
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Silna nieśmiałość i...
Silna nieśmiałość i lęk przed randkami oraz ludźmi – czy terapia grupowa ma sens?
Anonimowo
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, sugeruje bardzo silny lęk przed negatywną oceną, który objawia się nie tylko w Pani myślach o byciu "nudną", ale i w gwałtownych reakcjach organizmu. Proszę zauważyć, że Pani obecne strategie, takie jak usuwanie par na Tinderze czy unikanie sąsiadów, działają jak mechanizmy zabezpieczające – dają Pani chwilową ulgę i poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie utrzymują Panią w przekonaniu, że sytuacja społeczna jest realnym zagrożeniem. W ten sposób nie daje Pani sobie szansy na sprawdzenie, czy Pani przewidywania dotyczące "niezręcznej ciszy" faktycznie by się ziściły oraz czy drżenie rąk faktycznie jest dla innych tak kluczowe, jak się Pani wydaje.
Być może, warto byłoby przeanalizować te mechanizmy podczas indywidualnej konsultacji z psychoterapeutą. Pomoże to Pani zrozumieć, jakie konkretne przekonania na własny temat blokują Panią przed wyjściem z domu i czy jest Pani gotowa na stopniowe, kontrolowane wystawianie się na te trudne sytuacje. Proszę rozważyć, czy ten pierwszy krok w gabinecie nie byłby właśnie tym momentem, w którym ta szyba, o której Pani wspomniała, zacznie powoli pękać.
Pozdrawiam,
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Reakcje somatyczne, takie jak mdłości na myśl o spotkaniu czy unikanie sąsiadów, to sygnały, że Pani układ nerwowy interpretuje kontakt z ludźmi jako bezpośrednie zagrożenie. Poczucie „stania za szybą” jest bardzo trafnym opisem tego stanu – widzi Pani życie innych, ale lęk nie pozwala Pani do niego dołączyć, mimo że Pani tego potrzebuje.
Terapia grupowa w przypadku lęku społecznego jest jedną z najskuteczniejszych metod, choć paradoksalnie wydaje się najstraszniejsza. Jej siła polega na tym, że spotyka Pani osoby, które czują dokładnie to samo: też boją się drżących rąk, niezręcznej ciszy i oceny. W takiej grupie „niezręczność” jest normalizowana, a Pani dostaje bezpieczną przestrzeń, by trenować interakcje bez ryzyka odrzucenia. Proszę pamiętać, że ten lęk można oswoić i w wieku 28 lat absolutnie nic nie jest jeszcze stracone, a Pani prawo do budowania relacji nie wygasło tylko dlatego, że dotąd lęk wygrywał.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Katarzyna Banachowicz-Figiel
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo intensywne doświadczenie lęku w kontakcie, który pojawia się nie tylko w głowie i w myślach ale też bardzo wyraźnie w ciele jako mdłości, drżenie czy napięcie. I jednocześnie w treści wybrzmiewa ogromna tęsknota za byciem w relacji, które nazywa Pani wyjściem zza szyby. To ważne, że to Pani widzi i nazywa.
Z perspektywy podejścia Gestalt powiedziałabym, że to nie jest po prostu nieśmiałość, tylko raczej sposób, w jaki Pani organizm próbuje Panią chronić w sytuacji kontaktu. Jak gdyby coś mówiło: to niebezpieczne, wycofaj się. I to działa bardzo skutecznie aż do momentu, w którym pojawią się uczucie, że cena tego wycofania jest wysoka.
Zatrzymałabym się na chwilę przy tym momencie, kiedy ktoś proponuje spacer i Pani usuwa parę. To jest bardzo konkretny punkt kontaktu i wycofania.
Przyglądając się bliżej tej sytuacji, można zadać do niej pytania: co dokładnie pojawia się w Twoim ciele tuż przed tym, jak klikasz usuń? Jaka myśl jest wtedy najbardziej głośna? Czy to co odczuwasz to bardziej wstyd, lęk przed oceną, czy może coś jeszcze?
Pisze Pani o obawie, że ktoś zobaczy drżenie rąk albo uzna Panią za nudną. To brzmi jak bardzo surowy, oceniający głos, który jest już w Pani, zanim jeszcze pojawi się realny drugi człowiek. I często w terapii odkrywamy, że ten wewnętrzny obserwator jest dużo bardziej krytyczny niż większość ludzi na zewnątrz.
Jeśli chodzi o Pani pytanie o terapię grupową, może ona być bardzo wspierająca przy trudnościach w kontakcie, właśnie dlatego, że daje możliwość doświadczania relacji tu i teraz, w bezpiecznych warunkach.
Ważne jest przy tym, aby była to grupa terapeutyczna, która idzie w Twoim tempie, respektując gotowość osoby do mówienia czy ekspozycji, która pozwala najpierw obserwować a potem stopniowo wchodzić w kontakt oraz taka, która pracuje również tym, co dzieje się w ciele i w relacji.
I paradoksalnie często okazuje się, że inni w grupie mają bardzo podobne doświadczenia, tylko każdy myśli, że jest w tym sam.
Jednocześnie, przy tak silnych reakcjach lękowych, jakie Pani opisuje, rozważyłabym też terapię indywidualną jako pierwszy krok albo równolegle.
To może być przestrzeń, gdzie najpierw oswoi Pani swoje reakcje ciała, wstyd i lęk przed oceną oraz sposób, w jaki przerywa Pani kontakt.
Dopiero potem, albo równolegle, grupa może być kolejnym krokiem.
Na koniec chcę powiedzieć to, że unikanie nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. To znaczy raczej, że nauczyła się Pani bardzo skutecznie chronić siebie w kontakcie z ludźmi. Teraz pojawia się moment, w którym część Pani chce już czegoś więcej niż tylko ochrony.
I to jest bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.
Pozdrawiam ciepło
Katarzyna Banachowicz-Figiel

Zobacz podobne
Ostatnio doświadczyłam sytuacji, w której niespodziewanie pojawił się atak paniki i to w zupełnie nieoczekiwanym momencie. Byłam w sklepie, kiedy nagle poczułam przytłaczający lęk, serce zaczęło mi bić jak oszalałe, a ręce drżały. Wszystko wokół mnie wydawało się nierealne. Zaczęłam się zastanawiać, jak mogę lepiej zarządzać atakami paniki, szczególnie w takich nieprzewidywalnych sytuacjach? Czy są jakieś techniki, które mogłyby pomóc mi odzyskać kontrolę, zanim lęk zupełnie mnie pochłonie? Wiem, że zaburzenia lękowe mogą być trudne do opanowania, ale chciałabym nauczyć się metod, które pozwolą mi funkcjonować bez obaw o nagłe ataki. Będę wdzięczna za wskazówki i porady!

