wyśmiania i  odrzucenia. Powinna Pani zacząć terapię, aby zmienić myślenie, aby zobaczyć że czarne scenariusze nie muszą się zrealizować. To powolny proces, w którym musi Pani nauczyć się akceptować siebie, aby zaakceptować przyszłość. 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Karolino. W tym, co Pani opisuje, dużo jest wstydu i przewidywania odrzucenia, zanim jeszcze druga osoba ma szansę Panią poznać. To jak Pani ocenia swoje ciało czy dotychczasowe doświadczenia, nie oznacza, że przyszły partner będzie patrzył na Panią w ten sam sposób.

Nie musi Pani od razu przełamywać się w relacji czy w sferze seksualnej. Na początek warto zacząć właśnie w gabinecie. Jeśli trudno o tym mówić, może Pani pokazać terapeucie to, co napisała tutaj albo przygotować kilka zdań na kartce. To również jest forma otwarcia się.

W relacji natomiast ma Pani prawo odsłaniać siebie stopniowo i we własnym tempie. Bliskość nie wymaga powiedzenia ani pokazania wszystkiego od razu.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Karolino,

 

Mam wrażenie, że w Pani historii największym przeciwnikiem nie jest ani ciało, ani brak doświadczenia, ale wstyd, który mówi Pani, że zanim ktoś będzie mógł Panią pokochać, musi Pani najpierw stać się „wystarczająco dobra” a to bardzo bolesne miejsce do życia.Nie ma jednak żadnego wieku, w którym „powinno się” mieć za sobą pierwszy związek czy określone doświadczenia seksualne. Tak samo ciało po ogromnej redukcji wagi nie jest dowodem na to, że jest z nim coś nie tak, to ciało, które przeszło dużą zmianę.Nie próbowałabym też na siłę „przełamywać” zamrożenia. Skoro nawet przy terapeucie pojawia się blokada, warto właśnie o tej blokadzie zacząć mówić, bez konieczności opowiadania całej historii. Można przecież powiedzieć tylko: „Jest temat, którego bardzo się wstydzę. Kiedy próbuję o nim mówić, zamieram. Chciałabym, żebyśmy najpierw zajęli się właśnie tym.” To już jest bardzo konkretna praca terapeutyczna.W relacji romantycznej nie musi Pani od razu odsłaniać wszystkiego. Zaufanie nie jest egzaminem, który trzeba zdać na początku znajomości. To druga osoba powinna z czasem pokazać Pani, że zasługuje na dostęp do coraz bardziej wrażliwych części Pani świata.Może warto zadać sobie pytanie: gdyby mężczyzna, którego Pani pokocha, miał blizny, trudną historię, niewielkie doświadczenie i rzeczy, których się wstydzi: czy uznałaby Pani, że przez to jest mniej wart miłości? Jeśli nie, dlaczego wobec siebie stosuje Pani znacznie surowsze kryteria?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Zobacz podobne

Jak pokonać lęk przed skutkami ubocznymi leków przy depresji i stanach lękowych?

Witam, od ponad 2 lat cierpię na depresje i stany lękowe po przygodach z substancjami psychoaktywnymi :(. Bardzo boję się przyjmować leki, bardzo boję się działań niepożądanych. 

Gdy jakimś cudem udało mi się zacząć przyjmować lek o nazwie Escitil, skończyło się na wszystkich objawach niepożądanych. Sytuacja z Escitilem bardzo zraziła mnie do przyjmowania leków. Dzisiaj psychiatra przepisał mi Leki o nazwie Liryca i Afobam. Naczytałam się w internecie, że Liryca to bardzo mocny lek i że bardzo często występują skutki uboczne. 

Czy mogłabym prosić o jakąś rade, wypowiedź na ten temat lub o uspokojenie mnie? Bardzo potrzebuje leczenia lekami, mój stan tego wymaga, ale bardzo boję się, że coś złego stanie mi się po tych lekach :(

Jak radzić sobie z lękiem o zdrowie dziecka i napadami lęku?

Dzień dobry, Przez 4 lata leczyłam się na depresję. Elicea + psychoterapia. Leczenie zakończyło się rok temu. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiace)mam problemy ze snem i mocno bijącym sercem. Po szeregu badań , problemy kardiologiczne zostały wykluczone. Mam napady lęku, towarzyszy mi uczucie niepokoju. Obecnie moim największym problemem jest ogromny lęk o zdrowie syna. Co roku robię mu badania kontrolne (morfologia, ekg itp.) Zbliża się termin tych badań, a mnie paraliżuje strach przed wynikami. Nie mam żadnych podstaw, żeby myśleć, że coś może być nie tak, a jednak lęk jest tak silny, że utrudnia mi codzienne życie. Co robić?

Nie potrafię zaufać mężowi bez powodu - lęk, zazdrość i napięcie w małżeństwie
Mam ogromne trudności w zaufaniu mężowi. Jesteśmy krótko po ślubie. Nigdy nie dał mi powodu. Mówi mi nawet o rzeczach, o których nie muszę wiedzieć bo stały się dawno temu, kiedy nawet się nie znaliśmy. Cały czas mam jednak nieodparte wrażenie że coś jest nie tak. Że coś ukrywa, że czegoś mi nie mówi albo co gorsza mnie okłamuje. Nie potrafię wyzbyć się tego uczucia. Często rozmawiamy na ten temat. Jest wtedy spokojny. Czasami widzę że te moje ciągle oskarżenia go ranią. Naprawdę nie mam żadnego ku nim powodu. Daje mi swój telefon, podaje kod, mam dostęp do jego konta, komputera a nawet kamery w samochodzie. Niczego nie sprawdzam, bo nie chcę być taką osobą. Chcę mu zaufać. Ale jest mi strasznie ciężko. Jest dla mnie dobry. Czuły. Kupuje kwiaty bez okazji żeby poprawić mi nastrój, gotuję obiady, spełnia zachcianki. Respektuje moje prośby i wspiera we wszystkim. Cieszy się z moich sukcesów. Widzę że stara się jakoś mi wytłumaczyć, upewnić w tym że jest wobec mnie szczery i uczciwy. Ale mimo to ja nadal nie potrafię mu zaufać. Boję się, że wyjdę na głupią. Że coś się dzieje, czuję to, ale zbagatrlizuję i będą wiedzieli wszyscy tylko nie ja. Była taka sytuacja, że polajkował zdjęcie mojej przyjaciółki w bikini. Jest ode mnie ładniejsza, szczuplejsza. Zrobiło mi się nieswojo. Porozmawialiśmy o tym, zrozumiał mój punkt widzenia. Odlajkował wszystkie zdjęcia, zapewnił mnie że ona nie jest w jego typie i po prostu polubił fotkę z wakacji a nie ciało czy urodę. To od tego się zaczęło tak mocniej mnie to wszystko zżerać. Nie wiem już co mam robić. Tracę nastrój z głupich powodów. Zastanawiam się czy ja sobie nie wynajduję rzeczy żeby się od niego odsunąć. Kocham go, wiem że on mnie też, ale czasami zastanawia mnie czy odejście nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Ja bym się nie męczyła i nie dręczyła bym jego... Bardzo mi z tym ciężko. Naprawdę nie wiem jak to wszystko poukładać
Obawy dotyczące decyzji chłopaka o posiadaniu dzieci - jak sobie z nimi radzić?
Mam 24 lata, mój chłopak również. Jesteśmy razem od 7 lat. Od początku różniliśmy się w kwestii dzieci – on ich nie chciał, a ja długo nie byłam pewna, choć z czasem zaczęłam myśleć, że prawdopodobnie będę chciała zostać mamą. Rok temu odbyliśmy bardzo szczerą rozmowę na ten temat. Po dłuższym zastanowieniu chłopak powiedział, że woli być ze mną i mieć dziecko niż prowadzić bezdzietne życie z kimś innym. Wielokrotnie wracaliśmy do tej rozmowy i za każdym razem zapewniał mnie, że jest to jego świadoma decyzja. Mówi, że choć dziecko nie było jego wymarzonym planem, wie, że będzie je kochał i odpowiednio się nim opiekował. Mimo to wciąż mam wyrzuty sumienia i obawiam się, że w jakiś sposób skłaniam go do czegoś, czego tak naprawdę nie chce. Boję się, że kiedyś będzie przez to nieszczęśliwy lub będzie miał do mnie żal, choć on zapewnia mnie, że czuje się dobrze ze swoją decyzją. Nie wiem, jak poradzić sobie z tymi obawami.
Nawroty derealizacji i niepokój w czasie wolnym po terapii OCD i planowanej odstawce leków
Dzień dobry, od kilku miesięcy uznaje się jako wolną od lęku przy OCD, nawet mam w planach odstawkę leków ale ostatnie kilka tygodni sieje u mnie w tej sprawie coraz więcej wątpliwości… W tygodniu funkcjonuje normalnie i chodze wszędzie gdzie mam ochotę albo potrzebę (wcześniej miałam z tym ogromne problemy ze względu na lęk przed wychodzeniem i derealizacje), natomiast w weekendy coraz częściej widzę u mnie jakiś niepokój gdy nie mam czym się stresować, w tygodniu zajmują mnie codzienne obowiązki a gdy mogę wreszcie odetchnąć to czuję się jakoś niespokojnie, gorzej… Mam pojedyncze epizody derealizacji których dawno nie miałam i mimo znania schematu nie wiem czemu akurat pojawia się w momencie gdy np jadę w znajome miejsca albo robię coś co jest dla mnie codziennością… nie wywołuje to już u mnie lęku ale bardziej martwi mnie czemu się znowu pojawia :( Jest na to jakieś wytłumaczenie patrząc na to ze pojawia się właśnie w sytuacjach spokoju i gdy nie mam nic na głowie?? Mam wrażenie że źle funkcjonuje bez stresu a jednak tak być nie powinno, mimowolnie chyba zamieniłam sobie lęk na codzienny stres, który też zajmuje dużo przestrzeni w głowie… jak mogę sobie z tym poradzić?? Na prawdę nie podoba mi się taki nawrót bez żadnych konkretnych powodów, w zasadzie zakończyłam terapię na tym tle i nawet jakbym chciała wrócić z taką mało pilną sprawą to realnie nie mam dla siebie czasu w ciągu tygodnia plus chciałabym zobaczyć czy umiem to załatwić sama bez powrotu do starych tematów tak na żywo…
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.