Witaj, to co czujesz, jest całkowicie naturalne i spotyka bardzo wielu pacjentów. Czasami wydaje się, że sesja przebiegła spokojnie i „nic takiego się nie wydarzyło”, ale w Twoim umyśle i ciele mogła dokonać się ogromna praca a pod spodem mogły uruchomić się głębokie, dotąd uśpione emocje.
Dlaczego tak się dzieje? Oto kilka możliwych powodów:
Poczucie bezpieczeństwa i odpuszczenie w gabinecie terapeutyczny powoduje ze schodzi z nas codzienne napięcie i mechanizmy obronne, na wierzch naturalnie wychodzi skumulowany smutek czy zmęczenie.
Proces podprogowy: Nasz umysł rejestruje i przetwarza sygnały szybciej, niż jesteśmy w stanie to nazwać słowami. Może jakiś ton głosu, drobne skojarzenie, metafora lub samo dotknięcie trudnego tematu uruchomiło w Tobie proces emocjonalny, którego Twoja świadomość jeszcze nie zdążyła „nazwać”.
Emocjonalny „zakwas”: Podobnie jak po intensywnym treningu fizycznym mięśnie bolą dopiero na drugi dzień, tak po terapii układ nerwowy potrzebuje czasu na przetworzenie bodźców. Smutek bywa formą regeneracji i integracji tego, co się wydarzyło.
Najlepiej dać sobie pełne prawo do tego smutku. Nie walcz z nim i nie zmuszaj się do natychmiastowego szukania logicznego powodu. Powiedz sobie: „Mam prawo czuć się teraz ciężko i to minie”.
Zaopiekuj się sobą fizycznie. Twój układ nerwowy potrzebuje teraz poczucia bezpieczeństwa i odpoczynku.
Zapisz to uczucie. Jeśli masz ochotę, zanotuj w telefonie lub na kartce, jak dokładnie wygląda ten smutek.
Zabierz to na kolejną sesję. Powiedz swojemu terapeucie dokładnie to, co napisałaś tutaj: „Po ostatniej sesji czułam ogromny smutek i ciężar, choć wydawało mi się, że nie rozmawialiśmy o niczym poruszającym”. Dla Waszej wspólnej pracy będzie to niezwykle cenny materiał diagnostyczny i terapeutyczny.
Wszystkiego dobrego,
Anna Czujowska