
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Brak inicjatywy...
Brak inicjatywy seksualnej partnera: czy to normalne w związku?
Paulina Duda
Dzień dobry,
dziękuję za podzielenie się swoją historią to nie jest proste. Z opisu wynika, że doświadcza Pani w tej relacji wielu ważnych i wartościowych aspektów – bliskości, troski, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie dostrzegam, że obszar intymności i seksualności budzi w Pani wiele pytań, niepewności oraz wiąże się z przeżywaniem trudnych emocji i wątpliwości dotyczących samej siebie.
Warto pamiętać, że potrzeby seksualne, sposób przeżywania bliskości oraz tempo budowania intymności mogą być bardzo różne u poszczególnych osób. Również brak inicjatywy seksualnej czy odmienne oczekiwania w tej sferze nie muszą jednoznacznie świadczyć o braku uczuć czy atrakcyjności partnera. Jednocześnie, jeśli obecna sytuacja powoduje u Pani narastający niepokój, obniża poczucie własnej wartości lub rodzi wiele pytań dotyczących relacji, warto przyjrzeć się tym doświadczeniom bliżej.
Opisuje Pani także, że od dłuższego czasu zmaga się Pani z kompleksami i zastanawia się, czy przyczyną trudności może być Pani wygląd. Takie myśli mogą być bardzo obciążające emocjonalnie. Spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą mogłoby stworzyć bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się zarówno Pani przeżyciom związanym z relacją, jak i temu, w jaki sposób postrzega Pani siebie oraz swoje potrzeby w bliskim związku.
Rozmowa ze specjalistą może pomóc lepiej zrozumieć własne emocje, potrzeby i oczekiwania wobec relacji, a także uporządkować pojawiające się wątpliwości.
Pozdrawiam
Paulina Duda
Psychoterapeuta CBT
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że z jednej strony doświadcza Pani w tej relacji dużo ciepła, bezpieczeństwa i bliskości a z drugiej pojawia się niepewność związana z ważną dla Pani sferą seksualną. Proszę pamiętać, iż to nie są dwie wykluczające się rzeczy i to, że partner rzadko inicjuje współżycie, nie musi oznaczać, że nie jest Pani dla niego atrakcyjna. Ludzie bardzo różnią się poziomem potrzeb seksualnych, sposobem okazywania bliskości czy doświadczeniami, które wpływają na ich seksualność. Zastanawiam się jednak, czy rozmawiali Państwo ze sobą otwarcie o swoich potrzebach i oczekiwaniach w tej sferze. Często partnerzy unikają tego tematu, licząc, że druga osoba sama się domyśli. Proszę zadać sobie dwa pytania: czego najbardziej Pani brakuje: samego współżycia czy poczucia bycia pożądaną? I czy czuje się Pani na tyle bezpiecznie w tej relacji, by szczerze porozmawiać z partnerem o swoich potrzebach, bez obwiniania siebie lub jego?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że z Panią jest coś nie tak ani że oczekuje Pani zbyt wiele. Potrzeba bliskości, czułości i współżycia w związku jest naturalna. Warto spokojnie porozmawiać z partnerem o tym, jak on postrzega tę sferę i czy nie mierzy się z trudnościami, o których Pani nie wie. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmian, a temat nadal powoduje cierpienie, warto rozważyć konsultację u seksuologa lub terapię par. Najważniejsze, aby nie obwiniała Pani siebie za sytuację, której przyczyny mogą być znacznie bardziej złożone.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Nie każdy mężczyzna ma temperament niczym lew i potrzebuje częstych zbliżeń. Czy rozmawiacie o tym, czy komunikuje Pani partnerowi swoje potrzeby? Problem tkwi z braku otwartości na siebie i mówieniu wprost o tym, co Pani czuje. Do tego spada w Pani samoakceptacja, kiedy uważa Pani, że wina jest po stronie jej wyglądu. Zawsze możecie iść do terapeuty par lub seksuologa. Podstawą każdej relacji jest komunikowanie się na każdej płaszczyźnie, nawet w najbardziej intymnych sferach.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Z Pani opisu wyłania się relacja pełna emocjonalnego bezpieczeństwa, dojrzałości i szacunku, jednak kontrast między zaangażowaniem partnera a brakiem inicjatywy intymnej ma prawo budzić w Pani niepokój i uderzać w poczucie własnej wartości. Z perspektywy psychologicznej i seksuologicznej takie zachowanie rzadko ma związek z wyglądem partnerki – najczęściej wynika z naturalnie niskiego libido lub aseksualności, problemów zdrowotnych (np. spadku testosteronu u mężczyzn po 40. roku życia) bądź głębokich blokad psychicznych i lęku przed psychicznym niepowodzeniem w sferze intymnej. Potrzeba bliskości fizycznej i bycia pożądaną jest całkowicie naturalna, dlatego proszę nie myśleć, że ma Pani za duże wymagania. Kluczem jest szczera rozmowa poza sypialnią, oparta na komunikowaniu własnych uczuć i braku oceny, która pozwoli zrozumieć perspektywę partnera i ewentualnie nakieruje Was na wizytę u lekarza lub seksuologa.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Joanna Michałek
Dzień dobry,
chyba najlepiej byłoby porozmawiać z partnerem, szczerze. Zapytać jak to wygląda z jego strony, czy można jakoś pomóc. Jeśli partner ma jakieś problemy w sferze seksualnej to on musi chcieć się skonsultować ze specjalistą, ale najpierw rozmowa. Tak, rok czasu w dorosłej relacji z planami na przyszłość bez bliskości nie jest standardowym podejściem.
Nie szła bym w myślenie, że to moja wina, że jestem za brzydka itp, bo jest z tobą, ale zaopiekowałabym te kompleksy ze specjalistą.
Powodzenia!
Wiktoria Woldan
Dzień dobry. ♥️
Z Pani opisu wynika, że relacja daje Pani wiele poczucia bezpieczeństwa, wsparcia i bliskości emocjonalnej, natomiast trudności pojawiają się w obszarze intymności. Warto pamiętać, że potrzeby seksualne oraz sposób okazywania bliskości mogą znacząco różnić się między partnerami i same w sobie nie świadczą o braku uczuć czy atrakcyjności.
Jednocześnie rozumiem, że długotrwały brak inicjowania współżycia może prowadzić do pojawienia się wątpliwości, obniżenia poczucia własnej wartości oraz szukania przyczyn w sobie. Nie oznacza to jednak, że problem leży po Pani stronie. Na libido i zachowania seksualne wpływa wiele czynników, m.in. stan zdrowia, gospodarka hormonalna, poziom stresu, wcześniejsze doświadczenia, przekonania dotyczące seksualności czy indywidualne potrzeby.
Zachęcałabym przede wszystkim do spokojnej, otwartej rozmowy z partnerem o wzajemnych potrzebach i oczekiwaniach, bez oceniania czy wzajemnego obwiniania. Jeżeli okaże się, że temat jest trudny do omówienia lub od dłuższego czasu pozostaje nierozwiązany, warto rozważyć konsultację u seksuologa lub psychoterapeuty par. Taka konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć źródło trudności i znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące dla obu stron.
pozdrawiam
psycholog Wiktoria

Zobacz podobne
Mój mąż ma depresję. Gdy chcę, żeby spędził czas ze mną i dziećmi, nie ma siły. Niezwykle rzadko spędza czas z dziećmi sam. Głównie to ja zajmuje się opieką i zabieram je gdzieś popołudniami czy w weekendy. Co jakiś czas mój mąż ma ochotę pojechać do kolegów, wyjechać gdzieś w kolegami. Ostatnio popłynął w kilkudniowy rejs, teraz wysłał mi informację o jakimś obozie dla mężczyzn. Po raz kolejny zwróciłam mu uwagę, że czuję jakby nie miał dla nas sił, a kiedy jakieś się pojawiają, jego priorytetem są jego własne potrzeby. Mówi wtedy, że nie rozumiem jego depresji i nie akceptuje jego choroby. Ale nielogicznym dla mnie jest, że nie ma siły dla nas, ale na coś z innymi ludźmi już tak. Jakbyśmy byli ciężarem. Jest to dla mnie bardzo przykre.
Czy to naprawdę tak wygląda, czy może to tylko wymówka? Ostatnio zdenerwowałam się i powiedziałam mu wprost, żeby nie zdziwił się kiedyś jak dzieciaki podrosną i będą dzwonić i przyjeżdżać do mamy, a my będziemy tylko współlokatorami. Znów usłyszałam, że nic nie rozumiem.
Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…
Dzień dobry. Kilka dni temu przeżyłem rozstanie z partnerką, z którą byliśmy ponad 11 lat. Nastąpiło to z jej inicjatywy, chociaż nasze relacje od kilku miesięcy były bardzo trudne.
Mam 39 lat, partnerka dwa lata młodsza. Ex ma pasję, którą są psy, a ja okazałem się mieć uczulenie na większość czworonogów, które przechodziły przez dom z ciągłym założeniem, że któraś opcja będzie odpowiednia. Był to mocny przyczynek do pogorszenia się relacji i częstych kłótni, pogłębiającego się niezrozumienia działania drugiej osoby. Najgorszy etap trwał ostatnie kilka miesięcy, kiedy ex partnerka uparła się, że zostawi psa, który powoduje u mnie alergię. Zrobiła to po moim "karaniu ciszą" i Ogólnie ja odczuwam związek jako udany do pewnego stopnia, szczególnie gdy mam porównanie do związków znajomych mi osób. Kochałem i dalej kocham ex partnerkę.
Nasza relacja miłosna wyrosła z początkowej relacji przyjacielskiej w ciągu dwóch miesięcy. Zawsze dużo żartowaliśmy i czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie. Niemniej potrafiłem robić jej przykrość głupimi tekstami, upartym zachowaniem, nieodpowiednim komentarzem czy karaniem ciszą.
Oboje jesteśmy osobami z zaburzeniami nerwicowymi.
Przed rozstaniem ex wiele razy wspominała, że powinienem się wyprowadzić albo że nie chce już tak żyć. Niemniej jeszcze kilka tygodni temu były momenty dobre i przyjemne, z tym że już tylko momenty. Teraz po rozstaniu, ex twierdzi, że odczuwa wreszcie spokój i wcale, póki co nie odczuwa mojego braku, bo czuła tę samotność już wcześniej, gdy siedziałem w drugim pokoju albo z oczami w komórce i nie zwracając na nią większej uwagi.
Bardzo mnie to boli, bo ja czuję jej brak i wspominam bardzo te dobre momenty z naszego wspólnego życia. Ona aktualnie jest mocno rozgoryczona. Wypomina mi, że dlaczego nie reagowałem wcześniej, jeśli kochałem. Że przeze mnie ma problemy zdrowotne i przeżywała miesiącami ciągły stres, zresztą ja przeżywałem tak samo stres i brak zrozumienia. I ona mi nie chce dać wrócić, bo musi zadbać o siebie i nie wierzy aktualnie, że będzie dobrze.
Ona po prostu czuje spokój, gdy mnie nie ma. Niemniej, gdy się spotkaliśmy przedwczoraj, to była miła, trzymała mnie za rękę, przytulając się nawet, płakała, gdy pakowałem się, wyjmując swoje rzeczy osobiste. Piszemy teraz sporo ze sobą, głównie z mojej inicjatywy. Chciałbym wiedzieć, czy ona jeszcze to przemyśli, czy jest szansa na ponowne zjednoczenie i spróbowanie kolejny raz bycia ze sobą? Czy po tym, co napisałem wcześniej, jest szansa, że partnerka zacznie wreszcie odsuwać negatywne emocje, a poczuje tęsknotę za tym, co było?
Ja aktualnie chce przepracować swoje błędy, jakie popełniałem. Niemniej jest czasem bardzo ciężko, gdy przyjdzie myśl, że to może być koniec tak długiej relacji.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
