Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wyrzuty sumienia po śmierci ojca: czy wcześniejsza decyzja mogła uratować życie?

Treść wrażliwa
W zeszły wtorek zmarł mój tata wrócił po 3 tygodniach ze szpitala był leżący i miał odleżyne czyszczona chirurgicznie lekarz proponował hospicjum odmowilismy liczyliśmy że w domu dojdzie do siebie. Prawdopodobnie doszło do infekcji dostawał antybiotyk może za późno zostal wdrożony Mam wyrzuty sumienia że gdyby został w szpitalu albo gdybyśmy wezwali pogotowie jeszcze by żył ciągle o tym myślę i analizuje
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani taty. To wydarzyło się zaledwie kilka dni temu, dlatego natłok myśli, analizowanie ostatnich decyzji i pytania „co by było, gdyby…” mogą być teraz szczególnie intensywne.

Wyrzuty sumienia często pojawiają się w żałobie, ponieważ z perspektywy tego, co już się wydarzyło, próbujemy znaleźć moment, w którym mogliśmy postąpić inaczej. Wtedy jednak podejmowali Państwo decyzję na podstawie wiedzy i nadziei, które mieliście w tamtym momencie chcieliście, żeby tata wrócił do siebie w domu. Nie może Pani dziś wiedzieć, czy pozostanie w szpitalu lub wcześniejsze wezwanie pogotowia zmieniłoby przebieg wydarzeń.

Na tym etapie nie musi Pani również „przestać o tym myśleć”. Proszę dać sobie przestrzeń na żałobę, rozmowę z bliskimi, płacz i odpoczynek. Jeśli jednak poczucie winy będzie z czasem narastało, uniemożliwiało codzienne funkcjonowanie albo będzie Pani trudno samodzielnie sobie z nim poradzić, warto skorzystać ze wsparcia psychologa.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jędrych

Katarzyna Jędrych

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego taty. To, że ciągle analizujesz, co można by było zrobić inaczej, jest naturalną częścią przeżywania żałoby.  Pamiętaj, że bez względu na to jakie myśli pojawiają się teraz w tamtym momencie robiliście wszystko, co w Waszej mocy (Ty i Twoja rodzina), żeby zapewnić mu jak najlepszą opiekę. 

Ani wtedy, ani teraz nie uda się odpowiedzieć, czy pozostawienie taty w szpitalu mogłoby zmienić jego sytuację zdrowotną.

 

Jeśli niechciane myśli i analizowanie będą nawracały, spróbój powtarzać sobie informacje oparte na faktach (bez snucia innych scenariuszy) np. daliśmy tacie najlepszą możliwą opiekę i opiekowaliśmy się nim najlepiej jak to było możliwe. To tylko przykład, możesz wybrać coś innego (ważne jest to, żeby opierało się na faktach, a nie opiniach). Takie zdanie, zwłaszcza powtarzane w trudnych chwilach, może być pomocne w złagodzeniu chęci ponownego analizowania.

 

Katarzyna Jędrych

Psycholog

 

Magdalena Zgraja

Magdalena Zgraja

Bardzo trudno po takiej stracie nie wracać myślami do tego, czy można było zrobić coś inaczej. Zwłaszcza kiedy wszystko wydarzyło się tak szybko.

Z tego, co Pan pisze, podejmowali Państwo decyzje z nadzieją, że Tata w domu dojdzie do siebie. Dziś, wiedząc już, co się wydarzyło, łatwo analizować każdy krok. Wtedy jednak nie mogli Państwo wiedzieć, jak sytuacja się potoczy.

Czasami naprawdę robimy tyle, ile w danym momencie potrafimy i możemy, a mimo to nie jesteśmy w stanie zmienić tego, co się wydarzy. Pozdrawiam Magdalena Zgraja 

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Bardzo mi przykro z powodu Pana straty. To, czego Pana teraz doświadcza – ciągłe wracanie do tego, co można było zrobić inaczej, analizowanie decyzji i myśli „gdybyśmy wtedy…”, jest bardzo częste po śmierci bliskiej osoby. Umysł próbuje znaleźć moment, w którym można było zapobiec temu, co się wydarzyło, ponieważ trudno mu zaakceptować, że nie wszystko było od nas zależne.

Z tego, co Pan opisuje, podjęliście Państwo decyzję o zabraniu taty do domu, ponieważ mieliście nadzieję, że tam będzie dochodził do siebie. Była to decyzja podjęta z troski i wiary, że sytuacja może się poprawić. To, że z perspektywy czasu pojawia się myśl „może trzeba było zrobić inaczej”, nie oznacza, że wtedy mogliście wiedzieć, jaki będzie finał.

Tym bardziej że tata był po ciężkim pobycie w szpitalu, miał ranę po odleżynie wymagającą chirurgicznego oczyszczania i lekarz proponował opiekę hospicyjną. To była poważna sytuacja zdrowotna, a jej przebieg nie musiał być możliwy do przewidzenia przez rodzinę. Nie możemy też na podstawie samego opisu stwierdzić, czy pozostanie w szpitalu albo wcześniejsze wezwanie pogotowia rzeczywiście zmieniłoby sytuację.

Proszę też pamiętać, że odpowiedzialność za leczenie i ocenę stanu medycznego nie spoczywa wyłącznie na rodzinie. Państwo mogliście obserwować, reagować, szukać pomocy i podejmować decyzje w oparciu o informacje, które mieliście. Nie mieliście możliwości wiedzieć wszystkiego, co wiedzieliby lekarze po przeprowadzeniu badań.

Na tym etapie żałoby nie musi Pan rozstrzygać, czy „zrobiliście wystarczająco dużo”. Jeśli pojawia się myśl „gdybym tylko…”, warto spróbować odpowiedzieć sobie: „Wtedy zrobiłam to, co potrafiłam, mając takie informacje, jakie wtedy miałam”. To nie jest unikanie odpowiedzialności – to próba spojrzenia na siebie z taką samą troską, z jaką prawdopodobnie spojrzałaby Pan na kogoś innego w identycznej sytuacji.

Jeżeli te myśli będą Pana bardzo silnie pochłaniać, możemy również spokojnie przyjrzeć się temu krok po kroku podczas konsultacji. Nie po to, żeby na siłę przekonać Pana, że „nie ma się czym martwić”, ale żeby wspólnie oddzielić to, za co rzeczywiście mogła Pani odpowiadać, od tego, na co nie miała Pani wpływu.

Ida Bednarek

Ida Bednarek

Strata rodzica to jeden z najgorszych życiowych kryzysów. Przychodzą wtedy różne myśli, emocje i trudne doświadczenia z ciała ( bóle, skurczony żoładek , oslabienie) Jest to naturalny proces, ktory jest związany z przechodzeniem fazy żałoby. Śmierć bliskich odczuwamy całym sobą. Poczucie winy w takich sytuacjach i mysli, ze mogłem cos zrobić są prawdopodobnie szukaniem wpływu na tragiczną sytuację. Tak naprawdę zrobileś wszystko, jak najlepiej i nie mialeś wpływu na smierc taty. Jednak zapewniłeś mu komfort i obecność najbliższych. To jest najważniejsze w takich momentach Pamietaj o wsparciu dla siebie 
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani taty. To, co Pani teraz robi czyli wracanie myślami do momentu, w którym można było podjąć inną decyzję - jest częste po stracie. Umysł próbuje znaleźć „ten jeden moment”, w którym można było coś zmienić, bo łatwiej wtedy uwierzyć, że śmierć miała rozwiązanie, które przeoczyliśmy.

Z dzisiejszej perspektywy nie da się uczciwie powiedzieć, że gdyby tata został w szpitalu albo pogotowie przyjechało wcześniej, na pewno by żył. Tego Pani po prostu nie wie i właśnie tę niewiedzę bardzo trudno teraz unieść.

Podjęliście wtedy decyzję, mając nadzieję, że w domu tata dojdzie do siebie. To nie brzmi jak zaniedbanie, tylko jak próba zrobienia dla niego tego, co w tamtym momencie wydawało się najlepsze.Może na razie zamiast pytać siebie: „Co zrobiłam źle?”, spróbować zadać inne pytanie: „Czy podejmując tamtą decyzję, chciałam dla taty dobrze?”. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, proszę pozwolić sobie choć trochę oprzeć się na tej odpowiedzi.Poczucie winy bardzo często przychodzi po śmierci bliskiej osoby ale jego obecność nie oznacza, że rzeczywiście jest Pani winna.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Przykro mi z powodu śmierci Taty. Proszę przyjąć moje wyrazy współczucia.  Sam straciłem w lutym najbliższą osobę, więc wiem jak to jest i tym mocniej łącze się w bólu. Nie można winić siebie, że coś poszło nie tak. Chcieli Państwo dobrze dla ojca. Zawsze będzie jakieś "ale" i wyrzuty sumienia, ze mogliśmy zrobić coś inaczej lub lepiej.  Nie jest pewne, że gdyby został w szpitalu lub gdyby Państwo wezwali pogotowie, to by żył. Patrzyli Państwo na jego cierpienie, towarzysząc mu w tych chwilach i opiekując się nim. Takie myśli będą się pojawiały z racji tego, że Państwo są w żałobie. Patrzenie na cierpienie człowieka i to, że niewiele możemy zrobić powoduje w nas różne reakcje. Tym bardziej, ze państwo nie zdecydowali się na hospicjum. W Pani przypadku po przejściu faz żałoby będzie potrzebna psychoterapia CBT i do niej zachęcam. Wtedy poukłada Pani to na nowo. 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Po śmierci taty możesz wracać myślami do ostatnich tygodni i zastanawiać się: „Gdyby został w szpitalu…”, „Gdybyśmy wcześniej wezwali pogotowie…”, „Gdyby antybiotyk został podany wcześniej…”. Takie analizowanie jest bardzo częste w żałobie. Umysł próbuje znaleźć moment, w którym można było coś zrobić inaczej, bo wtedy łatwiej uwierzyć, że śmierć mogła być do uniknięcia.

Z tego, co opisujesz, nie wynika jednak, że zawiniłaś. Razem z rodziną podjęliście decyzję o zabraniu taty do domu, ponieważ mieliście nadzieję, że tam dojdzie do siebie. Odmówiliście hospicjum nie dlatego, że nie chcieliście mu pomóc, tylko dlatego, że wierzyliście, że sytuacja może się poprawić.

Nie da się dziś stwierdzić, czy pozostanie w szpitalu albo wcześniejsze wezwanie pogotowia rzeczywiście zmieniłoby przebieg wydarzeń. Nawet znając całą dokumentację medyczną, nie zawsze można jednoznacznie powiedzieć, że wcześniejsza interwencja uratowałaby życie.

Ważne jest też, żeby pamiętać, że oceniasz decyzje podjęte wtedy z perspektywy tego, co wydarzyło się później. Dzisiaj znasz zakończenie tej historii. Wtedy go nie znałaś.

Możesz więc próbować zatrzymywać myśl „mogłam zrobić więcej” i zamieniać ją na: „Zrobiłam wtedy tyle, ile potrafiłam i ile uważałam za właściwe, mając nadzieję, że tata wróci do zdrowia”. Nie musisz teraz rozstrzygać, czy wszystko zrobiłaś idealnie. Wystarczy, że dopuścisz możliwość, że jego śmierć nie była czymś, za co jesteś odpowiedzialna.

Jeśli poczucie winy będzie bardzo silne i nie pozwoli Ci przeżywać żałoby, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Można wtedy spokojnie przyjrzeć się tym myślom i oddzielić rzeczywistą odpowiedzialność od poczucia winy, które bardzo często pojawia się po stracie bliskiej osoby.

~ Jagoda Jek, psycholożka 

Zobacz podobne

Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli.
Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli. Mam za sobą dwa związki - jeden 4-letni i jeden kilkumiesięczny. Z tego kilkuletniego mam niestety same niedobre wspomnienia. Teraz zauważyłam jakie toksyczne podejście miał mój były partner np. po kłótni stosował wobec mnie ciche dni "żebym przemyślała swoje zachowanie i przeprosiła", a każda kłótnia tak naprawdę pogarszała sytuację niż ją rozwiązywała. Na szczęście nie byłam osobą, która dawała się w ten sposób manipulować, ale teraz się zastanawiam czy w przyszłości nie będę miała problemów podczas kłótni. Czy potrzeba ochłonięcia po kłótni to wyraz samolubności, czy jest to czymś normalnym. Dodam jeszcze, że w poprzedniej relacji kompletnie nie miałam powodów się takim czymś przejmować, bo nawet jakieś drobne zgrzyty były na bieżąco wyjaśniane i z każdym problemem mogłam przyjść I porozmawiać, otrzymując w zamian wsparcie. Czasami myślę, że mam chyba za dużo czasu na tzw. "overthinking".
Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć
Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć. Powiedziała że jestem toksyczny, bywają sytuacje i myśli samobójcze, nie mam pojęcia co robić.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania i wstydem związanym z głodzeniem się?
Ostatnio odkryłem że mogę mieć zaburzenia odżywiania, no i, się głoduje, itd, po prostu chcę jak najwięcej schudnąć, i w zasadzie trochę się tego wstydzę, a liczenie kalorii na początku mi pomagało, ale teraz mnie dołuje…i nie wiem co mam zrobić z tym, bo wiem że z nikim nie mogę o tym porozmawiać
Zmiana zachowania partnerki w związku na odległość - jak sobie radzić?
Witam, opowiem pokrótce mój problem. Nadmiernie myślę (overthinking), w październiku wszedłem w związek z dziewczyną która wtedy była, miła, kochana, uczuciowa i szukała bliskości na każdym kroku. Jest to związek na odległość więc wiedzieliśmy że nie będzie łatwo ale po miesiącu rozłąki ona zmieniła się o 180 stopni, stała się chłodna i zdystansowana. Z początku myślałem że to chwilowe ale ciągnie się do teraz, przez co dużo się kłócimy, jestem uczuciową osoba i chciałbym od czasu do czasu przytulić się do niej ale mówi że ona tego nie potrzebuję że to są pierdoły a Ja muszę się prosić, często proszę o uwagę bo ona sama Mi jej nie okaże. Mówi że nie potrafi okazywać uczuć i sama nie potrzebuję ich dostawać, najczęściej co robi to siedzi w telefonie przez cały dzień i nie zwraca na Mnie uwagi, jedynie kiedy czegoś potrzebuje. Nie mam szczerze pojęcia co robić, czuję jakbym był tylko no tak jej jest wygodnie, kocham ją bardzo mocno, ale czasem już nie daje rady jesteśmy razem 6 miesięcy a Ja się czuje jakbyśmy byli 20 lat po ślubie.
Jak dalej żyć po rozpadzie rodziny z powodu uzależnienia od hazardu i alkoholu?

Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji. 

Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.