Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z uczuciem smutku i samotności w małżeństwie?

Od jakiegoś czasu czuje się dziwnie. Jest mi ciągle smutno, czuje się samotnie, chodź mam męża. Czegoś mi brakuje przez co jest jest mi smutno. Jak to zmienić?
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Pani Edyto,

To bardzo ważne, że zauważyła Pani zmianę nastroju u siebie i szuka sposobów aby to zmienić. Nasuwa się tutaj wiele pytań: Od jak dawna ten stan trwa? Czy jest to wyłącznie smutek czy  występuje jeszcze np. zaburzenie snu czy odżywiania, brak odczuwania radości, spowolnienie, osłabienie koncentracji, brak wiary w siebie. Czy wydarzyło się coś szczególnego w Pani życiu przed momentem kiedy pojawił się smutek i poczucie samotności? Czy jest Pani w stanie określić co mogłoby być tym, co określa Pani “coś”?

Po kilku krótkich zdaniach trudno ocenić, czy jest to np. kryzys, symptomy depresji czy tymczasowe poczucie smutku- każdy z przypadków wiąże się z nieco innym działaniem i zmianą. Na pewno poleciłabym kontakt z psychologiem aby dokładniej przyjrzeć się Pani  emocjom i tego, co aktualnie dzieje się w Pani życiu.

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Skrońska

Anna Skrońska

Witaj, tak sobie myślę, że dobrze byłoby odnaleźć to coś, co powoduje smutek. Smutek to taka emocja, która daje znać, że potrzebujesz jakiejś pomocy. Może mierzysz się ze stratą, może na czymś ci szczególnie zależy i trudno ci to zdobyć/osiągnąć, może nałożyły się na siebie jakieś wydarzenia, zachowania innych, które przywołują smutek i poczucie osamotnienia… Przypomnij sobie od jakiego czasu czujesz się dziwnie, to ważna informacja... Zastanów się jakie myśli się pojawiają w twojej głowie, gdy jest ci smutno i samotnie… Może warto z pomocą terapeuty popatrzeć na tę emocję. 
Pozdrawiam. 

 

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! 

Trudno wypowiedzieć się w oparciu o tak krótką informację. Na pewno chciałabym podkreślić, że dużym Pani zasobem jest to, że szuka Pani pomocy w zrozumieniu swojego stanu. Warto przyjrzeć się swoim prawdziwym pragnieniom i potrzebom, żeby dotrzeć do tego, czego Pani brakuje. Istotne jest dotarcie do źródła smutku. Czy pojawia się w związku z rumiancjami, czyli nawracającymi, trudnymi myślami, czy dotyczy czegoś innego? Smutek i samotność w relacji może wskazywać na to, że warto by przyjrzeć się stylowi przywiązania do pierwszych opiekunów, bliskości emocjonalnej, bo to rzutuje na wzorzec wchodzenia w relacje emocjonalne w dorosłym życiu. Samotność to nie tylko izolacja fizyczna, ale także oddalenie emocjonalne od drugiego człowieka. Jak Pani funkcjonuje w relacji z mężem, czy czuje się Pani rozumiana? Czasem bliskość w relacji jest utrudniona w wyniku odrębnych stylów komunikacji kobiet i mężczyzn, co jest związane m.in. z wymaganiami, jakie stawia się im we wczesnym dzieciństwie. Odczuwanie samotności może również wynikać z braku bliskiej relacji z sobą, z braku dostępu do swoich niektórych uczuć, nie wsperania siebie. Zachęcam do poczytania artykułu ze strony https://web.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/20208-dlaczego-kobiety-czuja-sie-samotne-w-zwiazkach

Propnuję również przyjrzenie się sobie w procesie psychoterapeutycznym. Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak

Yuliana Shevchuk

Yuliana Shevchuk

Dzień dobry, Pani Edyto! Musi to być dla Pani trudne - być w relacji i jednocześnie czuć się samotnie, ciągle odczuwać smutek. Odczuwane przez nas emocje często są konsekwencją naszego sposobu doświadczania świata oraz znaczeń, które nadajemy wydarzeniom dookoła nas. Zachęcam Panią do przyjrzenia się myślom, które Pani towarzyszą wówczas, gdy odczuwa Pani smutek lub Pani nastrój się pogarsza (uwaga, może to nie być łatwe zadanie! Może Pani zajrzeć do książki pt. “Umysł ponad nastrojem" - tam jest dużo pomocnych ćwiczeń). Być może jakieś wydarzenia  z życia poprzedziły pojawienie się ciągłego smutku w Pani życiu? Jeśli obniżony nastrój trwa lub będzie trwał przez dłuższy czas (ponad 2-3 tygodnie) - proszę zgłosić się po wsparcia psychologiczne, nie warto bagatelizować swojego samopoczucia. Wykształcony specjalista (psychoterapeuta) pomoże Pani się uporać z obniżonym nastrojem i znowu zacząć odczuwać radość z życia i bliskość. 

Pozdrawiam,

Juliana Szewczuk

Izabela Marchwińska

Izabela Marchwińska

Dzień dobry,

Czasami bywa, że fizycznie możemy nie być sami, a mimo to czuć się bardzo samotnie. Tu nie chodzi o stan fizyczny, a psychiczny, co wiąże się z cierpieniem. Smutek natomiast jest nieodłączną częścią przeżywania życia. Nie warto go tłumić ani zakłamywać. Niektóre osoby przejawia naturalne predyspozycje do częstszego przygnębienie. Jest to związane z ich wyposażeniem neurofizjologicznym. Smutek jest też naturalną reakcją na sprzeczne lub niekorzystne dla nas sytuacje i zdarzenia. Jak radzić sobie ze smutkiem? Dobrze jest zacząć od poznania siebie. Warto jest również prowadzić dzienniczek emocji i notować w nim, jakie sytuacje wywołują obniżony nastrój, jak na nie reagujemy i jak moglibyśmy reagować w korzystny dla siebie sposób. Warto także być uważnym na autodestrukcyjne nawyki. To one często wywołują obniżony nastrój (np. odkładanie na później, co wywołuje poczucie winy i negatywnie wpływa na samoocenę). Dbaj o relacje, gdyż przyjaźń chroni przed obniżonym nastrojem. Jednak przede wszystkim w sytuacji obniżonego nastroju nie obawiajmy się prosić o wsparcie, dbajmy o siebie. Podstawa to praktyka. Wówczas szanse na poprawę nastroju wzrosną.

Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam 

Izabela Marchwińska

Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry,

słyszę że ma Pani obniżony nastrój. Warto przyjrzeć się, co w Pani życiu się teraz dzieje, w jakim miejscu w życiu znajduje się Pani. Czy jest Pani usatysfakcjonowana z pracy? czy związku? Napisała Pani, że choć ma męża, mimo wszystko odczuwa Pani samotność.  Proszę pomyśleć, co przynosiło Pani radość i zadowolenie, zanim poczuła Pani tę samotność. Czy coś się zmieniło w Pani życiu? Taka zmiana, to jest proces. Mam takie poczucie, że potrzebowałaby się Pani przyjrzeć sobie i swoim uczuciom. Zachęcam do skorzystania z psychoterapii.  

 

Aleksandra Wojtyra

Aleksandra Wojtyra

Dzień dobry,

Pojawia mi się dużo pytań w związku z Pani wpisem. Co to znaczy, że czuje się Pani dziwnie? Skąd bierze się uczucie smutku czy poczucie samotności? Czego konkretnie Pani brakuje? Jakie są Pani potrzeby w związku z tą sytuacją? Myślę, że odpowiedź na te pytania może Pani pomóc zrozumieć, co się z Panią dzieje. Trwały, długo utrzymujący się smutek może być objawem niepokojących trudności, np depresji, dlatego zachęcam również do udania się na konsultację psychoterapeutyczną aby z profesjonalistą zweryfikować z czym obecnie się Pani mierzy.


W razie potrzeby zapraszam do kontaktu.
Aleksandra Wojtyra

chad1

Darmowy test na hipomanię w chorobie dwubiegunowej (HCL-32)

Zobacz podobne

Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
Czuję, że terapia i leczenie psychiatryczne nie pomagają. Jestem już bardzo zmęczona.
Witam, piszę tutaj w celu uzyskania rady, ponieważ zmagam się z poważnymi problemami w sobie. Od paru lat leczę się psychiatrycznie, lecz bezskutecznie. Chodzę na terapię, lecz nie widzę znakomitej poprawy, ostatnio jest coraz gorzej i nie potrafię normalnie funkcjonować. Mocno przeżywam wszystko w głowie, bardzo dużo myślę przez co tracę kontrolę, nie umiem panować nad emocjami, płaczliwa i zmęczona każdym dniem. Zmienność nastroju to norma. Wszystko potrafi mnie zranić, często nie śpię po nocach. Nie chce się poddać, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie, każdy dzień to męka, proste czynności bardzo trudne do wykonania i przez siłę. Coraz bardziej tracę nadzieję, że coś się we mnie zmieni, pomimo że ciągle próbuje mniej myśleć, wykonywać podstawowe czynności, wciąż wracam do tego samego i tak w kółko. Wiele pobytów w szpitalach psychiatrycznych, dziennych oraz ośrodkach bardziej mnie zniszczyło. Czuje się bezradna, nie wiem co może mi pomóc i gdzie się zgłosić. Przez moje problemy istniejące ,,w głowie’’ doświadczam poważnych w realnym życiu. Co może nakierować mnie na właściwą drogę ? /mam 18 lat
Idealny mężczyzna z uczelni za granicą – czy napisać do niego po czasie i czemu trudno mi znaleźć partnera?
Od paru dni myślę intensywnie o młodym mężczyźnie, którego poznałam na studiach za granicą, które porzuciłam kilka miesięcy temu. Akurat tak się złożyło, że tylko na tych jednych zajęciach go widziałam, były to ćwiczenia. Wszedł do sali przystojny, wysoki, w moim typie, od razu mnie zauważył i usiadł centralnie na przeciwko mnie, wpatrywał się we mnie intensywnie w trakcie zajęć, wręcz odważnie uwodzicielsko, były to długie kontakty wzrokowe. Jednak pierwsze wrażenie odebrałam jego takie, że jest nazbyt czarujący, ciągle się odzywał na zajęciach i sprawiał wrażenie jakby chciał ciągle być najlepszy, musieć coś udowadniać. To mnie odepchnęło. Jednak bardzo się mi spodobał fizycznie i to dlatego wracam do niego myślami, jestem dosyć wybredna. Ja też na pewno mu się spodobałam i to bardzo pokazywał. Mówiąc szczerze podobam się większości mężczyzn. Po tych zajęciach jednak nie doszło do żadnego kontaktu, ja zrezygnowałam już z uczelni bo koszty utrzymania w kraju były za wysokie, a kierunek i uczelnia mi nie odpowiadały. Jest mi jednak szkoda tej chwili, było to trochę jak w filmie, mógł to być początek romansu a ja musiałam wyjeżdzać. Przecież nie mogłam zostać kosztem swoich finansow i oczekiwan. Dzisiaj spałam tylko 5 h, tak przeżywam to wszystko. Po powrocie do Polski kilka miesięcy temu w ogóle nie myślałam o nim, od razu przeszłam do codzienności. Teraz coś mnie tchnęło. Zastanawiam się, czy dodać do go znajomych na facebook, znalazłam jego imię i nazwisko na liście studentów. Jednak się wstydzę, dlaczego to ja mam pisać, jakby mu zależało to by mnie znalazł. Jednak wolę jak to mężczyzna inicjuje kontakt. Miałam już takie przypadki, że gdy to ja pisałam pierwsza kończyło się źle. Naprawdę ciężko mi z tą sytuacją, chciałabym normalnie na żywo spotykać się z kimś kto jest w zasięgu mojej lokalizacji a nie się szarpać. Jestem piękna, młoda a mimo tego nie mogę znaleźć od kilku lat partnera i już nie wiem dokąd chodzić, żeby w końcu kogoś spotkać. A tutaj pojawił się "idealny" wizualnie dla mnie ktoś, tylko los się tak ułożył że nie wiem, jak by się ta relacja rozwinęła.
Podejrzewam u siebie ADHD lub spektrum. Jak odróżnić to od CPTSD? Jaka terapia jest najlepsza?
Jaki rodzaj terapii jest najlepszy dla osoby z podejrzeniem autyzmu i ADHD? (tak, wiem, jest na to moda, ale dużo o tym czytam i widzę u siebie wiele takich zachowań). Jak odróżnić ADHD od complex PTSD? Dla pełni obrazu, pracuję nad traumami na terapii gestalt, mam też dużo stresu w związku z niepłodnością i chorobą bliskiej osoby. Czuję, że terapia mi pomaga, ale mam też takie myśli czy diagnoza ADHD by coś tu zmieniła, pomogła?
Od pół roku bardzo źle się czuję, nic mnie nie cieszy, nie mam na nic siły, miewam wahania nastroju. Tylko sen jest dla mnie do wytrzymania. Nie wiem co się dzieje i co robić?
Dzień dobry, mam 16 lat i już chodzę do 2 klasy technikum. Nie czuję się najlepiej, wręcz fatalnie. Wszystko się to zaczęło rok temu, gdy poszłam do szkoły średniej, wtedy z dnia na dzień czułam coraz większą pustkę, to co wcześniej mnie cieszyło, czyli moje pasje, zainteresowania nagłe się stały obojętne. Myślałam wtedy, że to minie, że po prostu mam gorsze dni, ale to poczucie pustki towarzyszy mi aż do dziś. Do dziś nie potrafię się niczym cieszyć, mogę próbować nawet na siłę, żeby cokolwiek mnie cieszyło ale nic z tego. Miałam iść wtedy do psychologa, ale byłam już tak zmęczona, że tej pomocy odmówiłam, co jakiś czas nawracały mnie myśli czy nie pójść po pomoc i nawet jeśli pojawiła się u mnie chęć, aby o tą pomoc poprosić to później znowu miałam chwile, gdzie odrzucałam i tak w kółko do dziś. Także od około 4-5 miesięcy mam intensywne zmiany zachowania, w momentach, gdy potrafię siedzieć przygnębiona patrząc się w punkt, to za chwilę potrafię być bardzo energiczna i entuzjastyczna albo za chwilę potrafię być wręcz wściekła na cały świat, że każdy jest przeciwko mnie. Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to od momentu kiedy się zaczęłam źle czuć zaczynałam się początkowo odizolowywać od moich przyjaciół. Gdy oni się martwili co się dzieje to zazwyczaj im nic nie mówiłam, a właśnie od 4-5 miesięcy kiedy się pojawiły zmiany zachowania to wiele moich przyjaźni na tym ucierpiało, zaczęłam obwiniać ich, że to przez nich cierpię, przez co oni nie wiedzieli o co chodzi, byłam dla nich bardzo impulsywna i chciałam za wszelką cenę ich odpychać ode mnie, a potem do mnie przyciągnąć. Skutki tego są teraz takie, że się ani z nimi ani w ogóle z nikim nie potrafię się dogadać, bo przez to jak się czuje i przez to, że ja cierpię to bliscy dla mnie ludzie też powinni. Zmiany zachowania zaczynają mnie już wyczerpywać, bo są tak silne i ciężkie do kontrolowania, że jedyny odpoczynek od tych uczuć to tylko sen. Tylko bym leżała w łóżku użalając się nad sobą i walić sobie w głowie i karać się za to. Próbowałam porozmawiać z moją mamą o tym problemie, to co czuje, ale nie mogłam od niej dostać zrozumienia i do dziś nie dostałam, mimo że serio kocham moją mamę, darzę ją szacunkiem, to jak tylko był temat o moim stanie psychicznym, było traktowane jako ''nic wielkiego'' i odczuwałam wrażenie, że nie rozumie i nawet nie próbuje mnie zrozumieć, a wręcz nie chciała traktować moich problemów na poważnie. Jedynie na kogo mogę liczyć teraz to na mojego tatę, który obserwuje i pilnuje tego jak się czuje, on wie doskonale o tym co się u mnie dzieje. Zastanawiam się tylko co teraz robić? Gdzie się udać po pomoc? Ten mój stan długo trwa i mam go powoli już dość. Totalnie nie rozumiem co się dzieje i co robić.
mania

Mania – przyczyny, objawy i leczenie

Mania to złożone zaburzenie psychiczne znacząco wpływające na życie chorego. Artykuł przybliża objawy, przyczyny i metody leczenia tego schorzenia, pomagając zrozumieć problem i skutecznie sobie z nim radzić.