Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z koleżanką w pracy: jak sobie radzić z jej mściwością?

Cześć, potrzebuję od Was pomocy i w ogóle jaką postawę przyjąć? Pracuje w jednym z większych urzędów. Mam dobry kontakt z wieloma pracownikami, nie jestem osobą konfliktową. Koleżanka z działu próbowała się ze mną bardzo zakumplować, ale to już nawet tak na stopie prywatnej, mimo różnicy wieku między nami. Miałyśmy bardzo dobrą relację. Pewnego dnia koleżanka narobiła syfu (nie chce wdawać się tu w szczegóły), ja o niczym nie wiedziałam. Mogła wylecieć z pracy. Byłam przesłuchiwana na drugi dzień przez komisję i w tej rozmowie moja postawa była bardzo neutralna. Nie powiedziałam na nią nic złego. Ona poszła na kilka dni na L4. Nie wiem czy poniosła jakieś konsekwencje, ale koniec końców sytuacja wygląda tak, że teraz mści się na mnie za to, że nie stanęłam w jej obronie. Nastawia pracowników przeciwko mnie, ucieka ode mnie, nie odzywa się nawet jeżeli chodzi o służbowe sprawy. Wstawia na fb jakieś posty o fałszywych ludziach (sądze, że to mnie dotyczy), obgaduje mnie. Jak wróciłam po urlopie do pracy to wszystkie moje segregatory i teczki na których pracuje były przełożone z półek na podłogę... Myślałam że to chwilowe, ale sytuacja ciągnie się już ok 3-4 miesiące. Próbowałam z nią rozmawiać sam na sam, ale ona nie wykazuje chęci rozmowy, unika mnie. Czasem są "spokojniejsze" dni, ale czasem to przybiera na sile. Przełożony zbagatelizował sprawę i powiedział "przejdzie jej", ale babka jest mściwa.
Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

dzien dobry 🩵

Z opisu wynika, że zrobiła Pani to, co było właściwe i podczas rozmowy z komisją zachowała Pani neutralność i mówiła zgodnie z tym, co wiedziała. Nie jest Pani odpowiedzialna za konsekwencje działań innej osoby!!! Jeśli sytuacja trwa już kilka miesięcy, a pojawiają się zachowania utrudniające pracę, plotki czy celowe działania wymierzone w Panią, warto zacząć dokumentować konkretne incydenty (daty, sytuacje, ewentualnych świadków) i ponownie zgłosić sprawę przełożonemu. Na co dzień najlepiej zachować profesjonalizm, ograniczyć kontakt do spraw służbowych i nie angażować się w wzajemne konflikty. Jeśli sytuacja będzie się nasilać, warto ponownie poruszyć ten temat z przełożonym lub działem HR i wspólnie poszukać rozwiązania.

 

 

pozdrawiam 🤍wiktoria 


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Aneto,

opisana przez Panią sytuacja nosi znamiona mobbingowych zachowań odwetowych, a celowe utrudnianie pracy czy usunięcie Pani dokumentów na podłogę to przekroczenie granic, na które nie powinno być zgody.

W pierwszej kolejności proszę zadbać o profesjonalną dokumentację każdego takiego zdarzenia, np. daty, opisy sytuacji, ewentualne wiadomości czy świadków, aby mieć dowody w razie konieczności ponownej rozmowy z przełożonym.

Utrzymywanie z tą osobą relacji wyłącznie służbowych, to bardzo ważny krok.

Jeśli kierownik nadal będzie bagatelizował problem, warto formalnie zgłosić sprawę wyżej – do działu HR, dyrekcji lub komisji antymobbingowej w Urzędzie, gdyż pracodawca ma prawny obowiązek zapewnić Pani bezpieczne i wolne od przemocy psychicznej środowisko pracy.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Sytuacja, którą opisujesz, może być bardzo obciążająca, szczególnie że dotyczy miejsca pracy, w którym spędzasz dużą część dnia. Trudne jest nie tylko samo zachowanie koleżanki, ale też poczucie niesprawiedliwości – z jednej strony chciałaś zachować lojalność i neutralność, a z drugiej teraz ponosisz konsekwencje za coś, na co nie miałaś wpływu.

Warto pamiętać, że podczas rozmowy z komisją miałaś prawo powiedzieć prawdę i zachować neutralność. Bycie koleżanką nie oznacza konieczności brania odpowiedzialności za czyjeś działania ani ukrywania faktów. Jej rozczarowanie może być jej emocją, ale nie oznacza, że masz obowiązek ją „ratować” kosztem siebie.

Na ten moment najważniejsze wydaje się zadbanie o swoje granice i bezpieczeństwo w pracy. Staraj się utrzymywać kontakt z nią wyłącznie na poziomie zawodowym – spokojnie, rzeczowo i bez wchodzenia w tłumaczenie się czy udowadnianie swoich intencji. Jeżeli odmawia rozmowy, nie masz możliwości zmusić jej do zmiany postawy.

Warto również zacząć dokumentować sytuacje, które wpływają na Twoje funkcjonowanie w pracy – np. utrudnianie komunikacji służbowej, naruszanie Twojej przestrzeni pracy czy inne konkretne zachowania. Nie chodzi o „walkę” z nią, ale o zabezpieczenie się, gdyby sytuacja dalej się rozwijała.

Jeżeli przełożony bagatelizuje problem, możesz spróbować wrócić do rozmowy, ale tym razem nie w kontekście konfliktu między Wami, tylko konkretnych zachowań, które utrudniają wykonywanie obowiązków. W pracy nie chodzi o to, żeby wszyscy się lubili, ale żeby można było funkcjonować z szacunkiem i profesjonalnie.

Możliwe, że koleżanka przeżywa złość, wstyd lub poczucie zawodu, ale to nie daje jej prawa do karania Cię za to, że zachowałaś się zgodnie ze swoim sumieniem.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Wyobrażam sobie, jak trudna i wyczerpująca może być sytuacja, w której miejsce pracy tj. zamiast kojarzyć się ze spokojem: staje się źródłem napięcia. Zwłaszcza gdy ma Pani poczucie, że zachowała się Pani zgodnie ze swoim sumieniem, a mimo to ponosi Pani konsekwencje cudzych decyzji.Z tego, co Pani opisuje, wynika, że próbowała już Pani zrobić krok w stronę rozmowy i wyjaśnienia sytuacji. Skoro druga strona nie jest na nią gotowa, warto zastanowić się, czy dalsze próby nie będą jedynie kosztowały Panią coraz więcej emocji.

To, na co ma Pani wpływ, to przede wszystkim własna postawa. Zachowanie profesjonalizmu, spokojna komunikacja i konsekwentne stawianie granic mogą być dziś ważniejsze niż przekonywanie koleżanki do swojej racji. Jeżeli dochodzi do konkretnych zachowań utrudniających Pani pracę, takich jak celowe ignorowanie w sprawach służbowych czy niszczenie porządku na stanowisku pracy, warto je dokumentować aby w razie potrzeby móc przedstawić fakty, a nie tylko własne odczucia.Mam też wrażenie, że bierze Pani na siebie odpowiedzialność za coś, na co nie miała wpływu. To nie Pani decyzje doprowadziły do trudności koleżanki i nie Pani odpowiada za to, w jaki sposób ona dziś radzi sobie z własnymi emocjami.Proszę zadbać również o siebie. Długotrwałe napięcie w miejscu pracy potrafi mocno odbijać się na samopoczuciu. Ma Pani prawo oczekiwać, że środowisko pracy będzie bezpieczne i oparte na wzajemnym szacunku.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Aneto

 

 Rozumiem, ze jest naruszone Pani poczucie bezpieczeństwa, a sama rozmowa  z koleżanką niewiele wnosi i zmienia. Ludzie często nie oddzielają relacji w pracy a w życiu poza nią. W pracy jest miejsce na serdeczność, uczciwość i szacunek, ale kumplowanie się jest poza pracą. Proszę zastanowić się jaki ma cel, tak postępując?  Dlaczego atakuje i pomawia Panią, a nie inne osoby? Bez wątpienia sytuacja jest dla Pani bardzo przykra gdyż takie zachowanie i brak reakcji przełożonego też pozostawia wiele do życzenia, tylko gdzie są granice których nie można przekraczać? Jeżeli Pani jest uczciwa i wykonuje należycie swoją pracę, to proszę się na tym skupić, a jeżeli to nie pomoże, to może warto zmienić stanowisko lub miejsce pracy? Nie chcę, aby mnie Pani źle zrozumiała, ale chodzi o Pani komfort psychiczny. Ewentualnie może Pani wysłać pismo do przełożonego, na które musi odpowiedzieć. A tak nie napisze , że jej "minie". Jeżeli czuje się Pani pomawiana, mobingowana i atakowana, należy reagować i postawić jasne granice. 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Aneto. Znalazła się Pani w bardzo trudnej sytuacji. Zachowała się Pani profesjonalnie podczas wyjaśniania sprawy i nie ponosi odpowiedzialności za decyzje ani zachowanie koleżanki. To, że nie stanęła Pani po jej stronie w sytuacji, o której nic Pani nie wiedziała, nie oznacza nielojalności.


Jeżeli rzeczywiście dochodzi do izolowania Pani, obmawiania, utrudniania pracy czy celowego działania przeciwko Pani, nie należy tego bagatelizować. Warto zacząć dokumentować wszystkie takie sytuacje, zapisywać daty, okoliczności oraz ewentualnych świadków. Może to okazać się pomocne, jeśli problem będzie się nasilał.

Na ten moment proponowałabym zachować spokojną, profesjonalną postawę, ograniczyć kontakt z koleżanką wyłącznie do spraw służbowych i nie wdawać się w konflikty czy tłumaczenie plotek. Jeżeli przełożony nadal będzie bagatelizował sytuację, warto rozważyć zgłoszenie sprawy do działu kadr lub osoby odpowiedzialnej za przeciwdziałanie mobbingowi, jeśli taka funkcjonuje w Pani miejscu pracy.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja. Szczególnie dlatego, że z relacji opartej na zaufaniu znalazła się Pani w roli osoby, wobec której pojawia się chłód, unikanie i zachowania mogące mieć znamiona wykluczania. Zwróciłam uwagę, że podczas rozmowy z komisją zachowała Pani neutralność. To, że nie wzięła Pani odpowiedzialności za czyjeś zachowanie ani nie zataiła faktów, nie oznacza nielojalności. Czasami druga osoba, przeżywając złość czy poczucie krzywdy, szuka kogoś, na kogo może przenieść swoje emocje.

Jeśli sytuacja trwa od kilku miesięcy, nie jest już jednorazowym konfliktem, ale powtarzającym się wzorcem zachowań. To naturalne, że może budzić w Pani napięcie, bezradność i poczucie niesprawiedliwości. Niezależnie od przyczyn po stronie koleżanki, ma Pani prawo oczekiwać w pracy szacunku i profesjonalnego traktowania.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja. Zrobiłaś to, co należało – podczas rozmowy z komisją mówiłaś zgodnie z tym, co wiedziałaś, zamiast brać odpowiedzialność za czyjeś decyzje. To nie jest brak lojalności, tylko uczciwość.

Jeśli koleżanka od kilku miesięcy Cię ignoruje, obgaduje, nastawia przeciwko Tobie innych i utrudnia pracę, to nie jest już zwykły konflikt, ale zachowanie, które może nosić znamiona nękania w miejscu pracy. W takiej sytuacji nie warto wdawać się w wzajemne oskarżenia ani próbować przekonywać jej na siłę. Skoro odmówiła rozmowy, uszanuj to i skup się na stawianiu spokojnych, jasnych granic.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Z czego wynika duża potrzeba ciągłych zmian w obszarze zawodu, pasji, zainteresowań? Nie potrafię ustabilizować się w jednej dziedzinie.
Dzień dobry. Z czego mogą wynikać częste zmiany pasji, zainteresowań, a także zawodów w wieku dorosłym? Mam pewien nietypowy problem. Otóż jestem osobą dorosłą, natomiast w swoim życiu dostrzegam schemat dużej niestabilności w obszarze zawodowym oraz pasji i zainteresowań. Bardzo często zmieniam zainteresowania, bardzo szybko nudzę się pracą, którą wykonuję. Jest to dla mnie źrodłem dużego cierpienia, zwłaszcza gdy widzę, jak wszyscy moi rówieśnicy są już ustabilizowani w swoich dziedzinach - robią to, co jest ich pasją od dzieciństwa i nie nudzi się im to. Bardzo zależy mi na ustabilizowaniu się w jednym obszarze. Zastanawiam sie, z czego mogą wynikać tak częste zmiany zainteresowań? Czy jest to niedojrzałość emocjonalna? Mówi się, że osoby niedojrzałe emocjonalne bardzo szybko przechodzą z jednych emocji w drugie i wydaje mi się, że to może być przyczyną, ale nie jestem tego pewna. Chciałabym to zwalczyć, bo jest to źrodłem dużego cierpienia w moim życiu i przysparza mi kłopotów w obszarze zawodowo-edukacyjnym.
Świetnie czuję się ze sobą, wiem, co mnie męczy, a co daje mi radość. Jednak czasem myślę, że marnuję swój czas nie będąc wśród ludzi, nie bawiąc się jak inni.
Dzień dobry, zwracam się być może z nieco dziwnym pytaniem, ale ostatnio strasznie mnie nurtuje i otrzymanie na nie odpowiedzi może chociaż częściowo pozwoli mi uporządkować myśli. Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej, ale już od początku roku szkolnego zauważyłam, że znacząco różnię się od moich rówieśników. Od dziecka wiedziałam, że jestem introwertykiem i kochałam spędzać czas samotnie, pozwalało mi to na wyciszenie i relaks. Wielokrotnie byłam nierozumiana nawet w rodzinie, bo zamiast pojawić się na przyjęciu, to ja wolałam zamknąć się w pokoju i robić sobie swoje rzeczy, nazywano mnie egoistką, samolubem itd. Ludzie zawsze mnie męczyli, tylko nieliczni dodają mi energii i to normalne, ale bycie kimś takim w środowisku pełnym ludzi towarzyskich, ekstrawertycznych zaczęło sprawiać, że po raz pierwszy w życiu zakwestionowałam czy aby na pewno to normalne. Nie lubię wychodzić z domu, przebywać w hałaśliwych miejscach, bo szczególnie po dużej ilości bodźców dopada mnie zmęczenie. Mój idealny dzień to taki spędzony samotnie, z książką, muzyką, czy jakimś hobby, nawet nic nie robiąc. Moja potrzeba samotności nasiliła się w trakcie pandemii-kiedy inni tęsknili za ludźmi, dla mnie było to błogosławieństwo, że nie muszę nigdzie iść, z nikim się spotykać. Kolejnym punktem jest fakt, że nie mam żadnych znajomych, co dopiero przyjaciół, nie przeszkadzało mi to, ale szkoła średnia uświadomiła mi, że kiedy każdy rozmawia z każdym, ja stoję na boku. Można powiedzieć, że sam fakt posiadania rodziny mi wystarcza, ci ludzie mnie nie męczą, bo są mi bliscy. Mam świadomość, że w klasie jestem postrzegana jako ktoś dziwny, ze względu na swoje cechy. Nie umiem zaufać komuś po tygodniu, czasami mam wrażenie, że zatraciłam zupełnie umiejętność zawiązywania przyjaźni, bo ile razy próbowałam, tyle razy się zawodziłam. Nie potrafię przyjmować do siebie myśli, że ktoś naprawdę może chcieć mnie poznać, zawsze mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości, bo jestem poza grupą. Myślenie o tym doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam zastanawiać się, czy mój sposób spędzania czasu nie jest zbyt dziwny, czy chociażby to, że w piątkowy wieczór wolę obejrzeć sobie Netflixa i posłuchać muzyki nie jest stratą czasu. Uwielbiam spędzać czas ze samą sobą, moje ulubione czynności przynoszą mi więcej szczęścia niż kontakty międzyludzkie, a czasami czuję, że to nie w porządku, że marnuję swoje najlepsze lata na Netflixa, książki i inne tego typu rzeczy, zamiast tworzyć wspomnienia. Naprawdę gubię się w tych myślach, nagle mój introwertyzm wydaje mi się dziwny.
Czuje sie zagubiona: brak pracy, brak hobby i stres o zwiazek oraz wspolna przyszlosc
Czuje się zagubiona, mam wrażenie że stoję w miejscu Mam 20 lat nie mam pracy ani nie potrafię znaleźć żadnej zajawki Raczej jestem w dalszym ciągu skupiona na związku a kontaktu z chłopakiem mam teraz mniej pomimo że się do mnie przeprowadził a byslimy w związku na odległość to prawdziwe życie przygniotło mnie bardziej niz związek na odległość Niestety wydaje mi się też że taki typ związku przyzwyczaił nas a może tylko mnie do mocnych emocji czy po prostu czekania jednak ciągle byslimy w kółko czekania na spotkanie następnie cały czas spędzaliśmy z sobą wracaliśmy od siebie i na nowo a ostatnio już byliśmy 2msc cały czas u mnie po czym chłopak znalazł pracę po 12h zmiana, mimo że już minęło półtora miesiąca jak pracuje ja dalej jskos nie potrafię się ogarnąć, nie potrafię mieć swojego życia hobby czy coś w tym stylu a do tego dochodzi ciągły stres jak będzie wyglądać nasze życie gdy obaj będziemy mieli pracę i studia
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek. Po pierwsze czuję przymus przepisywania wszystkiego, bo myślę, że inaczej się nie nauczę (w sensie nie mogę uczyć się bezpośrednio z książki). Nawet jeśli coś już umiem, to muszę to zapisać. Kolejnym problemem jest robienie notatek lub nawet zadań z matematyki. Mam takie dziwne natręctwo, że wszystko musi być zapisane równo, na tych samych kartkach i tym samym długopisem. Potrafię przez 2 godziny siedzieć i zastanawiać się, czy lepiej pisać na kartce w kratkę, czy może na czystej białej. Tak samo nie mogę zdecydować się czy użyć zakreślacza, czy może nie, czy pisać od podpunktów, czy nie. Często zmieniam zdanie i wtedy muszę przepisać notatkę na nowo. Lub piszę coś w zeszycie i stwierdzam, że jednak lepiej mieć to na kartce wyrwanej więc muszę przepisać od nowa. Czasem gdy robiłam zadania na tablecie i po 10 stwierdziłam, że zmniejszenie grubość pisaka to przepisywałam od nowa te 10 zadań, aby było wszystko tak samo. Na tablecie też często potrafię od nowa pisać po 5 razy tę samą cyferkę, żeby w końcu mi się podobała. Gdy czasem się pomylę albo coś krzywo zapiszę, to też muszę przepisać wszystko od nowa. Bardzo mnie to męczy, bywa tak, że piszę to samo na 3 różnych kartkach, bo nie wiem, na której będzie lepiej. W trakcie nauki wręcz boję się, że coś krzywo zapiszę. Gdy uczę się np. biologi (którą rozszerzam) nie robię praktycznie żadnych rysunków, bo myślę, że i tak krzywo mi wyjdzie i pewnie robiłabym to 10 razy, zanim wyszłoby ładnie. Gdy nawet już zrobię jakąś notatkę, to od razu muszę ją włożyć do koszulki, żeby przypadkiem jej nie ubrudzić lub nie pogiąć. Ogólnie ciężko mi się uczy z tego co mam zanotowane w miarę ładnie, bo jakoś czuję niepokój, że to się zniszczy. Mam też trochę obsesję na punkcie porządku, muszę mieć wszystko poukładane, codziennie zamiatam i ścieram kurze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą jest to, że gdy biorę cokolwiek w sklepie, to nie może być to pierwsza z brzegu rzecz. W sensie jak biorę, np. czekoladę z półki, to muszę wziąć tę dalej położoną. Albo w sklepie jak mój rozmiar jest na 1 wieszaku to i tak szukam swojego rozmiaru, który będzie dalej, najlepiej w środku nie z brzegu. Nawet do końca nie rozumiem przyczyny, może jakoś wydaje mi się, że ta rzecz w środku będzie taka nieskazitelna. Jest to irracjonalne, ale nie umiem sobie z tym poradzić Zaczęłam niedawno uczęszczać na terapię, ale nie umiem się przełamać, żeby o tym powiedzieć, bo nie znalazłam za wiele na ten temat w internecie i wstydzę się tego. Czy może być to nerwica natręctw, czy może coś innego?
Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.