Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozterki emocjonalne w związku: Czy moje wątpliwości oznaczają koniec miłości?

Witam, mam 16 lat i w ciągu trzech miesięcy jestem w relacji z chłopakiem. Zaczęło się od tego, że mój kolega mnie mu polecił i zaczęliśmy pisać. Potem nagle powiedział mi dzień przed spotkaniem że w sumie to ma dziewczynę ale to nie jest ważne ( dla kontekstu). Po kilku miesiącach bez kontaktu zdecydowałam się do niego napisać i okazało się że nie udało musi je z tą dziewczyną i cały czas w sumie było mu żal że tak mnie potraktował. Zaczęliśmy ze soba pisać bardziej czule i z takim większym natężeniem. Po dwóch tygodniach byliśmy już w związku z intymnością i tak dalej. Po jakimś czasie w tym związku zaczęły do mnie docierać słowa rówieśników że mój chłopak jest brzydki, przejęłam się tym i zaczęłam analizować. W tedy po raz pierwszy pojawiły się wątpliwości dotyczące moich uczuć do niego. Zerwałam z nim po kilku dniach bo nie chciałam żeby tracił na mnie czas i robić mu przykrości. To był impuls nie przemyślałam tego zerwania. Kiedy doszło do mnie co zrobiłam chciałam wrócić. Kłóciliśmy się było dużo przykrych sytuacji przez tydzień ale w końcu to ucichło. Wróciliśmy do siebie znowu bardzo szybko i impulsywnie. Przez ten cały czas sama nie wiedziałam czy go kocham czy nie. Moje myśli mnie cały czas męczyły potrzebowałam odpowiedzi tymbardziej że chciałam być z tym chłopakiem bo wiedziałam że jest dla mnie dobry i mnie kocha i czułam się przy nim bardzo dobrze. Ale tutaj znowu moja impulsywność wzięła górę i znowu z nim zerwałam (wiem bardzo mądre). Potraktowałam go okropnie po prostu i żałuję tego do dzisiaj tym bardziej że on nic biedny nie zrobił. Był chłopakiem idealnym. Dbał o mnie i kochał naprawdę. Kiedy zerwałam z nim ustaliliśmy że będziemy przyjaciółmi. Przez jakiś czas nie spotkaliśmy a ja starałam się siebie pozbierać. Warto też wspomnieć że chodzę na terapię dwa razy w tygodniu ze względu na moją już wyleczoną depresję i terapeutka zaleciła mi teraz pracowanie nad soba żebym sama ze soba czuła się dobrze i nie potrzebowała ludzi do ciekawego życia. Ale dobra do sedna… W tym czasie bez związku kiedy rzadziej się spotykaliśmy dużo sobie uświadomiłam. Zaczęłam odczuwać że moja potrzeba bliskości do niego cały czas to nie może być tylko uczucie potrzeby bliskości chłopaka ale coś więcej. Zaczęłam nawet myśleć o naszej przyszłości o czym wcześniej nie myślałam. Zaczęłam zauważać jaki jest przystojny i atrakcyjny. Na ten moment jesteśmy na etapie bez związku ale traktowania się jak w związku bo ciężko było nam dać czas i taką przestrzeń na traktowanie się bardziej z dystansem. Czuję że nie mogę przestać o nim myśleć (zresztą ani razu nawet jak zerwałam nie przestawałam o nim myśleć) i że naprawdę go kocham bo nie możliwe żebym cały czas myślała o kimś kto tak naprawdę ma być tylko moim obiektem poczucia bliskości ( nie wiem czy mówię dobzte…). Niby ja mam to wiedzieć co czuje bo nikt mi tego nie powie ale czasem kiedy jestem słabsza psychicznie to myślę sobie czy nasz związek ma jescze sens. Bo zerwałam z nim dwa razy i został przeze mnie bardzo zraniony, ja też trochę w emocjach się nasłuchałam więc nie wiem czy taką relacja ma sens tymbardziej że nje wiem czy mogłabym go od tak jescze naprawdę prawdziwie kochać skoro tak dligi miałam wątpliwości. Nie wiem nawet czy nie jestemy już zbyt zranieni tym co sie stało zeby to miało sens. Chciałbym poprosić o pomoc w uporządkowaniu moich myśli. Czy to że miałam wątpliwości mnie skreśla i czy to ze tak wiele głupich rzeczy się wydarzyło też nie skreśla tego że możemy być jescze razem długo szczęśliwi. Warto też podkreślić że często rozmawiamy z chłopakiem o tym co czujemy i on na ten moment jeys w stanie dla mnie czekac bo bardzo mnie kocha i ja mu ufam. Bardzo proszę o pomoc
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co opisujesz, nie jest „skreśleniem” tej relacji, ale to raczej znak, że jesteś w trakcie uczenia się siebie, emocji i związków. Masz 16 lat, dużo się u Ciebie dzieje, więc to całkiem naturalne, że Twoje decyzje bywają impulsywne i że masz wątpliwości.

Z tego, co napisałaś widać kilka ważnych istotnych faktów. 

Po pierwsze czujesz do niego coś więcej niż tylko potrzebę bycia z kimś”, gdyż myślisz o nim, tęsknisz, widzisz jego wartość. Jednocześnie masz skłonność do wątpliwości i reagowania impulsem .

Po drugie widoczny jest duży wpływ mają opinie innych. Jesteś w procesie pracy nad sobą, co naturalnie wywołuje chaos emocjonalny. To wszystko razem może powodować uczucie: „kocham go, ale nie jestem pewna”.

Czy wątpliwości przekreślają miłość? Nie. Wątpliwości są normalne, zwłaszcza w pierwszych relacjach i przy Twojej historii. Miłość to nie jest stałe 100% pewności. Bardziej chodzi o to czy chcesz z tą osobą być,czy czujesz się przy niej dobrze i bezpiecznie, czy jesteś gotowa pracować nad relacją.

Ty sama napisałaś, że było Ci z nim dobrze, był dla Ciebie dobry, teraz zaczynasz go widzieć jeszcze bardziej świadomie. To są ważniejsze sygnały niż chwilowe wahania. Jednak jest druga strona medalu i muszę być z Tobą szczery twierdząc, że to, co się wydarzyło (zrywanie dwa razy, chaos), mogło go realnie zranić i naruszyć stabilność tej relacji. I to nie znaczy, że „już się nie da”, ale oznacza, że  ta relacja potrzebuje spokoju, nie kolejnych gwałtownych decyzji, potrzebujesz nauczyć się nie działać pod wpływem chwilowych emocji. Bo jeśli ten schemat się powtórzy (znowu wątpliwości → zerwanie), to wtedy rzeczywiście może to zniszczyć wszystko.

Najważniejsze pytanie to takie, kiedy zamiast pytać „czy to na pewno miłość”, odpowiedź sobie na pytania: 

Czy chcę spróbować budować coś spokojnie i odpowiedzialnie z tą osobą? Czy jestem gotowa nie uciekać przy pierwszym zwątpieniu? Pamiętaj, że miłość to bardziej decyzja i działanie niż tylko uczucie.

To, co robicie teraz, jest bardzo emocjonalnie intensywne i może Was dalej męczyć. Lepsze są dwie opcje czyli  albo wracacie do siebie świadomie, ale wolniej ,albo robicie prawdziwą przerwę, żebyś Ty się ustabilizowała. Tkwienie „pomiędzy” często tylko pogłębia chaos. To, że zaczęłaś wątpić przez komentarze znajomych, to sygnał do pracy (i dobrze, że jesteś na terapii). Bo w związku:

to Ty masz czuć przyciąganie i komfort, nie Twoi znajomi. Ich zdanie nie będzie budować Twojego szczęścia.

Czy możecie być jeszcze szczęśliwi? Tak, ale pod warunkiem, że przestaniesz podejmować decyzje pod wpływem chwil, dasz tej relacji stabilność, będziesz szczera (tak jak teraz) i konsekwentna. Nie, jeśli dalej będzie to wyglądało jak „emocjonalny rollercoaster”. To, co czujesz teraz , brzmi bardziej dojrzale niż to, co było wcześniej. I to jest dobry znak.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co opisujesz pokazuje, że jesteś w trakcie ważnego procesu poznawania siebie. Sam fakt, że przez pewien czas miałaś wątpliwości, nie oznacza, że nie potrafisz kochać ani że relacja nie ma przyszłości. Warto jednak dać sobie czas i nie podejmować decyzji pod wpływem chwilowych emocji czy lęku. Dobrze, że jesteś w terapii, właśnie tam możesz bezpiecznie przyjrzeć się swoim potrzebom, impulsom i temu, czego naprawdę oczekujesz od związku. Jeśli oboje nadal jesteście gotowi rozmawiać i odbudowywać zaufanie, to mimo trudnych doświadczeń taka relacja nadal może mieć szansę.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Twój wpis, pomyślałam, że najbardziej nie walczysz z uczuciami do tego chłopaka ale z niepewnością wobec samej siebie. Bardzo chcesz mieć stuprocentową pewność, że kochasz, zanim pozwolisz sobie być z kimś. Tymczasem uczucia rzadko dają taką gwarancję.Zwróciłam też uwagę, że kiedy podejmowałaś decyzje pod wpływem silnych emocji lub opinii innych, później przychodził żal i tęsknota. To cenna obserwacja, bo pokazuje, jak ważne jest dawanie sobie czasu, zanim zrobi się kolejny krok.To, że między Wami wydarzyły się trudne rzeczy, nie przekreśla tej relacji. Czasem kryzysy uczą więcej niż okres, w którym wszystko układa się idealnie. Kluczowe jest jednak to, czy oboje będziecie chcieli odbudowywać zaufanie cierpliwie, bez pośpiechu i bez kolejnych decyzji podejmowanych w impulsie.Bardzo cieszy mnie również, że jesteś w terapii i pracujesz nad sobą. To może być jeden z największych prezentów, jaki możesz dać zarówno sobie, jak i tej relacji. Im lepiej poznasz siebie, tym łatwiej będzie odróżnić chwilowy lęk od tego, czego naprawdę pragnie Twoje serce.Życzę Wam dużo spokoju i cierpliwości. Nie musicie już dziś wiedzieć, jak będzie wyglądała Wasza przyszłość. Wystarczy, że będziecie budować ją krok po kroku.Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Witaj. Przede wszystkim chciałabym Ci powiedzieć, że to, co opisujesz, wcale nie przekreśla możliwości stworzenia dobrej relacji. Macie po 16 lat, uczycie się swoich emocji, bliskości i podejmowania decyzji. To naturalne, że na tym etapie uczucia bywają zmienne, a impulsywność potrafi wziąć górę.

Z Twojego opisu nie wynika, że nie kochałaś chłopaka. Bardziej wygląda na to, że w pewnym momencie dałaś się przytłoczyć wątpliwościom i opiniom innych osób. To, że zaczęłaś analizować jego wygląd po komentarzach rówieśników, nie oznacza, że uczucia były nieprawdziwe. Presja otoczenia potrafi mocno wpływać na sposób myślenia, szczególnie w Twoim wieku.

To również ważne, że po czasie zauważyłaś, iż tęsknisz nie tylko za samą bliskością, ale właśnie za nim – za jego obecnością, charakterem i tym, jak się przy nim czułaś. To pokazuje, że zaczęłaś lepiej rozumieć swoje emocje.

Nie sądzę też, aby dwa rozstania przekreślały Waszą relację. To, co się wydarzyło, na pewno było bolesne dla Was obojga, ale nie oznacza, że nie da się odbudować zaufania. Kluczowe jest to, abyście nie wracali do siebie pod wpływem impulsu, tylko stopniowo budowali relację na szczerości, rozmowie i cierpliwości. Z tego, co piszesz, już to robicie.

Bardzo cenne jest również to, że jesteś w terapii. Terapeutka zwróciła uwagę na ważną rzecz – abyś uczyła się czuć dobrze sama ze sobą. To nie jest przeszkoda w byciu z kimś, ale fundament zdrowego związku. Im większe poczucie własnej wartości i większy spokój wewnętrzny, tym łatwiej podejmować decyzje zgodne z własnymi uczuciami, a nie z lękiem czy opiniami innych.

Na ten moment nie wygląda na to, że Waszą relację przekreśla przeszłość. O wiele ważniejsze jest to, co zrobicie z nią teraz. Jeśli oboje chcecie dać sobie szansę, potraficie rozmawiać o emocjach i wyciągać wnioski z wcześniejszych błędów, to Wasz związek ma prawo się rozwijać. To, że kiedyś miałaś wątpliwości, nie oznacza, że nie możesz kochać naprawdę. Uczucia często dojrzewają razem z nami.

 

Psycholog, Psychotraumatlog | Edyta Kotula

Zobacz podobne

Nagłe rozstanie, chciałabym to odbudować, jednak partner uważa, że jest mu aktualnie lepiej.
Partner podjął decyzję o rozstaniu miesiąc temu. Byliśmy razem 4 lata i przez pół roku, mieszkaliśmy razem. Rozstanie było nagłe, bardzo źle to znoszę, musiałam się wyprowadzić i wrócić do rodziców. Z mojej strony dostrzegłam wiele problemów, których wcześniej nie zauważyłam. Poszłam na terapię indywidualną. Staram się pracować nad sobą, jednak nadal chciałabym spróbować z nim zacząć od nowa i bardzo mi na nim zależy. On również chodzi na terapię od kilku lat. Daję mu przestrzeń, o którą prosił, jednak martwi mnie jego podejście. Stwierdził, że chce pójść na terapię dla par, ale nie potrafił dokładnie sprecyzować jaki ma w tym cel. Jego perspektywa : Nie mogę obiecać ci, że chce zacząć od nowa. Nie chce się deklarować, robić ci nadziei. Chcę zobaczyć co przyniesie przyszłość. Nie mam do ciebie zaufania, ty się zbyt szybko zmieniłaś i nie oznacza to, że wszystko się zmieniło. Nie wierzę w to. Czuję presję z twojej strony. Nie przeżywamy tak samo rozstania, nie czujemy tak samo. Nie wiem jak będzie, czy kogoś poznamy, co tak naprawdę się stanie, nic nie jestem w stanie zagwarantować. Nie jestem niczego pewny. Myślę o sobie i swoim szczęściu, to jest priorytet. (Widzę, że chciałby być pewny decyzji, ale nie jest wstanie powiedzieć mi tego) Mogę spróbować zacząć od nowa - czuję, że wymusiłam na nim te słowa, mówił, że na niego naciskam (widziałam w nim dużo emocji). Potwierdził, że czuje nadal do mnie żal i nie pogodził się z kilkoma sytuacjami, zwłaszcza pierwszą kłótnią w styczniu, kiedy zareagowałam nie tak, jak tego oczekiwał, kiedy powiedział o swoich odczuciach, a ja zareagowałam agresją i manipulacją. Powiedział, że będzie z nim ta sytuacja do końca życia. Nie ma już naszych zdjęć w mieszkaniu. Zrobił czystkę. Pozbierał najdrobniejsze rzeczy i mi oddał. Planuje oddać kolejne. Usunął się z grupy rodzinnej. Ma zabrać ostatnie rzeczy, które są u mnie. Nie pisze, bo uważa, że nadal brak kontaktu jest mu potrzebny i tak jest lepiej. Powiedział, że odkąd się rozstaliśmy, czuje się lepiej, bo nie obciążają go moje problemy i może skupić się na sobie, że oczyścił głowę. Mówił, że nasza najbliższa przyszłość się różni. Czy to ma szansę się udać z jego podejściem i żalem? Czy jestem w stanie odbudować jego i swoje zaufanie po tym wszystkim? Czy jest możliwe, żeby nie czuł, że robię coś wbrew niemu, żeby zrozumiał, że zależy mi na nim i nie chce go krzywdzić. Staram się, bo wcześniej tego nie robiłam i chcę to naprawić. Moja perspektywa : Od kilku tygodni jest mi ciężko skupić się, mało jem i kiepsko śpię, przeżywam to co się dzieje między nami. Chciałabym, żeby dał mi szansę. Czuję niesprawiedliwość z tego powodu, że po tylu wspólnych latach, kiedy w końcu nastąpił przełom z mojej strony, on się wycofał. Nie myśli już o nas, tylko o sobie i tym, jak jemu będzie najwygodniej. Podjął decyzję o rozstaniu ostatecznym. Czuję, że zostałam z tym co się stało i rozstaniem sama, tak jak on wcześniej był sam, bo ja go nie słuchałam. Tracę nadzieję.. Mimo że czuję, że jestem teraz gotowa do zmian i bardzo tego chcę, bo wiele rzeczy z mojej strony nie było ok i to zauważyłam. Z jego strony nie widzę takiej refleksji. W większości rzeczy, o których mu mówiłam, czułam, że nadal wracał do tego, że wszystkie jego negatywne zachowania były winą moją i mojego zachowania. Nie widzi w sobie szczerze winy i rzeczy, nad którymi też powinien pracować. Skupił się na sobie i nie wraca do tego, co było. Aktualna sytuacja po rozstaniu dużo pokazuje. Nie wiem co myśleć. Czy dalsze próby i starania swoim kosztem mają sens? Czy terapia par coś da? Umiemy ze sobą rozmawiać, bez emocji z szacunkiem. Jednak nie wiem co o tym myśleć.
Witam serdecznie, Mój mąż od 5 lat pracuje za granicą, ma miesiąc urlopu rocznie
Witam serdecznie, Mój mąż od 5 lat pracuje za granicą, ma miesiąc urlopu rocznie, który spędza w Polsce wiec wychodzi na to ze przez 5 lat był tylko 5 miesięcy z rodziną.Mamy synka, którego wychowuje zupełnie sama. Mąż dba o nas finansowo, ale nie poświęca nam uwagi, czasu, z tego powodu często się kłócimy, ponieważ jest praktycznie nieobecny w naszym życiu .Dodatkowo ostatnio odkryłam, że wszystkie nasze kłótnie nagrywa na tel.Kłótnie, które odsłuchałam były dosyć zmanipulowane - nie nagrywał siebie, co mówi, tylko mnie, ponadto znalazłam w telefonie jego rozmowy z kolegami, z których ewidentnie wynika, że mąż za granica nadużywa alkoholu i interesuje się pornografią.Miał też problemy z hazardem.Winą za kryzys w naszym małżeństwie obarcza mnie, ponieważ on uważa, że wszystko jest w porządku, a ja się tylko czepiam.Stał się bardziej agresywny, obraża mnie, następnie mówi, że nic takiego nie miało miejsca...gdy tylko próbuję z nim porozmawiać o naszych problemach , słyszę, że przesadzam, że jestem chora psychicznie etc.etc. Syn ostatnio mi powiedział, że w zasadzie to on taty nie zna, tak go rzadko widzi ...Mąż o wszystko obwinia mnie, pije przeze mnie ,syn się od niego oddala, mąż twierdzi, że to moja wina i tak w kółko.Na prośbę, abyśmy poszli na terapię małżeńską, powiedział, że to ja mam problem, nie on, więc na terapię małżeńską chodzić nie będzie. Wciąż jednak zapewnia mnie, że nas kocha ...tylko jedno z drugim wg mnie bardzo się kłóci...słowa inne czyny...czy jest jakaś szansa, żeby uratować to małżeństwo, jeśli tak to, co powinnam zrobić?
Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne
Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
Nie ufam partnerowi, ponieważ mnie okłamuje. Kocham, ale nie chcę tak żyć.
Witam, mam problem z zaufaniem do partnera. W ubiegłym roku zauważyłam, że wyszukuje w internecie treści, przez które straciłam do niego zaufanie. Mimo że doszliśmy do porozumienia, nadal nie potrafię zaufać. Dzisiaj odkryłam, że znowu wyszukuje rzeczy, o które byłam zazdrosna. Kłamie prosto w oczy i zaprzecza, że tak nie było. Usuwa na bieżąco historie w wyszukiwarce. Kocham, ale nie potrafię tak żyć. Jak sobie poradzić?
Lubię siebie i swój wizerunek, ale ludzie źle na mnie reagują. Nie chcę się zmieniać, co mam robić?
Dzień dobry! Zastanawia mnie dlaczego ludzie nie lubią mojego wyglądu. Mam specyficzny wygląd nosa, ogólnie twarzy oraz ubieram się niestandardowo, ale nie wulgarnie czy niechlujnie. Nie przeszkadza mi to wcale. Polubiłam swój nos, twarz i akceptuję swój wygląd. A ubiór jest taki jak kocham wyglądać. Mimo to często ludzie mówią mi uwagi na temat wyglądu, że coś niby jest nie tak z moim wyglądem, że ,,pewnie mam ciężko w życiu z takim wyglądem" i w ogóle. Poza tym jestem zawsze źle oceniana na początku. No może nie zawsze, ale w większości przypadków. A później jak ktoś mnie pozna to się grubo myli. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ja wcale nie widzę brzydkiej osoby w sobie i nie chcę się zmieniać. Ale denerwuje mnie podejście innych. To nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, bardzo dobrych zresztą. Lecz przez to, że ludzie mnie traktują w ten sposób poważnie się zastanawiam czy nie zmienić czegoś w swoim wyglądzie. Co robić? Chcę być normalnie traktowana i akceptowana.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.