Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Uzależnienie męża od pornografii a wpływ na małżeństwo i samoocenę

Dzień dobry. Mój mąż jest uzależniony od pornografii od wielu wielu lat.Bedąc w ciąży nie chciał się ze mną kochać...wolał to załatwiać w pojedynkę przed ekranem telefonu.Próbował oczywiście zrzucić na mnie winę, że się nim nie interesuję, że zbyt zajęłam sie dziećmi...wg.mnie zawsze był nadmiernie zainteresowany innymi kobietami ale dałam się zmanipulować, teraz wiem, ze to nazywa się gaslighting. Dwa lata temu problem naprawdę stał się poważny (oczywiście tylko ja tak uważałam)i doszło do tego, że podczas obiadu z jego rodzicami w restauracji potrafił się odwrócić na krześle żeby przyjrzeć się kobiecie, która wpadła mu w oko. Oczywiście nadal mną manipulował, na tyle skutecznie, ze mając namacalne dowody przestałam wierzyć we własne osądy. Kazałam mu iśc na terapię- wrócił po trzech spotkaniach i stwierdził, że psycholog stwierdziła, że wszystko ok i to nie problem, że ogląda porno kilka razy w tygodniu (oczywiście teraz wiem, że kłamał.Porno i masturbacja było codziennie.Domyślam się, że powiedział co chciał) Pękłam gdy na spotkaniu z koleżankami jedna z nich powiedział mi, że ktoś widział go z inną kobieta (żadnych szczegółów tylko ktoś coś), miałam już zresztą prędzej swoje podejrzenia- szukał jakichś obrazków typu "Miłego dnia", "jesteś moim aniołem" itd.- nie dostałam żadnej takiej wiadomości... Po powrocie zrobiłam awanturę i zagroziłam rozwodem.Przyznał się, że ma problem z porno i że pójdzie na terapię. Chodził regularnie i niby było lepiej, aż przyszedł raport o wykrytych zagrożeniach w internecie i oczywiście były to strony porno... , leczył się dalej. Sama tez poszłam na terapię.Co jakiś czas znajdowałam w historii, że wyszukiwał bieliznę erotyczną...teraz wyszukiwał filmiki(nie porno) z obrazkami kobiet wyglądających jak gwiazdy porno. Oczywiście zawsze znajduje wytłumaczenie a ja coraz bardziej gasnę. Mam problem z akceptacja własnego wyglądu, porównuje się z tym kobietami, nie chce z nim wychodzić bo wiem, że znów będzie "polował". Obecnie nie chodzę na terapię.Nie wiem już co robić i czy w ogóle ma sens ratować to małżeństwo, gdy co chwilę przekracza granice i nie robi sobie nic z tego, że mnie to rani. Czy jest sens to dłużej ciągnąć?
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Maju. Najbardziej niepokojące jest to, jak ta sytuacja od dłuższego czasu wpływa na Panią podważa Pani zaufanie do własnych ocen, poczucie bezpieczeństwa w relacji i samoocenę.

Nie da się na podstawie opisu rozstrzygnąć czy mąż jest uzależniony ani co dokładnie wydarzyło się w jego terapii. Warto jednak zwrócić uwagę na powtarzający się schemat: Pani mówi, że dane zachowanie Panią rani i przekracza Pani granice, pojawiają się deklaracje zmiany, a następnie problem wraca. Sama obietnica poprawy nie odbudowuje zaufania – potrzebne są konsekwentne działania i gotowość do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie.

Nie musi Pani dzisiaj podejmować ostatecznej decyzji o rozwodzie ani o dalszym ratowaniu małżeństwa. Zachęcałabym natomiast do powrotu do własnej terapii, tym razem przede wszystkim po to, aby skupić się na Pani: odbudowaniu poczucia własnej wartości, określeniu swoich granic i zastanowieniu się, czego potrzebuje Pani, aby móc pozostać w tej relacji. Nie ma Pani obowiązku bez końca akceptować zachowań, które Panią ranią tylko dlatego, że mąż tłumaczy je swoim problemem.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani historię, mam wrażenie, że pytanie „czy ratować małżeństwo?” nie jest dziś najważniejszym pytaniem. Najpierw zapytałabym: „ile jeszcze mnie będzie kosztowało pozostawanie w nim w obecnej formie?”

Niezależnie od tego, czy nazwiemy zachowanie męża uzależnieniem, kompulsywnym korzystaniem z pornografii czy po prostu jego wyborem, jego konsekwencje ponosi również Pani. Pisze Pani, że „coraz bardziej gaśnie”, przestała wychodzić z nim z domu, porównuje swoje ciało z innymi kobietami i zaczęła wątpić we własne osądy.

I chyba właśnie to jest dla mnie najbardziej niepokojące. Nie to, co on ogląda, ale to, co ta sytuacja zrobiła z Panią.

Nie sądzę też, żeby kolejne odkrycie w historii przeglądania miało przynieść Pani spokój. Nawet gdyby jutro przestał oglądać porno, zaufanie i poczucie własnej wartości nie wrócą automatycznie. To wymagałoby jego realnej, długotrwałej odpowiedzialności i Pani odbudowywania siebie.Dlatego nie podejmowałabym dziś decyzji „rozwód albo zostaję”. Zadałabym mężowi znacznie prostsze pytanie: „Czy rzeczywiście chcesz coś z tym zrobić, czy chcesz tylko, żebym przestała mieć z tym problem?” Są to dwie zupełnie różne rzeczy. Proszę jeszcze nie podejmować decyzji o sobie na podstawie tego, jakie kobiety ogląda Pani mąż. Jego ekran nie jest lustrem, w którym ma Pani oceniać własną wartość.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z samego opisu nie da się rozpoznać, co dokładnie dzieje się u męża. Warto też doprecyzować, że samo częste oglądanie pornografii nie jest równoznaczne z diagnozą. W ICD-11 funkcjonuje zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD), które obejmuje utrwalony wzorzec braku kontroli nad powtarzającymi się zachowaniami seksualnymi, ich kontynuowanie mimo negatywnych konsekwencji oraz istotne cierpienie lub pogorszenie funkcjonowania.

To, co opisuje Pani w swoim poście, może być bardzo obciążające niezależnie od tego, czy u męża występuje CSBD. Szczególnie, że sytuacja zaczęła wpływać na Pani poczucie własnej atrakcyjności, powodować porównywanie się z innymi kobietami i sprawiać, że coraz mniej bezpiecznie czuje się Pani w codziennych sytuacjach.

Jednocześnie warto pamiętać, że Pani nie może naprawić tego za męża ani sprawić, żeby podjął leczenie. Jeżeli jego zachowania rzeczywiście są dla niego problemem i chce je zmienić, to on sam musi dostrzec potrzebę pracy nad nimi. Wtedy właściwym krokiem byłaby konsultacja u seksuologa/seksuolożki, podczas której można dopiero ocenić, z czym mamy do czynienia i czy spełnione są kryteria CSBD.

Pani również może skorzystać z konsultacji psychologicznej lub seksuologicznej — ale nie po to, żeby nauczyć się pomagać mężowi. Taka pomoc może być dla Pani przestrzenią do pracy nad własnymi emocjami, poczuciem własnej wartości, porównywaniem się z innymi kobietami oraz konsekwencjami, jakie cała sytuacja wywołuje w Pani życiu.

Nie da się również przez internet odpowiedzieć, czy to małżeństwo należy ratować, czy zakończyć. To decyzja zależna od wielu elementów, których nie sposób ocenić na podstawie jednego opisu. Można natomiast przyjrzeć się temu, czy oboje jesteście gotowi uznać problem, rozmawiać o granicach i podejmować realną pracę nad tym, co dzieje się w związku.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry Pani Maju,

 

Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na to, jak bardzo ta sytuacja wpływa na Pani samopoczucie, poczucie bezpieczeństwa w relacji oraz obraz samej siebie. Z Pani wiadomości wybrzmiewa wiele bólu, rozczarowania i zmęczenia wieloletnim doświadczaniem zachowań, które odbiera Pani jako raniące i naruszające granice.

Na podstawie samego opisu nie można jednoznacznie stwierdzić, czy u męża występuje uzależnienie od pornografii lub zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD). Taką ocenę może przeprowadzić wyłącznie specjalista podczas pogłębionej konsultacji. Niezależnie jednak od diagnozy, ważne jest to, że konsekwencje tych zachowań mają realny wpływ na Pani życie i dobrostan. Zwróciłabym uwagę na powtarzający się schemat, który Pani opisuje: pojawia się rozmowa, deklaracja zmiany, a następnie zachowania wracają. W takiej sytuacji trudno odbudowywać zaufanie wyłącznie na podstawie obietnic. Zaufanie zazwyczaj odbudowuje się poprzez konsekwentne działania podejmowane przez dłuższy czas.Mam również wrażenie, że obecnie warto skupić uwagę nie tylko na zachowaniach męża, ale także na Pani potrzebach. Pisze Pani o porównywaniu się z innymi kobietami, utracie pewności siebie i coraz większym wycofaniu. To sygnały, że ta sytuacja stała się dla Pani bardzo obciążająca emocjonalnie.Nie da się przez internet odpowiedzieć na pytanie, czy warto ratować małżeństwo. Można natomiast zastanowić się, czy widzi Pani po stronie męża gotowość do rzeczywistego wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowania oraz czy ta relacja daje przestrzeń do odbudowy zaufania i poczucia bezpieczeństwa.

Być może pomocnym krokiem byłby również powrót do własnej terapii, aby przyjrzeć się swoim granicom, potrzebom oraz temu, czego Pani oczekuje od relacji niezależnie od decyzji, którą ostatecznie podejmie Pani w przyszłości.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Wiktoria W.
Psycholog

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Z opisu wynika, że przeżywa Pani trudną sytuację, w której wielokrotne naruszanie granic, manipulacje oraz ukrywanie faktów doprowadziły do utraty Pani poczucia własnej wartości i spokoju. Niestety, szukanie przez męża kolejnych wymówek i przesuwanie granic wskazuje, że nie wziął on pełnej odpowiedzialności za swoje uzależnienie, a małżeństwa nie da się uratować jednostronnie. Dalsze trwanie w tym układzie bez realnej zmiany z jego strony oznacza dla Pani duży koszt emocjonalny dlatego ważne jest teraz postawienie siebie i swojego zdrowia na pierwszym miejscu. Warto w pierwszej kolejności wrócić na własną terapię, aby odbudować siły, odzyskać zaufanie do własnych osądów i na chłodno podjąć decyzję o przyszłości tej relacji.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Jak przekonać rodziców do akceptacji mojego wyjazdu do chłopaka na weekend
Witam, chciałabym prosić o radę. Mam 20 lat a mój chłopak jest o kilka miesięcy młodszy. Studiuje zaocznie i obecnie szukam pracy. Mieszkam z rodzicami w wielkopolsce a on w warmińsko-mazurskim. Chłopak już był u mnie kilka razy i zdążył poznać moich rodziców, którzy go polubili. Ostatnim razem obiecałam mu, że to ja go odwiedzę i zostanę na weekend, ponieważ będzie pracował w tygodniu a ja będę odbywać praktyki studenckie lub coś znajdę. Ale gdy tylko wspominam rodzicom o tym, że chce tam pojechać i poznać jego rodziców to od razu moi są źli i mi zabraniają. Są strasznie nadopiekuńczy i mają traumę z mojego poprzedniego związku, gdzie u chłopaka zostawalam dłużej niż powinnam. Panikują że nikogo tam nie znam i że mój chłopak ma przyjechać do nas jeżeli chce się spotkać. Gdy powiedziałam mojej mamie, że tata chlopaka o mnie pyta to powiedziała, że jeżeli chce mnie poznać to on ma przyjechać (ma 55 lat i jest chory). Moi rodzice tego jednak nie rozumieją i nie wiem jak do nich dotrzeć. Planowałam pojechać do niego na weekend w walentynki - piątek, sobota i w niedzielę wrócić i spędzić czas u niego w domu. Do moich rodziców nie dociera rozmowa bo od razu na mnie krzyczą, że mam pracy szukać a nie myśleć o wyjazdach (chociaż byłby to mój pierwszy do niego i na weekend tylko). Czy powinnam się zbuntować i pojechać pomimo ich zakazów czy odpuścić?
Jak poradzić sobie z niepewnością i podejrzeniami o niewierność w małżeństwie po 25 latach?
Dzień dobry. 1,5 roku temu żona po wyjściu z pubu i będąc po kilku drinkach oznajmiła mi że chciałaby uprawiać sex w pobliskiej bramie z mężczyzną poznanym wcześniej w barze a ja o ile będę chciał, mógłbym przyglądać się temu. Byłem strasznie zaskoczony, oznajmiłem że nie zgadzam się na to i zapytałem skąd taki pomysł. Żona widząc moją reakcję obróciła wszystko w żart. Po powrocie do domu chciałem wyjaśnić tę sytuacje i zapytałem co jest powodem tego że zadaje mi takie pytania, czy planuje mnie zdradzić czy może już to zrobiła? Żona najpierw twierdziła że nie pamięta całej sytuacji, później że, pamięta ale była pijana i "tak tyko palnęła" a ostatecznie stwierdziła że to przez mnie gdyż to ja pokazałem jej jakieś "filmiki" i tak jej się to skojarzyło. Powiedziała również że nie zdradziła minie i że mam traktować całą sytuację jako głupi żart po pijanemu. W owym czasie mieliśmy inne poważne problemy dotyczące zdrowia dzieci i nie wracałem do całej sytuacji ale utkwiła mi ona w pamięci. Zastanawiałem się czasami "co siedzi w głowie mojej żony" że doszło do takiej sytuacji. Tym bardziej że żona przez długie lata ( a jesteśmy z sobą ponad 25 lat) nie wykazywała nadmiernego zainteresowania sexem, który zawsze ja musiałem inicjować co nie zawsze się udawało i przez co mocno cierpiałem przez lata. Zawsze ufałem żonie, nie podejrzewałem jej o zdrady czy romanse. Wcześniej nie byłem zazdrosny choć relacje z jej wyjazdów służbowych i imprez z koleżankami z pracy budziły czasami mój niepokój. Zawsze jest tam sporo alkoholu a imprezując w klubach czy hotelach mają wielu adoratorów. Wyjazdy są kilkudniowe, często zagraniczne więc kontakt mamy sporadyczny. Ostatnio czuję jednak coraz większy niepokój. W sytuacji kiedy żona wyjeżdża na wyjazd firmowy czy wychodzi na imprezę strasznie się denerwuję i boję się ze mnie zdradzi. Poza tym niepokoi mnie również to że żona ostatnio zaczęła mocno dbać o siebie - konsekwentna dieta, masaże przeciwzmarszczkowe, treningi na basenie. Nasze życie intymne również zmieniło się na "+" gdyż żona stała się bardziej skłonna do sexu a nawet eksperymentów. Z jednej strony tłumacze to sobie tym że żona mając 46 lat przechodzi okres zmian hormonalnych i jak sak sama stwierdziła robi to wszystko gdyż "nie chce stać się przezroczysta" z drugiej jednak obawiam się, mając w pamięci doświadczenie z prze 1,5 roku że nasze małżeństwo może zostać zrujnowane przez romans żony czy przypadkową zdradę na imprezie po alkoholu. Te kwestie niepokoją mnie tym bardzie że żona preferuje ( o czym dowiedziałem się po kilku latach związku) sex bardziej "konkretny" i bez zbędnego wydłużania go w czasie. Tego typu wyjazdy wyluzowana atmosfera, przypadkowe znajomości i alkohol mogą doprowadzić do zdrady. Chciałbym dowiedzieć się co kierowało żoną która zakomunikowała chęć sexu z obcym mężczyzną oraz jak poradzić sobie z moimi niepokojami i podejrzliwością wobec żony które coraz bardziej mnie wyczerpują.
Jak radzić sobie z odpowiedzialnością za rodzeństwo z MPD po odejściu ojca

Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Dlaczego tak trudno stawia się granice osobiste?

Dlaczego tak ciężko jest postawić granice? Dlaczego wracam do kontaktu z osobami, które mnie kiedyś zraniły? Dlaczego nawet jak się uśmiecham to w środku czuję pustkę?

Rozterki sercowe: Czy powinnam wrócić do byłego chłopaka czy być z obecnym przyjacielem?

Witam, mam problem, z którym się zmagam od jakiegoś czasu i proszę o poradę. Niedawno zerwałam z chłopakiem, z którym byłam prawie 3 lata w związku (poszło o jego zachowanie wobec mnie). Zerwałam z nim i nie chciałam z nim w ogóle rozmawiać. Kilka dni po zerwaniu mój przyjaciel wyznał mi miłość i weszłam z jednego związku w drugi. Byłam szczęśliwa, ponieważ mój przyjaciel traktuje mnie jak księżniczkę i tak jak mój chłopak nie potrafił od dłuższego czasu. Dzisiaj mój były przyjechał po rzeczy i dał mi prezent na urodziny (bardzo się postarał), podczas naszego związku bardzo dużo mi kupował, zabierał do kina itp., jednak miał napady gniewu i wyzywał mnie. Teraz płakał i mnie przepraszał, obiecywał że się zmieni, błagał mnie te kilka dni o wybaczenie i o szansę. Pod koniec przytuliłam go i się popłakałam. Głupio mi to mówić, ale czuję coś do byłego jak i ówczesnego chłopaka. Teraźniejszy chłopak mieszka daleko ode mnie, ale znamy się już ponad rok. Jest po burzliwym związku, gdzie dziewczyna go zdradzała i we mnie znajduje sobie ostoję. Po dzisiejszym nie wiem co czuć, bo mam ochotę wrócić do starego chłopaka, ale boje się wyzwisk. Nie chce też zranić ówczesnego chłopaka, bo powiedział, że jeżeli zerwiemy to już nie znajdzie dziewczyny. Co mam zrobić? Wrócić do byłego i kontynuować 3-letni związek, czy zapomnieć o nim i być z ówczesnym?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!