Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przeniesienie w psychoterapii: granica między emocjami a racjonalnym wnioskowaniem

Dzień dobry, chciałabym zapytać o pojęcie przeniesienia w psychoterapii. Zastanawiam się, gdzie przebiega granica między przeniesieniem a zwykłym, racjonalnym wnioskowaniem na podstawie prawdopodobieństwa. Przykładowo: jeśli zakładam, że terapeuta najprawdopodobniej ma smartfona, a nie telefon z 2006 roku z przyciskami, to wydaje mi się, że jest to raczej wniosek oparty na realiach społecznych i statystycznym prawdopodobieństwie, a nie przeniesienie. Podobnie, jeśli na podstawie kilku cech społecznych lub światopoglądowych uznaję pewne zachowania za bardziej lub mniej prawdopodobne — czy to nadal jest racjonalna analiza, czy może już być traktowane jako przeniesienie? Czy dobrze rozumiem, że przeniesienie zaczyna się raczej wtedy, gdy do takich hipotez dopisuję silne znaczenie emocjonalne, np. zakładam, że dana osoba będzie mną gardzić, oceniać mnie albo reprezentuje ludzi, którzy mnie kiedyś odrzucali? Chciałabym lepiej zrozumieć, czy samo szacowanie prawdopodobieństwa na podstawie danych społecznych może być uznane za przeniesienie, czy dopiero emocjonalna reakcja i przypisywanie intencji konkretnej osobie.
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Pani Mario,

Mam poczucie, że bardzo trafnie to Pani rozróżnia. Samo wyciąganie wniosków na podstawie tego, co jest statystycznie czy społecznie prawdopodobne, nie jest jeszcze przeniesieniem – wszyscy w pewnym stopniu tak funkcjonujemy.

Przeniesienie zwykle dotyczy momentu, kiedy dana osoba zaczyna być przeżywana przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń i związanych z nimi emocji. Wtedy łatwo przypisać jej intencje, reakcje czy ocenę, które bardziej wynikają z naszej historii niż z tego, co rzeczywiście dzieje się w relacji. W praktyce granica nie zawsze jest całkiem wyraźna, dlatego często właśnie wspólne przyglądanie się temu w terapii bywa najbardziej pomocne.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To bardzo ciekawe pytanie. Rzeczywiście warto odróżnić wnioskowanie oparte na prawdopodobieństwie od przeniesienia, bo nie są to pojęcia tożsame.

Samo wyciąganie wniosków na podstawie dostępnych informacji, doświadczenia czy wiedzy o realiach społecznych nie jest jeszcze przeniesieniem. To naturalny sposób, w jaki funkcjonuje nasz umysł. Przykład ze smartfonem dobrze to obrazuje – opiera się on na statystycznym prawdopodobieństwie, a nie na relacji z terapeutą.

O przeniesieniu mówimy raczej wtedy, gdy w relacji z terapeutą zaczynają uruchamiać się emocje, oczekiwania czy przekonania ukształtowane we wcześniejszych ważnych relacjach. Nie chodzi więc wyłącznie o samą treść myśli, ale o jej znaczenie emocjonalne i wpływ na przeżywanie relacji. Przykładowo: „na pewno mnie oceni”, „zaraz mnie odrzuci”, „jest taki jak osoby, które kiedyś mnie zraniły” – mimo że w aktualnej relacji nie ma jeszcze wystarczających przesłanek do takich wniosków.

Oczywiście w praktyce granica nie zawsze jest jednoznaczna. Czasem hipoteza może być częściowo oparta na realnych obserwacjach, a częściowo wzmacniana przez wcześniejsze doświadczenia i emocje. Właśnie dlatego temat przeniesienia jest zwykle eksplorowany w kontekście całej relacji terapeutycznej, a nie pojedynczej myśli. To bardzo wartościowy temat do wniesienia na terapię – sama refleksja nad tym, skąd biorą się nasze założenia wobec drugiej osoby, często jest już ważnym elementem procesu.

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Bardzo trafnie Pani to rozumie. Samo wyciąganie wniosków na podstawie dostępnych informacji, doświadczenia czy prawdopodobieństwa nie jest przeniesieniem. To naturalny sposób, w jaki nasz umysł porządkuje rzeczywistość i przewiduje różne sytuacje.

Przeniesienie w psychoterapii dotyczy przede wszystkim sfery relacyjnej i emocjonalnej. Pojawia się wtedy, gdy uczucia, oczekiwania lub wzorce relacji ukształtowane we wcześniejszych doświadczeniach zaczynają wpływać na sposób przeżywania terapeuty. Przykładowo, osoba może odczuwać silny lęk przed oceną lub odrzuceniem przez terapeutę, mimo że nie ma ku temu wyraźnych przesłanek w bieżącej relacji. Wówczas wcześniejsze doświadczenia „nakładają się” na obecną sytuację.

Oczywiście granica nie zawsze jest całkowicie wyraźna. Często nasze przewidywania zawierają zarówno element racjonalnej oceny, jak i wpływ wcześniejszych doświadczeń. W terapii ważne jest nie tyle to, czy dana hipoteza jest obiektywnie prawdziwa, ile pytanie: na ile moja reakcja wynika z tego, co dzieje się tu i teraz, a na ile z mojej historii i utrwalonych wzorców relacyjnych?

Dlatego w Pani przykładach założenie, że terapeuta prawdopodobnie ma smartfona lub że pewne zachowania są statystycznie bardziej prawdopodobne, samo w sobie nie jest przeniesieniem. Natomiast jeśli z takich założeń zaczynają wynikać silne emocje, przekonania o intencjach terapeuty lub oczekiwanie, że potraktuje Panią tak jak ważne osoby z przeszłości, wówczas można zastanowić się, czy pojawia się zjawisko przeniesienia.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Bardzo trafnie Pani to rozumie. Samo wyciąganie wniosków na podstawie doświadczenia, wiedzy czy prawdopodobieństwa nie jest przeniesieniem, a naturalnym sposobem orientowania się w świecie. Założenie, że terapeuta prawdopodobnie korzysta ze smartfona, wynika z realiów społecznych, a nie z mechanizmów psychicznych.

O przeniesieniu mówimy wtedy, gdy wobec konkretnej osoby zaczynają uaktywniać się uczucia, oczekiwania lub przekonania, które w dużej mierze pochodzą z wcześniejszych relacji i są przeżywane tak, jakby dotyczyły obecnej osoby. Często wiąże się to z przypisywaniem jej intencji, ocen czy emocji bez wystarczających dowodów lub z bardzo silną reakcją emocjonalną, nieproporcjonalną do sytuacji.

W praktyce granica nie zawsze jest całkowicie ostra. Nasze wnioski zwykle zawierają zarówno element realistycznej oceny, jak i wpływ wcześniejszych doświadczeń. W psychoterapii nie chodzi o to, by zakładać, że każde przypuszczenie jest przeniesieniem, ale by wspólnie sprawdzać, na ile wynika ono z obecnej relacji, a na ile z historii, którą nosimy w sobie. 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Dzień dobry. Myślę, że dobrze Pani to rozumie. Samo wnioskowanie na podstawie prawdopodobieństwa, doświadczenia czy wiedzy o realiach społecznych nie jest jeszcze przeniesieniem. Wszyscy tworzymy hipotezy o innych ludziach na podstawie dostępnych informacji. O przeniesieniu mówimy raczej wtedy, gdy sposób postrzegania drugiej osoby zaczyna być istotnie kształtowany przez wcześniejsze doświadczenia relacyjne – pojawiają się silne emocje, przypisywanie intencji lub oczekiwanie określonego traktowania, mimo że aktualna relacja nie daje ku temu wystarczających podstaw. W praktyce oba procesy mogą się oczywiście częściowo nakładać, dlatego ich rozróżnienie często wymaga przyjrzenia się temu, na ile nasze przekonania wynikają z bieżącej sytuacji, a na ile z własnej historii i przeżyć.


Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Mario. Dobrze Pani to rozumie. Samo wyciąganie prawdopodobnych wniosków na podstawie dostępnych informacji nie jest jeszcze przeniesieniem. O przeniesieniu mówimy wtedy, gdy wobec terapeuty zaczynają pojawiać się uczucia, oczekiwania i sposoby interpretowania jego zachowań, które w dużej mierze wynikają z wcześniejszych doświadczeń z ważnymi osobami, a nie z relacji terapeutycznej „tu i teraz”. Przeniesienie dotyczy więc przede wszystkim znaczenia emocjonalnego przypisywanego drugiej osobie, a nie samego logicznego wnioskowania. To bardzo trafne pytanie i warto je również omówić z własnym terapeutą, jeśli pojawia się w kontekście Pani terapii.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Mario,

 

Dziękujemy za tak istotne pytanie. Myślę, że warto rozdzielić dwie rzeczy: wnioskowanie i przeniesienie. Nie są one tym samym. Wnioskowanie polega na tym, że na podstawie dostępnych informacji oceniamy, co jest bardziej lub mniej prawdopodobne. Jeśli zakłada Pani, że terapeuta korzysta ze smartfona, jest to po prostu hipoteza oparta na obserwacji współczesnej rzeczywistości. Sama w sobie nie świadczy o przeniesieniu.

Przeniesienie zaczyna interesować psychoterapię wtedy, gdy nasze wcześniejsze doświadczenia wpływają nie tylko na to, co myślimy o drugiej osobie ale przede wszystkim jak ją przeżywamy. Innymi słowy: gdy terapeuta zaczyna nieświadomie kojarzyć się z kimś ważnym z przeszłości a emocje związane z tamtą relacją pojawiają się w kontakcie z nim. Można więc powiedzieć, że dwie osoby mogą wyciągnąć identyczny wniosek ale tylko u jednej będzie on elementem przeniesienia. O tym nie decyduje sama treść myśli, lecz jej źródło, znaczenie emocjonalne i wpływ na relację terapeutyczną. W praktyce terapeuci zwykle nie pytają: „Czy to jest przeniesienie?”, lecz raczej: „Co sprawia, że właśnie taka myśl lub uczucie pojawia się wobec mnie?”. To pytanie często prowadzi do znacznie głębszego zrozumienia niż próba rozstrzygnięcia, czy dana hipoteza jest obiektywnie prawdziwa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Przeniesienie oznacza NIEŚWIADOME przenoszenie uczuć na terapeutę, wzorcow relacyjnych , sposobow przeżywania, ktore pierwotnie dotyczyly ważnych osob z przeszlosci i stanowi cenne żródło informacji o wewnetrznym swiecie pacjenta np. można odczuwać złość na terapeutę, która w rzeczywistości dotyczy wcześniejszych doswiadczeń. Zatem to , co Pani opisuje cieżko  jednoznacznie zakwalifikować, gdyż nieznany jest szerszy kontekst . 
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry 

Zadaje Pani trafne pytanie i właściwie sama bardzo precyzyjnie wskazała Pani tę granicę. Ma Pani absolutną rację – samo szacowanie prawdopodobieństwa na podstawie realiów społecznych, jak założenie, że terapeuta używa smartfona czy reprezentuje określone poglądy, to zwykłe, racjonalne wnioskowanie poznawcze, które nie ma nic wspólnego z przeniesieniem.

Przeniesienie zaczyna się dokładnie w momencie, który Pani opisała, gdy do neutralnych faktów dopisuje się silne znaczenie emocjonalne, intencje oraz dynamikę z dawnych, ważnych relacji. Charakteryzuje się ono dużą sztywnością i intensywnym afektem, przez co pacjent zaczyna reagować lękiem, złością czy poczuciem odrzucenia, traktując terapeutę jak postać z przeszłości, np. krytycznego rodzica, niezależnie od tego, jak życzliwy jest on w rzeczywistości. Dopóki porusza się Pani w obszarze chłodnych, elastycznych hipotez, które łatwo zmienić pod wpływem nowych faktów, jest to racjonalna analiza, a nie przeniesienie. Doskonale to Pani intuicyjnie rozumie. Pozdrawiam serdecznie

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

   Samo szacowanie prawdopodobieństwa na podstawie realiów społecznych nie jest jeszcze przeniesieniem, przeniesienie zaczyna się wtedy, gdy aktualna osoba zostaje nieświadomie „dociążona” dawnymi uczuciami, oczekiwaniami i schematami relacyjnymi. Granica pojęcia w praktyce można to ująć to w taki sposób. Jeśli myślisz: „Ta osoba pewnie ma smartfona, bo większość ludzi w tym wieku i w tym środowisku go ma”, to jest to zwykłe, racjonalne wnioskowanie oparte na prawdopodobieństwie. Jeśli myślisz: „Ta osoba na pewno mnie odrzuci, oceni albo mną pogardzi”, a to przekonanie wyraźnie przypomina dawny sposób przeżywania ważnych osób z przeszłości, to zbliża się to do przeniesienia. Jeśli sama obecność terapeuty uruchamia w Tobie silne emocje, które bardziej pasują do starych relacji niż do bieżącej sytuacji, to właśnie jest klasyczny obszar przeniesienia. To, że oceniasz ludzi przez pryzmat cech społecznych, światopoglądu czy zachowania, samo w sobie nie musi być przeniesieniem. Ludzie stale robią szybkie inferencje na podstawie danych, doświadczenia i statystycznego podobieństwa, to część codziennego poznawania świata. Przeniesienie nie polega po prostu na tym, że coś wydaje się prawdopodobne, tylko na tym, że znaczenie tej osoby zostaje zbudowane z wcześniejszych relacji i często dzieje się to poza pełną świadomością. Twoje rozróżnienie jest bardzo trafne jako że przeniesienie zwykle mocniej zaczyna się tam, gdzie pojawia się nadmiar emocji i „dopisywanie” drugiej osobie intencji, których nie da się łatwo uzasadnić samymi danymi z tu i teraz. Nie chodzi jednak tylko o silne emocje jako takie, bo ktoś może przeżyć mocną, ale adekwatną reakcję na realnie chłodne lub nieuważne zachowanie terapeuty. Kluczowe pytanie brzmi raczej: czy ta reakcja jest proporcjonalna do aktualnej sytuacji, czy też wygląda jak powtórzenie starego wzorca relacyjnego. Jeśli odpowiedzi prowadzą głównie do danych i prawdopodobieństwa, jesteś bliżej racjonalnej oceny. Jeśli prowadzą do dawnych wzorców, silnej projekcji intencji i emocji nieadekwatnych do bieżącej relacji, wchodzisz w teren przeniesienia. Najkrócej można powiedzieć: przeniesienie nie zaczyna się od samej hipotezy, tylko od tego, że hipoteza staje się nośnikiem starego afektu i starej relacji.Podsumowując „terapeuta prawdopodobnie ma smartfona” to analiza, „terapeuta na pewno mnie oceni, tak jak kiedyś X” to już bardzo możliwe przeniesienie.

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zaburzenia nastroju i lękowe po traumie. Leki psychiatryczne nie dają poprawy. Jak mam sobie poradzić?
Bardzo proszę o pomoc , wyrażenie opinii, ewentualnie nakierowanie, jak postąpić dalej. Od 5 lat zmagam się z różnego typu dolegliwościami, stało się to po śmierci mojej bliskiej osoby , bardzo mocno to przeżyłam , ciągle szukam przyczyny mojego złego samopoczucia . Głównymi dolegliwościami są ciągle bóle brzucha , biegunki z zaparciami naprzemiennie, skoki lub spadki ciśnienia oraz pulsu, wybudzanie się w ciągu nocy po 4/5 razy , bardzo silne zmęczenie. którego nie mogę niczym poprawić w ciągu dnia , płacz , jadłowstręt, na sam widok jedzenia robi mi się niedobrze , co chwilę latam po lekarzach, żeby znaleźć przyczynę, ale wszyscy twierdzą, że to nerwica lękowa ze stanami depresyjnymi . Byłam już u neurologa , psychologa , psychiatry . Testujemy ciągle to nowe leki, które działają tylko do 3 tyg później wszystko wraca nawet z podwójną siłą . Mam dopiero 25 lat a każdy dzień jest walką, aby go przetrwać. Tylko czekam kiedy położę się spać tak, jakbym wtedy nie czuła tego bólu , zmęczenia i uciekała w ten sposób . Chciałabym zacząć terapię, ale terminy są tak odległe, że nie widzę sensu widzenia się z lekarzem dwa razy w miesiącu . Brakuje mi siły na to wszystko . Z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka .
Czy psychoterapia powinna wyglądać tak, że sama dochodzę do przyczyny wszystkich swoich stanów?
Czy psychoterapia powinna wyglądać tak, że sama dochodzę do przyczyny wszystkich swoich stanów? Że mimo, że mówię wprost, jakimi obowiązkami niedostosowanymi do wieku byłam obciążona, jako dziecko, jak musiałam i muszę wysłuchiwać rodziców, doradzać im i dbać o nich, to hasło, że była i jest to parentyfikacja i tak musi paść z moich ust? Jest to jeden z przykładów, ale mogłabym wymieniać dalej. Nie wiem czy jest to kwestia tego konkretnego terapeuty, czy problemem jestem, jak zwykle ja. Nie ukrywam, zawsze przychodzę na sesję przygotowana, w dodatku, że starannie ułożonym planem spotkania w głowie i z odpowiedziami, które sama odnalazłam. Terapeuta właściwie wyłącznie mi przytakuje. Być może przez swoją nadmierną potrzebę kontroli i wszechobecną samowystarczalność przejmuję prowadzenie spotkania. Czy terapeuta widząc, jak sobie radzę, może po prostu zostawiać mi pole do popisu, a tym samym dawać motywację do dalszych poszukiwań odpowiedzi, czy świadczy to jednak źle o przebiegu tych spotkań?
Nie mogę się pozbierać po psychoterapii - czy mogła mi zaszkodzić?

Czy Psychoterapia może zaszkodzić pacjentowi? 

bo wiem, że bywają niemili, przez co pacjent cierpi i wcale nie terapeuci przypadkowi, tylko z certyfikatami. Ja po wielu latach się pozbierać nie mogę i żałuje, że się na to zdecydowałem

Jak uzyskać chęci do pracy nad samą sobą i nie patrzeć na wszystko ze złym nastawieniem?
Jak uzyskać chęci do pracy nad samą sobą i nie patrzeć na wszystko ze złym nastawieniem? Już nie wiem, czy sama ze sobą mam problem, czy mój mąż mi to już tak wpoił. Chce przyrządzić coś do jedzenia sama, on też jest w kuchni i mówi, że chce mi pomóc, żeby było szybciej. Jednak ja wolę sama, bo muszę robić tak, jak on uważa, że jest dobrze i że ja robię źle, nie umiem myśleć z wykorzystaniem wszystkiego dookoła i z zaoszczędzeniem czasu. Marnuje jedzenie - mam wypominane, bo nie umiem sobie tego poukładać. Nie jest posprzątane dokładnie, bo nie wyniosłam tego z domu. Nie umiem wprowadzić sobie i rodzinie zdrowego odżywiania, bo po prostu nie lubię niektórych rzeczy. Za późno wstaje, bo lubię spać i mam wypominane. Jestem leniuchem i przyznaje się do tego. Jak mogę nad tym popracować.
Czy z fobii społecznej da się całkiem wyjść?
Czy z fobii społecznej da się całkiem wyjść, jeśli była ze mną od zawsze, na początku lekka, a z wiekiem i złymi doświadczeniami z roku na rok się pogarszała? Czy zostanie ona ze mną już na zawsze, tylko będę musiała się nauczyć z nią żyć i sobie z nią radzić?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.