
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Samotność i...
Samotność i ucieczka w wyobraźnię jako formy radzenia sobie ze stresem
Faustina
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Widzę w Twoich słowach samotność i smutek.
Mimo że straciłaś wiarę w znalezienie pomocy, sam fakt, że napisałaś ten post i tak otwarcie mówisz o swojej tęsknocie za zwykłą rozmową o pogodzie, jest dowodem na to, że wciąż walczysz o kontakt z ludźmi. Zapewniam Cię, że nie jesteś dziwna, Twoje potrzeby są całkowicie naturalne i masz pełne prawo do posiadania wspierającego towarzysza. Aby bezpiecznie wyjść z tej samotności i zacząć stopniowo opuszczać świat wyobrażeń na rzecz realnego, dobrego życia, bezcenna byłaby praca z psychoterapeutą np. w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapia daje dokładnie to, czego teraz najbardziej potrzebujesz - bezpieczną, wolną od oceny przestrzeń, w której przez 50 minut ktoś jest tam wyłącznie dla Ciebie, słucha Cię i pomaga krok po kroku odbudować Twoją codzienność. Nie musisz być w tym sama.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Wolff
Dzień dobry,
czytając Pani wpis, najbardziej poruszyło mnie zdanie o tym, że chciałaby Pani po prostu z kimś porozmawiać przez 15 minut. Nie o wielkich problemach, niekoniecznie o cierpieniu, ale nawet o pogodzie. To pokazuje, jak bardzo brakuje Pani zwykłej, ludzkiej obecności.
Mam wrażenie, że od bardzo dawna radzi sobie Pani z samotnością w najlepszy sposób, jaki był dostępny. Skoro od dzieciństwa uciekała Pani do swojego świata wyobrażeń, być może właśnie tam znajdowała Pani coś, czego brakowało w rzeczywistości: bezpieczeństwo, zrozumienie, bliskość czy poczucie bycia ważną dla kogoś.
To, co kiedyś pomagało przetrwać, dziś może jednocześnie chronić i izolować. Dlatego zastanawiam się, czy jest w Pani życiu choć jedna osoba, z którą mogłaby Pani zacząć budować choć odrobinę więcej kontaktu. Nie od razu bliską relację, ale mały krok w stronę drugiego człowieka.
Pisze Pani, że nie wierzy już w pomoc. Mimo to zdecydowała się Pani napisać tutaj. Myślę, że to może oznaczać, że jakaś część Pani nadal ma w sobie nadzieję, że zostanie usłyszana.
I chciałabym, żeby wiedziała Pani jedno: samotność potrafi być naprawdę bolesna. Nie jest Pani słaba dlatego, że tak bardzo potrzebuje drugiego człowieka. To jedna z najbardziej ludzkich potrzeb, jakie mamy.
Pozdrawiam serdecznie.
Magdalena Ratajczyk
Dzień dobry,
Pisze Pani, że nie szuka i nie wierzy w pomoc, a jednak ten wpis znajduje się na forum, gdzie ludzie szukają pomocy. Być może są w Pani różne części - i ta cierpiąca, która nie wierzy, że pomoc jest możliwa, i ta która ma jakąś nadzieję. Samo wyobrażanie sobie lepszego świata pokazuje, że coś Pani jest potrzebne, a jednocześnie być może trudno zamienić myśli w działanie i pozwolić sobie na sięgnięcie po to. Pisze Pani o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem. Czy tutaj chciałaby Pani znaleźć taką osobę? Czy być może pisząc na tej grupie liczyła Pani na coś innego?
Z życzeniami wszystkiego dobrego
Jagoda Jek
To, co opisujesz, brzmi przede wszystkim jak bardzo silne i długotrwałe poczucie samotności oraz brak doświadczenia stabilnej, bezpiecznej relacji z drugim człowiekiem. W takich warunkach „uciekanie w swój świat” i wyobrażenia mogą być sposobem radzenia sobie z brakiem kontaktu i bliskości w realnym życiu.
Chcę też podkreślić, że nawet jeśli trudno Ci teraz w to uwierzyć, Twoja potrzeba zwykłej rozmowy i bycia z kimś, choćby przez kilkanaście minut, jest całkowicie zrozumiała i ważna. To nie jest „za mało” ani coś nieistotnego - to podstawowa potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem.
Jeśli czujesz się na to gotowa, warto spróbować zacząć od bardzo małych, bezpiecznych kroków w kierunku kontaktu z ludźmi, takich które nie wymagają od razu głębokich relacji. A jeśli kiedykolwiek poczujesz, że chcesz o tym porozmawiać z kimś na żywo, nawet jednorazowa rozmowa ze specjalistą może być po prostu miejscem, w którym przez chwilę ktoś naprawdę Cię wysłucha, bez oceniania.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Smutno się czyta takie wpisy, ale one są coraz częstsze. Ludzie stają się coraz bardziej osamotnieni i samotni wśród innych. Bardzo mi przykro, że czujesz się tak samotnie i że od tylu lat uciekasz do swojego wewnętrznego świata, żeby przetrwać. To nie jest „nałóg” a to strategia przetrwania, którą wypracowałaś jako małe dziecko, gdy brakowało Ci bezpiecznej, stabilnej obecności dorosłych. To, co opisujesz, jest głęboko ludzkie i zrozumiałe.
Nie jesteś tutaj ofiarą, jesteś osobą, która zasługuje na to, by być wysłuchaną. I chociaż mówisz, że nie szukasz pomocy, to jednak napisałaś ten post. A to znaczy, że w Tobie jest jeszcze iskra, która chce kontaktu.
Więc jeśli chcesz możesz potraktować to jako 15 minut rozmowy. Porozmawiajmy o pogodzie. U mnie dzisiaj rano było szaro i mżyło, ale po południu wyszło słońce. A u Ciebie? Jaka jest teraz pogoda za oknem? Czy masz jakiś ulubiony typ pogody, taki, przy którym łatwiej Ci funkcjonować?
Marcin Brodowski
Dzień dobry,
Dziękuję, że napisała Pani o tym tak otwarcie. Czytając Pani wiadomość, mam poczucie, jak wiele tęsknoty za obecnością drugiej osoby nosi Pani w sobie od bardzo długiego czasu. To, że od lat znajduje Pani schronienie w swoim wewnętrznym świecie, brzmi jak sposób radzenia sobie z tą trudną sytuacją.
Czasami właśnie taka codzienna, spokojna obecność drugiego człowieka jest tym, czego najbardziej nam brakuje.
Na ten moment warto zadbać o małe kroki – spróbować choć raz dziennie wyjść na krótki spacer, spędzić chwilę poza łóżkiem lub nawiązać choćby krótki kontakt z drugą osobą. Myślę też, że dobrym pomysłem byłaby rozmowa z kimś o tym, co Pani przeżywa. Nie musi Pani zostawać z tym wszystkim sama.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Brodowski
Jakub Pawłowski
W Twoich słowach najbardziej wybrzmiewa samotność. Kiedy przez długi czas brakuje bezpiecznych i bliskich relacji, uciekanie w świat wyobraźni może stać się sposobem na poradzenie sobie z bólem i pustką. To nie oznacza, że jesteś „dziwna” – raczej pokazuje, jak bardzo brakuje Ci kontaktu z drugim człowiekiem.
Piszesz, że nie szukasz pomocy, bo nie wierzysz, że ją znajdziesz. Rozumiem, skąd może brać się takie przekonanie, ale nie oznacza ono, że jesteś skazana na życie w samotności. To, że potrafisz tak otwarcie o tym napisać, pokazuje, że wciąż jest w Tobie potrzeba bycia zauważoną i zrozumianą. I właśnie od tego warto zacząć – nie musisz przechodzić przez to całkiem sama.

Zobacz podobne
Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje.
Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję.
Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna.
W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych.
Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy.
W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?

