Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak inicjatywy seksualnej partnera: czy to normalne w związku?

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy coś jest ze mną nie tak, czy z moim partnerem. Od półtorej roku spotykam się z pewnym mężczyzna. Ja mam 36 lat, on 44. Pierwszy raz czuje się kochana, zaopiekowana, rozpieszczana, pomoc w każdym zakresie, wsparcie, miłość. Facet dojrzały, z szacunkiem do mnie, do mojej córki małej, traktuje naprawdę jak własne. Wspaniale ja traktuje i mnie. Niekiedy wspomina o ślubie, przyszłości, więc też musi mnie kochać bardzo i poważnie o mnie myśleć. Czujemy się, jakbyśmy się znali piec lat a nie rok. Niestety czasami jego seksualne zachowania dają mi do myślenia. Przez 8 miesięcy czasu na początku związku nie było normalnego seksu, nic, tylko jakieś pieszczoty, a temat seksu nie był poruszany, antykoncepcji, nic. Po prawie roku bycia razem ogarnęłam antykoncepcje, bo myślałam, że może to jest przyczyną tego, że nie sypiamy, ale i tak w tym zakresie była później cisza. Nie ciągnie go do seksu. Wieczor woli spędzic oglądając film, mam wrażenie, albo słuchając muzyki, gadając o wszechświecie. Pierwszy raz spotykam się z facetem, który nie inicjuje takich spraw łóżkowych. Nie wiem, czy ma jakiś problem, czy się jemu nie podobam, jestem przy kości, a miał byle szczupłe, porobione, plastikowe barbie, może przy nich jestem dla niego brzydka. Mam dużo kompleksów to prawda, ale jego zachowanie w tym nie pomaga, mówi, że mu się podobam, a sypiamy w nocy nawet osobno. Czy ja mam jakieś za dużde wymagania? Czy może coś ze mną jest nie tak, że chciałabym wiecej zainteresowana w sferze seksualnej. Pozdrawiam.
Paulina Duda

Paulina Duda

Dzień dobry,

dziękuję za podzielenie się swoją historią to nie jest proste. Z opisu wynika, że doświadcza Pani w tej relacji wielu ważnych i wartościowych aspektów – bliskości, troski, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie dostrzegam, że obszar intymności i seksualności budzi w Pani wiele pytań, niepewności oraz wiąże się z przeżywaniem trudnych emocji i wątpliwości dotyczących samej siebie.

Warto pamiętać, że potrzeby seksualne, sposób przeżywania bliskości oraz tempo budowania intymności mogą być bardzo różne u poszczególnych osób. Również brak inicjatywy seksualnej czy odmienne oczekiwania w tej sferze nie muszą jednoznacznie świadczyć o braku uczuć czy atrakcyjności partnera. Jednocześnie, jeśli obecna sytuacja powoduje u Pani narastający niepokój, obniża poczucie własnej wartości lub rodzi wiele pytań dotyczących relacji, warto przyjrzeć się tym doświadczeniom bliżej.

Opisuje Pani także, że od dłuższego czasu zmaga się Pani z kompleksami i zastanawia się, czy przyczyną trudności może być Pani wygląd. Takie myśli mogą być bardzo obciążające emocjonalnie. Spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą mogłoby stworzyć bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się zarówno Pani przeżyciom związanym z relacją, jak i temu, w jaki sposób postrzega Pani siebie oraz swoje potrzeby w bliskim związku.

Rozmowa ze specjalistą może pomóc lepiej zrozumieć własne emocje, potrzeby i oczekiwania wobec relacji, a także uporządkować pojawiające się wątpliwości.

 

Pozdrawiam

Paulina Duda 

Psychoterapeuta CBT 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że z jednej strony doświadcza Pani w tej relacji dużo ciepła, bezpieczeństwa i bliskości a z drugiej pojawia się niepewność związana z ważną dla Pani sferą seksualną. Proszę pamiętać, iż to nie są dwie wykluczające się rzeczy i to, że partner rzadko inicjuje współżycie, nie musi oznaczać, że nie jest Pani dla niego atrakcyjna. Ludzie bardzo różnią się poziomem potrzeb seksualnych, sposobem okazywania bliskości czy doświadczeniami, które wpływają na ich seksualność. Zastanawiam się jednak, czy rozmawiali Państwo ze sobą otwarcie o swoich potrzebach i oczekiwaniach w tej sferze. Często partnerzy unikają tego tematu, licząc, że druga osoba sama się domyśli. Proszę zadać sobie dwa pytania: czego najbardziej Pani brakuje: samego współżycia czy poczucia bycia pożądaną? I czy czuje się Pani na tyle bezpiecznie w tej relacji, by szczerze porozmawiać z partnerem o swoich potrzebach, bez obwiniania siebie lub jego? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że z Panią jest coś nie tak ani że oczekuje Pani zbyt wiele. Potrzeba bliskości, czułości i współżycia w związku jest naturalna. Warto spokojnie porozmawiać z partnerem o tym, jak on postrzega tę sferę i czy nie mierzy się z trudnościami, o których Pani nie wie. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmian, a temat nadal powoduje cierpienie, warto rozważyć konsultację u seksuologa lub terapię par. Najważniejsze, aby nie obwiniała Pani siebie za sytuację, której przyczyny mogą być znacznie bardziej złożone.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nie każdy mężczyzna ma temperament niczym lew i potrzebuje częstych zbliżeń. Czy rozmawiacie o tym, czy komunikuje Pani partnerowi swoje potrzeby? Problem tkwi z braku otwartości na siebie i mówieniu wprost o tym, co Pani czuje. Do tego spada w Pani samoakceptacja, kiedy  uważa Pani, że wina jest po stronie jej wyglądu. Zawsze możecie iść do terapeuty par lub seksuologa. Podstawą każdej relacji jest komunikowanie się na każdej płaszczyźnie, nawet w najbardziej intymnych sferach. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Z Pani opisu wyłania się relacja pełna emocjonalnego bezpieczeństwa, dojrzałości i szacunku, jednak kontrast między zaangażowaniem partnera a brakiem inicjatywy intymnej ma prawo budzić w Pani niepokój i uderzać w poczucie własnej wartości. Z perspektywy psychologicznej i seksuologicznej takie zachowanie rzadko ma związek z wyglądem partnerki – najczęściej wynika z naturalnie niskiego libido lub aseksualności, problemów zdrowotnych (np. spadku testosteronu u mężczyzn po 40. roku życia) bądź głębokich blokad psychicznych i lęku przed psychicznym niepowodzeniem w sferze intymnej. Potrzeba bliskości fizycznej i bycia pożądaną jest całkowicie naturalna, dlatego proszę nie myśleć, że ma Pani za duże wymagania. Kluczem jest szczera rozmowa poza sypialnią, oparta na komunikowaniu własnych uczuć i braku oceny, która pozwoli zrozumieć perspektywę partnera i ewentualnie nakieruje Was na wizytę u lekarza lub seksuologa.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

chyba najlepiej byłoby porozmawiać z partnerem, szczerze. Zapytać jak to wygląda z jego strony, czy można jakoś pomóc. Jeśli partner ma jakieś problemy w sferze seksualnej to on musi chcieć się skonsultować ze specjalistą, ale najpierw rozmowa. Tak, rok czasu w dorosłej relacji z planami na przyszłość bez bliskości nie jest standardowym podejściem.

Nie szła bym w myślenie, że to moja wina, że jestem za brzydka itp, bo jest z tobą, ale zaopiekowałabym te kompleksy ze specjalistą.

 

Powodzenia!

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. ♥️

 

Z Pani opisu wynika, że relacja daje Pani wiele poczucia bezpieczeństwa, wsparcia i bliskości emocjonalnej, natomiast trudności pojawiają się w obszarze intymności. Warto pamiętać, że potrzeby seksualne oraz sposób okazywania bliskości mogą znacząco różnić się między partnerami i same w sobie nie świadczą o braku uczuć czy atrakcyjności.

Jednocześnie rozumiem, że długotrwały brak inicjowania współżycia może prowadzić do pojawienia się wątpliwości, obniżenia poczucia własnej wartości oraz szukania przyczyn w sobie. Nie oznacza to jednak, że problem leży po Pani stronie. Na libido i zachowania seksualne wpływa wiele czynników, m.in. stan zdrowia, gospodarka hormonalna, poziom stresu, wcześniejsze doświadczenia, przekonania dotyczące seksualności czy indywidualne potrzeby.

Zachęcałabym przede wszystkim do spokojnej, otwartej rozmowy z partnerem o wzajemnych potrzebach i oczekiwaniach, bez oceniania czy wzajemnego obwiniania. Jeżeli okaże się, że temat jest trudny do omówienia lub od dłuższego czasu pozostaje nierozwiązany, warto rozważyć konsultację u seksuologa lub psychoterapeuty par. Taka konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć źródło trudności i znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące dla obu stron.
 

pozdrawiam 

psycholog Wiktoria

Zobacz podobne

Zazdroszczę partnerowi sukcesów - jak zamienić zazdrość w motywację do rozwoju?

Zaczyna mi doskwierać fakt, że sukcesy mojego partnera mieszają mi w głowie... na jednym poziomie jestem naprawdę dumna z jego osiągnięć, ale gdzieś głęboko w środku pojawia się zazdrość. To mnie trochę zaskakuje i niepokoi, bo wpływa na naszą relację. Nie chcę, żeby te uczucia zniszczyły coś, na czym mi bardzo zależy. Mam wrażenie, że porównywanie się z nim zaczyna być szkodliwe. Każdy z nas przecież ma swoją ścieżkę do sukcesu. Jak mogę przemienić tę zazdrość w coś, co mnie zmotywuje i pchnie do własnego rozwoju? 

Nie wiem, co zrobić, bo bardzo nie chce, żeby nasza relacja się przez to zepsuła, ale czasem czuję się przy nim głupia. On niedawno obronił magistra, a ja oblałam 3 rok studiów i musiałam brać warunek. Ciągle się tym porównuje i mu zazdroszczę, a nie chce tak robić.

Dlaczego inni traktują mnie jak dziecko? Jak unikać pouczeń w dorosłym życiu?
Dzień dobry. Mam problem z którym nie mogę sobie poradzić, a nie wiem nawet w którą stronę szukać rozwiązania tego problemu, bardzo proszę o jakąś sugestie. Rzecz dotyczy tego, że mam 36 lat a bez przerwy ktos traktuje mnie jak niedorozwinięte dziecko, poucza w oczywistych sprawach i mówi mi co mam robić. Czy to normalne że ludzie tak robią i inni nie biorą tego tak do siebie (nie zwracają na to uwagi), czy ja mam coś w swoim zachowaniu takiego że przyciągam takich ludzi?
Brak seksu i poczucie „mamusowania” partnera w związku – co robić?
Problem w związku. Jestem w 2 letnimi związku z partnerem. Mieszkamy razem, on pracuje bardzoo dużo, co się przekłada na brak energetii i chęci do zbliżenia. Kiedy do zbliżeniu dochodzi to jest to takie nijakie.. Kochamy się, świetnie się dogadujemy, ale ten seks to ciężki temat. Przez miesiące potrafimy się nie kochać vo nie wyjdzie z inicjatywa, nie chce mu się kupić gumek itp. Również kwestia że czasem mam wrażenie że mamusiuje mu za bardzo. Dbam o dom, staram się robić mu kanapki do pracy itp. On nie orientuje się co gdzie jest w domu, jest mało zorganizowany, czasem postrzegam go jak duże rozpieszczone dziecko. Nie wiem, co już myśleć. Były rozmowy.
Dzień dobry, na ogół czuję się szczęśliwym człowiekiem- oczywiście miałam gorsze etapy w życiu, ale mam poczucie, że nauczyłam się z nimi radzić i godzić z bezradnością w pewnych kwestiach.
Dzień dobry, na ogół czuję się szczęśliwym człowiekiem- oczywiście miałam gorsze etapy w życiu, ale mam poczucie, że nauczyłam się z nimi radzić i godzić z bezradnością w pewnych kwestiach. Wydaje mi się, że mam lekką nerwicę natręctw i ona pomaga mi we wspomnianym radzeniu sobie, a każdy stres i nerwy puszczają mi, gdy zabiorę się za plan.. ale nie o tym. Czynnikiem, który diametralnie zmieni mój obraz o życiu, przyszłości i zmienia mnie w osobę kompletnie zakompleksioną, jest moja mama. Ma 73lat, 5 lat temu zmarł mój kochany tata, który miał ogrom wad i bywał despotyczny, ale zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa, wsparcie i zainteresowanie. Był w domu osobą, jaką jestem teraz ja- bardzo zorganizowaną, pilnującą wszystkiego. Po jego śmierci mama z niczym nie chce sama sobie radzić, nie raz złapaliśmy ją z siostrami na popijaniu, miała udar, a potem zaczęła się runda po szpitalach, gdzie jest pod stałą opieką 9 specjalistów. co wiąże się z ciągłymi wizytami na kontrolach, leki.. mama, mimo to, jest samodzielna i chce mieszkać sama- proponowałam jej pokój przy przeprowadzce, mimo ostrzeżeń, że psychicznie nie dam rady, ale odmówiła. Opowiada po rodzinie, że siostry ją biją. Ma 30%wydolności serca, przez brak diety tragiczny cukier, co grozi dializą nerek. Wszystko jej nawala i nie słucha żadnych zaleceń. Przed moim ślubem przestała jeść i pić, mimo interwencji ignorowała wszystkich. Nie było jej na ślubie a ja ciągle martwiłam się czy to prawda, że jej stan (już w szpitalu) jest stabilny, czy to kłamstwo sióstr, bym mogła wyjść za mąż, a to było już moje drugie podejście, więc temat dość stresujący. Mama wymaga, aby za nią wszystko robić, mimo że jest sprawna. Jej wady się wyostrzyły i jest leniwa. Nie wyjdzie po chleb, ale wychodzi po papierosy, których bardzo dużo pali, wydaje mnóstwo pieniędzy, nie wiemy na co. Jestem w 8 miesiącu ciąży i cała sytuacja mnie przerasta. Kłamie w dzienniku wagi, pomiaru cukru i ciśnienia. Nie słucha zaleceń lekarzy, nie chce się myć, bardzo wybiórczo traktuje ludzi- pani, jaka przychodziła jej pomagać, jest jej ulubienicą i wszystko o niej wie, o jej byłych partnerach i jest jej żal, a co do mnie - nie wie nawet czy pracuje, czy nie, mimo że mówiłam, kiedy idę na zwolnienie. Całe życie mam z siostrami poczucie, że bardziej ją interesowali inni niż dzieci, nigdy nie dbała o więź z nami. Nie mam czasu, sił, pieniędzy, ani ochoty skakać koło niej, skoro jej nie zależy na własnym życiu, a żadne rozmowy ani płacz, ani krzyk nic nie dają. Mama była u psychiatry (całkiem inna osoba, wesoła pogodna staruszka), który mówił, że musi wyjść ze swojej strefy komfortu i mimo braku chęci musi się starać, bo będzie gorzej. Psychologów było trzech i żaden u niej nie stwierdził depresji - taki charakter i wiek. Ja już nie wiem czy to ja powinnam iść na terapię, ona, czy my i siostry? Czuję się maltretowana psychicznie. Doprowadza mnie do szału, a potem mam wyrzuty sumienia, bo to matka.. polecicie może jakiegoś specjalistę w Krakowie, dla którejś z nas albo rady, jak sobie z tym poradzić? Wiele osób z rodziny mówi: zostawicie ją samą sobie, jak alkoholika, bo musi sama chcieć a inni- odpuśćcie jej, opiekujcie się, a ona niech pali. To droga do łóżka albo trumny, a jak wyląduje w pampersie, nie wiem co zrobimy. Nie stać jej ani nas na dom opieki ani stała opiekunkę. Ja szykuję pokój dla dziecka a docelowo chcę mieć dwójkę. Siostry z kredytami i każda pracuje.. jestem załamana bezradnością. Jak tylko z nią rozmawiam albo o niej myślę, szoruję cały dom i zastanawiam się, jak jej mnie nie żal..
Jak poradzić sobie z współuzależnieniem i toksycznymi relacjami w rodzinie?
W swoim 45 letnim życiu rozwiodłam się z traumatycznym alkoholikiem i wyszłam ponownie za mąż też alkoholika. Jestem kobietą po bardzo dużych przejściach, wręcz psychicznie byłam "przeorana" przez matkę i siostrę. Wieloletnie sprawy w sądzie zakładane przez "bliskie osoby "( o zachowek, podział majątku wspólnego, alimenty) doprowadziły do tego, że nie mam kontaktu ze swoją starszą 23 letnią córką . W tamtym czasie korzystałam z terapii u psychologa, bo nie mogłam się pozbierać sama w sobie, miałam myśli samobójcze i wydawało mi się, że jeśli najbliższa rodzina tak mnie krzywdzi, to Ja "odpuszczę", bo nie warto żyć. Nie mogłam zrozumieć jaki mają cel, by doprowadzać mnie do granicy ostateczności. Musiałam przeorganizować całe swoje życie i wyprowadzić się z rodziną ze swojego domu. Aktualnie od 4 lat mieszkamy (Ja, mąż, 12-letnia młodsza córka)w domu podzielonym na 3 mieszkania z teściową i szwagrem ze swoją rodziną. Mogłoby się wydawać, że teraz już będzie wszystko w porządku i zaczynam od "nowa", że to co było dla mnie koszmarem już nie wróci. Jednak życie pisze swoje scenariusze. Mieszkanie z innymi rodzinami nie jest łatwe i jak się okazuje nawet przestawione wiadro na wspólnym korytarzu dla teściowej, może okazać się powodem do wyzwisk, awantury, która eskaluje i zaczyna bezpośrednio mnie dotyczyć. Moja "ostoja spokoju " dom, który miał mi dawać poczucie bezpieczeństwa znów się okazuje zaczyna się burzyć. Teściowa bardzo mocno w ostatnim czasie wykorzystuje moją przeszłość i atakuje mnie słownie, fizycznie, obmawia mnie do innych domowników. Mój mąż dostrzega to, jednak "odważny" jest mówić o tym gdy jest pijany. Relacje między Mną a mężem są oziębłe i można powiedzieć oschłe. Martwię się kiedy widzę, jakie trudności ma z kontrolowaniem picia i jak bardzo oddalamy się od siebie. Wszystkie rozmowy, które dotyczą Jego uzależnienia kończą się sprzeczką, większą izolacją, bagatelizowaniem problemu i obiecywaniem tylko "zmienię się". Czuję się współuzależniona (brak spontanicznej komunikacji między Nami, jestem w permanentnym stresie, odczuwam lęk, mam duże poczucie winy i odpowiedzialności, co negatywnie wpływa na samopoczucie rodziny). Boję się o Naszą przyszłość, boję się o Jego zdrowie, boję się o siebie "czy udźwignę ten ciężar", boję się o młodszą córkę, która dorasta widząc niezdrowe relacje, po prostu boję się, że nie "ogarniam"tego wszystkiego. Czuję się niepotrzebna, bezsilna. Nie dostrzegam już dobrego rozwiązania i czuję się osaczona. Proszę o pomoc
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.