Left ArrowWstecz

Uzależnienie emocjonalne od mamy – jak postawić granice i znaleźć dystans?

Witam, jestem bardzo uzalezniona od mamy. Pomiomo ze mieszkamy daleko od siebie to ja nie potrafie nie zyc jej zyciem. Ona obarcza mnie strasznie swoimi problemami a ze jestem jedynaczka wszystko skupia sie na mnie. Nie umiem powiedziec nie poniewaz ona pozniej obraza sie na mnie na pare tygodni. Uzaleznienie to nie daje mi zyc i cieszyc sie swoim zyciem bo moje samopoczucie uzaleznione jest od jej humoru. Brzmi to strasznie ale niestety zaczyna mnie to meczyc. Ja nie chce sie odcinac od mamy ale znalezc dystans. Bardzo prosze o pomoc
User Forum

Iwona

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, wcale nie jest rzadkie. Wygląda to na relację, w której granice między Panią a mamą są rozmyte, a Pani przejmuje na siebie jej emocje i odpowiedzialność.

 

To, że trudno powiedzieć „nie”, jest zrozumiałe - skoro reakcją mamy jest obrażanie się i wycofywanie, to naturalne, że unika Pani tego, żeby nie utracić kontaktu. Tyle że ceną jest Pani spokój i własne życie.

 

Uzyskanie dystansu bez odcinania się jest możliwe, ale wymaga stopniowej zmiany kilku rzeczy:

 

1. Rozdzielenie: co jest moje, a co mamy
Kiedy mama opowiada o problemach, można spróbować zauważyć: „to są jej emocje, nie moje”. Empatia nie musi oznaczać brania tego na siebie.

 

2. Małe granice zamiast radykalnych zmian
Nie trzeba od razu wszystkiego zmieniać. Można zacząć od drobnych rzeczy, np.:

- skrócenia rozmowy, gdy czuje Pani przeciążenie

- powiedzenia: „mamo, wrócimy do tego później”

 

3. Przygotowanie się na jej reakcję
To bardzo ważne: mama może się denerwować i obrażać, bo dotychczasowy układ się zmienia. To nie znaczy, że robi Pani coś złego.


4. Zwrócenie uwagi na siebie
Skoro Pani samopoczucie jest zależne od mamy, to warto stopniowo budować coś „swojego”:

- własne aktywności

- relacje

- przestrzeń, w której Pani jest „u siebie”
 

Wprowadzanie takich zmian i wychodzenie z tej roli jest trudne i często pojawia się pokusa, żeby wrócić do tego, co znane. To naturalne, bo ten schemat był budowany latami.

 

Czasami pomocne jest spojrzenie z perspektywy czasu i zadanie sobie pytania:
czy moje dotychczasowe poświęcanie się realnie pomogło mamie i coś zmieniło? Często okazuje się, że nie - albo wręcz przeciwnie.


Paradoksalnie, czasami najzdrowszą formą troski i bliskości jest zadbanie o siebie i danie drugiej osobie przestrzeni, żeby wzięła odpowiedzialność za własne życie.


Jeśli czuje Pani, że to „uzależnienie” jest silne i trudno z tego wyjść samodzielnie, rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc - szczególnie w stawianiu granic bez poczucia winy i w zrobieniu pierwszych kroków.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Relacja z mamą opiera się na szantażu emocjonalnym, w którym Pani poczucie winy jest głównym narzędziem kontroli. Obrażanie się na kilka tygodni to kara za Pani próby bycia odrębną osobą, a Pani samopoczucie stało się zakładnikiem nastrojów matki, co jest dla Pani wycieńczające. Dystans, którego Pani szuka, wymaga zrozumienia, że nie jest Pani odpowiedzialna za emocje dorosłej kobiety, nawet jeśli jest Pani jedynaczką.

Kluczem do zmiany jest zaakceptowanie "kary" milczenia bez prób naprawiania sytuacji na siłę – jeśli mama decyduje się na milczenie po Pani odmowie, proszę pozwolić jej na to i zająć się własnym życiem, zamiast czekać w lęku na jej przebaczenie. Budowanie granic polega na ograniczaniu czasu poświęcanego na wysłuchiwanie jej skarg i jasnym komunikowaniu, kiedy rozmowa staje się dla Pani zbyt obciążająca. Tylko poprzez konsekwentne pokazywanie, że szantaż emocjonalny przestał na Panią działać, ma Pani szansę odzyskać wolność, nie zrywając przy tym więzi rodzinnych.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje pojawia się w relacjach, w których granice emocjonalne między rodzicem a dorosłym dzieckiem są zatarte. Pojawia się tutaj pewien schemat, w którym Pani bierze na siebie zbyt dużo odpowiedzialności za emocje mamy. W takiej relacji naturalnie pojawia się poczucie, że trzeba reagować, uspokajać, być dostępną, szczególnie jeśli pojawia się obrażanie lub ciche dni.  Z czasem prowadzi to jednak do tego, że Pani własne samopoczucie zaczyna zależeć od nastroju mamy. Dlatego warto rozdzielić dwie rzeczy: więź z mamą (to może zostać) oraz odpowiedzialność za jej emocje (to nie musi być Pani obszar). Zamiast „odcinać się”, o czym Pani pisze, pomocne może być budowanie dystansu poprzez stawianie małych granic np.:
- nie odbieranie każdego telefonu natychmiast,
- skracanie rozmów, gdy wchodzą w obciążające tematy,
- niewchodzenie w rolę osoby rozwiązującej problemy mamy.

Utrudnieniem może być tu mechanizm obrażania się, który często działa jak forma nacisku emocjonalnego. Warto mieć świadomość, że stawianie granic może na początku wywołać niezadowolenie mamy, ale to nie oznacza, że robi Pani coś złego. Pomocne może być też przygotowanie sobie prostych komunikatów, np.: „Mamo, rozumiem, że to dla Ciebie trudne, ale nie jestem w stanie teraz tego udźwignąć.” To, czego Pani potrzebuje, to niekoniecznie zerwanie relacji, tylko odzyskania przestrzeni dla siebie. To jest proces, ale można się go stopniowo uczyć.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Witold Bomba

Witold Bomba

To, co Pani opisuje, bardzo jasno wskazuje na tzw. uwikłanie emocjonalne – relację, w której granice między życiem rodzica i dziecka są zatarte. To nie jest rzadkie u jedynaków, szczególnie gdy rodzic opiera na dziecku swoje emocjonalne potrzeby. Najważniejsze to nie jest „Pani wina” – to jest wyuczony schemat relacyjny. Ale teraz, jako dorosła osoba, może Pani zacząć go zmieniać. To, co Pani opisuje: poczucie odpowiedzialności za emocje mamy, trudność w mówieniu „nie”, lęk przed jej obrażaniem się, uzależnienie swojego samopoczucia od jej nastroju to klasyczny mechanizm „jeśli ja zadbam o mamę, będzie spokój – jeśli nie, spotka mnie kara emocjonalna (odrzucenie, cisza)”. Kluczowa rzecz do zrozumienia bliskość ≠ brak granic. Można kochać mamę i jednocześnie nie brać odpowiedzialności za jej emocje. Na dziś Pani funkcjonuje bardziej jak „emocjonalny partner/terapeuta” mamy niż jej córka. Co może Pani zacząć robić (małymi krokami): skracać rozmowy, gdy zaczynają Panią zalewać emocjonalnie

nie wchodzić w każdą historię/problem mamy, uczyć się komunikatów typu: „Mamo, rozumiem, że to dla Ciebie trudne, ale ja teraz nie mam przestrzeni, żeby to udźwignąć”.

Na początku bardzo możliwe, że mama będzie się obrażać, będzie próbowała przywrócić „stary układ”. To nie znaczy, że Pani robi coś źle, tylko że system się zmienia.

Pani nie krzywdzi mamy, stawiając granice. Pani przestaje krzywdzić siebie. To, że Pani nie chce się odcinać, tylko znaleźć zdrową odległość, to bardzo dojrzałe podejście. I to jest możliwe, tylko wymaga pracy nad granicami, oswojenia poczucia winy, czasem wsparcia terapeutycznego. Polecam książkę "Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców". To jedna z najbardziej trafnych pozycji na ten temat. Pomaga zrozumieć dlaczego rodzic wciąga dziecko w swoje emocje, dlaczego tak trudno się „odkleić”, jak budować zdrowy dystans bez poczucia winy

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że jest Pani zmęczona zależnością emocjonalną od mamy. Pisze Pani, że brzmi to strasznie, że relacja z mamą zaczyna Panią męczyć, ale tak naprawdę to ważny moment, w którym dostrzegła Pani jakiś szkodliwy dla siebie schemat Waszej relacji, w której zauważyła Pani, że mama nadmiernie obarcza Panią swoimi problemami, a do tego reaguje obrażeniem się, kiedy zachowuje się Pani asertywnie. Bycie jedynaczką z pewnością nakłada na Panią dodatkowo dużą presję. Znalezienie dystansu, o którym Pani pisze brzmi zdrowo. Warto zacząć od szczerej rozmowy z mamą i łagodnego wskazania jak się Pani czuje, kiedy mama się obraża, ale też kiedy Pani granice jako córki zostają przekroczone. Relacja rodzica z dzieckiem to relacja o innym charakterze niż przyjacielska i ma Pani prawo do tego, aby niektóre sprawy mamy pozostały tylko jej sprawami. Jeśli rozmowa z mamą nie pomoże warto poszukać wsparcia psychologa lub psychoterapeuty, który pomoże Pani zrozumieć mechanizmy działające w Pani relacji z mamą oraz znaleźć ten upragniony dystans i asertywnie pilnować swoich granic.

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Szanowna Pani,

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. To, co Pani opisuje, brzmi jak niezwykle obciążająca i wyczerpująca sytuacja. Słyszę w Pani słowach dużo troski, lojalności i zaangażowania w relację z mamą, ale też zmęczenie oraz poczucie, że Pani własne potrzeby i granice schodzą na dalszy plan. To zrozumiałe, że może się Pani w tym czuć przytłoczona.

 

Sytuacja, w której samopoczucie jest w dużym stopniu powiązane z nastrojem drugiej osoby, a próby zadbania o siebie spotykają się z wycofaniem kontaktu lub dłuższym milczeniem, bywa bardzo trudna emocjonalnie. W takich momentach łatwo pojawia się poczucie winy i rezygnacja z własnych granic, żeby odzyskać spokój w relacji. To, że zaczyna Pani to zauważać i szukać pomocy, jest ważnym krokiem.

 

Chcę podkreślić, że stawianie granic w bliskich relacjach nie musi oznaczać odcinania się ani braku miłości. Często jest to proces uczenia się, gdzie kończy się nasza odpowiedzialność, a gdzie zaczyna się przestrzeń drugiej osoby. Warto stopniowo przyglądać się temu, co jest dla Pani możliwe i bezpieczne.

 

Na początek pomocne mogą być małe kroki, jak np. skracanie rozmów, odkładanie odpowiedzi na moment, kiedy ma Pani więcej zasobów, czy łagodne, ale jasne komunikaty: „Mamo, słyszę, że jest Ci trudno, jednakże dziś nie mam przestrzeni, żeby o tym długo rozmawiać. Wrócimy do tego jutro” (tylko przykładowy bezpieczny i chroniący Pani granicę komunikat). 

 

Biorąc pod uwagę, jak długo ten schemat jest obecny w Pani życiu, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą (np. pracującym w nurcie systemowym lub terapii schematów). Taka przestrzeń może pomóc uporządkować te doświadczenia, wzmocnić Pani granice i znaleźć sposób bycia w tej relacji, który będzie bardziej wspierający także dla Pani.

 

Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Problem, który Pani opisuje dotyka ważnego i trudnego zagadnienia dotyczącego radzenia sobie z separacją od rodzica/rodziców oraz zachowaniem bliskiego emocjonalne kontaktu. Warto przyjrzeć się tym uczuciom na konsultacjach u psychoterapeuty i je przepracować. Tutaj niestety nie wystarczy porada na forum psychologicznym. Proszę spróbować w swoim mieście znaleźć poradnię zdrowia psychicznego na NFZ lub prywatnie. Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani powodzenia!

1 miesiąc temu
Daria Romańska

Daria Romańska

Dzień dobry. 

 

To co Pani opisuje zdaję się być bardzo trudne i wyczerpujące emocjonalnie. Sytuacja związana z Pani mamą ma nawet swoją nazwę - mówi się o tym "uwikłanie emocjonalne" albo współzależność. Ważne jest to, aby Pani wiedziała, że to, że Panią to męczy, nie znaczy, że jest Pani złą córką. Bardziej oznacza to, że jest Pani człowiekiem, który ma swoje granice  i który zaczyna je w sobie słyszeć.

To, co Pani robi dla mamy, często pewnie wynika z miłości, ale jest różnica między byciem dla kogoś a byciem odpowiedzialną za kogoś. Myślę, że to bardzo trudne, że przez lata starała się Pani regulować emocje mamy i przyjęła Pani taką ciężką rolę na swoje barki. 

Mechanizm, który Pani opisuje - że mama się obraża, więc Pani ustępuje - to klasyczna pułapka. Pani "nie" jest karane ciszą i odrzuceniem, więc uczy się Pani, że bezpieczniej jest nie mówić "nie". Tylko że ta "bezpieczność" kosztuje Panią bardzo dużo.

Dystans, którego Pani szuka, nie jest odrzuceniem mamy. To jest dbanie o siebie - i paradoksalnie, tylko z tego miejsca można być dla kogoś naprawdę obecną, a nie tylko reaktywną.

 

Czy myślała Pani nad kontaktem ze specjalistą, który mógłby pomóc poukładać relację z mamą? 

 

Pozdrawiam, 

Daria Romańska 

1 miesiąc temu
Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Problem, który Pani opisuje dotyka ważnego i trudnego zagadnienia dotyczącego radzenia sobie z separacją od rodzica/rodziców oraz zachowaniem bliskiego emocjonalne kontaktu. Warto przyjrzeć się tym uczuciom na konsultacjach u psychoterapeuty i je przepracować. Tutaj niestety nie wystarczy porada na forum psychologicznym. Proszę spróbować w swoim mieście znaleźć poradnię zdrowia psychicznego na NFZ lub prywatnie. Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani powodzenia!

1 miesiąc temu
Jacek Małecki

Jacek Małecki

Witaj, w swoim wpisie opisujesz sytuację, w której część emocji, które przeżywa Twoja mama spada na Ciebie, dzielisz się tym, że zaczynasz czuć się tym zmęczona. Wyobrażam sobie, że to jedna z takich sytuacji, w której trudno o proste rozwiązanie - z jednej strony możesz czuć, że w Twojej relacji z mamą są takie momenty, kiedy czujesz się przeciążona, kiedy możesz potrzebować się od niej oddalić, z drugiej - mama nadal może być dla Cibie kimś ważnym, a relacja z nią cenna. Odnalezienie równowagi pomiędzy autonomią i wyznaczaniem granic, a zapewnianiem wsparcia w relacji z bliskimi osobami, zwłaszcza z rodzicem, często bywa skomplikowanym zadaniem. Zwykle wamaga czasu i dużego zaangażowania, dużej uwagi zarówno na swoje własne potrzeby, jak i na to co do relacji wnosi druga, bliska nam osoba. Niezwykle ważne wydaje mi się to, że Ty zauważasz w relacji z mamą takie elementy, które Ci nie odpowiadają, które chciałabyś próbować zmienić. To może być znak, że jesteś już na tej drodze prowadzącej do zmiany, że postawiłaś na niej pierwszy krok - dostrzeżenie i nazwanie tego, co nam przeszkadza jest etapem, bez którego nie może zadziać się żadna zmiana. W stawianiu kolejnych kroków na tej drodze pomocne może być wsparcie osoby bezstronnej, która pomogłaby Ci spoglądać na tę sytuację z zewnątrz, stopniowo nabierać do niej dystansu, która mogłaby wesprzeć Cię w nauce stawiania granic i określaniu swoich potrzeb w relacji z mamą. Przestrzeń do tego stwarza współpraca z psychologiem - to często okazja, by lepiej zrozumieć swoje funkcjonowanie i szukać sposobów na wprowadzanie w nim potrzebnych nam zmian, również w kontaktach z bliskimi osobami. Jeśli masz taką możliwość i chęć - zachęcam Cię do sięgnięcia po takie wsparcie. Życzę Ci dużo powodzenia w stawianiu kolejnych kroków w stronę równowagi! 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Iwono,

 

Rozumiem, jak bardzo może to być obciążające. Sytuacja, w której Pani samopoczucie zależy od emocji mamy, z czasem rzeczywiście odbiera przestrzeń na własne życie. Uważam, że to, czego Pani potrzebuje, to nie odcięcie, tylko postawienie łagodnych granic. Na początek bardzo małych np. skracanie rozmów, kiedy mama zaczyna Panią nadmiernie obarczać albo mówienie spokojnie: „Mamo, nie mam teraz siły o tym rozmawiać, wrócimy do tego innym razem”. To bardzo naturalne, że może pojawić się jej obrażanie, to często sposób reagowania na zmianę a nie sygnał, że robi Pani coś złego. Według mojej opinii kluczowe jest też stopniowe odzyskiwanie siebie: zauważanie swoich potrzeb, emocji i tego, co jest „Pani”, a co „mamy”. Ten dystans buduje się krok po kroku, nie jedną decyzją. Można kochać i jednocześnie stawiać granice, jedno nie wyklucza drugiego.

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Dorota Lewczuk

Dorota Lewczuk

Dzień dobry, z tego co tu Pani opisuje, wynika, że problemem jest przekraczanie granic. Ciężko powiedzieć coś więcej bez szczegółów jak wygląda i wyglądała relacja Pań. Najczęściej próba nagłego odcięcia się lub powiedzenia "nie" kończy się poczuciem winy i lękiem przed odrzuceniem. Dlatego potrzeba stopniowej pracy i schematu nad stawianiem granic, ale tak jak mówię, potrzeba więcej informacji jak to u Pani wygląda.

1 miesiąc temu
Hanna Stępień

Hanna Stępień

Twoje trudności z mówieniem „nie” nie są oznaką słabości, tylko efektem utrwalonego wzorca. Zdaje się, że nauczyłaś się, że odmowa oznacza utratę więzi, karę w postaci jej obrażania się. To naturalne, że organizm próbuje tego unikać. Jednocześnie ten sam mechanizm dziś Cię ogranicza. Zmiana nie polega na odcięciu się, tylko na stopniowym budowaniu granic, które są wyrazem szacunku do samej siebie. 
Możesz zacząć od bardzo małych kroków: zauważania w trakcie rozmów momentów, w których czujesz napięcie, zmęczenie lub przymus. To są sygnały, że przekraczasz swoje możliwości. Zamiast od razu radykalnych decyzji, spróbuj wprowadzać krótkie, spokojne komunikaty jak na przykład  „mamo, teraz nie mam przestrzeni, porozmawiajmy później” i wytrzymać jej reakcję

1 miesiąc temu
Paulina Kowalczyk

Paulina Kowalczyk

Sytuacja, którą Pani opisuje, wydaje się być bardzo obciążająca. Najważniejsze jednak jest to, że zauważyła Pani, iż może ona negatywnie wpływać na Pani samopoczucie. W tej sytuacji pomocna mogłaby okazać się psychoterapia (CBT, ACT), nawet krótkoterminowa - szczególnie ukierunkowana na pracę nad stawianiem granic oraz traktowaniem własnych potrzeb i dobrostanu jako priorytetu. Mogłoby to wpłynąć pozytywnie nie tylko na Pani samopoczucie, ale również na relację z mamą, na której widać, że bardzo Pani zależy.

mniej niż godzinę temu
Marzena Tomczyk

Marzena Tomczyk

Dzień dobry. Przedstawiony przez Panią problem kwalifikuje się do zgłoszenia na psychoterapię.

Warto rozważyć terapeutę pracującego w nurcie integracyjnym lub systemowym.

Jest to proces wymagający wysiłku, jednakże wydaje się najlepszą drogą na uzyskanie pomocy w tej sytuacji.

Powodzenia!

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem".
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem". Zaczynając od początku, poznaliśmy się na letnim obozie. Tam on zaczął, mnie podrywać, ja na początku nie byłam przekonana, lecz za ciągła namową przyjaciół i jego, weszłam w to. I mogę powiedzieć, nie było co żałować, było wręcz bajecznie, tak jak zawsze marzyłam. Jednak czar mojej pięknej bajki prysł, gdy skończył się Leto wyjazd i trzeba było wracać do domu. Mieszkamy daleko od siebie, więc reakcje, jaką zaczęliśmy tworzyć, musiała być na odległość, co jemu się nie podobało. I tak właśnie, po upływie 2 tygodni zerwał ze mną, przyznam, że byłam bardzo załamana i nie potrafiłam sobie tego przyswoić. Zaznaczę również tutaj, że mój "przyjaciel" zaproponował mi wtedy przyjaźń, którą na początku odrzuciłam, lecz w końcu zgodziłam się na to. Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądały tego początki, były wręcz takie zwykłe, jakie to mają przyjaciele. Potem relacja zaczęła (wiem głupi to zabrzmi) wyglądać jak związek, ale nie taki formalny, wręcz przeciwnie taki jaki był na koloniach, podobało mi się to. Choć przyznam chciałam więcej, w sensie mieć go już tak formalnie jako mojego chłopaka. Ale cóż czekałam, kochałam go, a czułam, że on mnie też. W naszej relacji płynęło wspaniałe, uczucie wzajemnie miłości, troski i tego, co najlepsze. Rzadko, a nawet prawie w całe się nie kłóciliśmy, było no idealnie. Ale no, znowu bajka nie trwa tak długo, jak chcemy... po naszym ostatnim spotkaniu, gdzie oboje wyznaliśmy sobie miłość. Wszystko się zepsuło... z dnia na dzień całe uczucia z jego strony zaczęły gasnąć, jego zainteresowanie, troską znikało w mgnieniu oka. Nie chciałam tego, więc walczyłam, biłam się o to, rozmawiałam z nim. Ale nic to nie dawało, ukrywał to przede mną, nie chciał rozmawiać, zmieniał szybko tematy tak, że nie rozpoznawałam tego. Przez to też, relacja zaczęła się psuć, pojawiały się kłótnie, zgrzyty. No po prostu wszystko, co złe, a dobre uczucia przepadły w zapomnienie. Zaczęłam dowiadywać się o nim, okropne rzeczy, co robił, co ukrywał. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale zdawałam sobie sprawę, że nie powiedziałbym mi tego, skłamałby kolejny raz... Moje uczucia gasły, gasły aż zgasły nie bardzo, ale jednak. Nabrałam podobnego zachowania jak on do mnie, pociskałam go, leciałam na ciągłej ironii itp. ale nie dlatego, że taka jestem czy coś. Wręcz przeciwnie chciałam zwrócić jego uwagę, aby zainteresował się mną i naszą relacją. Jednak nic go to nie ruszało, niczego się nie domyślał, więc ja to wszystko ciągnęłam dalej. Przed paroma dniami, pokłóciliśmy się znowu, o to samo co zwykle, czyli naszą relację. Kolejny raz się wyglądałam, a on? Nic, nie chciał nic wyjaśnić, powiedzieć czy wytłumaczyć. Nawet nie miał jak się spotkać... jest to dla mnie żałosne, niby przepraszał, niby żałował. Ale skąd mam mieć pewność czy to szczere? Czy może znowu kłamie i czeka, aż mi przejdzie? Proszę o pomoc, co powinnam z nim uczynić. Czekać na poprawę czy zerwać wszelkie kontakty teraz, czy może jeszcze poczekać aż będę blisko niego i wtedy jak nic się nie zmieni to skończy? Lub może macie swoją własną propozycję. Radźcie co zrobić.
Jak poradzić sobie z wyrzutami sumienia po naruszeniu prywatności partnerki?

Dzień dobry, Jakiś czas temu wydarzyła się sytuacja, która nie daje mi spokoju. Otóż, gdy moja dziewczyna spała, jej spodenki podwinęły się, w sposób ukazujący pośladki, a ja chcąc mieć "pikantne" zdjęcie swojej kobiety, zrobiłem bez jej wiedzy zdjęcie jej pośladków. Jeszcze tego samego dnia zdałem sobie sprawę, że moje zachowanie było niedopuszczalne i wspomniane wyżej zdjęcie natychmiast skasowałem. Jednak cały czas nie mogę sobie poradzić z tą sytuacją, dręczą mnie okropne wyrzuty sumienia, bo potraktowałem osobę, na której mi zależy bardzo przedmiotowo. Czuję się jak śmieć i mam do siebie wielki żal, że tak ohydnie potraktowałem swoją połówkę, nadwyrężyłem zaufanie, bo jak teraz ma się ona czuć przy mnie bezpiecznie, kiedy bez jej wiedzy posuwam się do takich rzeczy. 

Moja dziewczyna o wszystkim się dowiedziała, opisała moje zachowanie, jako chore, po czym wyprowadziła się do rodziców. Rozumiem jej zachowanie, bo również i u mnie takie zachowanie budzi wstręt, ale chciałbym poszukać pomocy, gdyż sam nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego posunąłem się do takich rzeczy.

Problemy finansowe i różnice osobowościowe w związku z osobą z ADHD i zespołem Aspergera
Hej, od 10 miesięcy jestem w związku ( po dłuższej przerwie, 5 latach bycia singielką), uważam że budujemy zaangażowaną i wartościową relacje, natomiast w aspektach finansowych totalnie się rozmijamy. Ja zarabiam 2 razy mniej, natomiast jestem rozliczana co do złotówki np. z rzeczy które kupiliśmy razem na wyjeździe, rabatów (tutaj sytuacja - kupujemy wspólnie prezenty i on daje rabat- który jest warty 100 zł voucher, a potem chce rozliczać się jakby to była gotówka), ja nie jestem taka drobnostkowa i mam ciarki by wszystko tak dokładnie wyliczać, nie widzę przyszłości tej relacji w tym aspekcie, a jednocześnie nie zwiększę na tyle swoich zarobków by dorównać partnerowi, czuję się słabiej z tym o przy takich rozliczeniach się to nawarstwia, komunikowałam o tym, ale przy każdej kolejnej sytuacji jest coraz gorzej. Partner ma zdiagnozowane ADHD i zespół aspergera. W dzieciństwie był rozliczany i tak wyglądał jego dom. Wiem że lubi wszystko zapisywać i analizować, natomiast w kwestii finansowej dla mnie nie czuję się bezpiecznie. Nie chcę by moje życie tak wyglądało. On mówi, że dla niego to tylko liczby i nie ma to wartości emocjonalnej, chce mieć odchaczone. Ja byłam nauczona żeby dawać coś innym bezinteresownie. Jednego dnia dostaje od niego 300 zł jakiś prezent do spodni, a kolejnego jestem rozliczana o 50 zł za jakieś inne kwestie. Sama też umiem dawać, robić niespodzianki, dzielić się ale w wolności i bez nadmiernego kontrolowania i liczenia. Nie wiem co robić, czy warto pójść na konsultacje dla par? Próbujemy rozmawiać ale był kolejny wyjazd i jak np. Wg postanowień nie rozliczaliśmy się już za drobne gastronomiczne rzeczy (woda do picia, kawa itp.), to teraz wyszła sytuacja z tym rabatem. Mam obawy o przyszłość z tą osobą, kiedy dojdzie do poważnych decyzji. Zdaję sobie też sprawę z zaburzeń i diagnozy, natomiast nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni, a mi ciężko się przestawić na poczucie bycia rozliczania co do grosza za wyznaczone rzeczy i jest mi z tym ciężko.
Jak radzić sobie z emocjami i konfliktami w rodzinie mieszkając z teściami?
Witam. Od kilku miesięcy mieszkamy z mężem u jego rodziców ( czekamy na nowe mieszkanie). Mamy malutkie dziecko, z czym wiąże się sporo, czasem skrajnych emocji. Czasem (bywa że kilka dni pod rząd) mam ochotę wyrzucić go za okno albo coś równie okropnego - boję się i wstydzę tych uczuć! Nie wiem dlaczego je odczuwam- przecież tak długo na niego czekałam… jest najpiękniejszym i najcudowniejszym bobasem na świecie! Kocham go! Mąż niby mnie wspiera, ale… średnio raz w miesiącu ma zły humor (chyba wyładowuje stres związany z pracą, kredytem), i wtedy wystarczy iskra (krytyka z mojej strony), żebym dowiedziała się że nic nie robię, że tylko on się stara, że ja tylko ciągle jestem zmęczona, a kiedy próbuje z nim rozmawiać, mówi mi że mam się zamknąć. Do tego dochodzą przekleństwa i wyzwiska… Mam wtedy wrażenie że mnie atakuje, i nic do niego nie dociera. Czuję się beznadziejnie i chce mi się płakać … mam wtedy ochotę wyjechać daleko z dzieckiem i mieć święty spokój. Dodam, że w złości często idzie do swoich rodziców wylewać żale. Tesciowa zawsze deklaruje ze „ona się nie wtrąca” w nasze małżeństwo i tylko mówi nam żebyśmy się nie kłócili… naprawdę mi to nie pomaga, a wręcz nawet irytuje. Teść z kolei, czasami, poprzez swoje nieprzemyślane wypowiedzi, denerwuje męża, wzbudzając w nim agresję. Myślę że to jest przyczyna zachowania męża wobec mnie- naciśniecie na wrażliwy punkt automatycznie powoduje chęć odwetu. Obrona przez atak? Tak czy siak, na drugi dzień po naszej kłótni, kiedy się uspokoi, rozmawiam z nim normalnie, i wszystko wraca do normy. Przeprasza. Proszę o radę jak można wyjść z tej sytuacji?
Mam dość trudna relacje z moim tak jakby "przyjacielem". Mianowicie ja aż za bardzo go kocham gdy tymczasem on możliwe, że nie czuje do mnie nic. Próbowałam z nim rozmawiać, ale czuje jak coś dalej mi przeszkadza jakbym oczekiwała więcej, ale nie tego zwykłego uczucia tylko czegoś co było na początku. Tego pięknego uczucie, którego mi okazywał, gdy po prostu było jasno widać, że mnie kocha. A teraz tego nie ma z jego strony. Zniknęło. I ja czuję, że powinnam tą relacje przerwać, zostawić go i tyle ale nie potrafię jakbym miała jakąś barierę, która stara się to zablokować. Proszę o pomoc, co zrobić? Męczę się tym i już nie wiem co poradzić.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.