To, co Pan opisuje, nie brzmi jak „zdziadzienie” ani lenistwo. Brzmi raczej jak człowiek, który przez wiele lat funkcjonował na bardzo wysokich obrotach i być może w pewnym momencie zaczął płacić za to swoją energią, motywacją i życiem poza pracą.
Objawy, o których Pan pisze — brak siły, utrata zainteresowań i przyjemności, wycofywanie się z kontaktów, trudności ze skupieniem myśli, poczucie utknięcia i funkcjonowanie w schemacie „praca–dom” — mogą pojawiać się zarówno przy przewlekłym przeciążeniu i wypaleniu zawodowym, jak i przy depresji. Czasem te dwa problemy również się nakładają. Na podstawie samego opisu nie da się jednak uczciwie powiedzieć, co dokładnie jest ich przyczyną.
Szczególnie zwróciłabym uwagę na to, że kiedyś miał Pan swoje pasje — siłownię, bieganie, spotkania ze znajomymi — a obecnie nawet rzeczy, które wcześniej dawały Panu przyjemność, przestały być atrakcyjne. To sygnał, którego nie warto ignorować.
Pomysł z kilkumiesięczną przerwą od pracy nie musi być złym pomysłem. Jeżeli rzeczywiście jest Pan przemęczony fizycznie i psychicznie, odpoczynek może być bardzo potrzebny. Nie traktowałabym jednak samego urlopu czy odejścia z pracy jako jedynego rozwiązania. Jeśli mamy do czynienia z depresją, samo odsunięcie się od pracy może nie wystarczyć, a czasami po początkowej uldze pojawia się jeszcze większe wycofanie i izolacja.
Dlatego zanim podejmie Pan tak dużą decyzję, dobrze byłoby przyjrzeć się temu, co właściwie dzieje się z Panem od pewnego czasu. Warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą, a jeśli objawy są nasilone lub utrzymują się dłużej — również z lekarzem psychiatrą. Nie dlatego, że „jest z Panem coś nie tak”, tylko po to, żeby nie próbować kolejny raz wszystkiego udźwignąć samemu.
Na pierwszym spotkaniu można spokojnie przeanalizować m.in. od kiedy pojawiły się te zmiany, jak wygląda sen, poziom energii, nastrój, motywacja, funkcjonowanie w pracy i poza nią oraz czy odpoczynek rzeczywiście przynosi ulgę. To pozwala lepiej odróżnić przeciążenie od objawów depresyjnych i zastanowić się, czego Pan aktualnie potrzebuje.
I jeszcze jedna ważna rzecz: 36 lat to zdecydowanie nie jest wiek, w którym „powinien Pan już taki być”. To, że dziś żyje Pan według schematu praca–dom i nie ma Pan ochoty na spotkania, nie oznacza, że taki będzie Pana dalszy ciąg. Czasami organizm i psychika po prostu bardzo wyraźnie mówią, że dotychczasowy sposób funkcjonowania przestał być możliwy do utrzymania.
Jeśli ma Pan poczucie, że od dłuższego czasu sam nie potrafi Pan z tego wyjść, zachęcam do konsultacji. Można wtedy bez oceniania przyjrzeć się temu, co się dzieje, i wspólnie zastanowić się, czy potrzebna jest przede wszystkim regeneracja i zmiana funkcjonowania, czy również bardziej konkretna pomoc w kierunku depresji.