Left ArrowWstecz

Sabotująca postawa matki a potrzeba ochrony siebie: Konflikt o miejsca zamieszkania

Matka sabotuje moją potrzebę ochrony siebie. Gdy powiedziałam jej, że aplikuję o pracę do innych miast i muszę się wyprowadzić, bo nienawidzę meijsca w którym mieszkam, wmawia mi, że poza Warszawą nie ma pracy, że Kraków jest tylko turystyczny,że tam nie ma pracy, co za głupoty.. sama nienawidzi Warszawy i nie jeździ po niej wcale i izoluje się od ludzi, mieszka na wsi, a mnie zmusza do mieszkania w Warszawie bo z tatą kupili mi mieszkanie i ja tutaj od lat mieszkam. Ona postępuje bardzo egoistycznie, bo chce żebym była blisko niej, mieszkają pod Warszawą z tatą. Najgorsze jest to, że raz powiedziała mi "a skąd wiesz, że w innym miejscu cię to nie spotka?" gdy powiedziałam jej że nie wyobrażam sobie dalej mieszkać w warszawie po traumatycznych przeżyciach (stalking, klepnięcie w pośladek w miejscu publicznym, szarpnięcie) i te wszystkie przemocowe czyny za każdym razem od innej osoby, spotkało mnie tu mnóstwo zła. Jak można cos takiego powiedzieć? Jestem wściekła. Co za okrutne nakładanie na mnie katastrofizacji zamiast wsparcia. Gdy spróbowałam wyprowadzić się do innego miasta, zatrzymałam się u rodziny, bo znalazłam tam pracę, to ona po 2 dniach powiedziała "wracasz do Warszawy, za mało zarabiasz, szef źle cię traktuje. " to była manipulacja, było jej wygodniej żebym mieszkała w Warszawie a nie w innym miejscu. Czasami przełamuje się i mówi, że mi pomogą finansowo z przeprowadzką, ale potem gdy już coś planuję to namawia mnie do powrotu, zniechęca, czasami jest bardzo nerwowa i krzyczy. Przecież to ja tutaj doznałam krzywdy, w przeciwieństwie do wielu osób moje powody są alarmujące, nie przeszkadzają mi tylko korki i tłum ludzi w Warszawie, ja tutaj nie mogłam wiele razy spokojnie i bezpiecznie przejść po ulicy sama. Teraz mam natrętne myśli przez jej słowa, chcę zacząć z czystą kartką w innym mieście a nie myśleć, że .... nawet nie chcę myśleć o tych słowach jej. Jestem młoda, mam pracę ale niedługo ją chcę zmienić, a miasto zamieszkania to już na pewno. Przez tą jej chaotyczność i destrukcyjność wiele razy musiałam zrezygnować z ochrony siebie, bo zalewała mnie poczuciem winy.

User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za podzielenie się kawałkiem swojej historii. 

Po przeczytaniu tej wiadomości, Pani zachowania rozumiem jako naturalną reakcją na sytuację, w której potrzebuje Pani bezpieczeństwa i przestrzeni dla siebie. Z pewnością ma Pani prawo decydować o swoim życiu, miejscu zamieszkania i pracy, tak aby tworzyć codzienność, w której czuje się Pani chroniona i komfortowo. Chęć wyjazdu i rozpoczęcia nowego etapu nie jest egoizmem według mnie, tylko dbaniem o własny rozwój i dobrostan. Warto planować ten krok spokojnie, analizując możliwości finansowe i zawodowe, tak aby czuć się pewnie i w miarę możliwości niezależnie. Pani potrzeby mają znaczenie i zasługują na respektowanie, warto pozwolić sobie je realizować, krok po kroku.

 

Można też zadać sobie ważne pytania np. : 

Czego dokładnie potrzebuję w tym momencie, aby czuć się bezpiecznie i spokojnie w swoim życiu?

Jakie są moje priorytety: emocjonalne, finansowe i zawodowe i jak mogę je realizować krok po kroku?

Co mogę zrobić teraz  aby stworzyć przestrzeń dla siebie, w której czuję się chroniona i niezależna?

Jakie małe kroki mogę podjąć aby poczuć poczucie kontroli nad swoim życiem i decyzjami?

Co jest dla mnie sygnałem, że dbam o siebie i swoje granice w sposób zdrowy i świadomy?

Jak mogę wspierać siebie w trudnych emocjach, gdy pojawia się poczucie winy czy wątpliwości?

Jak chcę, aby wyglądało moje życie w najbliższym czasie , niezależnie od opinii innych?

 

Wszystkiego dobrego! 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Mariola Szymańska

Mariola Szymańska

Bardzo mi przykro, że to, co przeszłaś, zamiast wsparcia zostało podważone i zminimalizowane. Twoja złość, smutek i potrzeba ochrony siebie są zrozumiałe. Doświadczenia, które opisujesz (stalking, naruszenia cielesne, szarpanie), są realną przemocą.

Mogę zrozumieć, że Twoja mama się boi lub nie zgadza, ale to nie ona będzie żyć Twoim życiem.

Twoja matka ma prawo:

• bać się

• nie zgadzać się

• mieć opinię

Ale nie ma prawa decydować za Ciebie, gdzie masz mieszkać i co jest dla Ciebie bezpieczne.

Nie masz kontroli nad całym światem, ale masz wpływ na to, gdzie mieszkasz, jakie środowisko wybierasz i gdzie czujesz się bezpiecznie.

Dlatego bardzo istotne jest stawianie granic, pamiętając żeby oddzielić emocje matki od własnych decyzji.

Po tym, co opisujesz, widać, że:

• doświadczyłaś przemocy w przestrzeni publicznej

• masz natrętne myśli

• jesteś pod silnym naciskiem emocjonalnym w relacji z matką

To są dokładnie te obszary, w których terapia bardzo pomaga – szczególnie w uczeniu się granic, pracy z lękiem i odzyskiwaniu poczucia sprawczości.

Nie musisz wybierać między byciem dobrą córką a byciem bezpieczną osobą. Twoje bezpieczeństwo jest ważniejsze niż komfort matki.

 

Jeśli chcesz, możesz mi powiedzieć:

Czy bardziej boisz się samej przeprowadzki i niepewności, czy reakcji mamy na Twoją decyzję?

Bo od tego zależy, jaką strategię warto budować dalej.

 

Z pozdrowieniami

Mariola Szymańska

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


To jest realnym naruszeniem Pani potrzeby bezpieczeństwa i autonomii. Z psychologicznego punktu widzenia reakcje mamy nie są wsparciem, lecz formą kontroli opartej na lęku i poczuciu winy. Jej komunikaty („a skąd wiesz, że gdzie indziej…”, zniechęcanie, wycofywanie obietnic, krzyk) uruchamiają u Pani katastrofizację i podważają zaufanie do własnych decyzji, mimo że Pani powody do wyprowadzki są obiektywnie poważne i związane z doświadczeniem przemocy. To normalne, że po takich przeżyciach organizm domaga się zmiany miejsca i „czystej karty”, to mechanizm ochronny, a nie ucieczka. Pani złość jest adekwatna. Została Pani postawiona w sytuacji, w której własne bezpieczeństwo było wielokrotnie podporządkowywane emocjonalnym potrzebom matki. To, że jest Pani młoda, pracuje i planuje zmianę, świadczy o sprawczości. Teraz kluczowe jest oddzielenie faktów od narracji mamy (praca jest też poza Warszawą; miasto ≠ trauma; zmiana miejsca może zmniejszyć objawy) oraz postawienie granic decyzyjnych: informowanie zamiast proszenia o zgodę, ograniczenie rozmów, które Panią destabilizują, i opieranie planów na własnych zasobach lub neutralnym wsparciu (terapia, doradztwo zawodowe). Natrętne myśli po jej słowach są reakcją na długotrwałe podważanie, z czasem słabną, gdy decyzje są konsekwentnie realizowane.

Krótko: ma Pani prawo chronić siebie, nawet jeśli komuś bliskiemu jest z tym trudno. To nie jest egoizm, to zdrowienie.
 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. To, co Pani opisuje, jest formą naruszania Pani granic i emocjonalnej manipulacji, nawet jeśli nie jest złą intencją. Pani mama unieważnia Pani doświadczenia przemocy, podważa poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia lęk zamiast dawać wsparcie. Zdanie „a skąd wiesz, że gdzie indziej cię to nie spotka” to klasyczna katastrofizacja i przerzucanie odpowiedzialności, a nie troska.

Ma Pani pełne prawo chronić siebie i zmienić miejsce życia, zwłaszcza po traumatycznych doświadczeniach. To, że rodzice kupili mieszkanie w Warszawie, nie odbiera Pani prawa do autonomii. Praca i życie istnieją w wielu miastach i to fakt, nie opinia.

Pani złość jest adekwatna. Problemem nie jest Pani potrzeba wyjazdu, tylko to, że ktoś konsekwentnie podkopuje Pani decyzje, wywołuje poczucie winy i cofa Panią z prób zadbania o siebie. Jeśli to możliwe, być może warto ograniczyć rozmowy o przeprowadzce i planach z mamą- nie dlatego, że robi Pani coś złego, ale dlatego, że ma Pani prawo do ochrony siebie także przed jej wpływem.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

4 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

To zrozumiałe, że reakcje mamy powodują Twoją złość. Po traumatycznych przeżyciach naruszenia Twoich granic, także cielesności, masz pełne prawo zadbać o swoje bezpieczeństwo i - jak piszesz- zacząć z czystą kartą. Być może Twoja mama nieświadomie projektuje na Ciebie swój lęk - sama izoluje się od ludzi, ale Ciebie nie chce 'wypuścić' w świat. Możesz sama podjąć decyzję i otwarcie powiedzieć, że prosisz o uszanowanie tego, co postanowisz - bez względu na to, czy będzie to zgodne z życzeniem mamy. 

Wzbudzanie poczucia winy poprzez słowa mamy zapewne jeszcze zwiększają Twoją złość, bo zamiast wsparcia otrzymujesz presję no zostanie w miejscu, którego nienawidzisz. Pamiętaj, to Twoje decyzje i wybory, a zadbanie o dobrostan jest w Twoim przypadku dowodem troski o siebie samą. Życzę trafnych decyzji, w zgodzie ze sobą.

Pozdrawiam serdecznie.

 

Anna Kapelska

Psycholog

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak brak wsparcia i naruszanie Pani granic w bardzo wrażliwym obszarze bezpieczeństwa. Pani reakcje – złość, potrzeba ochrony siebie, chęć zmiany miejsca – są zrozumiałe po doświadczeniach przemocy. Słowa mamy mogą nasilać lęk i poczucie winy, ale nie unieważniają Pani prawa do decydowania o swoim życiu i miejscu zamieszkania. To Pani doświadczenia są tu najważniejsze.

 

W tej sytuacji bardzo zasadne może być skorzystanie ze wsparcia psychologa lub terapeuty, który pomoże Pani bezpiecznie przepracować doznane krzywdy, uporządkować natrętne myśli oraz wzmocnić poczucie sprawczości i ochrony siebie. 

 

Profesjonalna pomoc może również wesprzeć Panią w stawianiu granic w relacji z mamą i podejmowaniu decyzji w zgodzie z własnymi potrzebami, bez nadmiernego poczucia winy.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Doradca kariery, psycholog 

4 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani. 
To, co Pani opisuje, jest realną krzywdą psychiczną i ma Pani pełne prawo czuć złość. Pani potrzeba wyprowadzki jest potrzebą ochrony siebie, a nie fanaberią. Doświadczyła Pani realnych zagrożeń i przemocy, więc chęć zmiany miejsca jest naturalną reakcją obronną. Słowa Pani mamy o tym, że nie wiadomo, czy gdzie indziej nie spotka Pani to samo, są raniące i nie wspierające. Takie komunikaty wzmacniają lęk i podważają poczucie sprawczości. To jest forma katastrofizacji i kontroli, a nie troski. Pani mama kieruje się własnym lękiem i własnymi potrzebami, a nie Pani bezpieczeństwem. Jej zachowanie jest niespójne i chaotyczne, bo raz obiecuje wsparcie, a potem je odbiera. To powoduje u Pani poczucie winy i dezorientację. To jest mechanizm manipulacyjny, nawet jeśli ona nie robi tego w pełni świadomie. Fakt, że mieszkanie zostało kupione przez rodziców, nie odbiera Pani prawa do decydowania o swoim życiu. To Pani ponosi konsekwencje życia w tym mieście, a nie oni. Pani doświadczenia w Warszawie są wystarczającym powodem do zmiany miejsca. Nie musi Pani nikogo przekonywać ani usprawiedliwiać się ze swojej decyzji. Praca jest w wielu miastach i Pani mama nie ma racji, mówiąc, że poza Warszawą nie da się żyć. Pani natrętne myśli są skutkiem długotrwałego podważania Pani ocen i granic. To nie jest Pani wina. Pani ma prawo zacząć od nowa i stworzyć sobie bezpieczne warunki. Ochrona siebie nie jest egoizmem. To jest zdrowa potrzeba. Warto teraz skupić się na własnym planie i stopniowo ograniczać wpływ Pani mamy na Pani decyzje. Jej emocje nie są Pani odpowiedzialnością. Pani życie jest Pani życiem.


Pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

4 miesiące temu
Iga Uraz

Iga Uraz

Dzień dobry,

dziękuję, że tak szczerze Pani to opisuje. Z Pani wiadomości bardzo wyraźnie wyłania się nie tylko złość, ale też głęboki żal i poczucie osamotnienia. Bo obok realnych, trudnych doświadczeń, które Panią spotkały, pojawia się jeszcze coś bardzo bolesnego: brak wsparcia ze strony najbliższych osób, od których naturalnie się go oczekuje.

Można odnieść wrażenie, że w momentach, gdy najbardziej potrzebowała Pani zrozumienia, uznania swojej krzywdy i jasnego sygnału „masz prawo się chronić”, zamiast tego dostawała Pani komunikaty podważające Pani odczucia. To doświadczenie bycia niezrozumianą przez rodziców — jakby wierzyli, że mają lepszą perspektywę na Pani życie niż Pani sama — potrafi bardzo mocno zachwiać zaufaniem do własnych decyzji i intuicji.

To szczególnie trudne, bo Pani nie mówi o abstrakcyjnych obawach, tylko o konkretnych, przemocowych sytuacjach, które realnie naruszyły Pani poczucie bezpieczeństwa. W takiej sytuacji brak emocjonalnego wsparcia ze strony bliskich może być przeżywany niemal jak wtórne zranienie: „skoro oni tego nie widzą lub umniejszają, to może przesadzam?”. Nic dziwnego, że pojawia się w Pani chaos, natrętne myśli i wahanie między ochroną siebie a poczuciem winy.

Jednocześnie warto zauważyć, że to, iż rodzice prezentują swoją „lepszą perspektywę”, nie musi oznaczać, że jest ona bliższa Pani doświadczeniu. Często bywa tak, że rodzice patrzą przez pryzmat własnych lęków, wygody lub potrzeby kontroli, a nie przez to, co dzieje się w dorosłym dziecku. To może prowadzić do sytuacji, w której Pani potrzeba bezpieczeństwa zostaje zagłuszona cudzymi obawami i przekonaniami.

To bardzo zrozumiałe, że chce Pani zacząć z czystą kartką — nie tylko w nowym mieście, ale też z myślą, że Pani doświadczenia są ważne i mają znaczenie. Być może jednym z kluczowych kroków będzie stopniowe odzyskiwanie prawa do ufania sobie, nawet jeśli najbliżsi nie potrafią tego teraz w pełni zobaczyć.

To, że Pani szuka dla siebie bezpieczniejszego miejsca i życia bardziej w zgodzie ze sobą, nie jest buntem ani niewdzięcznością. Jest próbą zadbania o siebie po doświadczeniach, które były naprawdę trudne.

 

Serdecznie Panią pozdrawiam i życzę Pani dużo uważności i łagodności wobec siebie w tym procesie.

4 miesiące temu
Anna Wójcik

Anna Wójcik

Czytając to, mam wrażenie, że stoisz między dwoma bardzo silnymi rzeczami naraz: z jednej strony Twoją realną potrzebą poczucia bezpieczeństwa i zaczęcia gdzieś od nowa, a z drugiej ogromnym ciężarem poczucia winy i presji ze strony mamy.

I szczerze? Po tym, czego doświadczyłaś w Warszawie, potrzeba wyjazdu jest czymś zupełnie naturalnym.
To nie jest ucieczka ani „fanaberia”. To brzmi jak próba zadbania o siebie i swoje zdrowie psychiczne.

Kiedy ktoś przeżywa przemoc, stalking, naruszanie granic, to organizm zaczyna kojarzyć dane miejsce z zagrożeniem. Chęć zmiany otoczenia to często po prostu odruch ochronny.

Tym trudniejsze jest to, że zamiast wsparcia dostajesz podważanie, straszenie i zniechęcanie. Takie teksty jak „a skąd wiesz, że gdzie indziej nie będzie tak samo?” potrafią bardzo namieszać w głowie. Człowiek zaczyna wątpić w siebie, nawet jeśli intuicja krzyczy, że potrzebuje czegoś innego.

Czasem rodzice działają z lęku albo potrzeby kontroli, nazywając to „troską”. Ale to nadal nie oznacza, że masz rezygnować ze swoich granic, żeby ktoś czuł się spokojniej.

Masz prawo decydować o swoim życiu, masz prawo wybrać miejsce, w którym czujesz się bezpieczniej, masz prawo nie zgadzać się z mamą.

I ta złość, którą czujesz? Ona jest bardzo zrozumiała. Często pojawia się właśnie wtedy, gdy nasze granice są przekraczane.

Myślę, że rozmowa z psychologiem mogłaby Ci pomóc to wszystko poukładać — nie po to, żeby ktoś mówił Ci, co masz robić, ale żebyś mogła  spokojniej zaufać sobie, oddzielić swoje potrzeby od poczucia winy i podjąć decyzję, która naprawdę będzie Twoja.

Bo dbanie o siebie i swoje bezpieczeństwo to nie egoizm. To podstawowa troska o własne życie.

 

Pozdrawiam!

Anna Wójcik

4 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czuję złość na zachowanie partnera mamy w stosunku do mojej rodziny i mnie. Nie jestem również odpowiedzialna za niektóre sprawy w domu. Co zrobić?
Jestem studentką i nie mieszkam już od kilku lat z rodzicami. Ostatnim razem kiedy przyjechałam do mamy, która ma dom razem z jej narzeczonym, zostałam poproszona przez mamę, aby poinformować mojego tatę, aby nie parkował na miejscu parkingowym tuż przed naszym domem, bo jest to miejsce mamy narzeczonego, a poza tym tata ponoć tam przesiaduje i robi przed domem różne rzeczy z moim bratem (typu samochodowe), co im przeszkadza. Odpowiedziałam, że ja tam nawet już nie mieszkam i jest to dla mnie niekomfortowe, aby zwracać tacie uwagę w tej sprawie. Wtrącił się narzeczony mamy, że on to w takim razie załatwi, bo on potrafi takie sprawy załatwiać, co powtórzył kilkukrotnie w złowrogim tonie. Potem usłyszałam, że on nie chce tu mojego taty widzieć, generalnie ton jakby mój tata co najmniej zabił mu rodzinę, a nawet się nie znają oprócz "cześć". Bardzo mną to wstrząsnęło, potem cały weekend nie mogłam znieść przebywania z partnerem mamy i odechciewa mi się tam przyjeżdżać. Ciągle w głowie mam scenariusze co powinnam była odpowiedzieć i jak zareagować. Jest we mnie wiele złości, bo rodzice są mi nabliżsi i nie pozwolę, żeby ktokolwiek ich obrażał. Uważam to zachowanie za mega niedojrzałe, które świadczy tylko o jego braku poczucia własnej wartości i zazdrości. Ja w swoim wieku, a jestem młodsza od niego jakoś 3 razy nigdy nie oceniałabym przy dziecku jego rodzica i nie wypowiadałabym się o nim w tak negatywny sposób. Uważam to za cios poniżej pasa, tak po prostu się nie robi. Mama po tym wszystkim zwróciła mu uwagę i ze mną porozmawiała nie usprawiedliwiając go, ale on potem zachowywał się jakby nigdy nic, wręcz bardzo miło do mnie, co jeszcze bardziej mnie denerwowało. Nie wiem co zrobić w tej sytuacji, czy wygarnąć mu to co o nim myślę? Na razie byłam obojętna wobec niego, ale jest to sytuacja dla mnie niekomfortowa. Nie potrafię udawać i nie chcę udawać. Muszę z kimś coś przegadać, żeby zeszły mi emocje, ale gdy powiedziałam o tym mamie to powiedziała, że dobrze że nie weszłam z nim w dyskusję, bo on jak się odpali to się z nim nie wygra... Sama nie wiem jak poradzić sobie z tymi emocjami i czy próbować o tym zapomnieć i jak zwykle robić dobrą minę do złej gdy, by nie psuć atmosfery, czy jednak poruszyć tą sprawę, ale z kim i w jaki sposób? Nie ukrywam, że kłócenie się ze starszymi od siebie ludźmi nie jest dla mnie najłatwiejsze. Proszę o poradę. A może przesadzam? Ale jednak nie mogę pozbyć się tego uczucia złości już od jakiegoś czasu i ciągle to we mnie siedzi, więc chyba nie przesadzam...
Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat.
Dzień dobry, Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat. Mąż przeszedł na emeryturę policyjną dwa miesiące temu. Aktualnie jest w domu. Od zawsze nerwowy, porywczy, a przy alkoholu agresywny (nie zawsze). Ostatnie tygodnie są coraz gorsze. Siedzi w domu i podpija codziennie wieczorem. Zawsze coś zrobi z prac domowy, obiad, zajęcia z synem pozalekcyjne. Uważa, że tylko on zajmuje się domem a ja (pracuję zawodowo) mam luz. Nie do końca tak jest, bo wiadomo, jak to kobieta, musi zajrzeć w każdy zakamarek. Uważa, że jak tak pracuje w domu ciężko, i koło domu to należy mu się to piwko lub dwa (i może coś więcej). Dzieci to widzą, przynajmniej córka. Jest uciążliwy, męczący dla nas. Oczywiście za każde niepowodzenie obwinia mnie. Mojej mamy nienawidzi. Rodziców mam kochanych. Od zawsze nam pomagali i troszczyli się o wnuki. Mieszkaliśmy z nimi 10 lat, ale się nie dało (my na jednym pietrze oni na dole). Mama niestety bardzo się wtrącała i musieliśmy się wyprowadzić (od 7 lat osobno). Teściowa nie żyje, a teściu wcale się nie interesuje. Ogólnie moja rodzina jest tylko na co dzień. Jego rodzina jakby nie istniała. Jest tyle różnych wątków, ale ciężko jest o wszystkim napisać i odpowiednio przedstawić. Rozmawiałam ostatnio z dziećmi o tej sytuacji, bo widzą zachowanie ojca. Syn - młodszy bardzo wrażliwy, od razu łzy w oczach. Kocha ojca i jest mu przykro, i tylko żeby się tata nie zdenerwował. Bo wtedy zaczyna się drzeć. Córka oczywiście też wszystko widzi. I ostatnie jej słowa. Że chciałby, żeby było tak normalnie, że cała rodzina. Ale jak ma się tak dalej zachowywać, to chyba będziemy szczęśliwsi bez niego. Ciężki czas maturalny mojej córki. Potrzeba spokoju, a nie stresy przez ojca. Tak chce naświetlić pewne sytuacje. Czy jest możliwość innej formy pomocy. Jakiś czat może rozmowa telefoniczna. Będę wdzięczna.
Problemy z bratem i wyzywanie w szkole - jak sobie radzić?
Mam brata który mnie wyzywa , nie szanuje mojego zdania i zawsze jak coś powiem to robi ze mnie idiotkę . Jak przez przypadek wylała mi się woda to mnie krytykował i obwiniał jakby niewiadomo co się działo . Próbowałam to komuś powiedzieć ale mówią że nie mam dystansu Mam też problem w szkole gdzie jestem wyzywana . Mówiłam to wychowawcy od powiedział że porozmawia z nimi i tak to się skończyło Mój brat ma problemy psychiczne i nawet próbę samobójczą więc ja nie mogę mu nic powiedzieć bo będzie że się na nim znęcam Nie wiem co mam z tym robić . Pomocy
Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt
Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt, samobójstwo matki. Jest wściekły, że powiedziałam jej o tym. Kocham męża, nie chciałabym, żeby rujnował naszą rodzinę. Poznał ją na TikToku. Ona do końca chyba go nie chce, a on układa plany. Na ten moment nic do niego nie przemawia. Powiedział, że nie ma żadnych życiowych wartości. Wybucha agresją, zdemolował choinkę dzień przed wigilią, bo zadzwoniłam do tej kobiety, gdyż cały czas spędzał z tel. i córka mówiła, że jej nie słuchał, na zakupach uśmiechał się do telefonu. Zmienił się bardzo od kiedy poznał młodszego kolegę samotnego z grubą kasą, u którego dorabia. Co robić? Proszę o pomoc. Wioletta
Jak radzić sobie z przemocą domową i manipulacją w małżeństwie?
Bardzo proszę o podbudowanie i opowiedzi na konkretne moje pytania rady porady a nawet możliwości dla mnie, nie radzić terapii itp bo to model numer jeden tzn moj maz odmawia bo ?? Jesteśmy małżeństwem 17 lat razem 22. Przez tyle wspólnych lat zwyczajnie mnie tylko poniżał bił wyzywal krytykował zastraszal az jak śmieci wyrzucił mnie z domu w 2024r. Po dwóch tygodniach zechciał bym wróciła ze zmieni się nie będzie juz taki że zrobi wszystko. Zaufałam wróciłam i piękne chwile były Przez max 8 miesięcy kiedy coraz więcej i więcej poświęcał swój czas życiu zawodowemu ( praca praca) ja wieczorami dniami ciągle sama, na odległość i do tej pory potężna tęsknota milosc czułość ochota na sex z męża strony mam screeny rozmow robienia nadziei zamydlania oczu mi raz tak wracał do domu agresywny nagle odmawiał zbliżeń okazywania czułości poprostu robił ze mnie i z siebie debila. Kiedy zaczynałam jakom kolwiek dyskusje min ze tęskniłam pragnę miłości współżycia aby mnie przytulił za każdym praktycznie razem 4 dni milosc czułość potem manipulacja i wyzwiska kurwo zachowujesz się jak dziwka debilu, z toba nikt by nie wytrzymał znajdź sobie innego i dużo ojjj dużo bylo by do opowiadania. Nagle popada az w taką agresję ze potrafi niszczyć przedmioty w domu rozwalił swój własny telefon moja odziez podduszal mnie bił po twarzy groził min ze mam 3 minuty aby dac jemu w twarz jeśli nie on mi cyt. ,, zajebie z pieści, i zrobił by to gdybym nie zrobiła tak jak nakazuje. Chowa przede mną wszystko zupełnie wszystko. Mimo to uwaza ze kocha mnie zawsze pragnie. Sytuacje sa również takie kiedy mówię iz bede caly dzień az do wieczora sama czy przytuli powie cieple słówka on powie cyt , taaa kurwaa bo nie wytrzymasz ciebie to ruchac 24h. A co do czego jak jest ok między nami potrafi powiedzieć ze pragnie mnie ze jaram go zawsze ma na mnie ochotę. Nakazuje abym przyjeżdżała po niego do pracy zawsze w drodze do pracy wysyłał mi zdjęcia nagie i zwykle wydzwaniał z szatni teraz grozi ze nie bedziesz miala ze mną juz kontaktu nie włączę telefonu. Bardzoooo dużo wybaczyłam mu krzywdy w moja stronę ktore wyrządził mi przyszło 22 lata, on z niczego nic sobie nie robi nie przeprosi jak mężczyzna ktory kocha któremu zalezy na mnie a beszczelnie dopuszczając się takich czynów powie cyt,, nie mam za co cię przepraszać,, i czy tu jest brzmi jaka kolwiek milosc??? Odpuścić jego osobę?? Nie przyjeżdżać po niego do pracy nie wysyłać tez nagich zdjec ktore on chce i godziłam sie na to??? Nie mam do kad odejść mam tylko jego. Potrafi wszystkim obarczać mnie słodzić i potem jak to sie mowi robić mnie w ch.. nie da się z nim rozmawiać byle zapytanie słowo podnosi głos agresję skacze z rękoma. Próbowałam założyć niebieską kartę zamknęli wybroniłam mu dupe na nic to . Podczas kazdej rozmowy kieruję do mnie słowa ty debilu brak czułości szacunku. Nie ukrywam też sie odpalę zwyzywam bo jak mówię jak do ściany on zlewa mnie i tak Potrafi przez parę godzin jak zachować spokój??? Niedawno sie jak wierzyć w cos czego nie ma tylko mówi pisze realia inne,??? Czy to ewidentnie jego choroby psychiczne??? Jak leczyć go gdzie pisać. Można nawet ująć upierd.. potrafi mi nakazać w ciągu godziny masz ogarnąć fajki inaczej skręcę ci lep...za swoje zachowanie az takie obarcza mnie odpycha sam mnie od siebie nie chce poprostu podejsc przytulić załamuje się czuje się nie chciana nie kochana nie potrzebna jesteś nikim powie potem przeprasza na odległość i minie ileś godzin pracy wraca znowu toksyka zgrywa i agresja. Co mam myśleć i robic gdzie odejsc gdzie???? Gdzie napisać aby poszedł np siedzieć za te krzywdy by kara dobiegła końca gdzie wnioskować o np zakaz zbliżania się badania psychologiczne jego najlepszym sposobem byłby rozwód lub nakaz sądu na przymusowe leczenie??? Potrafi ciepło sie odzywać lecz ostatnim czasie słyszę milczenie ty krowo kurwo od dzis masz sie nie malować ( choc on wie ze robie to dla niego nagle nie chce) zbagatelizowac to ze unika kontaktu ze mba przez 13 godzin pracy nie jeździć po niego nie pisać jak go kocham jak tęsknie?? Poprostu nie odzywać się unikać??? Co mam myśleć i robic poradzicie błagam. Były nawet plotki u niego w pracy ze ma romans zaprzecza cos tu nie tak po co nakazuje abym po niego przyjeżdżała??? Swoją kierowniczke lepiej traktuje niż mnie o co go poprosi wszystko wykona np wlanie płynów do auta pójście do apteki pójdzie i nie raz widziałam pełen weny hihi hahaha w jej stronę idac do mnie na papierosa nagle tu mnie boli tam strzyka ojjj .... Czy on jest osobą chorą psychicznie??? Mi mowi ze powinnam sie leczyć lecz pytanie czy nie mam powodów aby okazać złość typowy wkur..??? Kiedy nakreca temat ze pragnie mnie abym szykowała sie na czuły romantyczny wieczór ogień w łóżku i ok ja radosna mmm bedzie milutko po 12 godzinach zmiana wersji o 180 stopni? Beszczelnie powie ty nigdy nie jestes uśmiechnięta wiecznie ryczysz. Z czego mam sie cieszyć??? On do mnie a ja???? Boże co mam robić??? Uważa ze jaram go ze zawsze ma na mnie ochotę itp czy to ukryte gry??? Co robić??? Zastrasza w sumie każdego zapiera się ze nigdy nie zdradził ze jestem jego na zawsze ale oszukuje manipuluje pokazuje poważna agresję i obwinia mnie. Proszę o odpowiedź na moje pytanie gdzie odejsc co robić jakie i gdzie pisać pisma??? Zlać nie pisać do niego??? Zlekcewazyc jak on mnie??? Nie jeździć po niego??? Jeśli nawet to zrobię jego i tak to nie ruszy będzie mu zwisało i to miłość??? Karanie zastraszanie obojetnosc bicie???
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.