
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Dlaczego wycofuję...
Dlaczego wycofuję się, gdy ktoś się angażuje? Lękowo-unikający styl przywiązania i trudność w bliskiej relacji
Martyna Kryślak
To, co opisujesz, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie stawiałabym sobie na tej podstawie diagnozy. Sam schemat, który zauważasz, jest natomiast bardzo ważną informacją.
Możliwe, że na początku relacji, kiedy nie masz pewności, czy druga osoba Cię chce, bliskość jest dla Ciebie bezpieczna, bo pozostaje w pewnym sensie „pod kontrolą”. Pojawia się ekscytacja, oczekiwanie i potrzeba zdobycia zainteresowania drugiej osoby. Kiedy jednak dostajesz to, czego chciałaś — czyli realne zaangażowanie — pojawia się zagrożenie związane z prawdziwą bliskością. Wtedy psychika może próbować Cię przed nią ochronić poprzez wyszukiwanie wad, irytację czy przekonywanie siebie, że „jednak mi się nie podoba”.
To oczywiście tylko jedna z możliwych interpretacji. Podobny schemat może mieć różne źródła i warto przyjrzeć się temu indywidualnie, najlepiej z psychoterapeutą.
Najważniejsze jest jednak to, że skoro już zauważasz ten mechanizm, masz punkt wyjścia do jego zmiany. Nie próbowałabym zmuszać się do związku ani ignorować wszystkich swoich odczuć. Zamiast tego, gdy pojawi się impuls „muszę zakończyć tę relację”, spróbuj zrobić pauzę i zadać sobie kilka pytań:
Czy naprawdę przestał mi się podobać, czy jego zainteresowanie wywołało we mnie lęk?
Czy te rzeczy, które nagle zaczęły mnie irytować, wcześniej rzeczywiście były dla mnie problemem?
Czy chciałabym zakończyć relację, gdybym wiedziała, że ta osoba wcale się we mnie nie zaangażuje?
Czego właściwie boję się, kiedy ktoś zaczyna być blisko?
I przede wszystkim nie podejmuj decyzji o zakończeniu relacji w szczycie tego lęku. Możesz dać sobie kilka dni, obserwować emocje i sprawdzić, czy potrzeba ucieczki się utrzymuje.
W terapii warto szczególnie przyjrzeć się temu, co dla Ciebie oznacza bliskość, zależność, odrzucenie i bycie kochaną. Celem nie jest nauczenie się „wytrzymywania” z kimś na siłę, tylko rozpoznanie, kiedy rzeczywiście nie chcesz być z daną osobą, a kiedy chcesz uciec dlatego, że bliskość uruchomiła w Tobie lęk.
I nie jesteś skazana na powtarzanie tego schematu. To, że powtarzał się w dotychczasowych relacjach, nie oznacza, że musi wyglądać tak samo w kolejnych.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Może przypominać to mechanizm związany z unikaniem bliskości, ale na podstawie samego opisu nie można określić konkretnego stylu przywiązania. Warto zwrócić uwagę na moment, w którym pojawia się potrzeba wycofania wygląda na to, że nie wtedy, gdy relacja jest zła ale właśnie wtedy, gdy staje się bezpieczniejsza i druga osoba zaczyna być naprawdę blisko. Szukanie wad czy nagła irytacja mogą być wtedy sposobem na zwiększenie dystansu i obniżenie napięcia.
Proszę spróbować nie kończyć relacji od razu, kiedy pojawia się ten impuls. Dać sobie kilka dni i zastanowić się: „Co wydarzyło się tuż przed tym, kiedy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy rzeczywiście przestał mi się podobać, czy przestraszyło mnie jego zaangażowanie?” i „Czego obawiam się, kiedy ktoś staje się dla mnie ważny?”. Skoro schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto również przyjrzeć mu się podczas konsultacji z psychologiem szczególnie temu, skąd wzięło się przekonanie, że bliskość może być czymś zagrażającym.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Wiktoria Woldan
Dzień dobry!
Z perspektywy psychodynamicznej można spojrzeć na ten schemat jak na wewnętrzny konflikt pomiędzy potrzebą więzi a potrzebą ochrony siebie. Część Ciebie bardzo pragnie relacji, ciepła i bycia ważną dla drugiej osoby. Jednocześnie może istnieć druga część, która nauczyła się, że bliskość wiąże się z ryzykiem zranienia, rozczarowania, utraty kontroli lub odrzucenia. Kiedy relacja pozostaje na etapie niepewności, ciekawości i wzajemnego poznawania się, te obawy mogą pozostawać w tle. Jednak gdy druga osoba zaczyna się angażować, nieświadomie uruchamiają się mechanizmy obronne, których celem jest zmniejszenie napięcia emocjonalnego. W praktyce często objawia się to właśnie tym, o czym piszesz nagłym dostrzeganiem wad partnera, spadkiem zainteresowania, irytacją czy silną potrzebą zwiększenia dystansu. Z psychodynamicznego punktu widzenia nie zawsze oznacza to rzeczywistą zmianę uczuć wobec drugiej osoby. Niekiedy jest to sposób psychiki na ochronę przed lękiem, który pojawia się wraz z coraz większą bliskością. Jednocześnie z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto zwrócić uwagę na automatyczne myśli i interpretacje, które mogą pojawiać się w takich momentach. Kiedy odczuwamy lęk lub dyskomfort, nasz umysł często zaczyna wyszukiwać argumenty uzasadniające wycofanie się z relacji. Możemy koncentrować się na wadach partnera, nadmiernie analizować jego zachowania lub interpretować własny spadek ekscytacji jako dowód, że „to nie jest odpowiednia osoba”. W rzeczywistości może to być reakcja na samą bliskość, a nie na partnera.
Dlatego pomocne bywa zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań: „Co wydarzyło się tuż przed tym, gdy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy te cechy przeszkadzały mi od początku, czy dopiero wtedy, gdy druga osoba się zaangażowała?”, „Jakie emocje pojawiają się pod irytacją i chęcią ucieczki?”. Często pod powierzchnią znajdują się lęk, niepewność, poczucie zagrożenia lub obawa przed utratą kontroli. Najważniejsze jest jednak to, że opisany przez Ciebie schemat nie jest wyrokiem na przyszłość. Wzorce relacyjne, nawet te utrwalane przez wiele lat, mogą ulegać zmianie. Proces ten zwykle polega nie na walce z własnymi reakcjami, lecz na stopniowym rozumieniu ich źródła, rozpoznawaniu momentów aktywacji lęku oraz budowaniu zdolności do pozostawania w bliskości pomimo pojawiającego się dyskomfortu i to, co wybrzmiało w twojej wiadomości najmocniej, to nie brak gotowości do kochania czy tworzenia związku, lecz ogromna potrzeba bliskości połączona z równie silną potrzebą ochrony siebie. Obie te części mają swoje ważne znaczenie i obie zasługują na zrozumienie.
Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog Wiktoria
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za kontakt z nami. Sadze, że to, co Pani opisuje, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie warto traktować tego jako gotowej diagnozy. Bardzo ważne jest natomiast to, że rozpoznaje Pani powtarzający się schemat, to już jest dobry punkt wyjścia do zmiany.
Warto przyjrzeć się temu, co pojawia się dokładnie w momencie, gdy druga osoba zaczyna się angażować: czego wtedy Pani zaczyna się obawiać? Odrzucenia, utraty niezależności, zranienia, rozczarowania, a może tego, że „teraz już trzeba naprawdę być blisko”?Zachęcałabym, żeby przy kolejnej znajomości nie podejmować od razu decyzji o zakończeniu relacji pod wpływem nagłego spadku zainteresowania. Można dać sobie trochę czasu i sprawdzić, czy to rzeczywiście brak dopasowania, czy uruchomiony mechanizm obronny.
Dobrym miejscem do pracy nad tym schematem byłaby psychoterapia – szczególnie skoncentrowana na relacjach, emocjach i wzorcach przywiązania. Nie chodzi o zmuszanie się do związku, tylko o zrozumienie, dlaczego bliskość jednocześnie Panią przyciąga i uruchamia potrzebę ucieczki.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jagoda Jek
Najbardziej zwraca uwagę to, że Twoje zainteresowanie nie znika wtedy, gdy odkrywasz coś ważnego o chłopaku, tylko w momencie, gdy jego zainteresowanie Tobą staje się pewne. To może być istotna wskazówka do pracy, choć oczywiście nie oznacza automatycznie konkretnego stylu przywiązania.
Możliwe, że sama bliskość uruchamia w Tobie napięcie, którego wcześniej nie było. Dopóki relacja jest niepewna, możesz bezpiecznie marzyć i czekać. Kiedy natomiast druga osoba naprawdę się angażuje, pojawia się większa podatność na zranienie i odpowiedzialność emocjonalna. Wtedy umysł może próbować odzyskać poczucie bezpieczeństwa poprzez znalezienie powodów, dla których lepiej się wycofać.
Spróbuj następnym razem potraktować nagłą potrzebę zakończenia znajomości jako sygnał do zatrzymania się, a nie automatycznie decyzję. Zadaj sobie pytanie: „Co dokładnie zmieniło się we mnie od momentu, kiedy bardzo mi na nim zależało?”. Możesz też zapisywać, co wydarzyło się tuż przed pojawieniem się irytacji czy niechęci.
Nie chodzi o to, żeby zmuszać się do związku z kimś, kto Ci nie odpowiada. Chodzi o sprawdzenie, czy rzeczywiście przestał Ci odpowiadać, czy może pojawił się lęk przed tym, że teraz to już naprawdę ktoś może być blisko.
Ponieważ ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto omówić go z psychologiem. Szczególnie pomocne byłoby przyjrzenie się temu, czego właściwie obawiasz się w momencie, gdy druga osoba zaczyna Cię kochać i poznawać coraz bliżej.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Eliza Śliwińska
Dzień dobry.
Opisuje pani przejawy unikowego stylu przywiązania. Dostrzegam potrzebę pracy nad lękiem związanym z zaangażowaniem emocjonalnym oraz przekonaniami nt. relacji, siebie, bezpieczeństwa w bliskiej więzi. Zapraszam na sesje w nurcie CBT.
Pozdrawiam uprzejmie. Elize Śliwińska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Dziękuję, ze dzieli się Pani tą historia, gdyż jest to typowa historia z lękowo - unikającym typem przywiązania. Ciekawe jest to, że jest Pani świadoma tego schematu i sama widzi problem, co dobrze rokuje terapeutycznie. ja zachęcam panią do konfrontacji tego z terapeutą 3 fali w nurcie CBT - terapii schematów. Można powiedzieć, że jest Pani podręcznikowym przykładem, ale oczywiście ostateczną diagnozę postawi psychoterapeuta lub psycholog, gdyż na to składa się wiele komponentów. Życzę wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Opisany przez Panią schemat jest objawem lękowo-unikającego stylu przywiązania, w którym pragnienie bliskości współistnieje z lękiem przed utratą niezależności lub zranieniem. Mechanizm ten uaktywnia się w momencie realnego zaangażowania partnera, skłaniając mózg do podświadomego szukania wad u drugiej osoby i traktowania bliskości jako zagrożenia. Kluczem do przełamania tego cyklu jest stopniowa praca nad własną tolerancją na wrażliwość oraz powstrzymanie automatycznej ucieczki, gdy pojawia się impuls wycofania. Najskuteczniejszą drogą do wypracowania bezpiecznego stylu relacji jest podjęcie psychoterapii, która pomoże zrozumieć źródła tego lęku i nauczy budować stabilne więzi.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Z natury jestem małomówna. Mam też taką cechę, że w większości przypadków najpierw muszę się zastanowić, zanim coś powiem. Pracuję nad tym wszystkim, ale zauważyłam, że ludzie albo wolą porozmawiać lub zapytać się o coś kogoś innego niż mnie, jakby się mnie bali, albo myśleli, że jestem dziwna (oprócz mojej bliższej koleżanki, z którą częściej spędzam czas, choć ona także czasem nawet nie czeka, aż dokończę swoją wypowiedź - ale już tak mam, że zanim się zastanowię). Zauważyłam, że ludzie wolą rozmawiać z nią i czasem mi się wydaję, że zapominają, że ja jestem tuż obok. Frustruje mnie to, że nie są skorzy, boją się wdawać się ze mną w rozmowę, tym bardziej że to ja często wychodzę z inicjatywą i pytam się np. o ich plany na weekend. Wiem, że ludzie pierwsze, co oceniają człowieka, m.in. po zachowaniu - np. czy osoba jest godna zaufania - a ja z racji mojej małomówności i skromnej natury wydaję się odpychać ludzi i czuję, że tracą do mnie zaufanie. Wiem też, że świat żyje na szybkich obrotach i tak samo oczekuje szybkich i konkretnych odpowiedzi. Jakby myśleli, że jestem nieciekawa i nie warto ze mną wdawać się w dyskusje, ale gdy próbuję coś powiedzieć o sobie, to podświadomie wiem, że nie za bardzo ich to interesuje i rzeczywiście zaraz zmieniają temat. Również jest tak, że chcę się włączyć do rozmowy, ale nie chcę przerywać, więc przeczekuję. Wtedy rozmowa się kończy, a ja nie miałam szansy się odezwać - tylko przytakiwałam. Czy znalazły by się jakieś rady albo coś, co mogłabym poćwiczyć przy następnej okazji, by ludzie nie bali się ze mną rozmawiać i uważali mnie za osobę godną rozmowy? Wspomnę, że pracuję nad małomównością, ale ta cecha jest po prostu ze mną od zawsze i trudno mi to zmienić.

