
Zazwyczaj postanawiamy sobie, że skoro zgłaszamy się do specjalisty to warto otwarcie mówić o swoich problemach. I często tak jest - szczerze wyznajemy to, z czym obecnie mamy trudność lub co jest odbierane przez nas jako przyczyna naszego cierpienia. Z biegiem czasu jednak, to co wcześniej przychodziło łatwo, zaczyna sprawiać coraz więcej trudności, gdyż do głosu dochodzą nasze mechanizmy obronne.
Często zadajemy sobie pytanie, czy to, co chodzi mi teraz po głowie, jest istotne dla przebiegu mojej (psycho)terapii czy nie. Istotnie, różnią się od siebie dwa zasadnicze elementy każdego procesu terapeutycznego: etap konsultacyjny oraz etap właściwy.
Podczas konsultacji może być nieco łatwiej, gdyż specjalista chcąc jak najlepiej poznać naszą sytuację życiową zadaje nam pytania. Psychoterapeuta może zapytać o naszą rodzinę, sytuację zawodową, związki intymne czy hobby. Niektóre pytania mogą nas zadziwić, ale nigdy nie padają przypadkowo. W zależności od nurtu i metody w jakiej pracuje psychoterapeuta, posługuje się on albo zwyczajnym wywiadem klinicznym, albo rozmową kierowaną czy strukturalnymi lub półstrukutryzowanymi wywiadami, które przeprowadza się według określonej procedury.
My, jako klienci\pacjenci, nie musimy przejmować się porządkiem swojej wypowiedzi. Często, szczególnie w emocjach i stresie, może nam się wydawać, że jesteśmy chaotyczni lub, że specjalista nas nie zrozumie. To całkowicie adekwatne poczucie, właściwe dla pierwszego kontaktu z osobą, której, często pierwszy raz w życiu, mówimy o swoich najtrudniejszych doświadczeniach.
W niektórych nurtach (psycho)terapeutycznych, szczególnie tych wywodzących się z klasycznej psychoanalizy, np. psychodynamicznym, psychoterapeuta po etapie konsultacyjnym prosi nas, abyśmy dzielili się tym, co właśnie przychodzi nam do głowy. Jest to metoda swobodnych skojarzeń, czyli taki sposób wypowiedzi, w której staramy się zachować jak największą szczerość w dzieleniu się treściami swoich myśli i uczuć, szczególnie tych, które są obecne “tu i teraz”. I wtedy właśnie pojawia się pierwsza trudność.
Odruchowo, co całkowicie normalne, zaczynamy się cenzurować, przebierać w tym co wydaje nam się ważnym i bezpiecznym tematem, odrzucamy to, co wydaje nam się nieistotne lub co jest zbyt trudne. Czasami przychodzi nam do głowy jakiś sen, ale nie wiemy czy warto go opowiadać. Rzadko zdarza się, że do snów podchodzimy w taki sposób jak przedstawia to popkultura prezentująca psychoanalizę, natomiast sny często niosą za sobą nieświadome treści, które odpowiednio omówione mogą nam wiele pokazać. Dlatego zawsze warto podzielić się tym ze swoim psychoterapeutą, abyśmy wspólnie mogli odkryć, co oznaczają nasze marzenia senne.
Być może zastanawiamy się, czy to normalne, że dużo myśli, które mamy podczas sesji - jak również pomiędzy nimi - dotyczą naszego psychoterapeuty. Czasami zastanawiamy się kim jest, czy ma rodzinę, jakie ma hobby, jaki jest prywatnie. Neutralność techniczna, którą zachowują specjaliści, polega na tym, że starają się oni nie ujawniać o sobie niczego, co mogłoby zakłócić proces. Nie dlatego, żeby frustrować nas nadmiarowo i okazywać brak empatii (co często możemy tak przeżywać), ale dlatego, żeby powstało miejsce na wyobrażenia o tym, kim jest mój psychoterapeuta, jaki ma do mnie stosunek, co o mnie myśli, czy mnie lubi, czy jest zniecierpliwiony, zły czy w ogóle mnie słucha?
Nie oznacza to braku reakcji czy kamiennej twarzy. To naturalne rozterki, które dodatkowo są niezwykle cennym materiałem, którego można użyć podczas sesji. To, w jaki sposób obecnie przeżywamy specjalistę siedzącego na przeciwko nas, mówi najwięcej o nas samych. Czy widzimy teraz krytycznego ojca? A może wspierającego brata? Może psychoterapeuta jest dla nas zagrażającą konkurencją? A może poczuliśmy wobec niego coś romantycznego?
Pragnienia seksualne\romantyczne kierowane wobec psychoterapeuty są częstym zjawiskiem występującym podczas procesu, a do tego, są całkowicie naturalne. Jeśli okoliczności są ku temu sprzyjające, na przykład jesteśmy w podobnym wieku, uważamy specjalistę za atrakcyjnego, lub po prostu w przebiegu rozmowy czujemy się po raz pierwszy w życiu słuchani, zrozumiani i nieoceniani, mogą się w nas pojawić ciepłe odczucia, które z czasem przeradzają się w coś więcej.
Ważne jest, abyśmy o tym mówili. Specjaliści słyszą to nierzadko i są na to przygotowani. Jeśli jesteśmy świadomi swoich przeżyć, to nie stanowią one większego problemu, a często są pomocnym materiałem w procesie psychoterapeutycznym. Jeśli potrafimy zdystansować się i zachować krytycyzm wobec naszych pragnień, świadczy to tylko dobrze o naszej zdolności do miłości i intymności z innym człowiekiem. Jeśli jest to zbyt przytłaczające i jesteśmy tym bardzo pochłonięci, to również należy się tym zająć. Psychoterapeuta nigdy nie będzie naszym partnerem, ale pomoże nam dostrzec, w jaki sposób do tej pory reagowaliśmy na podobne doświadczenia.
Bardzo często na publicznych forach pada pytanie o to, aby ktoś polecił nam psychologa\psychoterapeutę, który “nie ocenia, jest miły, można się przy nim poczuć swobodnie”. Bardzo często można również przeczytać liczne komentarze na temat tego, w jak przemiły sposób przebiegają sesje terapeutyczne.
Podejścia do terapii są oczywiście bardzo różne, ale frustracja, złość czy smutek podczas sesji są czymś naturalnym, a w zasadzie można powiedzieć, że koniecznym, świadczy to bowiem o tym, że w naszym leczeniu zachodzi proces, a przecież nie jest to spotkanie towarzyskie, które ma dostarczać wyłącznie przyjemnych doświadczeń. Niekiedy konfrontujemy się z tymi najtrudniejszymi, gdy psychoterapeuta powie coś, co być może jest dla nas trudne lub co dotyka istotny naszego problemu, może to być przez nas odebrane jako atakujące lub oceniające. Warto wówczas wypowiedzieć swoje obawy, aby móc to omówić i zrobić pożytek z naszych wewnętrznych przeżyć.
Badanie naszego życia seksualnego jest równie istotne jak poznanie dzieciństwa czy ważnych relacji. Czasami czujemy się zawstydzeni pytaniami o to, czy uprawiamy seks lub realizujemy swoją seksualność w inny sposób, np. poprzez masturbację. Warto być wówczas szczerym, daje to bowiem szerszy obraz naszego funkcjonowania, tego, w jaki sposób radzimy sobie z napięciami, czy nie mamy trudności w odczuwaniu intymności i budowaniu więzi poprzez współżycie.
Czerpanie satysfakcji z życia seksualnego jest jednym z ważnych obszarów funkcjonowania naszej osobowości. Brak życia seksualnego lub odwrotnie, używanie seksu jako czegoś, co ma wyłączne redukować napięcie i stres, promiskuityzm - czyli przelotne, często jednorazowe kontakty z przypadkowymi partnerami - to wszystko bardzo istotne elementy naszego “ja”, które pozwalają psychoterapucie właściwie rozpoznać problem i dobrać odpowiednie formy interwencji.
Czy mam opowiadać swojemu psychoterapeucie co się stało w pracy? A może to temat zastępczy? Jeśli chodzi nam po głowie szef, który wydaje się nam niesprawiedliwy, opresyjny lub okrutny, lub gdy często zmieniamy pracę i nigdzie nie możemy zagrzać miejsca, a może mamy trudność w pracy zespołowej?
To wszystko mówi o naszym funkcjonowaniu społecznym. Relacje z przełożonym często bywają analogią innych, wcześniejszych doświadczeń, które nas ukształtowały. A może wymagający i rozliczający nas z nieobecności psychoterapeuta też jest teraz opresyjny i niesprawiedliwy? Czy stał się właśnie takim “szefem”?
Jeśli takie pytania wewnętrzne rozbudzają naszą ciekawość lub wywołują niepokój, warto o tym wspomnieć. Zaangażowanie w pracę, umiejętność jasnego określania i wyznaczania celów to cechy prawidłowego funkcjonowania. Warto mieć dobre rozeznanie w tej sferze naszego życia.
Po co opowiadać psychoterapucie o swoim hobby? Lepiej od razu zająć się problemem. Pacjenci\klienci często czują się zdezorientowani pytaniem o spędzanie czasu wolnego. Czasami okazuje się, że w ogóle go nie mają lub nie potrafią spędzać go w sposób dobry dla siebie. To, że nie posiadamy hobby, nie musi być od razu nieprawidłowością, ale po tym, jak realizujemy siebie podczas relaksu i czy w ogóle to potrafimy - to ważna informacja o naszym życiu.
Czasem mam ochotę zabić swojego męża. Ha! Czy jestem psychopatą? Nie. Takie myśli często bywają naturalną oznaką gniewu, reakcji na rozczarowanie czy zranienie. W emocjach często wyobrażamy sobie rzeczy, które chwilowo “uwalniają nas” od problemu. Mogą być to fantazje o własnej śmierci, o porzuceniu rodziny i ucieczce, o odejściu z pracy i życiu jako wieczny nomada. Nie zawsze oznacza to, że mamy zamiar do ich realizacji. Wie to również nasz psychoterapeuta, który raczej będzie obserwował, co kryje się za tymi myślami, niż oceniał nas, czy tym bardziej, traktował jako kogoś, kto jest “bardzo złym człowiekiem”.
Jeśli uznajemy, że psychoterapia ma nas uleczyć, to musimy pomyśleć sobie o tym procesie tak, jak wyobrażamy sobie zabieg chirurgiczny. Żeby opatrzyć ranę, trzeba ją odsłonić, oczyścić, sprawdzić. Wtedy można ją opatrzyć i rozpoczyna się gojenie. Bez widoczności obolałego miejsca, gdy nie chcemy lub boimy się go pokazać, trudno będzie uzyskać zadowalające efekty.
Szczerość nie jest łatwa w żadnej relacji. Zazwyczaj próbujemy się zdystansować od tego, co trudne, nie chcemy o tym myśleć, a tym bardziej wyjawiać tego innymi. Gdy trudno nam o czymś mówić, warto jest powiedzieć, że po prostu jest nam trudno, podzielić się swoim lękiem i obawami. Z czasem, gdy nasza terapia już trochę trwa, gdy przymierze terapeutyczne jest silne, wtedy łatwiej jest nam monitorować swoje własne lęki i obawy, szukać ich znaczenia i dzielić ich rozumieniem z psychoterapeutą.
Psychoterapeuci też są ludźmi, a i są lub byli pacjentami. Uczestniczyli we własnym procesie. Czasami wymaga tego szkolenie, czasami etyka i odpowiedzialność zawodowa. Wiemy, jak to jest być na tym drugim fotelu.
Kernberg, O. F. (1984). Severe Personality Disorders: Psychotherapeutic Strategies. Yale University Press.
Kernberg, O. F. (2016). Psychodynamiczna terapia zaburzeń osobowości. Kraków: UJ.
Mitchell, S. A., & Black, M. J. (1995). Freud and Beyond. Basic Books.
Aron, L. (1996). A Meeting of Minds: Mutuality in Psychoanalysis.






Komentarze (0)