Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek po 7 latach: jak naprawić relację i przyszłość z obawami emocjonalnymi

Witam. Jestem z moją partnerką już od prawie 7 lat. Początki były ciężkie ponieważ nie byłem gotowy na związek trochę imprezowałem i wgl. Niestety jestem osobą niedostępną emocjonalnie, wydaje mi się że tak po prostu zostałem wychowany. Moja partnerka zawsze mi powtarzała, że za mało okazuję uczuć ale ja nie widziałem w tym nic złego ale nauczyła mnie co to znaczy kogoś kochać. Mamy już wspólne plany na przyszłość wesele, budowa domu. Wprowadziliśmy się nawet do moich rodziców żeby to wszystko się szybciej udało (zaznaczę tylko że ona tego bardzo nie chciała). Niestety od tygodnia wyznała mi że bardzo mnie kocha nadal ale nie wie czy chce ze mną być bo boi się ze mną przyszłości. Co mam teraz robić? Jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie i kocham ją najmocniej jak tylko można. W momencie kiedy mi to wyznała coś we mnie pękło i ją zrozumiałem teraz już wiem co robic żeby była szczęśliwa ale boję się że jest za późno
Marek Król

Marek Król

Rozumiem, że bardzo Ci zależy i że coś w Tobie się zmieniło, gdy usłyszałeś jej wątpliwości. To może być dobry moment, żeby nie skupiać się na tym, co było nie tak, tylko zapytać ją: „Co mogłoby sprawić, że poczułabyś się choć trochę pewniej przy mnie?” i naprawdę tego posłuchać. Nie obiecuj wszystkiego na raz – spróbuj robić małe, konkretne rzeczy, które pokażą jej, że teraz jesteś bardziej obecny. Nawet jeden gest dziennie może być początkiem odbudowy zaufania.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

To naturalne, że odczuwa Pan lęk i zagubienie, zwłaszcza jeśli partnera nie dawała wcześniej żadnych sygnałów, lub być może Pan ich nie widział. Te uczucia, które przyszły być może są dla Pana sygnałem do zmiany czegoś, są też znakiem, jak ważna jest dla Pana ta relacja.

Warto podkreślić, że partnera powiedziała, że nadal Pana kocha, to nie oznacza, że już zdecydowała się odejść, jednak widzi jakieś zagrożenia dla siebie, pozostając w tym związku. Być może zasadnym byłoby porozmawianie nt. jej oczekiwań co do samego związku, jej potrzeb. Być może to jest początek przejścia na inny etap, choć wydaje się bolesny i zaskakujący.

Myślę, że żeby podjąć jakiekolwiek działania, dobrze jest też poznać motyw partnerki, tj. czego potrzebuje i skąd się wziął taki komunikat. Proszę też się zastanowić, na co Pan jest gotowy, czy jest coś, co chciałby Pan zmienić, albo czegoś się podjąć?

 

Życzę szczęścia

Z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

Psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Drogi Anonimie,

wątpliwości partnerki mogą być zupełnie normalne i uzasadnione. Tak samo Twoje. Ogromną zaletą i wyróżnikiem jest to, że podjęliście rozmowę na ten temat i wyznaliście to, co dla Was ważne.

 

Lęk o to czy jest za późno jest reakcją na to, co boisz się utracić - bo przecież kochasz swoją partnerkę i Wasza relacja jest dla Ciebie cenna. Zastanów się czy ten lęk jest dla Ciebie paraliżujący, mobilizujący czy unikowy. Być może jest to emocja, która ma za zadanie pokazać Ci co jest dla Ciebie ważne - tak jak napisałeś.

 

Czy jest za późno? Ciężko to osądzić, natomiast czytając Twój wpis można sądzić, że partnerka otworzyła się przed Tobą właśnie po to, by za późno nie było. Oboje macie pełen wpływ na Wasze funkcjonowanie w relacji, to od Was zależy czy nastąpią zmiany. 

 

Wspólne plany na przyszłość, organizacja wesela i budowa domu to rzeczy bardzo angażujące i wyczerpujące parę. Może wkraść się stres pomiędzy Was i emocje, które wyniką z problemów codzienności. Rozważcie proces konsultacji w parze, by lepiej zrozumieć Wasze potrzeby, a jeśli będzie taka Wasza gotowość - pracę indywidualną z terapeut(k)ą.

 

Trzymam mocno kciuki za Twój dobrostan!
Arkadiusz Czyżowski

Katarzyna Batugowska-Giemza

Katarzyna Batugowska-Giemza

Bliskie związki to często niezła gimnastyka. Jednak zawsze zachęcam do otwartej komunikacji. Warto zapytać Partnerkę o jej obawy, oczekiwania, co ją do Pana zbliża a co oddała. Sporo już zbudowaliście - 7 lat to kawał czasu! Oboje też deklarujecie, że jesteście dla siebie bardzo ważni a to mocny fundament każdej relacji. Warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty na spotkaniu dla par, który pomoże Wam podjąć wspólne kroki do budowania udanej relacji. Być może pozwoliłoby to również Panu zrozumieć, jak wchodzi Pan w relacje, co dzieje się z emocjami, dlaczego wydają się być 'niedostępne'. Dobra wiadomość jest taka, że na wiele 'skutków wychowania' mamy jeszcze wpływ w dorosłym życiu. Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło, Katarzyna Batugowska-Giemza 

Grzegorz Bidziński

Grzegorz Bidziński

Dziękuję za Twoją szczerość. To, że coś w Tobie "pękło", jest ważnym momentem – to pierwszy krok do realnej zmiany. Twoja partnerka nie przestała Cię kochać, ale przestała wierzyć, że będzie się czuć bezpiecznie emocjonalnie w tej relacji. Teraz kluczowe jest nie tylko mówienie, że zrozumiałeś, ale codzienne, konsekwentne pokazywanie tego w działaniu – empatią, obecnością, otwartością. Rozważcie wspólną terapię par – to przestrzeń, w której możecie odbudować zaufanie i lepiej się usłyszeć. Jeszcze nie jest za późno, ale czas ma tu znaczenie.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Bardzo dziękuję, że się Pan odezwał i opisał to, co przeżywacie. To trudne i bolesne miejsce — szczególnie gdy pojawia się lęk, że może być „za późno”, a przecież dopiero teraz coś w Panu naprawdę się obudziło.

 

To widać: kocha Pan swoją partnerkę, zależy Panu na niej, a to, co powiedziała, poruszyło coś głębokiego w Panu. 

 

Partnerka może być po prostu zmęczona — może długo próbowała, dawała znaki, prosiła o bliskość. I teraz nie wie, czy może znowu zaufać. To nie musi oznaczać, że miłość się skończyła — tylko że potrzebuje przestrzeni, żeby poczuć się znów bezpiecznie.

 

Najważniejsze, co może Pan zrobić, to być cierpliwym, szczerym i konsekwentnym. Mówić o uczuciach, ale też je pokazywać – codziennym gestem, uwagą, troską. Być przy niej, nie naciskać, tylko towarzyszyć.

 

Jeśli oboje będziecie gotowi, warto rozważyć rozmowę z terapeutą par – czasem jedna sesja potrafi otworzyć nowe drzwi.

 

Proszę pamiętać – to, że Pan teraz czuje i rozumie więcej, ma ogromne znaczenie. To może być początek czegoś dojrzalszego między Wami.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, zawsze warto spróbować ulepszyć Państwa relację. Najważniejsza jest szczera rozmowa o Waszych oczekiwaniach wobec tego związku, także obawach, czy wątpliwościach. Proszę zapytać partnerki, czego się boi i co wspólnie możecie z tym zrobić. Tylko na pełnej otwartości wobec siebie i rozmowach możecie coś zmienić. Warto też się zastanowić nad terapią dla par, gdzie pod okiem specjalisty będziecie mogli omawiać swoje problemy i szukać rozwiązania. Proszę się nie poddawać, bo jeśli się kochacie, to warto zawalczyć o wspólną przyszłość.

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog

Wiktoria Pela-Szymańska

Wiktoria Pela-Szymańska

Cześć! 

Widzę, że jesteś w bardzo trudnym, emocjonalnie obciążającym momencie. To, co opisujesz, pokazuje samoświadomość i zaangażowanie z Twojej strony. Jednocześnie opisujesz też pewien rodzaj napięcia – między tym, jak wyglądał Twój sposób przeżywania i okazywania uczuć przez lata, a tym, czego doświadczała i potrzebowała Twoja partnerka.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym, czym się podzieliłeś i zwróćmy uwagę na fakty. Twoja partnerka nie powiedziała, że Cię nie kocha. Wręcz przeciwnie – powiedziała, że bardzo Cię kocha, ale boi się wspólnej przyszłości. Jest to wyrażenie jej lęku i potrzeby bezpieczeństwa emocjonalnego. 

To zupełnie naturalne, że boisz się, że jest za późno. Ale też możliwe, że właśnie ten moment, choć bolesny - jest dla Ciebie jakimś początkiem. Nie chodzi o to, żeby natychmiast coś naprawiać, ale może właśnie o to, by pozwolić sobie pobyć z tym wszystkim, co teraz czujesz. Może to też przestrzeń do tego, by spojrzeć z bliska na swoje emocje, swoje potrzeby i granice, zanim jeszcze skierujesz całą energię na drugą osobę.

Jeśli chodzi o rozmowę z partnerką -  możesz spróbować powiedzieć jej, co dzieje się w Tobie od chwili, gdy usłyszałeś jej słowa. Co poczułeś. Co zrozumiałeś. 

„Kiedy mi to powiedziałaś, coś we mnie pękło. Poczułem strach… smutek… i też jakby dopiero wtedy coś do mnie dotarło.”

Spróbuj nie przekonywać swojej partnerki. To może być trudne, bo chcesz o nią zawalczyć. Ale paradoksalnie - prawdziwe porozumienie może się zacząć wtedy, gdy dasz jej przestrzeń, by mówiła o swoich uczuciach i obawach bez przerywania. Zapytaj ją, czego się boi. Czego potrzebuje. Możesz powiedzieć coś na zasadzie; 

„Nie chcę Cię przekonywać na siłę. Chcę zrozumieć, co przeżywasz i czego potrzebujesz, żeby poczuć się bezpiecznie ze mną.”

Pozwól, żeby to była rozmowa - nie decyzja.
To nie musi być ostatnia rozmowa.  Może nawet lepiej, żeby nie próbować wszystkiego rozstrzygać od razu. Czasem warto zostawić przestrzeń na ciszę, łzy. 

Na koniec mam do Ciebie pytanie: Czy wyobrażasz sobie, że mógłbyś podejść do tej rozmowy właśnie w taki sposób - z większym skupieniem na tym, co czujesz i czego się uczysz o sobie, niż na „ratowaniu związku”? 

Pozdrawiam ciepło. 

Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry

 

Z tego, co piszesz, jesteś już w związku kilka lat i mimo początkowych zawirowań, udało Wam się stworzyć z partnerką silną więź emocjonalną. Przypuszczam, że niezwykle trudno jest Ci teraz słyszeć słowa partnerki, która poddaje wątpliwości waszą wspólną przyszłość. Myślę, że niezwykle ważne jest jednak to, że Twoja partnerka nadal Cię kocha, a to może oznaczać, że mimo doświadczanych trudności w relacji można wspólnie zrobić coś, co pomoże Wam przetrwać ten kryzys. To, co na pewno w tej sytuacji może okazać się pomocne, to szczera rozmowa z partnerką, w której będziecie mogli ujawnić swoje uczucia, ale także wasze indywidualne potrzeby. Wspomniałeś, że partnerka niechętnie zgodziła się na zamieszkanie z Twoimi rodzicami. Jest to ważna kwestia, która może rzutować na jakość waszego związku. Czy miałeś okazję porozmawiać z nią, co ona tak naprawdę w związku z tym czuje i myśli? Jakie jej ważne potrzeby zostały w tym momencie pominięte? I idąc dalej za tym, czy jest coś, co możesz zrobić dla swojej partnerki, żeby choć trochę poprawić jej komfort w tej sytuacji? Nie oczekuj, że na wszystkie pytania dostaniesz od razu odpowiedź, czasami być może będziesz musiał się uzbroić w cierpliwość. To także oznacza, że Twoja partnerka może potrzebować czasu i przestrzeni do namysłu nad sytuacją, do zrozumienia swoich uczuć i potrzeb. Ważne jest, żebyś ją w tym wspierał, nie starając się w żaden sposób czegoś przyspieszać. Jednocześnie zawsze możesz okazywać swoje uczucia. Choć jest to dla Ciebie pewną trudnością, staraj się otwarcie mówić o tym co do niej czujesz, jak widzisz waszą wspólną przyszłość, dlaczego ważne jest dla Ciebie bycie razem. 

 

Trzymam za Was kciuki!

 

Pozdrawiam

Paweł Cisowski
Psycholog | Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia | Terapeuta EMDR

Adriana Błażej

Adriana Błażej

Pana związek stanął pod znakiem zapytania - to naturalne, że czuje Pan lęk. Pytanie, jak w tej sytuacji może Pan lepiej zadbać też o siebie i jaką relację buduje Pan ze sobą. Czy rozmawiali Państwo o tym, z czego wynikają te trudności w relacji? Dlaczego Partnerka obawia się o wspólną przyszłość? Ma Pan poczucie, że może się z Nią podzielić swoimi obawami i przemyśleniami na temat tego, czego Pan doświadcza? To, że ma Pan świadomość swoich schematów i chęć do ich przepracowania, to już bardzo dużo - gratuluję! Myślę, że otwarta rozmowa o tym, jak mogą Państwo przejść przez kryzys, może być tutaj pierwszym krokiem. Są Państwo w tym związku oboje, więc oboje macie Państwo możliwość wsparcia się i sprawdzenia, co możecie dalej zrobić i jak chcielibyście, aby ta przyszłość wyglądała. Jeśli czuje Pan, że ma Pan potrzebę popracowania nad swoją częścią - regulacją emocji, zrozumieniem siebie, swoich zachowań, to być może terapia będzie dobrym rozwiązaniem? 

 

W temacie relacji polecam bardzo książkę Emocjonalne pułapki w związkach wydawnictwa GWP

 

Powodzenia! 

Anna Rokstein

Anna Rokstein

Jestem pod wrażeniem, jak podchodzisz do waszego związku. Szukasz rozwiązania i dobrej wspólnej drogi dla was. Czuję też dużą troskę o twoją partnerkę. Być może pomocne na ten moment byłoby zastanowienie się co was do siebie przyciągnęło, co sprawia, że pomimo trudności jesteście ze sobą. Możecie wspólnie powspominać miejsca, gdzie spędziliście ze sobą wspólne, piękne chwile i co lubicie tak po prostu robić razem. Życzę dużo dobrych, bliskich wspólnych momentów.

Mateusz Chmiel

Mateusz Chmiel

Drogi Anonimie. 

Nigdy nie jest za późno, ta myśl pojawia się często, ale rzadko kiedy pomaga przybliżać nas do tego co dla nas ważne. A Ty wiesz co dla Ciebie ważne. I masz zasoby, żeby to pielęgnować. Nasze zachowanie to jedyna rzecz, którą możemy kontrolować. Nie jesteśmy w stanie kontrolować własnych myśli, emocji czy środowiska. Ale codziennie możemy wybierać, żeby ruch naszych rąk, nóg czy ust przybliżał nas do tego, co dla nas wartościowe. Z tego, co piszesz, wartością dla Ciebie jest relacja z Twoją partnerką. I życzę, abyś jak najczęściej wybierał bliskość z nią. Trzymam za Ciebie kciuki :)

Materiały wspierające

Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Zaręczyny w cieniu depresji: Kłamstwa narzeczonego a moje obawy przed ślubem
Jestem w związku ponad 3 lata. Jesteśmy zaręczeni i mamy ustaloną datę ślubu za 9 miesięcy. Od początku ze strony mojego narzeczonego były jakieś kłamstwa, co prawda drobne, ale jednak mnie raniły. O każdej sytuacji mu mówię i staram się rozmawiać co sprawiło mi przykrość lub co mi się nie podobało w jego zachowaniu. Od roku leczę się na ciężką depresję. Przyjmuję leki chociaż jak wiadomo depresja ma różne oblicza i raz jest lepiej, raz gorzej. Oczekiwałam od narzeczonego wsparcia w leczeniu. Niestety odkąd przyjmuję leki a mój stan psychiczny się pogorszył nie widzę z jego strony poprawy w zachowaniu tzn. powtarza rzeczy, które już kilkukrotnie sprawiły mi przykrość. Do tej pory byłam pewna tego ślubu, ale nabieram coraz więcej obaw. Zdystansowałam się co utrudnia też nasz kontakt. Myślałam nad terapią dla par, ale wcielalam w życie i związek wiele sposobów. Najgorsze jest właśnie, że mimo iż tłumaczę grzecznie co i dlaczego sprawia mi przykrość on dalej to powtarza, a później słyszę tylko "przepraszam" nie ma nawet próby naprawienia tego... Nie wiem co robić. Proszę o pomoc, ponieważ czuję się bezsilna, a moja psychika ma się coraz gorzej.
Narzeczony zerwał i potrzebuje przestrzeni - czy to depresja? Szukać wsparcia czy dać mu czas?

Czy to normalne narzeczony ze mną nagle zerwał? Teraz chce być sam, najpierw mówił, że chce naprawić swój mózg, a teraz to już chce być sam, nie chce wsparcia. Jak ja stwierdziłam, że ja wiem, że nie chce mnie w to wciągać, to stwierdził, że to nie o to chodzi i że chce być sam serio i musze iść dalej. Powiedziałam, że to wiem, że przez depresje I to minie tylko musi zacząć się leczyć, powiedział, że to nie ma znaczenia, jak powiedziałam, że czemu tak uważasz powiedział, że sam z siebie. I na prawdę nie chce wsparcia. Czy jeżeli dam mu przestrzeń to może zmienić zdanie? I będzie chciał wsparcia i przestanie się izolować ode mnie. Nie wiem, dlaczego się ode mnie izoluje, ale od kolegów nie i spędza z nimi dużo czasu. Zaczął też więcej pracować. Zawsze był wrażliwym chłopakiem, teraz się zmienił, mojej mamie pisał, że chyba ma depresje albo coś w podobnie. Do mnie powiedział, że mnie nie kocha i nie tęskni, jak zapytałam, czy tylko mnie to powiedział, że wszystkiego. Ja mam wrażenie, że on się świetnie bawi, nie chce rozmawiać twierdzi, że nie ma potrzeby i że to tylko źle wpływa na jego głowę. Ale ma wahania nastroju raz jest miły, a raz agresywny w rozmowie i jak sie spotkamy tak samo.

Kryzys w małżeństwie - nie umiem funkcjonować przez stres, że stracę rodzinę.
Dzień dobry, piszę z problemem z relacji małżeńskiej, moje małżeństwo jest na rozpadzie, przez to ja nie potrafię myśleć, bo ciągle jestem w ciągłym stresie w głowie i nie potrafię być wyluzowaną, pewną siebie kobietą, matką i żoną. Nie potrafię odnaleźć siebie, bo ciągle jestem myślami, że lada chwila moje małżeństwo się rozpadnie i stracę rodzinę - córkę i męża .
Relacje w długotrwałym związku: praca, samotność, agresja - co robić?

Jestem w związku małżeńskim zaraz 17 lat, ogólnie razem zaraz 21 lat. Były wzloty i upadki, mąż ciągle przez tyle wspólnych lat patrzał tylko na życie zawodowe, nie stawiał nigdy na rodzinę, na dzieci i na mnie. Będąc z pierwszym dzieckiem w ciąży – sama z maluchem, sprzątanie domu, zakupy z wózkiem, po męża do pracy; w kolejnej ciąży to samo. Męża wiecznie nie było – o wakacjach, czasie wolnym, urlopie mogłam marzyć, po dzień dzisiejszy, a dzieci już dorosłe.

Mąż pracował i pracuje od rana do wieczora, zawsze po niego jeżdżę do pracy. Czas, jaki spędza ze mną, to 2 godziny każdego dnia na etapie seksu – nic wyjść, planów, tylko gra na telefonie, TV, Netflix, dobry seks i spać, rutynowo: wieczory, poranki przed pójściem do pracy, powrót z pracy – seks 2, no 1,5 godziny wieczorem, przebudzenie nocne również seks i tak w kółko. Rozmowy raczej nic nie dają, efekty marne.

Mąż albo jest pracoholikiem, albo ktoś, coś ciągnie go akurat do tej pracy. Nie ma zamiaru zmienić godzin pracy czy pracy, uważając, iż tu, gdzie obecnie pracuje, ma stabilność zawodową. Kiedy wspomnę, że nie ma stabilności w życiu prywatnym, wpuszcza i wypuszcza. Powie, że schodzi szybciej, min. godz. 15.00–17.00, aby móc spędzić ze mną czas, tylko na moje zapytania: w jaki sposób spędza czas? gdzie zabiera? jakie plany? – on, że mając 40 lat, chce stabilności, nie lubi wyjść. Nigdy taki nie był – a to wyjścia, dancing, kino, bilard, kwiaty itp. A teraz?

Ciągle narzeka na zmęczenie po pracy. Widzę, jaki wigor, wena, radość, kiedy pracuje, a jak wychodzi, zaraz do mnie, kończąc pracę – tu go strzyka, tam boli i już smętny. Potrafi powiedzieć, iż przy mnie nie odpocznie, że jakby ujeb…li mu nogi, ja bym nakazała mu chodzić.

Moje prośby, frustracje, rozmowy odbiera zawsze jako ataki na niego. Potrafi wtedy być agresywny – podduszać, bić, poniżać, krytykować i uważać, iż to ja patrzę jedynie na swoje potrzeby, a na niego nie. Tłumaczę, że wiecznie od 21 lat jestem zupełnie sama – tylko małe, a teraz już duże dzieci, sprzątanie, pranie, gotowanie i wieczorem jak pani do towarzystwa, dostępna dla męża. On uważa, że tak wcale mnie nie traktuje, ale ja się tak czuję.

Za każdym razem, jadąc do pracy, wyznania miłości – iż tęskni, kocha, pragnie, tylko pytanie: za kim tęskni, kogo kocha i czego, kogo pragnie? Czuję się osamotniona w związku i bardzo zmęczona. Do męża, znakiem tego, nic nie dociera, że nie tylko praca jest ważna – cały czas mu to mówię, iż pracę zawsze znajdzie nową, rodzina kiedyś się rozsypie, bo ileż można być wiecznie samemu?

Mąż potrafi mi podczas kłótni powiedzieć, cyt.: „jak ci źle, znajdź innego”. Podczas pytań o uczucia w moją stronę odpowie po chamsku, cyt.: „kocham cię, debilu, kretynko”… Zauważyłam już od przeszło wspólnych 21 lat bycia razem, iż najważniejsze dla niego jest życie zawodowe, nie prywatne. Ja jestem, bo jestem.

Przez to wszystko chciałam i chcę odejść, mam dość bycia panią tzw. do łóżka, sprzątania. Czasami odbieram, że mąż bawi się mną, że powinien być sam, skoro lubi życie pracoholizmu. Po co i do czego mu kobieta? Zwątpiłam w życie, w miłość, popadam w depresję. W mężu nie mam żadnej pomocy, wsparcia, zaangażowania. Kiedy nawet poproszę, aby poszedł ze mną prywatnie gdzieś zbadać serce, odpowie mi, cyt.: „coś pomyślimy”, „moim zdaniem serduszko jest zdrowe”. Czuję, jakby słuchał, ale z obojętnością.

Dosyć często mnie poniża, krytykuje. Potrafi nawet powiedzieć, cyt.: „nie dopuszczaj podczas kąpieli ciepłej sobie wody, bo ja za to płacę” lub cyt.: „zgaś światło, nie ty płacisz”, „co, kurwo, odkręcasz kaloryfer?”. Potem powie, że w nerwach to mówi. Po prostu przeplata uczucia miłości z agresją i obojętnością.

Rozkładam zupełnie ręce, nie wiem, co mam myśleć, co robić, jaką podjąć życiową decyzję. Boję się, że jestem uzależniona od niego, że sobie bez niego nie poradzę. On, tzn. jego mama, dała jemu na wynajem swoje po św. pamięci rodzicach mieszkanie i ma alibi – nie zostanie na ulicy. A ja? W każdej chwili może mnie wyrzucić, jak już raz to zrobił.

Co mam robić? Odejść? Niech sobie samemu tak żyje? Pracuje, pracuje, ale beze mnie żyć? Uważa, że mnie bardzo kocha, ale jak? Wiecznie na odległość? Wypisując SMS-y miłości, pożądania, tęsknoty, petardy w łóżku wieczorami? Gdzie codzienność? Plany, których nie snuje? Ciągle zdjęcia, kiedy przebiera się do pracy – tak, swe nagie zdjęcia. Nie raz obiecywał, że zrobi wszystko, aby spędzać więcej ze mną czasu, lecz wszystkie słowa, jak obietnice, są pustymi słowami.

Taki można ująć miesiąc miodowy – tu zapewnia, że nigdy nie wyzwie i nie uderzy, na chwilę. Proszę o dość, może drastyczne porady, ale z grubej, jak to się mówi, rury. Ja już naprawdę mam dość, chcę coś z tym zrobić, ale co? Czuję, że to nieprawdziwa z jego strony miłość, a wygoda, puste słowa, a nie czyny, gra, manipulacja, przywiązanie… Dzielą nas tylko dzieci, seks? Jak mówił – tyle razem przeszliśmy? Błagam o prawdziwe porady.

Brak chęci do życia, samotność, niskie poczucie własnej wartości i brak doświadczeń w relacjach – jak sobie z tym poradzić?
Jak żyć z ciągłym bólem i brakiem chęci do życia? Chciałbym wreszcie chyba przyzwyczaić się do tego że moje życie będzie samotne w bólu i bez żadnego sensu. Mam takie myśli od paru lat i tak naprawdę wydaje mi się że to jest moment w którym muszę zrozumieć że to już jest moje życie pełne smutku codziennego płaczu bez nadziei i samemu. Tak naprawdę wszystko zaczęło się w szkole zawszę byłem zamknięty w sobie i miałem może paru kolegów. Byłem gnębiony przez jakiś 2 chłopaków a później jakieś 2 dziewczyny zaczęły za mną łazić śmiać się. Oczywiście były komentarze że o lubią cię ale super ale wiem że jestem głupi ale widziałem że to tylko forma zabawy dla nich że zwykły brzydki nieśmiały chłopak. Bałem się dziewczyn i dalej się boje w szkołach nie miałem z nimi dobrego kontaktu wstydziłem się siebie.Od tamtego momentu wiedziałem że koleżanki to nie dla mnie nie przeszkadzało mi to że nie miałem dziewczyny itp. czułem że trudno jak będę starszy to się znajdzie ale teraz wiem że to nie prawda.Szczególnie że później gdy miałem z 20 lat i w pracy jedna dziewczyna zapytała się mnje czy miałem dziewczynę powiedziałem że nie nie miałem. To zaaregowala z takim zdziwieniem że jak to tak że to bardzo dziwne.Na początku mi to nie przeszkadzało ,ale później nawet to zaczęło mi siedzieć w głowie zacząłem patrzeć na Internecie różne posty od starszych facetów i czytałem chyba codziennie jak w tym wieku to już czerwona flaga że jest to nietypowe że jako mężczyzna będzie gorzej że dla kobiet to jest dziwne że nie chcą uczyć podstawowych rzeczy dorosłego faceta a robię się coraz starszy brzydki i będzie tylko gorzej.Poza tym ta sama dziewczyna wyśmiała starszego ode mnie chłopaka co też nigdy nie miał dziewczyny to tylko pokazało mi jak dla kobiet brak doświadczenia od razu cię skreśla. Z resztą widząc jak status pieniądze doświadczenie seksualne są ważne zdałem sobie sprawę że po prostu i tak nie mam szans.Pomyślałem że może to lepiej. Do tego wyglądam jak dziecko często ludzie mylą mój wiek przez co wiem że dla dziewczyn zwyczajnie wyglądam jak dzieciak nigdy nie byłem przystojny jestem brzydki więc unikam wzroku bo i tak czuję ogormny wstyd przechodząc koło nich szczególnie jak na mnie spojrzą. Później doszło porównywanie się szczególnie po tym jak poddałem prawo jazdy nie czuję się męski bo mam już 23 lata a dalej nie chcę jeździć. Mój starszy brat jest o wiele lepszy ma prawo jazdy dziewczynę on zawszę był przystojny. Do tego mieszkam z rodzicami co bardziej jest upokarzające jako mężczyzna. Będzie tylko gorzej czuje się i tak jak nieudacznik codziennie. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat i generalnie to nie mam żadnych osiągnięć codziennie jest mi smutno bo widzę że jestem nikim że tak naprawdę to żaden ze mnie mężczyzna nie mam planów na życie na nic codziennie porównuje się z innymi i jak ktoś się mnie pyta jakie mam plany to nie wiem co odpowiedzieć czuję wstyd bo nie mam żadnych planów.Z resztą po co mam liczyć na jakieś związki jak one mogą wejść na aplikację randkowe i tam znaleźć multum lepszych ode mnie poza tym nigdy bym nie założył profilu na tych aplikacjach chyba bym się spalił ze wstydu. Poza tym widzę dużo postów o tym jak jest dużo prawiczków co bardziej mnie dobija bo widzę jak będzie tylko gorzej. Myślałem że w tym wieku będzie inaczej ale wiem że będzie tylko gorzej już teraz nie mając żadnych doświadczeń z kobietami jest to dziwne odpychające ominęły mnie pierwsze związki co mnie boli bo ominęło mnie wszystko i będzie po prostu za późno i tak jestem nikim a moja przyszłość jest po prostu nijaka. Do tego nie pomaga to że zawsze byłem zamknięty w sobie intorwertyczny mam paru kolegów ale nawet przy nich czuje się jak śmieć bo są po prostu lepsi będę miał samotne smutne życie bo i tak żaden ze mnie facet zwykły nieudacznik
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.