To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo intensywne doświadczenie lęku w kontakcie, który pojawia się nie tylko w głowie i w myślach ale też bardzo wyraźnie w ciele jako mdłości, drżenie czy napięcie. I jednocześnie w treści wybrzmiewa ogromna tęsknota za byciem w relacji, które nazywa Pani wyjściem zza szyby. To ważne, że to Pani widzi i nazywa.
Z perspektywy podejścia Gestalt powiedziałabym, że to nie jest po prostu nieśmiałość, tylko raczej sposób, w jaki Pani organizm próbuje Panią chronić w sytuacji kontaktu. Jak gdyby coś mówiło: to niebezpieczne, wycofaj się. I to działa bardzo skutecznie aż do momentu, w którym pojawią się uczucie, że cena tego wycofania jest wysoka.
Zatrzymałabym się na chwilę przy tym momencie, kiedy ktoś proponuje spacer i Pani usuwa parę. To jest bardzo konkretny punkt kontaktu i wycofania.
Przyglądając się bliżej tej sytuacji, można zadać do niej pytania: co dokładnie pojawia się w Twoim ciele tuż przed tym, jak klikasz usuń? Jaka myśl jest wtedy najbardziej głośna? Czy to co odczuwasz to bardziej wstyd, lęk przed oceną, czy może coś jeszcze?
Pisze Pani o obawie, że ktoś zobaczy drżenie rąk albo uzna Panią za nudną. To brzmi jak bardzo surowy, oceniający głos, który jest już w Pani, zanim jeszcze pojawi się realny drugi człowiek. I często w terapii odkrywamy, że ten wewnętrzny obserwator jest dużo bardziej krytyczny niż większość ludzi na zewnątrz.
Jeśli chodzi o Pani pytanie o terapię grupową, może ona być bardzo wspierająca przy trudnościach w kontakcie, właśnie dlatego, że daje możliwość doświadczania relacji tu i teraz, w bezpiecznych warunkach.
Ważne jest przy tym, aby była to grupa terapeutyczna, która idzie w Twoim tempie, respektując gotowość osoby do mówienia czy ekspozycji, która pozwala najpierw obserwować a potem stopniowo wchodzić w kontakt oraz taka, która pracuje również tym, co dzieje się w ciele i w relacji.
I paradoksalnie często okazuje się, że inni w grupie mają bardzo podobne doświadczenia, tylko każdy myśli, że jest w tym sam.
Jednocześnie, przy tak silnych reakcjach lękowych, jakie Pani opisuje, rozważyłabym też terapię indywidualną jako pierwszy krok albo równolegle.
To może być przestrzeń, gdzie najpierw oswoi Pani swoje reakcje ciała, wstyd i lęk przed oceną oraz sposób, w jaki przerywa Pani kontakt.
Dopiero potem, albo równolegle, grupa może być kolejnym krokiem.
Na koniec chcę powiedzieć to, że unikanie nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. To znaczy raczej, że nauczyła się Pani bardzo skutecznie chronić siebie w kontakcie z ludźmi. Teraz pojawia się moment, w którym część Pani chce już czegoś więcej niż tylko ochrony.
I to jest bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.
Pozdrawiam ciepło
Katarzyna Banachowicz-Figiel