Ściągnij aplikację mobilną TwójPsycholog na telefon - wiedza w jednym miejscu!
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Strzałka w lewoWróć do strony głównej bloga

Kiedy troska przestaje być wyborem

Martyna Romanowicz
Autor
Martyna Romanowicz
Zegar
Czas czytania
5 min
Kalendarz
Opublikowano
05.02.2026
troska nie wybór
Ładowanie podsumowania...
Chat Icon

Porozmawiaj z asystentem AI

Nasz asystent zdrowia psychicznego AI jest zawsze dostępny – anonimowo i bez logowania.

Gdy pojawiają się nowe pojęcia opisujące relacje, często budzą opór. Czy „people pleasing” to kolejna próba uproszczenia ludzkich doświadczeń i poszukiwania wyłącznie „pozytywnych wibracji”? A może obawa, że dbanie o własne potrzeby oznacza zamknięcie się w sobie i zerwanie więzi, mówi więcej o naszych lękach niż o samej empatii?

Gdy jednak przyjrzymy się bliżej temu, co kryje się pod powierzchnią łagodności i gotowości do pomocy, obraz przestaje być tak jednoznaczny. To, co z zewnątrz wygląda jak empatia i dobroć, bywa podtrzymywane przez lęk, presję i utrwalone schematy relacyjne - takie, które w dłuższej perspektywie okazują się kosztowne dla samej osoby.

Chociaż możemy być podejrzliwi, za każdym nowym słowem stoi konkretne doświadczenie, które wcześniej było trudne do nazwania. Termin „people pleasing” może pozwoli nam zrozumieć, gdzie kończy się zdrowa empatia, a zaczyna życie według scenariusza innych.

„Mów asertywnie o swoich potrzebach” to workbook z wiedzą i ćwiczeniami, które pomogą Ci rozpoznawać potrzeby, formułować asertywne komunikaty i reagować na trudne odpowiedzi otoczenia – z szacunkiem do siebie i innych.

Test Image

Jak rozpoznać czy jesteś po prostu miłą osobą czy zadowalaczem?

Od razu na wstępie warto zaznaczyć, że mimo, że pojawiły się już pewne badania wokół people-pleasingu (Kuang i in., 2025) nadal jest to pojęcie głównie potoczne, nie zawsze precyzyjnie zdefiniowane ani rozróżniane od np. konformizmu, uległości, socjotropii czy mechanizmu traumatycznego takiego jak obłaskiwanie (z ang. „fawn”). Świadectwa kliniczne i obserwacje często dominują nad empirycznym badaniem. Wiele popularnych artykułów o „fawn response” i people-pleasingu ma charakter terapeutyczny lub eseistyczny, a nie naukowy. Mimo to warto opisać to zjawisko, ponieważ naświetla pewne strategie, które nienazwane mogą zostać niezauważone i zbagatelizowane. 

Zacznijmy od różnicy między byciem po prostu miłym i życzliwym, a zadowalaczem. Ta pierwsza okazuje pokorę, troskę, cierpliwość, hojność, empatię czy wybaczanie. To piękne wartości, ale wszystkie dotyczą tego, jak traktujemy innych. Kluczowe pytanie brzmi: czy tak samo traktujesz siebie? Zadowalacz robi to, czego inni od niego chcą kosztem siebie - swoich granic, energii, czasu, zdrowia. Miła osoba pomaga, bo tak wybrała, zadowalacz czuje, że musi.

A poświęcenie? Czy to nie jest wartość? Oczywiście, że nie wszystko, co robimy dla innych, jest destrukcyjne. Wręcz przeciwnie, pomaganie innym i wychodzenie poza siebie często poprawia nam humor, nadaje sens życia, realizuje potrzebę bycia kimś ważnym dla kogoś. 

  • Przykład: Dobrowolnie opiekujesz się chorym przyjacielem, mimo że możesz mieć inne plany, bo zależy ci na jego dobru. 

Osoba, która się „zdrowo” poświęca, robi to dla kogoś, bo chce, a nie dlatego, że boi się odrzucenia przez tę osobę lub jej gniewu. Zadowalacz nie potrafi odmówić, a niektórzy niestety mogą z tego korzystać bardziej, niżby chciał. 

Na potrzeby artykułu będę używać słowa, którego używała Marta Niedźwiecka w jednym ze swoich podkastów- „plizować”, czyli zadowalać kogoś, być „people pleaserem”.

Z obserwacji wynika, że są trzy główne grupy „pleaserów”:

  1. Ci, którzy plizują chętnie. Na zewnątrz wydają się pełni entuzjazmu: szybko reagują, chętnie pomagają, sprawiają wrażenie, jakby to im naprawdę sprawiało radość. Często wierzą, że ich wartość zależy od tego, ile zrobią dla innych i ta „gotowość” bywa ich autoprezentacją.

  2. Ci, którzy plizują niechętnie. W środku czują opór, złość, przeciążenie. Mogą nawet „psioczyć”, sprawne oko zobaczy skrywane niezadowolenie i gotującą się złość. 

  3. Ci, którzy oscylują między obiema grupami. Raz pomagają z entuzjazmem, innym razem robią to z przymusu z zaciśniętymi zębami. Dużo zależy od sytuacji, samopoczucia, osoby, która prosi albo kontekstu relacji, a odbiorcy ich zachowań mogą być zbici z tropu.

Po czym poznamy zadowalacza?

  • Nadmiernie przeprasza, nawet za rzeczy, które nie są ani jego winą, ani pod jego kontrolą. Warto odróżnić pokorę od obwiniania się. Przeprosiny mogą być wyrazem szacunku, ale u people pleasera stają się automatycznym odruchem, który ma uspokoić napięcie i „uratować” relację (odsyłam do mojego artykułu „Czym różni się wstyd od poczucia winy?”).

    • Przykład: Koleżanka spóźnia się na spotkanie, a „people pleaser” - zamiast przyjąć sytuację neutralnie, mówi: „Przepraszam, pewnie źle podałem godzinę”, choć wszystko zostało umówione jasno. 

  • Ma trudność z mówieniem „nie”. Tak samo ważne, jak bycie życzliwym, jest priorytetyzowanie, czyli uznawanie własnych potrzeb za ważne i chronienie swoich granic. Jednak jeśli latami trenowało się mówienie „tak”, gdy w środku było „nie”, można zgubić odpowiedź na pytanie: „gdzie kończę się ja, a zaczynają inni?" 

    • Przykład: W pracy współpracownik prosi o „szybką pomoc” przy swoim projekcie, mimo że osoba ma własny pilny deadline. Zamiast powiedzieć: „Nie dam rady teraz, mam swoje zadania”, przyjmuje prośbę i w efekcie zostaje po godzinach, żeby nadrobić zaległości.

  • Zgadza się z każdym lub ukrywa swoje zdanie. Nie chodzi o krytykowanie ludzi za ich poglądy czy wygląd. Chodzi o to, by potrafić wypowiedzieć to, w co wierzymy - swoje wartości, preferencje, czy po prostu zdanie. Zadowalacz unika tego, bo głęboko w środku boi się odrzucenia. W gruncie rzeczy jest przerażony stanięciem w obliczu dyskomfortu innych. Unika czyjejś złości, rozczarowania, zawodu, czy frustracji. Dlatego tak często wybiera „święty spokój” zamiast siebie.

    • Przykład: Firma organizuje darmowy seans filmowy. Tomasz wie, że ten film nie jest dla niego, ale przyjdzie, bo może dzięki temu nie będą na niego krzywo patrzeć.  

  • Dostosowuje siebie, żeby lepiej pasować. Zmienia zachowanie, sposób bycia, opinię, by zyskać akceptację kolegów, rodziców, partnera, czy osoby, która po prostu wpadła w oko. W skrajnych sytuacjach konformizm pcha do zachowań, które są sprzeczne z własnymi zasadami, a nawet mogą zagrażać życiu własnemu albo cudzemu, byle mieć „wejście” do grupy. 

    • Przykład: Agnieszka została poproszona o poprowadzenie samochodu. Problem w tym, że nie prowadziła od lat, nie czuje się pewnie za kierownicą. Racjonalnie wie, że to niebezpieczne - dla niej i innych. Zgadza się, choć trzęsie się ze strachu.

  • Czuje ogromny dyskomfort przy konflikcie lub różnicy zdań. Nawet wtedy, gdy ktoś niesprawiedliwie go ocenia. Pleaserzy wolą „wygładzić sytuację”, niż stanąć za sobą. 

    • Przykład: Podczas rodzinnej kolacji ktoś niesprawiedliwie zarzuca Markowi, że „zawsze się spóźnia” albo „nigdy nie pomaga”. Choć to nieprawda, Marek, zamiast spokojnie sprostować sytuację, uśmiecha się nerwowo i mówi: „Może faktycznie mogę się bardziej postarać”.

  • Bierze odpowiedzialność za cudze uczucia. Empatia oznacza rozumienie emocji innych. People pleasing - to przejęcie za nie odpowiedzialności. Jeśli komuś jest niemiło, gdy słyszy „nie”, pleaser rusza na zaopiekowanie się jego emocjami, albo nie odmawia, żeby nie musieć tego robić.

    • Przykład: Kiedy Kasia odmawia koleżance wyjścia na kawę, zauważa jej smutną minę. Zamiast po prostu przyjąć jej reakcję, Kasia czuje się winna i postanawia „naprawić sytuację”, kupując jej mały prezent.  

  • Ciągle szuka zewnętrznej walidacji. Może nie czuć satysfakcji z własnych osiągnięć, dopóki ktoś nie potwierdzi, że są „spoko”. Potrzebuje pochwał, by podtrzymać poczucie własnej wartości na zadowalającym poziomie i nie czuć pustki. 

    • Przykład: Kiedy Ola kończy swój rysunek, zamiast cieszyć się własnym osiągnięciem, wrzuca go na Instagram i czeka na reakcje znajomych. Dopiero po otrzymaniu wielu lajków i komentarzy typu „Super!” lub „Wow, świetna robota!” odczuwa satysfakcję.

  • Nie mówi o swoich zranionych uczuciach. Zachowuje je dla siebie, przyjmując, że „i tak nie ma sensu”. To jednak niesprawiedliwe - przede wszystkim wobec siebie. I odcina od relacji, które mogłyby być autentyczne i bliskie.

    • Przykład: Kiedy Tomek czuje się urażony komentarzem swojego przyjaciela, zamiast powiedzieć, że go to zabolało, milczy i udaje, że wszystko jest w porządku. W efekcie w relacji utrzymuje dystans emocjonalny, a jego zranione uczucia kumulują się w środku, zamiast zostać omówione i rozwiązane w sposób konstruktywny.

  • Natychmiast usprawiedliwia drugą stronę. „On miał trudny dzień”, „ona ma ciężkie dzieciństwo” - zanim sprawdzi, jak ja się z tym mam.

    • Przykład: Karolina spóźnia się na spotkanie, a szef na nią krzyczy. Zamiast przyjąć, że jego reakcja była przesadna i wyrazić swoje zdenerwowanie, Karolina od razu usprawiedliwia szefa: „Pewnie miał ciężki dzień” albo „Może coś go stresuje”. Tłumi w ten sposób własne emocje, ignorując swoje granice i potrzeby. Bierze na siebie całą odpowiedzialność za relację: bezpieczeństwo zależy ode mnie, więc ja nadstawiam kark, ja wygładzam, ja reguluję.

  • Nadmierne analizuje. W głowie toczy się ciągła praca: jak to powiedzieć, jak zapytać, jak się zachować? Dodatkowo po zdarzeniu, zastanawia się, czy wszystko powiedział, jak trzeba.

Przykład: Kasia wraca z imprezy u znajomych i cały wieczór rozkłada w myślach: czy powiedziała coś niestosownego, czy ktoś mógł poczuć się urażony jej komentarzem, czy odpowiednio reagowała na żarty innych. Przypomina sobie każde słowo i gest, analizuje je w kółko i martwi się, czy mogła zachować się lepiej, mimo że nikt jej tego nie zarzucił.

  • Bierze na siebie całą komunikację. Tak bardzo stara się, by wypowiadać się w sposób jasny, łagodny, precyzyjny, że nie zostawia miejsca, by druga osoba wykonała swój wysiłek. 

Przykład: Marta i Adam rozmawiają o podziale obowiązków domowych. Zamiast pozwolić Adamowi samodzielnie zaproponować rozwiązanie, Marta tłumaczy szczegółowo każdy możliwy scenariusz. Adam próbuje wtrącić swoją propozycję, ale Marta szybko ją koryguje i doprecyzowuje. 

  • Osoba jest łagodna, ale nie wie, czy z wyboru, czy z przymusu. Z zewnątrz wydaje się bezpieczna, empatyczna, kojąca - wewnątrz jest wyczerpana wiecznym monitorowaniem, skanowaniem nastrojów i regulowaniem wszystkich dookoła.

Przykład: Anna jest w grupie znajomych zawsze tą, która łagodzi konflikty, dba, by nikt się nie zdenerwował i pilnuje, żeby rozmowa przebiegała harmonijnie. Po spotkaniu ze znajomymi jest zawsze wyczerpana i potrzebuje dużo czasu, żeby dojść do siebie

Demaskowanie mechanizmu people pleasingu

Niedźwiecka trafnie nazywa to zjawisko: „ludzio-dogadzacz. I równie trafnie oddaje absurd tego myślenia w dialogu, który kiedyś przeprowadziła ze swoją terapeutką:

  • M.N.: „Nie mogę jej tego powiedzieć, bo jej będzie przykro.”

  • Terapeutka: „To nie mów. Tobie będzie przykro.”

To zdanie obnaża niewygodną prawdę: people pleasing nie polega na trosce o innych - tylko na trosce o własny komfort i bezpieczeństwo. Na pierwszy rzut oka myślimy: „Chcę, żeby mnie lubili, chcę dobrze dla ludzi”. Jednak pod spodem czai się coś zupełnie innego - bronimy własnego interesu pod przykrywką szlachetności. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo egotyczny jest to proces. Mówimy: „Nie powiem jej prawdy, bo ją zranię”, ale realnie myślimy: „Nie powiem jej prawdy, bo ja nie udźwignę tego, jak ona zareaguje”. Więc sednem jest tutaj odkrycie, że to nie jest zajmowanie się drugim człowiekiem - to jest zajmowanie się sobą przy pomocy drugiego człowieka, nawet tego, którego nawet nie lubimy. 

Co ciekawe, kiedy godzinami rozpamiętujemy, co ktoś sobie o nas pomyślał, to znów - wcale nie zajmujemy się tą osobą, ale swoim wizerunkiem, lękiem, czy konsekwencjami. I nie chodzi tutaj o to, żeby teraz jeszcze dodatkowo się obwiniać, za to, że się zamartwiamy, bo to wpędzi nas w kozi róg. Każdy z nas plizuje w mniejszym lub większym stopniu, bo lęk przed odrzuceniem ma charakter uniwersalny. W świecie, w którym brakuje nam różnych kompetencji - asertywności, pewności siebie, czy wewnątrz sterowności, pleasing staje się w pewnym sensie kompetencją zastępczą, bo od lat umiemy do perfekcji: zadowalanie innych jako strategię zdobywania tego, czego potrzebujemy.

Plizing, jako próba kontrolowania rzeczywistości

Co ważne, „people pleasing” nie musi występować wszędzie. Możesz być pewny siebie w szkole czy pracy, ale całkowicie podkładać się w relacjach bliskich. Mechanizm włącza się tam, gdzie czujemy największą stawkę.

Tak jak w przypadku kobiety, której zależy, by jej mąż wyszedł z nałogu. Nauczyła się różnych strategii, by uczynić jego zachowania bardziej przewidywalnymi i bezpiecznymi, np.:

  • „Pójdę z nim na imprezę, choć nie mam ochoty, ale przynajmniej będę go pilnować, żeby się nie upił”.

Zdarza się też people pleasing w wersji „wyprzedzającej”, gdzie ktoś wręcz próbuje odgadnąć nasze potrzeby - często kompletnie nietrafnie:

  • kupuje kolejny sweter, którego nie założymy,

  • zapisuje nas na wycieczkę, na którą nie mamy ochoty,

  • wciska jedzenie, na które mamy alergię, bo „wie lepiej”,

  • dba obsesyjnie o swój wygląd, by zapobiec rozstaniu. 

Są to zabiegi wykonywane po to, by sprawiać wrażenie osoby niezastąpionej i tym sposobem niemożliwej do opuszczenia. A kiedy wysiłek nie jest doceniony, pojawia się dramatyczne: „Tyle dla ciebie robię, a ty tego nie zauważasz”. Więc z jednej strony plizer wysyła głaski, ale z drugiej ciosy. 

Działania, które teoretycznie mają na celu zbliżyć nas do drugiej osoby, działają odwrotnie, a bliskość staje się utrudniona. Każdy próbuje się domyślić, wyprzedzić, przełknąć coś i się poświęcić, więc każdy gra, udaje. Nikt nie działa z miejsca wolności, tylko z miejsca lęku. People pleasing nie buduje więzi, tylko taniec lub grę.

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.

Test Image

Bibliografia:

  • Bailey, R., Dugard, J., Smith, S. F., & Porges, S. W. (2023). Appeasement: Replacing Stockholm syndrome as a definition of a survival strategy. European Journal of Psychotraumatology, 14(1), 2161038. https://doi.org/10.1080/20008066.2022.2161038

  • Ehman, K. (2021). When making others happy is making you miserable: How to break the pattern of people-pleasing and confidently live your life.

  • Kaźmierczak, K. [Podcast]. (2025). Obłaskawianie – utrwalony sposób bycia w relacji w odpowiedzi na traumę / zagrożenie [Wideo]. YouTube. https://www.youtube.com/watch?v=YkCgZwuU9KE

  • Kuang, X., Li, H., Luo, W., Zhu, J., & Ren, F. (2025). The mental health implications of people pleasing: Psychometric properties and latent profiles of the Chinese People Pleasing Questionnaire. PsyCh Journal, 14(4), 500–512. https://doi.org/10.1002/pchj.70016

  • Niedźwiecka, M. [O Zmierzchu]. (2022, October 15). S04E21 People pleaser – ludzio dogadzacz [Video]. YouTube. https://www.youtube.com/watch?v=1QCo_4zCjF0

  • Psych2Go. (2022, April 17). 8 Signs You're Not "Nice", But A People Pleaser [Video]. YouTube. https://www.youtube.com/watch?v=otmeJ81VEGg

  • Walker, P. (2024). Złożone PTSD. Od przetrwania do pełni życia. Proces powrotu do zdrowia po traumie dziecięcej (J. Okuniewski, tłum.). Harmonia.

Komentarze (0)

Podoba Ci się ten artykuł?
Udostępnij
Martyna Romanowicz
Martyna Romanowicz
Jestem psycholożką. Wspieram twórców, wrażliwców oraz osoby z ADHD. Tworzę również podkasty oraz materiały edukacyjne z zakresu psychologii i twórczości.