Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Uzależnienie emocjonalne od mamy – jak postawić granice i znaleźć dystans?

Witam, jestem bardzo uzalezniona od mamy. Pomiomo ze mieszkamy daleko od siebie to ja nie potrafie nie zyc jej zyciem. Ona obarcza mnie strasznie swoimi problemami a ze jestem jedynaczka wszystko skupia sie na mnie. Nie umiem powiedziec nie poniewaz ona pozniej obraza sie na mnie na pare tygodni. Uzaleznienie to nie daje mi zyc i cieszyc sie swoim zyciem bo moje samopoczucie uzaleznione jest od jej humoru. Brzmi to strasznie ale niestety zaczyna mnie to meczyc. Ja nie chce sie odcinac od mamy ale znalezc dystans. Bardzo prosze o pomoc
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, wcale nie jest rzadkie. Wygląda to na relację, w której granice między Panią a mamą są rozmyte, a Pani przejmuje na siebie jej emocje i odpowiedzialność.

 

To, że trudno powiedzieć „nie”, jest zrozumiałe - skoro reakcją mamy jest obrażanie się i wycofywanie, to naturalne, że unika Pani tego, żeby nie utracić kontaktu. Tyle że ceną jest Pani spokój i własne życie.

 

Uzyskanie dystansu bez odcinania się jest możliwe, ale wymaga stopniowej zmiany kilku rzeczy:

 

1. Rozdzielenie: co jest moje, a co mamy
Kiedy mama opowiada o problemach, można spróbować zauważyć: „to są jej emocje, nie moje”. Empatia nie musi oznaczać brania tego na siebie.

 

2. Małe granice zamiast radykalnych zmian
Nie trzeba od razu wszystkiego zmieniać. Można zacząć od drobnych rzeczy, np.:

- skrócenia rozmowy, gdy czuje Pani przeciążenie

- powiedzenia: „mamo, wrócimy do tego później”

 

3. Przygotowanie się na jej reakcję
To bardzo ważne: mama może się denerwować i obrażać, bo dotychczasowy układ się zmienia. To nie znaczy, że robi Pani coś złego.


4. Zwrócenie uwagi na siebie
Skoro Pani samopoczucie jest zależne od mamy, to warto stopniowo budować coś „swojego”:

- własne aktywności

- relacje

- przestrzeń, w której Pani jest „u siebie”
 

Wprowadzanie takich zmian i wychodzenie z tej roli jest trudne i często pojawia się pokusa, żeby wrócić do tego, co znane. To naturalne, bo ten schemat był budowany latami.

 

Czasami pomocne jest spojrzenie z perspektywy czasu i zadanie sobie pytania:
czy moje dotychczasowe poświęcanie się realnie pomogło mamie i coś zmieniło? Często okazuje się, że nie - albo wręcz przeciwnie.


Paradoksalnie, czasami najzdrowszą formą troski i bliskości jest zadbanie o siebie i danie drugiej osobie przestrzeni, żeby wzięła odpowiedzialność za własne życie.


Jeśli czuje Pani, że to „uzależnienie” jest silne i trudno z tego wyjść samodzielnie, rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc - szczególnie w stawianiu granic bez poczucia winy i w zrobieniu pierwszych kroków.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Relacja z mamą opiera się na szantażu emocjonalnym, w którym Pani poczucie winy jest głównym narzędziem kontroli. Obrażanie się na kilka tygodni to kara za Pani próby bycia odrębną osobą, a Pani samopoczucie stało się zakładnikiem nastrojów matki, co jest dla Pani wycieńczające. Dystans, którego Pani szuka, wymaga zrozumienia, że nie jest Pani odpowiedzialna za emocje dorosłej kobiety, nawet jeśli jest Pani jedynaczką.

Kluczem do zmiany jest zaakceptowanie "kary" milczenia bez prób naprawiania sytuacji na siłę – jeśli mama decyduje się na milczenie po Pani odmowie, proszę pozwolić jej na to i zająć się własnym życiem, zamiast czekać w lęku na jej przebaczenie. Budowanie granic polega na ograniczaniu czasu poświęcanego na wysłuchiwanie jej skarg i jasnym komunikowaniu, kiedy rozmowa staje się dla Pani zbyt obciążająca. Tylko poprzez konsekwentne pokazywanie, że szantaż emocjonalny przestał na Panią działać, ma Pani szansę odzyskać wolność, nie zrywając przy tym więzi rodzinnych.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje pojawia się w relacjach, w których granice emocjonalne między rodzicem a dorosłym dzieckiem są zatarte. Pojawia się tutaj pewien schemat, w którym Pani bierze na siebie zbyt dużo odpowiedzialności za emocje mamy. W takiej relacji naturalnie pojawia się poczucie, że trzeba reagować, uspokajać, być dostępną, szczególnie jeśli pojawia się obrażanie lub ciche dni.  Z czasem prowadzi to jednak do tego, że Pani własne samopoczucie zaczyna zależeć od nastroju mamy. Dlatego warto rozdzielić dwie rzeczy: więź z mamą (to może zostać) oraz odpowiedzialność za jej emocje (to nie musi być Pani obszar). Zamiast „odcinać się”, o czym Pani pisze, pomocne może być budowanie dystansu poprzez stawianie małych granic np.:
- nie odbieranie każdego telefonu natychmiast,
- skracanie rozmów, gdy wchodzą w obciążające tematy,
- niewchodzenie w rolę osoby rozwiązującej problemy mamy.

Utrudnieniem może być tu mechanizm obrażania się, który często działa jak forma nacisku emocjonalnego. Warto mieć świadomość, że stawianie granic może na początku wywołać niezadowolenie mamy, ale to nie oznacza, że robi Pani coś złego. Pomocne może być też przygotowanie sobie prostych komunikatów, np.: „Mamo, rozumiem, że to dla Ciebie trudne, ale nie jestem w stanie teraz tego udźwignąć.” To, czego Pani potrzebuje, to niekoniecznie zerwanie relacji, tylko odzyskania przestrzeni dla siebie. To jest proces, ale można się go stopniowo uczyć.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Witold Bomba

Witold Bomba

To, co Pani opisuje, bardzo jasno wskazuje na tzw. uwikłanie emocjonalne – relację, w której granice między życiem rodzica i dziecka są zatarte. To nie jest rzadkie u jedynaków, szczególnie gdy rodzic opiera na dziecku swoje emocjonalne potrzeby. Najważniejsze to nie jest „Pani wina” – to jest wyuczony schemat relacyjny. Ale teraz, jako dorosła osoba, może Pani zacząć go zmieniać. To, co Pani opisuje: poczucie odpowiedzialności za emocje mamy, trudność w mówieniu „nie”, lęk przed jej obrażaniem się, uzależnienie swojego samopoczucia od jej nastroju to klasyczny mechanizm „jeśli ja zadbam o mamę, będzie spokój – jeśli nie, spotka mnie kara emocjonalna (odrzucenie, cisza)”. Kluczowa rzecz do zrozumienia bliskość ≠ brak granic. Można kochać mamę i jednocześnie nie brać odpowiedzialności za jej emocje. Na dziś Pani funkcjonuje bardziej jak „emocjonalny partner/terapeuta” mamy niż jej córka. Co może Pani zacząć robić (małymi krokami): skracać rozmowy, gdy zaczynają Panią zalewać emocjonalnie

nie wchodzić w każdą historię/problem mamy, uczyć się komunikatów typu: „Mamo, rozumiem, że to dla Ciebie trudne, ale ja teraz nie mam przestrzeni, żeby to udźwignąć”.

Na początku bardzo możliwe, że mama będzie się obrażać, będzie próbowała przywrócić „stary układ”. To nie znaczy, że Pani robi coś źle, tylko że system się zmienia.

Pani nie krzywdzi mamy, stawiając granice. Pani przestaje krzywdzić siebie. To, że Pani nie chce się odcinać, tylko znaleźć zdrową odległość, to bardzo dojrzałe podejście. I to jest możliwe, tylko wymaga pracy nad granicami, oswojenia poczucia winy, czasem wsparcia terapeutycznego. Polecam książkę "Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców". To jedna z najbardziej trafnych pozycji na ten temat. Pomaga zrozumieć dlaczego rodzic wciąga dziecko w swoje emocje, dlaczego tak trudno się „odkleić”, jak budować zdrowy dystans bez poczucia winy

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że jest Pani zmęczona zależnością emocjonalną od mamy. Pisze Pani, że brzmi to strasznie, że relacja z mamą zaczyna Panią męczyć, ale tak naprawdę to ważny moment, w którym dostrzegła Pani jakiś szkodliwy dla siebie schemat Waszej relacji, w której zauważyła Pani, że mama nadmiernie obarcza Panią swoimi problemami, a do tego reaguje obrażeniem się, kiedy zachowuje się Pani asertywnie. Bycie jedynaczką z pewnością nakłada na Panią dodatkowo dużą presję. Znalezienie dystansu, o którym Pani pisze brzmi zdrowo. Warto zacząć od szczerej rozmowy z mamą i łagodnego wskazania jak się Pani czuje, kiedy mama się obraża, ale też kiedy Pani granice jako córki zostają przekroczone. Relacja rodzica z dzieckiem to relacja o innym charakterze niż przyjacielska i ma Pani prawo do tego, aby niektóre sprawy mamy pozostały tylko jej sprawami. Jeśli rozmowa z mamą nie pomoże warto poszukać wsparcia psychologa lub psychoterapeuty, który pomoże Pani zrozumieć mechanizmy działające w Pani relacji z mamą oraz znaleźć ten upragniony dystans i asertywnie pilnować swoich granic.

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Szanowna Pani,

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. To, co Pani opisuje, brzmi jak niezwykle obciążająca i wyczerpująca sytuacja. Słyszę w Pani słowach dużo troski, lojalności i zaangażowania w relację z mamą, ale też zmęczenie oraz poczucie, że Pani własne potrzeby i granice schodzą na dalszy plan. To zrozumiałe, że może się Pani w tym czuć przytłoczona.

 

Sytuacja, w której samopoczucie jest w dużym stopniu powiązane z nastrojem drugiej osoby, a próby zadbania o siebie spotykają się z wycofaniem kontaktu lub dłuższym milczeniem, bywa bardzo trudna emocjonalnie. W takich momentach łatwo pojawia się poczucie winy i rezygnacja z własnych granic, żeby odzyskać spokój w relacji. To, że zaczyna Pani to zauważać i szukać pomocy, jest ważnym krokiem.

 

Chcę podkreślić, że stawianie granic w bliskich relacjach nie musi oznaczać odcinania się ani braku miłości. Często jest to proces uczenia się, gdzie kończy się nasza odpowiedzialność, a gdzie zaczyna się przestrzeń drugiej osoby. Warto stopniowo przyglądać się temu, co jest dla Pani możliwe i bezpieczne.

 

Na początek pomocne mogą być małe kroki, jak np. skracanie rozmów, odkładanie odpowiedzi na moment, kiedy ma Pani więcej zasobów, czy łagodne, ale jasne komunikaty: „Mamo, słyszę, że jest Ci trudno, jednakże dziś nie mam przestrzeni, żeby o tym długo rozmawiać. Wrócimy do tego jutro” (tylko przykładowy bezpieczny i chroniący Pani granicę komunikat). 

 

Biorąc pod uwagę, jak długo ten schemat jest obecny w Pani życiu, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą (np. pracującym w nurcie systemowym lub terapii schematów). Taka przestrzeń może pomóc uporządkować te doświadczenia, wzmocnić Pani granice i znaleźć sposób bycia w tej relacji, który będzie bardziej wspierający także dla Pani.

 

Marta Lenarczyk

Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Problem, który Pani opisuje dotyka ważnego i trudnego zagadnienia dotyczącego radzenia sobie z separacją od rodzica/rodziców oraz zachowaniem bliskiego emocjonalne kontaktu. Warto przyjrzeć się tym uczuciom na konsultacjach u psychoterapeuty i je przepracować. Tutaj niestety nie wystarczy porada na forum psychologicznym. Proszę spróbować w swoim mieście znaleźć poradnię zdrowia psychicznego na NFZ lub prywatnie. Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani powodzenia!

Daria Romańska

Daria Romańska

Dzień dobry. 

 

To co Pani opisuje zdaję się być bardzo trudne i wyczerpujące emocjonalnie. Sytuacja związana z Pani mamą ma nawet swoją nazwę - mówi się o tym "uwikłanie emocjonalne" albo współzależność. Ważne jest to, aby Pani wiedziała, że to, że Panią to męczy, nie znaczy, że jest Pani złą córką. Bardziej oznacza to, że jest Pani człowiekiem, który ma swoje granice  i który zaczyna je w sobie słyszeć.

To, co Pani robi dla mamy, często pewnie wynika z miłości, ale jest różnica między byciem dla kogoś a byciem odpowiedzialną za kogoś. Myślę, że to bardzo trudne, że przez lata starała się Pani regulować emocje mamy i przyjęła Pani taką ciężką rolę na swoje barki. 

Mechanizm, który Pani opisuje - że mama się obraża, więc Pani ustępuje - to klasyczna pułapka. Pani "nie" jest karane ciszą i odrzuceniem, więc uczy się Pani, że bezpieczniej jest nie mówić "nie". Tylko że ta "bezpieczność" kosztuje Panią bardzo dużo.

Dystans, którego Pani szuka, nie jest odrzuceniem mamy. To jest dbanie o siebie - i paradoksalnie, tylko z tego miejsca można być dla kogoś naprawdę obecną, a nie tylko reaktywną.

 

Czy myślała Pani nad kontaktem ze specjalistą, który mógłby pomóc poukładać relację z mamą? 

 

Pozdrawiam, 

Daria Romańska 

Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Problem, który Pani opisuje dotyka ważnego i trudnego zagadnienia dotyczącego radzenia sobie z separacją od rodzica/rodziców oraz zachowaniem bliskiego emocjonalne kontaktu. Warto przyjrzeć się tym uczuciom na konsultacjach u psychoterapeuty i je przepracować. Tutaj niestety nie wystarczy porada na forum psychologicznym. Proszę spróbować w swoim mieście znaleźć poradnię zdrowia psychicznego na NFZ lub prywatnie. Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani powodzenia!

Jacek Małecki

Jacek Małecki

Witaj, w swoim wpisie opisujesz sytuację, w której część emocji, które przeżywa Twoja mama spada na Ciebie, dzielisz się tym, że zaczynasz czuć się tym zmęczona. Wyobrażam sobie, że to jedna z takich sytuacji, w której trudno o proste rozwiązanie - z jednej strony możesz czuć, że w Twojej relacji z mamą są takie momenty, kiedy czujesz się przeciążona, kiedy możesz potrzebować się od niej oddalić, z drugiej - mama nadal może być dla Cibie kimś ważnym, a relacja z nią cenna. Odnalezienie równowagi pomiędzy autonomią i wyznaczaniem granic, a zapewnianiem wsparcia w relacji z bliskimi osobami, zwłaszcza z rodzicem, często bywa skomplikowanym zadaniem. Zwykle wamaga czasu i dużego zaangażowania, dużej uwagi zarówno na swoje własne potrzeby, jak i na to co do relacji wnosi druga, bliska nam osoba. Niezwykle ważne wydaje mi się to, że Ty zauważasz w relacji z mamą takie elementy, które Ci nie odpowiadają, które chciałabyś próbować zmienić. To może być znak, że jesteś już na tej drodze prowadzącej do zmiany, że postawiłaś na niej pierwszy krok - dostrzeżenie i nazwanie tego, co nam przeszkadza jest etapem, bez którego nie może zadziać się żadna zmiana. W stawianiu kolejnych kroków na tej drodze pomocne może być wsparcie osoby bezstronnej, która pomogłaby Ci spoglądać na tę sytuację z zewnątrz, stopniowo nabierać do niej dystansu, która mogłaby wesprzeć Cię w nauce stawiania granic i określaniu swoich potrzeb w relacji z mamą. Przestrzeń do tego stwarza współpraca z psychologiem - to często okazja, by lepiej zrozumieć swoje funkcjonowanie i szukać sposobów na wprowadzanie w nim potrzebnych nam zmian, również w kontaktach z bliskimi osobami. Jeśli masz taką możliwość i chęć - zachęcam Cię do sięgnięcia po takie wsparcie. Życzę Ci dużo powodzenia w stawianiu kolejnych kroków w stronę równowagi! 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Iwono,

 

Rozumiem, jak bardzo może to być obciążające. Sytuacja, w której Pani samopoczucie zależy od emocji mamy, z czasem rzeczywiście odbiera przestrzeń na własne życie. Uważam, że to, czego Pani potrzebuje, to nie odcięcie, tylko postawienie łagodnych granic. Na początek bardzo małych np. skracanie rozmów, kiedy mama zaczyna Panią nadmiernie obarczać albo mówienie spokojnie: „Mamo, nie mam teraz siły o tym rozmawiać, wrócimy do tego innym razem”. To bardzo naturalne, że może pojawić się jej obrażanie, to często sposób reagowania na zmianę a nie sygnał, że robi Pani coś złego. Według mojej opinii kluczowe jest też stopniowe odzyskiwanie siebie: zauważanie swoich potrzeb, emocji i tego, co jest „Pani”, a co „mamy”. Ten dystans buduje się krok po kroku, nie jedną decyzją. Można kochać i jednocześnie stawiać granice, jedno nie wyklucza drugiego.

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Dorota Lewczuk

Dorota Lewczuk

Dzień dobry, z tego co tu Pani opisuje, wynika, że problemem jest przekraczanie granic. Ciężko powiedzieć coś więcej bez szczegółów jak wygląda i wyglądała relacja Pań. Najczęściej próba nagłego odcięcia się lub powiedzenia "nie" kończy się poczuciem winy i lękiem przed odrzuceniem. Dlatego potrzeba stopniowej pracy i schematu nad stawianiem granic, ale tak jak mówię, potrzeba więcej informacji jak to u Pani wygląda.

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Twoje trudności z mówieniem „nie” nie są oznaką słabości, tylko efektem utrwalonego wzorca. Zdaje się, że nauczyłaś się, że odmowa oznacza utratę więzi, karę w postaci jej obrażania się. To naturalne, że organizm próbuje tego unikać. Jednocześnie ten sam mechanizm dziś Cię ogranicza. Zmiana nie polega na odcięciu się, tylko na stopniowym budowaniu granic, które są wyrazem szacunku do samej siebie. 
Możesz zacząć od bardzo małych kroków: zauważania w trakcie rozmów momentów, w których czujesz napięcie, zmęczenie lub przymus. To są sygnały, że przekraczasz swoje możliwości. Zamiast od razu radykalnych decyzji, spróbuj wprowadzać krótkie, spokojne komunikaty jak na przykład  „mamo, teraz nie mam przestrzeni, porozmawiajmy później” i wytrzymać jej reakcję

Usunięty Specjalista_tka

Paulina Kowalczyk

Paulina Kowalczyk

Sytuacja, którą Pani opisuje, wydaje się być bardzo obciążająca. Najważniejsze jednak jest to, że zauważyła Pani, iż może ona negatywnie wpływać na Pani samopoczucie. W tej sytuacji pomocna mogłaby okazać się psychoterapia (CBT, ACT), nawet krótkoterminowa - szczególnie ukierunkowana na pracę nad stawianiem granic oraz traktowaniem własnych potrzeb i dobrostanu jako priorytetu. Mogłoby to wpłynąć pozytywnie nie tylko na Pani samopoczucie, ale również na relację z mamą, na której widać, że bardzo Pani zależy.

Marzena Tomczyk

Marzena Tomczyk

Dzień dobry. Przedstawiony przez Panią problem kwalifikuje się do zgłoszenia na psychoterapię.

Warto rozważyć terapeutę pracującego w nurcie integracyjnym lub systemowym.

Jest to proces wymagający wysiłku, jednakże wydaje się najlepszą drogą na uzyskanie pomocy w tej sytuacji.

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Iwono. To co Pani opisuje może wskazywać na trudność w stawianiu granic i silne uwikłanie emocjonalne w relację z mamą. To nie oznacza, że kocha Pani mamę za mało, wręcz przeciwnie. Chce Pani zachować tę relację ale jednocześnie odzyskać przestrzeń dla własnego życia.

Nie jest Pani odpowiedzialna za samopoczucie swojej mamy ani za rozwiązywanie wszystkich jej problemów. Ma Pani prawo powiedzieć „nie”, zadbać o swoje potrzeby i wyznaczać granice, nawet jeśli początkowo spotka się to z niezadowoleniem z jej strony.

Warto pamiętać, że poczucie winy często pojawia się wtedy, gdy zaczynamy wprowadzać zdrowe granice. Nie musi ono oznaczać, że robi Pani coś niewłaściwego.

Jeżeli ta sytuacja trwa od dłuższego czasu i wpływa na Pani codzienne funkcjonowanie oraz samopoczucie, zachęcam do konsultacji z psychologiem. Terapia może pomóc stopniowo budować większą niezależność emocjonalną bez konieczności zrywania relacji z mamą.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak budować relację z egocentrycznym partnerem?

Coraz częściej zastanawiam się, skąd te trudności w utrzymywaniu zdrowej relacji z moim partnerem. 

On wydaje się całkowicie skupiony na sobie, a rozmowy z nim to jak monologi o jego sukcesach czy problemach. 

Czuję, że jestem dla niego przezroczysta, co nie pomaga mi w poczuciu własnej wartości. Myślę, czy to wszystko to wynik w związku z osobą, która chyba ma zaburzenia osobowości. 

Czy ktoś mógłby mi poradzić, jak podejść do tej sytuacji? Czuję się jak w pułapce, bo nie zawsze wiem, co robić, żeby nie pogłębiać problemów. Bardzo zależy mi na tym, żeby wiedzieć, czy jest szansa naprawić nasz związek i jak mogłabym wspierać partnera, dbając jednocześnie o siebie. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę.

Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać.
Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać. Pije 3 tydzień alkohol, czasem też nie mam ochoty żyć.
Uzależnienie męża od pornografii a wpływ na małżeństwo i samoocenę
Dzień dobry. Mój mąż jest uzależniony od pornografii od wielu wielu lat.Bedąc w ciąży nie chciał się ze mną kochać...wolał to załatwiać w pojedynkę przed ekranem telefonu.Próbował oczywiście zrzucić na mnie winę, że się nim nie interesuję, że zbyt zajęłam sie dziećmi...wg.mnie zawsze był nadmiernie zainteresowany innymi kobietami ale dałam się zmanipulować, teraz wiem, ze to nazywa się gaslighting. Dwa lata temu problem naprawdę stał się poważny (oczywiście tylko ja tak uważałam)i doszło do tego, że podczas obiadu z jego rodzicami w restauracji potrafił się odwrócić na krześle żeby przyjrzeć się kobiecie, która wpadła mu w oko. Oczywiście nadal mną manipulował, na tyle skutecznie, ze mając namacalne dowody przestałam wierzyć we własne osądy. Kazałam mu iśc na terapię- wrócił po trzech spotkaniach i stwierdził, że psycholog stwierdziła, że wszystko ok i to nie problem, że ogląda porno kilka razy w tygodniu (oczywiście teraz wiem, że kłamał.Porno i masturbacja było codziennie.Domyślam się, że powiedział co chciał) Pękłam gdy na spotkaniu z koleżankami jedna z nich powiedział mi, że ktoś widział go z inną kobieta (żadnych szczegółów tylko ktoś coś), miałam już zresztą prędzej swoje podejrzenia- szukał jakichś obrazków typu "Miłego dnia", "jesteś moim aniołem" itd.- nie dostałam żadnej takiej wiadomości... Po powrocie zrobiłam awanturę i zagroziłam rozwodem.Przyznał się, że ma problem z porno i że pójdzie na terapię. Chodził regularnie i niby było lepiej, aż przyszedł raport o wykrytych zagrożeniach w internecie i oczywiście były to strony porno... , leczył się dalej. Sama tez poszłam na terapię.Co jakiś czas znajdowałam w historii, że wyszukiwał bieliznę erotyczną...teraz wyszukiwał filmiki(nie porno) z obrazkami kobiet wyglądających jak gwiazdy porno. Oczywiście zawsze znajduje wytłumaczenie a ja coraz bardziej gasnę. Mam problem z akceptacja własnego wyglądu, porównuje się z tym kobietami, nie chce z nim wychodzić bo wiem, że znów będzie "polował". Obecnie nie chodzę na terapię.Nie wiem już co robić i czy w ogóle ma sens ratować to małżeństwo, gdy co chwilę przekracza granice i nie robi sobie nic z tego, że mnie to rani. Czy jest sens to dłużej ciągnąć?
Kłótnie w związku na odległość przez odmienne poglądy na seks i wychowanie dzieci – czy da się rozmawiać bez konfliktów?
Jestem od ponad roku z partnerka w zwiazku na odleglosc - przyjechalem na 3 tygodnie. W ostatni wieczor kiedy chcialem go milo spedzic usiedlismy z lampka wina przed filmem. W filmie pojawil sie watek gdzie z kobieta zrywa mezczyzna, ona na drugi dzien poznaje na imprezie innego uprawia z nim seks a kilka dni pozniej w zwiazku z pewnymi okoliczbosciami ona znajduje sie za nakazem sadu u nowego partnera z ktorym probuje sie rozwiesc (tej pierwszej nocy wzieli slub pod wplywem alkoholu). I oburza ja ze musi sie polozyc na poscieli ktora pachnie tym nowym mezczyzna. Ja sarkastycznie powiedzialem, ze szybko sie pogodzila z rozstaniem i ze to lekka hipokryzja chwile temu uprawiala seks z kims obcym a teraz ze wzgledow higieny nie chce dotknac poscieli… mam troche “malo nowoczesne” podejscie do spraw intymnych i podchodze do takich przygod raczej krytycznie. Ale powiedzialem to raczej majac na celu zart. Moja partnerka sie oburzyla, ze to sprawa tej kobiety i, ze moze robic co chce… wywiazala sie wlasciwie z tego blachego powodu mala klotnia… moja partnerka zawolala dzieci swoje na dol i jakas godzine spedzilismy z nimi kiedy ja chcialem jeszcze sie na nacieszyc przed wyjazdem. W nocy nie bylo juz czulosci rano wlasciwie tez a zawsze mielismy chociaz seks. Moj przyjaciel stwierdzil, ze ja niepotrzebnie dotykam tematow ktore sa dla niej drazliwe. Problem polega na tym, ze ja chcialbym na spokojnie otwarcie moc wyrazac swoja opinie i nie znowze klotni. Jest kilka takich tematow chocby podejscie do dzieci, finansow gdzie namy odmienne zdanie ja chcialbym to omawiac merytorycznie ale to powoduje jedynie bardzo silne negatywne emocje u niej i sie klocimy… tego wieczoru odsunela sie ode mnie i poczulem mocna zlosc ze w ostatni dzien dorosli ludzie tak psuja czas. Czy na prawde w zwiazkach musi byc jakas taktyka “o tym nie rozmawiamy, o tamtym tez bo ona sie denerwuje”. Czy ja chce za duzo? A moze chce czegos co nie istnieje? Chce czuc swobode.. a teraz czuje mocny dystans zawod i zal ze tak sie stalo… ale na dodatek po slowach kolegi czuje, ze jestem jakims idealista, i nigdy sobie z moim charakterem raczej nie uloze zwiazku bez klotni, a znam takie w ktorych konflikt praktycznie nie istnieje - wierze w to i chce zeby tak bylo i tylko wtedy widze sens w zwiazku…
Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik
Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik który ciagle łamał obietnice i zle mnie oceniał (do niczego, córeczka mamusi itd), potem smierć mojej siostry (w dzień porodu mojej mamy zmarła 10 lat temu), rozstanie po 6 latach myślałam, ze to wielka miłość, ale okazało się ze wymienił mnie na inna- zamieszkała pare dni po wyrzuceniu mnie z domu, wykorzystał mnie finansowo, znęcał się psychicznie (ciche dni, kłótnie o nic, oceniał mnie zle, ciagle byłam za mało wystarczająca) w momencie rozstania byłam w rozsypce, to on zebrał mnie w całość i czułam się bezpiecznie a tu zostawił samą. Byłam w tragicznym stanie i doszło jeszcze pare problemów zdrowotnych w rodzinie, ale po burzy wyszło słońce. Byłam sama 5 lat, odżyłam, przekonałam się że najlepiej jest liczyć na siebie, stałam się niezależna finansowo, finansowo idzie mi naprawdę dobrze, mam własna działalność i po długim czasie trafiłam na wspaniałego człowieka, moj narzeczony jest moim aniołem  ja na początku starałam się jak mogę żeby było wszystko między nami dobrze, a teraz? Powracają dni kiedy chce zrujnować sobie dzień, życie nawet mówiąc te rzeczy które mówię i przy okazji jemu tez. On na to nie zasługuje, na moje zachowanie, na te słowa.. ranie jego i siebie. Nie akceptuje siebie, kiedyś byłam dużo grubsza teraz jest dobrze a nienawidzę swojego ciała, są dni kiedy czuje się jak g*wno i tak się nazywam, wszystko krytykuje, własne życie zawodowe tez jest dla mnie ciagle niewystarczające, wszystko niszczę. Błagam, powiedzcie mi co jest ze mną nie tak? O co chodzi? Przychodzą lepsze dni i patrzę na siebie jest super, myśle o moim związku i widzę ze jest cudowny, planujemy ślub, ciagle w to nie wierze.. ze ktos mnie naprawdę szanuje, kocha.. w te gorsze dni on mnie dalej przytula i stara sie zrozumieć, myślałam ze mnie zostawi.. 
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.