Left ArrowWstecz

Silna nieśmiałość i lęk przed randkami oraz ludźmi – czy terapia grupowa ma sens?

Mam 28 lat i nigdy nie byłam na randce, bo na samą myśl o spotkaniu z facetem twarzą w twarz robi mi się niedobrze. Próbowałam Tindera, ale jak dochodzi do propozycji spaceru, to od razu usuwam parę. Boję się, że on zobaczy, jak trzęsą mi się ręce albo że zapadnie ta niezręczna cisza i on pomyśli, że jestem nudna. Moje życie to dom-praca-dom, unikam nawet sąsiadów na klatce, czekam aż przejdą, żeby nie mówić "dzień dobry". Czuję, że życie mi ucieka przez palce, a ja stoję za szybą. Czy terapia grupowa na taką nieśmiałość ma sens, czy tylko bardziej mnie to dobije?
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 
to, co Pani opisuje, sugeruje bardzo silny lęk przed negatywną oceną, który objawia się nie tylko w Pani myślach o byciu "nudną", ale i w gwałtownych reakcjach organizmu. Proszę zauważyć, że Pani obecne strategie, takie jak usuwanie par na Tinderze czy unikanie sąsiadów, działają jak mechanizmy zabezpieczające – dają Pani chwilową ulgę i poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie utrzymują Panią w przekonaniu, że sytuacja społeczna jest realnym zagrożeniem. W ten sposób nie daje Pani sobie szansy na sprawdzenie, czy Pani przewidywania dotyczące "niezręcznej ciszy" faktycznie by się ziściły oraz czy drżenie rąk faktycznie jest dla innych tak kluczowe, jak się Pani wydaje.

Być może, warto byłoby przeanalizować te mechanizmy podczas indywidualnej konsultacji z psychoterapeutą. Pomoże to Pani zrozumieć, jakie konkretne przekonania na własny temat blokują Panią przed wyjściem z domu i czy jest Pani gotowa na stopniowe, kontrolowane wystawianie się na te trudne sytuacje. Proszę rozważyć, czy ten pierwszy krok w gabinecie nie byłby właśnie tym momentem, w którym ta szyba, o której Pani wspomniała, zacznie powoli pękać.
Pozdrawiam,

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Reakcje somatyczne, takie jak mdłości na myśl o spotkaniu czy unikanie sąsiadów, to sygnały, że Pani układ nerwowy interpretuje kontakt z ludźmi jako bezpośrednie zagrożenie. Poczucie „stania za szybą” jest bardzo trafnym opisem tego stanu – widzi Pani życie innych, ale lęk nie pozwala Pani do niego dołączyć, mimo że Pani tego potrzebuje.

Terapia grupowa w przypadku lęku społecznego jest jedną z najskuteczniejszych metod, choć paradoksalnie wydaje się najstraszniejsza. Jej siła polega na tym, że spotyka Pani osoby, które czują dokładnie to samo: też boją się drżących rąk, niezręcznej ciszy i oceny. W takiej grupie „niezręczność” jest normalizowana, a Pani dostaje bezpieczną przestrzeń, by trenować interakcje bez ryzyka odrzucenia. Proszę pamiętać, że ten lęk można oswoić i w wieku 28 lat absolutnie nic nie jest jeszcze stracone, a Pani prawo do budowania relacji nie wygasło tylko dlatego, że dotąd lęk wygrywał.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Katarzyna Banachowicz-Figiel

Katarzyna Banachowicz-Figiel

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo intensywne doświadczenie lęku w kontakcie, który pojawia się nie tylko w głowie i w myślach ale też bardzo wyraźnie w ciele jako mdłości, drżenie czy napięcie. I jednocześnie w treści wybrzmiewa ogromna tęsknota za byciem w relacji, które nazywa Pani wyjściem zza szyby. To ważne, że to Pani widzi i nazywa.

Z perspektywy podejścia Gestalt powiedziałabym, że to nie jest po prostu nieśmiałość, tylko raczej sposób, w jaki Pani organizm próbuje Panią chronić w sytuacji kontaktu. Jak gdyby coś mówiło: to niebezpieczne, wycofaj się. I to działa bardzo skutecznie aż do momentu, w którym pojawią się uczucie, że cena tego wycofania jest wysoka.

Zatrzymałabym się na chwilę przy tym momencie, kiedy ktoś proponuje spacer i Pani usuwa parę. To jest bardzo konkretny punkt kontaktu i wycofania.
Przyglądając się bliżej tej sytuacji, można zadać do niej pytania: co dokładnie pojawia się w Twoim ciele tuż przed tym, jak klikasz usuń? Jaka myśl jest wtedy najbardziej głośna? Czy to co odczuwasz to bardziej wstyd, lęk przed oceną, czy może coś jeszcze?

Pisze Pani o obawie, że ktoś zobaczy drżenie rąk albo uzna Panią za nudną. To brzmi jak bardzo surowy, oceniający głos, który jest już w Pani, zanim jeszcze pojawi się realny drugi człowiek. I często w terapii odkrywamy, że ten wewnętrzny obserwator jest dużo bardziej krytyczny niż większość ludzi na zewnątrz.

Jeśli chodzi o Pani pytanie o terapię grupową, może ona być bardzo wspierająca przy trudnościach w kontakcie,  właśnie dlatego, że daje możliwość doświadczania relacji tu i teraz, w bezpiecznych warunkach.

Ważne jest przy tym, aby była to grupa terapeutyczna, która idzie w Twoim tempie, respektując gotowość osoby do mówienia czy ekspozycji, która pozwala najpierw obserwować a potem stopniowo wchodzić w kontakt oraz taka, która pracuje również tym, co dzieje się w ciele i w relacji.

I paradoksalnie często okazuje się, że inni w grupie mają bardzo podobne doświadczenia, tylko każdy myśli, że jest w tym sam.

Jednocześnie, przy tak silnych reakcjach lękowych, jakie Pani opisuje, rozważyłabym też terapię indywidualną jako pierwszy krok albo równolegle.
To może być przestrzeń, gdzie najpierw oswoi Pani swoje reakcje ciała, wstyd i lęk przed oceną oraz sposób, w jaki przerywa Pani kontakt. 

Dopiero potem, albo równolegle, grupa może być kolejnym krokiem.

Na koniec chcę powiedzieć to, że unikanie nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. To znaczy raczej, że nauczyła się Pani bardzo skutecznie chronić siebie w kontakcie z ludźmi. Teraz pojawia się moment, w którym część Pani chce już czegoś więcej niż tylko ochrony.

I to jest bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.

 

Pozdrawiam ciepło

Katarzyna Banachowicz-Figiel

1 miesiąc temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Podobne reakcje wywodzą się z pewnego Pani doświadczenia i te reakcje automatyczne da się przepracować. Polecam prace w psychoterapeutycznym nurcie EMDR. Bardzo dobrze sie sprawdza w podobnych zapytaniach.

1 miesiąc temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

Czytając Pani słowa widzę tęsknotę za byciem „po drugiej stronie szyby”, która jednocześnie ściera się z paraliżującym lękiem przed byciem ocenioną. To, co Pani opisuje – unikanie sąsiadów, ucieczka z aplikacji randkowych w momencie realnej propozycji spotkania – to  stan izolacji, w którym lęk stał się Pani głównym doradcą, pilnie strzegącym Panią przed potencjalnym dyskomfortem, ale też przed szansą na bliskość.

 

Obawia się Pani, że mężczyzna zobaczy trzęsące się ręce lub nudną ciszę. W Pani umyśle te naturalne objawy stresu urosły do rangi ostatecznego dowodu na Pani niewartościowość. To tak, jakby musiała Pani wyjść na tę randkę jako osoba idealna, całkowicie opanowana, a każda rysa na tym wizerunku była wyrokiem skazującym. Ten lęk przed „byciem przejrzaną” sprawia, że łatwiej jest usunąć parę na Tinderze, niż zaryzykować bycie autentyczną, choć zdenerwowaną kobietą.

 

Czekanie na klatce schodowej, aż sąsiad przejdzie, daje Pani chwilową ulgę – ucieka Pani przed napięciem. Jednak ta ulga ma swoją wysoką cenę: utwierdza Panią w przekonaniu, że kontakt z ludźmi jest niebezpieczny i że nie potrafi Pani sobie z nim poradzić. Im częściej Pani unika, tym mniejsza wydaje się Pani własna zdolność do interakcji, a „szyba”, o której Pani wspomina, staje się coraz grubsza.

Czy terapia grupowa ma sens? To pytanie jest bardzo zasadne. W przypadku lęku społecznego i silnej izolacji, terapia grupowa jest jedną z najskuteczniejszych metod, choć na początku może wydawać się przerażająca. Oto dlaczego warto ją rozważyć w Pani sytuacji:

- Leczenie przez doświadczenie: Zobaczyłaby Pani, że inni ludzie – którzy na pierwszy rzut oka mogą wydawać się „normalni” – zmagają się z identycznym drżeniem rąk czy pustką w głowie. To zdejmuje z Pani ciężar bycia „tą jedyną wybrakowaną”.

- Bezpieczne laboratorium: Grupa terapeutyczna to miejsce, gdzie można ćwiczyć „dzień dobry” czy „niezręczną ciszę” w warunkach kontrolowanych. Nikt tam Pani nie oceni tak surowo, jak Pani ocenia samą siebie.

Przełamywanie paraliżu w działaniu: Podczas gdy terapia indywidualna skupia się na rozmowie, grupa daje możliwość realnego wejścia w interakcję, co jest kluczowe w wychodzeniu z lęku.

 

Naturalne jest, że na samą myśl o grupie czuje Pani opór. Jednak w dobrze prowadzonej terapii nikt nie wrzuca Pani „na głęboką wodę” bez przygotowania. Proces jest stopniowy. Najbardziej „dobijające” w Pani sytuacji nie jest ryzyko związane z terapią, ale pozostawanie w tym samym miejscu, w którym życie „ucieka przez palce”.

Pani 28 lat to czas, w którym Pani potrzeby bliskości i bycia widzianą są bardzo silne, a lęk próbuje je zagłuszyć.To, że w ogóle zadała Pani to pytanie, świadczy o tym, że ta część Pani, która chce „rozbić tę szybę”, jest już gotowa do szukania pomocy.

Kiedy wyobraża Pani sobie, że siedzi Pani na takiej grupie z kilkoma osobami, które boją się tak samo jak Pani – co jest w tym obrazie najbardziej przerażające: to, że ktoś na Panią spojrzy, czy to, że mogłaby Pani poczuć, że Pani tam pasuje?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Oczywiście, że terapia grupowa ma sens, z racji tego, że przekona się Pani, że inni mają podobne problemy a w grupie siła. Ale ja bym tutaj poszedł jednak indywidualną ścieżką, gdyż nie jest wykluczone, że terapeuta zastosuje terapię ekspozycyjną. A ta doskonale się sprawdza w takich przypadkach. Ogólnie trzeba dokopać się do źródła nieśmiałości i podniesiecie poczucia włąsnej wartości. 

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje brzmi jak fobia społeczna. To zaburzenie lękowe, którego istotą jest strach przed negatywną oceną ze strony innych, połączony z rzeczywistymi objawami fizycznymi: drżeniem, potliwością, kłopotami z oddychaniem. 

Pani już wie, że to co się dzieje, to strach przed tym, co pomyślą inni — a to oznacza, że ma Pani jasny sygnał do pracy z własnym lękiem.  

Terapia grupowa przy fobii społecznej jest faktycznie stosowana i dla wielu osób działa doskonale. Trzeba się jednak do niej przygotować. Grupowa ekspozycja (bycie wśród innych, rozmowy z innymi uczestnikami) jest częścią leczenia ale mogą pojawić się obawy o wejściu w taką grupy osób, których się nie zna co może wydawać się paraliżująca - ale też naturalne.  

Fobie społeczną leczy się głównie ekspozycją — czyli stopniowym, bezpiecznym stawianiem się w sytuacjach społecznych. Sama rozmowa w gabinecie psychologa lub psychoterapeuty ma ograniczenia. Terapia grupowa daje coś, czego pojedyncze sesje nie mogą — realną interakcję w bezpiecznym otoczeniu z osobami, które rozumieją, co się czuje. Terapia indywidualna jednak do tego przygotuje. Specjalista pracuje z Panią nad tym, co Pani myśli (np. przekonaniem, że będzie trudno), a następnie stopniowo wprowadza Panią w sytuacje  — najpierw małe kroki potem większe.  

Co do obawy, że „bardziej mnie to dobije" — tak się nie dzieje, jeśli terapia jest profesjonalnie prowadzona. Dobrze prowadzona ekspozycja to nie wpływanie w głębokie morze od razu — to stopniowe wchodzenie, ze wsparciem terapeuty, aż poczuje Pani, że można się tego nie bać.  

Sugeruję szukać specjalisty, który ma doświadczenie w leczeniu fobii społecznej — zarówno w indywidualnym formacie, jak i w pracy grupowej, jeśli będzie to potrzebne. Specjalista powinien wyjaśnić Pani plan leczenia, a nie „wypychać" od razu w głęboką wodę. 

To wszystko zajmie czas i wysiłek, ale warto. 

 

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

 psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silny lęk społeczny - taki, który nie wynika z „bycia nudną”, tylko z tego, że ciało i głowa wchodzą w tryb alarmowy już na samą myśl o kontakcie. To uczucie „stania za szybą” i patrzenia, jak życie się toczy obok, jest bardzo bolesne - szczególnie kiedy w środku jest potrzeba bliskości, ale lęk jest silniejszy. To, że boi się Pani reakcji drugiej osoby (drżenia rąk, ciszy, oceny), jest bardzo typowe w takich trudnościach. Wtedy uwaga skupia się głównie na sobie i na tym, „jak wypadam”, a nie na samej relacji - i to jeszcze bardziej nasila napięcie. Jeśli chodzi o terapię grupową - dla części osób bywa ona pomocna właśnie dlatego, że daje bezpieczną przestrzeń do bycia wśród ludzi i stopniowego oswajania kontaktu. Jednocześnie na początku może budzić duży lęk, więc ważne jest tempo i poczucie bezpieczeństwa.

To, że ma Pani wątpliwości, jest zrozumiałe - przy takim poziomie napięcia każda forma kontaktu może wydawać się „za dużo”. To, co Pani przeżywa, nie oznacza, że tak musi zostać.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Karolina Kolwas

Karolina Kolwas

Dzień dobry,

przed rozpoczęciem psychoterapii grupowej, odbywają się konsultacje z psychoterapeutami prowadzącymi daną grupę. Dzięki tym spotkaniom otrzyma Pani informacje, dzięki którym łatwiej będzie Pani zdecydować czy jest to forma leczenia, która odpowiada Pani potrzebom. Może zdarzyć się również tak, że specjalista/ka zaleci Pani inny rodzaj oddziaływań terapeutycznych.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Kolwas

Psycholog i Psychoterapeutka

7 dni temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy stres i przeciążenie psychiczne powodują zaburzenia poznawcze?

Dzień dobry. Wczoraj zdarzyła mi się dziwna sytuacja, która bardzo mnie zaniepokoiła. Miałem odebrać paczkę z paczkomatu inpost, stałem przy paczkomacie próbując bezskutecznie odebrać paczkę i widziałem napisy poczta Polska , pocztex , ale wcale to do mnie nie docierało, bo widocznie byłem przekonany, że to na pewno właściwy paczkomat. A paczkomat inpostu znajdował się po drugiej stronie,dopiero gdy zadzwoniłem na infolinię,dotarło do mnie, że stoję przy niewłaściwym paczkomacie i "dotarły "do mnie napisy na paczkomacie- pocztex.. Mam przewlekłą depresję,zaburzenia lękowe i stwierdzone C- PTSD, funkjonuje albo w " napięciu" albo w "zamrożeniu",czy takie zaburzenia poznawcze wynikają ze stresu i przeciążenia i nie muszą oznaczać czegoś poważnego ?

Dobry wieczór. Mam pytanie, odnośnie mojego zachowania w różnych sytuacjach.
Dobry wieczór. Mam pytanie, odnośnie mojego zachowania w różnych sytuacjach. Nie wiem czy to jest normalne, czy raczej powinnam się udać do specjalisty. Parę miesięcy temu zmarła mi bardzo bliska osoba. Zawał serca , reanimacja 40 min , przyjazd zepsutej karetki. Nie mogę się z tym wszystkim pogodzić. Płaczę, co jakiś czas i boję się śmierci, boje się że będę się dusić , że nie będę mogła złapać oddechu. Mam 2 dzieci, o nich zawsze się bałam, jak tylko jakaś gorączka, zawsze boję się najgorszego. Jak, np. muszę poprosić o zmianę w grafiku albo o wolne, to mam ogromne wyrzuty sumienia, analizuję milion razy, że może inaczej mogłam zrobić. Boję się nowych rzeczy ... Boje się, że coś mi nie wyjdzie. Że ktoś mnie wyśmieje. Myślę z wyprzedzeniem, co powiedzieć. Przed okresem wszystko mnie wyprowadza z równowagi. Jakąś bzdurą, a ja krzyczę. Dodam, że choruję na niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Czy z moim zachowaniem jest coś nie tak ? Czy to jest normalne ? Że po ciężkich ostatnio przeżyciach wszystko mnie stresuje?
Mam 17 lat i od kilku lat leczę się na zaburzenia odżywiania, depresję i kilka innych rzeczy. Mam skłonności hipochondryczne
Mam 17 lat i od kilku lat leczę się na zaburzenia odżywiania, depresję i kilka innych rzeczy. Mam skłonności hipochondryczne i boję się, że nie zostanę potraktowana poważnie przez moją terapeutkę, mimo że jest ona cudowna i nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło. Od dziecka mam bardzo dziwne epizody z "halucynacjami", gdy wydaje mi się, że wszystko jest bardzo oddalone ode mnie i malutkie, a ja jestem ogromna. Wszystkie dźwięki wydają się nieznośnie głośne, a niektóre tekstury obrzydliwe do stopnia, że nie mogę ich dotknąć. Czuję dziwne mrowienie w dłoniach i generalnie jestem wtedy strasznie zestresowana. Nie lubię wtedy chodzić, ponieważ wydaje mi się również, jakby podłoga była strasznie miękka. Nigdy nie trwa to długo i po tylu latach nauczyłam się z tym żyć i ignorować to. Znalazłam też kilka sposobów, żeby skrócić taki epizod i się zrelaksować. Kiedyś bałam się, że są to początki schizofrenii, dopóki nie dowiedziałam się o syndromie Alicji w krainie czarów kilka lat temu. Od tamtej pory boję się, że może być to właśnie to, ale boję się poruszyć ten temat u terapeuty lub psychiatry. Boję się zarówno reakcji, jak i diagnozy, bo boję się, że będzie mi głupio, że w ogóle myślałam o jakimś syndromie i znowu przesadzam. Planuję się w końcu przełamać i o tym powiedzieć, ponieważ wiem, że to nic dobrego, ale chciałabym najpierw poznać opinię na ten temat. Czy to możliwe, że mam ten syndrom czy to znów tylko moja obsesja i to coś zupełnie innego?
Czarne scenariusze w głowie. Boję się samotności, śmierci.
Dzień dobry, od października miewam wiele złych scenariuszy w głowie, mianowicie tworzę je na podstawie tego, jak się czuje. Bardzo często miewają u mnie historie mojego pogrzebu, bądź mojej śmierci, bardzo mnie to niepokoi. gdyż mam też wiele złych myśli. Bardzo się boję samotności i gdy zostaję sama, czuję pustkę, płacze od najmniejszego powodu i tego, gdy ktoś podniesie na mnie głos albo powie coś do mnie niemiłego. Dziękuję, miłego dnia.
Witam. Nie do końca wiem, jak zadać pytanie, bo to, co zaraz napiszę, na pewno niektórych wprawi w zabawny nastrój...
Witam. Nie do końca wiem, jak zadać pytanie, bo to, co zaraz napiszę, na pewno niektórych wprawi w zabawny nastrój... Jednak dla mnie to ważny temat i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Z moim partnerem mieszkamy od dłuższego czasu. Od bardzo dawna nie układa nam się i pragnę odejść, ale zawsze coś mnie przy nim trzyma. To trwa kilka lat. Wcześniej to była praca i obawa przed tym, że sobie beze mnie nie poradzi pieniężnie, a wcześniej zrezygnował dla mnie z pracy za granicą. Potem dwa koty. Które potrzebowały opiekuna a których nie mogłam zabrać ze sobą do wynajętego mieszkania, bo nikt w okolicy nie chciał zwierząt. Przez lata psuły nam się różne rzeczy w mieszkaniu. Częściej przeze mnie, ponieważ ja głównie coś robiłam w tym mieszkaniu. I to ja jestem niezdarna jako osoba lub może trochę głupia (?). Nie myjąc nigdy wcześniej toalety, ponieważ podchodziłam z domu w dużo gorszych warunkach, zalałam wodą uszczelki toalety o był na nich kamień z czasem zaczęło rdzewieć. Były dwa koty w nerwach podrapała kanapę i ścianę, która nie jest jeszcze naprawiona... Kiedyś brałam kąpiel, po wszystkim poszłam się ubrać i wtedy spadła świeczka, która zostawiła żółtą smugę i nierówność w wannie... Bardzo boli mnie myśl, że mogłabym zostawić te mieszkanie w taki sposób. Dlatego to jeden z głównych powodów, dla którego dalej z nim mieszkam. Boję się, że jak zostawię wszystkie te rzeczy nienaprawione, jego znajomi będą mijać mnie wzrokiem (przyjechałaś do niego, wszystko popsułaś i go zostawiłaś). Nie tylko mierzyć mogą też tak powiedzieć, bo są do tego zdolni... I będą mieli rację. Jeżeli nie dopisuje tego, aby to naprawić, to tak wszystko zostanie, ponieważ jego cały czas trzeba popychać do jakiegokolwiek działania. W mojej głowie... w marzeniach... widzę to tak, że wyciągam pieniądze z kąta, zamawiam majstra i naprawia wszystko, a ja z czystym sumieniem odchodzę i jestem wolna... w rzeczywistości jest tak, że tych pieniędzy mam zawsze na styk i nie jestem w stanie jednego miesiąca odłożyć tyle, żeby to ponaprawiać na już. Pytanie chyba brzmi: Czy nie wariuję, dlatego, że jestem z kimś tylko dlatego, żeby ponaprawiać mu to, co zepsułam w jego mieszkaniu - żeby nikt nie zarzucił mi, że zrujnowałam mu mieszkania, potem bezczelnie porzucam? Bo wiedząc, do jakich słów są zdolni jego znajomi nie omieszkają mi tego dosadnie wytłumaczyć.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.