Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy rozwód po 65. roku życia ma sens przy braku komunikacji i izolacji partnera?

Czy warto się rozwodzić po 65 roku życia jeżeli zdrowi ludzie ze sobą nie rozmawiają, jedno z nich pracuje i pod pretekstem zmęczenia popołudniami zamyka się w swoim pokoju tam je swoją porcję przeze mnie przygotowanego obiadu, ogląda telewizję i coś sobie ogląda na komputerze ( równie filmy porno).
User Forum

Halina

3 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Halino,

Wszystko zależy od tego, jak Pani czuje. Jeśli nie było do tej pory otwartej rozmowy między Panią, a mężem na temat wspólnych oczekiwań oraz potrzeb, a także możliwych rozwiązań, to warto od tego zacząć. Być może wspólnie będą w stanie Państwo wypracować nowe sposoby funkcjonowania oraz komunikacji tak, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony czy pominięty. Jeśli rozmowa nie przyniesie efektów, warto rozważyć także terapię dla par, gdzie być może łatwiej będzie wyrazić swoje potrzeby oraz zrozumieć drugą osobę i jej motywy, a także dojść do porozumienia. Jeśli jednak mąż nie wyrazi gotowości do prób ratowania małżeństwa, to musi się Pani wówczas zastanowić, na ile chce Pani tkwić w związku, który wygląda właśnie w taki sposób, a na ile ulgę dla Pani stanowiłoby rozstanie. Indywidualne wsparcie psychologiczne również może być przydatne, jeśli chciałaby Pani lepiej zrozumieć siebie i postępować w zgodzie ze sobą, ale jest to trudne lub nie wie Pani od czego zacząć. Psycholog może pomóc poukładać pewne kwestie i poszukać najlepszych rozwiązań.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Halino,

 

Dziękujemy za wiadomość. Decyzja o rozwodzie w dojrzałym wieku jest bardzo indywidualna i zależy od tego, co jest dla Pani najważniejsze – poczucie spokoju, bezpieczeństwa, satysfakcja emocjonalna...? W sytuacji, którą Pani opisuje, gdy w relacji brakuje bliskości, rozmowy i wzajemnego zaangażowania, warto najpierw zastanowić się, czego Pani naprawdę potrzebuje i czy da się te potrzeby zaspokoić w obecnym układzie.

 

Czasem pomocna bywa rozmowa z terapeutą lub doradcą rodzinnym – nie po to, by wymuszać zmiany na partnerze ale by jasno zobaczyć swoje granice, uczucia i możliwości. Rozwód po 65 roku życia nie jest niczym „złym” ani nietypowym, jeśli pozostanie w związku oznacza ciągłe cierpienie, samotność emocjonalną lub brak szacunku. Taka jest moja perspektywa.  Ważne jest aby decyzja była spokojna, przemyślana i oparta na trosce o własne dobro a nie tylko na frustracji, która bardzo często nam ludziom towarzyszy - co jest absolutnie zrozumiałe i normalne. Ja zawsze staram się pamiętać: nigdy nie jest za późno, by zadbać o swoje potrzeby emocjonalne i życie w zgodzie ze sobą.

 

Gdyby potrzebowała Pani o coś jeszcze zapytać, zapraszamy do pisania tutaj na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Decyzja o rozwodzie po 65. roku życia zależy od indywidualnej sytuacji, ale w opisanym przypadku brak komunikacji i emocjonalne dystansowanie się małżonka wskazują na głęboki kryzys relacji, który może uzasadniać rozważenie rozstania.​ Rozwody w dojrzałym wieku często przynoszą ulgę i pozwalają odzyskać autentyczność życia. Badania pokazują, że jedna na trzy osoby po 45-60  roku życia czuje się szczęśliwsza po rozstaniu, opisując to jako "odmrożenie się" i powrót do siebie. Psychologowie zauważają, że to szansa na zaplanowanie reszty życia według własnych potrzeb, bez udawania harmonii.​ Finansowo rozwód na emeryturze komplikuje podział emerytur i oszczędności, co może obniżyć standard życia. Emocjonalnie wiąże się ze stresem porównywalnym do śmierci bliskiej osoby, a pornografia i izolacja pogłębiają frustrację, niszcząc bliskość. Zdrowi seniorzy tracą jednak wsparcie codzienne, co zwiększa samotność. Spróbuj terapii małżeńskiej, by przerwać milczenie, gdyż brak relacji intymnej z pornografią wymaga profesjonalnej interwencji. Rozważ separację lub wspólne hobby, ale jeśli partner unika wysiłku, zmień spojrzenie na własne pasje i kontakty społeczne. Konsultacja z psychologiem indywidualnym pomaga ocenić, czy warto walczyć, ale pamiętaj, że zawsze ostateczną decyzję podejmujesz sam. Życzę powrotu do pełnej równowagi psychicznej.

 

 

 

 

3 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Pani Halino - tylko Pani zna odpowiedź na to pytanie.  Na pewno warto rozważyć co jest dla Pani ważne w relacji małżeńskiej, bo z tego, co Pani opisuje, bliskość gdzieś się zagubiła i żyjecie państwo niby razem, ale osobno. 

Czy udało się Pani porozmawiać z mężem? Wyrazić Pani jakie są w niej emocje, uczucia, na jakim etapie każde z Was widzi siebie w tym związku? 

Wiek nie stanowi o jakości relacji. Jeśli czuje się Pani samotna w tym związku, ma prawo odpowiedzieć sobie na - może i bolesne - ale ważne pytania. Czy jest Pani gotowa na samotność w małżeństwie i trwanie razem, np. z przyzwyczajenia / konwenansów / bo co ludzie powiedzą? 

Czy może jednak szczera rozmowa sprawi, że oboje Państwo poczują, że chcą poprawić jakość łączącej Was relacji? 

Z całego serca życzę wszystkiego dobrego!

 

Anna Kapelska

Psycholog

3 miesiące temu
Wiktor Wasylik

Wiktor Wasylik

Dzień dobry Pani Halino. Rozumiem, że kształt obecnej relacji z mężem spowodował w Pani myśli o rozejściu się. Wspomina Pani o braku rozmów i izolowaniu się męża w swoim pokoju, a z Pani strony o przygotowywaniu posiłków także dla męża. Myśl o rozwodzie może być dobrym początkiem do pomyślenia o tym jakie ma Pani potrzeby i jakie nie są zaspokajane oraz czego oczekuje Pani od partnera, a czego aktualnie nie dostaje. Zakończenie relacji jest sporą decyzją i warto tutaj wziąć pod uwagę potencjalne korzyści jak i trudności jakie wiązałyby się z rozstaniem, tak aby ta decyzja możliwie najlepiej Pani służyła. Wiek z kolei nie jest tutaj wyznacznikiem "czy warto", a to jak Pani się czuje i to jak chciałaby żeby Pani przyszłość wyglądała. To niewątpliwie ważny temat, którego poruszenie w warunkach gabinetu psychologa mogłoby przyczynić się do polepszania Pani funkcjonowania bez względu na decyzję o rozwodzie. Serdecznie zachęcam więc do zrobienia kolejnego kroku.


Z wyrazami szacunku

Wiktor Wasylik

Psycholog

3 miesiące temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Zanim Pani się zdecyduje na radykalne kroki, może warto porozmawiać o swoich potrzebach z mężem, a może nawet zaproponować terapię dla par. U części par, które nie czerpią satysfakcji z bycia ze sobą, problem wynika z braku zdrowej komunikacji na przestrzeni lat, co w efekcie spowodowało nawarstwienie się wzajemnych pretensji i wycofanie każdego z małżonków na "bezpieczną pozycję". To niestety skutkuje zdystansowaniem się i osłabieniem więzi. Może warto dać sobie szansę. Wszak kiedyś pewnie Państwa łączyło coś pięknego. 

 

Iwona Chrzanowska

Psycholog

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To pytanie nie ma jednej właściwej odpowiedzi bo nie dotyczy wyłącznie wieku. Rozwód po 65 roku życia nie jest ani „za późny”, ani automatycznie dobry czy zły. Warto raczej zatrzymać się przy tym, jak wygląda codzienność w tym związku i jak się w niej Pani czuje. Brak rozmowy, wycofanie się partnera do osobnego pokoju, emocjonalna niedostępność i życie obok siebie, a nie razem, są dla wielu osób bardzo bolesne, niezależnie od metryki.

Zanim podejmie się decyzję o rozwodzie, pomocne bywa zadanie sobie kilku  pytań. Czy w tej relacji jest jeszcze przestrzeń na rozmowę, zmianę, próbę odbudowania kontaktu, na przykład przy wsparciu terapii par. Czy druga osoba w ogóle jest gotowa rozmawiać o tym co się dzieje i brać odpowiedzialność za relację. I wreszcie czy pozostawanie w takim układzie daje więcej poczucia bezpieczeństwa niż samotność, czy wręcz przeciwnie, pogłębia poczucie osamotnienia. Rozmowa z psychologiem lub terapeutą może pomóc uporządkować emocje, nazwać swoje potrzeby i podjąć decyzję, która będzie bardziej zgodna z tym, czego Pani naprawdę potrzebuje.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Halino,
wiek nie powinien być jedynym powodem, by pozostawać w relacji, w której brakuje rozmowy, bliskości i wzajemnego zaangażowania. Z pewnością jest to kwestia bardzo indywidualna. Natomiast jeśli od dłuższego czasu nie ma kontaktu emocjonalnego ani chęci zmiany, warto zastanowić się, co będzie zdrowsze i bardziej wspierające na dalszym etapie życia. Pomocna może być także rozmowa z psychologiem lub terapeutą, aby w bezpiecznych warunkach przyjrzeć się tej decyzji.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
Karolina Śliwińska

Karolina Śliwińska

To bardzo bolesna sytuacja, żyć obok kogoś, a czuć się samotnym jakby było się samemu. Wiek nie sprawia, że potrzeba bliskości, rozmowy, bycia zauważonym znika. Ona często nawet się wtedy nasila.

Z opisu widać silne wycofanie drugiej osoby: zamykanie się, unikanie kontaktu, brak rozmów, brak wspólnych wieczorów, życie „obok”, a nie „razem”. 

Zanim podejmie się decyzję o rozwodzie, warto spróbować jednej rzeczy: szczerej rozmowy, nie oskarżającej, tylko mówiącej o sobie. O poczuciu bycia niewidzialną/niewidzialnym, o tęsknocie za bliskością, o smutku, nie o pretensjach. Jeśli druga strona nie widzi problemu, nie chce rozmawiać, nie chce nic zmieniać - to też jest informacja.

Dobrze byłoby porozmawiać z psychologiem indywidualnie. Nie po to, by ktoś podjął decyzję za Panią, ale żeby pomóc ją usłyszeć w sobie. 

3 miesiące temu
Daria Wykpisz

Daria Wykpisz

Pani Halino, 

czytam z Pani wypowiedzi o utrudnionej komunikacji w relacji i jednocześnie słyszę, że trudności są na tyle silne, że skłoniły Panią do rozważania możliwości zakończenia małżeństwa. 

Nie wiem czy i jak próbowali Państwo rozwiązać ten problem (jeżeli pojawiłaby się chęć obu stron, terapia par mogłaby wiele wnieść). Myślę jednak, że błędem i nadużyciem byłoby wyrokować czy warto, jeżeli nie jesteśmy na Pani miejscu. 

Wiem, że chwila kiedy zadajemy sobie tak ważne pytanie może powodować stres, zagubienie i lęk. Jeżeli tak jest, dobrym pomysłem mogłoby być sięgnięcie po wsparcie psychologiczne, gdzie w zaufanej atmosferze będzie można przyjrzeć się opisanym trudnościom i rozważyć dostępne możliwości. Jeżeli nie w formie poradnictwa dla par - to dla Pani samej. 
 

Z serdecznością, Daria Wykpisz.

3 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani.

Wiek sam w sobie nie jest powodem, aby nie rozważać rozwodu. Liczy się jakość życia. 

Jeżeli dwie osoby nie rozmawiają, żyją obok siebie i nie tworzą relacji, to formalny związek nie daje bliskości ani wsparcia. Praca i zmęczenie mogą tłumaczyć potrzebę odpoczynku.  Natomiast stałe zamykanie się, jedzenie osobno i brak kontaktu to sygnały głębokiego wycofania się z relacji.


Ważne jest pytanie, czy była próba rozmowy. Czy były jasne komunikaty o potrzebach? Czy była chęć do zmiany? 


Rozwód po 65. roku życia bywa trudny, bo wiąże się z lękiem, przyzwyczajeniem i obawą przed samotnością. Jednocześnie wiele osób w tym wieku mówi, że najbardziej boli samotność w związku, a nie bycie samemu. Nie zawsze chodzi o rozwód. Czasem warto najpierw rozważyć rozmowę z terapeutą lub mediację. Czasem potrzebne są jasne granice i decyzja, że taki układ jest nie do przyjęcia. Jeżeli jednak relacja trwa latami bez bliskości, szacunku i dialogu, rozwód może być formą ochrony własnej godności i spokoju.


I na koniec najważniejsze pytanie brzmi: czy w tym związku Pani żyje, czy tylko trwa? Proszę pamiętać, że ma Pani prawo chcieć rozmowy, obecności i szacunku, niezależnie od wieku.


Pozdrawiam. 

3 miesiące temu
Anna Błażejewska-Woźniak

Anna Błażejewska-Woźniak

Dzień dobry Pani Halino,

To pytanie dotyka nie wieku, lecz jakości relacji i samotności w związku.

Rozwód po 65. roku życia sam w sobie nie jest ani „za późny”, ani „niewłaściwy”. Kluczowe jest to, jak Pani czuje się w tej relacji na co dzień.

Z opisu wynika, że między Państwem pojawiło się emocjonalne wycofanie, brak rozmowy i brak realnego bycia razem, mimo fizycznej obecności pod jednym dachem. To bardzo częste i bardzo bolesne doświadczenie — wiele osób w takich związkach mówi wprost: „czuję się bardziej samotna niż gdybym była sama”.Zanim podejmie się decyzję o rozwodzie, warto zadać sobie kilka ważnych pytań:

Czy była próba rozmowy o potrzebach, samotności, bliskości? Czy druga strona w ogóle widzi problem i jest gotowa coś zmienić?Czy to, co dziś Państwo łączy, to jeszcze relacja, czy już tylko wspólne funkcjonowanie?

Czasem bywa tak, że rozwód nie jest pierwszym, lecz ostatnim krokiem, a pomiędzy nimi jest jeszcze przestrzeń na przyjrzenie się relacji w bezpiecznych warunkach np. w terapii indywidualnej lub par. Nie po to, by „ratować związek za wszelką cenę”, ale po to, by zrozumieć, czego każda ze stron potrzebuje i czy jest jeszcze gotowość do zmiany.

W gabinecie często pracuję z osobami w podobnym wieku, które stoją przed pytaniem: „czy chcę tak przeżyć resztę życia?”. Sama rozmowa terapeutyczna bywa momentem, w którym po raz pierwszy ktoś słyszy własne potrzeby na głos i może spokojnie podjąć decyzję- bez presji, poczucia winy czy lęku.

Niezależnie od tego, jaka decyzja ostatecznie zapadnie, każdy ma prawo do relacji, w której czuje się widziany i ważny- w każdym wieku.

3 miesiące temu
Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Cześć Halina, 

na pytanie "czy warto się rozwodzić..." możesz odpowiedzieć tylko TY.

 

Sytuacja, o której piszesz może wskazywać na wiele czynników, jednak ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na tę sytuację. Kluczem będzie tutaj komunikacja i porozumienie z mężem na tyle, ile to możliwe.

 

Skupiłbym się tutaj przede wszystkim na Twoim dobrostanie. Jak Ty się masz z tą sytuacją? Co w sobie chciałabyś zaopiekować? Dlaczego i skąd się wzięła w Tobie myśl o rozwodzie?

 

Odpowiedzi na te pytanie często wymagają czasu, cierpliwości i bycia dla siebie samej życzliwą osobą. Podejdź do siebie z troską i zastanów się, czego byś od siebie potrzebowała.

 

Troska o siebie i poszukiwanie szczęścia nie znają kryterium wieku. Może to być zarówno czynnik wspierający, jak i utrudniający. Zauważ jednak, że jest to jakiś moment kryzysowy. A w kryzysie warto się skupić na ustabilizowaniu swoich myśli, emocji i potrzeb, a dopiero w następnym kroku pomyśleć o decyzjach.

 

Mocno trzymam za Ciebie kciuki!
Arkadiusz Czyżowski

3 miesiące temu
Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Pani Halino, dziękuję za podzielenie się swoim problemem.
Pani pytanie o rozwód w tym wieku często jest w istocie pytaniem o samotność, zranienie, niewypowiedziany żal oraz osłabieniem więzi, a nie wyłącznie o samą decyzję formalną. Opisuje pani relację, w której kontakt emocjonalny niemal zanikł, warto więc przyjrzeć się temu, co przez lata nie mogło zostać wypowiedziane i jakie potrzeby obojga z was zostały wycofane lub zapomniane. Dla niektórych par takie zatrzymanie się i przeżycie tych uczuć otwiera nową jakość relacji, dla innych pomaga dojść do spokojnej, świadomej decyzji o rozstaniu. 

A gdyby przeformułować to pytanie na przykład na takie: „czy chce pani resztę życia spędzić w takim emocjonalnym oddaleniu bez bliskiej osoby?”. Napisała pani ile pani ma lat, lecz zabrakło informacji jak długo jesteście po ślubie. Jeżeli założę, że kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt lat, to zdecydowanie sugeruję próbę podjęcia rozmowy z mężem o konsultacji psychoterapii par (często też nazywanej małżeńskiej), aby to co niewypowiedziane i być może ukryte pod dywan mogło zostać w bezpiecznej przestrzeni nazwane, przeżyte i opracowane.

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański

3 miesiące temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Pani Halino, rozumiem, że rozstanie po wielu latach spędzonych razem może być dużym dylematem. Domyślam się, że funkcjonowanie w opisanej przez Panią relacji może wiązać się z poczuciem osamotnienia. Odpowiedź na pytanie „czy warto?” jest złożona i zależy od wielu czynników, a odpowiedzieć może na nią tylko Pani. Jeśli temat wydaje się zbyt trudny i skomplikowany, pomóc w tym może odpowiedni psycholog. Na pewno warto podzielić się swoimi przemyśleniami i odczuciami z partnerem. A jeśli będzie taka potrzeba i chęć z obu stron, udać się na terapię dla par. 


Pozdrawiam ciepło
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Halino

Wiek sam w sobie nie powinien być wyznacznikiem tego, czy „wolno” coś zmieniać, czy nie. Nigdy nie jest za późno, żeby zawalczyć o siebie, swoje potrzeby i postawić granice. Także po 65. roku życia. Jeśli w relacji od dawna nie ma rozmowy, bliskości i wzajemnego szacunku, warto przynajmniej uczciwie przyjrzeć się temu, czy takiego życia Pani chce i czy są jeszcze chęci po obu stronach, by coś zmienić. Rozwód nie zawsze jest jedynym rozwiązaniem, ale trwanie w relacji tylko ze względu na wiek nie musi być odpowiedzią.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry. 

To, co  Pani opisuje brzmi jak bardzo bolesna samotność w małżeństwie: brak rozmowy, wycofanie do osobnego pokoju i życie „obok siebie”, a odkrycie pornografii dodatkowo może ranić i podważać poczucie bliskości.  

Samo to, że umie Pani to nazwać, pokazuje uważność na siebie, potrzeby i granice.

W takiej sytuacji kluczowe bywa nie to, czy „wypada” po 65 roku życia, tylko czy w tej relacji jest jeszcze choć minimalna przestrzeń na zmianę, którą da się zauważyć w codziennych zachowaniach i atmosferze w domu.  

Nadzieję daje też to, że nawet w bardzo trudnych układach czasem pojawiają się małe sygnały „jest trochę lepiej” — i warto je uchwycić, bo pokazują, co już działa i na jakich zasobach można się oprzeć.

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Halino, decyzja o rozwodzie w każdym wieku jest trudna, ale po 65. roku życia nabiera szczególnego znaczenia – to pytanie o to, jak chce Pani spędzić jesień swojego życia: w poczuciu osamotnienia we dwoje, czy w spokoju, który daje wolność od cudzej obojętności. Opisana przez Panią sytuacja wskazuje na to, że małżeństwo w sensie emocjonalnym przestało istnieć. Postawa męża – izolowanie się w pokoju, ucieczka w telewizję i treści pornograficzne, przy jednoczesnym korzystaniu z Pani pracy w domu – jest formą unikania jakiejkolwiek odpowiedzialności za relację.

Warto zadać sobie pytanie: co Pani zyskuje, pozostając w tym związku? Jeśli jedynym powodem trwania w nim jest przyzwyczajenie lub lęk przed opinią otoczenia, to cena, jaką płaci Pani każdego dnia – poczucie bycia ignorowaną i niepotrzebną – jest bardzo wysoka. Czasami separacja potrafi otworzyć oczy na te sprawy, których nie widzimy na co dzień, daje potrzebny dystans i energię do działania. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do życia, w którym jest Pani szanowana, doceniana i kochana.

Wszystkiego, co najlepsze.

Psycholog Bożena Nagórska

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Sytuacja, w której nie czuję więzi z pasierbicami - jak ją ułożyć?
Jestem macochą 3 dziewczyn i biologiczną mamą jednej dziewczynki. Nie umiem czuć biologicznej więzi z pasierbicami, nie lubię nawet ich dotyku, obecność mnie szybko rozprasza/męczy. Jak to ułożyć, zdystansować?
Syn siostry trafia pod moją opiekę, a ja nie jestem w stanie już przetrwać jego obecności. Boję się, że przez to sama nie będę chciała nigdy mieć dzieci.
Piszę w takiej sprawie, bo nie wiem jak poradzić sobie w tej sytuacji. Siostra, gdy jej syn skończył rok, wróciła do pracy i matka zgodziła się, że podczas gdy siostra będzie w pracy ona się nim zaopiekuje ( mieszkam z matką). Niestety z dnia na dzień obecność tego dziecka w tym domu zaczyna coraz bardziej mnie dobijać. Zawsze matka czy siostra uważali, że ja się nie nadaje do opieki czy czegokolwiek co związane z dziećmi. Jednak gdy siostra zaczęła go przywozić do matki jak jedzie do pracy, opieka nad jej synem spada na mnie. To ja muszę go pilnować, gdy ciągle wchodzi na jakieś wysokości, wkłada do ust wszystko co możliwe czy nawet już potrafi włączyć pralkę. Nie umiem się niczym zająć przez chwilę. Mam wrażenie, że nie mogę już na niego patrzeć, mimo że lubię dzieci, chciałabym mieć kiedyś swoje. Matka w każdy możliwy wolny dzień od razu zabiera go do nas do domu a on powoduje tylko, że jestem podenerwowana i chce się go jak najszybciej pozbyć. Zniszczył mi już dużo prywatnych rzeczy. Podchodzi, potrafi uderzyć lub kopie po plecach.Boje się, że przez niego znienawidzę dzieci, stracę ten "instynkt macierzyński" i będę bała się mieć swoje, że ich nigdy nie pokocham, bo będą takie same jak on. Nie wiem co robić. Jest to bardzo uciążliwe dla mnie. Jak przetrwać jego obecność a wyprowadzka nie jest możliwa?
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męż
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męża, mimo że to on wybucha, przeklina i nie idzie mu powiedzieć, jaki jest nasz punkt widzenia, to ja z mężem wychodzimy na najgorszych, co po wyprowadzce do dużego miasta uważają się za państwo, a on siedzi przy stole obrażony. Nie chcemy z mężem mieć z nim kontaktu, jednak urodziło mu się dziecko i chcielibyśmy brać udział w jego życiu, jego żona chce mnie poprosić o bycie chrzestną, nie wiem, czy powinnam się zgodzić... Dodam, że my nie wzięliśmy go na chrzestnego naszego dziecka, ponieważ nie wykazywał żadnego zainteresowania nim, ale jest tym faktem oburzony, bo jak to mówi, był przekonamy, że zostanie chrzestnym, bo jest bratem i wypada, nie wiem, co robić, czy ciągnąć tą toksyczna relacje, każdy wyjazd do teściów stresuje, bo oni też nie rozumieją, że z mężem Mamy swoje zdanie i inaczej patrzymy na życie, nie robimy rzeczy "bo wypada".
Dalsze pytanie - partnerka pije, a jej mama, widząc roztrzęsione dzieci, uważa, że to moja wina
Dziękuję bardzo specjalistom, którzy wypowiedzieli się na temat mojej sytuacji, na pewno będę próbował skorzystać ze wszystkich tych rad, ale chciałbym pociągnąć ten temat dalej dlatego, że to nie koniec tej historii a mianowicie w tej całej sytuacji uczestniczy mama mojej partnerki a babcia dzieci i teraz sytuacja wygląda tak: babcia widziała stan partnerki, czyli swojej córki, w czasie tej awantury, gdyż powiedziałem do starszej córki, żeby zadzwoniła do babci i pokazała mamę, w jakim jest stanie i jak się zachowuje. Zaznaczam, że to był pierwszy raz kiedy to zrobiłem a miałem dziesiątki, jak nie setki sytuacji, żeby to zrobić, ale nigdy tego nie zrobiłem i teraz tak: ja myślałem, że otrzymam jakby wsparcie od jej mamy, że może ona spróbuje przemówić jej do rozsądku, a co sie okazało prawdopodobnie jej mama mówi jej, że to chyba ze mną jest coś nie tak, bo się nie odzywam, bo nie robie tych wszystkich rzeczy, które robiłem jeszcze dzisiaj. Byłem świadkiem ich rozmowy, gdzie moja partnerka zadzwoniła do mamy i w bezczelny sposób zaczęła mnie wyzywać, że nic nie robię, że tylko jem, leżę i chodzę do pracy. To mi się w głowie już nie mieści. Ona teraz twierdzi, że jej się krzywda jakaś dzieje, bo już jej nie posprzątam, bo zakupów nie zrobię, bo obiadu nie ugotuję, chciałbym wiedzieć, jeśli i czy to jest normalne ? Oprócz tego, że moja partnerka wytarła mną podłogę i całą moją rodziną, gdzie jak Bóg mi świadkiem, nigdy nie powiedziałem złego słowa na nią ani na jej rodzinę użyła wobec mnie słów, które nie przeszłyby mi przez gardło. Ma problem z alkoholem od lat a jej mama niby kochająca babcia, swoje wnuki widziała, całą tą sytuację, że dzieci rozpłakane, roztrzęsione. To ja się chcę zapytać to tak ma wyglądać miłość babci matki? jej mama zarzuciła mi, że ja nie mam do niej szacunku, bo nie odebrałem telefonu od razu na drugi dzień jak do mnie dzwoniła, na co ja po wiedziałem, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać- czy to jest coś złego? wydaje mi się, że jeśli ktoś chce z kimś porozmawiać to ponowi próbę, a wyszło na to, że jakby się nic nie stało, a tak w ogóle to ze mną jest jakiś problem, bo nie pojechałem raz czy drugi na wakacje i zaraz stwierdzono, że jestem nierodzinny. Starałem się kamuflować przed dziećmi pijaną mamę, staram się, żeby dzieci nie widziały awantur z tym związanych, kamuflowałem te sytuacje przed wszystkimi, przed swoją rodziną, przed jej rodziną, starałem się dla tych dzieci ,ile było w mojej mocy, żeby nie odczuły tego co się dzieje, a dzisiaj partnerka, jak i jej mama twierdzą, że to ze mną jest problem. To jest dla mnie osobiście jakieś nienormalne, a może to ja jestem w błędzie i to jest normalne? Może rzeczywiście gdybym zabrał partnerkę do restauracji, zamiast kupować jej prezenty na wszystkie możliwe okazje, robić jej torty na urodziny zabrałbym ja na zagraniczne wakacje i zrobił te wszystkie rzeczy, o których myśli to może coś by się zmieniło, może ten cały problem to ja stworzyłem... Patrząc z innej strony ona nie zaczęła pić w trakcie naszego związku, tylko piła od samego początku. I na koniec jeszcze jedno pytanie czy to jest normalne, że kobieta- matka mojego dziecka -potrafi powiedzieć mi w oczy, że ona sobie wybierała partnerów, z którymi sypiała, opowiada mi o ich przyrodzeniach i jest z tego dumna, szczyci się tym, a do mnie mówi, że ja to kobiety zadowolić nie potrafię, a ona to miała takich facetów, że o niektórych nie potrafi zapomnieć, a jak po tych słowach jej się zapytałem to jak to się stało, że urodziła moje dziecko to stwierdziła, że właśnie nie wie jak to się stało. Chciałbym na koniec powiedzieć, że jestem normalnym facetem, człowiekiem, kocham moje dzieci bardzo zdolne, starsza piękna chce być aktorką, druga młodsza, równie piękna, ma duszę artystki, pięknie rysuje od najmłodszych lat aż do dzisiaj i jest w tym coraz bardziej profesjonalna, ja pochodzę z bardzo dobrego domu, mam wspaniałych rodziców, na których zawsze mogę liczyć, choć są już w podeszłym wieku i bardzo chorzy i to chcę przekazać swoim dzieciom, ale to co się dzieje z moim życiem to jakiś koszmar. dziękuję z góry każdemu kto się wypowie na forum !pozdrawiam
Proszę o wskazówki dla poradzenia sobie z traumą i rzutowaniem jej na mój związek, na radzenie sobie z pracą.
Witam serdecznie, od jakiegoś czasu nie radzę sobie z życiem, wszystkim wydaje się, że jestem osobą silną, a w środku przeżywam katusze. Mój problem sięga dzieciństwa przepełnionego alkoholem mojego ojca i brata. Mam stresującą pracę. Po bardzo długim czasie jestem w związku, w którym nie czuję się stabilna, na każdym kroku doszukuję się zdrady, braku zaufania. Jak mam sobie z tym poradzić?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.