Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silna nieśmiałość i lęk przed randkami oraz ludźmi – czy terapia grupowa ma sens?

Mam 28 lat i nigdy nie byłam na randce, bo na samą myśl o spotkaniu z facetem twarzą w twarz robi mi się niedobrze. Próbowałam Tindera, ale jak dochodzi do propozycji spaceru, to od razu usuwam parę. Boję się, że on zobaczy, jak trzęsą mi się ręce albo że zapadnie ta niezręczna cisza i on pomyśli, że jestem nudna. Moje życie to dom-praca-dom, unikam nawet sąsiadów na klatce, czekam aż przejdą, żeby nie mówić "dzień dobry". Czuję, że życie mi ucieka przez palce, a ja stoję za szybą. Czy terapia grupowa na taką nieśmiałość ma sens, czy tylko bardziej mnie to dobije?
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 
to, co Pani opisuje, sugeruje bardzo silny lęk przed negatywną oceną, który objawia się nie tylko w Pani myślach o byciu "nudną", ale i w gwałtownych reakcjach organizmu. Proszę zauważyć, że Pani obecne strategie, takie jak usuwanie par na Tinderze czy unikanie sąsiadów, działają jak mechanizmy zabezpieczające – dają Pani chwilową ulgę i poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie utrzymują Panią w przekonaniu, że sytuacja społeczna jest realnym zagrożeniem. W ten sposób nie daje Pani sobie szansy na sprawdzenie, czy Pani przewidywania dotyczące "niezręcznej ciszy" faktycznie by się ziściły oraz czy drżenie rąk faktycznie jest dla innych tak kluczowe, jak się Pani wydaje.

Być może, warto byłoby przeanalizować te mechanizmy podczas indywidualnej konsultacji z psychoterapeutą. Pomoże to Pani zrozumieć, jakie konkretne przekonania na własny temat blokują Panią przed wyjściem z domu i czy jest Pani gotowa na stopniowe, kontrolowane wystawianie się na te trudne sytuacje. Proszę rozważyć, czy ten pierwszy krok w gabinecie nie byłby właśnie tym momentem, w którym ta szyba, o której Pani wspomniała, zacznie powoli pękać.
Pozdrawiam,

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Reakcje somatyczne, takie jak mdłości na myśl o spotkaniu czy unikanie sąsiadów, to sygnały, że Pani układ nerwowy interpretuje kontakt z ludźmi jako bezpośrednie zagrożenie. Poczucie „stania za szybą” jest bardzo trafnym opisem tego stanu – widzi Pani życie innych, ale lęk nie pozwala Pani do niego dołączyć, mimo że Pani tego potrzebuje.

Terapia grupowa w przypadku lęku społecznego jest jedną z najskuteczniejszych metod, choć paradoksalnie wydaje się najstraszniejsza. Jej siła polega na tym, że spotyka Pani osoby, które czują dokładnie to samo: też boją się drżących rąk, niezręcznej ciszy i oceny. W takiej grupie „niezręczność” jest normalizowana, a Pani dostaje bezpieczną przestrzeń, by trenować interakcje bez ryzyka odrzucenia. Proszę pamiętać, że ten lęk można oswoić i w wieku 28 lat absolutnie nic nie jest jeszcze stracone, a Pani prawo do budowania relacji nie wygasło tylko dlatego, że dotąd lęk wygrywał.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Katarzyna Banachowicz-Figiel

Katarzyna Banachowicz-Figiel

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo intensywne doświadczenie lęku w kontakcie, który pojawia się nie tylko w głowie i w myślach ale też bardzo wyraźnie w ciele jako mdłości, drżenie czy napięcie. I jednocześnie w treści wybrzmiewa ogromna tęsknota za byciem w relacji, które nazywa Pani wyjściem zza szyby. To ważne, że to Pani widzi i nazywa.

Z perspektywy podejścia Gestalt powiedziałabym, że to nie jest po prostu nieśmiałość, tylko raczej sposób, w jaki Pani organizm próbuje Panią chronić w sytuacji kontaktu. Jak gdyby coś mówiło: to niebezpieczne, wycofaj się. I to działa bardzo skutecznie aż do momentu, w którym pojawią się uczucie, że cena tego wycofania jest wysoka.

Zatrzymałabym się na chwilę przy tym momencie, kiedy ktoś proponuje spacer i Pani usuwa parę. To jest bardzo konkretny punkt kontaktu i wycofania.
Przyglądając się bliżej tej sytuacji, można zadać do niej pytania: co dokładnie pojawia się w Twoim ciele tuż przed tym, jak klikasz usuń? Jaka myśl jest wtedy najbardziej głośna? Czy to co odczuwasz to bardziej wstyd, lęk przed oceną, czy może coś jeszcze?

Pisze Pani o obawie, że ktoś zobaczy drżenie rąk albo uzna Panią za nudną. To brzmi jak bardzo surowy, oceniający głos, który jest już w Pani, zanim jeszcze pojawi się realny drugi człowiek. I często w terapii odkrywamy, że ten wewnętrzny obserwator jest dużo bardziej krytyczny niż większość ludzi na zewnątrz.

Jeśli chodzi o Pani pytanie o terapię grupową, może ona być bardzo wspierająca przy trudnościach w kontakcie,  właśnie dlatego, że daje możliwość doświadczania relacji tu i teraz, w bezpiecznych warunkach.

Ważne jest przy tym, aby była to grupa terapeutyczna, która idzie w Twoim tempie, respektując gotowość osoby do mówienia czy ekspozycji, która pozwala najpierw obserwować a potem stopniowo wchodzić w kontakt oraz taka, która pracuje również tym, co dzieje się w ciele i w relacji.

I paradoksalnie często okazuje się, że inni w grupie mają bardzo podobne doświadczenia, tylko każdy myśli, że jest w tym sam.

Jednocześnie, przy tak silnych reakcjach lękowych, jakie Pani opisuje, rozważyłabym też terapię indywidualną jako pierwszy krok albo równolegle.
To może być przestrzeń, gdzie najpierw oswoi Pani swoje reakcje ciała, wstyd i lęk przed oceną oraz sposób, w jaki przerywa Pani kontakt. 

Dopiero potem, albo równolegle, grupa może być kolejnym krokiem.

Na koniec chcę powiedzieć to, że unikanie nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. To znaczy raczej, że nauczyła się Pani bardzo skutecznie chronić siebie w kontakcie z ludźmi. Teraz pojawia się moment, w którym część Pani chce już czegoś więcej niż tylko ochrony.

I to jest bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.

 

Pozdrawiam ciepło

Katarzyna Banachowicz-Figiel

3 miesiące temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Podobne reakcje wywodzą się z pewnego Pani doświadczenia i te reakcje automatyczne da się przepracować. Polecam prace w psychoterapeutycznym nurcie EMDR. Bardzo dobrze sie sprawdza w podobnych zapytaniach.

3 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

Czytając Pani słowa widzę tęsknotę za byciem „po drugiej stronie szyby”, która jednocześnie ściera się z paraliżującym lękiem przed byciem ocenioną. To, co Pani opisuje – unikanie sąsiadów, ucieczka z aplikacji randkowych w momencie realnej propozycji spotkania – to  stan izolacji, w którym lęk stał się Pani głównym doradcą, pilnie strzegącym Panią przed potencjalnym dyskomfortem, ale też przed szansą na bliskość.

 

Obawia się Pani, że mężczyzna zobaczy trzęsące się ręce lub nudną ciszę. W Pani umyśle te naturalne objawy stresu urosły do rangi ostatecznego dowodu na Pani niewartościowość. To tak, jakby musiała Pani wyjść na tę randkę jako osoba idealna, całkowicie opanowana, a każda rysa na tym wizerunku była wyrokiem skazującym. Ten lęk przed „byciem przejrzaną” sprawia, że łatwiej jest usunąć parę na Tinderze, niż zaryzykować bycie autentyczną, choć zdenerwowaną kobietą.

 

Czekanie na klatce schodowej, aż sąsiad przejdzie, daje Pani chwilową ulgę – ucieka Pani przed napięciem. Jednak ta ulga ma swoją wysoką cenę: utwierdza Panią w przekonaniu, że kontakt z ludźmi jest niebezpieczny i że nie potrafi Pani sobie z nim poradzić. Im częściej Pani unika, tym mniejsza wydaje się Pani własna zdolność do interakcji, a „szyba”, o której Pani wspomina, staje się coraz grubsza.

Czy terapia grupowa ma sens? To pytanie jest bardzo zasadne. W przypadku lęku społecznego i silnej izolacji, terapia grupowa jest jedną z najskuteczniejszych metod, choć na początku może wydawać się przerażająca. Oto dlaczego warto ją rozważyć w Pani sytuacji:

- Leczenie przez doświadczenie: Zobaczyłaby Pani, że inni ludzie – którzy na pierwszy rzut oka mogą wydawać się „normalni” – zmagają się z identycznym drżeniem rąk czy pustką w głowie. To zdejmuje z Pani ciężar bycia „tą jedyną wybrakowaną”.

- Bezpieczne laboratorium: Grupa terapeutyczna to miejsce, gdzie można ćwiczyć „dzień dobry” czy „niezręczną ciszę” w warunkach kontrolowanych. Nikt tam Pani nie oceni tak surowo, jak Pani ocenia samą siebie.

Przełamywanie paraliżu w działaniu: Podczas gdy terapia indywidualna skupia się na rozmowie, grupa daje możliwość realnego wejścia w interakcję, co jest kluczowe w wychodzeniu z lęku.

 

Naturalne jest, że na samą myśl o grupie czuje Pani opór. Jednak w dobrze prowadzonej terapii nikt nie wrzuca Pani „na głęboką wodę” bez przygotowania. Proces jest stopniowy. Najbardziej „dobijające” w Pani sytuacji nie jest ryzyko związane z terapią, ale pozostawanie w tym samym miejscu, w którym życie „ucieka przez palce”.

Pani 28 lat to czas, w którym Pani potrzeby bliskości i bycia widzianą są bardzo silne, a lęk próbuje je zagłuszyć.To, że w ogóle zadała Pani to pytanie, świadczy o tym, że ta część Pani, która chce „rozbić tę szybę”, jest już gotowa do szukania pomocy.

Kiedy wyobraża Pani sobie, że siedzi Pani na takiej grupie z kilkoma osobami, które boją się tak samo jak Pani – co jest w tym obrazie najbardziej przerażające: to, że ktoś na Panią spojrzy, czy to, że mogłaby Pani poczuć, że Pani tam pasuje?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Oczywiście, że terapia grupowa ma sens, z racji tego, że przekona się Pani, że inni mają podobne problemy a w grupie siła. Ale ja bym tutaj poszedł jednak indywidualną ścieżką, gdyż nie jest wykluczone, że terapeuta zastosuje terapię ekspozycyjną. A ta doskonale się sprawdza w takich przypadkach. Ogólnie trzeba dokopać się do źródła nieśmiałości i podniesiecie poczucia włąsnej wartości. 

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje brzmi jak fobia społeczna. To zaburzenie lękowe, którego istotą jest strach przed negatywną oceną ze strony innych, połączony z rzeczywistymi objawami fizycznymi: drżeniem, potliwością, kłopotami z oddychaniem. 

Pani już wie, że to co się dzieje, to strach przed tym, co pomyślą inni — a to oznacza, że ma Pani jasny sygnał do pracy z własnym lękiem.  

Terapia grupowa przy fobii społecznej jest faktycznie stosowana i dla wielu osób działa doskonale. Trzeba się jednak do niej przygotować. Grupowa ekspozycja (bycie wśród innych, rozmowy z innymi uczestnikami) jest częścią leczenia ale mogą pojawić się obawy o wejściu w taką grupy osób, których się nie zna co może wydawać się paraliżująca - ale też naturalne.  

Fobie społeczną leczy się głównie ekspozycją — czyli stopniowym, bezpiecznym stawianiem się w sytuacjach społecznych. Sama rozmowa w gabinecie psychologa lub psychoterapeuty ma ograniczenia. Terapia grupowa daje coś, czego pojedyncze sesje nie mogą — realną interakcję w bezpiecznym otoczeniu z osobami, które rozumieją, co się czuje. Terapia indywidualna jednak do tego przygotuje. Specjalista pracuje z Panią nad tym, co Pani myśli (np. przekonaniem, że będzie trudno), a następnie stopniowo wprowadza Panią w sytuacje  — najpierw małe kroki potem większe.  

Co do obawy, że „bardziej mnie to dobije" — tak się nie dzieje, jeśli terapia jest profesjonalnie prowadzona. Dobrze prowadzona ekspozycja to nie wpływanie w głębokie morze od razu — to stopniowe wchodzenie, ze wsparciem terapeuty, aż poczuje Pani, że można się tego nie bać.  

Sugeruję szukać specjalisty, który ma doświadczenie w leczeniu fobii społecznej — zarówno w indywidualnym formacie, jak i w pracy grupowej, jeśli będzie to potrzebne. Specjalista powinien wyjaśnić Pani plan leczenia, a nie „wypychać" od razu w głęboką wodę. 

To wszystko zajmie czas i wysiłek, ale warto. 

 

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

 psycholog psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silny lęk społeczny - taki, który nie wynika z „bycia nudną”, tylko z tego, że ciało i głowa wchodzą w tryb alarmowy już na samą myśl o kontakcie. To uczucie „stania za szybą” i patrzenia, jak życie się toczy obok, jest bardzo bolesne - szczególnie kiedy w środku jest potrzeba bliskości, ale lęk jest silniejszy. To, że boi się Pani reakcji drugiej osoby (drżenia rąk, ciszy, oceny), jest bardzo typowe w takich trudnościach. Wtedy uwaga skupia się głównie na sobie i na tym, „jak wypadam”, a nie na samej relacji - i to jeszcze bardziej nasila napięcie. Jeśli chodzi o terapię grupową - dla części osób bywa ona pomocna właśnie dlatego, że daje bezpieczną przestrzeń do bycia wśród ludzi i stopniowego oswajania kontaktu. Jednocześnie na początku może budzić duży lęk, więc ważne jest tempo i poczucie bezpieczeństwa.

To, że ma Pani wątpliwości, jest zrozumiałe - przy takim poziomie napięcia każda forma kontaktu może wydawać się „za dużo”. To, co Pani przeżywa, nie oznacza, że tak musi zostać.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

2 miesiące temu
Karolina Kolwas

Karolina Kolwas

Dzień dobry,

przed rozpoczęciem psychoterapii grupowej, odbywają się konsultacje z psychoterapeutami prowadzącymi daną grupę. Dzięki tym spotkaniom otrzyma Pani informacje, dzięki którym łatwiej będzie Pani zdecydować czy jest to forma leczenia, która odpowiada Pani potrzebom. Może zdarzyć się również tak, że specjalista/ka zaleci Pani inny rodzaj oddziaływań terapeutycznych.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Kolwas

Psycholog i Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

W wakacje miałam okres, w którym widziałam różne zjawy
Witam, w wakacje miałam okres, w którym widziałam różne zjawy. Spałam z zapaloną lampką. Nie widziałam ich kątem oka, ale wprost patrzyłam się na nie, a one na mnie. Potrafiłam dokładnie opisać ich wygląd. Skóra spinała mi się od tej strony, od której przebywały. Co to mogło być?
Mam ogromny problem z 4 letnia córka. Nie chce chodzić do przedszkola
Witam. Mam ogromny problem z 4 letnia córka. Nie chce chodzić do przedszkola codziennie rano wstajemy, ale nie chce sie ubrać wyjść z domu. Wpada w histerie krzyczy płacze bije mnie kopie. Mówi ze nie chce iść do przedszkola, bo brakuje jej tam mnie martwi się o mnie i boi się, że coś mi się stanie. Rozmawiamy tłumacze czytamy książki, ale mimo to codziennie rano są histerie i przez to nie możemy wyjść z domu. Córka jest bardzo otwartym dzieckiem, bardzo chętnie bawi się i zapoznaje z dziećmi mieszkającymi w okolicy. Pierwszego dnia w przedszkolu wystraszyła się chłopca, bo bardzo brzydko się zachowywał niszczył cała sale rozrzucał zabawki ogólnie wszystko niszczył. Ale później już sie uspokoił zreszta córka widziała to na własne oczy, bo była w przedszkolu kilka dni. Córka nie ma rodzeństwa, najwięcej czasu spędza ze mną, bo teraz nie pracuje. Musiałam zrezygnować z pracy, bo była kiedyś burza duży wiatr kilka zniszczeń koło domu i ogólnie u sąsiadów mieszkających koło Nas. Córka tak bardzo się bała, że nie mogłam rano wyjść do pracy, bo strasznie płakała błagała, żebym z nią została w domu. Wtedy pilnowała ja babcia i babcia sama stwierdziła, że nie jest w stanie się nią zajmować teraz, bo bardzo płacze za mną nie chce jeść i chce, żebym wróciła, więc zrezygnowałam tłumaczyłam na temat burzy i przeszło teraz córka już się nie boi burzy. Ale nie chce chodzić do przedszkola.
Jestem zawiedziona psychoterapeutką, walczę z lękami i nie dostałam narzędzi. Jest gorzej.
Dzień dobry, co zrobić by powiedzmy przełamać się do terapii na nowo? Od praktycznie 4 miesięcy chodziłam na terapię, wcześniej się poprawiło, a ostatnio jedyne co, to widziałam jak jest coraz gorzej. Mówiłam o tym od paru sesji, nie dostałam ŻADNYCH narzędzi przez cały proces i sama nie wiem jakim cudem lęki się wtedy na jakiś czas poprawiły. Przed świętami na sesji zostałam skrytykowana, poczułam się okropnie, ale już starałam się to puścić mimo uszu. Lęki miałam raz mniej ,a raz bardziej nasilone, więc oczywiście po przerwie o tym opowiedziałam, bardziej dokładnie podkreślając, że nie wiem jak sobie z tym radzić, licząc, że dostanę jakąś poradę co robić, by do lęku nie dochodziło. A usłyszałam: "Musisz iść do psychiatry, bo tu bez leków raczej nic nie zdziałamy". Rozumiem, że w niektórych przypadkach jest to potrzebne, ale raczej nie wtedy, gdy nawet nie miałam okazji poradzić sobie z lękiem poprzez jakieś ćwiczenia, jedyne co dawało mi jakieś poczucie, że się poprawia to samo to, że jestem pod opieką specjalisty. Tyle gorzej jak ten specjalista wypytuje jedynie o rzeczy niewygodne dla mnie, nieistotne a ja po miesiącu jedyne co wiem to, że mam lęki. Po tym, jak usłyszałam o psychiatrze to od razu nie mogłam nadal rozmawiać, resztę sesji terapeutka tak ciągnęła to mówiąc nadal o wizycie u lekarza. Od tego czasu jestem strasznie przygnębiona, czuję się w otoczeniu innych jakbym serio "wariowała". Wiadomo, kłopoty nie wybierają, ale ja zawsze się obwiniałam za taki lęk i uważałam inna od ludzi , a teraz to już w ogóle. Patrzę w lustro i zamiast myśleć o sobie jak zawsze, że jestem bardzo zabawną osobą i mam wokół siebie znajomych, to jedyne co mi przychodzi do głowy to: wariuję, sama się w to wpędziłam. Mam teraz straszną blokadę, boję się, że nikomu już nie zaufam, bo jedyne co widzi w moich problemach to wariactwo. Wiem, że mimo wszystko nadal potrzebuję do kogoś chodzić, ale już nawet nie wiem do kogo. Po ostatniej sesji lęk mi kompletnie zniknął, ale to chyba reakcja na szok. Co robić? Codziennie od sesji mam ochotę nie wychodzić z domu, bo czuję się źle ze sobą.
Lęk społeczny, poczucie, że stanie się coś złego.

Ostatnio zauważyłam, że pandemia znacząco nasiliła mój lęk społeczny. Każda konieczność wyjścia z domu, czy to do sklepu, czy na spacer, wiąże się z ogromnym stresem. Zdarza się, że wymyślam najgorsze scenariusze, jakby każdy kontakt z inną osobą mógł skończyć się dla mnie katastrofą. Unikam miejsc, gdzie mogę spotkać ludzi, co tylko pogłębia moje izolowanie się i samotność. Czy te objawy są typowe dla zaburzeń lękowych?? Czy terapia online jest równie skuteczna jak tradycyjna forma spotkań? Chciałabym też zrozumieć, jak rozmawiać o tym z bliskimi, którzy nie zawsze rozumieją jak się zachowuję, dla nich jestem nienormalna i dzika. Czasami wydaje mi się, że nie mogę wyjść z tego błędnego koła lęku i izolacji. 

Witam. Od dłuższego czasu mam problem, mianowicie czuję, że za bardzo martwię się o swoje zdrowie.
Witam. Od dłuższego czasu mam problem, mianowicie czuję, że za bardzo martwię się o swoje zdrowie. Ciągle czytam w internecie o objawach i jestem pewna, że choruję na jakąś chorobę. Najczęściej są to choroby groźne. Widzi to mój mąż i dzieci, uważają, że przesadzam, ale niestety nie umiem sobie z tym inaczej poradzić. Towarzyszy mi lęk przed wykonaniem badań, bo boję się diagnozy. W internecie szukam tak jakby pocieszenia, wytłumaczenia moich objawów z nadzieją, że jednak to nic takiego. No ale zazwyczaj objawy się albo nasilają, albo nadchodzą inne i tak w kółko. Jestem świadoma, że to hipochondria, ale nie biegam ciągle do lekarzy z powodu strachu. Nie wiem jakiej pomocy potrzebuję, dlatego tu piszę, bo jakiejś na pewno. Ten lęk i ciągłe martwienie się odbiera mi radość z życia, ciągle jestem poddenerwowana i z tyłu głowy mam coś takiego, że jestem chora na nieuleczalną chorobę. Niestety wpływa to negatywie na małżeństwo, dlatego szukam pomocy.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.