
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, związki i relacje
- Jak przestać wracać...
Jak przestać wracać myślami do byłego po rozstaniu i zacząć nowe życie singielki po toksycznym związku?
Treść wrażliwaAnonnomowa
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Po 11 latach związku nie da się po prostu przestać myśleć o drugiej osobie potrzeba czasu, żeby emocjonalnie przeżyć rozstanie. Warto jednak wracać nie tylko do dobrych wspomnień ale również przypominać sobie, dlaczego ta relacja nie dawała Pani bezpieczeństwa i szacunku. To, że nadal Pani kocha, nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Szczególnie ważne jest potraktowanie poważnie sytuacji, w której próbował Panią szarpać. Proszę kontynuować to, co już Pani robi dla siebie, ograniczyć kontakt z byłym partnerem i dać sobie czas na zbudowanie życia, w którym to Pani i Pani potrzeby są na pierwszym miejscu.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Kryślak
To, że po 11 latach wciąż o nim myślisz i masz pokusę wracania, nie oznacza, że podjęłaś złą decyzję ani że powinnaś do niego wrócić. Po tak długiej relacji nie traci się wyłącznie partnera — rozpada się też codzienność, plany, przyzwyczajenia i pewien sposób funkcjonowania. Żałoba po związku może więc trwać długo.
Zwróciłabym jednak uwagę na coś ważniejszego: z Twojego opisu wynika, że w tej relacji było dużo kłamstw, alkoholu, braku szacunku i zaangażowania, a przede wszystkim pojawiła się sytuacja, w której bałaś się, że partner może Cię skrzywdzić fizycznie. To bardzo poważny sygnał. Miłość do kogoś nie jest dowodem, że ta osoba jest dla nas bezpieczna.
Mam też wrażenie, że warto rozdzielić dwie rzeczy: „kocham go” i „chcę z nim być”. Można nadal kogoś kochać, tęsknić za nim i jednocześnie wiedzieć, że relacja z nim jest dla nas krzywdząca. Te uczucia mogą istnieć równocześnie.
To, co już robisz praca, aktywność fizyczna, rozwijanie zainteresowań, nauka języków, spotkania i dbanie o siebie jest naprawdę dobrym kierunkiem. Nie próbowałabym jednak za wszelką cenę „zająć czymś głowy”, żeby przestać o nim myśleć. Myśli będą wracały. Kiedy się pojawiają, można spróbować powiedzieć sobie: „Tęsknię za nim, ale tęsknota nie jest poleceniem, żebym do niego wróciła.”
Pomocne może być również zapisanie sobie powodów, dla których odeszłaś konkretnych sytuacji, tego, jak się przy nim czułaś i czego Ci brakowało. W chwilach samotności pamięć często idealizuje dobre momenty i pomija te, przez które cierpiałyśmy. Taka lista może pomóc wrócić do rzeczywistości.
I jeszcze jedna rzecz: nie musisz teraz zaczynać „życia singielki” w rozumieniu szukania kolejnego partnera. Możesz przez jakiś czas po prostu uczyć się życia, w którym jesteś najważniejszą osobą dla samej siebie. Po 11 latach to może być zupełnie nowy etap.
Ze względu na to, że wspominasz o zachowaniu, przy którym bałaś się przemocy, potraktowałabym swoje bezpieczeństwo priorytetowo. Jeśli były partner nadal ma dostęp do Ciebie, nie spotykałabym się z nim sam na sam w sytuacjach, w których możesz czuć się zagrożona, i powiedziałabym bliskiej osobie, co się wydarzyło.
Być może najważniejszym pytaniem nie jest więc „jak przestać go kochać?”, tylko: „jak nauczyć się wybierać siebie nawet wtedy, kiedy nadal go kocham?”. I mam wrażenie, że właśnie to już zaczęłaś robić, stawiając granice.
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
bardzo porusza mnie to, co Pani pisze. Po 11 latach związku trudno po prostu „zacząć od nowa”, nawet jeśli rozum mówi, że ta relacja raniła i nie dawała bezpieczeństwa. To, że Pani za nim tęskni i wraca do niego myślami, nie znaczy, że ta relacja była dobra. Czasem najbardziej tęsknimy nie za tym, co naprawdę było, ale za nadzieją, że w końcu będzie inaczej.
Zwróciłabym uwagę na jedno ważne zdanie: pisze Pani, że on przestał Panią akceptować wtedy, kiedy zaczęła Pani stawiać granice i szanować siebie. To bardzo ważny moment. Bywa tak, że kiedy zaczynamy odzyskiwać siebie, relacje oparte na nierównowadze zaczynają się rozpadać — nie dlatego, że robimy coś złego, ale dlatego, że przestajemy pasować do starego układu.
Warto teraz bardzo delikatnie budować w sobie poczucie własnej wartości, ale nie tylko przez aktywności, choć to, co Pani robi — praca, sport, języki, spacery, książki — brzmi jak ogromny zasób. Chodzi też o wewnętrzne pytanie: „Czy ja wierzę, że zasługuję na relację, w której jestem szanowana, bezpieczna i ważna?”. Bo jeśli przez lata było dużo kłamstw, alkoholu, braku zaangażowania i ranienia, to psychika może być przyzwyczajona do walki o miłość, zamiast do spokojnego przyjmowania miłości.
Możliwe, że wracanie myślami do byłego chłopaka jest też częścią znanego wzorca. Niektóre części nas wolą znane cierpienie niż nieznaną wolność. Nawet jeśli ta wolność jest zdrowsza, na początku może być pusta, obca i bolesna. Dlatego rozpoczęcie życia singielki nie musi oznaczać natychmiastowej radości. Czasem najpierw oznacza odwyk od relacji, w której było dużo napięcia, czekania, nadziei i rozczarowania.
Pomocne może być bardzo konkretne postawienie granicy: nie kontaktuję się, nie sprawdzam, nie szukam pretekstów, nie wracam do rozmów, które znowu mnie wciągają. Nie dlatego, że już nie kocham, ale dlatego, że chronię siebie. Granica nie musi wynikać z braku uczuć. Czasem granica jest właśnie dowodem, że zaczynamy traktować siebie poważnie.
Zatrzymałabym się też przy słowach, że nie czuje się Pani przy nim bezpiecznie i że chciał Panią poszarpać. To nie jest drobiazg. Bezpieczeństwo jest podstawą relacji. Miłość nie powinna wymagać zgody na strach, upokorzenie ani przemoc. Jeśli pojawia się ryzyko naruszenia Pani bezpieczeństwa, warto szukać wsparcia bliskich osób, terapeutycznie, a w sytuacji zagrożenia także instytucjonalnie.
Proszę zadać sobie pytania: co we mnie jeszcze trzyma się tej relacji? Jaka część mnie wierzy, że musi wracać? Czego się boję, gdy naprawdę wybiorę siebie? I jak mogę codziennie, małymi krokami, budować życie, w którym nie jestem zależna od czyjejś akceptacji?
Być może nowy etap zaczyna się właśnie od tego: nie od znalezienia kogoś nowego, ale od odzyskania kontaktu ze sobą. Od sprawdzania, kim Pani jest, kiedy nie musi Pani zasługiwać na czyjąś miłość. Co jest dla Pani ważne. Jakie wartości chce Pani wnosić do relacji. Jakich zachowań już Pani nie przyjmie.
To może być trudny i nierówny proces, ale z tego, co Pani pisze, jakaś część Pani już bardzo mocno idzie w stronę życia, zdrowia i szacunku do siebie. Warto jej zaufać.
Pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Iwona Pawłowska
Czytając Pani historię, widzę, jak trudne jest dla Pani rozstanie po 11 latach. Uczucia nie kończą się wraz ze związkiem. Można nadal kochać, tęsknić i jednocześnie wiedzieć, że powrót do tej relacji nie jest dla nas dobry. Proszę nie wymagać od siebie, żeby przestała Pani o nim myśleć. Myśl o byłym partnerze nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Tęsknota jest uczuciem, nie decyzją. Po tylu latach przeżywa Pani stratę człowieka, wspólnej historii, przyzwyczajeń i planowanej przyszłości. To wymaga czasu. Szczególnie zatrzymałabym się przy Pani słowach: „zaczęłam stawiać granice i zaczęłam się szanować”. Proszę tego nie tracić. Nie powinna Pani rezygnować z własnych granic, żeby utrzymać relację. Ważna jest też informacja, że partner chciał Panią poszarpać. Niezależnie od uczuć, Pani bezpieczeństwo powinno pozostać priorytetem. Kiedy pojawi się chęć powrotu, zamiast pytać tylko: „Czy nadal go kocham?”, proszę zapytać siebie: „Czy czułam się przy nim bezpieczna i szanowana? Za czym właściwie tęsknię? Gdyby nic w tej relacji się nie zmieniło, czy chciałabym tak żyć przez kolejne pięć lat?”. Jeżeli trudno będzie Pani samodzielnie przejść przez ten etap, warto porozmawiać z psychologiem i przyjrzeć się temu, co nadal wiąże Panią z tą relacją. Proszę też pozwolić sobie przez jakiś czas jednocześnie tęsknić i odchodzić. Jedno nie przeczy drugiemu.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
to, co teraz pani czuje, jest całkowicie zrozumiałe. Po 11 latach związku nie da się po prostu wyłączyć uczuć. Nawet jeśli relacja była bolesna, nawet jeśli doświadczała Pani kłamstw, rozczarowań i braku poczucia bezpieczeństwa, serce potrzebuje czasu, aby pogodzić się ze stratą. Tęsknota nie jest dowodem na to, że powinna Pani wrócić. Często jest dowodem na to, że przeżywa Pani żałobę po kimś, kto przez wiele lat był ważną częścią Pani życia.
Czytając to zwróciłam uwagę też na coś jeszcze. Pisze pani o sobie jako o osobie dobrej, skromnej i nieśmiałej. Jednocześnie widzę kobietę, która mimo wielu trudnych doświadczeń zaczęła stawiać granice, bardziej dbać o siebie i swoje wlasne potrzeby. To wymaga naprawdę ogromnej odwagi. Być może dziś trudno to dostrzec, ale mam wrażenie, że zrobiła już Pani pierwszy krok w stronę życia, w którym jest więcej miejsca dla Pani samej.
Proszę nie wymagać od siebie, że przestanie Pani o nim myśleć z dnia na dzień. Zamiast pytać siebie: „Jak mam o nim nie myśleć?”, może warto spróbować zapytać: „Co mogę dziś zrobić dla siebie?”. Czasem są to bardzo małe rzeczy czy spokojny spacer, spotkanie z bliską osobą, ulubiona książka czy chwila odpoczynku bez poczucia winy. To właśnie z takich drobnych kroków stopniowo buduje się nowe poczucie bezpieczeństwa. I jeszcze jedna ważna myślę ze myśl. Miłość nie powinna absolutnie wymagać rezygnowania z własnego szacunku do siebie! . Zasługuje Pani na relację, w której nie trzeba walczyć o uwagę, prosić o szacunek czy żyć w poczuciu niepewności. Zasługuje Pani na bliskość, przy której można czuć się ważną, bezpieczną i akceptowaną. Proszę dać sobie ten czas. To nie koniec Pani historii. Być może jest to początek rozdziału, w którym po raz pierwszy od bardzo dawna najważniejszą osobą do zaopiekowania będzie Pani sama <3
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria :)!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry.
Myślę, że to, że po 11 latach wraca Pani myślami do byłego partnera, jest naturalne tzn.uczucia nie znikają w dniu rozstania, nawet gdy relacja była dla Pani krzywdząca.
Zwraca jednak uwagę, że opisuje Pani brak szacunku, alkohol, kłamstwa oraz sytuacje, w których czuła się Pani zagrożona. Dlatego ważniejsze od pytania „jak przestać go kochać?” wydaje mi się pytanie: „czy przy nim byłam bezpieczna i dobrze traktowana?”Proszę nie podejmować decyzji o powrocie tylko dlatego, że pojawia się tęsknota. W takich chwilach warto przypominać sobie również o powodach, dla których Pani odeszła. To, co już Pani robi – aktywność, rozwój, kontakty z ludźmi, jest dobrym kierunkiem. Warto też rozważyć własną terapię, żeby przepracować tę relację i odzyskać poczucie własnej wartości oraz bezpieczeństwa.
Nie musi Pani wracać do osoby, którą kocha, jeśli jednocześnie nie czuje się przy niej bezpiecznie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jagoda Jek
Po 11 latach związku trudno oczekiwać, że uczucia znikną razem z decyzją o rozstaniu. Możesz nadal kochać byłego partnera, tęsknić za nim i jednocześnie wiedzieć, że relacja z nim nie była dla Ciebie bezpieczna ani dobra.
Kiedy wracają myśli o nim, spróbuj nie walczyć z nimi, tylko przypominać sobie cały obraz związku – również brak szacunku, kłamstwa, alkohol, brak zaangażowania i sytuacje, w których przekraczał Twoje granice. Tęsknota nie jest dowodem, że powinnaś wrócić.
Masz już wiele rzeczy, które mogą pomóc Ci odbudowywać własne życie: pracę, aktywność, zainteresowania i naukę. Nie musisz jednak od razu „zacząć nowego życia”. Daj sobie czas na przeżycie rozstania i stopniowe odnalezienie siebie poza tym związkiem.
Szczególnie poważnie potraktowałabym informację, że były partner chciał Cię poszarpać. Jeśli obawiasz się jego reakcji, priorytetem powinno być Twoje bezpieczeństwo i utrzymywanie takich granic kontaktu, które Cię chronią.
Jeśli trudno Ci samodzielnie wyjść z tego schematu, pomocna może być konsultacja z psychologiem, szczególnie w pracy nad rozstaniem, granicami i poczuciem własnej wartości.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Proszę zobaczyć, co Pani napisała. W związku potrzebna jest równowaga. Pani partner nie szanuje, zdradza, nadużywa alkoholi nie akceptuje i daje komunikat, ze nie kocha, a Pani ciągle o nim myśli. I powiem Pani, ze to się jeszcze długo nie zmieni. Chodzi o to, że związek rozpadł się po 11 latach, ale przez te lata tworzyliście coś wspólnie, co było mniej lub bardziej udane, ale miało miejsce. Żyła Pani sobie w pozornej stabilizacji, akceptując wybryki partnera i wchodząc w myślenie, ze tak trzeba gdyż go Pani kocha. Wspomina Pani, ze jest nieśmiała, wiec domyślam się, ze nie ma Pani wieku koleżanek z którymi mogłaby o tym porozmawiać. Prowadzi Pani zdrowy tryb życia, który jak wydaje mi się daje poczucie kontroli nad codziennością. Jest Pani osobą współuzależnioną, gdyż przez te lata wyrobiła sobie Pani niezdrowe nawyki. Długo Pani pozwalała partnerowi na rzeczy, które w innych związkach są nie do pomyślenia i długo Pani cierpiała. Uzależniona od zachowań i emocji partnera, który tak naprawdę nie szanował Pani jako kobiety ani granic. Zapominanie o nim potrwa, gdyż to co teraz Pani czuje, można porównywać do żałoby. W końcu doświadczyła Pani straty. Jednak w końcu odzyska Pani spokój. Jednak sugeruje także terapię, aby przyjrzeć się Pani życiu i bagażowi doświadczeń. Pozdrawiam serdecznie. Piotr Ziomber - psycholog

Zobacz podobne
Dlaczego tak ciężko jest postawić granice? Dlaczego wracam do kontaktu z osobami, które mnie kiedyś zraniły? Dlaczego nawet jak się uśmiecham to w środku czuję pustkę?

