
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, związki i relacje
- Czy psychoterapia...
Czy psychoterapia może pomóc w problemach z samotnością i brakiem związków?
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Panie Szymonie,
Dziękuję za szczery wpis. Myślę, że wiele osób w podobnej sytuacji zadaje sobie podobne pytania, choć nie zawsze ma odwagę wypowiedzieć je tak otwarcie. Rozumiem również Pana rozgoryczenie. Samotność, zwłaszcza trwająca przez wiele lat i połączona z brakiem doświadczeń w relacjach, może być bardzo bolesna. Nic dziwnego, że po wielu latach terapii oczekiwał Pan konkretnych efektów. Myślę, że warto jednak rozróżnić dwie kwestie. Psychoterapia nie jest w stanie sprawić, że na naszej drodze pojawi się partnerka ani zagwarantować wejścia w związek. W tym sensie Pana terapeuta miał rację: żaden specjalista nie ma wpływu na decyzje i uczucia innych ludzi.
Jednocześnie psychoterapia może pomóc w obszarach, które pośrednio wpływają na budowanie relacji. Może ułatwić lepsze rozumienie własnych emocji i potrzeb, przyjrzenie się przekonaniom na swój temat i temat związków, zwiększenie pewności siebie, pracę nad lękiem przed odrzuceniem czy rozwijanie umiejętności nawiązywania i pogłębiania relacji. Nie daje to gwarancji znalezienia partnerki, ale u części osób zwiększa szanse na budowanie satysfakcjonujących relacji. Zastanawiam się jednak, jak wyglądało Pana życie poza gabinetem terapeuty? Czy w ostatnich latach miał Pan okazje poznawać nowe osoby, rozwijać znajomości, uczestniczyć w grupach zainteresowań lub aktywnościach, w których można budować relacje? Pytam o to dlatego, że sama terapia(nawet bardzo dobra) nie zastąpi doświadczeń zdobywanych w codziennym życiu. Mam również pytanie do refleksji: gdyby za rok nadal nie był Pan w związku, ale miał kilku bliskich znajomych, większą pewność siebie i więcej satysfakcji z codzienności, czy uznałby Pan, że terapia była bezwartościowa? Czasami jej efekty nie polegają na osiągnięciu jednego konkretnego celu, lecz na poprawie jakości życia i sposobu przeżywania siebie oraz relacji.
Życzę Panu, aby niezależnie od dalszej drogi nie tracił Pan nadziei na budowanie bliskich więzi. Wiele relacji zaczyna się później, niż sami byśmy tego chcieli.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Może Pan doprecyzować czy jest Pan w terapii? Czy korzysta Pan z usług psychologa czy psychoterapeuty? każdy ma inne zasoby w swojej pracy. Miałbym jeszcze kilka pytań, ale nie będę ich tutaj zadawał (publicznie). Inna sprawa że tak naprawdę należy znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy. Co się zadziewa, że Pan mimo pragnienia drugiej osoby jest nadal sam. Odpowiedź może okazać się nieoczywista. Jedno jest pewne. Podcasty, czy filmiki na youtube odpowiedzi nie przyniosą. Rozpamiętywanie przeszłości nic nie zmieni, ale akceptacja tego co jest juz tak. Ma Pan realny wpływ na swoje życie.
Maria Sobol
Dzień dobry, Panie Szymonie.
Rozumiem, skąd bierze się Pana rozczarowanie. Jeśli przez wiele lat szukał Pan pomocy i nie zobaczył efektów w obszarze, który jest dla Pana najważniejszy, trudno się dziwić, że pojawił się żal.
Myślę, że warto uczciwie powiedzieć, że psychoterapia nie sprawi, że partnerka lub partner nagle pojawi się w Pana życiu. Żaden terapeuta nie może tego zagwarantować.
Może natomiast pomóc zrozumieć, co utrudnia budowanie bliskich relacji – czy jest to lęk przed odrzuceniem, niska wiara w siebie, wcześniejsze doświadczenia czy inne przeszkody. Czasem okazuje się też, że potrzebne jest nie tylko wsparcie terapeutyczne, ale również stopniowe zdobywanie nowych doświadczeń w relacjach.
To, co szczególnie zwróciło moją uwagę, to jak wiele samotności i tęsknoty wybrzmiewa w Pana słowach. To realne cierpienie i myślę, że właśnie od niego warto zacząć rozmowę.
Z wyrazami szacunku,
Maria Sobol
Psychoterapeutka integracyjna
Jagoda Jek
Rozumiem, że po wielu latach samotności może pojawiać się ogromne zmęczenie, żal i poczucie, że coś ważnego w życiu Cię ominęło. Szczególnie trudne może być to, kiedy szukałeś pomocy i miałeś wrażenie, że ten temat pozostawał bez odpowiedzi.
Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy: psychoterapia nie jest w stanie „sprawić”, że konkretna osoba pojawi się w Twoim życiu ani zagwarantować związku. Może natomiast pomóc przyjrzeć się temu, co utrudnia budowanie relacji — np. lękowi przed odrzuceniem, poczuciu bycia gorszym, trudnościom w nawiązywaniu kontaktu, przekonaniom na swój temat czy doświadczeniom, które wpłynęły na sposób wchodzenia w relacje.
Czasami problemem nie jest sam brak partnerki/partnera, ale cierpienie, które narasta wokół tego tematu: wstyd, porównywanie się, poczucie straty czy przekonanie, że „jest już za późno”. Z tym można pracować i stopniowo odzyskiwać większą swobodę w kontaktach z ludźmi.
Ważne jest też, aby nie patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat tego, czego jeszcze nie doświadczyłeś. Brak związku czy doświadczeń seksualnych nie odbiera Ci wartości i nie oznacza, że jesteś „zepsuty” albo skazany na samotność.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Monika Lewandowska
Rozumiem Pana rozgoryczenie, zwłaszcza jeżeli przez wiele lat szukał Pan pomocy, a ostatecznie usłyszał, że terapia nie jest rozwiązaniem i działaniem, które może pomóc w zmaganiach z poczuciem samotności i opisanymi problemami. To bardzo daleko idące i krzywdzące uproszczenie, do którego chciałabym się odnieść.
Oczywiście psychoterapia nie może zagwarantować, że konkretna osoba pojawi się w Pana życiu, ani wpłynąć bezpośrednio na to, że zbuduje Pan satysfakcjonującą relację. Nie oznacza to jednak, że nie ma nic do zaoferowania. Brak związku i poczucie samotności są często jedynie najbardziej widocznymi elementami problemu, czymś w rodzaju wierzchołka góry lodowej. To pod nimi mogą znajdować się mechanizmy takie jak lęk przed odrzuceniem, negatywny obraz siebie, silny wstyd, poczucie winy, konkretne przekonania na temat siebie czy innych ludzi, albo wcześniejsze doświadczenia, które sprawiają, że bliskość wydaje się niedostępna lub zagrażająca.
Podstawowym zadaniem terapii może być właśnie pomoc w odnalezieniu tych przyczyn, połączeniu ich w spójny obraz i stopniowej pracy nad tym, co rzeczywiście podlega zmianie. Taka praca może, a nawet powinna obejmować konkretne ćwiczenia, analizowanie sytuacji społecznych, pracę nad ewentualnym unikaniem, rozwijanie umiejętności budowania bliskości oraz sprawdzanie w praktyce, co pomaga, a co podtrzymuje problem.
Warto więc znaleźć specjalistę, który nie będzie obiecywał zbudowania związku, ani z góry mówił, że nic się nie da zrobić, lecz wspólnie z Panem spróbuje odpowiedzieć na pytanie: co dokładnie sprawia, że mimo potrzeby bliskości pozostaje Pan samotny. Następnie, zaplanuje proces, który skupi się na stopniowej zmianie mechanizmów, które są podstawą i przyczyną problemu.
Monika Lewandowska
psycholog, psychotraumatolog
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Dziękuję, że zdecydował się Pan opisać swoją historię. Czytając Pana wiadomość, można odnieść wrażenie, jak wiele bólu, samotności i rozczarowania nosi Pan w sobie od lat. To zrozumiałe, że po wielu latach terapii i wysiłku może pojawić się poczucie bezradności oraz żal. Psychoterapia nie jest w stanie zagwarantować pojawienia się partnerki czy związku. Może jednak pomóc zrozumieć własne schematy funkcjonowania, przepracować trudne doświadczenia, odbudować poczucie własnej wartości, zwiększyć pewność siebie oraz ułatwić nawiązywanie i utrzymywanie bliskich relacji. Często to właśnie te zmiany sprawiają, że człowiek staje się bardziej otwarty na bliskość i łatwiej buduje satysfakcjonujące więzi. To, że do tej pory nie udało się Panu stworzyć związku, nie definiuje Pana wartości ani nie przekreśla możliwości, że wydarzy się to w przyszłości. Rozumiem, że dziś może być trudno w to uwierzyć, ale Pana historia nie jest jeszcze zakończona.
Życzę Panu dużo siły i życzliwości wobec samego siebie.
Z wyrazami szacunku,
mgr psychologii Wiktoria
Bożena Nagórska
Panie Szymonie,
Pana żal i rozgoryczenie związane z poczuciem straconego czasu są zrozumiałe, a brak oczekiwanych efektów mimo długiej terapii ma prawo wywoływać zaniepokojenie. Poprzedni terapeuta miał rację w tym, że psychoterapia nie jest agencją matrymonialną i nie zagwarantuje znalezienia partnerki, jednak jej celem nie jest „sprowadzenie kogoś do Pana życia”, lecz pomoc w zidentyfikowaniu niewidocznych barier. Specjalista pomoże Panu przepracować lęk przed odrzuceniem, schematy relacyjne, przekonania na własny temat oraz wypracować umiejętności społeczne i komunikacyjne, które realnie zwiększają szansę na budowanie satysfakcjonujących więzi. Kluczem jest więc praca nad tym, co leży po Pana stronie – by otwarcie na relację stało się bardziej naturalne i możliwe w codziennym życiu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Panie Szymonie.
Psychoterapia nie może sprawić, że ktoś pojawi się w Pana życiu ani zagwarantować związku. Może jednak pomóc zrozumieć własne schematy, sposób budowania relacji, poradzić sobie z poczuciem straty, samotnością czy niską samooceną oraz zwiększyć gotowość do nawiązywania bliskich relacji. To nie jest obietnica znalezienia partnerki ale praca nad tym, na co ma Pan realny wpływ. Jeśli poprzedni terapeuta uczciwie powiedział, czego terapia nie jest w stanie zapewnić, nie oznacza to, że nie może być pomocna w innych obszarach.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.
Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.
Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.
Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.
Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.
Jestem w długoletnim związku, niebawem stuknie nam 17 lat. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy 21 lata i obłędnie w sobie zakochaliśmy. Dwa lata później byliśmy rodzicami.
Nie jesteśmy w związku małżeńskim. Jak to w relacji bywało różnie, ale nigdy tak źle, jak jest teraz.
W ostatnim czasie odczuwałam, że jest dobrze. Nie zauważyłam niczego niepokojącego. Podkreślę, że moja inteligencja emocjonalna jest rozwinięta. Nie mam trudności w interpretacji intencji, zachowań i emocji ludzi. Kilka miesięcy temu mój partner oznajmił, że jego uczucia się zmieniły i trwa to od dawna.
Nie jest to związane z inną kobietą. Jestem zagubiona, nic z tego nie rozumiem, czuję, że nic nie mogę zrobić. To nie jest ani rozstanie, ani bycie razem. Utknęłam i ciężko mi się oddycha, gdy tylko o tym myślę. Podkreślę, że rozmowy przychodzą nam bardzo trudno i niewiele wnoszą, bo mój partner nie wie co dalej, co czuje. Łatwizna tak nie wiedzieć. Ja w tym wszystkim czuję, jakbym kochała i nie kochała jednocześnie. Jakbym chciała i nie chciała być w związku jednocześnie. Czasami myślę, że gdy odszedł i wziął odpowiedzialność za brak wcześniejszej komunikacji o tym, że coś jest nie tak, a także za decyzję, że nie włoży pracy w prawdziwą pielęgnację relacji, byłoby mi lżej. Jestem bardzo zmęczona. Jakbym miała powiedzieć, jak się czuję, to czuję kompletną bezsilność. Nie mam wpływu na poprawę mojego stanu emocjonalnego. To bardzo zasmucające. Jestem na siebie zła, że uwierzyłam w to, co widziałam.
Jestem na siebie zła, że z wyrozumieniem trwam w tym, co jest teraz, choć mogłabym już wracać do siebie po stracie.
Im dalej tym mam mniej siły, wiary i chęci, by to ratować.

