Dzień dobry Pani Filipie
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo słabe dopasowanie terapii do Twojego problemu albo przynajmniej do tego, jak został w tej pierwszej rozmowie wysłuchany, ale to nie znaczy że terapeuta jest nieodpowiedni. . Już po jednym spotkaniu nie musi być lepiej, ale jeśli po nim czuje się wyraźnie gorzej, to jest ważny sygnał, że sposób pracy terapeuty nie daje na razie poczucia bezpieczeństwa ani zrozumienia. Pierwsza wypowiedź, którą Pan przytacza, brzmi bardziej jak próba „przestawienia interpretacji” niż spokojne zbadanie Pana lęku, granic i znaczenia tej sytuacji dla Pana. W terapii par terapeuta ma pomagać w rozmowie i rozumieniu perspektyw, a nie narzucać uproszczonych interpretacji, zwłaszcza gdy temat dotyczy zaufania i bólu po latach relacji. Druga teza o tym, że „kobiety muszą się przygotować do seksu”, jest zbyt schematyczna i nie pomaga konkretnym lęku, na takim etapie bardziej liczy się wspólne zrozumienie dynamiki Waszej relacji, a nie ogólne stereotypy o płci. Najrozsądniej byłoby dać sobie jeszcze jedną sesję, ale z bardzo jasnym celem: powiedzieć wprost, że po pierwszym spotkaniu czujesz się niezrozumiany, a nawet bardziej zaniepokojony i poprosić o konkretny plan pracy. Terapia par może pomagać w kryzysach, ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe do pracy, a terapeuta tworzy przestrzeń do otwartej komunikacji. Jeśli po tej rozmowie nadal będziesz czuł, że Pana obawy są bagatelizowane, to szukanie innego terapeuty będzie bardzo rozsądne. W takim temacie ogromne znaczenie ma poczucie bycia traktowanym poważnie, bo bez tego terapia może stać się kolejnym źródłem napięcia, zamiast wsparcia. Osobiście jestem zwolennikiem chodzenia do specjalisty tej samej płci, gdyż wtedy wytwarza się pewien rodzaj relacji. Na kolejnej sesji może Pan powiedzieć coś w stylu „Po poprzednim spotkaniu czuję się mniej spokojny, bo miałem wrażenie, że moje obawy zostały zinterpretowane zbyt szybko. Chciałbym, żebyśmy najpierw dokładnie zrozumieli mój lęk i to, co dla mnie znaczy, zanim przejdziemy do wniosków.” To pozwala sprawdzić, czy terapeuta potrafi skorygować tempo i styl pracy. Jeśli przy takim komunikacie nadal otrzymuje Pan odpowiedzi, które Pana unieważniają, to masz mocny argument, by zmienić gabinet. To, że boi się Pan „impulsu”, alkoholu, imprezy i chwili zapomnienia, jest spójne z lękiem przed utratą kontroli i zaufania, a nie tylko z samą zdradą jako faktem. W praktyce terapia powinna pomóc nazwać, co dokładnie uruchamia ten strach, jakie są dowody, jakie są wyobrażenia i jak możecie z żoną ustalić realne granice bezpieczeństwa. Jeśli w relacji jest dużo niepewności, sama ogólna rozmowa o „mężczyznach i kobietach” niewiele wniesie gdyż potrzebujecie rozmowy o konkretach, zachowaniach, granicach i konsekwencjach. Czy pana żona często chodzi na imprezy i nadużya alkoholu? To też jest jakiś wyzwalacz, po którym puszczają jej hamulce. Kontynuowałbym tylko wtedy, gdy po kolejnym spotkaniu zobaczy Pan więcej zrozumienia, struktury i szacunku dla Pana doświadczenia. Jeśli nie, zmiana terapeuty jest bardzo sensowna i nie trzeba czekać miesiącami, żeby to stwierdzić. Należy się każdemu pacjntowi szacunek i pomoc, ale czasami pacjenci też działania terapeuty odbierają jako niezadawalające, nalezy jednak pamiętać, że terapia to proces a on trwa i nie jest to piękna droga usłana różami.
Piotr Ziomber