Sytuacja, którą opisujesz, może być bardzo obciążająca, szczególnie że dotyczy miejsca pracy, w którym spędzasz dużą część dnia. Trudne jest nie tylko samo zachowanie koleżanki, ale też poczucie niesprawiedliwości – z jednej strony chciałaś zachować lojalność i neutralność, a z drugiej teraz ponosisz konsekwencje za coś, na co nie miałaś wpływu.
Warto pamiętać, że podczas rozmowy z komisją miałaś prawo powiedzieć prawdę i zachować neutralność. Bycie koleżanką nie oznacza konieczności brania odpowiedzialności za czyjeś działania ani ukrywania faktów. Jej rozczarowanie może być jej emocją, ale nie oznacza, że masz obowiązek ją „ratować” kosztem siebie.
Na ten moment najważniejsze wydaje się zadbanie o swoje granice i bezpieczeństwo w pracy. Staraj się utrzymywać kontakt z nią wyłącznie na poziomie zawodowym – spokojnie, rzeczowo i bez wchodzenia w tłumaczenie się czy udowadnianie swoich intencji. Jeżeli odmawia rozmowy, nie masz możliwości zmusić jej do zmiany postawy.
Warto również zacząć dokumentować sytuacje, które wpływają na Twoje funkcjonowanie w pracy – np. utrudnianie komunikacji służbowej, naruszanie Twojej przestrzeni pracy czy inne konkretne zachowania. Nie chodzi o „walkę” z nią, ale o zabezpieczenie się, gdyby sytuacja dalej się rozwijała.
Jeżeli przełożony bagatelizuje problem, możesz spróbować wrócić do rozmowy, ale tym razem nie w kontekście konfliktu między Wami, tylko konkretnych zachowań, które utrudniają wykonywanie obowiązków. W pracy nie chodzi o to, żeby wszyscy się lubili, ale żeby można było funkcjonować z szacunkiem i profesjonalnie.
Możliwe, że koleżanka przeżywa złość, wstyd lub poczucie zawodu, ale to nie daje jej prawa do karania Cię za to, że zachowałaś się zgodnie ze swoim sumieniem.
~ Jagoda Jek, psycholożka