Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od duszy towarzystwa do izolacji: dlaczego nagle unikam ludzi i czuję się wśród nich źle?

Zawsze byłem duszą towarzystwa, wiecznie dużo osób, sytuacji, ale od pół roku najchętniej siedzę w domu, odrzuciłem wszystkich, unikam kontaktu - wiem, że robię źle,ranię ludzi, ale sam kontakt z innymi ludźmi mnie denerwuje i zniechęca.

User Forum

K W

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

Warto na spokojnie przyjrzeć się, od czego to się zaczęło i co właściwie sprawiło, że kontakt z ludźmi zaczął tak męczyć. Czasem to sygnał przeciążenia, czasem wypalenia albo zmian w potrzebach. Dobrze też zapytać sam siebie, czy ten stan faktycznie Panu przeszkadza, czy może daje jakąś ulgę. Zrozumienie przyczyny to pierwszy krok, żeby zdecydować, czego Pan teraz naprawdę potrzebuje i czy warto wprowadzić jakieś zmiany.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry

Pierwsza odpowiedź - warto się przyjrzeć czy nie idzie to w stronę depresji. Ale z drugiej strony byłaby potrzebna trochę większa wiedza o tym, co się działo ostatnio w Pana życiu. Pozdrawiam

3 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Rozumiem, że zauważa Pan u siebie znaczącą zmianę w funkcjonowaniu społecznym. Opisuje Pan, że przez długi czas był Pan osobą bardzo towarzyską, natomiast od około pół roku coraz częściej wybiera Pan samotność, wycofuje się z kontaktów i odrzuca propozycje spotkań. Dostrzega Pan, że takie zachowanie wpływa na relacje i może ranić bliskich, a jednocześnie sam kontakt z ludźmi wywołuje w Panu zniechęcenie, irytację czy zmęczenie.
Tego typu wycofywanie rzadko jest przypadkowe. Często stanowi reakcję organizmu na przeciążenie, przewlekły stres, wypalenie lub spadek nastroju. Jeśli przez długi czas funkcjonował Pan w intensywnym rytmie, mógł przyjść moment, w którym ciało i psychika próbują się zatrzymać, sygnalizując potrzebę odpoczynku. To naturalne zjawisko, choć bywa trudne do zaakceptowania, zwłaszcza gdy wcześniej czerpało się energię z relacji.
Ważne jest to, że ma Pan świadomość tej zmiany i dostrzega jej konsekwencje. To pierwszy krok do zrozumienia, co dokładnie leży u podłoża obecnego wycofania. Być może odczuwa Pan presję, by na spotkaniach prezentować określoną postawę, być w dobrej formie, mieć energię, której teraz brakuje. A może część relacji przestała być wspierająca i zaczęła Pana kosztować więcej, niż daje.

Choć potrzebę odpoczynku warto szanować, długotrwała izolacja może pogłębiać poczucie osamotnienia, obniżać nastrój i zwiększać trudność w ponownym wchodzeniu w relacje. Dlatego zachęcam, by traktować ten moment jako sygnał do przyjrzenia się sobie, a nie coś, co należy ignorować lub z czym trzeba „walczyć”.

Jeśli zechce Pan, możemy wspólnie przeanalizować:

co obecnie najbardziej męczy Pana w kontaktach z innymi,

od kiedy dokładnie zauważa Pan tę zmianę,

jakie emocje pojawiają się, gdy jest Pan sam,

oraz czego w tym czasie najbardziej Pan potrzebuje.

To pozwoli lepiej zrozumieć źródło trudności i zaplanować dalsze kroki w taki sposób, by były bezpieczne, realistyczne i dopasowane do Pana aktualnych możliwości.

mniej niż godzinę temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

w życiu każdego człowieka może zdarzyć się moment, w którym poczuje się przeciążony (czy to obowiązkami, emocjami itp.). Naturalne jest wówczas, że jego aktywność, w tym towarzyska, może ulec obniżeniu. Oczywiście przyczyny mogą być także inne, jak np. lęk, depresja.

Wiele zależy także od tego, co jest przyczyną "siedzenia w domu" i co się wówczas dzieje, a także co dokładnie oznacza "ranienie innych".

Korzystna mogłaby okazać się rozmowa z psychologiem, online lub stacjonarnie, który pomógłby zgłębić temat.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

mniej niż godzinę temu
Natalia Dębińska

Natalia Dębińska

Taka zmiana może być sygnałem, że jesteś przeciążony psychicznie i potrzebujesz odpoczynku lub/i uporządkowania czegoś co było długo odkładane. Wykazałeś czas kiedy ta zmiana nastąpiła i nasuwa sie pytanie - co sie wydarzyło pół roku temu? Co się działo w krótkim odstępie od tego wydarzenia? 

 

Czy prócz unikania kontaktu i zdenerwowania, gdy on występuje, pojawiły się inne dolegliwości? 

Jak się czujesz, tak na codzień? 

 

 

3 miesiące temu
Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Drogi Panie K. W.,

 

trudno oceniać sytuację po krótkim fragmencie wpisu, dlatego proszę nie traktować moich słów jako wyroczni. Z tego, co Pan pisze, od pół roku wyraźnie pojawia się potrzeba wycofania z kontaktów. Warto poprzyglądać się temu, co wydarzyło się w Pana życiu i relacjach, że teraz to wycofanie jest tak „odczuwalne”. Być może pełni ono ważną funkcję. Może daje chwilę spokoju? Pozwala zadbać o siebie albo zrobić przerwę od roli, która stała się dla Pana ciężarem? A może jest reakcją na naruszenie granic, których mógł Pan doświadczyć w kontaktach z innymi? Zadaję te pytania, bo odpowiedzi nie da się znaleźć „z zewnątrz”. Pojawiają się dopiero wtedy, gdy przygląda się Pan temu z bliska.

 

Jeśli to wycofanie jest dla Pana trudne i chciałby Pan zrozumieć je w bezpiecznej, dobrej relacji, warto rozważyć kontakt z terapeutą, który pomoże w spokojnym, uważnym sprawdzeniu, czego naprawdę Pan teraz potrzebuje i skąd bierze się zmęczenie relacjami.

 

Pozdrawiam,
Agnieszka Matczyńska

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Zamykanie się w domu na chwilę może być naturalną reakcją obronną, ale jeśli trwa już pół roku, to warto się temu bliżej przyjrzeć. To co opisujesz może być objawem wypalenia, przeciążenia lub depresji dlatego nie warto tego bagatelizować. Zachęcam Cię do skorzystania z pomocy psychologa lub psychoterapeuty. Przesyłam dużo dobrych myśli,

 

Justyna Bejmert 

psycholog 

3 miesiące temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

To co piszesz pokazuje jedną ważną rzecz. Masz dużą wrażliwość na siebie i na innych. Widzisz, że coś w Twoim funkcjonowaniu się zmieniło i potrafisz to nazwać. Wielu ludzi w podobnej sytuacji po prostu ucieka od tematu, a Ty szukasz wyjaśnienia i pomocy. To jest bardzo silny zasób.

Drugi zasób to świadomość, że kiedyś bycie wśród ludzi było dla Ciebie naturalne i dawało Ci energię. To znaczy, że w Twojej historii już istnieje stan, do którego w jakimś stopniu można wrócić lub stworzyć jego nową wersję.

Rozmowa z psychologiem nie jest oceną ani diagnozą na wejściu. Daje raczej trzy rzeczy:
-miejsce gdzie możesz bezpiecznie nazwać to, co Cię przytłacza
-pomoc w zrozumieniu, skąd taka zmiana i co ona o Tobie mówi
-plan małych kroków, który uwzględnia Twoje tempo i Twoje możliwości

 

 

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, samo to że unikasz ludzi i wolisz być sam, nie oznacza, że robisz coś złego. Czasem to sygnał przemęczenia, stresu lub początków obniżonego nastroju. Warto przyjrzeć się, co konkretnie w kontaktach z innymi Cię męczy i dawać sobie przestrzeń na odpoczynek. Jeśli izolacja utrzymuje się długo i wpływa na Twoje życie, rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć te zmiany i znaleźć sposób na stopniowy powrót do kontaktów.

3 miesiące temu
Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Drogi KW

Bardzo mi przykro z powodu Twojej sytuacji. Wydajesz się zmęczony tym jak wygląda Twoje życie i poirytowany relacjami. Zastanawiam się, co się stało te pół roku temu, że nastąpiła tak duża zmiana w Twoim zachowaniu?  Może warto się przyjrzeć temu co się dzieje, wraz z odpowiednim specjalistą i poszukać wsparcia.

Trzymam kciuki.

Anna Olechowska w imieniu Zespołu Fali Wsparcia

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,

warto, aby zastanowił się Pan, co takiego zmieniło się w ostatnich miesiącach i co mogło spowodować wzrost irytacji oraz utraty cierpliwości w kontaktach z innymi. Czasem takie wycofanie wynika po prostu z przemęczenia, ale dobrze też zwrócić uwagę, czy nie pojawiają się inne sygnały obniżonego nastroju np. spadek energii, problemy ze snem, trudność z koncentracją, brak radości z rzeczy, które wcześniej cieszyły, poczucie przytłoczenia czy wyraźne unikanie ludzi. Jeśli kilka z tych objawów utrzymuje się dłużej,  zachęcam do skorzystania z konsultacji psychologicznej. Psycholog muszę pomóc ocenić pana stan oraz sytuację i znaleźć przyczyny u takiej zmiany.

 

Psycholog Dorota Figarska 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Dziękuję za opisanie swoich przeżyć i trudności ponieważ to sygnał, że szuka Pani dla siebie pomocy. Czasem osoby bardzo aktywne społecznie, gdy przez długi czas funkcjonują na wysokim poziomie pobudzenia, zaczynają potrzebować wycofania i ciszy, bo kontakt przestaje regenerować, a zaczyna męczyć. Unikanie relacji w takim okresie jest raczej formą ochrony siebie. 

Ważne jest, że Pan to zauważa i potrafi nazwać — to pierwszy sygnał, że coś się zmieniło i domaga się uwagi. Taki stan bywa przejściowy, ale warto go traktować jako informację o własnych granicach i potrzebach, które dotąd mogły być długo pomijane. Watro zastanowić się nad tą zmianą zachowania i skontaktować z terapeutą, psychologiem, który może pomóc znaleźć źródło i rozwiązania.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak dalej żyć po rozpadzie rodziny z powodu uzależnienia od hazardu i alkoholu?

Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji. 

Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

Silna reakcja emocjonalna na ocenę promotora - zrozumienie mechanizmów obronnych
Dzień dobry piszę bo nie umiem do końca zrozumieć, co się ze mną wydarzyło i chciałabym poznać psychologiczną perspektywę. W 4. semestrze miałam trudną sytuację z promotorką, która jednocześnie jest dziekanem. Po zaliczeniu projektu badawczego (ocena 4,5), poczułam ogromne poczucie niesprawiedliwości – koleżanki z gorszymi pracami dostały tyle samo. W emocjach napisałam do pełnomocnika ds. studentów, żeby opisać swoją sytuację. Promotorka nie była agresywna. Powiedziała tylko: „Zostawiam to bez komentarza.” Ale ja od tego momentu całkowicie się odcięłam. Przestałam ją lubić, traktowałam chłodno, nie odwzajemniałam kontaktu. Przekreśliłam ją w głowie. I tak było przez 7–8 miesięcy. Potem coś się zmieniło. Zaczęłam na nią patrzeć inaczej. Poczułam, że może nie chciała mnie skrzywdzić. Że nie była wobec mnie zła — to ja byłam zamknięta. Dziś nasz kontakt jest poprawny, nawet dobry. Ale nadal wracam myślami do tamtej sytuacji i chciałabym zrozumieć: – Dlaczego zareagowałam tak silnie? – Skąd to wycofanie i blokada? – Czy to mechanizm obronny? Zraniona ambicja?
W jaki sposób powiedzieć przyjaciółce, że moje problemy są również ważne?
Witam mam następujące pytanie w jaki sposób powiedzieć przyjaciółce która ma sporo swoich problemów i codziennie ją wspieram na drodze do ich rozwiązania że fajnie było by gdyby w naszych rozmowach naszej relacji zainteresowała się moim życiem i zwracała także uwagę na moje życie i problemy a nie tylko żeby traktowała mnie jako emocjonalne wsparcie dla siebie, ale chcę to zrobić w taki sposób aby z jej strony to zainteresowanie nie było wymuszone czy nawet sztuczne i żeby nie potraktowała mnie jak egoistę ?
Dlaczego ciągle czuję się wykluczona i czuję, że nie mam przyjaciół?
Historia się powtarza - znowu jestem sama. W zasadzie nigdy nie miałam przyjaciół. Całą szkołę (pomimo różnego otoczenia, ludzi) spotykałam się z dręczeniem, wykluczaniem. Studia sporo zmieniły, znalazłam paru "swoich ludzi", ale przez to, że nie umiałam "się przyjaźnić" to niestety nie skorzystałam z okresu studiów, ., a po studiach wiadomo, wiele osób się rozeszło się z swoje własne strony, chwilę potem był covid. W pierwszej pracy napotkałam na osobę, która mnie nie szanowała, dręczyła, która uważała się za lepszą. W drugiej pracy napotkałam na wielu ludzi, ale znowu... byłam koleżanką, ale nigdy nigdzie nie przynależałam. Nikt nie chciał spotykać się ze mną po pracy, nie zajmował miejsca na imprezach służbowych. W obecnej pracy mocno zmieniłam środowisko, pracuje ze mną wiele osób ze sporą różnicą wieku i nagle zaczęła się przyjaźń z 1 z kobiet. Naprawdę zależało mi, otworzyłam się itd. Wszystko runęło. Przyszła nowa osoba, z tą nową osobą zaczęły mocno obgadywać innego pracownika, czego ja nie akceptowałam i zwróciłam im uwagę. Niby sobie wszystko wyjaśniłyśmy, ale tak naprawdę zostałam wykluczona. Zapraszają inne dziewczyny z biura do wyjścia, do mnie nie piszą, wiem, że obgadują mnie za plecami. Okazało się, że ta "przyjaźń" była warta tyle co nic. Tyle że znowu ktoś mnie zranił, znowu straciłam zaufanie, znowu widzę, że nikomu nie wystarczam, że może zwyczajnie ludzie mnie nie lubią? Rozmawiałam o tym z terapeutą, radzi mi, bym otworzyła się na ludzi, zaufała im, ale mam wrażenie, że nie rozumie, że tyle razy mnie zraniono, że się boję ponownie cokolwiek zaczynać :(
Mam problem z pornografią, przez co żona chce rozwodu. Nie wiem od czego zacząć - od swojego uzależnienia czy naszej wspólnej terapii?
Żona wykluczyła mnie ze swojego życia, straszy rozwodem, mówi, że chce być wreszcie szczęśliwa (czyli powodem jestem ja). Nie jestem idealnym mężem, zmagam się z problemem pornografii, przez co oddaliśmy się w naszym związku... Co ja bym dał, żeby cofnąć czas o te parę lat. Ale nie idzie. Sprawy są na ostrzu noża. Nie wiem, gdzie zacząć. Od terapii uzależnienia, czy terapi małżeńskiej?
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!