Left ArrowWstecz

Żona kontroluje dom z powodu obsesji na punkcie czystości - jak szukać pomocy?

Witam. Jesteśmy poślubię 11 lat. Przez 9 lat mieszkaliśmy w mieszkaniu w mieście, w tym czasie urodziła nam się dwójką dzieci. Pozniej prRz około pół roku mieszkaliśmy u moich rodziców. Po tym czasie przeprowadziliśmy się do swojego nowego domu. Problem pojawił się mniej więcej jak żona była w pierwszej ciąży, zaczęła nadmiernie dbać o czystość. Chodziliśmy przez.jakiw czas na zajęcia terapii dla małżeństw ale żona nie chciała dalej chodzić bo mówiła że jej to szkodzi. W czym.problem. mamy nowy duży dom. W domu musi być wszystko pod dyktando żony np. ja sam lub z dziećmi nie możemy wejść domu bo jak twierdzi ona nasyfiny. Kazde wejście do domu to od razu jeszcze w przedpokoju trzeba się rozebrać i iść się wykąpać. Nie możemy swobodnie korzystać z kuchni czy jak ktoś chce np coś do picia to musi ona podać, tak samo jak np wziąć coś z lodówki. Żona potrafi w ciągu dnia wziąć 7 razy prysznic. Np żeby wyjąć pranie z pralki musi się najpierw wykąpać, a jak załaduje kolejna pralkę to też od razu prysznic. Gdy zwracam jej uwagę to przy dzieciach najczęściej rzadko jak jesteśmy sami, robi awanturę, przeklina i jest w słowach agresywna. Np ubrania z szafy sama wyciąga i szykuje.. to jest ciągła kontrola. Dodam że żona w dzieciństwie miała ojca przemocowna. Gdzie szukać pomocy
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. W pierwszej kolejności warto byłoby spróbować otwartej i łagodnej oraz empatycznej komunikacji z żoną, aby nie czuła się atakowana oraz poinformować o swoich potrzebach, a także zaznaczyć chęć troski o żonę. Ważne, aby unikać obwiniania oraz uogólniania w komunikacji, ponieważ to może prowadzić do nasilenia konfliktu. Warto byłoby dowiedzieć się również, czy za nadmiernym dbaniem o czystość nie stoi coś więcej, na przykład jakiegoś rodzaju lęk z przeszłości. Wówczas warto byłoby popracować nad tym z psychologiem lub terapeutą. W kontekście waszej relacji także sugerowałabym kontynuację terapii dla par, jeśli próby samodzielnego rozwiązania problemu nie przyniosą skutków, być może z innym specjalistą, jeśli poprzednia terapia nie przynosiła efektów.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowny Panie,

 

opisana sytuacja daleko wykracza poza zwykłe "dbanie o czystość" i powoduje, że trudności doświadcza cała rodzina. To co Pan opisuje, zdecydowanie nosi znamiona zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, objawiających się z jednej strony obsesjami (jeśli ktokolwiek z rodziny dotknie jakiejś powierzchni, to ją zabrudzi), z drugiej z zaś zachowaniami kompulsyjnymi (czuję się brudna, więc muszę się natychmiast umyć, widzę brud, więc musze natychmiast posprzątać). Gdy tylko ktoś z rodziny próbuje "wyłamać się" z tego schematu, natychmiast pojawia się wybuch paniki, co najprawdopodobniej jest silnym mechanizmem obronnym. Żona może walczyć o odzyskanie kontroli, którą w danej chwili zdaje się tracić.

Pomimo jednak widocznego cierpienia żony i - być może - przyczyn leżących w nieprzepracowanych traumach z dzieciństwa, to z czym Pan się mierzy nosi znamiona przemocy. Stąd też, jeśli żona nie jest gotowa na podjęcie terapii własnej i skorzystanie z profesjonalnej pomocy, może Pan skorzystać z pomocy świadczonej przez lokalne Ośrodki Interwencji Kryzysowej. Może Pan uzyskać tam profesjonalną pomoc prawną i psychologiczną tak, aby zadbać o bezpieczeństwo swoje i waszych dzieci.

Paradoksalnie, stosując się do rygorystycznych wymagań żony w zakresie czystości (co, jak widzę, powoduje cierpienie i dyskomfort), "karmicie" chorobę, a im bardziej będziecie podporządkowywać się jej, tym więcej może pojawiać się w waszym życiu barier i utrudnień. Tym bardziej warto zadbać o zdrowe granice w rodzinie.

 

Pozdrawiam

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

4 miesiące temu
Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry,

Kiedy czytam Pana wpis widzę, że to co dzieje się z żoną wskazuje na poważny problem który oddziałuje na Pana i dzieci i z pewnością jest źródłem cierpienia również dla żony. Zachowania żony polegające na nadmiernej dbałości o czystość i rytuały związane z wchodzeniem do domu czy dostępem do różnych rzeczy wskazują z całym prawdopodobieństwem na zaburzenie obsesyjno-kompulsywne (OCD). Ten stan prawdopodobnie rozpoczął się podczas zmian hormonalnych w pierwszej ciąży. Takie zmiany, stres związany z rodzicielstwem oraz historia możliwej traumy w dzieciństwie (wspominał Pan o przemoc owym ojcu) mogą stać się czynnikami wyzwalającymi.

 

Potrzebna jest pilna konsultacja psychiatryczna, która zapewni żonie wsparcie farmakologiczne. Warto również szukać psychoterapeuty specjalizującego się w OCD. To czego natomiast nie warto robić to tłumaczyć w logiczny sposób, że rytuały żony nie mają sensu. Osoby zmagające się z takim psychologicznym przymusem nie potrafią inaczej - takie rytuały dają choć na chwilę poczucie ulgi, spokoju i bezpieczeństwa. Konieczna jest zatem farmakoterapia. Może Pan spróbować spokojnie, bez obecności dzieci porozmawiać z żoną mówiąc np: ,,Widzę jak bardzo martwisz się o czystość, nieustannie się na tym koncentrujesz, to musi być dla Ciebie męczące, bardzo chciałbym Ci pomóc. Myślę, że rozmowa ze specjalistą mogłaby Ci pomóc''.

 

Życzę dużo siły i cierpliwości.

 

Jolanta Kmiecicka - psycholog, psychoterapeuta

4 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witam, opis wskazuje, że w Państwa domu funkcjonuje bardzo restrykcyjny i kontrolujący system, który ogranicza swobodę Pana i dzieci i generuje duży stres. Nadmierne dbanie o czystość i rytuały kąpielowe mogą świadczyć o  zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjne (OCD) lub mechanizmach lękowych wynikających z traumy z dzieciństwa, szczególnie jeśli w domu były doświadczenia przemocy. 

W takich sytuacjach pomoc specjalisty jest kluczowa, najlepiej psychologa lub psychiatry ze doświadczeniem w zaburzeniach lękowych i OCD. Warto też rozważyć terapię małżeńską lub wsparcie rodzinne, które pomoże ustalić granice i nauczyć się radzić sobie z kontrolującym zachowaniem w domu. Jeśli pojawia się przemoc słowna lub agresja, warto pamiętać o ochronie siebie i dzieci oraz rozważyć kontakt z lokalnymi instytucjami wsparcia rodzin (np. poradnie psychologiczno-pedagogiczne, Ośrodki Interwencji Kryzysowej).

4 miesiące temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Panie K., 

to, co Pan opisuje, wygląda na silny lęk i potrzebę kontroli u żony, które mogły nasilić się po ciąży i mieć związek z jej trudnym dzieciństwem. To tłumaczy źródło problemu, ale nie usprawiedliwia agresji ani odbierania Panu i dzieciom swobody w domu.

Taka sytuacja jest obciążająca dla całej rodziny i nie da się jej udźwignąć samą cierpliwością. Potrzebna jest specjalistyczna pomoc dla żony, a jeśli ona nie jest gotowa – bardzo ważne, by Pan poszukał wsparcia dla siebie i dzieci. Terapia może pomóc Panu zadbać o granice i bezpieczeństwo emocjonalne rodziny.

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

Psychoterapeutka integracyjna

 

4 miesiące temu
Weronika Piłat

Weronika Piłat

Dziękuję, że Pan to opisał. Już samo to, że Pan szuka pomocy i próbuje zrozumieć sytuację, jest bardzo ważnym sygnałem troski o rodzinę.


Z opisu wynika, że trudności nie dotyczą „zwykłej dbałości o porządek”, ale bardzo nasilonych, sztywnych zachowań związanych z czystością, kontrolą i lękiem. Kilka elementów jest klinicznie istotnych:

- początek objawów w ciąży – ciąża i połóg są znanym czynnikiem ryzyka zaburzeń lękowych i obsesyjno-kompulsyjnych;

- przymusowe rytuały (wielokrotne prysznice, niemożność dotknięcia rzeczy bez „oczyszczenia”, kontrolowanie dostępu do kuchni, lodówki, ubrań);

- poczucie „zanieczyszczenia” innych domowników i potrzeba kontrolowania ich zachowań;

- reakcje agresywne i werbalna przemoc, szczególnie przy próbie konfrontacji;

- historia przemocy w dzieciństwie – to istotny czynnik podatności na zaburzenia lękowe i potrzebę kontroli jako mechanizm „radzenia sobie”.


Takie objawy najczęściej wiąże się z zaburzeniami lękowymi z kręgu OCD (zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych), czasem z ich okołoporodową postacią. Kluczowe jest to, że:

te zachowania nie są „złą wolą”, ale są bardzo obciążające dla całej rodziny, w tym dla dzieci, bez specjalistycznego leczenia zwykle się nasilają, a nie „same mijają”.


Bardzo ważny aspekt: bezpieczeństwo emocjonalne dzieci.

To, co Pan opisuje: awantury, przeklinanie, agresja słowna przy dzieciach, skrajna kontrola jest dla dzieci obciążające psychicznie, nawet jeśli nie ma przemocy fizycznej. Badania jednoznacznie pokazują, że długotrwałe funkcjonowanie w takim napięciu zwiększa u dzieci ryzyko:

- zaburzeń lękowych,

- nadmiernej odpowiedzialności lub wycofania,

- problemów z regulacją emocji.


Przy nasilonych zaburzeniach lękowych/OCD terapia par bez równoległego leczenia indywidualnego często jest zbyt konfrontująca. Może nasilać lęk i poczucie zagrożenia, dlatego żona mogła realnie odczuwać, że jej „szkodzi”. To nie znaczy, że pomoc jest niemożliwa, tylko że była źle dobrana do etapu i rodzaju problemu.


Gdzie i jak szukać pomocy:

Psychiatra: OCD i ciężkie zaburzenia lękowe bardzo często wymagają farmakoterapii (SSRI są leczeniem pierwszego wyboru to dobrze przebadane, bezpieczne leki). Bez obniżenia poziomu lęku terapia psychologiczna bywa nieskuteczna.
 

Psychoterapia indywidualna żony
- Najlepiej w nurcie CBT z elementami terapii ekspozycji i powstrzymywania reakcji, jest to naukowo udowodniona forma wsparcia w przypadku zaburzeń OCD 

- Praca z traumą z dzieciństwa (np. schematy, EMDR) ale dopiero gdy lęk jest ustabilizowany.

Ważne jest wsparcie dla Pana, niezależnie od decyzji żony. Pan również jest w sytuacji przewlekłego obciążenia.
Konsultacja z psychologiem może pomóc Panu: nauczyć się stawiać granice bez eskalowania konfliktu, chronić dzieci, zdecydować, jakie są Pana nieprzekraczalne granice. Ważne jest również ustalenie  czynników nasilających zachowania żony i możliwych wyciszających. 
 

Dzieci, obserwacja i ewentualna konsultacja
Nawet krótkie spotkanie z psychologiem dziecięcym może pomóc ocenić, jak one to przeżywają.

Co może Pan zrobić już teraz

- Nie dyskutować z „logiką czystości”,  to zwykle nasila objawy.

- Mówić językiem faktów i troski, np.:
 „Widzę, jak bardzo jesteś spięta i ile to Cię kosztuje. Martwię się o Ciebie i o dzieci. To już nie jest coś, z czym możemy sobie poradzić sami.”

- Nazwać granice: agresja słowna przy dzieciach nie jest do zaakceptowania, to komunikat o bezpieczeństwie, nie atak.

- Jeśli żona odmawia leczenia, Pan nadal ma prawo szukać pomocy dla siebie i dzieci.
 

To, co Pan opisuje, jest poważnym problemem zdrowia psychicznego, a nie „trudnym charakterem” czy „pedanterią”. I naprawdę nie jest Pan w tym sam, to są sytuacje, z którymi specjaliści pracują na co dzień, a skuteczność leczenia (przy odpowiednim podejściu) jest dobrze udokumentowana. 

Życzę dużo spokoju
psycholog Weronika Piłat 

4 miesiące temu
Joanna Świst

Joanna Świst

Wygląda na to, że sytuacja w domu jest bardzo obciążająca i trudna dla całej rodziny. To, co Pan opisuje – nadmierne mycie, kontrola, agresja słowna – może wskazywać na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne lub silny lęk, które wymagają profesjonalnej pomocy.

Najlepiej byłoby, gdyby Pana żona mogła skonsultować się z psychiatrą i psychoterapeutą, najlepiej z doświadczeniem w OCD i/lub traumach z dzieciństwa. W międzyczasie ważne jest też, żeby Pan i dzieci mieli wsparcie – psycholog lub grupa wsparcia może pomóc radzić sobie ze stresem i napięciem w domu. Nie są Państwo sami – szukanie pomocy to pierwszy krok do poprawy sytuacji i komfortu życia całej rodziny.


 

mniej niż godzinę temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Witam, żona najprawdopodobniej zmaga się z nerwicą natręctw (zaburzenia obsesyjno kompulsywne ), które rzutują na wszystkich domowników i to  jest trudne , gdyż, mimo że choruje jedna osoba cierpią wszyscy . W takim przypadku stosuje się psychoterapię , niekiedy wspomagając farmakoterapią. Dobrze, by było , aby żona rozpoczęła proces psychoterapii, psychoterapeuta w razie wątpliwości poprosi o konsultację psychiatryczną . Może być jednak trudno , jeśli sama nie widzi problemu . Proszę zacząć terapię d spokojnej rozmowy bez dzieci tłumacząc z czym Pan i dzieci się zmagają oraz mówiąc dlaczego to jest dla Was takie ważne . Pozdrawiam 

4 miesiące temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Drogi k,
klasycznie rzecz ujmując: najczęściej przychodzimy na terapię par, by zmienić tę drugą osobę, to niemal standard. Po czym złościmy się, jeśli ona się nie zmienia. I w tym przypadku można by powiedzieć, że byłoby dobrze, gdyby żona chciała pracować u psychoterapeuty/tki, może indywidualnie, nad swoimi wadami.

Ale mniej klasycznie, a bardziej relacyjnie: im trudniejsza partnerka (i w drugą stronę oczywiście), tym większa szansa dla nas na rozwój. Bo widać, że jest między wami rodzaj walki o władzę nad domem i rodziną i mówiąc wprost: żoną ją wygrywa, a ty działasz pod jej dyktando. Może więc i ty masz tu coś do zrobienia ze stawianiem granic jako mężczyzna? Osobiście tym właśnie bym się zajął, w pracy indywidualnej, z terapeutą. Tak, wiem, to trudniejsze, łatwiej jest oczekiwać zmiany od innych, ale spokojne morze jeszcze nigdy nie uczyniło nikogo dobrym marynarzem.

 

Życzę ci powodzenia,

Paweł Franczak

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


opisuje Pan bardzo trudną sytuację, która wyraźnie wpływa na całe funkcjonowanie rodziny i dzieci. Zachowania żony mogą wskazywać na nasilone zaburzenia lękowe, np. zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD), które często nasila się w okresie ciąży i po porodzie. Agresja słowna, kontrola oraz brak elastyczności nie są czymś, co powinien Pan ani dzieci znosić.

 

Pomoc warto rozpocząć od konsultacji z psychologiem lub psychiatrą  – nawet jeśli żona nie chce iść, Pan może skorzystać z indywidualnego wsparcia. W sytuacji eskalacji agresji należy też zadbać o bezpieczeństwo swoje i dzieci. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

Tutaj ewidentnie jest zaburzenie OCD, które należy leczyć u psychoterapeuty. Zaburzenia obsesyjno - kompulsywne nie należą do rzadkości, a osoby które zapadają na OCD cierpią także osoby z  otoczenia, czego Pan i rodzina  są wyraźnym przykładem. Proszę nakłonić żonę do podjęcia psychoterapii, ale z racji tego, z czym się zmaga , musi być to terapia stacjonarna, gdyż wykorzystywane będą techniki związane ze zmniejszaniem czynników kompulsywnych. A to musi być w obecności terapeuty.  ta terapia powinna szybko przynieść ulgę. Życzę powodzenia.

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


u Pana żony mogą występować objawy zaburzeń lękowych z elementami zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (OCD), które nasiliły się w okresie ciąży i po urodzeniu dzieci. Nadmierne mycie, przymus kontroli, rytuały „odkażania”, ograniczanie domownikom normalnego funkcjonowania oraz agresja słowna przy zwracaniu uwagi nie są kwestią charakteru ani „dbania o porządek”, tylko objawami chorobowymi. Dodatkowo historia przemocy w jej dzieciństwie mogła znacząco zwiększyć podatność na takie reakcje. Pomocy należy szukać u psychiatry (koniecznie) oraz u psychoterapeuty specjalizującego się w zaburzeniach lękowych/OCD i traumie. Terapia małżeńska bez leczenia żony nie rozwiąże problemu. Jeśli żona nie chce podjąć leczenia, Pan ma prawo szukać wsparcia dla siebie, konsultacja psychologiczna pomoże ustalić granice i ochronić dzieci, bo obecna sytuacja jest dla nich bardzo obciążająca. To nie jest problem, z którym powinien Pan zostać sam ani „przeczekać”.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Od jakiegoś czasu jestem krytykowana za wykonywane czynności domowe czy swoje wybory życiowe przez mamę i siostrę
dzień dobry mam 20 lat i od jakiegoś czasu jestem krytykowana za wykonywane czynności domowe czy swoje wybory życiowe przez mamę i siostrę. Po wykonanej czynności często słyszę, taki miałaś pomysł albo robisz to, aby się popisać. Od mamy słyszę, że mam o siebie zadbać. dlatego, że jestem kobietą, że za dużo jem, że za późno, że nie domyślam się, żeby w domu pomóc i można tak wymieniać. że nie potrzebuję w życiu miłości, chodzi tu o chłopaka, bo ona mojego tatę późno poznała. nie wiem. jak na to reagować i jak na takie coś odpowiadać.
Witam, mam 25 lat, kilka dni temu urodziłam córeczkę, bardzo na nią czekaliśmy, ale niestety zmarła w domu po 3 dniach :(
Witam, mam 25 lat, kilka dni temu urodziłam córeczkę, bardzo na nią czekaliśmy, ale niestety zmarła w domu po 3 dniach :( Na szczęście mamy już 1.5 rocznego synka i staramy się dla niego żyć. Niestety czuję okropną pustkę i tęsknotę za Zuzią 😭 Chcemy się starać o kolejne dziecko, najlepiej jak najszybciej, żeby nie myśleć o tym, że Zuzinki już nie ma a bardziej, tak że wróci do nas z nieba w innym ciałku i przelać całą tą miłość na kolejne dziecko. Pytanie, czy jest to dobre dla naszej psychiki, czy lepiej wrócić do "normalnego" życia i skupić się tylko i wyłącznie na synku? Poza tym, czy realne byłoby zajście w ciążę w ciągu kilku miesięcy od porodu?
Silny lęk separacyjny i regres emocjonalny u 5‑latki po przedszkolu i zmianie zasypiania – jak jej pomóc?
Moja córka za miesiąc kończy 5 lat. Do żłobka poszła w wieku 1,5 roku, a od 2,5 roku uczęszcza do przedszkola (tego samego co starsza siostra). Adaptacje były dla niej bardzo trudne — długo nie chciała zostawać, silnie przeżywała rozstania, ale po kilku tygodniach zwykle się stabilizowała. W wieku ok. 2 lat przez 9 miesięcy miała silne lęki nocne (potwierdzone przez psychologa) — wybudzenia z intensywnym płaczem, brak kontaktu, niemożność uspokojenia. Epizody trwały nawet ponad 20 minut. Po tym czasie nagle ustąpiły i przez kolejne ponad 2 lata córka funkcjonowała prawidłowo. Od 2–3 miesięcy obserwujemy regres. Córka ma duże trudności z regulacją emocji — szczególnie po przedszkolu szybko wpada w złość, histerię, krzyk, potrafi reagować bardzo intensywnie nawet na drobne sytuacje. Takie napady trwają długo, a po ich zakończeniu wraca do normalnego funkcjonowania. Nie chce o tym rozmawiać. Największy problem to poranki i rozstania. Już w weekend przeżywa konieczność pójścia do przedszkola. Rano reaguje silnym lękiem — ucieka, płacze, nie chce wejść do sali, mocno się mnie trzyma. Każde rozstanie jest bardzo trudne. Według psychologa przedszkolnego córka w grupie funkcjonuje dobrze — jest kontaktowa, otwarta, dostosowuje się do zasad. Problem dotyczy głównie rozstań. Dodatkowo jest bardzo związana z jedną koleżanką — jej nieobecność powoduje duży niepokój i niechęć do pójścia do przedszkola. Niedawno wprowadziliśmy też zmianę — córka zaczęła spać w osobnym pokoju z siostrą, wcześniej przez całe życie spała z nami. Nie wiemy, jak najlepiej jej pomóc i skąd może wynikać ten regres
Jak pomóc dzieciom z trudnościami w czytaniu - porady dla rodziców?

Witam serdecznie. Mam 5 dzieci, jedno z nich od września idzie do 6 klasy. Wszystko mu od początku wchodziło błyskawicznie do głowy. Ale mam później dzieci w wieku 7 i 8 lat, od września mają zacząć naukę, syn w 2 klasie i córka w 3. I tu z dziećmi mam duży problem. Bo fakt jest taki, że od początku mają duże problemy z czytaniem. Córka idąc teraz do 3 klasy literuje wyrazy i przeczyta, ale z wielkim czasem trudem. Natomiast syn, idąc do klasy 2, ma jeszcze większy opór do czytania, myli literki, szybko się poddaje i nie chce czytać, mimo iż staram się zachęcić, a nie zmuszać, nic nie daje dłuższego rezultatu. Oboje starają się wyuczyć tekst zadany na pamięć. Syn do tego w domu może się nauczyć i wszystko wie, ale idąc następnego dnia do szkoły wystarczy, że raz się pomyli i pani go od razu poprawi, on automatycznie się zamyka w sobie i już nie potrafi nic przeczytać. Proszę o pomoc w jaki sposób mogę im pomóc? Niebawem zaczynamy wakacje i chciałabym im jakoś pomóc i znaleźć skuteczny sposób.

Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!