Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego wycofuję się, gdy ktoś się angażuje? Lękowo-unikający styl przywiązania i trudność w bliskiej relacji

Kiedy poznaję chłopaka, który naprawdę mi się podoba, na początku wszystko jest super. Bardzo się cieszę z każdej wiadomości, analizuję jego zachowanie i chcę, żeby też był mną zainteresowany. Lubię ten etap, kiedy jeszcze nie wiem do końca, co on czuje. Problem zaczyna się wtedy, kiedy widzę, że naprawdę mu zależy. Im bardziej się angażuje, tym bardziej ja zaczynam się wycofywać, mimo że wcześniej bardzo mi się podobał. Nagle zaczynam zauważać w nim rzeczy, które wcześniej w ogóle mi nie przeszkadzały. Potrafię szukać najmniejszych wad, irytują mnie jego wiadomości i mam ochotę, żeby przestał do mnie pisać. Nie dzieje się tak dlatego, że nagle stał się innym człowiekiem. To wygląda bardziej tak, jakby mój mózg szukał powodów, żebym mogła się odsunąć. Ostatecznie przestaję odpisywać i kończę relację. Najgorsze jest to, że jestem świadoma tego schematu. Już na początku znajomości boję się, że jeśli ta osoba za bardzo się zaangażuje, znowu ją odrzucę. Bardzo chciałabym stworzyć bliską relację( związek ) ale kiedy ta bliskość naprawdę się pojawia, coś we mnie się blokuje. Mam wrażenie, że jednocześnie bardzo chcę być kochana i bardzo trudno jest mi pozwolić komuś być naprawdę blisko. Kiedyś czytałam o tym to jest chyba lekowo unikający styl przywiązania się czy coś w tym stylu, ale nie mam pojęcia co zrobić żeby zakończyć ten schemat bo wszystkie relacje zawsze kończyły się w ten sam sposób. Co mam zrobić żeby tak nie było ?
Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie stawiałabym sobie na tej podstawie diagnozy. Sam schemat, który zauważasz, jest natomiast bardzo ważną informacją.

Możliwe, że na początku relacji, kiedy nie masz pewności, czy druga osoba Cię chce, bliskość jest dla Ciebie bezpieczna, bo pozostaje w pewnym sensie „pod kontrolą”. Pojawia się ekscytacja, oczekiwanie i potrzeba zdobycia zainteresowania drugiej osoby. Kiedy jednak dostajesz to, czego chciałaś — czyli realne zaangażowanie — pojawia się zagrożenie związane z prawdziwą bliskością. Wtedy psychika może próbować Cię przed nią ochronić poprzez wyszukiwanie wad, irytację czy przekonywanie siebie, że „jednak mi się nie podoba”.

To oczywiście tylko jedna z możliwych interpretacji. Podobny schemat może mieć różne źródła i warto przyjrzeć się temu indywidualnie, najlepiej z psychoterapeutą.

Najważniejsze jest jednak to, że skoro już zauważasz ten mechanizm, masz punkt wyjścia do jego zmiany. Nie próbowałabym zmuszać się do związku ani ignorować wszystkich swoich odczuć. Zamiast tego, gdy pojawi się impuls „muszę zakończyć tę relację”, spróbuj zrobić pauzę i zadać sobie kilka pytań:

Czy naprawdę przestał mi się podobać, czy jego zainteresowanie wywołało we mnie lęk?

Czy te rzeczy, które nagle zaczęły mnie irytować, wcześniej rzeczywiście były dla mnie problemem?

Czy chciałabym zakończyć relację, gdybym wiedziała, że ta osoba wcale się we mnie nie zaangażuje?

Czego właściwie boję się, kiedy ktoś zaczyna być blisko?

I przede wszystkim nie podejmuj decyzji o zakończeniu relacji w szczycie tego lęku. Możesz dać sobie kilka dni, obserwować emocje i sprawdzić, czy potrzeba ucieczki się utrzymuje.

W terapii warto szczególnie przyjrzeć się temu, co dla Ciebie oznacza bliskość, zależność, odrzucenie i bycie kochaną. Celem nie jest nauczenie się „wytrzymywania” z kimś na siłę, tylko rozpoznanie, kiedy rzeczywiście nie chcesz być z daną osobą, a kiedy chcesz uciec dlatego, że bliskość uruchomiła w Tobie lęk.

I nie jesteś skazana na powtarzanie tego schematu. To, że powtarzał się w dotychczasowych relacjach, nie oznacza, że musi wyglądać tak samo w kolejnych.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Może przypominać to mechanizm związany z unikaniem bliskości, ale na podstawie samego opisu nie można określić konkretnego stylu przywiązania. Warto zwrócić uwagę na moment, w którym pojawia się potrzeba wycofania wygląda na to, że nie wtedy, gdy relacja jest zła ale właśnie wtedy, gdy staje się bezpieczniejsza i druga osoba zaczyna być naprawdę blisko. Szukanie wad czy nagła irytacja mogą być wtedy sposobem na zwiększenie dystansu i obniżenie napięcia.

Proszę spróbować nie kończyć relacji od razu, kiedy pojawia się ten impuls. Dać sobie kilka dni i zastanowić się: „Co wydarzyło się tuż przed tym, kiedy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy rzeczywiście przestał mi się podobać, czy przestraszyło mnie jego zaangażowanie?” i „Czego obawiam się, kiedy ktoś staje się dla mnie ważny?”. Skoro schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto również przyjrzeć mu się podczas konsultacji z psychologiem szczególnie temu, skąd wzięło się przekonanie, że bliskość może być czymś zagrażającym.

 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry!

Z perspektywy psychodynamicznej można spojrzeć na ten schemat jak na wewnętrzny konflikt pomiędzy potrzebą więzi a potrzebą ochrony siebie. Część Ciebie bardzo pragnie relacji, ciepła i bycia ważną dla drugiej osoby. Jednocześnie może istnieć druga część, która nauczyła się, że bliskość wiąże się z ryzykiem zranienia, rozczarowania, utraty kontroli lub odrzucenia. Kiedy relacja pozostaje na etapie niepewności, ciekawości i wzajemnego poznawania się, te obawy mogą pozostawać w tle. Jednak gdy druga osoba zaczyna się angażować, nieświadomie uruchamiają się mechanizmy obronne, których celem jest zmniejszenie napięcia emocjonalnego. W praktyce często objawia się to właśnie tym, o czym piszesz  nagłym dostrzeganiem wad partnera, spadkiem zainteresowania, irytacją czy silną potrzebą zwiększenia dystansu. Z psychodynamicznego punktu widzenia nie zawsze oznacza to rzeczywistą zmianę uczuć wobec drugiej osoby. Niekiedy jest to sposób psychiki na ochronę przed lękiem, który pojawia się wraz z coraz większą bliskością. Jednocześnie z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto zwrócić uwagę na automatyczne myśli i interpretacje, które mogą pojawiać się w takich momentach. Kiedy odczuwamy lęk lub dyskomfort, nasz umysł często zaczyna wyszukiwać argumenty uzasadniające wycofanie się z relacji. Możemy koncentrować się na wadach partnera, nadmiernie analizować jego zachowania lub interpretować własny spadek ekscytacji jako dowód, że „to nie jest odpowiednia osoba”. W rzeczywistości może to być reakcja na samą bliskość, a nie na partnera.

Dlatego pomocne bywa zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań: „Co wydarzyło się tuż przed tym, gdy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy te cechy przeszkadzały mi od początku, czy dopiero wtedy, gdy druga osoba się zaangażowała?”, „Jakie emocje pojawiają się pod irytacją i chęcią ucieczki?”. Często pod powierzchnią znajdują się lęk, niepewność, poczucie zagrożenia lub obawa przed utratą kontroli. Najważniejsze jest jednak to, że opisany przez Ciebie schemat nie jest wyrokiem na przyszłość. Wzorce relacyjne, nawet te utrwalane przez wiele lat, mogą ulegać zmianie. Proces ten zwykle polega nie na walce z własnymi reakcjami, lecz na stopniowym rozumieniu ich źródła, rozpoznawaniu momentów aktywacji lęku oraz budowaniu zdolności do pozostawania w bliskości pomimo pojawiającego się dyskomfortu i to, co wybrzmiało w twojej wiadomości najmocniej, to nie brak gotowości do kochania czy tworzenia związku, lecz ogromna potrzeba bliskości połączona z równie silną potrzebą ochrony siebie. Obie te części mają swoje ważne znaczenie i obie zasługują na zrozumienie.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog Wiktoria

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Sadze, że to, co Pani opisuje, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie warto traktować tego jako gotowej diagnozy. Bardzo ważne jest natomiast to, że rozpoznaje Pani powtarzający się schemat, to już jest dobry punkt wyjścia do zmiany.

Warto przyjrzeć się temu, co pojawia się dokładnie w momencie, gdy druga osoba zaczyna się angażować: czego wtedy Pani zaczyna się obawiać? Odrzucenia, utraty niezależności, zranienia, rozczarowania, a może tego, że „teraz już trzeba naprawdę być blisko”?Zachęcałabym, żeby przy kolejnej znajomości nie podejmować od razu decyzji o zakończeniu relacji pod wpływem nagłego spadku zainteresowania. Można dać sobie trochę czasu i sprawdzić, czy to rzeczywiście brak dopasowania, czy uruchomiony mechanizm obronny.

Dobrym miejscem do pracy nad tym schematem byłaby psychoterapia – szczególnie skoncentrowana na relacjach, emocjach i wzorcach przywiązania. Nie chodzi o zmuszanie się do związku, tylko o zrozumienie, dlaczego bliskość jednocześnie Panią przyciąga i uruchamia potrzebę ucieczki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej zwraca uwagę to, że Twoje zainteresowanie nie znika wtedy, gdy odkrywasz coś ważnego o chłopaku, tylko w momencie, gdy jego zainteresowanie Tobą staje się pewne. To może być istotna wskazówka do pracy, choć oczywiście nie oznacza automatycznie konkretnego stylu przywiązania.

Możliwe, że sama bliskość uruchamia w Tobie napięcie, którego wcześniej nie było. Dopóki relacja jest niepewna, możesz bezpiecznie marzyć i czekać. Kiedy natomiast druga osoba naprawdę się angażuje, pojawia się większa podatność na zranienie i odpowiedzialność emocjonalna. Wtedy umysł może próbować odzyskać poczucie bezpieczeństwa poprzez znalezienie powodów, dla których lepiej się wycofać.

Spróbuj następnym razem potraktować nagłą potrzebę zakończenia znajomości jako sygnał do zatrzymania się, a nie automatycznie decyzję. Zadaj sobie pytanie: „Co dokładnie zmieniło się we mnie od momentu, kiedy bardzo mi na nim zależało?”. Możesz też zapisywać, co wydarzyło się tuż przed pojawieniem się irytacji czy niechęci.

Nie chodzi o to, żeby zmuszać się do związku z kimś, kto Ci nie odpowiada. Chodzi o sprawdzenie, czy rzeczywiście przestał Ci odpowiadać, czy może pojawił się lęk przed tym, że teraz to już naprawdę ktoś może być blisko.

Ponieważ ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto omówić go z psychologiem. Szczególnie pomocne byłoby przyjrzenie się temu, czego właściwie obawiasz się w momencie, gdy druga osoba zaczyna Cię kochać i poznawać coraz bliżej.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry.  
Opisuje pani przejawy unikowego stylu przywiązania. Dostrzegam potrzebę pracy nad lękiem związanym z zaangażowaniem emocjonalnym oraz przekonaniami nt. relacji, siebie, bezpieczeństwa w bliskiej więzi. Zapraszam na sesje w nurcie CBT.  
Pozdrawiam uprzejmie. Elize Śliwińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 

 Dziękuję, ze dzieli się Pani tą historia, gdyż jest to typowa historia z lękowo - unikającym typem przywiązania. Ciekawe jest to, że jest Pani świadoma tego schematu i sama widzi problem, co dobrze rokuje terapeutycznie. ja zachęcam panią do konfrontacji tego z terapeutą 3 fali w nurcie CBT - terapii schematów.  Można powiedzieć, że jest Pani podręcznikowym przykładem, ale oczywiście ostateczną diagnozę postawi psychoterapeuta lub psycholog, gdyż na to składa się wiele komponentów. Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Opisany przez Panią schemat jest objawem lękowo-unikającego stylu przywiązania, w którym pragnienie bliskości współistnieje z lękiem przed utratą niezależności lub zranieniem. Mechanizm ten uaktywnia się w momencie realnego zaangażowania partnera, skłaniając mózg do podświadomego szukania wad u drugiej osoby i traktowania bliskości jako zagrożenia. Kluczem do przełamania tego cyklu jest stopniowa praca nad własną tolerancją na wrażliwość oraz powstrzymanie automatycznej ucieczki, gdy pojawia się impuls wycofania. Najskuteczniejszą drogą do wypracowania bezpiecznego stylu relacji jest podjęcie psychoterapii, która pomoże zrozumieć źródła tego lęku i nauczy budować stabilne więzi.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana
Witam. Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana, czuję czasem jak drżę, a szczególnie ręce. Od ponad roku z tym się zmagam i czuję, że to się nasila. Gdy tylko pomyślę, że muszę jechać gdzieś coś załatwić czy podpisać jakiś dokument w urzędzie, to na samą myśl już się bardzo denerwuję, zaczęłam rezygnować z pójścia do sklepu, gdy stanę w kolejce nagle napada mnie stres, że cała drżę i mocno trzęsą mi się ręce, że nie jestem w stanie zapłacić za zakupy. Problem nie pojawia się, gdy jadę na zakupy z narzeczonym, lecz gdy wiem, że muszę gdzieś iść i załatwić coś sama. Unikam wyjścia np. na uroczystość takie jak chrzciny czy urodziny, gdzie wiem, że będzie więcej osób, odnoszę wrażenie, że będą się na mnie patrzeć a mi będą drżeć ręce ze stresu. Na co dzień zajmuję się synem w domu przez większość dnia. Mam problem okulistyczny widoczny od ponad 10 lat, starałam zawsze się pogodzić z tym problemem, zawsze się tego wstydziłam, ale nie miewałam takiego problemu, że aż tak się denerwowałam i trzęsły mi się ręce (nie wiem czy to może mieć związek z tym). Najczęściej spotykam się z rodziną. Przy nich jeszcze czuję się w miarę swobodnie, ale każde spotkanie z obcą osobą (lekarz, urzędnik i inne) bardzo mnie stresują. Co to może być, czy jest konieczna wizyta u psychologa ?
Wstydzę się za swoje myśli, które kompletnie się zmieniają w trakcie miesiączki.
Jestem z partnerem 7 lat, mało się kłócimy, spędzamy sporo czasu ze sobą, jest okay, mieszkamy razem, jesteśmy życzliwymi ludźmi, czuję, że partner mnie wspiera, jest przy mnie zawsze, gdy potrzebuje. 3 lata temu przez rok przyjmowałam leki na depresję, na co dzień jestem osobą bardzo wrażliwą i lękliwą, brak mi pewności siebie. Mam taki problem, że w tym tygodniu podczas miesiączki mój mózg stwierdził, że nie kocha już partnera, że chce być z kimś innym. Miałam też jeden sen, w którym filtrowalam ze swoim dawnym kolegą, z którym nie miałam nawet jakis bliskich relacji, po prostu znajomy. Aktualnie boje się, że mój związek się rozpadnie, jestem płaczliwa, płakałam chłopakowi, że doprowadzę do tego, że nie będziemy razem, że czuję jakbym zrobiła coś bardzo złego. Płaczę z powodu wyrzutów sumienia, jakbym nas zawiodła. Nigdy nie zdradziłam partnera, nigdy nie szukałam nikogo na boku, mój partner też nie robi takich rzeczy, ogólnie mam mało znajomych, ponieważ jestem introwertyczką, więc w sumie to nawet nie miałabym z kim zdradzać. Nie wiem co zrobić z takimi myślami. Pół roku temu miałam pierwszy raz podobną sytuację, tylko że przed miesiączką tak było, po miesiączce minęły takie mysli, ale od tamtego czasu już nie uważam, że mój parter jest taki słodki, nie rozczula mnie tak jak jeszcze pół roku temu. Zawsze czułam, że "to mój słodki chłopak", chciałam go tulić do siebie, bo mnie tak rozczulał A teraz czuję jakbyśmy byli po prostu znajomymi, jesteśmy dla siebie mili i to tyle. Chwilę przed tym pierwszym razem, gdy miałam takie myśli w głowie, to w pracy pojawił się jeden chłopak, z którym miałam bardzo miły kontakt, kontakt tylko online na chacie, bo nie poznałam go osobiście, on to był taki bajerant, pisał bardzo emocjonalnie to co kobieta chciałaby usłyszeć, nic do niego nie czułam, czasem gdzieś pojawiał się w myślach, i trochę czekałam aż do mnie napisze. Myślę, że on mógł mieć wpływ na to, że mój mózg zaczął coś wymyślać. Jak minęła miesiączka to nie myślałam już o tym chłopaku, ale jakiś lęk został. Ze strony chłopaka nic się nie zmieniło, wspiera mnie, wie o wszysktim, ale uważa, że to tylko chwilowe wahania nastroju, że między nami nic się nie zmieniło, że możemy żyć dalej. A ja nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, to okropny stan, stan, w którym mam wyrzuty sumienia okropne, jakbym faktycznie zdradziła partnera, a ja naprawdę do niczego takiego nawet nie dążyłam. Proszę o podpowiedź co mogę z tym zrobić, czy to wgl jest normalne :( Wiem, że to minie, będzie lepiej, wrócimy do normalności, ale ta normalność już nie jest taka słodka jak kiedyś, chciałabym żeby znów mnie rozczulał Bo nadal chce z nim być, jest wspaniały Nie wiem co się dzieje w mojej głowie...
Jak radzić sobie z nadmiernym przejmowaniem się opinią innych i unikać nieporozumień w relacjach z przyjaciółmi
Mam problem ostatnio cały czas się wszystkim przejmuje kto co powie co o mnie myśli i czy jest zły na mnie nie mogę przestać o tym myśleć i jak ostaną inaczej się zachowuje to jest zła i mówie za dużo powiedziałam dla koleżanki o problemem odnośnie grupy znajomych z klasy a ona to odrazu powiedziała dla mojej przyjaciółki która również jest zamieszana w tą sytuację powiedziała żebym tak nie robiła ale to już jest druga taka sytuacja co mam zrobić w takiej sytuacji ? Już nic nie mówic dla tej koleżanki
Partnerka wyniosła się, bo zacząłem pić alkohol. Sama ma problem z uzależnieniem od marihuany.
Mamy z partnerką ponad 50 lat. Jesteśmy ze sobą 1 rok, i wszystko zaczęło się psuć. Ja zacząłem od paru miesięcy pić i po alkoholu czepiam się o niekiedy wymyślone historie. Partnerka stwierdziła, że ma dosyć i się wyniosła. Ja wziąłem wszystkie winy na siebie i mam z tym teraz duży nerwicowy problem. A nie nadmieniłem, że moja partnerka jara marihuanę codziennie od 30 lat, ale nie pali, ona jara do zgonu. I tak każdego dnia, że odprowadzam ją do sypialni z łóżka, w którym odpływa. I uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jest idealna. A gdybym tak patrzył na to z akceptacją, wszystko byłoby dobrze..
Jak zyskać zaufanie w rozmowie i pokonać małomówność?

Z natury jestem małomówna. Mam też taką cechę, że w większości przypadków najpierw muszę się zastanowić, zanim coś powiem. Pracuję nad tym wszystkim, ale zauważyłam, że ludzie albo wolą porozmawiać lub zapytać się o coś kogoś innego niż mnie, jakby się mnie bali, albo myśleli, że jestem dziwna (oprócz mojej bliższej koleżanki, z którą częściej spędzam czas, choć ona także czasem nawet nie czeka, aż dokończę swoją wypowiedź - ale już tak mam, że zanim się zastanowię). Zauważyłam, że ludzie wolą rozmawiać z nią i czasem mi się wydaję, że zapominają, że ja jestem tuż obok. Frustruje mnie to, że nie są skorzy, boją się wdawać się ze mną w rozmowę, tym bardziej że to ja często wychodzę z inicjatywą i pytam się np. o ich plany na weekend. Wiem, że ludzie pierwsze, co oceniają człowieka, m.in. po zachowaniu - np. czy osoba jest godna zaufania - a ja z racji mojej małomówności i skromnej natury wydaję się odpychać ludzi i czuję, że tracą do mnie zaufanie. Wiem też, że świat żyje na szybkich obrotach i tak samo oczekuje szybkich i konkretnych odpowiedzi. Jakby myśleli, że jestem nieciekawa i nie warto ze mną wdawać się w dyskusje, ale gdy próbuję coś powiedzieć o sobie, to podświadomie wiem, że nie za bardzo ich to interesuje i rzeczywiście zaraz zmieniają temat. Również jest tak, że chcę się włączyć do rozmowy, ale nie chcę przerywać, więc przeczekuję. Wtedy rozmowa się kończy, a ja nie miałam szansy się odezwać - tylko przytakiwałam. Czy znalazły by się jakieś rady albo coś, co mogłabym poćwiczyć przy następnej okazji, by ludzie nie bali się ze mną rozmawiać i uważali mnie za osobę godną rozmowy? Wspomnę, że pracuję nad małomównością, ale ta cecha jest po prostu ze mną od zawsze i trudno mi to zmienić.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.