Ściągnij aplikację mobilną TwójPsycholog na telefon - wiedza w jednym miejscu!
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Strzałka w lewoWróć do strony głównej bloga

Higiena pracy psychologa i psychoterapeuty - jak pomagać innym, nie zapominając o sobie?

Klaudia Dynur
Autor
Klaudia Dynur
Zegar
Czas czytania
6 min
Kalendarz
Opublikowano
higiena pracy
Ładowanie podsumowania...

Zawody pomocowe od zawsze wiążą się z następującym paradoksem: z jednej strony dają poczucie sensu, możliwość realnego wpływu na życie drugiego człowieka i satysfakcję z towarzyszenia mu w procesie zmiany, a z drugiej - wymagają nieustannego kontaktu z cierpieniem, niepewnością, stratą i emocjami, których ciężar trudno zostawić za drzwiami gabinetu.

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.

Psychologowie i psychoterapeuci uczą swoich klientów regulowania emocji, wyznaczania granic czy dbania o dobrostan. Jednak codzienna praktyka pokazuje, że stosowanie tych samych zasad wobec siebie bywa znacznie trudniejsze.

W środowisku profesjonalistów pomagających innym coraz częściej mówi się nie tylko o wypaleniu zawodowym, ale również o zmęczeniu współczuciem (compassion fatigue), wtórnym stresie traumatycznym czy wyczerpaniu emocjonalnym. Wszystkie te zjawiska przypominają, że skuteczna pomoc wymaga nie tylko wiedzy i umiejętności klinicznych, ale również troski o własną kondycję psychiczną. Dlatego dbanie o swój dobrostan nie jest luksusem ani nagrodą za ciężką pracę. Jest jednym z warunków odpowiedzialnego wykonywania zawodu.

Pomaganie ma swoją cenę – compassion fatigue

Każda relacja terapeutyczna opiera się na uważności. Psycholog słucha historii o przemocy, żałobie, depresji, kryzysach rodzinnych, samotności czy doświadczeniach traumatycznych. Nawet jeśli pozostaje profesjonalny i zachowuje odpowiedni dystans, jego układ nerwowy nie pozostaje obojętny na cierpienie drugiego człowieka. To właśnie dlatego osoby wykonujące zawody pomocowe są szczególnie narażone na przewlekłe przeciążenie emocjonalne.

Przez wiele lat dominowało przekonanie, że głównym zagrożeniem jest wypalenie zawodowe. Dziś wiemy, że obraz ten jest bardziej złożony.

Charles Figley, który spopularyzował pojęcie compassion fatigue, zauważył, że samo współczucie, będące przecież fundamentem relacji pomocowej, może stać się źródłem wyczerpania. Nie dlatego, że jest niewłaściwe, ale dlatego, że wymaga ciągłego angażowania zasobów emocjonalnych. Zmęczenie współczuciem nie oznacza utraty empatii - organizm zaczyna sygnalizować przeciążenie wynikające z długotrwałego kontaktu z cierpieniem innych ludzi.

Jednym z powodów, dla których compassion fatigue bywa trudne do rozpoznania, jest jego stopniowy rozwój. Na początku zmienia się jedynie poziom energii, potem coraz trudniej skoncentrować się podczas sesji - pojawia się drażliwość, rosnąca potrzeba izolacji, mniejsza cierpliwość wobec klientów czy nawet poczucie, że wszystkie historie brzmią podobnie. Niektórzy specjaliści zauważają również objawy somatyczne, takie jak napięcie mięśniowe, problemy ze snem, bóle głowy czy przewlekłe zmęczenie. To nie oznacza, że przestali być dobrymi psychologami, tylko że ich organizm od dłuższego czasu próbuje zwrócić uwagę na przeciążenie.

Kiedy empatia przestaje być zasobem?

Empatia jest jedną z najważniejszych kompetencji psychologa. Bez niej trudno zbudować relację terapeutyczną opartą na bezpieczeństwie i zaufaniu, jednak współczesne badania pokazują, że istnieje istotna różnica między empatią a współczuciem.

Empatia pozwala odczuwać emocje drugiej osoby. Współczucie natomiast dodaje do tego motywację do niesienia pomocy, jednocześnie zachowując świadomość granic między doświadczeniem klienta a własnym.

Problem pojawia się wtedy, gdy psycholog zaczyna nie tylko rozumieć cierpienie klienta, ale również przejmować za nie odpowiedzialność. Zamiast myśleć: „Towarzyszę tej osobie w procesie zmiany”; pojawia się przekonanie: „To ode mnie zależy, czy ta osoba sobie poradzi”. Właśnie w tym miejscu rodzi się przeciążenie.

Syndrom „zbawiania świata”

Większość psychologów wybiera ten zawód z autentycznej potrzeby pomagania. Motywacja ta jest niezwykle cenna, jednak może również prowadzić do pułapki nadmiernej odpowiedzialności.

Psycholog zaczyna wierzyć, że powinien pomóc każdemu. Odpowiada na wiadomości późnym wieczorem, nie odmawia przyjęcia kolejnego pacjenta, mimo że kalendarz jest już wypełniony, czuje poczucie winy, gdy planuje urlop, myśli o klientach podczas weekendu czy trudno mu zakończyć terapię, nawet gdy cele zostały osiągnięte.

Za każdym z tych zachowań często stoi jedno przekonanie: „Dobry specjalista powinien zrobić wszystko, co możliwe”. Problem polega na tym, że „wszystko” nie jest możliwe do spełnienia.

Psychoterapia jest procesem współtworzonym przez dwie osoby. Psycholog wnosi swoją wiedzę, doświadczenie i obecność. Klient wnosi gotowość do zmiany, własne decyzje i odpowiedzialność za życie poza gabinetem.

Przejęcie całej odpowiedzialności przez terapeutę nie zwiększa skuteczności terapii. Przeciwnie - może prowadzić do frustracji, przeciążenia i stopniowej utraty poczucia sprawczości.

Granice chronią nie tylko psychologa

Słowo „granice” pojawia się w gabinecie każdego dnia. Rozmawiamy o nich z klientami, pomagamy je rozpoznawać i wzmacniać. Paradoksalnie jednak wielu specjalistów ma trudność z wyznaczaniem ich we własnej pracy.

Granice nie są przejawem chłodu ani braku zaangażowania, a stanowią element etyki zawodowej. To dzięki nim klient wie, czego może oczekiwać od terapeuty, natomiast terapeuta zachowuje zdolność do długoterminowej pracy. Granice obejmują znacznie więcej niż czas trwania sesji. Dotyczą również:

  • liczby przyjmowanych klientów,

  • dostępności telefonicznej,

  • odpowiadania na wiadomości poza godzinami pracy,

  • planowania urlopów,

  • podejmowania dodatkowych zobowiązań,

  • dbania o odpoczynek między sesjami.

Warto pamiętać, że klient nie korzysta z psychologa, który pracuje najwięcej. Korzysta z psychologa, który potrafi zachować uważność i stabilność.

Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”?

Dla wielu specjalistów odmowa przyjęcia kolejnego klienta wywołuje dyskomfort. Pojawiają się myśli: „A jeśli nikt inny mu nie pomoże?” czy „Przecież jestem jeszcze w stanie znaleźć jedną godzinę”. W rzeczywistości problem rzadko dotyczy organizacji czasu, a znacznie częściej mówimy tu o sposobie myślenia o własnej roli.

Jeżeli poczucie wartości zawodowej opiera się na byciu niezbędnym, każda odmowa może być odbierana jako porażka. Tymczasem odpowiedzialność psychologa polega nie na przyjęciu wszystkich osób potrzebujących pomocy, lecz na świadczeniu pomocy w sposób bezpieczny i kompetentny. Czasami najbardziej profesjonalną decyzją jest skierowanie klienta do innego specjalisty.

Warto dbać o satysfakcję z pomagania - compassion satisfaction

Literatura dotycząca zawodów pomocowych coraz częściej zwraca uwagę nie tylko na zmęczenie współczuciem, ale również na zjawisko compassion satisfaction. Oznacza ono satysfakcję wynikającą z możliwości pomagania innym.

Psychologowie, którzy świadomie pielęgnują doświadczenia sukcesu, częściej zachowują motywację i odporność psychiczną. Nie chodzi o spektakularne efekty terapii. Czasami wystarczy zauważyć, że klient po raz pierwszy od wielu miesięcy powiedział „nie”, zadbał o własne potrzeby lub odważył się poprosić o pomoc. Docenianie takich momentów stanowi przeciwwagę dla naturalnej tendencji naszego mózgu do koncentrowania się na problemach.

Higiena psychiczna zaczyna się poza gabinetem

Łatwo myśleć o dbaniu o siebie jako o czymś, co robimy po pracy - spacer, medytacja, relaksacja, sport, weekend poza miastem.

Choć wszystkie te działania są wartościowe, higiena psychiczna zaczyna się znacznie wcześniej, na etapie organizowania własnej pracy.

Warto regularnie zadawać sobie pytania:

  • Ilu klientów tygodniowo jestem w stanie przyjąć, zachowując wysoką jakość pracy?

  • Czy pomiędzy sesjami mam czas na krótką regenerację?

  • Czy planuję urlopy z takim samym zaangażowaniem jak grafik konsultacji?

  • Czy pozostawiam przestrzeń na rozwój zawodowy i życie prywatne?

To właśnie struktura codziennej pracy w największym stopniu wpływa na długofalowy dobrostan.

Podsumowanie

Psychologowie i psychoterapeuci każdego dnia przypominają swoim klientom, że troska o siebie nie jest egoizmem, lecz warunkiem zdrowego funkcjonowania. Warto, aby te same słowa kierowali również do siebie.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za uratowanie wszystkich ludzi, którzy przekroczą próg gabinetu. Jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie bezpiecznej przestrzeni, wykorzystanie swojej wiedzy najlepiej, jak potrafimy, oraz zachowanie gotowości do towarzyszenia klientowi w jego własnej drodze.

Być może właśnie na tym polega dojrzałość w zawodzie pomagacza - nie na przekonaniu, że możemy naprawić cały świat, ale na świadomości, że możemy być ważną częścią zmiany, nie stając się jednocześnie jej jedynym źródłem.

Kurs z psycholożką biznesu Pauliną Ziomek-Wołczkiewicz. Naucz się rozpoznawać objawy wypalenia, zarządzać stresem i odzyskiwać równowagę między pracą a życiem – z narzędziami, które realnie wspierają zmianę.

99 zł

Bibliografia:

  • Barnett, J. E., Baker, E. K., Elman, N. S., Schoener, G. R. (2007). In Pursuit of Wellness: The Self-Care Imperative. Professional Psychology: Research and Practice, 38(6), s. 603–612.

  • Figley, C. R. (2002). Compassion Fatigue: Psychotherapists' Chronic Lack of Self-Care. Journal of Clinical Psychology, 58(11), s. 1433–1441.

  • Maslach, C., Leiter, M. P. (2022). The Burnout Challenge: Managing People's Relationships with Their Jobs. Harvard Business Review Press.

Komentarze (0)

Podoba Ci się ten artykuł?
Udostępnij
Klaudia Dynur
Klaudia Dynur
Psycholożka, seksuolożka i mediatorka. Pracuje z młodzieżą i dorosłymi.