Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego wycofuję się, gdy ktoś się angażuje? Lękowo-unikający styl przywiązania i trudność w bliskiej relacji

Kiedy poznaję chłopaka, który naprawdę mi się podoba, na początku wszystko jest super. Bardzo się cieszę z każdej wiadomości, analizuję jego zachowanie i chcę, żeby też był mną zainteresowany. Lubię ten etap, kiedy jeszcze nie wiem do końca, co on czuje. Problem zaczyna się wtedy, kiedy widzę, że naprawdę mu zależy. Im bardziej się angażuje, tym bardziej ja zaczynam się wycofywać, mimo że wcześniej bardzo mi się podobał. Nagle zaczynam zauważać w nim rzeczy, które wcześniej w ogóle mi nie przeszkadzały. Potrafię szukać najmniejszych wad, irytują mnie jego wiadomości i mam ochotę, żeby przestał do mnie pisać. Nie dzieje się tak dlatego, że nagle stał się innym człowiekiem. To wygląda bardziej tak, jakby mój mózg szukał powodów, żebym mogła się odsunąć. Ostatecznie przestaję odpisywać i kończę relację. Najgorsze jest to, że jestem świadoma tego schematu. Już na początku znajomości boję się, że jeśli ta osoba za bardzo się zaangażuje, znowu ją odrzucę. Bardzo chciałabym stworzyć bliską relację( związek ) ale kiedy ta bliskość naprawdę się pojawia, coś we mnie się blokuje. Mam wrażenie, że jednocześnie bardzo chcę być kochana i bardzo trudno jest mi pozwolić komuś być naprawdę blisko. Kiedyś czytałam o tym to jest chyba lekowo unikający styl przywiązania się czy coś w tym stylu, ale nie mam pojęcia co zrobić żeby zakończyć ten schemat bo wszystkie relacje zawsze kończyły się w ten sam sposób. Co mam zrobić żeby tak nie było ?
Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie stawiałabym sobie na tej podstawie diagnozy. Sam schemat, który zauważasz, jest natomiast bardzo ważną informacją.

Możliwe, że na początku relacji, kiedy nie masz pewności, czy druga osoba Cię chce, bliskość jest dla Ciebie bezpieczna, bo pozostaje w pewnym sensie „pod kontrolą”. Pojawia się ekscytacja, oczekiwanie i potrzeba zdobycia zainteresowania drugiej osoby. Kiedy jednak dostajesz to, czego chciałaś — czyli realne zaangażowanie — pojawia się zagrożenie związane z prawdziwą bliskością. Wtedy psychika może próbować Cię przed nią ochronić poprzez wyszukiwanie wad, irytację czy przekonywanie siebie, że „jednak mi się nie podoba”.

To oczywiście tylko jedna z możliwych interpretacji. Podobny schemat może mieć różne źródła i warto przyjrzeć się temu indywidualnie, najlepiej z psychoterapeutą.

Najważniejsze jest jednak to, że skoro już zauważasz ten mechanizm, masz punkt wyjścia do jego zmiany. Nie próbowałabym zmuszać się do związku ani ignorować wszystkich swoich odczuć. Zamiast tego, gdy pojawi się impuls „muszę zakończyć tę relację”, spróbuj zrobić pauzę i zadać sobie kilka pytań:

Czy naprawdę przestał mi się podobać, czy jego zainteresowanie wywołało we mnie lęk?

Czy te rzeczy, które nagle zaczęły mnie irytować, wcześniej rzeczywiście były dla mnie problemem?

Czy chciałabym zakończyć relację, gdybym wiedziała, że ta osoba wcale się we mnie nie zaangażuje?

Czego właściwie boję się, kiedy ktoś zaczyna być blisko?

I przede wszystkim nie podejmuj decyzji o zakończeniu relacji w szczycie tego lęku. Możesz dać sobie kilka dni, obserwować emocje i sprawdzić, czy potrzeba ucieczki się utrzymuje.

W terapii warto szczególnie przyjrzeć się temu, co dla Ciebie oznacza bliskość, zależność, odrzucenie i bycie kochaną. Celem nie jest nauczenie się „wytrzymywania” z kimś na siłę, tylko rozpoznanie, kiedy rzeczywiście nie chcesz być z daną osobą, a kiedy chcesz uciec dlatego, że bliskość uruchomiła w Tobie lęk.

I nie jesteś skazana na powtarzanie tego schematu. To, że powtarzał się w dotychczasowych relacjach, nie oznacza, że musi wyglądać tak samo w kolejnych.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Może przypominać to mechanizm związany z unikaniem bliskości, ale na podstawie samego opisu nie można określić konkretnego stylu przywiązania. Warto zwrócić uwagę na moment, w którym pojawia się potrzeba wycofania wygląda na to, że nie wtedy, gdy relacja jest zła ale właśnie wtedy, gdy staje się bezpieczniejsza i druga osoba zaczyna być naprawdę blisko. Szukanie wad czy nagła irytacja mogą być wtedy sposobem na zwiększenie dystansu i obniżenie napięcia.

Proszę spróbować nie kończyć relacji od razu, kiedy pojawia się ten impuls. Dać sobie kilka dni i zastanowić się: „Co wydarzyło się tuż przed tym, kiedy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy rzeczywiście przestał mi się podobać, czy przestraszyło mnie jego zaangażowanie?” i „Czego obawiam się, kiedy ktoś staje się dla mnie ważny?”. Skoro schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto również przyjrzeć mu się podczas konsultacji z psychologiem szczególnie temu, skąd wzięło się przekonanie, że bliskość może być czymś zagrażającym.

 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry!

Z perspektywy psychodynamicznej można spojrzeć na ten schemat jak na wewnętrzny konflikt pomiędzy potrzebą więzi a potrzebą ochrony siebie. Część Ciebie bardzo pragnie relacji, ciepła i bycia ważną dla drugiej osoby. Jednocześnie może istnieć druga część, która nauczyła się, że bliskość wiąże się z ryzykiem zranienia, rozczarowania, utraty kontroli lub odrzucenia. Kiedy relacja pozostaje na etapie niepewności, ciekawości i wzajemnego poznawania się, te obawy mogą pozostawać w tle. Jednak gdy druga osoba zaczyna się angażować, nieświadomie uruchamiają się mechanizmy obronne, których celem jest zmniejszenie napięcia emocjonalnego. W praktyce często objawia się to właśnie tym, o czym piszesz  nagłym dostrzeganiem wad partnera, spadkiem zainteresowania, irytacją czy silną potrzebą zwiększenia dystansu. Z psychodynamicznego punktu widzenia nie zawsze oznacza to rzeczywistą zmianę uczuć wobec drugiej osoby. Niekiedy jest to sposób psychiki na ochronę przed lękiem, który pojawia się wraz z coraz większą bliskością. Jednocześnie z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto zwrócić uwagę na automatyczne myśli i interpretacje, które mogą pojawiać się w takich momentach. Kiedy odczuwamy lęk lub dyskomfort, nasz umysł często zaczyna wyszukiwać argumenty uzasadniające wycofanie się z relacji. Możemy koncentrować się na wadach partnera, nadmiernie analizować jego zachowania lub interpretować własny spadek ekscytacji jako dowód, że „to nie jest odpowiednia osoba”. W rzeczywistości może to być reakcja na samą bliskość, a nie na partnera.

Dlatego pomocne bywa zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań: „Co wydarzyło się tuż przed tym, gdy zaczęłam się wycofywać?”, „Czy te cechy przeszkadzały mi od początku, czy dopiero wtedy, gdy druga osoba się zaangażowała?”, „Jakie emocje pojawiają się pod irytacją i chęcią ucieczki?”. Często pod powierzchnią znajdują się lęk, niepewność, poczucie zagrożenia lub obawa przed utratą kontroli. Najważniejsze jest jednak to, że opisany przez Ciebie schemat nie jest wyrokiem na przyszłość. Wzorce relacyjne, nawet te utrwalane przez wiele lat, mogą ulegać zmianie. Proces ten zwykle polega nie na walce z własnymi reakcjami, lecz na stopniowym rozumieniu ich źródła, rozpoznawaniu momentów aktywacji lęku oraz budowaniu zdolności do pozostawania w bliskości pomimo pojawiającego się dyskomfortu i to, co wybrzmiało w twojej wiadomości najmocniej, to nie brak gotowości do kochania czy tworzenia związku, lecz ogromna potrzeba bliskości połączona z równie silną potrzebą ochrony siebie. Obie te części mają swoje ważne znaczenie i obie zasługują na zrozumienie.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog Wiktoria

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Sadze, że to, co Pani opisuje, rzeczywiście może przypominać lękowo-unikający wzorzec przywiązania, ale nie warto traktować tego jako gotowej diagnozy. Bardzo ważne jest natomiast to, że rozpoznaje Pani powtarzający się schemat, to już jest dobry punkt wyjścia do zmiany.

Warto przyjrzeć się temu, co pojawia się dokładnie w momencie, gdy druga osoba zaczyna się angażować: czego wtedy Pani zaczyna się obawiać? Odrzucenia, utraty niezależności, zranienia, rozczarowania, a może tego, że „teraz już trzeba naprawdę być blisko”?Zachęcałabym, żeby przy kolejnej znajomości nie podejmować od razu decyzji o zakończeniu relacji pod wpływem nagłego spadku zainteresowania. Można dać sobie trochę czasu i sprawdzić, czy to rzeczywiście brak dopasowania, czy uruchomiony mechanizm obronny.

Dobrym miejscem do pracy nad tym schematem byłaby psychoterapia – szczególnie skoncentrowana na relacjach, emocjach i wzorcach przywiązania. Nie chodzi o zmuszanie się do związku, tylko o zrozumienie, dlaczego bliskość jednocześnie Panią przyciąga i uruchamia potrzebę ucieczki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej zwraca uwagę to, że Twoje zainteresowanie nie znika wtedy, gdy odkrywasz coś ważnego o chłopaku, tylko w momencie, gdy jego zainteresowanie Tobą staje się pewne. To może być istotna wskazówka do pracy, choć oczywiście nie oznacza automatycznie konkretnego stylu przywiązania.

Możliwe, że sama bliskość uruchamia w Tobie napięcie, którego wcześniej nie było. Dopóki relacja jest niepewna, możesz bezpiecznie marzyć i czekać. Kiedy natomiast druga osoba naprawdę się angażuje, pojawia się większa podatność na zranienie i odpowiedzialność emocjonalna. Wtedy umysł może próbować odzyskać poczucie bezpieczeństwa poprzez znalezienie powodów, dla których lepiej się wycofać.

Spróbuj następnym razem potraktować nagłą potrzebę zakończenia znajomości jako sygnał do zatrzymania się, a nie automatycznie decyzję. Zadaj sobie pytanie: „Co dokładnie zmieniło się we mnie od momentu, kiedy bardzo mi na nim zależało?”. Możesz też zapisywać, co wydarzyło się tuż przed pojawieniem się irytacji czy niechęci.

Nie chodzi o to, żeby zmuszać się do związku z kimś, kto Ci nie odpowiada. Chodzi o sprawdzenie, czy rzeczywiście przestał Ci odpowiadać, czy może pojawił się lęk przed tym, że teraz to już naprawdę ktoś może być blisko.

Ponieważ ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach, warto omówić go z psychologiem. Szczególnie pomocne byłoby przyjrzenie się temu, czego właściwie obawiasz się w momencie, gdy druga osoba zaczyna Cię kochać i poznawać coraz bliżej.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry.  
Opisuje pani przejawy unikowego stylu przywiązania. Dostrzegam potrzebę pracy nad lękiem związanym z zaangażowaniem emocjonalnym oraz przekonaniami nt. relacji, siebie, bezpieczeństwa w bliskiej więzi. Zapraszam na sesje w nurcie CBT.  
Pozdrawiam uprzejmie. Elize Śliwińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 

 Dziękuję, ze dzieli się Pani tą historia, gdyż jest to typowa historia z lękowo - unikającym typem przywiązania. Ciekawe jest to, że jest Pani świadoma tego schematu i sama widzi problem, co dobrze rokuje terapeutycznie. ja zachęcam panią do konfrontacji tego z terapeutą 3 fali w nurcie CBT - terapii schematów.  Można powiedzieć, że jest Pani podręcznikowym przykładem, ale oczywiście ostateczną diagnozę postawi psychoterapeuta lub psycholog, gdyż na to składa się wiele komponentów. Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Opisany przez Panią schemat jest objawem lękowo-unikającego stylu przywiązania, w którym pragnienie bliskości współistnieje z lękiem przed utratą niezależności lub zranieniem. Mechanizm ten uaktywnia się w momencie realnego zaangażowania partnera, skłaniając mózg do podświadomego szukania wad u drugiej osoby i traktowania bliskości jako zagrożenia. Kluczem do przełamania tego cyklu jest stopniowa praca nad własną tolerancją na wrażliwość oraz powstrzymanie automatycznej ucieczki, gdy pojawia się impuls wycofania. Najskuteczniejszą drogą do wypracowania bezpiecznego stylu relacji jest podjęcie psychoterapii, która pomoże zrozumieć źródła tego lęku i nauczy budować stabilne więzi.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie po stracie dziecka i braku wsparcia?

Dzień dobry, 

Piszę z zapytaniem, ostatnio moje życie obróciło się do góry nogami. Byłam w ciąży, lecz straciłam moje dziecko. 

Od nikogo nie dostałem wsparcia ani od rodziny, ani od chłopaka. Wręcz przeciwnie zostaje poniżana, wyzywana. Szczerze bardzo mnie to boli. Na początku starałam się innym wyjaśnić, co mnie boli, lecz nie rozumieją moich uczyć. Nie umiem odejść od nich, bo są dla mnie ważni. Na zewnątrz jestem uśmiechnięta, a w środku załamana. Nie myślę o sobie, tylko jak uszczęśliwić innych. Martwię się o innych, troszczę, a za to dostaje odrzucenie. 

Chcę popracować nad tym, żeby myśleć o sobie, lecz nie umiem. Dlatego piszę tutaj z zapytaniem, jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie i zająć się sobą?

Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka.
Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka, mimo iż nie jesteśmy razem. Sto razy przekroczył granicę, dawałam szansę i boję się, że mogę to zrobić kiedyś jeszcze raz. Choć wiem, że nie powinnam. To jakaś nigdy niekończąca się historia, wieczne traumy. Mam dość, ale przecież tyle razy miałam już dość, tyle razy był definitywny koniec. I znów powtarzam błędy... Jak sobie pomóc? Czy psychoterapia jest w stanie coś zaradzić? Nie mam czasu, nie mam sił od nowa wałkować problemu samemu psychologowi, a bardziej może możliwości zostawiania małego dziecka (łącznie mam 3 dzieci). Sam psycholog, wysłuchiwanie problemów to za mało :( Jakie są szanse, że psychoterapia odmieni mnie? Jakich narzędzi można się spodziewać na psychoterapii, mam na myśli ćwiczenia czy coś, czym to się różni od wizyt u psychologa?
Problemy z niską samooceną i trudnościami w nawiązywaniu relacji romantycznych u 21-letniej kobiety
Dzień dobry, jestem kobietą 21 lat. Mam problem odnośnie całego swojego funkcjonowania w reakcjach i w stosunku do siebie. Czymś co najbardziej mnie zastanawia to moje życie uczuciowe, które zatrzymało się na etapie przedszkola. Nigdy nie byłam w żadnej relacji romantycznej, ale nie przez to, że do nikogo mnie nie ciągnie. Z reguły podobam się osobom, które nie interesują mnie w ogóle, a mi podobają się osoby, dla których ja jestem obojętna. Mój schemat bycia zauroczoną jest bardzo nie rozwijający, bo gdy ktoś zaczyna mi się podobać, to ja nie robię realnego kroku w stronę tej osoby, tylko zatrzymuję się na etapie fantazjowania oraz na szukaniu ewentualnych spojrzeń tej osoby, co mogłoby oznaczać w jakimś stopniu zainteresowanie z jej strony. W to wszystko bardzo emocjonalnie się angażuję i przywiązuje do tej osoby (a raczej jej wyobrażenia). Sama mam raczej niską samoocenę, czuję się sobą zażenowana w porównaniu do innych osób w moim wieku, czuję się jak dziecko, które nie pasuje do otoczenia. Przez to czuję się samotna i niezrozumiana. Oprócz tego mam kompleksy związane z moim ciałem, przez co myślę, że nawet gdy ktoś ze mną się zwiąże, to z braku laku i będzie marzyć o swojej idealnej kobiecie, którą ja nigdy nie będę. Zazwyczaj moje życie jakoś się toczy i mimo mojego schematu myślenia nie zastanawiam się nad tym ciągle, ale zdarza się czas jak dziś, gdy dochodzi do mnie jak bardzo jest ze mną coś nie tak, jak bardzo nie radzę sobie w życiu i jak bardzo jestem żałosna i jest mi z samą sobą bardzo źle. Mam do siebie wstręt. Gdy czytam podobne historię innych osób to też czuję się tym zażenowana, aż skręca od środka. Chciałam spytać czy da się coś z tym zrobić czy po prostu taka już jestem i będę z tym żyć do końca życia.
Partner miał w ukrytym folderze rozbierany film.
Znalazłam przypadkowo w folderze "ukryte" na telefonie mojego, teraz już byłego, faceta nagrane przez niego z jej laptopa rozbierane filmiki, które wysyłała swojemu chłopakowi. On stojąc przed laptopem nagrał je swoim telefonem - widać było jego odbitą rękę w ekranie, spowodowało to taki szok mojego organizmu, że nie mogę się pozbierać, mam napady paniki.
Mam problem ze swoją partnerką. Mamy dziecko i próbujemy żyć razem
Witam. Mam problem ze swoją partnerką. Mamy dziecko i próbujemy żyć razem, staramy się, żeby wszystko było tak, jak należy, lecz mamy bardzo odmienne światopoglądy i różnice zdań. W wielu sytuacjach nie rozumiemy się nawzajem... Moje oczekiwania są znacznie inne niż jej oczekiwania... Chcę z nią na te tematy otwarcie rozmawiać, żeby można było znaleźć wspólny język, lecz ona nie chce rozmawiać, ucieka, boi się rozmowy, zamyka się w swoim świecie i ucina wątek, który ja staram się poruszyć. Nie wiem, czy to ma sens, próbować trwać w tej relacji dla dobra dziecka, mimo że nie rozumiemy się nawzajem.... Czy lepiej się rozejść i odpuścić? Chciałbym, żeby dziecko miało normalny i dobrze funkcjonujący dom z dwojgiem rodziców, temu staram się też z nią rozmawiać i poznawać jej perspektywę patrzenia, myślenia i podejścia do życia, ale ona nie chce za dużo rozmawiać. Przeważnie w rozmowie jak zadam niewygodne pytanie, to się zamyka, ucina temat i pojawia się u niej złość, co wpływa negatywnie na naszą relację.... Sam się już w tym gubię, bo nie wiem, co jest lepsze dla dziecka w takiej sytuacji...
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.