Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z zazdrością i rywalizacją ze strony narcystycznej osoby w rodzinie?

Jak radzić sobie z narcystyczną osobą w rodzinie, która zazdrości mi sukcesów? Mam problem dotyczący osoby ze mną spowinowaconej, która wykazuje cechy narcystyczne na wielu płaszczyznach życia, jednak w szczególności jedna z nich jest dla mnie bardzo problematyczna. Okazało się, że dziewczyna ta ma podobne do mnie zainteresowania, a ściślej mówiąc, próbuje swoich sił w pisaniu, które również zawsze było moim marzeniem. Wydawało się, że wspólna pasja nas zbliżyła, jednak było tak dopóki nie zaczęłam na tym polu osiągać sukcesów, których ona do tej pory nie jest w stanie osiągnąć. Wiedząc, że jest to dla niej bolesny temat i widząc, że budzi to jej zazdrość, z delikatności, nigdy nie chwaliłam się do przesady swoimi osiągnięciami. Po pewnym czasie, jej również udało się spełnić pewne marzenie na tym polu i jej zachowanie było zupełnie inne niż moje. Chwaliła się tym nie zważając na moje uczucia (muszę przyznać, że też poczułam pewne ukłucie zazdrości, jednak byłam w stanie przejść nad tym do porządku dziennego). Byłam pierwszą osobą, która się o tych jej sukcesach dowiedziała. Bardzo zacieśniła wtedy ze mną relację i na bieżąco informowała mnie o wszystkich aspektach związanych ze swoim sukcesem. Ponadto, gdy przygotowywała teksty do wysyłki regularnie prosiła mnie o radę i pomoc w ich pisaniu. Oczywiście nigdy tej pomocy nie odmówiłam. Teraz, gdy kurz po jej sukcesie opadł, mnie udało się zdobyć kilka znaczących osiągnięć i myślałam, że nasza relacja wciąż działa na tych samych zasadach, więc poinformowałam ją o nich. Odpowiedziała coś zdawkowo i od tej pory przestała się odzywać oraz reagować na moje kolejne osiągnięcia. Czuję się zignorowana i wykorzystana, tak jakbym nie zasługiwała na zwykłe "dziękuję" i powiedzenie: "gratuluję, zrobiłaś coś wartościowego, super, że ktoś cię docenił ." Mam wrażenie, że ona rozpoczęła swojego rodzaju "rywalizację" pomiędzy nami, w której ja nigdy nie chciałam brać udziału. Obawiam się, że schemat w przyszłości może się powtórzyć i najlepszą przyjaciółką zostanę ponownie wtedy kiedy ona coś osiągnie i będzie mogła się tym przede mną pochwalić. Niestety jest to osoba z mojej rodziny, z którą nie sposób radykalnie ograniczyć kontaktu. Jak bronić się przed tego rodzaju zachowaniami?
Dariusz Zawora

Dariusz Zawora

Z Pani opisu nie wynika wprost, by profil osobowości Pani krewnej jednoznacznie wskazywał na narcyzm. Myślę, że niska samoocena lepiej tu pasuje, może niedojrzałość emocjonalna. Pani poleciałbym natomiast trening asertywności. Pomoże to Pani na skuteczną obronę swoich granic, bez przekraczania granic Pani krewnej.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Relacja z osobą o cechach narcystycznych opiera się na jednostronnej rywalizacji, w której Pani sukcesy są postrzegane jako zagrożenie dla jej poczucia wyższości, co tłumaczy nagły chłód i wycofanie. Istotnym krokiem jest postawienie wyraźnych granic osobistych i emocjonalnych poprzez zaprzestanie dzielenia się swoimi osiągnięciami oraz odmowę odgrywania roli darmowego konsultanta. Warto powstrzymać się od oczekiwania wzajemności czy gratulacji, ponieważ osoby o takim rysie nie są zdolne do bezinteresownego cieszenia się z cudzych powodzeń. Aby chronić swój dobrostan psychiczny przy braku możliwości całkowitego odcięcia kontaktu, najskuteczniejszą strategią jest zachowanie chłodnego, neutralnego dystansu oraz traktowanie tej relacji czysto powierzchownie.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Niestety, branża pisarska sama w sobie to walka, gdyż wiem to z autopsji. Swego czasu wydałem 4 powieści  pod pseudonimem oraz nawet zdobyłem nagrodę portalu "Granice". Pasja i talent to jedno, ale ludzka zazdrość i zawiść to drugie. Nigdy nie wiemy, w jakie nas siedzą demony i ludzie często właśnie reagują w taki sposób na czyjeś sukcesy. Liczenie na wdzięczność to za dużo. Naprawdę nawet nie warto na to liczyć. Nie chodzi tutaj nawet o cechy osobowościowe, ale ludzie często chcą więcej zawłaszczyć, a  zapominają o zwykłej przyzwoitości i wdzięczności. Chcesz mieć więcej wrogów? Chwal się sukcesami. To smutne, ale niestety prawdziwe. Liczysz na wsparcie i gratulacje i słusznie. Ludzie powinni się wspierać. Osoby piszące są empatyczne. Ale także zawistne. Sam doświadczyłem tego i nigdy tego nie rozumiałem. Inna sprawa to znajomości, aby zacząć wydawać w bardziej znaczącym się wydawnictwie. Pytasz, jak bronić się przed takim zachowaniem? Nie liczyć na gratulacje oraz nie podejmować tematów literackich. To będzie najprostsze. Przy okazji gratuluje sukcesów literackich. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że może Pani czuć się zignorowana i wykorzystana, szczególnie jeśli wcześniej relacja była bliska, a Pani chętnie ją wspierała. Trudno jednak ocenić, czy za jej zachowaniem rzeczywiście stoi zazdrość czy narcyzm.

Warto natomiast zauważyć sam schemat relacji. Jeśli kontakt staje się bliski głównie wtedy, gdy druga osoba potrzebuje wsparcia lub chce dzielić się własnymi sukcesami, a przy Pani sukcesach pojawia się wycofanie, może Pani stopniowo ograniczyć swoje zaangażowanie.Nie musi Pani rywalizować ani rezygnować ze swoich osiągnięć, żeby chronić jej uczucia. Można zachować poprawną, rodzinną relację, jednocześnie stawiając granice i nie szukając u niej potwierdzenia własnej wartości.Warto zapytać siebie: czy chcę nadal zabiegać o bliskość z osobą, przy której moje sukcesy zamiast być powodem do wspólnej radości stają się źródłem napięcia?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Jeśli masz poczucie, że relacja zaczyna opierać się na rywalizacji, najważniejsze będzie wyjście z tej rywalizacji po swojej stronie. Nie musisz umniejszać własnym sukcesom ani pilnować, żeby druga osoba nie poczuła się źle za każdym razem, gdy Tobie coś się udaje.

Możesz też bardziej świadomie ustawić granice. Nie musisz już być osobą, która pomaga jej przy każdym tekście, wysłuchuje wszystkich szczegółów jej sukcesów czy dzieli się z nią wszystkim, co dzieje się w Twojej karierze. Zwłaszcza jeśli zauważasz, że kontakt staje się jednostronny.

Ponieważ jest to osoba z rodziny, nie chodzi koniecznie o całkowite odcięcie. Możesz utrzymywać poprawną relację, ale jednocześnie ograniczyć jej dostęp do bardziej osobistych obszarów swojego życia. Jeżeli pojawią się złośliwości, umniejszanie czy próby porównywania się, nie musisz się tłumaczyć ani udowadniać swojej wartości – możesz po prostu zakończyć taki temat.

I jeszcze jedno: jej brak gratulacji nie odbiera wartości Twoim osiągnięciom. Możliwe, że rzeczywiście trudno jej je przyjąć, ale nie musisz tego za nią regulować. Masz prawo cieszyć się z własnych sukcesów bez poczucia winy.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Na podstawie opisu nie można stwierdzić, że ta osoba jest narcystyczna, możemy natomiast mówić o zachowaniach, które są dla Pani przykre i sprawiają, że relacja wydaje się jednostronna. Warto oddzielić jej reakcje od wartości Pani osiągnięć. Brak gratulacji czy wycofanie z jej strony nie umniejszają temu, co Pani osiągnęła.

Nie musi Pani rezygnować z kontaktu rodzinnego ale może Pani zmienić jego granice: mniej dzielić się sprawami, przy których nie otrzymuje Pani wsparcia, nie angażować się automatycznie w jej projekty i nie wchodzić w porównywanie osiągnięć. Relacja nie powinna wymagać od Pani pomniejszania własnych sukcesów po to, aby druga osoba czuła się dobrze.

Pozdrawiam 

Sylwia Skibińska 


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Związek bez pociągu fizycznego: szansa na przyszłość i rozwój
Witam. Jestem w związku od 1.5 roku. Mój partner skończy w tym roku 32 lata ja 31. Oboje mieszkamy w tym samym mieście, nie mieszamy razem. Spotykamy się codziennie 2-3h w zależności od rytmu pracy w weekendy ok 6-8h. Mój partner mieszka ze swoją matką natomiast ja samotnie. Podczas naszego związku nie doszło nigdy do stosunku. (tylko całujemy się, przytulamy). Po roku związku spytałam go o uczucia jakie żywi do mnie. Stwierdził ,że 'nie wie co czuje, że dobrze mi ze mną i lubi się ze mną spotykać i nie potrafi zdefiniować tego co ma w środku, kiedy to ja byłam pewna że żywię do niego miłość. Po 2h otrzymałam wiadomość, że przeprasza i z głębi serca mnie kocha i nigdy nie poznał takiej kobiety z tak dobrym sercem. Po kilku miesiącach mój partner podczas jednej z rozmów o naszym związku stwierdził, że czuje pociąg emocjonalny ale nie wie czy fizyczny i nie wie czym jest to spowodowane i to go przeraża. I chciałby mieć ta pewność. Że walczy ze sobą i to dla niego trudne i czuje, że przygniata to go psychicznie bo chciałby jednocześnie czuć pociąg emocjonalny i fizyczny do mojej osoby. Myślał, że mu się to odmieni w przeciągu naszych spotkań. Dodał że lubi się ze mną przytulać i całować ale to co innego. I nie wie dlaczego musi z tym walczyć, że kocha mnie i jednocześnie siebie nienawidzi że nie potrafi mi tego często okazać i chciałby żywić do mnie tak silne uczucie jak ja. Dodał też że choć nigdy nie był w fizycznej relacji z kobietą to sądzi że 'związek to silny pociąg do 2giej osoby a on specjalnie go nie czuje. Zadeklarował, wsparcie psychologiczne, że musi z kimś to przepracować bo nie da rady sam i zrobi to dla mnie by uczynić związek szczęśliwym. W jednej z wypowiedzi odparł też, że boi się przyszłości, że gdybyśmy byli małżeństwem to boi się że zawiedzie i nie spełni moich oczekiwań bądź sam nie będzie miał ochoty na współżycie bo nie będę dla niego pociągająca. W listopadzie mój partner odbył poradę psychologiczną jednocześnie stwierdzając , że moja sylwetka przyczynia mnie do kompleksów (jestem szczupłą osobą) i to moje 'kompleksy' nt ciała są problemem jego psychiki. Pracuję nad swoim ciałem i chcę przytyć. Po półtora roku spytałam się go jak widzi naszą dalszą przyszłość i jaki ma do niej punkt odniesienia. Stwierdził, że nie potrafi odpowiedzieć mi na moje pytanie, że nie zależy to od niego i nie wie jak to będzie dalej się układać. Kolejnego dnia odbyliśmy rozmowę w której zdefiniował ze 'moje schorzenie i defekt' jest problemem naszego związku i moje kompleksy jakie jego zdaniem posiadam. Wciąż deklarował że mnie kocha ale przeraża go przyszłość, współżycie, ze nie da rady/ nie spełni oczekiwań. Ja z mojej strony sądziłam, że gdzieś z jego strony będzie zarys wspólnej rodziny i przyszłości jednak mój partner to oddalał w czasie. Przez raniące słowa dot mojej osoby jako schorzenie/defekt zakończyłam związek. Nie mniej jednak mój partner stwierdzał że wciąż będzie mnie kochał mimo wszystko czy mu wybaczę czy nie i kocha moje serce i uśmiech, że jestem wyjątkową osobą. Mój partner nie potrafi rozmawiać na ciężkie tematy/podejmować samodzielnie dorosłych decyzji, co wielokrotnie przewijało się w przeciągu naszego związku nie mniej jednak go kochałam bo mimo wszystko był dobrym człowiekiem. W trakcie naszego związku mój partner zauważyłam ze przybierał czasem 'twarz jokera', lub prowadził słowotok pod nosem którego nikt nie słyszał. Wielokrotnie zwracałam mu uwagę na ten fakt ale nie uzyskałam odpowiedzi i przygaszał rozmowę o tym. Nie widzę przyszłości z moim parterem, lecz czasami i ja przez te sytuacje mam mętlik w głowie, bo nadal go kocham. Proszę o pomoc, czy dla 'własnej ochrony' lepiej nie wracać do partnera, czy dać mu kolejną szansę. Pozdrawiam
Jak radzić sobie z intensywnym zauroczeniem i obezwładniającymi emocjami na początku znajomości?
Jak poradzić sobie z obezwładniającą falą zauroczenia? Gdy się zauraczam, obsesyjnie myślę o danym mężczyźnie, nie mam apetytu, mam ściścięte gardło, czuję stres, budzę się wcześnie rano - czyli na odwrót, bo ludzie mają problemy ze snem, a ja wybudzam się i przez to jestem niedospana. Mam głęboki głód na widzenie, na dotyk jego, fantazjuję o nim cały czas, bardzo szybko rozpoczynam fantazje seksualne, nie mogę się na niczym prawie skupić. Jest to utrudniające funkcjonowanie. Czytałam, że taki stan występuje przy zakochaniu, ale nie przy zauroczeniu. I że zakochani ludzie są jak pod wpływem narkotyku, czytałam o badaniach, że ludzie podobno cały czas zachowują się jak pod wpływem. Ja mam tak już na fazie wstępnej, gdy jeszcze jego nie znam, gdy są to naprawdę początki znajomości i jest tam sporo niepewności - czy się to rozwinie, czy nie. Czy taki stan jest w ogóle normalny na takich początkowych fazach? Bo to nawet jeszcze nie jest zakochanie, więc skąd takie uderzenie stanów emocjonalnych?
Ja chcę się rozstać, a mąż twierdzi, że on nigdzie się nie wyprowadzi, że się dla mnie poświęcił.
Jestem z mężem 10 lat po ślubie. Mamy dwóch synów. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie kłóciliśmy się głośno, ale w zamian za to milczeliśmy, w ostatnich latach częściej i dłużej (nawet dwa miesiące). Ok. pół roku temu straciłam już cierpliwość (zwykle po takich okresach milczenia mąż przyznawał się do winy tłumacząc, że potrzebował czasu na przemyślenia). Uznałam, że nie mogę tak żyć. Mimo, że mąż jest bardzo dobrym, pracowitym i odpowiedzialnym człowiekiem, nie dogadujemy się w wielu kwestiach, a brak komunikacji jest już rażący. Jesteśmy już po kilku wizytach u psychologa, dzieci również rozpoczynają terapię, bo odbija się sytuacja na nich. Ja, niestety, nie widzę przyszłości tego związku, mówię mu otwarcie, że nie kocham go już, że nie jestem szczęśliwa, a mąż idzie w zaparte, że nie wyprowadzi się z domu, bo rodzina jest dla niego najważniejsza, że wszystko da się odbudować, tylko trzeba czasu. Dodam, że to człowiek o cechach osobowości narcystycznej, z zewnątrz idealny. Nie wiem, co robić. Chcę małżeństwo zakończyć, ale nie trafiają do niego żadne argumenty. Nawet taki, że zakochałam się w innym mężczyźnie. Słyszę tylko, że niszczę rodzinę, że on się dla mnie poświęcił, że beze mnie nie istnieje. Tymczasem oboje męczymy się tą sytuacją, ja nie potrafię znieść jego obecności. Mąż znalazł psychologa, który utwierdza go w przekonaniu, że dobrze robi, walcząc o rodzinę. Co robić w takiej sytuacji , gdzie mąż, niezależnie od sytuacji, rozstać się nie chce.
Czemu nie potrafię się odezwać na przerwie do nikogo, gdy jestem sama?
Czemu nie potrafię się odezwać na przerwie do nikogo, gdy jestem sama?
Partner nie rozumie moich potrzeb, zwraca się do mnie w sposób nieuprzejmy, nieszanujący.
Hej, piszę tutaj, ponieważ nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy z moim partnerem. Nakreślając sytuację- widujemy się tylko od piątku do niedzieli, ponieważ mieszkamy od siebie 50 km, on na codzień pracuje, a ja kończę teraz studia, więc jest to dla mnie ważny rok. Od jakiegoś czasu cały czas denerwuje się na mnie, że wolę spędzić czas z nim w domu, niż żebyśmy wyszli gdzieś ze znajomymi (nawet jak się źle czuję, np. boli mnie brzuch przed miesiączką, on uważa, że to nic takiego i że zawsze mi coś jest ) po czym zaczyna się wielka kłótnia jaka ja to nie jestem zła i okropna, że nie rozumiem jego potrzeb. Ja rozumiem, że w tygodniu pracuje i że weekend to jest jedyny moment, kiedy może spotkać się ze znajomymi, ale oczywiście to rozumiem i nie jestem temu przeciwna, ponieważ wychodzę razem z nim, natomiast problem zaczyna się wtedy, gdy ja po, np. 4 h stwierdzę, że źle się czuję lub jestem zmęczona po całym tygodniu nauki i wolę wrócić z nim do domu, wtedy mam wrażenie, że zamienia się on w całkiem inną osobę i nie jest sobą- zaczynają się teksty typu ,,mam to w dupie” i na tym kończy się nasza rozmowa, po prostu odprowadza mnie do domu i siedzę u niego sama i łaskawie czekam, aż on wróci, mimo że nawet nie mówi o której będzie i że będzie późno (czasami zdarza mu się wrócić o 7 rano ) i oczywiście on nie widzi w tym żadnej swojej winy i nie rozumie, że przyjeżdżając do niego chciałabym odpocząć i spędzić z nim też czas sama, a nie z jego znajomymi ,ponieważ równie dobrze mogłabym siedzieć w tym czasie w domu i odpoczywać sama, tylko w swoim łóżku. Dajcie znać co myślicie, bo ja już sama nie wiem, co mam myśleć o tych sytuacjach. Przypominam, że trwa to już dobre 2 miesiące, a tu nie chodzi już bardziej o to, że tak robi, tylko o to, jak przy tym traktuje mnie i w jaki sposób się do mnie zwraca .
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.